Brytyjczycy pokazują jak można pomóc Estonii. W tle Rosja [FOTO]

10 lipca 2019, 09:23
WEB-SH190007086
Fot. Royal Navy

Połączone, natowskie siły ekspedycyjne JEF pod dowództwem Brytyjczyków przeprowadziły udany desant w Estonii, udowadniając w ten sposób, że nawet pod bokiem Rosji można szybko wzmocnić kraje nadbałtyckie.

Brytyjczycy opublikowali szczegóły operacji amfibijnej, jaką przeprowadziły w Estonii połączone siły ekspedycyjne JEF (Joint Expeditionary Force) w ramach manewrów „Baltic Protector” („Obrońca Bałtyku”). Cały zespół JEF tworzyło 3850 żołnierzy i marynarzy (z tego około 2000 Brytyjczyków) oraz 17 jednostek pływających oddelegowanych z dziewięciu państw: Wielkiej Brytanii, Finlandii, Łotwy, Litwy, Estonii, Dani, Szwecji, Norwegii i Holandii.

Dowodzenie całą operacją było realizowane z pokładu należącego do Royal Navy okrętu amfibijnego-doku HMS „Albion”. Na okręcie tym zaokrętowane dowództwo zespołu „Baltic Protector”, którego trzonem był sztab 3. Brygady Komandosów Królewskiej Piechoty Morskiej z Plymouth (3. Commando Brigade Royal Marines) oraz sztab Amfibijnej Grupy Zadaniowej (Amphibious Task Group).

image
Fot. Royal Navy

Najważniejszym akcentem całych manewrów była demonstracja możliwości sił JEF w trakcie desantu przeprowadzonego w Estonii. Był to bowiem pokaz sposobu szybkiego wzmocnienia państw wschodnie flanki NATO podczas potencjalnego kryzysu w północnej Europie.

image
Fot. Royal Navy

Operację przeprowadzono w Zatoce Kolga w Zatoce Fińskiej 70 km na południe od Helsinek i 35 km na wschód od Tallina. Działania zaczęły się on nalotu na bardzo niskiej wysokości dwóch samolotów Typhoon brytyjskich sił powietrznych. Chwile później pojawił się śmigłowiec Marlin, z którego pokładu do wody zrzucono ośmiu komandosów Royal Marines. Komandosi dostali się na brzeg wykorzystując dwie nadmuchiwane łodzie z silnikiem. Tam doszło do spotkania Brytyjczyków z czekającym na nich estońskim zwiadowcą, który stał się pierwszym, bezpośrednim łącznikiem pomiędzy siłami znajdującymi się na brzegu i zespołem desantowym.

image
Fot. Royal Navy

Kolejne etapy misji były realizowane przez helikoptery. Najpierw nadleciały dwa śmigłowce Wildcat należące do brytyjskiej piechoty morskiej, które z wykorzystaniem kamer termowizyjnych przeczesały teren operacji w poszukiwaniu ukrytych stanowisk nieprzyjaciela. Wsparcie ogniowe dla tych maszyn zapewniły śmigłowce Apache należące do brytyjskich sił powietrznych.

image
Fot. Royal Navy

Właściwą operację desantowania rozpoczęło lądowanie na brzegu grupy szybkich (poruszających się z prędkością powyżej 40 węzłów) łodzi motorowych ORC (Offshore Raiding Craft) z pododdziałem komandosów, którzy mieli za zadanie utrzymać przyczółek wraz z żołnierzami estońskimi do czasu przybycia piechoty morskiej z ciężkim sprzętem i pojazdami.

image
Fot. Royal Navy

W drugiej fazie działań Brytyjczycy wykorzystali już jednostki desantowe LCVP Mk5 (Landing Craft Vehicle Personnel) do transportu piechoty morskiej oraz LCU Mk10 (Landing Craft Utility) do transportu pojazdów. Na brzeg poza żołnierzami wyładowano bowiem również opancerzone transportery gąsienicowe BvS10 Viking. Cały czas trwał również proces wzmacniania zewnętrznego kordonu osłony miejsca desantowania przez komandosów transportowanych śmigłowcami Merlin i Wildcat osłanianych helikopterami bojowymi Apache.

image
Fot. Royal Navy

Brytyjczycy przećwiczyli w ten sposób jeden ze scenariuszy wzmacniania państw sojuszniczych – a więc lądowanie na plaży, która została zabezpieczona wstępnie przez żołnierzy estońskich. Taki scenariusz działania może być bardzo przydatny, gdy np. przeciwnikowi udałoby się zablokować (chociażby czasowo) porty przeładunkowe nie pozwalając na dostarczenie pomocy tą drogą.

image
Fot. Royal Navy

W operacji „Baltic Protector” udowodniono, że nawet w takiej sytuacji wojska sojusznicze mogą bardzo szybko wzmocnić inne państwa wschodniej flanki NATO.

Mamy teraz możliwość wylądowania w wybranym czasie i miejscu, zanim uderzymy wroga tam, gdzie najmniej się tego spodziewa.

Major Sam Hughes, dowódca kompanii X-Ray, 45. Commando

 image

Fot. Royal Navy
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 51
Reklama
Andrettoni
sobota, 13 lipca 2019, 02:57

Jak nikt nie strzela to takie manewry wychodzą łatwo. Natomiast jaki jest sens tej operacji? Jest to wyłącznie sens polityczny, że możemy to zrobić, a więc nie warto tam trzymać wojsk na stałe. W razie wojny Kraje Bałtyckie są po prostu nie do obronienia. Jedyny sposób do ich obrony to przejęcie kontroli nad Białorusią. Jeśli są tacy dobrzy to niech przetrenują atak na Kaliningrad, czyli coś co będzie realnie potrzebne.

Davien
sobota, 13 lipca 2019, 19:40

Andrettoni a po co wysadzać desant w OK jak można go spokojnie zamienic w jeden wielki grobowiec atakami z dystansu.

real_marek
sobota, 13 lipca 2019, 01:28

Trochę wstyd, że nas tam nie ujęto. Ciekawe dlaczego? Brak kompetencji czy sprzętu?

real_marek
sobota, 13 lipca 2019, 01:17

Dziwi brak udziału PMW, bo przecież mamy 5 okrętów desantowych, które się w zasadzie do niczego innego nie nadają. Są zaprojektowane do desantów na plażach bałtyckich. Mamy Formozę. Mamy BOW. Mamy ORP Kontradmirał Xawery Czernicki. Mamy niszczyciel min, fregaty i Ślązaka. No i w końcu Estonia to nasze najbliższe przedpole. Sami powinniśmy spróbować wykonać taki desant i w praktyce zobaczyć czego nam brakuje, a nie za biurka definiować potrzeby armii. Może trzeba zacząć poważnie myśleć o piechocie morskiej, choć batalion na początek, bo wspierać mamy kogo: Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię, a kto wie czy nie trzeba będzie odbijać polskiego terytorium. Już nawet nie chcę myśleć o Kaliningradzie.

bender
sobota, 13 lipca 2019, 19:17

Zapewne chodzi o to, że to było ćwiczenie Joint Expeditionary Force, czyli inicjatywy, do której nie przystąpiliśmy.

Hobbysta
piątek, 12 lipca 2019, 13:31

Wniosek, że PMW nie powinna się pozbywać tzw.okrętów desantowo-minowych tylko je zakonserwować i odstawić do rezerwy.

Wojciech
czwartek, 11 lipca 2019, 23:39

Gry i zabawy ludu śląskiego. Bez żadnego realnego znaczenia militarnego. Tak wzmacniać to mogą Gotlandię albo Bornholm, o ile jakimś cudem przejdą przez Cieśniny Duńskie. Do Estonii nawet by się nie zbliżyli.

Marek
piątek, 12 lipca 2019, 11:36

Cieśniny Duńskie to wewnętrzne wody NATO. Jedno co mogą tam teraz zrobić Rosjanie, to nabić sobie bolesnego guza na głowie.

Troll i to wredny
czwartek, 11 lipca 2019, 12:04

Gdyby chodziło o spacyfikowanie piątej kolumny ,czyli ,,zielonych ludzików", to pułk wojska może (z zaskoczenia) dał by radę ogarnąć temat. Gdyby Rosja postanowiła inaczej, to nawet jeden żołnierz nie dopłynął by do Estonii. Estończycy poczuli się lepiej, media miały co pokazywać,a Rosjanie mogli się pośmiać. Gdyby NATO przerzuciło kilka/kilkanaście ciężkich dywizji z USA do Polski w trybie alarmu bojowego i wzmocniło je 400-500 samolotami bojowymi, a wszystko w ciągu kilkunastu godzin (poniżej doby), to może z militarnego punktu widzenia ktoś by brał to poważnie.

bender
czwartek, 11 lipca 2019, 19:31

Jak uczy historia grupy Wagnera w Syrii do spacyfikowania zielonych ludzików wystarczy kilku operatorów JTAC, pojedynczy AC-130, ze dwa Apacze i ze dwa WSB (w celu trzymania wrażego lotnictwa na dystans).

dokk
piątek, 12 lipca 2019, 13:01

Tylko, że "Ich tam niety", nie zawsze są pozbawione wyrzutni OPL.

Davien
sobota, 13 lipca 2019, 19:41

Panie dokk, w Syrii maja ich mase a jedyny efekt to chowanie sie pod kamieniem jak leci cos zachodniego.

bender
sobota, 13 lipca 2019, 19:09

Tak, masz rację. Ja za to nie wspomniałem o WRE. Łączność wagnerowców została zagłuszona. Zresztą komponent plot prawdziwej grupy batalionowej siłą rzeczy jest ograniczony. Jak długo będą to MANPADSy, to uzbrojenie Apaczy i AC-130 będzie wystarczające.

lo
czwartek, 11 lipca 2019, 11:29

Takie deklaracje jak dla Polski z 1939. Na koniec zasypią Rosjan współczesnymi ulotkami, czyli wojną informacyjną. Panstwo morskie jak WB nie wyśle swojej armii lądowej pod nos Rosji. Przy okazji wychodzenia WB z UE oraz otwartego konfliktu WB z Rosją mamy piękną pokazówkę. Z jednej strony utwierdzimy sojuszników o roli NATO z drugiej strony denerwujemy Rosję. Przy czym nikt na dziś nie zakłada otwartego konfliktu NATO-Rosja. Wielu nawet nie zakłada realnie konfliktu typu Mniejszość Rosyjska-Estonia. Jednak na takich właśnie konflikt - ograniczony terytorialnie na wschodzi Estonii takie działania są OK.

Gekon
czwartek, 11 lipca 2019, 00:19

Ten pokaz to drwina inteligencji mieszkańców wschodniej flanki NATO. Nie, będzie żadnego desantu, ale nowe Westerplatte ... Tam wtedy także czekali na desant!

Adam
środa, 10 lipca 2019, 22:44

Rachunek przyślemy pocztą. Tuż po wojnie.

Gustlik
czwartek, 11 lipca 2019, 23:40

Sami sobie potrącą. Ze złota złożonego w londyńskim skarbcu.

Polak
środa, 10 lipca 2019, 20:34

Czytam wypowiedzi wszystkich ekspertów tutaj nie rozumiejących że obrona Estonii będzie jedynie "zachowawcza" - ze względu na położenie bardzo teren bardzo niekorzystny do dłuższej obrony.

aptekarz
środa, 10 lipca 2019, 15:39

Bajeczka. Oni się boją Rosjan jak diabeł święconej wody, a co dopiero wejścia z nimi w realny konflikt.

werte
środa, 10 lipca 2019, 14:32

Udany desant...Bez cienia rosyjskiej armii na horyzoncie to każdy desant będzie udany. Zwłaszcza taki na pustą plażę.

Ja
piątek, 12 lipca 2019, 09:11

Super

Śliwka Estonka
czwartek, 11 lipca 2019, 15:01

Estonscy ekolodzy nie byli zachwyceni.7ton odpadkow generowanych przez desant nikt nie posprzątal.

Strzelec
piątek, 12 lipca 2019, 01:39

Czemu sami nie posprzątali?

Etam
środa, 10 lipca 2019, 20:54

Rosyjski desant coś dwa lata temu nie trafił - o parę dobrych kilometrów- w rejon lądowania. Nawet mimo braku przeciwdziałania, ha ha ha. A co by było gdyby im ktoś GLONASSA zaklocil? Bez cienia obrońców ruscy komandosi po prostu zabłądzili jak dzieci we mgle! Na trzeźwo?? !! To był wstyd, aż jakiegoś pułkownika usadzili. A i w Finlandii nie raz wjeżdżali nieprzytomnie czołgami, ślepi i głusi błąkając się po omacku po granicy!! A Finowie się śmiali.

Nowy fanklub Daviena
czwartek, 11 lipca 2019, 16:08

Norwegowie zaś trafili bezbłędnie, w tankowiec.

Davien
sobota, 13 lipca 2019, 19:44

No co do trafiania to Rosjan nic nie przebije MiG-31 trafił idealnie w ... drugiego MiG-31, rosyjskie rakiety trafiaja albo w rosyjskie samoloty( ił-20M) albo w Cypr, rosyjski okret zwiadowczy ustawił sie idealnie by go rozjechał tramp z końmi:) A i tak nic nie przebije pewnego dżwigu: Kuzniecow i dok za jednym zamachem:) Aha to nie Norwegowie trafili w tankowiec ale tankowiec w Norwegów:)

Śliwka Estonka
środa, 10 lipca 2019, 14:26

Na wschód od Tsitre Ładna plaza.otoczona lasami Jeżeli desant ma bronic drogi E20 Narwa Tallin to KICHA TAKTYCZNA Tam potrzebna saturacja artylerii Tradycyjnie atak Pskow Ryga spelni kryteria sukcesu

dropik
środa, 10 lipca 2019, 14:20

Przerzut wojsk będzie możliwy tylko przed wojną. tylko kto się zdecyduje wysłać wojska które pojdą w niewolę. brak tu głębi operacyjnej która umożliwiaby odparcie ruskiego ataku. jednak wspieranie rozwoju armii tych panstw byłoby dobrym rozwiazaniem. Byłoby wskazane aby każde z nich dyponowało jedną ciężką brygadą z minimum jednym batalionem czogłów (minimum 58sztuk) . W takim przypadku ustawienie kilku zachodnich brygad w okolicach Siedlec , Ciechanowa umozliwołoby blokowanie ruskiego natarcia na bałtów ;)

Imfernoav
środa, 10 lipca 2019, 21:59

Po co? Przecież te brygady zostaną pokryte ogniem artylerii i zniszczone. Estończycy idą w dobrym kierunku, opancerzone pojazdy z ppk, autonomiczne ect. Lotnictwo w tych krajach również nie ma sensu stacjonować.

ASK
środa, 10 lipca 2019, 13:10

Cóż będzie znaczyć mały kontyngent wsparcia, udzielanego zza dwóch mórz z koniecznością koordynacji morza, lądu i powietrza w środowisku walki gdzie przeciwnik operuje w swym macierzystym terenie i jego okolicach, posiadając wielokrotną przewagę w liczbach i sprzęcie. Jak artyleria zacznie rąbać w Estonię to nie wiem co zostanie. A z morza co przerzucą? Piechotę i lekkie pojazdy opancerzone? Co to da? Walec przejedzie i zostanie placek. Może się mylę.

prawda w oczy
środa, 10 lipca 2019, 12:53

Piękna historia. Bez wątpienia podniosła morale Estończyków i innych Bałtów. Szkoda ze nie realna

say69mat
środa, 10 lipca 2019, 12:42

Ponieważ potencjał sił morskich i desantowych naszej armii budujemy, po dynamicznych acz siermiężnych przemianach ustrojowych, praktycznie od podstaw. Kupując ntp. przyczepy do transportu - sztywnych - łodzi desantowych. Co też może sugerować, że w zamyśle naszych planistów i strategów, efektywne wsparcie republik nadbałtyckich. Planujemy realizować, poprzez desant taktyczny, śródlądowymi kanałami i ciekami wodnymi.

G
piątek, 12 lipca 2019, 03:32

... które są nie drożne

JSM
piątek, 12 lipca 2019, 00:10

Susza idzie, nie uda się. Chyba żeby ocieplenie wreszcie zaczęło postępować to by się poziom wód gruntowych i rzek podniósł ale jakoś nie wierzę w to ocieplenie.

Asd
środa, 10 lipca 2019, 12:06

Tak, tak...bez przeciwdziałania przeciwnika to i łódka wiosłowa by ten desant wysadzili. A w realnych warunkach większość tego sprzętu poszłaby na dno.

Marek
czwartek, 11 lipca 2019, 15:31

Pływadełka jakie Rosjanie mają w tamtejszym rejonie okręty NATO wciągają jedną dziurką w nosie.

oskarm
środa, 10 lipca 2019, 17:28

@Asd - W realnych warunkach desant byłby większy i osłaniany przez okręty o wystarczająco silnej OPL by obronić zespół.

fcuk
środa, 10 lipca 2019, 11:59

Podczas realnego konflikty, musieliby jeszcze mieć przewagę w powietrzu i osłonę okrętów MW. A tego nie da się uzyskać bez zajęcia Kaliningradu. A zajęcie Kaliningradu jest możliwe jedynie od strony polskiej, do czego między innymi jest potrzeby przerzut kawalerii powietrznej z woj. łódzkiego, a tej nie bardzo mamy czym przerzucić, chyba że tymi czterema s70i.

grzegorzb3
środa, 10 lipca 2019, 14:49

Nie ma żadnej potrzeby zajmowania Kaliningradu. Wystarczą po polskiej stronie Kraby z kilkoma jednostkami ognia na działo i dokładne rozpoznanie w czasie rzeczywistym.

fcuk
piątek, 12 lipca 2019, 13:04

Kraby owszem, mogą zdemolować to i owo. Na kolejnym etapie jednak, niezbędne jest to co USAmani nazywają "boots on the ground".

Wojciech
piątek, 12 lipca 2019, 00:13

Tak czy siak zająć trzeba. Już z resztą jeden generał od husarii zgłosił się na ochotnika przed amerykańskimi dowódcami. Ciekawe czy pójdzie przodem czy akurat będzie miał w tym czasie inne zajęcia?

zyg
środa, 10 lipca 2019, 14:01

oświeć nas kiedy to w historii Rosjanie byli w stanie zapobiec przeciwnikowi uzyskania panowania w powietrzu chyba że przeciwnik wycofał swe lotnictwo no inny teatr działań?

dokk
piątek, 12 lipca 2019, 13:11

Jesteś z tych, którzy przygotowują się do poprzednich wojen. Wystarczą wyrzutnie okrętowe OPL, plus te z Kaliningradu i te przetransportowane na Gotlandię i Saaremę, do tego trochę samolotów i nic NATOwskiego nad Bałtyk nie wleci. Dlatego zajęcie Kaliningradu jest pierwszym strategicznym ruchem. Tylko czym przerzucić tam wojsko? Kilkoma ledwo latającymi śmiglakami?

Davien
sobota, 13 lipca 2019, 19:47

Panie dokk, a na te wyrzutnie wystarczy jeden SSGN z BGM-109E by zostało po nich niewiele. Gotlandia panei dokk jest w zasiegu chyba wszystkiego czym NATO dysponuje więc dla Rosjan to misja samobójcza:)

Obserwator
środa, 10 lipca 2019, 11:58

"pod bokiem Rosji"... Jest to kolejny i wielce wymowny przykład prowokacyjnych działań ze strony agresywnego paktu wojskowego NATO. Następnym krokiem będzie zapewne brytyjski desant w rejonie Półwyspu Krymskiego. Historia przecież podobno lubi się powtarzać...

Gustlik
piątek, 12 lipca 2019, 00:14

Przecież właśnie to ćwiczą. Prasy nie czytasz? TV nie masz?

rED
środa, 10 lipca 2019, 14:16

Czyli Rosja znowu zbierze baty?

zyg
środa, 10 lipca 2019, 13:59

No właśnie, Krym należał do Moskwy/ZSRS/Rosji krócej niż n.p. Smoleńsk do W.Ks.Litewskiego/Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Rosjanie dwukrotnie bronili Krymu i dwukrotnie go w spektakularny sposób stracili... :)))

Kiks
środa, 10 lipca 2019, 13:42

Estonia jest u siebie. Ruscy w Kaliningradzie tak niespecjalnie.

Katon
czwartek, 11 lipca 2019, 10:32

Problem w tym, że na kontynencie targanym wojnami od kilku tysięcy lat, nie da się jednoznacznie określić kto "jest u siebie", a kto na cudzym. Praktycznie nie ma kraju który na przestrzeni dziejów zajmowałby ten sam obszar, zawsze każdy może powiedzieć że coś stracił. Są tylko dwa wyjścia, uznanie status quo, lub kolejne wojny. Przy dzisiejszym stanie techniki, skutek opłakany

dyzio
środa, 10 lipca 2019, 19:37

Estonię "podarował" Rosji król Szwecji. Co do Rosji i Kaliningradu, zawsze można ich stamtąd wyrzucić. Są chętni?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama