Reklama
Reklama

Budowa nowych okrętów szansą na długofalowy rozwój przemysłu [WYWIAD]

2 lipca 2018, 16:24
DowzenkoRSB
Piotr Dowżenko, Prezes Zarządu Remontowa Shipbuilding S.A.

Jesteśmy zdolni do realizacji w całości lub w znacznej części wszystkich projektów dotyczących okrętów nawodnych, zaplanowanych przez Marynarkę Wojenną. (…) Widzimy też na przykładzie Kormorana, że kompetencje pozyskiwane w największych programach wojskowych są wykorzystywane również w innych obszarach – mówi w rozmowie z Defence24.pl Piotr Dowżenko, Prezes Zarządu Remontowa Shipbuilding S.A.

Jędrzej Graf: Stocznia Remontowa Shipbuilding bierze udział w procesie modernizacji Marynarki Wojennej. Dziś jej głównym zadaniem jest budowa niszczycieli min Kormoran, jest to największy obecnie realizowany program okrętowy. Panie Prezesie, na jakim etapie jest ten projekt? 

Piotr Dowżenko, Prezes Zarządu Remontowa Shipbuilding S.A.: Prowadzimy prace nad okrętami nr 2 i nr 3. Przypomnę, że prototypowy Kormoran wszedł w ubiegłym roku do służby. Jeżeli chodzi o kolejne jednostki, pierwszy etap prac jest rozliczany z Inspektoratem Uzbrojenia. Zamówiono już materiał podstawowy do konstrukcji, jest w trakcie wytopu i walcowania w hucie. Zakontraktowano również dostawy specjalistycznych elementów wyposażenia, zawarto też umowy z podwykonawcami.

Końcem lata będziemy rozpoczynać widoczne prace produkcyjne, obecnie jeszcze kompletujemy potrzebne materiały i urządzenia. Realizacja kontraktu odbywa się zgodnie z ustalonym harmonogramem.

Doszło do zmian składu konsorcjum, w stosunku do budowy pierwszego okrętu?

Podstawowa różnica polega na tym, że PGZ Stocznia Wojenna, będąca sukcesorem Stoczni Marynarki Wojennej przejmuje udział pierwotnie zaplanowany dla SMW. Trwają jeszcze szczegółowe ustalenia. Ta stocznia nie uczestniczyła w budowie pierwszej jednostki, dlatego doprecyzowujemy zakres prac, określamy standardy wykonawcze. W te ustalenia zaangażowany jest zespół wykonawczy. Rozszerzyliśmy jego skład, po to żeby można było wprowadzić w projekt również Stocznię Wojenną.

W ubiegłym roku Remontowa zawarła też kontrakt na budowę holowników dla MW RP. Jak Pan ocenia jego realizację?

Prototyp jednostki nabrał już bardzo realnych kształtów. Uzgodnienia się jeszcze toczą, ale kluczowe decyzje już zapadły. Projekt jest zatwierdzony, a dokumentacja robocza została sporządzona w odpowiednim czasie. Dzięki temu mogliśmy przejść do prac produkcyjnych. Na dzień dzisiejszy można już właściwie oglądać finalny kształt tej jednostki. Wybraliśmy dostawców, zakupiono urządzenia, część z nich zamontowano.

Trwa też konstrukcja drugiego holownika, można powiedzieć, iż ruszają również prace nad trzecim. Nie widzę zagrożeń dla tego programu, choć nie ukrywam, że w jego trakcie musieliśmy zmierzyć się z kilkoma wyzwaniami. Pewne kwestie dotyczące nowych funkcjonalności wyjaśniliśmy we współpracy z Zamawiającym.

image
Cięcie blach drugiego holownika. Fot. Remontowa Shipbuilding.

MON podpisało kontrakty na jednostki pomocnicze: holowniki, okręt ratowniczy, wprowadza niszczyciele min. Decyzji w sprawie okrętów bojowych, zarówno nawodnych jak i podwodnych, nadal nie ma. W jakim stopniu Remontowa może brać udział w programach budowy jednostek bojowych, jak Miecznik i Czapla?

Jesteśmy zainteresowani budową bojowych okrętów nawodnych dla Marynarki Wojennej. Prezentowaliśmy już wcześniej rozszerzoną ofertę stronie wojskowej i Inspektoratowi Uzbrojenia w programach Czapla i Miecznik. Podkreślam, że nasza stocznia ma wieloletnie tradycje budowy jednostek dla polskich sił morskich. 

Jesteśmy zdolni do realizacji w całości lub w znacznej części wszystkich projektów dotyczących okrętów nawodnych, zaplanowanych przez Marynarkę Wojenną. Przygotowywaliśmy się przez kilka lat do programów Miecznik i Czapla, odbyliśmy rozmowy z różnymi biurami konstrukcyjnymi w kraju. Podkreślam, że polscy inżynierowie mają odpowiedni potencjał i mogą przygotować zaawansowane, dobre projekty.

W jakim stopniu Remontowa będzie mogła w tych programach wykorzystać doświadczenia z budowy innych jednostek, przede wszystkim Kormorana?

Nie ukrywam, że  trwająca wiele lat przerwa w zakupach nowych okrętów dla Marynarki Wojennej, negatywnie wpłynęła na zachowanie ciągłości kompetencji niezbędnych do prowadzenia takiej produkcji zarówno po stronie przemysłu, jak i wojska. Dzięki realizacji programu Kormoran zarówno my jako wykonawcy, jak i Siły Zbrojne RP odtworzyły odpowiedni potencjał. To widać w trakcie rozmów i przygotowania kolejnych postępowań. Z naszej strony wzmocniliśmy dział projektów dla produkcji specjalnej, dzięki temu jesteśmy znacznie lepiej przygotowani do budowy następnych okrętów.

Widzimy też na przykładzie Kormorana, że kompetencje pozyskiwane w największych programach wojskowych są wykorzystywane również w innych obszarach. Technologie spawalnicze i infrastruktura, jakie wdrożyliśmy dla nowego niszczyciela min, mogą służyć również w przedsięwzięciach komercyjnych. Równie istotne są wypracowane doświadczenia i procedury, na przykład dotyczące kontroli jakości. Mogę powiedzieć, że korzystamy z nich pełnymi garściami.

image
ORP Kormoran w czasie prób morskich. Fot. Remontowa Shipbuilding.

Budowa okrętów Miecznik i Czapla może stać się największym w ostatnich dwóch dekadach przedsięwzięciem modernizacyjnym, jeżeli chodzi o jednostki nawodne. Co może stoczni dać realizacja tak dużego projektu jeżeli chodzi o know-how, ale też możliwość konkurowania na rynkach międzynarodowych?

Budowa Miecznika i Czapli może być kolejnym krokiem, pozwalającym nam odtworzyć i rozwinąć dodatkowe zdolności. Nasza stocznia jest częścią organizacji Remontowa Holding, dlatego jesteśmy gotowi, by zapewnić kompleksowe podejście do programów modernizacji Marynarki Wojennej. Możemy nie tylko zaprojektować i zbudować nowoczesne okręty, ale też opracować i wdrożyć plany ich modernizacji i rozwoju w cyklu życia, wraz z serwisowaniem i obsługą posprzedażową. Myślę, że mamy duże pole do popisu.

Widzi Pan zainteresowanie ze strony Marynarki Wojennej długofalową współpracą w utrzymaniu okrętów w służbie? 

Przyznam, że w Polsce brakuje współpracy pomiędzy przemysłem a Marynarką Wojenną, na bazie wieloletnich programów. Podejmowane są decyzje o zakupach poszczególnych jednostek, ale nie zapewnia się choć częściowego finansowania ich dalszego rozwoju. 

Wyprodukowaliśmy nowoczesny niszczyciel min i będziemy dostarczać następne. Te okręty będą nowoczesne jeszcze przez długi czas. Uważam jednak, że konstruktorzy i wojsko już dziś powinni rozpocząć prace nad ich modernizacją, aby móc ją planowo wdrażać w ciągu następnych 15 czy nawet 20 lat. Takie rozwiązanie byłoby korzystne dla Marynarki Wojennej. Polska flota mogłaby eksploatować okręty w oparciu o krajową bazę przemysłowo-technologiczną, położoną w pobliżu stałych baz i niezależną od zmian, jakie mogą mieć miejsce na świecie. 

Podkreślam, że cała kluczowa wiedza wypracowana w ramach naszych programów zostaje tutaj, w Polsce. Przypomnę, że nasz zakład jest przeznaczony do wsparcia działań obronnych w ramach Planu Mobilizacji Gospodarki, i spełniamy wszelkie związane z tym kryteria bezpieczeństwa i ochrony.

W dyskusji o modernizacji Marynarki Wojennej mówi się też o zakupie używanych okrętów, na przykład w ramach umów międzyrządowych. Czy Remontowa widzi możliwości zaangażowania w utrzymanie lub modernizację takich jednostek?

W ramach Remontowa Holding takimi zadaniami zajmuje się Gdańska Stocznia Remontowa, specjalizująca się w utrzymaniu, przebudowach i modernizacji okrętów. Prowadzimy obecnie tego typu prace na okrętach, zbudowanych wcześniej w naszej stoczni. Możemy również realizować je na innych jednostkach, aczkolwiek zawsze najłatwiej jest, jeżeli posiadamy pełen obraz projektu od momentu jego powstania. 

Remontowa Holding działa na szeroką skalę również na rynku cywilnym. Polski sektor stoczniowy przechodzi restrukturyzację, zaangażowało się w nią Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Jak Pan ocenia perspektywy stoczni na rynku komercyjnym?

W mojej ocenie perspektywy zakładów są bardzo dobre. Rośnie wolumen zamówień, przewidujemy że w przyszłym roku będziemy wykorzystywać moce produkcyjne niemal w stu procentach. Kontrakty, jakie udało się nam pozyskać zapewniają pracę dla stoczni przez przynajmniej dwa lata. Angażujemy się też w różne nowe przedsięwzięcia.

Również Gdańska Stocznia Remontowa ma bardzo bogaty portfel zamówień. Realizujemy szereg ambitnych i często skomplikowanych zleceń, na przykład na przebudowy jednostek pływających. Podobnie rzecz się ma z naszymi spółkami zależnymi, wdrażającymi nowe technologie w zakresie systemów elektrycznych, gazowych. Również w tych sektorach obserwujemy pozytywną dynamikę.

A jak na tym tle wyglądają perspektywy szeroko rozumianej branży w Polsce? 

Śledzimy z uwagą rozwój sytuacji na krajowym rynku stoczniowym. Nie ukrywam, że da się zauważyć pewne perturbacje. Sektor jest jednak obecny w Polsce od wielu lat i z pewnością będzie się rozwijał dalej. Z naszego doświadczenia wynika, że kluczową rolę odgrywa zaangażowanie właściciela. 

Stocznie Skarbu Państwa posiadają z jednej strony zróżnicowane zdolności i kompetencje, z drugiej – widać, że rząd ma do zrealizowania ambitny program inwestycji w sektorze morskim.

Niewątpliwie państwowe zakłady mają spory potencjał, choć na przykład realizacja projektu promu w Szczecinie wygląda niepokojąco. Jedno mogę powiedzieć z całą pewnością: nie da się odbudować przemysłu stoczniowego opierając się tylko na krajowych zamówieniach. Jeżeli dany podmiot nie będzie w stanie konkurować na rynku globalnym, nie będzie w stanie na dłuższą metę prowadzić rentownej działalności. 

Dziękuję za rozmowę.

