Reklama
Reklama

Brytyjski minister ostrzega przed inwazją na kraje bałtyckie

19 lutego 2015, 13:48
Fot. Sgt. Alexandria Jones, Michigan Army National Guard/US Army.

Sekretarz obrony Wielkiej Brytanii Michael Fallon obawia się zagrożenia atakiem Federacji Rosyjskiej na kraje bałtyckie. W grę wchodzą między innymi działania nieoznakowanych żołnierzy, ataki cybernetyczne czy wywoływanie napięć etnicznych - pisze The Telegraph. 

Jak donosi The Telegraph, według sekretarza obrony Wielkiej Brytanii niebezpieczeństwo dla Litwy, Łotwy i Estonii jest "realne i obecne". Michael Fallon obawia się, że władze na Kremlu będą dążyły do sprawdzenia zdolności Paktu Północnoatlantyckiego do reagowania na zagrożenie ze strony Rosji.  

opinii szefa brytyjskiego resortu obrony w odniesieniu do krajów bałtyckich w grę może wejść użycie środków niekonwencjonalnych, jak cyberataki, wywoływanie napięć etnicznych czy użycie nieoznakowanych żołnierzy. Wcześniej bardzo podobne obawy wyraził były sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen, który stwierdził że jest "wysokie prawdopodobieństwo", iż Rosja podejmie wobec krajów bałtyckich działania o charakterze hybrydowym. 

Komentatorzy podkreślają, że w krajach bałtyckich istnieje możliwość wywoływania przez Rosję niepokojów społecznych wśród mniejszości narodowych. Jednocześnie Litwa, Łotwa i Estonia dysponują ograniczonymi zdolnościami obronnymi, pomimo że w ostatnim czasie Wilno i Ryga zadeklarowały znaczne zwiększenie wydatków wojskowych. Budżety obronne w obydwu państwach nadal pozostają na relatywnie niskim poziomie, również w odniesieniu do PKB. Z drugiej strony podejmowane są przygotowania do reakcji na agresję o charakterze hybrydowym, w tym przez sformowane na Litwie siły szybkiego reagowania. 

Nie można więc wykluczyć sytuacji, w której Moskwa decyduje się na podjęcie operacji wojskowej w państwach bałtyckich np. pod pozorem ochrony rosyjskiej mniejszości. Warto przypomnieć, że obecnie na Litwie, Łotwie i Estonii obowiązującą walutą jest euro, co powoduje niebezpieczeństwo dla systemu gospodarczego w wypadku wystąpienia niepokojów w regionie. Ewentualny konflikt mógłby mieć bardzo daleko idące konsekwencje dla światowego bezpieczeństwa, również z uwagi na ryzyko jego eskalacji (np. pełnoskalowy atak Rosji po interwencji sił NATO). 

W świetle kryzysu na Ukrainie NATO zdecydowało o wzmocnieniu misji Baltic Air Policing oraz ustanowieniu rotacyjnej obecności niewielkich pododdziałów wojsk lądowych w Polsce, na Litwie, Łotwie i w Estonii. Nie podjęto jednak decyzji o stałym rozmieszczeniu znacznych sił wojskowych. Wiadomo, że władze w Wilnie dążą do rozmieszczenia w sposób ciągły na terytorium kraju jednostki wielkości batalionu. Gotowość do przyjęcia większych sił Paktu Północnoatlantyckiego, niż są rozlokowane obecnie, wyraziła też Estonia. 

Wielka Brytania bierze udział w działaniach NATO w Europie Środkowo-Wschodniej, m.in. w ramach misji Baltic Air Policing, a także w ćwiczeniach sił lądowych, zarówno w Polsce, jak i w krajach bałtyckich. Wydaje się jednak, że w obecnej sytuacji konieczne jest bardziej zdecydowane i trwałe zaznaczenie obecności wojskowej Paktu w Europie Środkowo-Wschodniej, także z udziałem państw Starego Kontynentu. Pozwoliłoby to zarówno na realne wzmocnienie zdolności obronnych, a ponadto - na zwiększenie potencjału odstraszania ewentualnej agresji. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 29
omega
piątek, 20 lutego 2015, 01:41

obawiam się, że scenariusze rysują się w czarnych barwach, również dla nas.......

say69mat
piątek, 20 lutego 2015, 11:02

Tak na marginesie, druzgocącą dla elit Eurolandu musi być świadomość, że naród, który uznawali za 'naród w rodzinie narodów'. Niezupełnie się z rodziną pragnie identyfikować, a tym bardziej integrować. Ba, ma własny pomysł na przemodelowanie więzi wewnątrz rodzinnych. I to przy wykorzystaniu doskonale znanych i wielokrotnie realizowanych w praktyce rządzenia metod. Stąd, jak na razie Putin zda się wygrywać wojnę przeciw ludziom, którzy potrafią jedynie konsumować pokój. I jak na razie nie potrafią o ten pokój skutecznie walczyć.

Roko
piątek, 20 lutego 2015, 15:07

Rosja ostatnio interesuje się"Polską mniejszością na Litwie"Podłożem do tego zainteresowania są niezbyt dobre stosunki Polsko-Litewskie.Szybko wykorzystuje okazję.Niedobrym akordem jest to,że liderzy mniejszości łapią się na lep Rosji.

Darek S.
piątek, 20 lutego 2015, 01:13

W najbliższym czasie próba destabilizacji odbędzie się we wszystkich trzech krajach regionu. Litwa Łotwa Estonia. Atak w stylu Wsch Ukraina, zostanie przeprowadzony tylko na Estonię. Putin nie ma innego wyjścia. Jeżeli cena ropy naftowej utrzyma się na tym samym niskim poziomie Putin musi brnąć drogą zwycięskich podbojów terytorialnych, aby odwrócić opinię publiczną od problemów gospodarczych. Dopóki Putin wygrywa ma cały czas poparcie narodu i żadni bojarowie nic nie są w stanie mu zagrozić. Putin nie zdecyduje się przecież na utarczkę z nikim silnym. Putin doskonale wie, że za Estonię nie pójdą się bić nawet Polacy. A co dopiero całe NATO. Gdy sytuacja gospodarcza Rosji się pogorszy lub wprowadzone zostaną sankcje, które to czynniki doprowadzą do wstrzymania operacji przelewów bankowych pomiędzy Rosją i resztą Świata, Rosja wkroczy na ścieżkę prowokowania coraz to nowych konfliktów zbrojnych. Gdy Rosja upora się ze swoimi granicami w Europie ma jeszcze trochę spraw do załatwienia w Azji. Tam też Putin widzi możliwości rozwoju terytorialnego swojego kraju. Kazachstan, który tak wspiera Rosję, jest pierwszy w kolejce. Tak, że Ukraina to dopiero początek. Znając Europę Zachodnią od dawna, wiedząc, czego możemy się spodziewać po Niemcach i Francuzach, lepiej od razu przyłączyć się do tego zwycięskiego pochodu Putina, niż tak biernie przyglądać się jak NATO wystawia nas do wiatru. Na szczęście Rosja będzie szła powolutku. Najpierw Estonia, potem inne nabytki terytorialne. Wtedy myślę zdążymy zdążyć front. Bo raczej chyba nie wierzycie w to, że uda Wam się niemieckich żołnierzy wysłać na obronę Estonii ? Pani Kanclerzy, była NRD-ówa nie zrobi przecież tego swojemu idolowi.

Jacek Olsztyn
czwartek, 19 lutego 2015, 16:05

Obwód Kaliningradzki to "kocioł". Wyrąbanie do niego korytarza to z punktu widzenia Rosji konieczność. Ani UE ani NATO nie ma koncepcji powstrzymania Rosji. Jedyna skuteczną byłaby destabilizacja Rosji, ale na to nie zgody Niemiec i Francji. Rosja w obecnym kształcie jest mniejszym złem niż destabilizacja na tak dużym obszarze. Natomiast w dłuższej perspektywie Rosja i tak się rozpadnie. Tacy Kaliningradczycy, jakie maja perspektywy pod sztandarem rosyjskim ? A mogli by być drugim Hongkongiem. A to już nasze polskie zadanie.

kez87
czwartek, 19 lutego 2015, 16:23

Nie.To baza do ataku lotniczego i rakietowego (a może również pancernego) w nasze terytorium i wgłąb UE zaopatrywana drogą morską. Jeśli Putin planowałby wojnę światową (naprawdę, chyba go demonizujecie) to natychmiast musiałby rozmieścić tam dużą część arsenału nuklearnego FR, celem przeprowadzenia uderzeń wyprzedzających w centra miejsko-przemysłowe i obiekty wojskowe NATO na terenie UE celem zniszczenia sił mogących przeprowadzić kontruderzenie.Inaczej, w konflikcie konwencjonalnym FR nie ma długoterminowo szans.

Kamil
piątek, 20 lutego 2015, 00:26

Brytyjczycy to akurat powinni siedzieć cicho, bo zawsze byli i są nadal najlepszym źródłem informacji dla rosyjskiego wywiadu ;)

Podpułkownik Wareda
poniedziałek, 23 lutego 2015, 00:35

Kamil! Nawet jeżeli prawdą jest Twoje powyższe oświadczenie /zakładam teoretycznie/, to o czym to świadczy? Ano o tym, że Rosjanie - obok Izraelczyków - mają najlepszy wywiad na świecie!

ads
czwartek, 19 lutego 2015, 15:35

A mi się wydaje, że to taka śpiewka przed wyborami.

Podpułkownik Wareda
piątek, 20 lutego 2015, 00:18

Biorąc pod uwagę aktualną sytuację na wschodzie Ukrainy, obawy brytyjskiego ministra, wydają się uzasadnione - bardziej niż kiedykolwiek. W czerwcu ubiegłego roku, po wcześniejszym zajęciu Krymu przez Rosjan, na łamach tego portalu zadałem pytanie: jak zachowa się NATO w przypadku, kiedy Rosja zdecyduje się zaspokoić swój "apetyt" i zaatakuje kraje bałtyckie? Przyznaję, że wówczas wydawało mi się to mało prawdopodobne. Dzisiaj jestem skłonny przychylić się do opinii tych, którzy nie wykluczają takiego scenariusza. Jeżeli rzeczywiście do tego miałoby dojść, to opinie na temat szaleństwa Putina są prawdziwe. W każdym razie, niczego nie można wykluczyć. Z drugiej jednak strony, decydując się na agresję na kraje bałtyckie, Putin miałby doskonałą okazję przetestować reakcję i zachowanie NATO. I tu, ponownie dochodzimy do pytania zasadniczego, a mianowicie: jaka byłaby reakcja NATO w przypadku agresji Rosji na kraje bałtyckie - bądź co bądź - państwa natowskie? Z wiadomych względów, nie potrafię podać jednoznacznej odpowiedzi i proszę nie oczekiwać tego ode mnie. Ja również, nie oczekuję tego od innych forumowiczów. Ale intuicja podpowiada mi, że Sojusz Północnoatlantycki, w przypadku agresji na kraje bałtyckie, nie zaryzykuje otwartego konfliktu militarnego z Rosją. Inaczej mówiąc: istnieje duże niebezpieczeństwo, że kraje bałtyckie zostaną wchłonięte przez Rosję. Oby do tego nigdy nie doszło. Czynniki decydujące w NATO doskonale wiedzą, że ryzyko takiego konfliktu jest zbyt wielkie. Sojusz Północnoatlantycki - musi liczyć się z rosyjskim potencjałem nuklearnym /ponad 8000 głowic jądrowych i techniczne środki do ich przenoszenia/. Wywołanie globalnego konfliktu jądrowego jest bardzo prawdopodobne. W naszej powojennej historii, mieliśmy już przedsmak napiętej sytuacji i realnej groźby wybuchu wojny jądrowej - w 1962 roku, podczas tzw. kryzysu kubańskiego, kiedy Rosjanie zaczęli instalować na Kubie rakiety z głowicami jądrowymi i wycelowali je na terytorium USA. Wówczas świat znajdował się na krawędzi atomowego unicestwienia. Znam opinie jednej i drugiej strony: wszyscy zgodnie stwierdzają - niewiele brakowało! W tym miejscu należy oddać sprawiedliwość ówczesnemu prezydentowi USA Johnowi Kennedy'emu oraz przywódcy b. ZSRR N. Chruszczowowi. We właściwym, ostatnim momencie obaj przekonali się, że nie tędy droga i opamiętali się. Na mocy dwustronnego porozumienia - Rosjanie zdemontowali i wywieźli rakiety z Kuby. Natomiast Amerykanie - to samo zrobili ze swoimi rakietami w Turcji oraz zapewnili, że nie dokonają agresji na komunistyczną Kubę Fidela Castro. Kryzys kubański z 1962 roku, otrzymał nawet swoją nazwę literacką: PIĘĆ MINUT OD ZAGŁADY. Od tamtych wydarzeń minęło ponad 50 lat. Dlatego też, pamiętając o nich, wyraziłem swoje osobiste wątpliwości dot. reakcji NATO - w przypadku agresji lub prób agresji ze strony Rosji na kraje bałtyckie. PS. Czytając komentarze na tej stronie, zwróciłem szczególną uwagę na fragment wpisu jednego z internautów. Otóż stwierdził on - cyt.: " należało OK /Obwód kaliningradzki/ zlikwidować, gdy upadał ZSRR a tak został wrzód taki sam jak po I wś. Prusy Wschodnie ... ". No cóż, pobożne życzenia, pomysłowość, wyobraźnia oraz propozycje naszych niektórych internautów nie mają granic. Nie będę tego komentować, a jedynie zadam kilka pytań retorycznych: 1. kto miałby tego dokonać, tj. zlikwidować Obwód kaliningradzki?, 2. w jaki sposób?, 3. jakimi siłami?, 4. czy ewentualny likwidator Obwodu kaliningradzkiego przewidział niewątpliwą reakcję militarną Rosji?, 5. jak by się zachowała w takim przypadku ludność rosyjskojęzyczna?, 6. do kogo miałby należeć obszar byłego Obwodu kaliningradzkiego - do Polski, Niemiec, Litwy, Białorusi bądź innego państwa?

qwerty
piątek, 20 lutego 2015, 12:51

Trzeba też pamiętać, że agresja na państwo członkowskie NATO z "automatu" nie stawia reszty sojuszu w stanie wojny z agresorem. Czas reakcji sojuszu ze wzgledu na demokratyczne struktury jest niezmiernie wydłużony, a przekładanie dyplomacji nad rozwiązania siłowe dodatkowo ustrudnia sprawę. Wyobraźmy sobie sytuację, że zielone ludziki sprawnie i szybko (np. w ciągu 24 godz.) obezwładniają obronę Łotwy i powołują "Demokratyczną Rebublikę Czegośtam" i to przy dużym poparciu ludności rosyjskojęzycznej. Władze Łotwy już pewnie w tym momencie jako rząd emigracyjny zwracają się do NATO o interwencję i pomoc. Rosja stwierdza, że nie ma nic wspólnego z separatystami, ale jakąkolwiek odpowiedź militarną sojuszu północnoatlantyckiego skierowaną przecikwo separatystom potraktują jako agersję na ludność rosyjkojęzyczną zamieszkującą teren byłej Łotwy i w tejże obronie Putin kładzie palec na "czerwonym" guziku i mówi do NATO "check". Czy sądzicie, że ktokolwiek na zachodzie też położy palec na "niebieskim" guziku ryzykując hekatobombę na skalę światową w obronie Łotwy ? Czy USA zaryzykuje wojnę nuklearną z Rosja o kraj, o którego istnieniu pewnie z 95% społeczeństwa amerykańskiego nie ma nawet pojęcia ? Czy kraje zachodnie jak Francja. Niemcy czy W.Brytania zaryzykują wojnę z Rosją nie ogladając się na większego brata zza wielkiej wody ? Putin może prowadzic w stosunku do państw bałtyckich politykę faktów dokonanych, a zachód będzie nadal próbował prowadzić dialog z Rosją mając związane ręce prawami i zasadami współżycia międzynarodowego. Dla Rosji przestrzeganie tychże praw jest tylko i wyłącznie oznaką słabości. Putin uznaje tylko prawo silniejszego, tak jak jego poprzednicy na przestrzeni wieków.

Autor
czwartek, 19 lutego 2015, 14:59

Obawiam się, że za wiele już stracił aby teraz zadowolić się takim niestety ochłapem w postaci Krymu i wpływów na wschodzie Ukrainy. Sankcje, manewry, straty w sile żywej i uzbrojeniu jakie zainwestował to albo jest głupi i odpuści albo albo chciwy i pójdzie dalej, badając na ile jeszcze mu pozwolą. Obym się mylił bo chyba nikomu nie zależy aby lazł dalej....

KDT
czwartek, 19 lutego 2015, 14:47

"Nie można więc wykluczyć sytuacji, w której Moskwa decyduje się na podjęcie operacji wojskowej w państwach bałtyckich... Ewentualny konflikt mógłby mieć bardzo daleko idące konsekwencje dla światowego bezpieczeństwa, również z uwagi na ryzyko jego eskalacji (np. pełnoskalowy atak Rosji po interwencji sił NATO)." I dlatego nie będzie żadnej operacji sowieckich wojsk w państwach nadbałtyckich. Mimo różnych niedoskonałości co poniektórych krajów NATO, Rosja nie ma takich sił, żeby ich "pełnoskalowy atak" był silniejszy niż europejskich wojsk, nie wspominając o amerykanach. I zapomnijcie o jądrówkach - nie po to rosyjscy oligarchowie na łapówkach zdobywali olbrzymie majątki, żeby tam jakiś kapral z KGB równał ich wille na Majorce z ziemią. Kulka w łeb, polon, czy co oni tam wymyślą i Rosja nagle "odzyska rozsądek". Jedynie czego należy oczekiwać, to jątrzenia, żeby grać na pokazówkę jaka to Unia jest słaba i na rosyjskiej wsi żyje się lepiej, bo car Putin dba o pańszczyźnianego chłopa.

Garnek
czwartek, 19 lutego 2015, 15:32

Mnie się wydaje, że ten cytat świadczy, że nie będzie żadnej interwencji NATO, bo przecież nikt nie chce wojny z Rosją na pełną skalę;)

MW80
czwartek, 19 lutego 2015, 14:46

Nie no teraz to mnie uspokojono. Minister "x" wyraził zaniepokojenie, premier "y" ostrzega, prezydent "z" potępia a kolejny polityk "Zachodu" wyraża ubolewanie. A Putin robi swoje i bardzo się tym wszystkim "przejmuje".

różowybaronLSD
niedziela, 22 lutego 2015, 14:14

I się nie ma co oglądać na jakiś świstek papieru z 1997 roku. Wtedy zapadła decyzja o przyjęciu państw regionu do NATO i wtedy władzę objąć Putin po serii zamachów i wojnie w Czeczenii ? Memorandium budapesztańskie nie obowiązuje, Rosja olewa traktaty obydwa z Mińska, zajęła dwa regiony Ukrainy i cały Krym i zapewne na tym nie poprzestanie, rozwija broń rakietowo-atomową średniego zasięgu. Nie ma co się cackać. Sankcje na dekady i stałe siły NATO w tym regionie. Bo w zasadzie po co są na Zachodzie ? TU SĄ POTRZEBNE TERAZ

takitam
niedziela, 22 lutego 2015, 15:35

Oni się cackają, chodź trafniej powiedzieć tchórzą, a Putin zapewne cały czas na podstawie zdobytych doświadczeń dopracowuje plan wojny hybrydowej w krajach bałtyckich. A to już będzie bój o najwyższą stawkę – o wiarygodność gwarancji NATO. A wtedy zachodni przywódcy nie będą sobie mogli wybaczyć, że nie zatrzymali go na Ukrainie.

mireks
czwartek, 19 lutego 2015, 14:14

Polacy na Litwie muszą być ostrożni. bo putlerowcy będą chcieli chować się za ich plecami.Amorze nawet napuszczać Litwinów na polonusów.. Jak Polska wtedy będzie reagować?.Dalej będziemy chować głowę w piasek,to już trzeba ustalić z Litwą, u nas też trzeba pomyśleć już teraz o prawie na taką ewentualność.

Gość
czwartek, 19 lutego 2015, 14:02

Uważam że opinie Ministra WB są uzasadnione. Zastanawia mnie fakt ,czy Rosja poprzestanie na tych krajach ,czy z marszu ruszy na nas jak to Hitler zrobił z Francją.

Pietrek
piątek, 20 lutego 2015, 12:11

W obecnej sytuacji oczekiwałbym ze strony państwa polskiego wezwania na ćwiczenia wojskowe, np. 1 miesiąc w lato 1 zima. Oczekiwałbym Prawa do posiadania broni długiej, po ćwiczeniach okazałoby się kto co powinien mieć. Osobiście potrzebuję broni - snajperki, wyrzutni pocisków kumulacyjnych nowej generacji, krótkofalówki i granatów no oczywiście "wiadra" amunicji. ( Użycie w czasie pokoju powinno być karane jak zbrodnia) I tak każdy mężczyzna od 18 do 65 lat. To powinno być nagłośnione na na całą Europę. Zaręczam, że jeśli nie Putin, to jego generałowie zastanowią się dwa razy zanim skierują tu swoją armię. Możemy mówić, że nie mamy żadnych fobii ani niechęci, do Rosjan i Niemców. Tak... Ale nasza podświadomość narodowa wie, że "mieszkamy" pomiędzy dwoma wrogimi nam państwami. A teraz "jedziemy w dół" na amplitudzie dziejów, więc spodziewajmy się najgorszego. powinny być rozpowszechniane materiały szkoleniowe jak zachować się na wypadek konfliktu jako cywil. A obecnie najcenniejsze informacje znikają z netu. Kto to robi i dlaczego? No dobrze dosyć bajek, ale mimo wszystko, kto patrzy ten widzi o co chodzi i wie co robić.

jędrek
sobota, 7 marca 2015, 12:48

A co by twoje dzieci jadły miesiąc lato, miesiąc zima geniuszu? Zamiast wiadra amunicji kup sobie lepiej wiadro lodu, przyda się na rozgorączkowaną mózgownicę.

Gość
piątek, 20 lutego 2015, 11:01

W obecnej sytuacji Polski Rząd powinien poczynić przygotowania ,pod kątem czarnego scenariusza rozwoju wydarzeń.

MarcPost
piątek, 20 lutego 2015, 14:25

W pełni się zgadzam. Wypadki na Ukrainie pokazują, że sytuacja zmienia się bardzo szybko. A my jak zwykle nie przygotowani.

lpu
piątek, 20 lutego 2015, 10:55

Estonią ekonomicznie już żądzą Rosjanie, większość firm w Estonii ma kapitał rosyjski, stanowiska kierownicze często są obsadzone Rosjanami którzy też lepiej zarabiają niż Estończycy. Na Łotwie nastroje są mocno pro Rosyjskie, najcięższy dla FR temat to Litwa ale tam bardzo ważną role może odegrać mniejszość Polska ze względu, że RP nic nie czyni z poprawą życia tej że mniejszości a frustracja jest dużą. Często bywam w krajach bałtyckich i niestety takie są realia.

MarcPost
piątek, 20 lutego 2015, 14:26

Polacy na Litwie w większości opowiedzą się za legalnym rządem, choć pewnie Rosja będzie chciała rozgrywać ta kartę tak jak proponowała nam rozbiór Ukrainy.

KDT
piątek, 20 lutego 2015, 13:01

Frustracja może i jest duża, ale głównie wśród biedniejszej części rosyjskich potomków okupantów. Ci bogaci, skoro się dorobili majątków, na pewno mają głowę na karku i powinni doskonale zdawać sobie sprawę, że pod rządami Putina będą musieli płacić kolosalne łapówki, żeby dalej utrzymać się na powierzchni, albo wejść w układy z moskiewskimi gangsterami. Postaw się na ich miejscu i zadaj sobie pytanie czy chciałbyś stracić swój majątek? Niemniej stanowią oni mniejszość i to o tą biedotę trzeba się martwić. Trzeba wymyślić jakąś metodę marchewki i kija. Dozbrajanie ich armii i obecność natowskich sił są jednym z elementów kija...

Mireq
piątek, 20 lutego 2015, 10:11

Mimo pozoru, z takimi działaniami Rosji jak na Ukrainie, łatwo można sobie poradzić. Wystarczy natychmiast przechwycić (areszt z oskarżenia za szpiegostwo i działania na korzyść obcego mocarstwa celem destabilizacji bezpieczeństwa kraju w czasie wojny hybrydowej) każdego osobnika (nie czekając na utworzenie zgromadzeń) jawnie występujących na rzecz Rosji. Tu jest pole do popisu dla policyjnych wywiadowców i innych służb specjalnych. Nie czekając na nadzwyczajne sytuacje wyłapać i sukcesywnie wyłapywać tych zakamuflowanych agentów. Świadomość zagrożeń mamy. Sposoby działania Rosji znamy. W takim razie do tej sytuacji (wojna hybrydowa) należy dostosować w trybie pilnym (tydzień wystarczy) prawo. I do dzieła. W ten sposób staniemy się stroną aktywną a nie oczekującą na to co wróg zrobi i tylko odpowiadać na jego wrogie działania. To się tyczy także polski, mam na myśli wpisania do przepisów prawnych określenia "Wojna hybrydowa" i określenia uprawnień służb z walką, z tego typu zagrożeniem. W państwach bałtyckich na dziś powinno się: 1- natychmiast utworzyć przepisy prawne o Wojnie hybrydowej j/w 2- ogłosić stan wojny hybrydowej (właściwego stopnia) 3- wprowadzić zakaz rozpowszechniania rosyjskich mediów (radio, telewizja, internet, prasa, reklamy, symbole itp) sygnał w telewizji kablowej, rozgłośni, gazet, internetu itp. ( wiem że z sygnałem radiowym w Rosji czy internet nie zablokujemy, ale można zakazać publicznego odtwarzania, itp. może lokalne zakłócanie sygnał radiowego i telewizyjnego) 4- uszczelnić granice i ograniczyć drastycznie przepustowość przejść granicznych 5- internować, lub aresztować w przypadku poważniejszych oskarżeń rosyjskich agentów. itd. Tworząc nowe przepisy prawne należy określić stopniowanie wojny hybrydowej, i właściwą odpowiedź na zagrożenia dla każdego stopnia, teraz może być sytuacja drugiego stopnia w skali pięciostopniowej (przykładowo). Podsumowując. Należy przejść z pozycji oczekującej do zdecydowanego aktywnego działania. W tej sytuacji oczywiście należy wstrzymać mały ruch graniczny między polską a obwodem kaliningradzkim do odwołania.

NAVY
czwartek, 19 lutego 2015, 16:21

Polska z racji zaszłości historycznych powinna bardziej oddziaływać na region bałtycki ! Z Litwą powinniśmy zespolić siły zbrojne a z pozostałymi powołać korpus POL- BAŁT [Polsko-Litewsko-Łotewsko-Estoński], dla zabezpieczenia granic owych krajów [pośrednio naszych] i zbudować wspólny system obronny zamiast ładować się w brygadę LITPOLUKRBRIG,bo jaki pożytek z tej brygady jest w obecnej sytuacji? ŻADEN ! Nawet ją na front wysłać nie można a trzymać ją w koszarach, gdy Ukraina krwawi - przykre ! Uzbrojenie dla owych wojsk można pozyskać z naszej armii,na razie PT91 ,Gożdziki czy inne Rosomaki wystarczą na ograniczony konflikt...w między czasie należy dążyć do pozyskania nowoczesnego uzbrojenia w ramach owego Korpusu .Czy też wzmocnienia przez siły NATO - tylko my jesteśmy w stanie się obronić i dać czas na reakcje sojuszników jednak,gdy nie będziemy robić nic ,to nikt nie kiwnie palcem w naszej obronie...., ale zapewne będą gawędzić w Mińsku o potrzebie,zapewnieniu i wdrażaniu czegoś tam a granica będzie płonąć a ludzie ginąć ! Patrząc na sytuację obecnie raczej bezpośredni atak "zielonych ludzików" na Litwę nie grozi, ale na oba kolejne państwa tego regionu już tak... Wątpię, by Rosja puściła atak z Obwodu kaliningradzkiego [OK] albo przez Białoruś na Litwę, a za najbardziej zagrożoną atakiem jest Estonia ! Obecnie Zatoka Fińska jest takim oknem na świat dla Rosji i jej floty a jak pokazały obie wojny łatwo ją zablokować, więc kontrola nad tym akwenem będzie dla Rosji priorytetem ! Po zablokowaniu wyjścia z zatoki spadnie znaczenie strategiczne Obwodu, który bez wsparcia z zewnątrz - padnie. Rosja zdaje sobie dobrze sprawę,że z nami tak łatwo, im nie pójdzie, więc będą uderzać tam, gdzie są pewni swej wygranej a takim są Estonia i Łotwa mniej Litwa ,bo graniczy z Polską a wyrąbanie sobie korytarza do OK przez Rosję ,to będzie równoznaczne z podbiciem całej Litwy ! Chyba,że Białoruś zostanie zmuszona do współpracy z Moskwą..., wtedy może konflikt przerodzić się w wojnę pełno-wymiarową... Należało OK zlikwidować, gdy upadał ZSRR a tak został wrzód taki sam jak po I wś.Prusy Wschodnie... PS.Jakiś czas temu pisałem o możliwym ataku Rosji na Bałtów...mam też nadzieję ,że Ukraina nie zostanie podbita przez Rosję, bo, wtedy będziemy mieli dość poważny problem.Może atakować nie będą, ale przygraniczne [rodem ze stalinowskiej szkoły] prowokacje będą możliwe. Nieobliczalność Putina i retoryka jaką się posługują gremia polityczne Rosji budzą strach i zdziwienie jak można tak iść w zaparte i po chamsku w perfidny sposób prosto w oczy wmawiać komuś,iż to, co widzi to nie jest tym co widzi a podpisywanie czegokolwiek z tym krajem jest jak kartka papieru na wietrze... Z resztą już był swego czasu pan jeden, który machał taką karteczka z samozadowoleniem na wietrze...a nazywał się N.Chamberlain - jak bardzo historia lubi się powtarzać - oby się to do końca nie sprawdzało ! Ciekawe co zrobią wystrychnięci na dudka Merkel z Hollande też będą mieli swoje kartki czy ...?

1andrzej
czwartek, 19 lutego 2015, 17:06

Litwa, Łotwa i Estonia i powinny mieć wspólną armie. My z racji zaszłości historycznych, nie powinniśmy do niej należeć, tylko ją wspierać. Z resztą się zgadzam.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama