Bułgarski minister obrony z zarzutami za umowę z Polską. Naruszył interesy Moskwy?

24 listopada 2016, 14:02
Fot. Krasimir Grozev/Wikipedia/CC BY SA 3.0.
Bułgarski MiG-29 w towarzystwie myśliwców USAF - fot. USAF
Fot. Master Sgt. Andrew J. Moseley / US Air National Guard

Ministrowi obrony Bułgarii Nikołajowi Nenczewowi postawiono zarzuty dotyczące zeszłorocznej umowy z Polską, dotyczącej remontu i potencjalnej modernizacji myśliwców MiG-29. Zarzucono mu działanie na szkodę sił powietrznych, choć umowa z Polską była znacznie korzystniejsza niż wcześniejszy kontrakt z Rosją. Uniezależniała też Sofię od Moskwy, co nie podobało się części bułgarskich polityków. Zwłaszcza nowemu prezydentowi Rumenowi Radewowi, który do polityki trafił w połowie zeszłego roku, ostentacyjnie rezygnując ze stanowiska dowódcy sił powietrznych Bułgarii na znak protestu przeciw wspomnianej umowie z Polską.

W świetle poglądów nowego prezydenta nie powinna dziwić dziwić decyzja strony Bułgarskiej o nie kontynuowaniu rozmów z Polską o modernizacji myśliwców, choć oficjalnie nie wycofano się z porozumienia. Natomiast po dymisji rządu premiera Bojko Borysowa, spowodowanej przegraną w wyborach prezydenckich kandydata partii rządzącej, minister obrony Nikołaj Nenczew został oskarżony o działanie na szkodę sił zbrojnych. Za takie działanie została uznana umowa dot. remontu silników dla bułgarskich myśliwców MiG-29, zawarta z Polską w październiku 2015 r. Ta sama, przeciw której protestował tak ostro Rumen Radew. Był to kontrakt konkurencyjny dla bardzo kosztownej oferty rosyjskiego koncernu MiG, który wcześniej zajmował się wsparciem eksploatacji.

„Polski kontrakt” szkodliwy… ale dla interesów Rosji

Zgodnie ze słowami ministra Nenczewa kontrakt z Polską na remont 6 silników RD-33 był o około 600 tys. euro tańszy od oferty rosyjskiej złożonej w tym samym czasie i opiewającej na ponad milion euro. Zawarcie kontraktu było niezbędne, gdyż okres poprzedniej umowy z firmą MiG mijał w listopadzie 2015 roku. Warto też dodać, że w czasie jej trwania Rosjanie regularnie opóźniali dostawy silników, zawyżali koszty i na wiele innych sposobów obniżali zdolność do działania bułgarskiego lotnictwa wojskowego. Co istotne, Sofia od wielu lat rozważa zakup nowocześniejszych samolotów myśliwskich lub wielozadaniowych zgodnych ze standardem NATO. Ze względu na bardzo ograniczone środku plan ten był wielokrotnie odkładany. Natomiast umowa z Polską w zakresie remontów i modernizacji myśliwców MiG była bardzo ostro krytykowana przez zwolenników silniejszego związku Bułgarii z Rosją.

Czytaj też: Bułgarsko-rosyjskie porozumienie w sprawie myśliwców MiG-29

Można odnieść wrażenie, że premier Borysow starał się od pewnego czasu powrócić do poprzedniego stanu rzeczy, negocjując z rosyjskim koncernem MiG powrót do remontów silników i potencjalne dalsze wsparcie techniczne. Pomiędzy pierwszą a drugą turą wyborów ogłosił on zawarcie z rosyjskim producentem porozumienia dotyczącego remontów dalszych 10 silników dla myśliwców MiG-29. Zaznaczył przy tym zdecydowanie, że umowa w żadnym miejscu nie obejmuje strony polskiej. Natomiast polska oferta z pewnością była skuteczną kartą przetargową przy negocjowaniu lepszych warunków umowy. Co istotne, decyzja o odwrocie od „polskiej opcji remontowo-modernizacyjnej” nastąpiła w momencie gdy ostatnia para silników została już wyremontowana przez zakłady WZL-4 i była w drodze do Bułgarii. Natomiast rozmowy na temat dalszych remontów przez polskie zakłady zawisła w martwym punkcie ze względu na brak kontaktów po stronie bułgarskiej.

Powrót bułgarskich MiG-ów „pod rosyjską opiekę” to sytuacja dość osobliwa i de facto niepokojąca. Bułgaria jest bowiem krajem NATO i jako taki powinna, zgodnie z ustaleniami Sojuszu, zawiesić współpracę z Rosją w kwestiach militarnych i militarno-przemysłowych. Tymczasem jedyne samoloty bojowe tego kraju będą serwisowane przez rosyjski, państwowy koncern lotniczy. Jest to dla sojuszu sytuacją bardziej niepokojąca niż niedawny ostry zwrot Serbii w stronę ścisłej współpracy wojskowej z Rosją. Serbia bowiem była krajem dopiero aspirującym do członkostwa w NATO, a Bułgaria od 2004 roku jest członkiem sojuszu.

Bułgaria MiG-21 MiG-29 F-16
Bułgarski MiG-29 w towarzystwie amerykańskich F-16, w tle MiG-21UM - fot. USAF

Niezbędny krok, na który nie stać Sofii

Rozwiązaniem problemów zależności bułgarskiego lotnictwa od Rosji byłby, odwlekany od wielu lat ze względu na brak środków, zakup nowoczesnych samolotów wielozadaniowych. W tym zakresie decyzje zapadły już w 2015 roku.

Plany Bułgarii pierwotnie przewidywały zakup co najmniej ośmiu myśliwców do 2016 roku, do czego zobowiązano się wstępując do NATO. Wspomniane obietnice nie zostały dotąd zrealizowane. Zgodnie z porozumieniem z roku 2004, gdy Bułgaria wstępowała do NATO, kraj ten powinien dysponować co najmniej 8 samolotami wielozadaniowymi zgodnymi ze standardami sojuszu.

Cztery maszyny miały posłużyć do obrony przestrzeni powietrznej kraju, a pozostałe mogłyby być wykorzystywane w misjach sojuszniczych. Ze względu na wieloletnie ograniczanie budżetu, który oscylował tuż powyżej 1 proc. PKB taki zakup nie był możliwy. Obecnie siły powietrzne Bułgarii posiadają 12 samolotów MiG-29A i 3 MiG-29UB pilnie wymagających remontów i modernizacji. Z uwagi na problemy z częściami zamiennymi i przekroczeniem resursów trudno jest powiedzieć jak wiele z nich jest realnie sprawnych. Nie jest wykluczone że nie więcej niż 6 maszyn, z czego mogą latać jedynie 3 (realizowane remonty 6 silników RD-33 starczą dla 3 myśliwców).

Czytaj też: Bułgaria wzmacnia lotnictwo i marynarkę. Szansa dla polskiego przemysłu

Od 2013 roku, gdy po raz pierwszy Sofia realnie zaczęła mówić o zakupie nowych maszyn rozważane były samoloty Eurofighter Typhoon, Dassault Rafale, Saab JAS 39 Gripen, Lockheed Martin F-16 oraz Boeing F/A-18 Super Hornet. Kolejne rządy Bułgarii otrzymywały różne oferty od producentów i rządów, łącznie z opcją leasingu lub zakupu maszyn używanych, jednak nie zapadła dotąd żadna decyzja.

W kwietniu bieżącego roku, gdy ogłoszono plan finansowania modernizacji bułgarskich sił zbrojnych przy bardzo ograniczonych środkach najbardziej prawdopodobna zdawała się opcja leasingu (np. szwedzkich Gripenów, jak ma to miejsce np. w przypadku Czech) lub też zakup używanych samolotów. W tej drugiej sytuacji proponowano między innym włoskie Eurofightery Typhoon, ale największy wybór jest wśród maszyn F-16 Falcon. Samoloty tego typu wybrała też w ostatnim czasie Rumunia, decydując się na używane portugalskie F-16 Block 15 MLU (Mid-Life Upgrade). Wśród bardziej egzotycznych i tanich opcji w połowie ubiegłego roku wymieniano również chińsko-pakistański JF-17 Thunder, który prezentowano na ubiegłorocznym salonie lotniczym w Paryżu. Jest to jednak mało prawdopodobne ze względu na brak zgodności ze standardami NATO i potencjalne problemy z obsługą i serwisowaniem.

MiG-29
Fot. Master Sgt. Andrew J. Moseley / US Air National Guard

Wszystko to jednak, jak się okazało, jedynie teoretyczne rozważania. Zdymisjonowany już minister minister finansów Władisław Goranow poinformował 18 listopada, że Bułgaria nie dysponuje obecnie środkami na zakup lub leasing samolotów myśliwski i niezbędne jest utrzymanie sprawności posiadanych obecnie maszyn. Wsparł w ten sposób stanowisko ministra obrony Nikołaja Nenczewa, który oświadczył, że porozumienie z Polską i planowana modernizacja z udziałem polskiego przemysłu pozwoliłaby zaoszczędzić na remoncie każdego z bułgarskich samolotów MiG-29 około 1,2 mln euro. Planowany zakres modernizacji był zbliżony do zrealizowanego na polskich maszynach, które wyposażono m.in. w NATO-wskie systemy IFF i elementy awioniki cyfrowej.

Sofia coraz bliżej Kremla?

Mimo wymiernych zalet polsko-bułgarskiej kooperacji, Sofii w obecnej sytuacji politycznej zdaje się być znacznie bliżej do Moskwy niż do Warszawy. Nawet pomimo zmian w prawie, które pozwala obecnie samolotom NATO na wsparcie zabezpieczenia przestrzeni powietrznej Bułgarii. Kwestia dostaw silników i modernizacji przez Rosję bułgarskich samolotów pozostaje na razie kwestią bardzo niejasną i otwartą na potencjalne negocjacje.

Jest to jednak sytuacja niepokojąca nie tylko ze względu na utratę przez Polskie zakłady potencjalnych zysków z dalszej współpracy. Jest to przede wszystkim zagrożenie dla stabilności i bezpieczeństwa wschodniej, czy raczej południowo-wschodniej flanki NATO. Bułgaria jest na niej istotnym, a coraz bardziej niepewnym elementem układanki. Jej powrót do polityczno-militarnej strefy wpływów Kremla byłby znaczącym zagrożeniem i stratą dla Sojuszu.

Czytaj też: Umowa ws. remontów bułgarskich MiG-29 w Polsce. Następnym etapem modernizacja?

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 39
Reklama
Victor
piątek, 25 listopada 2016, 00:08

Opisane w artykule sytuacje wskazują jasno, że Bułgaria nie jest i nie będzie zainteresowana jakimkolwiek projektem Międzymorza, siłą rzeczy nastawionym antyrosyjsko. Można by to zignorować z uwagi na niewielki potencjał militarno przemysłowy tego kraju. Problem w tym, że inni potencjalni kandydaci są też tak samo słabi i uzależnieni od Rosji. W mijającym roku Węgry i Słowacja uzależniły się energetycznie od Rosji na dziesięciolecia. Ich władze regularnie odwiedzają Putina prosząc o kredyty i inwestycje. Czeskiego prezydenta ponoć najłatwiej zastać w rosyjskiej ambasadzie. Siły zbrojne tych wszystkich krajów są razem wzięte słabsze od WP, a przecież nam też wiele brakuje.Marnie to wszystko wygląda.

jpt
piątek, 25 listopada 2016, 11:01

Victorze, odnosnie Wegier to pan Orban wyraznie powiedzial ze NIE MA OD KOGO kupować gazu, stad jego wybór, gdyby Ci w domu zabrakło gazu to poszedlbys po gaz do Australii? logiki wiecej zanim zaczniesz wyciagac wnioski. nasz gazoport dziala i zobaczysz ze bedziemy naszym braciom gaz sprzedawać, a odnosnie Miedzymorza to Austria jeszcze dołączy

szeregowy Kowalski
piątek, 25 listopada 2016, 13:37

A może właśnie Bułgarzy , Węgrzy , Słowacy i Czesi mają więcej rozumu niż my. Wiecznie niezadowoleni , węszący spiski i zdrady. Tu na tym forum wypowiadają się ludzie , którzy twierdzą , że Rosja jest gospodarczym i militarnym bankrutem. Więc skąd ten strach przed nimi ?

suchy
piątek, 25 listopada 2016, 20:01

NIe wkładaj tych krajów do jednego worka, to ine tak.

Darek
piątek, 25 listopada 2016, 16:00

Ponieważ jest nieobliczalna Rosji Polityka, to tak jak ranny niedźwiedź nim się wykrwawi i padnie może jeszcze wiele innych obok siebie ranić ciężko...

jasiek
sobota, 26 listopada 2016, 15:16

Jest Ewidentne Bardzo Albo Ćałkowicie --- Realne Użycie Skorodowanych Komponentów I Części Homologowanych

Firewalker
czwartek, 24 listopada 2016, 23:06

Ciekawe kogo postawia przed sadem jak ruscy beda przeciagac naprawy silnikow lub wysylac bulgari stare silniki z magazynow z lat 80tych uziemiajac ostatnie 3-6 latajacych migow ;-)

Sok
czwartek, 24 listopada 2016, 23:01

Bulgarskie motto: “Zawsze z Niemcami – Nigdy przeciw Rosji.”

Szept
czwartek, 24 listopada 2016, 22:23

We wrześniu 2011 r. nasz Inspektorat Uzbrojenia kupił 4 silniki RD-33, 2 nowe po 25 mln zł i 2 używane po ok. 18, od spółki krzaka. Nasze zakłady remontowe proponowały remont po 10 mln zł. W tym czasie Chiny, Indie czy Iran kupowały nowe silniki RD-33 po ok. 7,5 mln zł bo taka była ich cena rynkowa. Do tego nowe mają pełne resursy. Ja tam fachowcem od silników nie jestem ale jak dla mnie to ten bułgarski minister powinien iść siedzieć za niegospodarność jeśli chciał kupować remontowane. Musimy zrozumieć że w większości krajów decydujący jest rachunek ekonomiczny a nie fobie i uprzedzenia. Poczytajcie trochę o historii naszych zakupów tych silników, historia powinna być pouczająca, oczywiście dla kogoś kto jest zdolny się uczyć na błędach.

Urko
piątek, 25 listopada 2016, 03:04

Facet ma zarzuty nie związane z przedmiotem i warunkami umowy z Polską ale za to, że nie załatwił polubownego rozwiązania umowy z Rosją, względnie nie odczekał do jej wygaśnięcia. Co daje Rosjanom pretekst do ewentualnego odszkodowania. Prawdopodobnie właśnie w ten sposób Rosjanie próbują teraz szantażować Bułgarów dodając jako marchewkę do kompletu z kijem umowę na "darmowe" przekazanie (wspomnianych przy innych okazji) używanych migów. W ten sposób Ruscy wykorzystali nieporadność bułgarskiego ministra załatwiając 3 rzeczy za jednym zamachem...

Redrum
czwartek, 24 listopada 2016, 16:53

Południe Europy jest dla Rosji łatwiejszym kąskiem niż bezpośrednie sąsiedztwo w postaci nas, Bałtów i Skandynawii. Mowa o członkach NATO. Turcja już praktycznie wyrwana z sojuszu (ciekawe kiedy się zorientuje że paktuje z diabłem), z Bułgarią też pójdzie łatwo, Grecja od zawsze rusolubna. Następnie dawna Jugosławia, gdzie poza Chorwacją i Słowenią (katolicy), wszyscy kierują wzrok ku Moskwie. NATO, rozrastając się, poszło ewidentnie na ilość, nie jakość, i nie mam tu na myśli tylko jakości sił zbrojnych (ta u wszystkich nowych członków była i jest fatalna), ale wiarygodność i stabilność danych sojuszników. Pakt oczywiście postąpił słusznie, wykorzystując niepowtarzalną okazję na poszerzenie własnego obszaru. Dziś byłoby to o wiele trudniejsze. Niemniej utrzymanie w ryzach tak barwnej składanki państw może okazać się dla NATO zadaniem niezwykle trudnym, w czym niebagatelną rolę odgrywa Moskwa.

leming
piątek, 25 listopada 2016, 14:27

Czy organizację przyjmujące członków na łapu-capu, zmieniające się w wieżę babel mogą przetrwać. pewnie mogą ale przekształcają się w zajmujące się sobą molochy, tracą skuteczność działania. najlepszym przykładem takiej organizacji jest ONZ. Małe jest piękne i skuteczne. Jak dzisiaj wyglądała by np. EWG, gdyby nie zaczęła rozszerzać się z prędkością światła.Pewnie mielibyśmy już Stany Zjednoczone Europy.Ilość jest zawsze przeciwnikiem jakości.

aptekarz
piątek, 25 listopada 2016, 12:02

Myślę, że na kraje bałkańskie największy nacisk ma Unia. Gdyby twardo zapowiedziano - albo bawicie się z nami albo z Rosją i na odpowiedź macie godzinę, niewielu by się namyślało. Wbrew pozorom wiedzą co daje każdemu Rosja - biedę i czołgi, nic więcej. ale do tego Europa i Stany potrzebują silnych przywódców a nie socjalistyczne cioty robiące pod stołem interesiki z ruskimi.

box
czwartek, 24 listopada 2016, 19:57

moze i NATO poszlo na ilosc ale jaka byla alternetywa? poprostu ich zostawic moskwie? Oni byli bardziej zrusyfikowani od nas a przeciez i u nas jeszcze 12 lat temu rzadzilo SLD. Jedyna opcja jest odciagac te kraje od Moskwy tak jak teraz ukraine, z czasem sily prorosyjskie beda robily sie coraz slabsze. Nikt przy zdrowych zmyslach i kto nie byl w jakis sposob zindoktrynowany w poprzednim systemie albo nie mial z nm powiazan nie bedzie parl do Moskwy

dfghjhgfrded
czwartek, 24 listopada 2016, 16:51

to ci dopiero demokracja

Naiwny
piątek, 25 listopada 2016, 22:50

Również tyko idiota może twierdzić, że Rosja jest nieobliczalna. Wprost przeciwnie od wieków prowadzi konsekwentną politykę zagraniczną. Nawet Chruszczow i Stalin byli przewidywalni i konsekwentni. Olbrzymim uposzczeniem jest również zakładanie, że tym krajem rządzi jeden człowiek i tym samym nie powinno się utożsamiać działań i polityki tego Państwa z jedną osobą nawet tak demoniczną jak Putin. Dyktator przywódcą Rosji to retoryka Zachodu rodem z okresu zimnej wojny. A jeśli chodzi o Pana ministra to może faktycznie jest winien np naruszenia tzw. "własności intelektualnej" dosyć głośno i wyraźnie pisano o kontrowersjach z tym związanych m.in. na tym forum komentujac zawarcie umowy na remont mig-ów przez Nas. Przypomnę, że większość wpisówbardzo sie cieszyła jak to Rosjanie dostali po nosie. Kolega "szept" napisał poniżej, że my kupiliśmy jakiś czas temu kilka silników do mig-ów po 25 mln PLN. A w poprzednim poście o realizacji naszej umowy z Bułgarją pisano (Defense), że wyremontowaliśmy Bułgarii bodajże 4-y silniki a 2 wypożyczyliśmy im z naszych magazynów. Czy to te kupione wcześniej za 50 mln zł? Jak ma dalej być realizowany ten kontrakt? Bedziemy remontować te dwa stare Bułgarskie silniki, następnie zamontujemy je i wtedy Bułgaria zwróci nam te dwa wypożyczone? A kto i za ile je wyremontuje te zwrócone, żeby mogły się jeszcze nadawać się do latania? Może zarzuty powinien jednak usłyszeć przedstawiciel Naszej strony podpisujący ten kontrakt bo coś mi się wydaje, że raczej na nim nigdy nie mieliśmy zarobić a jedynie chodziło o zrobienie na złość Rosjanom (za kilkadziesiąt mln zł).

Bezykut
piątek, 25 listopada 2016, 22:48

Ale to chodzi o to, że Polska nie ma prawa sprzedawać części do MIG'ów innym krajom (nie ma na to pozwolenia Rosji) - tak czytałem, dlatego ten kontrakt był podejrzany dla Bułgarów.

Analityk
sobota, 26 listopada 2016, 12:18

Od kilku lat zajmuje sie sprawami międzynarodowymi i powiem jedno: im dana kwestia bardziej drażni Rosję tym więcej wątków i wypowiedzi przedstawicieli oraz trolli z tego kraju. :)

nad wyraz rozbawiony
sobota, 26 listopada 2016, 19:07

Bułgarskie ministerstwo obrony zastanawia się nad zmianą kryteriów oceny ofert na dostawę wielozadaniowych samolotów wojskowych. Rozważany jest obecnie zakup używanych F-16 i Eurofighterów lub nowych Gripenów. Równocześnie przewiduje się dalsze utrzymanie w służbie przynajmniej 10 myśliwców MiG-29. W tym celu Bułgaria planuje wydanie 51 mln euro na zakup silników RD-33 oraz części zamiennych i usług serwisowych. Warto przy tym wspomnieć, że bułgarscy piloci od kilku lat szkolą się razem ze swoimi serbskimi kolegami. W 2014 roku podpisane zostało porozumienie na mocy którego Bułgarzy korzystają z symulatora MiG-29, który znajduje się w serbskiej bazie lotniczej Batajnica. W zamian Serbowie korzystają z bułgarskiego poligonu Szabła, gdzie przeprowadzane są ostre strzelania rakietowe. Jest to więc ciekawy przykład współpracy Bułgarii, czyli jednego z członków NATO z państwem o wyraźnej orientacji prorosyjskiej, jakim bez wątpienia jest Serbia. Rumen Radew, nowy prezydent Bułgarii powiedział: "Jestem za zniesieniem sankcji nałożonych na Rosję", co może zwiastować duże zmiany na Bałkanach i nie tylko...

1kwwrp
piątek, 25 listopada 2016, 21:43

Popatrzcie jak duże wpływy( swoich ludzi) i długie łapy ma Rosja w tym kraju i nie tylko. A w Polsce trzeba uważać na agenturę rosyjską bo kto myśli że jej nie ma jest w błędzie. I tu rola kontrwywiadu i służb państwa w ochronie informacji niejawnych wojskowych, infrastrukturalnych i technicznych w PGZ i innych zakładach zbrojeniowych.

Bubu
piątek, 25 listopada 2016, 09:48

Prawda jest zapewne bardziej zawiła niż się wydaje, nie znając szczegółów, trudno mieć zdanie, o czym świadczą również dotychczasowe, wyważone komentarze. Ale generalny problem jest, Bułgaria powinna się zdecydować czy chce mieć ciastko czy je zjeść. Decyzja będzie zapewne w stronę NATO, bo wiązanie się z gospodarczym i militarnym bankrutem jakim de facto jest Rosja i odrzucenie sojuszu Zachodu świadczyłoby albo o szaleństwie albo korupcji politycznej. Rosja z PKB 3,2 % światowego PKB i przy swojej populacji wynoszącej poniżej 2 % ludności świata (NATO 35 % i 24 % odpowiednio) jest w porównaniu z krajami NATO 10 razy mniejsza i fakt posiadania broni jądrowej przy miernych środkach przenoszenia nie zmienia tego faktu. Świat zachodni ma kilkadziesiąt centrów polityczno - gospodarczych, Rosja tylko dwa... Aktualne popisy polegające na bombardowaniu bezbronnych cywilów w Aleppo przy pomocy kilku starych samolotów i ledwo pełzającego statku udającego lotniskowca (asekurowanego w podróży przez holowniki) oraz "zielone ludziki" w Donbasie to chyba szczyt możliwości. Z Rosją grzecznie, koniecznie bez obrażania, ale konsekwentnie - oni to szanują i rozumieją.

ecik
piątek, 25 listopada 2016, 21:42

Nie mogę zgodzić się z twoim zdaniem, cytuję: "fakt posiadania broni jądrowej przy miernych środkach przenoszenia nie zmienia tego faktu." Moim zdaniem jest całkiem inna sytuacja. Ilość tylko rakiet - być może częściowo przestarzałych i nie modernizowanych - jest tak duża, że przeciąży systemy obrony przeciwrakietowej każdego państwa NATO odzielnie i wszystkich państw NATO razem wziętych. Ilość zdetonowanych jednocześnie głowic jądrowych tylko Rosji unicestwić może całkowicie życie na Ziemi. Nawet jeżeli przyjmiemy, że 50% przechwycą systemy obrony przeciwrakietowej NATO. Miejmy nadzieję, że atomowa walizka Putina i Trumpa nigdy nie zostanie użyta, a przywódcy mocarstw pozostaną w pełni zdrowia psychicznego. :)

nikt2
piątek, 25 listopada 2016, 13:58

@Buba 1. Cytując: "..bo wiązanie się z gospodarczym i militarnym bankrutem jakim de facto jest Rosja .." mógłbyś wskazać na czy opierasz swoje stwierdzenie ? 2. mam sugestię: Napisz do Ambasady Bułgarskiej i przekaż im swoje rewelacje, ostrzeż Ich, że Rosja jest bankrutem !!!!!!!!

Generau
czwartek, 24 listopada 2016, 20:41

Po wyjściu pasterzy z NATO, Turcja i Rosja zgodnie roztoczą parasol nad ich krajem. Pasterze dość długo byli pod panowaniem tureckim, a islam nakazuje odzyskiwać ziemie które były już kiedyś podbite. Krótko mówiąc, na Bałkanach nie ma komu ufać.

bv
piątek, 25 listopada 2016, 04:13

Serbia do NATO ? kolejne bzdury.

vb
sobota, 26 listopada 2016, 01:20

Europejska Serbia do azjatyckiej Rosji? Bzdura

Ernest Treywasz
czwartek, 24 listopada 2016, 20:17

Bułgaria to bardzo ciekawy przypadek wogóle. Tradycje państwowe - wspaniałe! To było kiedyś cesarstwo. Potem balansowanie pomiędzy Rosja a Austrią, udział w I wojnie po stronie państw centralnych (w drugiej zreszta też po stronie Osi), wreszcie komunizm, z bardzo ciekawym epizodem. Otóż Żiwkow zaproponował Chruszczowowi ni mniej ni więcej tylko... przyłączenie Bułgarii do ZSRS. A ten odmówił! Okazało się bowiem, że w statystykach Bułgaria miała produkcję mięsa na głowe mieszkańca rzędu 60 kg, a ZSRS aż 70 ;) (jedno i drugie trzeba podzielić przez nieznany współczynnik, bo to sa dane z komunistycznej propagandy dotyczące produkcji w kołchozach) Rosja nie przeciągnie trwale Bułgarii na swoja stronę, bo po pierwsze teraz jej na to nie stać, a po drugie Bułgaria jest dla niej cenniejsza jako jej koń trojański w NATO niz kolejny "sojusznik", który chce na niej żerować (jak Białoruś - pozdrowienia dla Prezydenta Łukaszenki - chapeau bas ;))))

Polanski
sobota, 26 listopada 2016, 01:50

Też Go kocham. Pięknie ogrywa Putina. Ten nie ma wyjścia.

grogreg
piątek, 25 listopada 2016, 02:46

Historia podobna do tej z "naszymi" Caracalami. Wygrywa oferta nie lepsza, ale politycznie słuszniejsza.

abc
czwartek, 24 listopada 2016, 20:11

Takie sprawy zalatwia sie pod stolem

grogreg
piątek, 25 listopada 2016, 02:46

Historia podobna do tej z "naszymi" Caracalami. Wygrywa oferta nie lepsza, ale politycznie słuszniejsza.

Marek1
czwartek, 24 listopada 2016, 15:13

No ale w czym jest problem ? Jeśli jeszcze nie ma procedury wykopania kraju członkowskiego ze struktury paktu NATO, to najwyższy czas takową opracować i stosować. Np. za notoryczne niespełnianie warunków wydatkowania na armię 2% PKB

sojer
piątek, 25 listopada 2016, 01:17

Gdyby Niemcy mieli wydać 2% PKB to ich Armia nie byłaby nawet w stanie wchłonąć tych pieniędzy. Mają kupić 100 Eurofighterów i postawić je w hangarze? Co do innych krajów, które wydają 1% - są wystarczająco zadłużone,a zbrojenia nie są specjalnie popularne na zachodzie.

Rastafaraj
czwartek, 24 listopada 2016, 17:38

Bulgaria...ponad 7 milionow ludzi,graniczy z Turcja, "czlonek nato" i posiada 3 sprawne maszyny to jest jakas farsa...Ciemność, ja ciemność widzę!

fx
czwartek, 24 listopada 2016, 15:08

Trump z takimi krajami jak Bułgaria zrobi porządek. Powiedział wprost że ci którzy nie będą wypełniać warunku 2 % PKB na zbrojenia mogą zapomnieć o wsparciu USA. Niemcy już zwiększają swoje wydatki to samo robią Czesi i Słowacy.

Hex
czwartek, 24 listopada 2016, 17:26

podobnie Dania

ccc
czwartek, 24 listopada 2016, 15:00

Trump z taką Bułgarią też szybko sobie poradzi ! Litwa, Łotwa i Estonia są już tego doskonałym przykładem.

box
czwartek, 24 listopada 2016, 19:50

Skoro Rosja umie tak oddzialac zeby w kraju scigano czlowieka ktory dzialajac w interesie tego kraju naruszyl interesy Rosji, to skoro juz stalo sie to przy okazji dzialania na korzysc Polski to moze warto zeby Polska kanalami dyplomatycznymi zadziala w obronie tego czlowieka i tym samym swoich interesow, a nie zebysmy stali i patrzyli jak kopia naszego klienta bo to nam nowych nie przysporzy

Urko
czwartek, 24 listopada 2016, 21:32

Zarzut polega na narażeniu Bułgarii na straty, ponieważ Nenczew zawarł nową umowę w czasie obowiązywania kolidującej z nią umowy z MiGiem. Jest to oczywiście dosyć pokrętne, ponieważ ciężko oczekiwać, żeby minister najpierw rozwiązał jedną umowę a później próbował zawierać nową, co nie tylko naraziło by lotników na brak zabezpieczenia technicznego. Ale też na pewno zmniejszyło by argumenty Bułgarów na zawarcie korzystnego układu. Sprawa jest raczej tego typu, że Nenczew chyba zaoszczędził na prawnikach, którzy nie umieścili w umowie z Polską odpowiednich klauzuli, które umożliwiły by Bułgarii bezkolizyjne rozwiązanie umowy z Rosjanami i uniemożliwiło by im możliwość oczekiwania jakiś rekompensat...

Tweets Defence24