Zobacz też: Raport specjalny Defence24.pl z targów Balt Military Expo 2018 

KomentarzeLiczba komentarzy: 24
user1
poniedziałek, 6 sierpnia 2018, 21:26

Dla naszych potrzeb wystarczy japońska klasa niszczycieli klasy Asahi - jak już kupiliśmy Wisłę to trzeba mieć do niej następne klocki by zakupiony system dowodzenia pokazał swoje pazury . A Japończykom udało się skonstruować całkiem udaną łajbę idealnie wpasowaną w nasze potrzeby ochrony wybrzeża i ważnych instalacji nabrzeżnych jak np. gazoport ( oprócz tego okręty te mają piękną linię ) , która mimo swych rozmiarów ma nawet lądowisko dla śmigłowca ) . Oprócz tego Japonia ma tego samego \"sąsiada\" i zna jego uzbrojenie i możliwości co jest dodatkowym atutem . Inna sprawa ,że z Japonią mamy dobre kontakty - potrzebne są tylko chęci do rozmów . Transfer technologiczny pod nadzorem Japończyków zakończyłby się zapewne sukcesem , gdyż są oni bardzo zawzięci i z jakiegoś powodu dość dobrze dogadują się w Polsce pomimo odmiennych cech Polaków co z jednej strony dziwi ,a z drugiej cieszy . A tu proszę nasz Prezydent ze świtą poszedł jak przecinak do Australii i zafunduje nam zacofanie technologiczne za dolara w postaci fregat z brodą do pasa , które powinny iść na złom lub zostać okrętami muzealnymi . Nie wiem kto doradza w tym rządzie odnośnie tych spraw , ale przez to posunięcie będzie stagnacja w marynarce i przemyśle jakiej jeszcze nie było . Zamiast zastanawiać się nad modernizacją radaru Spy by wyciągnąć z niego co się da naukowcy będą pracować nad udoskonaleniem przedpotopowych radarów i systemów łączności - zmodernizowanych z wykorzystaniem australijskiej myśli technicznej połączonej z francuską papką . Pewnie jeszcze pójdą na ilość i będziemy mieć największą flotyllę OHP na Świecie ! Osiągnięcie jakich mało . Nasi marynarze zamiast dumnie stać na pokładzie będą mieć wątpliwości czy dobrze zrobili służąc na pływających tarczach strzelniczych . Gdyby jakiś światły polityk poszedł w stronę światła i nawiązał kontakty z Japonią - możliwe ,że udało by się przerobić Gawrona vel Ślązaka na coś normalnego instalując na nim pionową wyrzutnię , systemy obrony bezpośredniej przed atakiem rakietowym , doposażyć do wykrywania i niszczenia okrętów podwodnych , a potem znowu tym razem ostatecznie zwodować :) OKręty wyposażone w system AEGIS nie kosztują dolara lecz w przypadku japońskich okrętów w granicach 1,6 mld dolarów za sztukę - 3 sztuki bez problemu obrobiło by nasze państwo swym budżetem i powinni to poprzeć wszyscy politycy w sejmie jako długofalową inwestycję w ochronę naszych interesów na Bałtyku, do tego jakiś porządny offset , kooperacja , udział w budowie by też zarabiać i mamy to czego nam trzeba .

Jurek
czwartek, 12 lipca 2018, 12:56

Uświadomcie sobie wreszcie że szczyt naszych możliwości technicznych to dobrze zbita paleta ! Reszta to zwykłą ściema i dojenie podatnika na pseudo projekty z których nic ie wychodzi !

wqq
środa, 11 lipca 2018, 16:47

Słowo klucz \"DŁUGOFALOWE\" co to oznacza w praktyce naszych stoczni ? - 70 lat może 120 . Budowa Gawrona/Ślązaka nigdy nie była opisywana przy użyciu takiego przymiotnika a to tylko 17 lat więc mogę śmiało stwierdzić iż w ustach tego pana \"długofalowość \" to kwestia od 5 do 8 pokoleń nieudaczników stoczniowców prezesów i managerów . Lepiej kupić gotowy produkt , będzie taniej szybciej a podczas przeglądów czy remontów zrobią co trzeba nie zatapiając lub paląc jednostki .

były
środa, 11 lipca 2018, 00:34

Przykro stwierdzić,ale kompetencje PGZ w tym zestawie personalnym są zerowe i nic nie zostanie zrobione. Trzeba PGZ zabrać z MON i wtedy może coś się ruszy.

Albatros
poniedziałek, 9 lipca 2018, 15:10

Budowa nowych okrętów szansą na długofalowy rozwój przemysłu ... - żeby to jeszcze była szansa dla MW. Dotychczas przemysł egzystuje jej kosztem. I nie chodzi o budowę nowych okrętów, ale o ich zbudowanie. Jeden kormoran wiosny dla MW nie czyni.

bropata
poniedziałek, 9 lipca 2018, 15:06

Niedawno na tym portalu napisano o okrętowym kontrakcie stulecia w Australii. Wzorcem o naśladowania dla Polski powinno być takie podejście: „Australijczycy podkreślają, że nowe fregaty zostaną zbudowane w ramach szeroko zakrojonej współpracy przemysłowej. Powstaną one w spółce ASC Shipbuilding w stoczni w Osborne. Firma ASC, obecnie należąca do państwa, stanie się spółką zależną BAE Systems na czas budowy, dzięki czemu Brytyjczycy będą mogli planować i odpowiadać za program, jak podkreśla australijski resort obrony, „realizowany przez australijskich pracowników i tworzący australijskie miejsca pracy”. Rząd cały czas zachowa jednak pakiet kontrolny w spółce, a po zakończeniu budowy stanie się ponownie właścicielem kompletnego pakietu akcji. Dzięki temu w kraju zostanie utrzymany odpowiedni potencjał, złożony z pracowników i odpowiedniego wyposażenia, ale też (a może przede wszystkim) prawa własności intelektualnej.” Warto też zwrócić uwagę na to, że Australijczycy dla nowych okrętów otrzymują uzbrojenie i wyposażenie dostosowane do ich wymagań oraz od rodzimych producentów: „(…) amerykański system walki Aegis (używany już na niszczycielach Hobart, zastępujących fregaty typu Adelaide), z australijskim interfejsem opracowanym przez Saab Australia. Okręty będą też wyposażone w australijskie radary firmy CEA ze skanowaniem fazowym.” Australijczycy wybrali też na dostawcę doświadczonego i sprawdzonego producenta - koncern BAE Systems, który w ostatnich latach ma za sobą prace konstrukcyjne i wykonawcze przy okrętach typu 45, 26 i 31e. Te ostanie niewątpliwie powinny być brane pod uwagę w przypadku PMW zwłaszcza, że koszt pozyskania 5 okrętów tego typu obecnie oblicza się na ok. 5,6 mld zł. Koszt jednostkowy jest niższy, niż będzie kosztowała budżet budowa ORP Ślązak (o ile w ogóle zostanie dokończona), a koszt wszystkich okrętów (raczej) niższy od sześciu z programu Czapla/Miecznik. Bez wątpienia będzie pewniej, lepiej, taniej i szybciej. Gdyby w Wielkiej Brytanii było Polsce (powiedzmy) za daleko, to pozostaje jeszcze Holandia. Budowane fregaty od lat cieszą się doskonałą opinią i wzięciem. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że brytyjskie niszczyciele typu 45 mają kadłuby i nadbudówki wykonane prawie całkowicie ze stali o wysokich parametrach. Do tego okręty brytyjskie, a także holenderskie obywają się bez systemu Aegis, a mimo to wykorzystywać mogą takie same rodzaje uzbrojenia, jak w przypadku amerykańskiego Aegis. Drugim kierunkiem powinna być Szwecja, która deklaruje szeroką współpracę przy budowie okrętów. W polskim zainteresowaniu powinny być okręty podwodne A-26 i korwety Visby. Te ostanie dal PMW powinny być budowane wyłącznie ze stali, a nie ze stopów lekkich. Obecnie bez pomocy zewnętrznej nie uda się nic zrobić powyżej poziomu Kormorana. Ponieważ po 1989 roku zbyt lekką ręką i bez odrobiny refleksji zlikwidowano rodzimy przemysł stoczniowy (i także lotniczy). To jest jeden z ważniejszych powodów niewydolności modernizacyjnej sił zbrojnych. Nawiązanie współpracy na wzór australijski, jest wielką szansą na zmianę obecnego status quo.

orient
poniedziałek, 9 lipca 2018, 00:07

Ja już się gubię w tej nowomowie. Nie wiem kiedy kompetencji udziela podwładnemu zwierzchnik a kiedy niekompetentny dotychczas gość lub jednostka organizacyjna po prostu zdobywa wiedzę, umiejętności?

Mientki Mnietek
niedziela, 8 lipca 2018, 23:35

Czy są jeszcze zdrowi umysłowo ludzie w Polsce , którzy w te brednie o wzmacnianiu przemysłu zbrojeniowego RP wierzą.

Norbert
sobota, 7 lipca 2018, 13:40

Tak sobie czytam te wszystkie artykuły dot. polskiej obronności, czytam komentarze i ogarnia mnie, nie wiem jak to dobrze ująć - poczucie pustki. To już nawet nie jest przerażenie, tylko pustka. Ciężko w ogóle uzmysłowić sobie i ogarnąć, do jakiego stanu przez ostatnie 29 lat ten kraj został doprowadzony, i jak cały czas stacza się po równi pochyłej w otchłań bez dna. I NIKT z tym NIC nie robi. 38-mio milionowy kraj w centrum Europy bez własnego przemysłu - większość tego co jest to obcy kapitał. Banki, firmy telekomunikacyjne itd.,itd. Zbrojeniówka leży i kwiczy, Służba Zdrowia leży i kwiczy, Policja kuleje. Decydenci od lewa do prawa martwią sie o swoje interesy WYŁĄCZNIE, czy to Kaczyński czy Wałęsa, bez różnicy. Państwo Polskie tak dba o interesy swoich obywateli że sprowadza na potęgę ukraińców, a rzesze Polaków zmusza do emigracji. Niby Unia Europejska a jest jak w Rosji - cwaniaczki się bogacą, zwykły obywatel biednieje. Nie mamy śmigłowców, nie mamy okrętów, nie mamy artylerii rakietowej, Migi spadają i giną ludzie. Ale mamy świetna propagandę, której Goebbels by się nie powstydził. Taka to Polska \"zielona wyspa\". Życzę wszystkim miłego weekendu.

oko
czwartek, 5 lipca 2018, 20:51

Mam nadzieję, że CBA przyjrzy się kontraktom pomiędzy IU i spółkami Remontowa Holding. Myślę, że konkluzje będą nadzwyczaj ciekawe.

hobbymilitia
czwartek, 5 lipca 2018, 20:35

widac z wypowuedzi ze kazda militaryzacja kazda szansa dla gospodarki

w
środa, 4 lipca 2018, 00:32

skończyc gadanie o Mieczniku, Czapli i skończyc 8 szt Gawronów. Uzbrojenie jest coraz mniejsze , efektywniejsze wiec sie zmiesci. Doswiadczenie zdobedą ludzie do konca 2 szt. Ale trzeba chciec a nieliczyc na kolejna licencję. Tylko własny rozwój, długoletni

Arek102
wtorek, 3 lipca 2018, 23:39

@ Okręcik -\" a niestety składanie tego u nas może się okazać dużo droższe niż zakup gotowego produktu. Przykładem nasze Kraby droższe od analogicznych koreańskich K9 od których mamy kadłub.\" Taki stan rzeczy był czymś normalnym w czasie rządów PO-PSL. Gaz, mosty na Wiśle, budowa autostrad- generalnie dróg, zakup Caracali, potężne ubytki w kasie państwa z powodu wyłudzania VAT-u, CIT-u czy podatku Akcyzowego, potężne wydatki na nieistniejącą elektrownie jądrową, prawie 200 mln zł i wiele, wiele innych. PS. Przemysł to nie maszyny czy chale produkcyjne tylko ludzie-szeroka gama specjalistów, ich wiedza teoretyczna, nabyta wiedza praktyczna ale także i uczciwość zarządu, która razem pozwala osiągnąć wytyczony cel, a nie czarować społeczeństwo iluzorycznymi pomysłami tylko po to by trzaskać ogromną kasę dla siebie i swojego najbliższego otoczenia.

Sailor
wtorek, 3 lipca 2018, 20:39

Przede wszystkim całkowicie nie rozumiem utrzymywania przy życiu upadłego tworu jakim jest PGZ Stocznia Wojenna. Mam wrażenie, że decydenci myślą, że wraz ze zmianą nazwy znikną wszelkie ułomności tego tworu. Poza tym naszego państwa zwyczajnie nie stać na utrzymywanie dwóch stoczni produkujących dla MW. To jest troszkę tak jakbyśmy mieli dwóch chorych i tylko jedną kroplówkę gdzie wiadomo, że jeżeli podłączymy ją dwu chorym to żadnego nie uratujemy. Może decyzja trudna i brutalna ale trzeba ją podjąć. Ponadto patrząc na produkty naszych stoczni widać, że o dziesięciolecia są zapóźnione w stosunku do światowych trendów, gdzie coraz bardziej popularne są konstrukcje modułowe. Jedna platforma dla kilku typów jednostek. Poza tym nie mamy się co czarować. Jak już ktoś wspomniał praktycznie nie produkujemy żadnego uzbrojenia i wyposażenia jednostek wojskowych może oprócz radarów. Dlatego nie ma co się nadymać i de facto możemy tylko być producentem pływających platform.

Irek
wtorek, 3 lipca 2018, 20:37

Słyszałem to dwadzieścia lat temu teraz mamy czekać kolejne dwadzieścia tylko zakup

As
wtorek, 3 lipca 2018, 16:44

Należy zawsze dodawać słowo długofalowy. Dobrze że to znalazło się w nagłówku.

KrzysiekS
wtorek, 3 lipca 2018, 16:07

KrzysiekS->Okręcik Pozwolę sobie mieć trochę inne zdanie (częściowo masz rację). Być może koszt zakupu jest większy ale cały cykl życia okrętu (czyli przeglądy, remonty, modernizacje) już nie koniecznie zapominasz też ile firm kooperujących odprowadza podatki. Dodatkowo Polskie stocznie uzyskują nowe kompetencje (czytaj nowe zamówienia). Patrząc całościowo wygląda to całkiem inaczej niż piszesz.

Bosman
wtorek, 3 lipca 2018, 14:25

To musi być jakiś nowy, bo nie orientuje się w pracach stoczni dla MarWoj. Nic nie powiedział o modernizacji Orkanów. Plama !!!

Okręcik
wtorek, 3 lipca 2018, 11:14

Dotychczasowe doświadczenia w budowie okrętów wskazują na całkiem coś innego. Okręt to jednak nie statek i choć sam kadłub też jest ważny liczy się wyposażenie itd, a niestety składanie tego u nas może się okazać dużo droższe niż zakup gotowego produktu. Przykładem nasze Kraby droższe od analogicznych koreańskich K9 od których mamy kadłub.

JestemGrot
wtorek, 3 lipca 2018, 08:40

Dać Remontowej kontrakt na Gawrony i niech klepią jak SMW nie może temu podołać. Przynajmniej może by oni szybciej je zwodowali.

BadAss
wtorek, 3 lipca 2018, 08:30

Dlugofalowa to slowo klucz. Czyli bedziemy tak slugo ciągnąć kase ile sie da nie robiac nic sensownego...

magazynier
poniedziałek, 2 lipca 2018, 23:42

Długofalowo to my już coś budujemy(kadłub). I raczej nigdy więcej za te pieniądze.

-CB-
poniedziałek, 2 lipca 2018, 22:46

Żadna polska stocznia we współpracy z tylko polskimi zakładami, nie są w stanie zbudować okrętu w 100%, bo po prostu nie produkujemy prawie żadnych systemów uzbrojenia morskiego. Stocznia musi zbudować platformę/nośnik/kadłub (obojętnie jak to nazwiemy) oraz zapewnić odpowiednią koordynację przy montażu wszystkich systemów przez firmy zagraniczne. Akurat Remontowa daje po prostu w miarę wysokie prawdopodobieństwo, że się to wszystko uda (przy odpowiednim finansowaniu ze strony państwa oczywiście, bo samo podpisanie umowy i zamówienie okrętu, to jeszcze trochę za mało).

gosc222
poniedziałek, 2 lipca 2018, 20:32

A gdzie nowe korwety z systemem AEGIS? PIERWSZĄ fregatą z tym systemem powinien być Ślązak

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama