Reklama
Reklama

Brytyjczycy pokazują, jak ze „Ślązaka” zrobić „Gawrona” [OPINIA]

23 grudnia 2018, 15:30
Zdj fregata
Po dozbrojeniu z patrolowca „Ślązak” można w miarę łatwo zrobić korwetę. Fot. M.Dura

Wizyta brytyjskiej fregaty HMS „Westminster” na początku grudnia 2018 r. w Gdyni była pierwszą okazją, by zobaczyć w Polsce zamontowany na niej system przeciwlotniczy Sea Ceptor oparty o rakiety CAMM. System ten jest interesujący nie tylko dlatego, że proponuje się go dla przyszłych polskich okrętów „Miecznik” i programu „Narew”, ale również dlatego że może również posłużyć do bardzo prostego przerobienia patrolowca „Ślązak” w pełnowartościową korwetę.

System CAMM od dwóch lat jest proponowany przez koncern MBDA dla programu Narew, mającego zabezpieczyć polskie siły zbrojne w zestawy przeciwlotnicze krótkiego zasięgu. Tego samego typu rakiety, z praktycznie takim samym systemem startowym można zastosować na przyszłych polskich okrętach bojowych planowanych do pozyskania w ramach programu „Miecznik”.

Kiedy jednak brytyjska fregata typu 23 HMS „Westminster” zacumowała przy Nabrzeżu Francuskim w Gdyni jasne stało się, że będące na jej uzbrojeniu rakiety CAMM można by bez problemu zaadoptować również dla innego polskiego okrętu, który stał w tym samym czasie w odległości około 3 kabli po drugiej stronie kanału portowego. A był nim budowany przez PGZ Stocznia Wojenna okręt patrolowy „Ślązak”.

Próby morskie tej jednostki, które rozpoczęły się 14 listopada 2018 r. są sygnałem, że kilkunastoletni proces jej budowy zbliża się wreszcie do końca. Jeżeli testy stoczniowe i zdawcze zakończą się powodzeniem (na co wszyscy liczą) przyjdzie czas, by się zastanowić co dalej zrobić ze „Ślązakiem”, który był od początku zaprojektowany do zupełnie innych, bardziej bojowych zadań. Brytyjczycy w Gdyni pokazali, jak łatwy do przeprowadzenia może być ten proces.

Czy „Ślązak” może być jednocześnie Gawronem?

„Ślązak” to okręt, którego budowę trzeba było wszelkimi sposobami zakończyć. Dlatego budząca kontrowersje decyzja by ograniczyć jego klasę do patrolowca, montując na nim jedynie najważniejsze systemy pokładowe, miała rzeczywiście swoje uzasadnienie. Po pierwsze uwzględniono w ten sposób ryzyko, że okrętu „Ślązak” po prostu nie uda się ukończyć. Specjaliści zdawali sobie bowiem sprawę, że kilkunastoletnie często systemy napędowe mogą nie zadziałać tak jak powinny.

Po drugie, zakupy pocisków przeciwlotniczych i przeciwokrętowych oraz systemu zwalczania okrętów podwodnych z torpedami znacząco zwiększyły by całkowite koszty programu Gawron, i tak już uznawanego za niezwykle drogi. Tak więc w ten sposób uniknięto zarzutów kolejnego „topienia” pieniędzy podatników. W normalnej sytuacji takie zarzuty byłyby całkowicie bezzasadne. Trzeba bowiem pamiętać, że koszty budowy Gawrona/Ślązaka nie byłyby tak duże, gdyby tego programu cały czas nie przerywano.

Po trzecie montaż skomplikowanych i rygorystycznych pod względem standardów systemów bojowych znacząco wydłużyłby czas budowy okrętu oraz okres potrzebny na wykonanie wszystkich prób.

„Ograniczenie” się tylko do patrolowca dało więc szansę na w miarę szybkie oddanie jednostki pływającej, która w przyszłości wcale nie musi wykonywać jedynie zadań pokojowych i kryzysowych. Wystarczy bowiem na „Ślązaku” zamontować „tylko”: rakietowy system przeciwlotniczy, rakietowy system przeciwokrętowy oraz system zwalczania okrętów podwodnych, by z tego patrolowca powstała nowoczesna korweta i to zbudowana z wykorzystaniem technologii stealh.

System przeciwlotniczy – problem tylko z decyzją

Przerobienie korwety „Gawron” na patrolowiec „Ślązak” nie polegało na szczęście na przebudowie kadłuba, ale głównie na rezygnacji z instalacji tego, co zamierzano zamontować w momencie rozpoczęcia programu w 2001 roku. W przypadku rakietowego systemu przeciwlotniczego na okręcie teoretycznie potrzebne jest miejsce na: konsole operatorskie, wyrzutnie z rakietami oraz bloki sterowania i kierowania ogniem: pod pokładem (systemy zasilania i sterowania) i na pokładzie (np. na radary „oświetlające” w przypadku rakiet naprowadzanych półaktywnie).

Jeżeli chodzi o konsole operatorskie to problemu w ogóle nie ma, ponieważ Bojowe Centrum Informacyjne na okręcie patrolowym „Ślazak” jest wyposażone w odpowiednią liczbę konsol wielofunkcyjnych oraz system dowodzenia TACTICOS. Daje to możliwość kierowania działaniem rakietowego systemu przeciwlotniczego do czego wystarczy w większości przypadków wprowadzeniu odpowiedniego oprogramowania. Sytuacja będzie jeszcze prostsza, gdy wybierze się rakiety, do którego takie oprogramowanie w TACTICOS-ie już zostało opracowane.

Pozornie większym problemem jest zamontowanie na okręcie systemów startowych dla rakiet przeciwlotniczych. Ale i w tym przypadku na „Ślązaku” nie będzie trudności, ponieważ na jego pokładzie dziobowym, za armatą kalibru 76 mm, jest nadbudowana specjalna, wysoka na ponad dwa metry podstawa. Z założenia miała ona właśnie służyć do montażu wyrzutni pionowego startu VLS (Vertical Launch System) dla rakiet przeciwlotniczych (myślano o pociskach MICA, ESSM lub SM-2), a nawet – jeżeli taka by była potrzeba – dla rakiet manewrujących.

image
Blok do wpuszczania kontenerów z rakietami CAMM na fregacie HMS „Westminster” wcale nie jest dłuższy i wyższy od tego jaki istnieje w podobnym miejscu na patrolowcu „Ślązak”. Fot. M.Dura

 image

Patrolowiec „Ślązak” z miejscem na wyrzutnię rakiet przeciwlotniczych (za armatą dziobową). Fot. M.Dura 

Na rynku zachodnim oferowane są głównie dwa typy tego rodzaju, okrętowych zestawów startowych: amerykański Mk41 oraz francuski Sylver (SYstème de Lancement VERtical), z których każdy ma osiem komór dla kontenerów z rakietami (po cztery w dwóch rządach). Pomiędzy wylotami tych silosów, zamkniętymi oddzielnymi pokrywami, zawsze znajduje się klapa otwierająca wspólny „komin” dla gorących gazów z silników startujących rakiet.

Co do różnic w liczbie stanowisk startowych na poszczególnych typach okrętów to nie wynikają one z jakiejś odmiennej konstrukcji samych wyrzutni, ale z liczby zamontowanych w pokładzie takich samych modułów z kontenerami dla rakiet. W przypadku wyrzutni Mk41 wszystkie te moduły zajmują na pokładzie taką samą powierzchnię - prostokąt o rozmiarach 3,2x2,1 m. Sylver jest nieco mniejszy i potrzebuje miejsce o rozmiarach 2,6x2,3m.

Moduły obu tych typów mogą się różnić długością i wagą w zależności od zastosowanych rakiet. W przypadku VLS typu Mk41 wyróżnia się więc tzw.: wersję samoobrony (self-defense version) o długości 5,3 m - ważącą bez ładunku 12 200 kg, wersję taktyczną (tactical version) o długości 6,8 m - ważącą bez ładunku 13 500 kg oraz wersję uderzeniową (strike version) o długości 7,7 m - ważącą 15 000 kg (m.in. dla rakiet manewrujących). W przypadku VLS typu Sylver proponuje się cztery różne wersje: A35 o długości 3,5 m i wadze 7000 kg, A43 o długości 4,3 m i wadze 7500 kg, A50 o długości 5,0 m i wadze 8000 kg oraz A70 o długości 7,0 m i wadze 12 000 kg (m.in. dla rakiet manewrujących).

Te różne długości wynikają z faktu stosowania niejednakowych kontenerów startowych dla różnych pocisków. I tak w przypadku rakiet Tomahawk stosuje się kontener typu Mk 14 (o długości 6,7 m), dla rakietotorped ASROC-VLS i rakiet przeciwlotniczych Standard stosuje się najczęściej kontenery kolejno typu Mk 15 i Mk 13 (o długości 5,79 m) a dla rakiet plot. Sea Sparrow/ESSM kontenery typu Mk 22 (o długości 5,79 m).

Moduły Mk41 i Sylver są w pełni autonomiczne i potrzebują tak naprawdę jedynie doprowadzenia przewodów zasilania i sterowania oraz zewnętrznego zabezpieczenia (np. przeciwpożarowego). Ich wielkość pozwala zakładać, że na okręcie „Ślązak” można by umieścić nawet dwa takie moduły, co pozwalałoby wykorzystać na okręcie maksymalnie 16 rakiet średniego zasięgu (np. SM-2 lub Aster-30) lub 64 pociski krótkiego zasięgu (ESSM lub CAMM). Liczba rakiet krótkiego zasięgu jest większa, bo w ich wypadku w jednej komorze można zamontować nawet cztery pociski.

image
W jednej komorze startowej wyrzutni Sylver i Mk41 mieszczą się cztery rakiety CAMM lub cztery rakiety ESSM. Fot. M.Dura

image

dziobową). Fot. M.Dura Miejsce na pokładzie dziobowym korwety patrolowej „Ślązak” pozwala na zamontowanie nawet dwóch modułów pionowego startu Mk41 lub Sylver. Fot. M.DuraFot. M.Dura

Najprostsze i najtańsze rozwiązanie zostało pokazane w Gdyni razem z fregatą HMS „Westminster”. Oba opisywane wcześniej moduły są bowiem dosyć skomplikowanym systemem startowym potrzebujących dodatkowo wymagających systemów zabezpieczenia. Jest to związane przede wszystkim z przyjętym, „gorącym” sposobem startu, w których rakiety są wynoszone w powietrze cięgiem własnego silnika rakietowego. Dlatego w modułach Sylver i Mk41 trzeba było uwzględnić miejsce na zintegrowany systemem przewodów kominowych zakończonych otworem pomiędzy silosami zamykanym specjalną klapami. To właśnie tędy są wydalane na zewnątrz gazy wylotowe silników startujących rakiet.

image
Suchy start rakiety CAMM z wyrzutni fregaty typu 23. MBDA

 Zwiększa to rozmiar samej wyrzutni, jej ciężar oraz wydłuża sekwencję strzelania salwą. Odstęp pomiędzy startami kolejnych rakiet (szczególnie tych większych) jest bowiem uzależniony od krytycznej granicy dopuszczalnego ciśnienia i temperatury. Wpływa to także na koszty zakupu i montażu. W przypadku rakiet CAMM takiego problemu nie ma. Są to bowiem pociski przeciwlotnicze, w których silnik uruchamiany jest już po ich wyrzuceniu w powietrze za pomocą specjalnego pneumatycznego tłoka (tzw. soft launch). Taki mechanizm jest w każdym kontenerze z rakietą i to nie ważne: czy w wersji dla pojazdów na lądzie, czy dla okrętów.

„HMS Westminster jest wyposażony w okrętowy system obrony powietrznej Sea Ceptor, wykorzystujący pociski przeciwlotnicze następnej generacji CAMM, który zapewnia kluczowe zdolności NATO. Cieszę się, że po raz pierwszy będzie można zobaczyć go w Polsce. Zastosowanie wspólnego pocisku CAMM i jednego kanistra wyrzutni, daje niepowtarzalne jak dotąd możliwości w środowisku lądowym i morskim. Jako że CAMM nie oddziałuje na okręt-nosiciela i może współpracować z istniejącymi radarami, umożliwia modernizację uzbrojenia przy minimalnej ingerencji w strukturę użytkowanych okrętów, czego już dowiedziono w przypadku HMS Westminster. Z kolei nasza kompleksowa oferta dla wojsk lądowych także opiera się na pociskach CAMM, spełniających wymogi polskiego programu obrony powietrznej Narew. Jesteśmy pewni, że gwarantuje ona Polsce najlepsze, suwerenne zdolności wojskowe i przemysłowe”.

Adrian Monks – Dyrektor ds. Sprzedaży i Rozwoju Działalności na Polskę MBDA Missile Systems:

 

Teoretycznie można więc w pokład wpuścić jedynie kontenery z rakietami CAMM, co zmniejsza koszty zakupu (nie trzeba kupować drogich modułów typu Sylver i Mk41), upraszcza prace potrzebne do wykonania na okręcie, ogranicza dołożony ciężar i pobór energii z systemu okrętowego. Należy przy tym pamiętać, że wyrzutnie systemu przeciwlotniczego Sea Ceptor, które można było zobaczyć na fregacie HMS „Westminster” wcale nie muszą być tymi, jakie trzeba by było ewentualnie zastosować na przyszłej „korwecie” ORP „Ślązak”. Brytyjczycy wykorzystali bowiem już istniejącą instalację wcześniej wykorzystywanego na tym okręcie systemu przeciwlotniczego Sea Wolf. System ten posiadał zainstalowane w pokładzie 32 charakterystycznie odseparowane komory startowe, które zaadoptowano praktycznie bez przeróbek dla kontenerów z rakietami CAMM.

image
Wyrzutnie systemu przeciwlotniczego Sea Ceptor na fregacie HMS „Westminster” zaadoptowane z wcześniej wykorzystywanego na tym okręcie systemu przeciwlotniczego Sea Wol”. Fot. M.Dura

 W przypadku Gawrona kontenery startowe CAMM można by wkładać ciaśniej w mechaniczne prowadnice przygotowane przez PGZ Stocznia Wojenna, albo co łatwiejsze (choć droższe), skorzystać z już zaprojektowanego stelaża startowego - np. takiego jaki jest reklamowany przez koncern Lockheed Martin.

image
Porównanie wielkości standardowego, ośmiokomorowego modułu wyrzutni Mk41 dla przykładowo 32 rakiet CAMM i modułu trzykomorowego specjalnie dla 12 rakiet CAMM (w której widać brak niepotrzebnego wylotu dla gorących gazów z silników rakietowego). Fot. M.Dura

Problemem dla „Ślązaka” nie będzie również montaż bloków sterowania i kierowania ogniem. Po wizycie fregaty HMS „Westminster” wiadomo bowiem, że w przypadku rakiet CAMM pod pokładem trzeba będzie zamontować jedynie dwa bloki układu zasilania i sterowania wielkości pralki automatycznej. Brytyjczycy specjalnie wprowadzili dziennikarzy do dużego pomieszczenia w całości zajmowanego wcześniej przez aparaturę zabezpieczającą pracę systemu przeciwlotniczego Sea Wolf. Obecnie kabina ta została całkowicie opróżniona, a w jej kącie stoją dwa małe bloki z „elektroniką” pozbawione praktycznie jakichkolwiek elementów wymagających ciągłej obsługi.

image
Systemy elektroniczne wykorzystywane w systemie przeciwlotniczym Sea Ceptor na fregacie HMS „Westminster” mieszczą się w dwóch blokach wielkości pralki automatycznej. Fot. M.Dura

W przypadku elementów pokładowych systemu jest również łatwiej, ponieważ rakiety CAMM są naprowadzane aktywnie. Po starcie mogą więc działać według zasady „wystrzel i zapomnij”, ale mogą być również korygowane w locie. W tym drugim przypadku nie potrzeba jednak specjalistycznych radarów kierowania ogniem („oświetlających” cel), ale wystarczy prosta antena dla urządzenia łączności zapewniających komunikację z rakietą. Jej zamontowanie na okręcie nie powinno być więc żadnym problemem. Takie rozwiązanie daje dodatkowo teoretyczną możliwość wystrzelenia kilkudziesięciu rakiet prawie jednocześnie z zachowaniem kontroli nad każdą z nich (ta ilość nie zależy od ilości radarów kierowania uzbrojeniem).

image
Kopuła z anteną systemu łączności, jaki zabezpiecza kierowanie rakietami CAMM zajmuje bardzo niewiele miejsca na pokładzie. Fot. M.Dura

„W ramach programu Narew oferujemy Polsce głębokie partnerstwo. MBDA zamierza przekazać krajowemu przemysłowi technologie i wiedzę niezbędną do produkcji własnych pocisków CAMM. Te same pociski CAMM mogą być używane zarówno przez wojska lądowe, jak i marynarkę wojenną.”

Adrian Monks – Dyrektor ds. Sprzedaży i Rozwoju Działalności na Polskę MBDA Missile Systems:

Do samego naprowadzania rakiet wystarczają bowiem dane z radaru obserwacyjnego, którym w przypadku fregaty HMS „Westminster” jest trójwspółrzędna stacja radiolokacyjna typu 997 Artisan 3D, natomiast w przypadku „Ślązaka” jest jego odpowiednik – trójwspółrzędna stacja radiolokacyjna SMART-S Mk2 (firmy Thales). W przypadku patrolowca będzie ona wykorzystana w niewielkim zakresie. W przypadku korwety jej zakup zwróciłby się z nawiązką.

image
Antena trójwspółrzędnego radaru wykrywania celów powietrznych i nawodnych typu 997 Artisan 3D na fregacie HMS „Westminster”, która wystarcza do naprowadzania rakiet CAMM w systemie Sea Ceptor. Fot. M.Dura

 image

Antena trójwspółrzędnego radaru wykrywania celów powietrznych i nawodnych SMART-S Mk2 na patrolowcu „Ślązak”, która wystarczyłaby do naprowadzania rakiet CAMM ewentualnie zamontowanych na tym okręcie. Fot. M.Dura

 Rakiety przeciwokrętowe – bez problemu

Jeszcze mniej problemu na „Ślązaku” będzie z ewentualnym dołożeniem rakiet przeciwokrętowych. Na pokładzie tego okrętu zachowano bowiem puste miejsce (pomiędzy masztami), na którym na Gawronie zamierzano wcześniej zamontować tego rodzaju pociski.

image
Stanowisko do 8 rakiety przeciwokrętowych Harpoon na fregacie HMS „Westminster” wcale nie zajmują dużo miejsca na pokładzie. Fot. M.Dura

 image

Patrolowiec „Ślązak” z miejscem na wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych (pomiędzy masztami). Fot. M.Dura

 Co więcej koszty zakupu i montażu można ograniczyć do minimum, ponieważ dla „Ślązaka” jest możliwość zaadoptowania pocisków typu RBS-15 Mk3 i systemu kierowania ogniem już zakupionych przez Marynarkę Wojenną dla małych okrętów rakietowych typu Orkan. Może to być związane z wycofaniem jednego z takich okrętów (co pozwoliłoby dodatkowo zaoszczędzić środki, jakie i tak trzeba będzie wydać na jego modernizację), albo z zainstalowaniem na nim starszych rakiet typu RBS-15 Mk2 (które Marynarka Wojenna uzyskała, gdy nie było jeszcze dostępnych rakiet w wersji Mk3).

Oczywiście można tutaj zacząć dyskusję na temat tego, czy właśnie tego rodzaju pociski przeciwokrętowe są najlepsze, a nie np. stosowane w Nadbrzeżnym Dywizjonie Rakietowym rakiety NSM. W tej analizie autor stara się jednak podać najtańsze i najbardziej efektywne rozwiązanie. Za RBS-15 Mk3 w takich rozważaniach przemawia kilka czynników. Pierwszym jest czynnik operacyjny. W przypadku okrętów, na których nie można łatwo uzupełnić amunicji zawsze lepsze są rakiety, które po trafieniu dają większy efekt. Głowica bojowa RBS-15 jest dwukrotnie większa niż NSM, a więc okręt potrzebuje mniej rakiet by wyeliminować dany cel. Dodatkowo może to zrobić w każdych warunkach atmosferycznych ze względu na zastosowaną głowicę bojową (naprowadzaną radiolokacyjnie a nie na podczerwień).

Ważnym czynnikiem jest również niższy koszt integracji. Na okrętach typu Orkan jest bowiem starsza wersja systemu walki TACTICOS zastosowanego na „Ślązaku”. Problem integracji rakiet RBS-15 z tym systemem został więc już rozwiązany (i to za polskie pieniądze), a więc koszty z tym związane na patrolowcu byłyby niewątpliwie mniejsze. Nie ma też problemu z dodatkowym wyposażeniem ponieważ kierowanie ogniem na Orkanach odbywa się z konsol wielofunkcyjnych – teoretycznie podobnych z zasady działania do tych, jakie wprowadzono na „Ślązaku”.

image
Kontenery z rakietami RBS-15 Mk3 można z łatwością przenieść z Orkanów na „Ślązaka”… Fot. M.Dura

 image

… a w ich miejsce zamontować np. rakiety RBS-15 Mk2. Fot. M.Dura

 Zwalczanie okrętów podwodnych – z problemami ale można

Najtrudniejsze w ewentualnym dostosowaniu Ślązaka do zadań bojowych jest zintegrowanie systemu zwalczania okrętów podwodnych. Najmniej trudności będzie z montażem efektorów, czyli wyrzutni torpedowych, ponieważ są one w miarę kompaktowe, a same torpedy ZOP typu MU90 Imapct są już na polskich fregatach typu Oliver Hazard Perry i można z nich skorzystać.

Gorzej jest jednak z sonarem podkilowym, ponieważ jego zastosowanie wymagałoby już gruntowej ingerencji w kadłub okręty, a to jest związane z długimi i bardzo kosztownymi pracami projektowymi oraz stoczniowymi. Ale i w tym przypadku można znaleźć rozwiązanie, którym jest np. kompaktowy sonar holowany CAPTAS. Jego również można było zresztą zobaczyć na przebywającej w Gdyni fregacie HMS „Westminster”. Jest to stosunkowo duży okręt stąd zastosowano tam najbardziej rozbudowaną wersję tej stacji hydroakustycznej CAPTAS-4. Pomimo tego, system opuszczania i podnoszenia holowanej anteny sonarowej jest bardzo kompaktowy i zajmuje niewiele miejsca w pomieszczeniu rufowym pod lądowiskiem dla śmigłowca.

image
Kompaktowy system do opuszczania i podnoszenia anteny sonaru holowanego CAPTAS-2 na fregacie HMS „Westminster”. Fot. M.Dura

Dodatkowo w przypadku „Ślązaka” można by było zastosować mniejszy sonar typu CAPTAS-2 przeznaczonych dla średniej wielkości okrętów o wyporności od 1500 ton. Jest to aktywna, holowana stacja hydroakustyczna klasy VDS (Variable Depth Sonar) - o zmiennej głębokości zanurzania, którą dobiera się w zależności od rozkładu temperatury wody. Dzięki temu można szukać zagrożeń nawet wtedy, gdy obcy okręt podwodny ukryje się pod warstwą wody odbijającą fale akustyczne.

image
Porównanie wielkości sonarów CAPTAS-4 i CAPTAS-2 firmy Thales. Fot. M.Dura

Przy czym jest to jedyny sonar VDS pracujący na niskich częstotliwościach (900-2100 Hz) wykorzystywany w krajach NATO. Stacja ta powstała na bazie wieloletnich doświadczeń marynarki francuskiej i jest wykorzystywana m.in. na okrętach francuskich, brytyjskich, włoskich, Arabii Saudyjskiej, Maroka i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

image
Rufa fregaty HMS „Westminster” (z lewej) z dobrze widocznym slipem do wypuszczania sonaru CAPTAS-4 (z lewej strony) i otworem do wypuszczania anteny systemu zakłócania torped (z prawej strony) oraz rufa patrolowca „Ślązak” z dużą pawężą, z której spokojnie można by było wypuszczać sonar holowany – np. typu CAPTAS-2. Fot. M.Dura

 Podsumowanie

Jak widać proces przerobienia patrolowca „Ślązak” na korwetę „Ślązak” wcale nie musi być trudny, ani kosztowny. Oczywiście zawsze znajdą się ludzie (na szczęście nieliczni), którzy zarzucą Defence24.pl, że rozważania na temat ewentualnego dozbrojenia „Ślązaka” są bez sensu, gdy jednostka ta nadal jest budowana i nie wiadomo kiedy ta budowa się zakończy.

I rzeczywiście najważniejszym obecnie zadaniem dla PGZ Stocznia Wojenna jest skończenie i przykazanie okrętu. Jednak myślenie o tym „Co dalej?” wcale w tym procesie nie przeszkadza.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 104
Reklama
Boczek
piątek, 4 stycznia 2019, 11:55

cenzoramator, środa, 2 stycznia 2019, 16:42 - to co tu, czy tam widzisz, to dane dla amatorów sklejających plastikowe modele. Prawdziwe dane dla pojedynczych systemów, to kilkadziesiąt stron A4 - a nawet kilkaset, lub kilka segregatorów.

-CB-
środa, 2 stycznia 2019, 19:52

@cenzoramator - ale to są dane ogólnodostępne na stronach producentów... A co zainstalujesz na okręcie, jakie kupisz samoloty i z jakim uzbrojeniem, w co wyposażysz czołg itd. i tak jest nie do ukrycia w dzisiejszych czasach tak olbrzymiej ogólnoświatowej kooperacji. Zresztą same dane techniczne wcale nie są najważniejsze, a bardziej sposób użycia, reakcje na zagrożenia itp. Dlatego np. uzbrojenia okrętów nikt nie ukrywa, ale już tym co się znajduje w okrętowym stanowisku dowodzenia, centrum zarządzania walką itp. już nikt specjalnie się nie chwali.

cenzoramator
środa, 2 stycznia 2019, 16:42

Nigdy nie rozumiałem dlaczego tak szczegółowe dane techniczne są podawane publicznie - dla amatorów internetu. To mogą być także ciekawe dane dla naszych przeciwników. Myślę, że ich ukryci 'przedstawiciele' w naszym kraju też czytają takie artykuły i swoim specjalistom referują. A oni odpowiednio modyfikują swoje rozwiązania aby pokonać nasze, albo też podchwytują ciekawe pomysły. Oczywiście amator tego nie przechwyci, ale specjalista przeciwnik sporo może wywnioskować. Może powinniśmy takie artykuły nieco upraszczać, pomijać nazwy producentów, modeli, serii, zaokrąglać liczby aby to były artykuły uogólnione. Tu wojsko powinno wprowadzić cenzurę ze względu na bezpieczeństwo kraju. Nie chwalmy się dookoła co mamy, ile i gdzie to stoi, bo w razie czego nasz przeciwnik nam to szybko odbierze i skieruje przeciw nam. Najlepsze systemy ochrony to takie, których nie widać. Najlepsza broń to zaskoczenie, niewiedza przeciwnika, ciągle wprowadzanie go w błąd aby myślał coś innego niż jest faktycznie.

Dronlaser fantasta?
poniedziałek, 31 grudnia 2018, 15:02

Parę OP i nawodnych rozsiać po morzach i sojusznikach na dyżury. Pochować jako antyrakietowe w kraju, a te rozsiane jako odwód strategiczny z głowicami ABC, by każdy wróg czuł respekt. Około 80 głowic najgorszych plus konwencjonalne. Komponent naziemny: ruchomy, stacjonarny plus marynarka: OP i nawodny, i lotnictwo. Trzeba gadać z Kimem? ;-)

Stary Grzyb
poniedziałek, 31 grudnia 2018, 14:25

Do "CdM". W kwestii zaorywania Okręgu Kaliningradzkiego, poczytaj sobie o uzbrojeniu zmodernizowanych pancerników typu "Iowa" w latach 80-tych. Co do opancerzenia, polecam zapoznanie się z opinią adm. Gorszkowa nt. zdolności sowieckiej marynarki do zniszczenia takiego okrętu na Bałtyku - konkretnie, uważał on, że zasadniczo można było próbować go opluć. Odnośnie głowicy taktycznej, zalecam zapoznanie się z wynikami testu "Crossroads" - dla zakotwiczonego pancernika wybuch takiej głowicy w odległości powyżej 1.000 m nie czyni większych szkód, w będący w ruchu do dziś taką głowicą nie da się trafić. I tyle.

CdM
niedziela, 30 grudnia 2018, 17:44

@grzyb: strasznie ostatnio popularna ta legenda. Co i rusz gdzieś czytam o tych niepokonanych pancernikach. Tyle że niewielka (prawdopodobnie) wrażliwość pancerników na współczesne pociski antyokrętowe wynika tylko i wyłącznie z... braku pancerników. Miecze dobiera się tak aby łamać istniejące tarcze (jak pokazała II WŚ - skutecznie). A tak poza tym zasięg dział Iowa pokrywałby tylko część Okręgu. I to zakładając, że podpłynąłby niemal do brzegu. No i to zaoranie musiałoby trochę potrwać... jak sądzisz, wiela by trwało, zanim oberwałby głowicą taktyczną?

Ron
niedziela, 30 grudnia 2018, 12:15

Kończenie Ślązaka w formie patrolowca jest pozbawione sensu. Jest na nim zbyt dużo niewykorzystanej przestrzeni, przez co można łatwo stwierdzić, że jest zbyt duży na patrolowiec. Szkoda nie wykorzystać tego kadłuba lepiej.

Stary Grzyb
sobota, 29 grudnia 2018, 21:05

Do "JSM". Wiadomo, że "Gawron" miał być korwetą wielozadaniową. Tyle, że nie jest, bo nie ma tzw. efektorów, czyli realnego uzbrojenia. Spuszczenie go na wodę w postaci patrolowca miało ten sens, że okręt ma szansę zacząć pływać, sensu operacyjnego "Ślązak/Gawron" nie ma w obecnej postaci żadnego. Artykuł pokazuje, jak w sposób względnie prosty i względnie niskokosztowy można by okręt przywrócić do stanu korwety, przywracając mu tym samym jednostkowy sens operacyjny. Pozostaje pytanie szersze - czy wobec braku jakiejkolwiek koncepcji funkcjonowania marynarki wojennej w systemie obronnym RP, jakikolwiek sens ma budowa/doposażanie jakichkolwiek okrętów? Przykładowo: ile korwet/fregat i jak uzbrojonych (przykładowo, rakiety CAMM ER mają wedle MBDA zasięg "ponad 45 kilometrów") jest potrzebnych, żeby kolejno zapewnić skuteczną samoobronę, skuteczną obronę obszarową, i trwałe stłamszenie źródeł ataku, czyli baz, nosicieli i wyrzutni w Okręgu Kaliningradzkim? Może się okazać, że wskazane byłoby ze 6 - 9 niszczycieli klasy "Arleigh Burke", z czego co najmniej 2/3 stale w morzu i z 2-minutową gotowością otwarcia ognia uzbrojeniem głównym. Ciekawostka - możliwość całkowitego "zaorania" Okręgu Kaliningradzkiego zapewniał każdy z 4 pancerników klasy "Iowa", i to przy całkowitej niewrażliwości na współczesne pociski przeciwokrętowe. Pozdrawiam.

Kocham PL
sobota, 29 grudnia 2018, 17:17

@Gustlik, w takim razie nie widzę sensu aby Polska posiadała marynarkę wojenną. Lepiej zainwestować kasę w broń rakietową. A najlepiej kupić broń jądrową i rakiety do jej przenoszenia aby swoim zasięgiem doleciały do Moskwy. To najlepszy gwarant bezpieczeństwa dla Polski. Jeśli nie udałoby się pozyskać broni jądrowej, moglibyśmy sami wyprodukować broń biologiczną, wpakować jakieś superbakterie w głowice i rozgłosić że jak jakiś kraj nas zaatakuję użyjemy broni biologicznej. Nie ma na świecie kraju który by się tego nie bał.

SZACH-MAT
piątek, 28 grudnia 2018, 17:06

na Dzień dzisiejszy i najbliższe 12 lat z bieda finasowaniem i bieda możliwościami .... jeśli Marynarka Wojenna RP chce stworzyć coś na miarę "polskiego misia" i bojowymi środkami odpowiedzi które apropo będą walczyć a nie uciekać jak tez 1939 roku tak na marginesie to tylko budowa okrętów klasy ZMORY..skonfigurowane w sieciocentryczność z Morskimi Dywizjonami Obrony Wybrzeża ... oczywiście pod warunkiem że morskie granice Polski są w sferze zainteresowania władz...Bałtyk jest za mały by epatować dużymi jednostkami ..wracając do idei odnowy Ślązaka ...idea tego okrętu w dzisiejszym wydaniu i z możliwościami bieda-finansowymi powinna się opierać jako stanowisko dowodzenia i kierowania okrętami klasy "Orkan".....okręt jako stanowisko dowodzenia /baza może wypływać w bojowym zespole operacyjnym tj w opcji minimum "Ślązak" plus jeden "Orkan" jako stanowisko ogniowe a w opcji maximum "Ślązak" plus trzy okręty klasy Orkan ( tyle mamy niekoniecznie działających )...i wtedy razem połączone będą stanowić skuteczny "dil" "armadę" na miarę "polskiego misia" i odpowiadać wymaganiom NATO ...powód jest prozaiczny "Ślązak' ma "oczy i uszy" daleko widzące oraz zaplecze logistyczno -operacyjne ..a "Orkan" "systemy zbrodni" ...więc następna koncepcja odnowy MW to budowa " bis Ślązaka w bieda wykonaniu" plus trzech okrętów zmodernizowanych klasy Orkan.......budowa w tych opcjach jest tańsza niż "doposażenie Ślązaka" w dodatkowe systemy i efektory ... ze względów na tzw koszt/efekt ..( prostota budowy okrętów klasy Orkan można je robić niemal taśmowo i na prowadnice zakładać nie tylko rakiety przeciw okrętowe ale taktyczne czy przeciwlotnicze niemal z marszu) ...by zniszczyć taką "armadę" przeciwnik musiałby użyć co najmniej kilka efektorów bojowych a na "max w pełni wyposażonego "Ślązaka" tylko jedną rakietę ..druga sprawa zniszczenie jednego "okrętu bojowego" ..nie przerywa działania operacyjne polskiej armady bo nadal strzela z innych jednostek ...i tak z "bieda okrętu" i z tego co mamy możemy wykroić "kły MW "....budowę polskiej MW może odnowić czerpiąc z przyrody gdzie jest "rój dowodzony przez matkę" ...wsparty przez żądła "trutni" zwanych w nomenklaturze wojskowej Nadbrzeżnym Dywizjonem Rakietowym ..nie mówiąc w przyszłości o samolotach bojowych obrony wybrzeża ( ale to już pieśń na wietrze)... więc w pierwszej fazie odnowy MW widzę budowę okrętów/ tzw zmodernizowane ZMORy.... a w przyszłości jak Polska będzie bezczelnie bogata/mądrze zarządzana/ będzie miała mądrych obywateli i mądre wojsko/dowodzenie spojrzeć na problem pragmatycznie doposażyć jak autor artykułu przedstawił w systemy i efektory w "wariancie/koncepcji brytyjskiej rewitalizacji okrętów" a w dalszej przyszłości zbudować kilka okrętów o charakterze uniwersalnym ..i jako odniesienie widzę tu 1000 tonowe uniwersalne Korwety typu Baynunah...... bo MW oprócz okrętów bojowych jest do tyłu prawie we wszystkim od zabezpieczenia technicznego /logistycznego ,rozpoznania ...odnowę MW rozpocząć od działań bolesnych likwidacji amerykańskich falochronowców i zespołu iluzji 2/3 floty MW ...inaczej utrzymywana prowizorka zje nam budżet na odnowę MW a u decydentów spowoduje zaniedbanie odnowy MW przez zaniechanie ..... idąc dalej na dzień dzisiejszy zadania misyjne wykonywać ORP Lublinami w sam raz do wyławiania "pływaków" i ganiania "somalijskich piratów" ...a jak kto pomyśli w oparciu o tę okręty można zbudować uniwersalne moduły bojowe ..( jakby co służę koncepcyjno/techniczną radą )...

oskarm
piątek, 28 grudnia 2018, 09:59

@Wojciech - Ciekawe jak Rosjanie chcą działać na Bałtyku, skoro otacza ich niezatapialny lotniskowiec zwany NATO? Do tego pod samym ich nosem stacjonują lądowe systemy rakietowe, które są w stanie w jednej salwie wystrzelić więcej pocisków przeciwokrętowych niż ich systemy z Obwodu Kaliningradzkiego? A może to ty Wojciechu się mylisz i masz dziwną wizję konfliktu? Zgodnie z twoimi radami należałoby zrezygnować z lotnictwa bo Rosjanie mają S-300/400, czołgów bo mają Kornety itd.

Gustlik
czwartek, 27 grudnia 2018, 19:54

@Kocham PL ty chyba żyjesz w jakimś urojonym świecie. Po co rosyjski OP miałby się skradać pod polskie wybrzeże skoro ten sam pocisk może wystrzelić z Morza Białego czy Petersburga? A my i tak nie mamy czym go zestrzelić. Nie masz świadomości tego że w czasie wojny NIE BĘDZIE żadnych gazowców, masowców, transportowców ani innych statków ani w Świnoujściu ani nigdzie na Bałtyku? Terminala też nie będzie. Zostanie zniszczony w ciągu pierwszych minut konfliktu bo to większy wróg Rosji niż wszystkie nasze bieda-dywizje razem wzięte. I żaden okręt podwodny na to nic nie poradzi choćbyśmy ich mieli nawet 10.

-CB-
czwartek, 27 grudnia 2018, 17:48

@dropik - w projekcie oczywiście był wystarczający zapas wyporności, ale podczas wieloletniej budowy lekko przesadzono chociażby z blichtrem części socjalnej i teraz rzeczywiście jest już przyciężki. Zdaje się, że nawet przemalowywali linię wodną, bo usiadł głębiej niż zakładano pierwotnie.

-CB-
czwartek, 27 grudnia 2018, 17:32

@EUropa - wszyscy wiedzą jak miał wyglądać i jakie był opcje, tylko co z tego? Artykuł mówi po prostu o tym, że jeśli naprawdę nie ma kasy, to można go w miarę sensownie i po kosztach uzbroić na już, ale o tym nikt z decydentów nawet się nie zająknął przez ostatnie kilka lat.

Były wyborca
czwartek, 27 grudnia 2018, 15:11

Co robi Mon za rządów Macierewicza czy Błaszczaka? Kupuje kuchnie polowe i remontuje stare stalowe hełmy zamiast kupić Orkę, dozbroić ORP Ślązaka w RBS-15Mk3 lub w RBS-15Mk2, wybrać dostawce Narwi i doposażyć chociaż tylkow między czasie Ślązaka w pociski plot krótkiego zasięgu. Można by też pomyśleć o obronie średniego zasięgu by mógł ochraniać inne nasze okręty. Można by też planować bliźniaki Ślązaka. Gdzie jest program płomykówka i rybitwa. Przecież mon by mógł kupić parę tych samolotów w ramach pilnej potrzeby tak jak samoloty vip dla siebie. Ale nie po co nam to. Więc ja mam pytanie po co nam Pis. Przy następnych wyborach im podziękuje i wybiorę kogoś innego. Na pewno nie będę głosował na Pis i Po. Może zagłosuje na SLD lub kogoś innego. Za nich był spokój i przynajmniej zaczęto budować ORP Gawrona i myślano o jego bliźniakach.

EUropa
czwartek, 27 grudnia 2018, 12:28

Artykul bardzo fajny, ale opisuje nic mniej i nic wiecej, jak to, co ten okret(jako Gawron) mial posiadac! Nie potrzeba zadnej Fregaty Westminster, ponieważ Projekt MEKO 100 Gawron, mial miec 1x 8 komor VLS, jak i Harpoon/RBS-15/NSM (do wyboru) a nie ma z przyczyn finansowo-organizacyjno-czasowych, zeby nie napisac: Z winy MONowskiego bajzlu! Az dziw bierze, ze nikt z komentujacych tego jeszcze nie napisal? A wystarczy tez poogladac sobie projekt/makiety Gawrona i tam to wszystko jest!

Andrzej
czwartek, 27 grudnia 2018, 12:08

W prowadzeniu analiz jeśli chodzi o uzbrojenie to jesteśmy chyba mistrzami Świata ale jeśli chodzi o wdrażanie wniosków płynących z owych analiz to bezapelacyjnie totalnymi ofermami . Oczywiście IU doszedł by do właściwych wniosków (prezentowanych w artykule) ale stałoby się to dopiero wtedy gdy tego uzbrojenia nie byłoby już na rynku .

zxxc
czwartek, 27 grudnia 2018, 10:10

kasa kasa kasa

dropik
czwartek, 27 grudnia 2018, 08:29

kupią wisłe (lub nie) to może zaczną ogarniać narew i dopiero wtedy ślązak może stać się gawronem. pocisk saaba to oczywiście "oczywistość" , ale pod warunkiem , że kadłub ma odpowiedni zapas wyporności. jeśli zostało go mało to się nie nada bo jest ciężki wtedy tylko NSM pozostanie.

Davien
czwartek, 27 grudnia 2018, 06:22

Panie Cicero Francja oficjalnie zdementowała 'rewelacje" o wycofaniu MdCN z oferty.

Wojciech
czwartek, 27 grudnia 2018, 06:20

Czytam ten stek głupot i nóż się w kieszeni otwiera. Czy żaden z was nie ma świadomości że tak długo jak istnieje niezatapialny lotniskowiec czyli Okręg Kaliningradzki to NIC nie będzie pływało po Bałtyku? Ani statki, ani okręty nawodne ani podwodne. NIC! Po co wydawać ciężką kasę na jakiekolwiek okręty skoro w razie czego zostaną ewakuowane do UK, tak samo jak w 1939 roku??? Albo zatopione w ciągu godziny? Chcecie żeby znowu nasi marynarze oddawali życie w obronie interesów Zjednoczonego Królestwa, które ma nas gdzieś? Po wszystkim nawet nas na defiladę nie zaproszą bo się Putin obrazi.

Kocham PL
czwartek, 27 grudnia 2018, 00:25

@Gustlik, z dużym prawdopodobieństwem myślę że rosyjskie okręty podwodne penetrują nasze wody terytorialne, przykładem choćby miniaturowe okręty wykryte u brzegów Szwecji. W tej chwili nasza marynarka posiada znikome szanse wykrywania takich jednostek. Dlatego uważam że zakup okrętów podwodnych powinien być priorytetem w naszej marynarce, ponieważ w czasie konfliktu mogą one nieźle szachować przeciwnika po całym Bałtyku a w czasie pokoju pilnować naszych wód terytorialnych. Pamiętaj że Rosjanie są mistrzami wojny hybrydowej. Jeden ich niewykryty okręcik podwodny może zdemolować całe Świnoujście razem z naszym gazoportem, wystarczy jedna celna torpeda w cumujący gazowiec wypełniony po brzegi gazem. Zapewniam cię że Ruscy się do niczego nie przyznają!

bosman
środa, 26 grudnia 2018, 21:02

Przepraszam, a my nie wiemy jak z patrolowca ,Slązak zrobić fregatę Gawron?? Co za absurd. To może w ogóle rozwiążmy MarWoj ?

JSM
środa, 26 grudnia 2018, 18:08

@Stary Grzyb. Budżet budowy pierwszego okrętu (Gawron) na licencji projektu MEKO A-100 zakładał wydatki przy budowie tego prototypu rzędu 1.6 mld jednak miał on być wyposażony w systemy rakietowe OPL i rakiety PO. Dotychczas okręt kosztował ok 1.15 mld zł bez tych systemów jednak w każdej chwili mogą być one zamontowane Dla tych co twierdzą, że okręt jest bezbronny: Sensory: radar trójwspółrzędny obserwacji nawodnej i powietrznej Thales SMART-S Mk 2, radar kierowania uzbrojeniem Thales STIR 1.2 EO (STING-EO) Mk 2, głowica optoelektroniczna Thales Mirador, sonar nawigacyjno-ostrzegawczy L3 ELAC Nautic Vanguard Uzbrojenie: 1 × OTO Melara Super Rapid L/62, 2 × OTO Melara Marlin-WS 30 mm, 4 wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych GROM, 4 karabiny maszynowe WKM-B 12,7 mm Wyposażenie: zintegrowany system walki Thales TACTICOS, telefony podwodne L3 ELAC Nautic UT 2200 i UT 3000, 2 radary nawigacyjne pasma X, łącza LINK 16, radiolatarnia TACAN, łódź abordażowa MK-790, łódź robocza MK-500, system przeładunku na morzu, aktywny stabilizator kołysań. Okręt jest przygotowany do relatywnie szybkiego montażu: 4 lub 6 wyrzutni pocisków przeciwokrętowych Saab Bofors Dynamics AB model RBS-15 Mk 31 wyrzutni rakiet przeciwlotniczych RAM Mk 31 2 potrójnych wyrzutnie torped 324 mm dla torped MU90 IMPACT

Gustlik
środa, 26 grudnia 2018, 18:03

@Kocham PL a możesz wytłumaczyć po co rosyjskie OP miałyby w ogóle się zapuszczać pod polskie wybrzeże? Co takiego mogą nam zrobić blisko brzegu czego nie mogą zrobić z odległości np. 500 km? Kalibry mają taki zasięg, ze mogą atakować Szczecin z Morza Białego że o Petersburgu czy Królewcu nie wspomnę. I wcale nie muszą być strzelane z OP, wystarczą Bujany. A w razie "W" na Bałtyku i tak nie będzie żadnego ruchu ani statków ani okrętów. Bałtyk to strefa zamknięta. Żeby w ogóle pomyśleć o otwarciu Bałtyku dla żeglugi trzeba najpierw wyeliminować Okręg Królewiecki i TO jest zadanie dla naszej armii a nie uganianie się za rosyjskimi OP.

KrzysiekS
środa, 26 grudnia 2018, 14:23

Pytanie czy stać nas na MW w obecnej postaci nie. 5 okrętów desantowych klasy Lublin (zbędny koszt), 3 fregaty stare (utrzymanie kosztuje może lepiej 3 nowsze z mniejszą ilością załogi np.Belh@rra lub Brytyjski projekt fregaty 26 czy nowej 31e,3 stare OP (duża ilość załogi bez możliwości operacyjnych), stare trałowce oraz kilka innych jednostek do zastąpienia lub zrezygnowania to wszystko są koszty na dodatek nie dające możliwości ale w MON liczą się tylko etaty (i koszty z tym związane).

ryba
środa, 26 grudnia 2018, 13:59

zxc RDS zamiast niczego to jest jakas alternatywa i to lepsza id trzymania tego na malutkich orkanach

spawacz
środa, 26 grudnia 2018, 13:08

Szkoda kasy na takie okręty !! blacha w tej łajbie cieniutka to po co uzbrajać w nowoczesne systemy kiedy zwykły tankowiec to może bez problemu zatopić i to przypadkiem, albo jedno trafienie rakietą, podejrzewam że poszycie kadłuba przestrzeli się pociskiem przeciwpancernym z kałacha.

Ok bajdur
środa, 26 grudnia 2018, 12:04

@ Stary Grzyb. Niestety masz rację. Nasi decydenci nie kierują się racją stanu i dobrem armii. w kręgu ich zainteresowania leży tylko partii. czarna, niebieska czy różowa jie ważne. Ten okręt i hie tylko ten musi posiadać silny opl. Inaczej nie wyjdą w morze ze Świnoujścia lub z Kołobrzegu. oprócz Slązaka jeszcze dwie trzy Korwety /fregaty muszą posiadać konfigurację OPL Camm lub Aster 30 aster 15. Kormorany i Kaszub muszą otrzymać Sołę z Piorunem. To nie są duże wydatki, tylko, że decyzje o dozbrojeniu okrętów są widoczne dopiero w kolejnej kadencji Sejmu. Patrz program Kormoran i kupony może odciąć dopiero następna ekipa. I tak marynarka przegrywa z polityką. Lepiej kontaktować tanie i proste kuchnie polowe, ciężarówki, granatniki i robić przy nich fotografie niż dwoma,trzema strategicznymi decyzjami o zakupie serii najnowocześniejszych okrętów rozłożonym na dziesięć lat zamknąć temat marynarki na trzydzieści lat. Marynarka Wojenna bez możliwości samodzielnej skutecznej obrony opl traci rację bytu i staje się strażą graniczną czasu pokoju. Duńczycy to zrozumieli i posiadają stosowne jednostki. Czekam na decyzję a nie na chocholi taniec jak przy Adelajdach. Premier obiecał okręty nowoczesne no to czekamy.

cicero
środa, 26 grudnia 2018, 11:39

Rakiety od Francuzów do OP są już nie aktualne, bo pod naciskiem amerykańskim Francuzi wycofali te rakiety z oferty. Sprawa Caracali tez nie przysłużyła się współpracy, a poza tym gdzie sa decyzje????

Kocham PL
środa, 26 grudnia 2018, 00:53

Po co nam taka flota? Szkoda kasy, wystarczy 6 niszczycieli min do oczyszczania szlaków- 3 okręty podwodne do ganiania ruskich okrętów w naszej strefie po Bałtyku. Do obrony wybrzeża 3 dywizjony rakietowe i to wystarczy. Większe zagrożenia są na lądzie i tam powinno się inwestować pieniądze z budżetu MON.

Ok bajdur
wtorek, 25 grudnia 2018, 23:49

Ze strony Mon powinny paść tylko dwa pytania. Ile i gdzie przelać? Z zastrzeżeniem, że podmiotem odpowiedzialnym nie może być polska stocznia. Najbardziej ucieszył by mnie aster ale camm także nie będzie złym wyborem

zxc
wtorek, 25 grudnia 2018, 22:26

Jakby MW chciała uzbrajać nowe jednostki czym popadnie z demobilu, to ta korweta już dawno byłaby gotowa. Ale jaki jest sens uzbrajać nowy okręt starym złomem z demobilu, żeby za kilka lat znowu go remontować i przezbrajać? Nie po to wycofaliśmy ORP Warszawę, żeby budować zabytki z podobnym lub tym samym uzbrojeniem z poprzedniej epoki.Trzeba poczekać na wybór NOWEGO perspektywicznego i jednolitego uzbrojenia dla całej MW, i dopiero wtedy to uzbrajać. Nie ma sensu niszczyć pokładu pod stare rupiecie, żeby oszukiwać się że mamy porządne uzbrojenie.

Jaan
wtorek, 25 grudnia 2018, 22:14

MON nie jest w stanie nic zamówić bo OPL i artyleria dalekiego zasięgu muszą tworzyć wspólną spójną całość. Brak strategii i spójnej koncepcji obrony, a często błędnych założeń powoduje dwa skutki. Nie kupujemy nic albo adhoc czyli to do czego skłaniają nas sojusznicy.

Stary Grzyb
wtorek, 25 grudnia 2018, 20:00

Ten artykuł jest przerażający, jeśli jest prawdziwy. "Ślązaka" vel "Gawrona" budowano prawie 20 lat, i z okrętu klasy korwety zrobił się praktycznie bezużyteczny bojowo patrolowiec, mający wyłącznie tę zaletę, że udało się go spuścić na wodę i chyba będzie pływał. Tymczasem okazuje się, że za ułamek kosztów jego ślimaczącej się budowy można jednostce przywrócić funkcjonalność korwety. Czy faktycznie nasi decydenci od spraw marynarki wojennej są tak całkowicie odmóżdżeni, że dla dostrzeżenia tej możliwości potrzebowali obrazka informacyjnego w postaci pojawienia się HMS "Westminster" z kurtuazyjną (i promocyjną) wizytą w Polsce? O to, czy ci sami decydenci mają jakąkolwiek wizję funkcjonowania marynarki wojennej w systemie obronnym Polski, szkoda nawet pytać.

drobny
wtorek, 25 grudnia 2018, 19:50

Takie cuda to tylko w kraju analiz, aby po zwodowaniu i wieloletniej budowie prowadzonej nieudolnie dozbrajać okręt. Lepiej kupować gotowe z półki rozwiązania ponieważ największe koszty generują w polskiej armii analizy i analitycy.

alik
wtorek, 25 grudnia 2018, 19:36

Trafna analiza, tylko czy prezes i przewodniczący zaskoczą ?

Telewizor
wtorek, 25 grudnia 2018, 19:26

Nie wiem dlaczego wszyscy czepiają się tych analiz. Dobrze że MON chce rozważyć dwa razy zanim coś kupi, tym bardziej że nie ma pośpiechu bo nikt nam nie stawia żadnych rządań jak w 1939 a i marynarka nie jest takim priorytetem jak OPL i obrona ppanc.

DFG
wtorek, 25 grudnia 2018, 17:57

Dobry artykuł. Ciekawe spojrzenie. Mam nadzieję, że nasi decydenci wezmą je pod uwagę.

Robert_MUC
wtorek, 25 grudnia 2018, 15:52

Polska powinna kontynuowac program Gawron. Nie wybrzydzac, zbudowac 4-6 Gawronow, wyposazyc jak sie nalezy i ...tyle w temacie. Doskonala jednostke juz mamy.

MiP
wtorek, 25 grudnia 2018, 15:07

Czyli można zrobić ze Ślązaka prawdziwy okręt wojenny tylko trzeba chcieć,da się ale nie w Polsce..... U nas zanim dołożyliby mu jakaś rakietę to musiałaby potrwać kilkuletnia analiza

w
wtorek, 25 grudnia 2018, 14:53

a nie mozna tego postawic w doku i wyciąc i wspawać co potrzeba ?. To nie trawłoby długo. Kosztami obciązyc MON w postaci zmniejszenia jego liczebności o 50% oraz zarobków pozostalych tez o 50%. I zbudowac pozostałe 7 szt w pełnej wersji. budowa tych 7 szt w pełnej wersji kosztowac bedzie tyle co "analizy' programu "Miecznik"

AZIA
wtorek, 25 grudnia 2018, 11:31

Jeśli go dozbroja to za pewne po oddaniu do służby ale sens w tym jest. Mogli by zamówić drugiego który by zastąpił ORP Kaszub tylko już jako korweta.

Stefan
wtorek, 25 grudnia 2018, 09:16

Brawo dla autora i baty dla decydentów. Pamiętam artykuły, w których apelowano o pozostawienie sonaru podkilowego nawet przy wariancie patrolowca aby później można było montować systemy zop....

Telewizor
wtorek, 25 grudnia 2018, 02:57

MW powinna wziąć pod uwagę opcję z korwetami uzbrojonymi np. w CAMM ER i do tego lądową baterię Patriotów do obrony portu i okrętów przed pociskami manewrującymi. To jest bardziej "przeżywalne" i uniwersalne rozwiązanie, dostosowane do naszej specyfiki.

Ghjjt
wtorek, 25 grudnia 2018, 02:25

Nie kręcić a wrzucić na niego RBS z magazynu. Camm Er to drugi krok. Zop nie jest konieczny jeśli będzie sparowany z OHP lub z ORP Kaszub. Kolejne Jednostki mogą posiadać już wszystko. Byleby nue oddawać więcej zleceń do stoczni MW w Gdyni. Można do tego zamówić dwa Fremm.

skiud
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 23:05

Można by drugiego Gawrono-ślązaka zespawać już uzbrojonego i z wyciętym otworem w pawęży na sonar. A nawet 3go i 4go. Szybciej by poszło, jakby nie było to 17 lat wprawy jest.. hehe. Wesołych Świąt!

JSM
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 21:33

@rudi, zgadza się ale przynajmniej podstawową obronę rakietową p-lot trzeba mu dołożyć. Na rosyjskie okręty nie ma co się napinać bo jest ich więcej niż my możemy mieć rakiet ale czymś przed lotnictwem i rakietami trzeba się bronić. Chyba, że odpuszczamy całkiem flotę i rozwijamy wyłącznie lądowe systemy rakietowe. To ma sens. W końcu w razie W Bałtyk i tak będzie morzem całkowicie wyłączonym. Przynajmniej do czasu zneutralizowania Królewca i Bałtijska.

Tomski
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 20:10

Z tego co pamiętam w jednym z artykułów o Ślązaku na tym portalu były pokazane zdjęcia pomieszczenia znajdującego się pod podkładem między masztami, gdzie przewidziano miejsce na wyrzutnie pocisków. Ba nawet są tam instalacje odprowadzające gazy startowe z rakiet chyba na burty okrętu (chyba ze względu na cechy stealth). Także włożyć VLS'a i korweta gotowa, pomysł z CAMM też fajny. Zanim coś w MON ruszy z tym tematem to ło panie, NIESTETY

SpartanDG
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 20:01

Podoba mi się opcja dozbrojenia Ślązaka i zrobienia z niej pełnowartościowej korwety. Z tego co pamiętam mamy licencję na 7 kadłubów za które zapłaciliśmy Niemcom.Zatem można by wrócić do tego programu i szybko wybudować kolejne korwety do 2026 roku, a następnie wybudować 4 fregaty . jeśli chodzi o okręty podwodne tofrancuska oferta obejmuje zakup okrętów typu scorpene wraz z rakietami manewrującymi. Francuzu i oferują również remont i modeenizację ORP Orzeł. Co ciekawe bliźnuacza jednosrka stoiw suchym doku w rumuńskim porcie Constancja. Niewiadomo jaki jest stan techniczny tej jednostki. Myślę, że 2 szkolne o& bojowe jednistki typu Orzeł plus 4 Scorpeny z rakietami manewrującymi jest wystarczające. W sumie wychodzi 7 korwet, 4 fregaty i 6 OP co daje w sumie razem 17 jednostek uderzeniowych. Potem rozwinąć do 24 jednostek po 2030 i i ten stan utrzymać. Nie ma w tym żadnej filozofiii a Polskę stać na te wydatki rozplanowane na 10 lat.

-CB-
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 18:19

@Sojer - ale ten "projekt modularny" nie polega na tym, że dzisiaj pływasz sobie jako patrolowiec, jutro zrobisz sobie fregatę, a pojutrze może będziesz miał kaprys popływać korwetą. Takie projekty powstały dla bardzo długich serii okrętów i właściwie tylko wtedy mają sens. Chodzi o uproszczenie procesów projektowania i budowy kolejnych okrętów poprzez wykorzystywanie już gotowych i sprawdzonych "modułów". Prostsza jest też później obsługa i serwis, bo wszystko opiera się o ustandaryzowane rozwiązania. Niemniej konkretną konfigurację modułów trzeba wybrać już na etapie budowy. Oczywiście łatwiejsza jest też później ewentualna przebudowa, ale w naszych warunkach to i tak by potrwało przynajmniej kilka lat. A co do naszego Ślązaka, to akurat żadna "modułowość" nie ma tutaj żadnego znaczenia, bo on od początku do końca był i jest w konfiguracji korwety, a jedynie został "wykastrowany" z części uzbrojenia, jednak to nie wiązało się z żadnymi istotnymi zmianami konstrukcyjnymi.

-CB-
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 18:01

@say69mat - dwie fregaty typu 23 (w tym właśnie Westminster) zostały całkiem niedawno zmodernizowane specjalnie pod kątem budowy typów 26 i 31, żeby sprawdzić pewne rozwiązania, więc to jest bardzo podobny punkt odniesienia. Zresztą nawet mówi się o przenoszeniu części uzbrojenia i systemów z 23 na nowe jednostki w celu obniżenia kosztów.

Victor
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 16:23

Może i mądre propozyce, ale jak to przeprowadzić? Bez dialogów technicznych i fazy analityczo - koncepcyjnej się przecież nie da!

WZ
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 15:27

A nad czym tu myśleć, powinni brać a kolejny kadłub bliźniaczek korwety już powinien być klepany w SMW. W bardzo ciężkich bólach uzyskaliśmy kompetencje w zakresie budowy tego okrętu, niewykorzystanie tych kompetencji będzie jeszcze większym marnotrastwem.

Napoleon
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 15:16

Przynajmniej Davien załapie rozmiary mk41

rudi
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 14:26

Nie ma co porównywać do Brytyjczyków.To zły przykład. To wyspa i oni muszą mieć silną flotę. My niekoniecznie podobnie jak Bułgaria czy Litwa nie musimy mieć przewagi w morzu.

Dumi
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 14:02

Bardzo dobry artykuł panie Maxymilianie. Może warto go wysłać do MON. Jestem przekonany, że Ślązak po odbiorze jest skazany na KORWETĘ. Koszt 3 nowych korwet wyceniono na 12 mld zł. W mojej ocenie powinniśmy zacząć od kupna 3 kolejnych NDR,następnie ORKA, integracja Ślązaka do korwety, następnie jednocześnie na 3 lub więcej korwet. To są olbrzymie koszty, ale stać nas pod warunkiem, że społeczeństwo będzie świadome tych potrzeb i wyrazi na to zgodę.

rafix
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 13:45

Za każdym razem, gdy czytam artykuły kom. Dura, widzę, że intensywnie używa mózgu - organu, ktorego decydenci w MON, w szczególności odpowiadający za Marynarkę Wojenną najwyraźniej nie mają. Szkoda, że to nie takie osoby podejmują decyzję w MON.

jang
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 12:35

pomysł zbyt rewolucyjny by uzyskał aprobatę licznych firm projektowo-konsultingowych,instytutów naukowo-badawczych i innych "radców prawnych z KNF", zarabiających latami nie najgorzej na ślimaczącym tempie budowy jednostki.Na dodatek z weryfikacja rezultatu swoich prac odsuwaną bezpiecznie ad calendas grecas

Kirk
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 12:32

Myślę że technologię maskująca którą możemy pozyskać od Klingonów, równie łatwo i niewielkim kosztem da się zaadaptować na Ślązaka/Gawrona. O fazerach i napędzie warp chyba nie muszę wspominać bo to oczywiste. PS. Bardzo dobry i merytoryczny artykuł, szkoda że w naszych realiach to czyste si-fi.

MI6
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 11:23

Próżne dywagacje...i tak wiadomo że najlepszy sprzęt jest „hamerykański” a poza tym analizy i dialogi potrwają z 10 lat...

Marek1
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 10:58

Wszyscy wiedzą, że rakiety CAMM/CAM-ER są doskonałym rozwiązaniem tak dla WL jak i MW. Wszyscy oprócz ludzi w MON. Od 2 lat już trwa idiotyczny "chocholi taniec" wokół kolejnych propozycji MBDA, które za każdym razem odbijają się od betonowych łbów dyletantów-szkodników z ul. Klonowej. Już nawet nie próbują tłumaczyć konkretnie dlaczego od ponad 3 lat blokują pozyskanie morskich i lądowych systemów obrony powietrznej dot. programu Narew. Działa tu zasada - NIE, bo ... NIE.

WARS
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 10:35

...majac JEDEN tak uzbrojony okret...wyrzucamy pieniadze w bloto poniewaz on nie przetrwa na Baltyku nawet pierwszej fali uderzenia kilkudziesiecioma pociskami...sens by byl gdyby Polska miala TAK UZBROJONYCH KORWET co najmniej 5 a na to nas nie stac

Gość
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 10:29

Myślę że kadłub Ślązaka może posłużyć jako przejściówka do testowania ewentualnej budowy przyszłych okrętów MW. Jest tez możliwość , by nasze firmy pozyskały nowe kompetencje w budowie takich okrętów wojennych. Plany budowy okrętów wojennych oparłbym na dwóch modelach jeden na tej fregacie a drugi na mniejszym tzw. Miecznik do obrony na Bałtyku. Na obecnym etapie wydaje się to dobrym rozwiązaniem. Jeżeli nie będzie sensownych propozycji odnośnie Orki , to bym się nie spieszył a ewentualnie wynajął z dwa okręty podwodne.

Jacek Wojtkiewicz
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 10:18

Trafne spostrzeżenia - tylko dlaczego teraz a nie wiele lat temu ?

marynarz
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 10:18

Aż się prosi o dozbrojenie Ślązaka do pierwotnie planowanej wersji i zbudowanie ze 2 takich samych okrętów zamiast kupować jednostki z innych flot wycofane, ale do tego trzeba odwagi politycznej i dobrej woli której w polskim MON-ie brakuje.

fgfgfg
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 10:07

Lepiej niech nic Polska z nim nie robi, bo trafi na kolejne 10 lat do stoczni i wypłynie trzydziesty niszczyciel min albo kuter rybacki

Gołąb na dachu
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 09:55

Dłuższy zasięg niż krótki mimo kłopotów technologicznych da tym ludziom na morzu niepowtarzalną (procentowo) szansę przeżyć. (jeżeli zajdą takie okoliczności)

zły
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 09:14

"Oczywiście zawsze znajdą się ludzie (na szczęście nieliczni), którzy zarzucą Defence24.pl, że rozważania na temat ewentualnego dozbrojenia „Ślązaka” są bez sensu..." zaraz się tu tacy uaktywnią. Niemniej interesująca analiza. Szkoda tylko, że w MON nie czytają tego typu opracowań.

Viggen
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 09:06

Wielokrotnie w komentarzach zauważano że jest konieczność dozbrojenia a pomysłodawców patrolowca nie należy usprawiedliwiać tylko dożywotnio odsunąć od pełnienia stanowisku w spółkach skarbu państwa i urzędach państw. Notabene def24 przedstawił materiał ,, jak nie należy budować okrętów,, a kto ponosi odpowiedzialności jest ewidentna.

say69mat
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 09:05

Problem metodologiczny, mianowicie dlaczego projekt modernizacji okrętu klasy Ślązak/Gawron ma być zrealizowany w oparciu o rozwiązania zastosowane w brytyjskich fregatach typu 23??? Skoro rzeczywistość RN wyznaczają rozwiązania zastosowane w okrętach typu 26 czy też w projekcie fregat typu 31. I, jak się wydaje, tego typu okręty powinny by punktem odniesienia dla koncepcji budowy korwet v/s fregat dla naszej MW.

Greg
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 08:34

Nie trzeba dokładać żadnych konsol panie Dura.

MTA
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 08:08

No pomysł jest teraz tylko zapytać o opinie oficerów marynarki wojennej (byle nie polityków A tym bardziej ministrow) jesli kadra oficerow zaakceptuje to pisac konspekt do prac i zamawiac

NAVY
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 07:36

Pytanie na śniadanie - kto w tym kraju ma podjąć taką decyzję !?

w
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 07:19

MON na to nie pozwoli

Sojer
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 01:47

Przecież projekt jest modularny. Poprzez dodawabie lub odejmowanie modułów many fregatę, korwetę lub patrolowiec... Tylko ni ma pieniędzy.

jurgen
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 01:27

tym razem bardzo dobry tekst i bardzo sensowne argumenty kom. Dury

PM
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 01:15

W ww. analiza / opinia, dotycząca „zamiany” patrolowca „Ślązak” w korwetę „Gawron” jest fachową analizą koniecznych prac modernizacyjnych tego okrętu. W tym opracowaniu brakuje jedynie podstawowej informacji o bezsensownej koncepcji dla „Ślązaka” jako okrętu WOJENNEGO w warunkach geopolitycznych naszego kraju. Tego typu okręt (z tym wyposażeniem) nie ma szans na przetrwanie w trakcie jakiegokolwiek konfliktu na wodach Bałtyku, jak również (tym bardziej) na większych akwenach. Brak uzbrojenia przeciwlotniczego, w tym nawodnego i podwodnego, eliminuje go do wypłynięcia z dobrze chronionych portów. Dyskusja Panów generałów co się opłaca, jest bezprzedmiotowa - tym bardziej, iż poniesione dotychczasowe koszy prac na wykonanie patrolowca są równoznaczne z zatopieniem tej „gotówki” w ciągu kilku godzin pływania (także w okresie tzw. „pokoju” – są chętni do pokazania, jak kończą się w Polsce plany inwestowania w nowoczesne uzbrojenie a świat otrzyma następny dowód „kto tu rządzi” ). Jest jeszcze jedno pytanie: Jaka jednostka Polska będzie potrafiła ochronić ten patrolowiec?. Pozdrawiam.

ROBERT T.
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 01:10

I co, stara gwardia zachowała furtki dla modernizacji? Nie wszyscy nie mieli wizji co dalej?

Michnik
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 01:10

Budować kolejne jednostki na tej bazie, zrobić ich jak najwięcej w różnych wersjach "wykończenia". Będzie tanio i skutecznie. Nie ma sensu inwestować w większe jednostki na Bałtyk. Ani nas na to nie stać, ani nie ma to żadnego strategicznego sensu.

Gliwiczanin
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 01:01

I tu jest przykład jak można tanio i dobrze zwiększyć możliwości ORP Ślązaka.

rododendron
poniedziałek, 24 grudnia 2018, 00:10

Dziękuję za bardzo dobry artykuł!

terre
niedziela, 23 grudnia 2018, 23:39

chcialbym zeby tak uzbrojoe byly nasze okrety.

Mg
niedziela, 23 grudnia 2018, 23:13

No i jeszcze pociski manewrujące, najlepiej francuskie ze względu na swobodę użycia

Zatroskany
niedziela, 23 grudnia 2018, 22:50

Do autora: Panie komandorze, generalnie lubię Pana teksty za fachowość. Niestety, mam z Panem "kłopot". Jest Pan niestety marynarko-centryczny. Pracował Pan w strukturach NATO (to nas łączny) i powinien mieć bardziej krytyczny stosunek do możliwości prowadzenia działań operacyjnych przez naszą MW na Bałtyku. Te możliwości razie konfliktu będą żadne lub prawie żadne. Z oczywistych powodów będzie to dla dużych jednostek nawodnych akwen "martwy". Budowa Ślązaka, szczególnie Gawrona nie większego sensu. To zmarnowanie ogromnych środków, pomijając oczywiście absurdalną historię budowy tej jednostki.

LK
niedziela, 23 grudnia 2018, 22:31

Bardzo przekonujące i trafne

Wojciech
niedziela, 23 grudnia 2018, 22:30

Czas podjąć decyzje i zrobić z gawrona orła ze szponami !

KrzysiekS
niedziela, 23 grudnia 2018, 22:09

Nie mówię że CAMM/CAMM-ER jest najlepszym efektorem na rynku ale mamy 100% technologii to jak Pan Mariusz Błaszczak wytłumaczy kupno 50%/70% innego efektora. Panie Ministrze Polacy nie są debilami! Będziemy pamiętali to przy następnych wyborach!

Przemek
niedziela, 23 grudnia 2018, 21:24

Bardzo fajny artykuł. Rzeczowy. Przyjemnie się czytało.

Realista
niedziela, 23 grudnia 2018, 21:01

Jak już - to włoska odmiana CAMM-ER o zasięgu 50 km, a nie CAMM o zasięgu 25 km. Obszar pokrycia obroną idzie do kwadratu zasięgu. W tym przypadku 1 CAMM-ER pokrywa obszar 4 CAMM.

SOWA
niedziela, 23 grudnia 2018, 20:53

Zastanawiam się za co biorą pieniądze analitycy MON. Skoro towarzysze w naszej armii nie mają pomysłu na jej rozwój, przeskok technologiczny to najwyższa pora ich zastąpić. Ludzie mają już dosyć bałaganu, niekompetencji, wiecznych dialogów technicznych na które płacimy kasę z naszych podatków. Panie Maksymilianie nie porównujmy się do Anglików, oni mają wszystko dopracowane, przemyślane. Zaraz zaatakują mnie przeciwnicy ostatniego zdania, ale niestety tak jest. Błędy popełniają wszyscy tylko my Polacy przed i po szkodzie... .

KAR
niedziela, 23 grudnia 2018, 20:29

Wszystko pięknie, tylko czy ekipa rządząca przychyli się do zakupu czegoś, co nie ma napisu made in USA???

Eckard Cain
niedziela, 23 grudnia 2018, 20:21

Bardzo dobry artykuł - chciałbym żeby dał komuś 'na górze' do myślenia ;) Niestety obawiam się że zakup camm zostanie zablokowany decyzją polityczną, ale RBSy faktycznie można zamontować praktycznie bezkosztowo, a camm w drugim etapie kiedy już zapadnie decyzja co do Narwii. Zwalczanie OP chociaż najbardziej potrzebne będzie pewnie realizowane w ostatniej kolejności, ale i tak się cieszę że w ogóle da się to zrobić bo byłem pewien że bez sonara pod kadłubem nic z tego w ogóle nie będzie.

lipny wybielacz do Gawrona
niedziela, 23 grudnia 2018, 20:04

D24: „Ograniczenie” się tylko do patrolowca dało więc szansę na w miarę szybkie oddanie jednostki pływającej, która w przyszłości wcale nie musi wykonywać jedynie zadań pokojowych i kryzysowych". Szybkie? Strasznie naciągana teza, przecież to było w 2012r. ! Nawet wiki podaje że zwyczajnie zaniechano dalszej budowy Gawrona, a teraz wychodzi na to, że co było niemożliwe okazuje się nagle łatwe? Przecież wybory wygra na wiosnę opozycja i wtedy znowu będą męczyć Gawrona! Brawo!

Olender
niedziela, 23 grudnia 2018, 20:03

Oczywiście... jak najbardziej trzeba myśleć "Co dalej?", bo to zaoszczędzi pieniądze i czas na przyszłość...

Seitz
niedziela, 23 grudnia 2018, 20:01

Artykuł pierwsza klasa, aż chce się czytać. Technika, obronność, znajomość tematu i rozsądek.

Polak
niedziela, 23 grudnia 2018, 19:29

a ja to podsumuje krótko. W razie konfliktu Rosja zatopi wszystkie(Orkany, 2 fregaty i tego patrolowca) te okręty w przeciągu godziny. Osłona od strony morza nie odgrywa w przypadku Polski większej roli. Trzeba się skupić głownie na lądzie (artyleria daleka Homar+ rozbudowa WOT + wzmacniać siły powietrzne.)

Smuteczek
niedziela, 23 grudnia 2018, 18:39

Doskonały pomysł. Teraz potrzebujemy tylko nastepnych 10 lat dialogow technicznych a potem 5 lat prac w stoczni po ktorych sie powie ze cos nie poszło i zaczniemy od nowa.

NsZ
niedziela, 23 grudnia 2018, 18:04

Marzenie ściętej głowy...... bo jak widzimy na naszą Marynarkę Wojenną pieniędzy nie było i dalej niema,Orka miała być do końca stycznia tego roku a chyba już ją całkiem uwalono,tak samo będzie że Ślązakiem który pozostanie zwykłym stateczkiem nadającym się do walki jedynie z piratami.Zaledwie dwie baterie Patriota uwaliły budżet MON na lata

Mirek
niedziela, 23 grudnia 2018, 17:28

Trafna ocena sytuacji , mam nadzieje ze doczekam sie realizacji tego projektu .

rob ercik
niedziela, 23 grudnia 2018, 17:21

Z czego wynika to zauroczenie anglosaksonami? o wiarygodnosci usa przkonali sie ostatio kurdowie, o brytyjskiej loyalnosci pamietamy jeszcze z 39 i potem ... nie mamy naprawde innych sojusznikow? ps. rakiety do naszych f16 dotarly po kilkunastu latach, wiec co z tego ze jest to doskonaly samolot skoro moglismy uzywac starych bomb i dzialka pokladowego? w tym samym czsie moglismy miec "gorszego"gripena z pelnylm uzbrojeniem ...

miras
niedziela, 23 grudnia 2018, 17:21

Bardzo dobry pomysł,trzeba wrócić do projektu że takich korwet powinno być siedem na bazie tego kadłuba no i oczywiście co najmniej trzy fregaty typu Miecznik.

adi
niedziela, 23 grudnia 2018, 17:05

Te pomysły naprawdę nie są Głupie tym bardziej ze możliwe za niewielkie pieniądze okręt Ślązak zyskał by wartość bojową

Rzyt
niedziela, 23 grudnia 2018, 16:56

Jak zrobić ze Slazaka Gawrona? Bardzo proste każdy, kto jest odpowiedzialny za jakieś realizację i plany odnośnie Polski, niezależnie czy to armia, przemysł, służba zdrowia etc...podpisuje umowę cywilno-prawno z narodem. Nie wywiązuje się, mataczy do aresztu-kamieniolomu na okres jesienno-zimowy przez 4 lata...i jak w armii Izraela chory, ślepy, kulawy ;my ci bratku zajęcie znajdziemy...brytyjczycy nas uczyć nie muszą. Bez odpowiedzialności i konsekwencji nigdy niczego porządnie nie będzie zrobione

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama