Brazylijski kontrakt stulecia na Gripeny

20 listopada 2014, 12:25
fot. Saab
Reklama

Brazylijczycy potwierdzają, że zamierzają pozyskać nie 36, a 108 samolotów wielozadaniowych Gripen NG.

Saab już w październiku br. poinformował, że Brazylia zakontraktowała 36 samolotów wielozadaniowych Gripen NG za około 5,8 miliarda dolarów. Teraz dowódca brazylijskich sił powietrznych potwierdził, że docelowo planuje się wprowadzić 108 szwedzkich maszyn.

Mają one zastąpić już wycofane francuskie myśliwce Mirage 2000C oraz jeszcze będące w służbie samoloty Northrop F-5EM i Alenia/Embraer A-1M. Analiza wykazała, że Brazylia będzie potrzebowała 108 Gripenów, które mają zostać dostarczone w trzech transzach. Nie wiadomo przy tym, ile będzie zamówionych samolotów w wersji dwumiejscowej. Wcześniej informowano, że w zakontraktowanej w październiku partii trzydziestu sześciu Gripenów osiem będzie dwumiejscowych.

Umowa przewiduje budowę dużej części samolotów w Brazylii. W pierwszej partii tylko 21 Gripenów ma być budowanych przy współpracy z wykonawcami ze Szwecji. Pozostałych piętnaście maszyn ma być w całości wyprodukowanych w Brazylii. Dojdzie przy tym do transferu technologii na relatywnie dużą skalę, ponieważ brazylijskie przedsiębiorstwa mają wykonywać w sumie ponad 80% prac.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 58
Reklama
z
piątek, 21 listopada 2014, 13:54

przestancie sie juz podniecac tym black hawkiem,zwyciezy eurocopter bylo to wiadomo od maja kiedy zmienili warunki przetargu z sar na csar.

nn
piątek, 21 listopada 2014, 13:50

do tylu to ty jestes wojmile, masz na czerwono zaznaczone jak wol 36 sztuk za 5,8 mld

zenek
piątek, 21 listopada 2014, 18:04

W Brazylii mają zrobić 80% więc się opłaca jak najbardziej. Do tego pewnie serwis w Brazylii więc znów oszczędnosci

Wojmił
piątek, 21 listopada 2014, 15:09

Czytaj: "Teraz dowódca brazylijskich sił powietrznych potwierdził, że docelowo planuje się wprowadzić 108 szwedzkich maszyn" A to zmienia cenę za kontrakt... i jeszcze nowej nie podano... na razie posługują się już nie aktualnymi danymi, że za 36 jest 5,8 mld.. ale to już nie aktualne... myśl człowieku myśl..

JMK
poniedziałek, 24 listopada 2014, 17:24

dr Eugeniusz Januła Polska opinia publiczna zdążyła się już przyzwyczaić do licznych informacji, stawiających w niekorzystnym świetle transakcję stulecia, czyli nabycie w 2003 r. przez nasz kraj za bardzo wielkie pieniądze, samolotów bojowych F-16 Fighting Falcon. Cała sprawa obrosła już długą i niestety generalnie pisaną w czarnych barwach historią. Z szeregu analiz wynika, że Polska dała się, zresztą nie po raz pierwszy, „nabić w typowego balona”, oczywiście finansowego, ale również strategicznego. Kiedyś utyskiwano, że musimy nabywać od pokój miłującego Związku Radzieckiego drogi i mało przydatny sprzęt wojskowy. Stare porzekadło, że historia lubi się powtarzać i to wcale nie w miniaturze, sprawdza się w całokształcie tym razem w kontrakcie na samoloty wielozadaniowe. Godzi się przypomnieć, że umowy podpisywano w okresie rządów Jerzego Buzka, a więc wówczas, kiedy część ludzi będących aktualnie u władzy, wtedy ją również sprawowała. Polska w ostatnim dwudziestoleciu istnienia Układu Warszawskiego, jeżeli chodzi o nowoczesne rodzaje i systemy uzbrojenia, pozostawała znacząco w tyle za innymi państwami tego paktu, zwłaszcza za NRD i Czechosłowacją. Faktem jednak pozostaje, że w połowie lat 1980’ ówczesny ZSRR dostarczył nam 124 samoloty szturmowe Su-22m. Były to w tamtej epoce maszyny nowoczesne, a potwierdza to sytuacja, że sprzęt tego typu w dalszym ciągu jest używany przez siły powietrzne co najmniej kilkunastu państw, w tym również Polski. W tym czasie trwały wprawdzie rozmowy na temat zakupu większej liczby równie udanych samolotów MiG-23, ale w efekcie nabyto tylko 36 sztuk. Dobrze, że na przełomie lat 1980’–1990’ rozpoczęto sensowną modernizację lotnictwa myśliwskiego, zakupując 12 bardzo wtedy nowoczesnych maszyn MiG-29SE. Oczywiście miał to być początek znacznie poważniejszego kontraktu, ponieważ planowano wymienić wszystkie posiadane MiG-21 różnych mutacji, właśnie na 29-wiątki. Tu zakładana liczba oscylowała wokół aż 240 maszyn. Jednak na planach, jak to często w Polsce bywa, się zakończyło. Dobrze jeszcze, że w okresie przejściowym, po rozpadzie Układu Warszawskiego, a przyjęciem do NATO, różnymi sposobami nabyto dalsze MiGi-29. Od ówczesnej Czechosłowacji otrzymaliśmy 12 tych maszyn, w zamian za równorzędną ilość polskich śmigłowców Sokół. Kolejne 24 samoloty dostaliśmy za symboliczną złotówkę od zjednoczonych już Niemiec [1]. Próbowano dalszych pertraktacji, m.in. z Mołdawią, która posiadała 7 egzemplarzy MiGów-29 i po prostu chciała się ich pozbyć... Niestety mołdawskie myśliwce zakupili... Amerykanie, płacąc i to w barterze, po ok. 160 tys. USD za maszynę, czyli znacznie mniej niż Polacy, którzy proponowali nawet 350 tys. USD za sztukę. Była jeszcze opcja kubańska... Państwo braci Castro posiada bowiem 14 modeli tego samolotu, które chciano wtedy sprzedać. Jednak Amerykanie bez większych trudności przekonali wtedy naszych polityków, że dyshonorem dla przyszłego członka Paktu Północnoatlantyckiego byłoby nabywanie sprzętu wojskowego na Kubie... Pozostawały teoretycznie dwa wyjścia: albo podjąć się produkcji nowoczesnych samolotów bojowych na własną rękę lub też samoloty nabyć. Polski przemysł lotniczy, który reprezentował w latach 1990’ potężny potencjał, wskutek różnego rodzaju lobbingu i nacisków, przeforsował pierwsze rozwiązanie. Podjęto się produkcji pierwszej próbnej serii szkolno-bojowego samolotu I-22 Iryda. Wyprodukowano, być może na szczęście, tylko 17 maszyn tego typu. Okazało się bowiem, że do tego płatowca trudno będzie dobrać odpowiedni silnik, ponieważ proponowane przez PZL Rzeszów motory, okazywały się zbyt słabe. Z kolei Amerykanie, którzy dysponowali silnikami o potrzebnych parametrach, nie za bardzo chcieli je Polsce sprzedać. Po prostu piętrzyli kolejne trudności i problemy. W rezultacie powstało 17 niezbyt udanych samolotów, z kiepskimi silnikami, które umieszczono... w gondolach przy kadłubie pod skrzydłami. Było to swoiste kuriozum. Samoloty szturmowe są bowiem szczegolnie narażone na ogień z ziemi. Zaprojektowano także kolejny samolot, także szturmowy – PZL-230 Skorpion, który, przynajmniej w projekcie, miał posiadać już znacznie lepsze parametry techniczno-taktyczne, niż nieszczęsna Iryda. Jednak po kalkulacji kosztów okazało się, że budowa własnego typu samolotów jest po prostu nieopłacalna. Aby zbilansować koszty zarówno projektu, jak też wytwarzania, przecietny samulot bojowy musi być wyprodukowany minimum w ok. 600 egzemplarzach. Czyli w konkretnym polskim przypadku, należałoby sprzedać ok. 350 maszyn innym niż Polska odbiorcom. Tymczasem absolutnie żadnego zainteresowania w świecie tym hipotetycznym polskim produktem po prostu nie było, mimo pewnych prób rozmów na ten temat. Tym samym Skorpion, w odróżnieniu od Irydy, pozostał na przysłowiowym papierze. Oczywistym było w zaistniałej sytuacji, że nowoczesny samolot można tylko nabyć, a całe pertraktacje mogły dotyczyć ewentualnej koprodukcji i warunków kontraktu. Oprócz Rosji, która wmiędzyczasie przeszła do kategorii państw nieprzyjaznych, na lotniczym rynku pozostawały oczywiście koncerny amerykańskie oraz producenci francuscy, szwedzcy i anglo-niemiecko-włosko-hiszpańscy. Wśród możliwych do nabycia dla polskiego lotnictwa typów pozostawały amerykańskie F-16 i F-18, francuskie Mirage lub Dassault Super Étendard, a nawet zupełnie wtedy nowe, Dassault Rafale. W grę wchodziły też szwedzkie Grippeny oraz europejskie Eurofightery-Typhoony. W walce o środkowoeuropejski rynek Francuzi zaoferowali Polsce swoją doskonale znaną konstrukcję, czyli Mirage 2000–5, ale alternatywnie mogli też rozmawiać na temat znacząco tańszych Mirage F-1 lub też używanych Super Étendard. Propozycja strony francuskiej szła nawet w kierunku udostępnienia Polsce najnowszej konstrukcji, czyli Rafale. Tu oczywiście przeszkodą była cena, bo jeden samolot kosztował w tym czasie, zależnie od wyposażenia, ok. 60–80 mln USD. Zaś Mirage 2000–5 to koszt około 5–7mln USD, natomiast F-1 tylko ok. 2 mln USD. Nabycie doskonałych i sprawdzonych w walce samolotów Super Ethendart może byłoby w naszych warunkach dobrym wyjściem, bo za jedną maszynę Francuzi chcieli tylko około 1 mln USD, a w praktyce musieliby prawdopodobnie zejść do poziomu około 700 tys. USD. Strona szwedzka zaoferowała Polsce nową i bardzo obiecującą konstrukcję, czyli Jas-39 Grippen w cenie około 4–5 mln USD za maszynę. Europejscy sojusznicy z NATO z kolei zaproponowali swoje najnowsze dziecko, czyli Eurofightera. Oczywiście nikt nie ma wątpliwości, że to samolot prawie doskonały, tylko że jego cena jest zbliżona do kosztów francuskiego Rafale, czuli ok. około 60 mln USD. Pozostały firmy amerykańskie, mianowicie ówczesny McDonnell Douglas (dzisiaj Boeing) z F/A-18 Hornet oraz oferujący F-16 Lockheed Martin. Nikt nie miał wątpliwości, że propozycja nabycia lub wydzierżawienia samolotu F/A-18 była po prostu dla Polski odpowiednia. To samolot znacznie bardziej wszechstronny pod kątem wielozadaniowości, a o taki w warunkach naszego niebogatego kraju może chodzić... F/A-18 Hornet, podobnie jak szwedzki Grippen, zostały w pierwszym etapie starań o nabycie samolotów ocenione jako najbardziej przydatne dla naszego kraju. W latach 1994–96, kiedy na szceblach władzy panował jeszcze zdrowy rozsądek, znacząca część ekspertów pozostawała przy tezie, że niekoniecznie samoloty musimy kupić. Przewidywano, że obecna generacja maszyn będzie nam potrzebna na jakieś 15– 25 lat zanim wejdzie do linii samolot zupełnie nowej generacji. To zdanie popierała wtedy oczywiście część polityków, zarówno z prawicy, jak i lewicy. Uważano, że wypożyczenie około 60–90 samolotów na okres około 20 lat rozwiąże i to nie tylko doraźnie sprawę. Trzeba tu dodać, że wszyscy producenci i dysponenci też alternatywnie przedstawiali koncepcje wypożyczenia samolotów... [2]. Mniej więcej od 1995 r. ujawnił się jednak bardzo silny lobbing, również polityczny, Lockheeda Martina. Ten koncern jest tradycyjnie związany z amerykańską Partią Republikańską, finansując często jej kampanie wyborcze, kandydatów tej partii itd. W zamian każda republikańska administracja bardzo silnie, nie unikając również dość prymitywnego typowego jankeskiego nacisku, lobbuje na rzecz sprzedaży produktów Lockheeda. Najbardziej znanym i jaskrawym przykładem była słynna aferalna transakcja z lat 1960’, związana z nabyciem samolotów F-104G przez Luftwaffe. Samolot ten zasłynął przede wszystkim wielką liczbą awarii i katastrof, przez co zyskał miano „latającej trumny”. Oczywiście każdy podmiot ma prawo lansować swoje wyroby. W Polsce jednak zdanie zaczęli nagle zmieniać zarówno eksperci, jak i politycy. W 1996 r. złoty potok słów, że potrzeba Polsce nowych i tylko nowych samolotów, płynął już nie tylko z ust polityków, ale i coraz liczniejszych dziennikarzy. Mniej więcej w tym samym okresie dwa państwa – Niemcy i Belgia zaproponowały nam nie wypożyczenie, ale darowiznę. Niemcy zaoferowali nam nieodpłatne przekazanie wszystkich swoich Alpha-Jetów w liczbie 72 sztuk. Prawdą jest, że nie były to już samoloty nowe, ale posiadały znakomitą awionikę, niezłe parametry techniczno-taktyczne i mogły z dużym powodzeniem zastąpić zupełnie już przestarzałe polskie Iskry. Razem z maszynami oferowano duże ilości części zamiennych... Jednak dość niespodziewana reakcja ówczesnego Dowództwa Wojsk Powietrznych spowodowała ostatecznie, że samoloty te w konsekwencji przejął Egipt, a lotnictwo tego kraju jest z nich po dziś bardzo zadowolone. W 1996 r. Belgia dość nieoczekiwanie zaproponowała Polsce bezpłatne przekazanie 30 używanych maszyn typu F-16 Block 30. Była to propozycja bardzo racjonalna i korzystna dla obu stron, ale... znów polscy politycy wszelkiej maści, popierani przez generalicję, zgodnym tym razem chórem śpiewali, że żadne stare, tylko samoloty nowe itd. Coraz bardziej i głośniej było też słychać, że „jedynie słusznym” samolotem dla Polski jest tylko i wyłącznie nowy F-16 Fighting Falcon. Samolot F-16 powstał w roku 1972. Wtedy też oblatano prototypy, a już w 1974 zaczęto go produkować seryjnie. Był stosunkowo tani w porównaniu z innymi maszynami, bo, zależnie od wersji, koszt tej maszyny wahał się na początku od 4,5–6,5 mln USD za egzemplarz. W wersjach późniejszych koszty podnosiły się stopniowo do około 18 mln USD za maszynę. Jednak stale unowocześnianie awioniki włącznie z radarami oraz wyposażeniem, nie zmieniły faktu, że jest to jednak konstrukcja z epoki lat 1970’. Nieco później zbudowany rosyjski odpowiednik i zarazem przeciwnik, czyli MiG-29 ma gorszą, czyli mniej nowoczesną awionikę, ale jest oceniany jako maszyna o znacznie większych możliwościach bojowych w wersji myśliwskiej. Falcona przystosowano też z czasem do zadań szturmowych. Strona amerykańska lansowała wówczas tezę, że jest to konstrukcja sprawdzona w boju. Przyznać uczciwe jednak wypadało, że udział w operacji „Pustynna Burza”, gdzie w powietrzu nie było praktycznie przeciwnika, przypominała raczej ostry trening… Natomiast Izrael, który posiada dużą liczbę różnych typów maszyn bojowych, używa F-16 tylko i wyłącznie jako maszyny szturmowej, zadania myśliwskie zostawiając samolotom F-15. Poza Stanami Zjednoczonymi, Falcona używa też kilkanaście państw NATO, np. Włochy, Norwegia, Belgia, Hiszpania, a spoza sojuszu także m.in. Japonia, Emiraty Arabskie, Malezja, wspomniany już Izrael i jeszcze kilka innych. Wersje tego samolotu w samych Stanach Zjednoczonych z lat 1980, czyli Block 30, pozostają dziś w dyspozycji lotnictwa Gwardii Narodowej. Natomiast USAir Force używa głównie wersji Block 50/52 z lat 1990’ [3]. Wielkie zakłady Lockheeda w Fort Worth w Teksasie produkowały także w późnych latach 1990’ i początkach XXI wieku również znakomitą maszynę F-22 Raptor, która zastępuje w linii F-15 Eagle. Jednak po wyprodukowaniu około 230 sztuk, kontrakt na Raptora zakończono. Trudno się temu dziwić – początkowa cena za jedną maszynę tego typu miało wynosić ok. 160 mln USD. W rzeczywistości koszty wytworzenia, a co za tym idzie – cena końcowa wzrosła do ponad 200 mln USD za jeden egzemplarz. Ponieważ ze zrozumiałych względów Raptora nie sprzedawano nawet najbliższym sojusznikom, program ten okazał się po prostu horrendalnie drogi nawet dla bogatych Stanów Zjednoczonych W ten sposób wielka instalacja przemysłowa w Fort Worth stawała się dla administracji USA coraz droższa w utrzymaniu. Tu trzeba dodać, że ta wielka fabryka dysponuje dwoma zasadniczymi wielkimi liniami produkcyjnymi. Na jednej wytwarza się obecnie maszynę piątej generacji czyli F-35. Wielozadaniowa maszyna F-35 Lightning II zastąpi docelowo właśnie F-16... Jej produkcja seryjna rozpoczęła się w październiku 2012 r., ale problem polega na tym że Lockheed musi utrzymywać też jeszcze co najmniej do roku 2026 zdolność produkcyjną i remontową technologii F-16 [4] – na wypadek, „gdyby coś”... Dlatego też słusznym jest, ale tylko z amerykańskiego punktu widzenia, że lepiej jak ta druga linia, nawet w minimalnej ilości, ale jednak samoloty produkuje. I jeszcze lepiej, jak ktoś za to zapłaci... Nietrudno się domyślić, że tym płatnikiem została na dziesięcioletni okres właśnie Polska ze swoim 48-maszynowym zamówieniem. Kolejnym przysłowiowym „kwiatuszkiem z typowej oślej łączki” jest moduł awioniki. Te nieliczne samoloty, które otrzymuje jeszcze amerykańskie lotnictwo (tylko w ramach wymiany samolot za samolot do rezerwy) posiadają awionikę Block 60. Taki sam typ otrzymały samoloty dostarczone m.in. do Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i do Malezji. Polsce zaproponowano natomiast nieco starszy moduł, czyli Block 50/52. Wszelkie argumenty strony polskiej, żeby nasze Falcony otrzymały również najnowocześniejszą awionikę zbywano przy pomocy różnych pretekstów... W końcu zaproponowano naszemu krajowi specjalnie dla nas skonstruowany, czyli nietypowy moduł awioniki, 50/52 plus, który oczywiście kosztuje więcej – drobiazg, jakieś 250 tys. USD na jeden samolot... A mimo olbrzymich kosztów ta awionika nie należała już najnowocześniejszej generacji... Za to wszystko w finale płaci, i to słono, polski podatnik. Wynegocjowany kontrakt był też kuriozalny po stronie gwarancji, serwisu itp. Oczywiście strona amerykańska dała gwarancję fabryczną na F-16, ale jakoś dziwnie w polskim kontrakcie był to tylko okres 3-letni... Emiraty Arabskie przykładowo otrzymały 6-letni okres gwarancyjny, Izrael zwykle otrzymuje 10 lat, a trzeba dodać, że maszyny tego państwa posiadają zwykle ok. 300–450 godzin rocznego nalotu, czyli mniej więcej tyle, ile samoloty będące w pierwszej linii lotnictwa amerykańskiego. Natomiast nasza strona, czyli w tym wypadku Dowództwo Wojsk Powietrznych, przewidziało roczny nalot na poziomie 150 godzin. Złośliwi, a może tylko mądrzy, twierdzą, że jeżeli utrzymamy około 90 godzin rocznie na poszczególny samolot w kategoriach wylatanych godzin to i tak będzie bardzo dobrze... Pierwsze lata eksploatacji potwierdzały, że nasze samoloty, latają przeciętnie po około 60–70 godzin rocznie… Miernie, nawet na pograniczu przestępstwa, przedstawiciele strony polskiej wynegocjowali offset, jest sprawą znaną. Lockheed zainteresowany był np. wspólnymi pracami nad „błękitnym laserem”, ale wyłącznie na terenie USA itd. Dziś już wyraźnie widać, że kontrakt offsetowy został po stronie polskiej wynegocjowany źle, a nawet te niewielkie zresztą segmenty, co do których podpisano bardzo konkretne umowy, nie są w pełni realizowane... Należałoby teraz podać konkretne sumy, ile ostatecznie będzie kosztować nas całość kontraktu, ale wliczając w to też koszty poza kontraktem. Polska zapłaci finalnie, oczywiście w kredycie, za 48 zakupionych Falconów, wraz z podstawowymi modułami, ok. 8,5 mld USD. To jednak dopiero początek. Szkolenie pilotów, mechaników, obsługi naziemnej to kolejne, bagatela, 450 mln USD. Teraz dochodzi jeszcze zakup określonych pakietów uzbrojenia do tych samolotów. Skromnie licząc i na przysłowiowe „dzień dobry” zapłaciliśmy dalsze 1,7 mld USD i to tylko na najbardziej potrzebne i podstawowe pakiety uzbrojenia. Kolejny koszt rutynowej modernizacji samolotów po około 6 latach eksploatacji, pochłonie, jak się oceniało, ok. 1,5 mln USD na samolot. Do tego dochodzą koszty stałej eksploatacji, konserwacji i szeregu innych niezbędnych przecież wydatków. Wylicza się, że zakup, i wszelkie szeroko rozumiane koszty eksploatacyjne w przedziale 10 lat łącznie, to minimum 18 mld USD. Rząd amerykański, udzielił Polsce kredytu na zakup F-16. Jest to w kategoriach prawdy, kredyt dogodny, niedrogi, ale jednak kredyt. Jego ostatnia rata miała uiszczona w tym roku. Żywotność maszyn bojowych dzisiejszych czasów, wbrew pozorom, jest długa i wynosi ok. 30 lat. W tym okresie samolot przechodzi 2–3 gruntowne modernizacje, połączone z wymianą całej awioniki, silników itd. Na tyle też nasi planiści rozważali możliwość użytkowania zakupywanych F-16, szumnie ochrzczonych „Jastrzębiami”. Tymczasem w światowej technice lotniczej, wymiana generacyjna samolotów już się rozpoczęła, a następcą Falcona nie tyle będzie, co już jest, wspomniany F-35 Lightning II. Zgodnie z przewidywaniami, samolot ten, obok F-22 Raptor, staje się już samolotem dominującym zarówno w lotnictwie USA, jak zapewne niebawem w innych państwach NATO – oczywiście za wyjątkiem Francji, która pozostanie przy swoim nowym Rafale, ale już nie przy Miragach oraz grupie państw, która będzie używać Eurofightera. Warto przypomnieć, że zarówno Zjednoczone Królestwo, jak i Niemcy kilka dobrych lat temu złożyły opcje na zakup F-35. Jak się ocenia obecnie Polska, która praktycznie spłaciła posiadane F-16, które posiadają po ok. 1500 godzin nalotu, staje po mału przed kolejnym wielkim dylematem strategicznym. Nasze Falkony dalej są względnie nowe, ale absolutnie nie nowoczesne, a wręcz generacyjnie mocno przestarzałe. Do nowej generacji samolotów rosyjskich posiadane przez Polskę amerykańskie maszyny mają się tak, jak w latach 1990’ Migi-21 do ówczesnych F-16. Wszystko, co będą mogły zrobić nasze samoloty w ewentualnym starciu z maszynami kolejnej generacji, to po prostu odlecieć jak najszybciej z pola walki, chociaż na pewno to się nie uda. Wspomniany dylemat przekształca się więc w pytanie: czy nie czas zatem zacząć myśleć o złomowaniu teoretycznie sprawnych jeszcze i nowych F-16 i przejść do nowej generacji, czyli samolotów klasy F-35 Lightning II, tyle tylko, że taki zakup ok. 50– 60 maszyn będzie wydatkiem rzędu 100 mld USD? Zgodnie z przewidywaniami pojawiają się, albo tylko sprawiają takie wrażenie, kolejne, coraz to nowe problemy. Otóż na F-16 można a nawet trzeba instalować alternatywnie szereg modułów wyposażenia i uzbrojenia. Polska nabyła swoje samoloty tylko z wyposażeniem podstawowym, czego się zresztą można było spodziewać. Aktualnie chcielibyśmy nabyć od strony amerykańskiej 40 samonaprowadzających się pocisków operacyjnych klasy powietrze-ziemia, które można podwiesić pod skrzydłami F-16. Strona amerykańska wyraziła wstępnie zgodę. Jednak zaproponowana nam cena jest horrendalna. Ponadto Amerykanie nie chcą słyszeć nawet o nieśmiałych postulatach strony polskiej, że chętnie kupilibyśmy nowszą wersję tego uzbrojenia o zasięgu prawie 500 km. Nam się oferuje mutację tych pocisków, pochodzącą generacyjnie sprzed ok. 15 lat, o zasięgu 370 km. Co prawda niezbyt dawno Finlandia, która przecież nie jest członkiem NATO, tylko państwem neutralnym, zakupiła 70 tego typu pocisków, Jednak państwo to używa nie F-16, a znacznie bardziej wszechstronnych F/A-18, Amerykanie bez słowa protestu przekonstruowali awionikę tych pocisków, dostosowując je do wymagań Horneta. Mimo to cena jednego pocisku dla Finlandii stanowi ok. 60% ceny proponowanej Polsce. Czyżbyśmy musieli jeszcze za coś innego płacić naszemu aktualnemu „Wielkiemu Bratu znad Potomaku”. Przez ostatnich około 200 lat nasze elity cywilne i wojskowe toczyła bardzo brzydka i zaraźliwa choroba, zwana „kundlizmem pospolitym”. Okazuje się że paroksyzmy tej epidemii bynajmniej nie minęły. Dużą radość, ale i politowanie sprawiają obserwatorom ludzie, którzy jeszcze 25 lat temu opowiadali przysłowiowe bajki o dzieciątku Lenin i bezgranicznej wierności dla Związku Radzieckiego, a obecnie uczą się na pamięć obszernych fragmentów „Chaty Wuja Toma”... Może byłoby lepiej, jeżeli już muszą, aby raczej wkuwali „Grona Gniewu”. Przecież tę znakomitą książkę napisał też Amerykanin i noblista. Fot. www.flickr.com ____________________________________ 1. Szerzej: E. Januła, Zbieramy złom, „Dziś”, nr 4/2002. 2. Ibidem. 3. Coode One Magazine, Lockheed Martin Corp, Nr 6/2012. 4. Ibidem, nr 3/2013.

Tomasz
piątek, 28 listopada 2014, 21:47

@ JMK, Dzięki w imienu własnym i innych odbiorców za przejrzyste, klarowne przedstawienie tematu. Znakomity tekst... Aż trudno uwierzyć w polską logistyczno-strategiczną indolencję !!! Niektóre fakty, skrzętnie lecz z premedytacją, ukrywane czy pomijane milczeniem, wywołały u niejednego czytelnika (nawet apolitycznego pasjonaty awiacji) wielki gniew i żal...W pale się nie mieści !

wolf
piątek, 28 listopada 2014, 16:12

Porównywanie naszych f-16 z tymi z początku produkcji to jak porównanie dzisiejszego mercedesa klasy "S" z modelem z lat 70 ...dostrzegasz różnice??? Zarzucasz f-16 leciwość, a proponujesz zakup w tamtym czasie Super Ethendart ....wiesz kiedy ten samolot skonstruowano, ???? Co do cen to totalne bzdury wypisujesz ...poza tym cena samolotu uwzględnia, logistykę, serwis, itp usługi. Nasze "Jastrzębie" są mocno przestarzałe????? W porównaniu do czego? Rosyjskich mig-29 ze starą awioniką??? Co 2 spraw masz rację. 1. Lepszym zakupem byłby zakup F-18 ( Amerykanie wycofali je z oferty dla nas). Bo to jest 100% samolot wielozadaniowy (myśliwiec, szturmowiec i bombowiec). F-16 to mysliwiec z funkcjami wielozadaniowca. 2. Kontrakt na F-16 został źle przeprowadzony (offset)

Adam
piątek, 28 listopada 2014, 03:51

Ale bzdury, od kiedy to Mirage 2000–5 to koszt około 5–7mln USD a Jas-39 Grippen jest w cenie około 4–5 mln USD za maszynę? Pogubiłeś 0 w tych kwotach bo powinno być 50-70 i 40-50 mln.

QWAS
wtorek, 25 listopada 2014, 19:00

JMK popieram w 100% , prawda zaczyna wychodzić na jaw i jest porażająca !!!!!

mielczanin
piątek, 21 listopada 2014, 13:47

WOJJMIL a ty skad wiesz co jest w Mielcu produkowane?

Wojmił
piątek, 21 listopada 2014, 15:06

nie muszę się przed Tobą tłumaczyć...i nie chcę... ale jeśli masz jakieś inne informacje albo wiesz coś, co się nie zgadza z tym co napisałem - to nie stoi na przeszkodzie nic abyś dokonał sprostowania... tylko proszę merytorycznie i konkretnie... chętnie merytorycznie pogadam...

marek
czwartek, 20 listopada 2014, 20:44

oj, oj Izaura zadecydowala i kupuje PROTOTYP.....a co bedzie jak sie okaze, ze cos jest nie tak.....zrozumcie samolot bojowy to nie zabawka do piaskownicy i musi spelniac okreslone warunki. Szwedzki klon f16 nie jest przystosowany do przenoszenia pelnej gamy pociskow w standardzie NATO, robilo sie TO grubo PO wprowadzeniu maszyny do eksploatacji i nie wiemy do konca z jakim skutkiem. Nasze f16 sa obok greckich, izraelskich ...sa maszynami jak najbardziej uniwersalnymi i deklasuja f16 pozostalych uzytkownikow, Samoloty to nie jablka i cena jako wykladnia to wyjatkowo amatorskie podejscie do tematu. wyjasnie na przykladzie zapowiadanych rakiet- JASMINKOW. adaptacja "Jaszczabia" kosztuje powiedzmy 100 czegos tam. A ile kosztowalaby np f16 lotnictwa Belgii ? - 500, 1000 ? a Saaba -2000? sama informacja o planowaniu zakupu przez Polske spowodowala przesuniecie bazy lotniczej u sasiadow o 200 km .......zycze rodakom Izaury, zeby planowane kupna nielatajacego jeszcze systemu nie okazalo sie fajewerkami w RIO.....

Mirosław Znamirowski
piątek, 21 listopada 2014, 09:06

Idąc tym tokiem rozumowania, to głupi byli ci generałowie USAF kiedy w latach 70-tych XX wieku zdecydowali o zakupie samolotu, który był jedynie prototypem pod oznaczeniem YF-16.

Tyberios
czwartek, 20 listopada 2014, 22:09

Oj Marek, Marek jak ty coś palniesz czasami... co Brazylii po nie przenoszeniu (czas przeszły bo już przenoszą) pocisków standardu NATO, nawet Szwajcaria na to gwizdała. I żaden prototyp tylko zmodyfikowany model C/D, więc trudno być prototypem... maszyny produkowanej seryjnie od dobry kilku lat. Dobrze zazwyczaj piszesz ale czasami jak palniesz, no chyba że "marek" to nie "marek tylko inny "marek". Brak zastrzeżeń loginów bywa tutaj zwodniczy.

jang
niedziela, 23 listopada 2014, 21:45

Wojmił- Brazylia bazarowych szantaży "rosyjskimi zakupami samolotów"wobec państw z którymi jest tradycyjnie związana nie stosowała i nie sądzę by zastosować chciała kiedykolwiek. Ja tylko ironizowałem wobec bełkotu rosyjskiej agentury o BRICS ,który ma postawić na kolanach Zachód. Osobiście jako facet związany kiedyś z lotnictwem, żałuje projektu Gripen bo mnie bardziej fascynował niż trochę starawy w sensie technologicznym F-16.No ale nie inżynierowie rządzą światem..Może to i lepiej?

Wojmił
środa, 26 listopada 2014, 14:07

a ja bym wolał aby inżynierowie i naukowcy rządzili światem a nie wybierani przez ciemnych ciemniacy, ulegający różnym modom, dający się porobić lobbystom, wyznający jakieś zmienne czasie i debilne ideologie i religie... oczywiście, że cena rosyjskich samolotów działała konkurencyjnie na innych... nie było to w stylu bazarowym ale działało..

Wojmił
czwartek, 20 listopada 2014, 19:46

Przetarg w 2002 roku był ostatnią okazją do tego aby Polska była w gronie producentów czegoś nowoczesnego związanego z lotnictwem a nie jedynie miejscem montażu 15 sztuk rocznie... Szwedzi z Gripenem proponowali finalny montaż w Polsce, produkcję części kadłuba oraz innych części płatowca, dostęp do kluczy oprogramowania, możliwość w przyszłości zmiany tego samolotu wg życzenia użytkownika bez konieczności uzyskiwania zgód kogokolwiek etc. Ale Polska musiała kupić od "sojusznika" bo był to wybór polityczny i wdzięczność za wstąpienie do NATO (dwa lata po nas przyjmowali już każdego) niszcząc jedyny zakład jaki był zdolny montować samoloty... Wybór Polski jest przejawem braku ambicji techniczno-przemysłowych... staramy się jedynie włączyć w proces globalizacji procesów gospodarczych licząc na przypływ pieniędzy zagranicznych inwestorów aby u nas lokowali zakłady dzięki taniej sile roboczej i produkowali na rynek lokalny i eksport... taki Bangladesz Europy jesteśmy...i to Bangladesz a nie Chiny - bo Chiny uczą się i rozwijają...do Chin nie możemy się porównywać...

Oj
piątek, 21 listopada 2014, 12:27

Popatrzmy w jakim miejscu mogliśmy być dzisiaj gdy by nie włażono w bagno pt.f-16. Jak bardzo straciliśmy wszyscy ( prócz kilku cwanych łapówkarzy ) na zakupie f-16,że nawet wierne strażnicze kundle siedzą teraz cicho patrząc na brazylijski deal..... Proponuję wszystkim rozważenie tej kwestii, tylko proszę o mądre i rzetelne wpisy - propozycje / taka mała zabawa / zapraszam.......

vv
czwartek, 20 listopada 2014, 19:30

Oni mają naprawdę duże problemy społeczne i dziwi mnie ,że tak olbrzymie pieniądze są w stanie przeznaczyć na zbrojenia.Takich rozpiętości w dochodach jak w Brazylii to chyba nie ma nigdzie.No cóż każde państwo samo decyduje o swoich priorytetach

Oj
sobota, 22 listopada 2014, 16:41

Powiedzmy sb szczerze - kilka lat pracy i takiego Gripenka mielibyśmy opracowanego we własnym zakresie. Tylko pieniądze z Unii brać na "innowacyjną gospodarkę".

Wojmił
niedziela, 23 listopada 2014, 17:41

Wydaje mi się, że to nie "prawdziwy OJ" napisał ten post... To ktoś się pod niego podszył - tak jak pode mnie poniżej i napisał to... ktoś komu z braku argumentów i wiedzy puściły nerwy w dyskusji i sięgnął po tak brzydkie zachowanie przeciwko "Oj".

z prawej flanki
niedziela, 23 listopada 2014, 11:34

Oczywiście, że tak. Jesteśmy lepsi, i zrobilibyśmy go jako samolot V generacji. Polakowi wystarczy dać pieniądze i narzędzia, kilka lat a świat zadziwi.

Tyberios
niedziela, 23 listopada 2014, 09:43

"Kilka lat"? Kiedy program JAS 39 został rozpoczęty po fazach analitycznych itp. był rok 1982. Pierwszy prototyp wzbił się w powietrze w 1988. A pierwszy seryjny egzemplarz wszedł do służby w 1997 roku. I to wszystko przeszło przez różne "niespodzianki" i było montowane przez weterana przemysłu Saab'a który poprzednio wprowadził do służby doskonałe Saab 35 i 37... a ty mi tu o "kilku latach" piszesz? Zaczynając od zera? Proszę cię...

Wojmił
sobota, 22 listopada 2014, 16:38

Moim zdaniem - podkręcić trochę Irydę i mielibyśmy faightera V generacji - nikt go nie widzi, poza zasięgiem.

Wojmił
sobota, 22 listopada 2014, 22:02

No i mamy problem.. Ktoś się pode mnie podszywa i pisze bzdury...

Wojmił
piątek, 21 listopada 2014, 13:02

"Dojdzie przy tym do transferu technologii na relatywnie dużą skalę, ponieważ brazylijskie przedsiębiorstwa mają wykonywać w sumie ponad 80% prac." Żeby uszczegółowić: 80% prac trzeba rozważać bezpośrednio i konkretnie... nie oznacza to, że wartościowo (w pieniądzu) 80% wartości Gripena będzie wyprodukowane w Brazylii bo np poszczególne elementy zostaną dostarczone (importowane) jak np silniki, radary, duża część elektroniki... Można przyjąć (bo dokładne dane nie zostały podane), że 80% prac dotyczy: - produkcji części płatowca i montażu płatowca, - montażu elementów z użyciem importowanych na płatowcu i ich integrację, testowanie i uruchomienie. To tak dla przypomnienia, ponieważ wielu komentatorów nie mając wiedzy na temat procesu produkcyjnego i rozliczeń oraz offsetów gada potem bzdury. Ale porównajmy -np tzw "produkcja" Black Hawków w Polsce jak wygląda? Kto wie ile części jest tak naprawdę produkowanych do BH w Polsce? Odpowiedź: tylko skorupa i to nie cała... Wartościowo - skorupa jest w śmigłowcu warta najmniej... wagowo w kg oczywiście stanowi najwięcej... Ale cała reszta włącznie z łopatami wirnika, wieloma elementami i całą elektroniką, silnikami itp - jest importowana i tylko montowana na BH. BH jest w Polsce montowany a nie produkowany ponieważ wartość elementów produkowanych w RP na potrzeby śmigłowca wynosi ok 15% jedynie w cenie śmigłowca... Dodać jeszcze można następujące niuanse: - jak wyceniać wartość poszczególnych prac i elementów dla produkcji w oddziale firmy w innym kraju? otóż decyduje o tym właściciel... Np. Arabia Saudyjska płaci do Sikorskiego 12 M USD za śmigłowiec w Polsce zmontowany... płaci do USA a nie do Polski... a Polski zakład sikorskiego: wystawia fakturę do Sikorski USA za: części wyprodukowane na rzecz budowy egzemplarza śmigłowca w Polsce (po cenach o których decyduje Sikorski USA) oraz za usługę montażu i integracji... To nie do Polski idzie kasa za BH sprzedany do Arabii Saudyjskiej... Co więcej - taki BH może być do arabii saudyjskiej sprzedany za 1 USD.. ale amerykanie za to inaczej policzą za tzw "pakiet logistyczny i serwis" płatny do USA... Widzicie więc, że posiadanie na swoim terytorium zakładu firmy zagranicznej daje nam mniej niż nasz własny zakład w jakim coś produkujemy..

Oj
piątek, 21 listopada 2014, 15:15

Mała uwaga; wkładanie silnika,elektroniki i wrażliwych elementów BH ( cała kompletacja ) następuje nie w Polsce a w USA......

gosc
czwartek, 20 listopada 2014, 18:19

A z kim oni chca walczyc, lub kogo sie obawiaja? Zeby sie nie okazalo, ze razem z Chinami i Rosja stworza przeciwwage dla NATO.

mwa
piątek, 21 listopada 2014, 11:46

36 Gripenów NG za 5,8 mld$. A Korea Południowa kupuje 40 F-35A za 6,8 mld$. Jak dla mnie to Brazylia zrobiła fatalny interes. A te teksty o budowie Gripenów na miejscu to zwykłe mydlenie oczu - silniki z US, radar z Anglii, fotele wyrzucane tak samo - ta budowa to będzie zwykłe składanie z klocków które nie da przemysłowi żadnych wymiernych korzyści - jakie to niby technologie mogą przetransferować Szwedzi do Brazylijczyków które byłyby dla Brazylijskiego przemysłu użyteczne?

Wojmił
piątek, 21 listopada 2014, 12:40

Coś do tyłu jesteś... nie doczytałeś, że chodzi o 108 Gripenów a nie 36... doczytaj powyżej... Cały płatowiec produkują szwedzi - chociażby spawanie elektronowe duraluminiom w osłonie gazów obojętnych - opanują Brazylijczycy... Montaż samolotu bojowego (który od cywilnego się różni), produkcje elementów kompozytowych, właśnie to składanie tych klocków opanują, zmiany w płatowcu i ich projektowanie, nauczą się jak liczyć wytrzymałość elementów i struktur, jak programować systemy w samolocie aby współpracowały, jak je serwisować, naprawiać i zmieniać... w zasadzie wszystkiego się nauczą oprócz produkcji radaru i silnika oraz niektórych elektronicznych części wyposażenia... dla porównania: my nic z tego nie umiemy i umieć nie będziemy...

wnty
piątek, 21 listopada 2014, 17:19

Przeciez ten Woimil to ekspert od wdzystkiego i wszystko wie,wiev dyskusja z nim to strata czasu

Wojmił
piątek, 21 listopada 2014, 22:32

to nie dyskutuj... a jak masz coś do powiedzenia to proszę przedstaw swoje argumenty tylko konkretne i logiczne a nie wyssane albo przekręcone...

marcin
czwartek, 20 listopada 2014, 13:50

Jak ma sie ponad 200 milionow rak do pracy i prawie 4x wiekszy dochod niz my , no to sie kupuje. Ale jak by pomnozyc polske przez te liczby , to nie jest to jakis mega zakup.

gosc
czwartek, 20 listopada 2014, 18:21

Ciekawe skad maja pieniadze. Na wojenke maja pieniadze ale ludnosc jest biedna. Podczas mundialu byly protesty biednej ludnosci sprzeciwiajacych sie budowaniu stadionow gdy ludnosc gloduje. I to gdzie? W Brazyli gdzie pilka nozna jest bogiem.

Quas
czwartek, 20 listopada 2014, 15:37

Masz rację nie mega zakup ale chyba przemyślany i dający Brazylii absolutny prymat w Ameryce Południowej.

Darek
czwartek, 20 listopada 2014, 13:45

No i świetnie, mają jaja, a nie idą w detal.....

jang
piątek, 21 listopada 2014, 09:44

taaak.. Kupują Grippeny a tu takie piękne oferty z Rosji medialnego sojusznika z BRICS poszły w kąt.To i widać komentarze polskojęzycznych czytelników naszego portalu zirytowanych i zaniepokojonych "kiepskimi wyborami "rządu Brazylii

Wojmił
piątek, 21 listopada 2014, 12:41

To było oczywiste, że w związku ze zbrojeniami Wenezueli w rosyjską broń i nie tylko - rosyjskie oferty były używane tylko do zbicia ceny zachodnich ofert. Dobrze to Brazylia przeprowadziła...

spoza gór i mórz
czwartek, 20 listopada 2014, 13:18

Przyszłościowo jeden typ samolotu bojowego. Marzenie logistyka. Do tego 80% prac w Brazylii. Widać też jak bardzo Szwedzi są elastyczni i jak wiele oferują, aby tylko wygrać w przetargach. Brać przykład z rodaków Pele.

QWAS
czwartek, 20 listopada 2014, 22:18

Same koszty szkolenia pilotów dla eskadr myśliwsko-bombowych obec.Su 22 jak i eskadr taktycznych obec. F 16 na jeden typ samolotów (Gripen ) bija na głowę całą "otoczkę" propagandową w okół "efów " !!!! nie wspominając nawet o procesie polonizacji technologii dla projektu Gripen w zakresie produkcji i wyszkolenia personelu obsługi,pilotów czy inżynierów prac badawczo rozwojowych !!!!!!!!!!!!!

QWAS
czwartek, 20 listopada 2014, 16:20

Same koszty szkolenia pilotów dla eskadr myśliwsko-bombowych obec.Su 22 jak i eskadr taktycznych obec. F 16 na jeden typ samolotów (Gripen ) bija na głowę całą "otoczkę" propagandową w okół "efów " !!!! nie wspominając nawet o procesie polonizacji technologii dla projektu Gripen w zakresie produkcji i wyszkolenia personelu obsługi,pilotów czy inżynierów prac badawczo rozwojowych !!!!!!!!!!!!!

Arek
czwartek, 20 listopada 2014, 15:24

To podziękuj Millerowi i SLD za tak bandycki kontrakt na F 16 dla Polski

Jas
czwartek, 20 listopada 2014, 13:09

Tak powinniśmy kupić niegdyś dla siebie zamiast f-16 Grippeny z transferem technologii. I tak trzeba dokupić coś za Migi i Su22 a i to mało. Szkoda, że u nas nikt nie myśli o Polsce.

Arek
czwartek, 20 listopada 2014, 20:08

Gripen ówczesny i NG, to zupełnie różna sprawa. Polska słusznie kupiła F-16 i basta.

b3rs
czwartek, 20 listopada 2014, 14:20

Gripeny jak już...

Monitor
czwartek, 20 listopada 2014, 13:03

Spokojnie ! Mamy Su 22, teraz ich zmodernizujemy dostaną radar,nowe wycieraczki,spojlery i będą służyć do misji kamikadze. 29 się sypią jak domy w Czeczeni ciągle robią im pseudo modernizacje....Pomijając fakt że wersja UB nie posiada radaru..... 48 Efów ? Żart .

Tyberios
czwartek, 20 listopada 2014, 12:58

Zobaczymy z czasem jak ten program im wyjdzie, ale wygląda na to że Brazylia zaliczyła złoty strzał.

z prawej flanki
czwartek, 20 listopada 2014, 22:46

Nam chyba nie wyszło :(

Adam
czwartek, 20 listopada 2014, 19:48

Tylko zapłaciła jak za zboże bo po 150 mln $ za sztukę czyli dwa razy drożej niż np. F-16.

Wojmił
czwartek, 20 listopada 2014, 12:29

Pięknie... tak się kupuje samoloty jeśli jest się ambitnym...

Wojmił
czwartek, 20 listopada 2014, 16:00

w kolejności odpowiadam: - Narling - tak właśnie porównuję a na myśli mam korzyści gospodarcze: prawdziwy transfer technologii w postaci produkowania czegoś nowoczesnego... to nie jest zależne od wielkości kraju tylko od ambicji tego aby samemu też być nowoczesnym i nowoczesne rzeczy produkować - chociażby części...nie koniecznie cały... ale jak największą część... Brazylia dzięki temu zakupowi i takiemu rozwiązaniu - może nie kupuje najlepszego obecnie na świecie ale dołącza do grona krajów, które coś nowoczesnego produkują, - hans close - 1) obecnie nasze PKB to 517 mld USD a na osobę 13 tys usd, 2) PKB Brazylia: 2 423 mld usd a na osobę 12 tys usd. Brazylijskie PKB urośnie jeszcze bardziej od zakupu Gripena, a PKB Polski od zakupu F-16 nie urośnie. Są przykłady krajów, które mają niższe lub porównywalne niż Polska PKB a mają bardziej nowoczesne siły zbrojne wyposażone w większą liczbę nowoczesnych samolotów np Szwecja (589 mld usd), Finlandia (289 mld usd) - zatem to nie PKB decyduje o liczbie samolotów na jaką kraj sobie może pozwolić. Jest to bardziej skomplikowane niż jesteś w stanie to ogarnąć. - Moshe Schwantz - a jakieś to wielce większe pieniądze od Polski posiada Brazylia? Z ustawy budżetowej Polski czytamy: Ustala się łączną kwotę planowanych przychodów budżetu państwa w wysokości 426 183 364 tys. zł Z informacji o budżecie Brazylii czytamy (za tradingeconomics) - 900 000 000 tys reali (1 real kosztuje 1,3 PLN) To raptem ciut więcej niż dwukrotność Polskiego budżetu. A przecież mają nawet lotniskowiec i znacznie więcej marynarki wojennej niż my (marynarka wojenna jest droższa niż siły lądowe). Co to za wielka różnica? i są w stanie sami zrobić mistrzostwa świata w piłce nożnej a wkrótce olimpiadę. - Weteran III RP - wszystko co powyżej także dla Ciebie weteranie... Brazylia nie jest ropą i gazem płynąca, mają zarąbiście dużo problemów ale jak widać idą w technikę aby jej produkować jak najwięcej u siebie a nie tylko być tanią siłą roboczą dla okolicznych...

Narling
czwartek, 20 listopada 2014, 13:48

Rozumiem ze porównujesz ten zakup z zakupem Polski na 48 F-16. Wszystko fajnie tylko że radzę sprawdzić w atlasie jaką powierzchnie zajmuje ten kraj i oczywiście ile ma ludności oraz która gospodarka na świecie jest Brazylia. Z tej perspektywy ten zakup już taki ambitny się nie wydaje.

Hans Close
czwartek, 20 listopada 2014, 13:26

Ambicja musi iść w parze z zasobnością portfela. PKB nominalnie Brazylii - 2024mld USD PKB nominalnie Polski - 439mld USD LUDZIE PATRZCIE NA ŚWIAT PRZEZ PRYZMAT EKONOMII A ZROZUMIECIE POLITYKĘ, WOJNĘ i POKÓJ!

Moshe Schwantz
czwartek, 20 listopada 2014, 13:20

.... i ma się pieniądze kolego Wojmił :)

Weteran III RP
czwartek, 20 listopada 2014, 13:05

I ma się nade wszystko kasę.

adi
piątek, 21 listopada 2014, 00:06

W czasach komuny posiadaliśmy 513 mig- 21 (adekwatne na tamte czasy) a teraz jakieś śmieszne 48 F-16

Oleg
piątek, 21 listopada 2014, 13:07

:D A tak na poważnie i w oparciu o rzeczowe argumenty to wartość bojowa mig-21 wyszła na jaw już 7 lat po rozpoczęciu jego produkcji w 1966 roku podczas wojny Egipsko-Izraelsko-Syryjskiej, gdy dostarczone przez ZSRR migi oraz wyszkoleni w kraju rad piloci spotkali się z lotnictwem Izraela. 7 zestrzelonych Mig-21 bez strat własnych to raczej nie najlepsza reklama.. http://en.wikipedia.org/wiki/Mikoyan-Gurevich_MiG-21#Egyptian-Syrian-Israeli_conflicts

Wojmił
piątek, 21 listopada 2014, 12:44

Na tyle nas do tej pory było stać... może to i dobrze, że nie więcej.. ja osobiście ubolewam nad innymi faktami: - F-16 są w 2 bazach zlokalizowane - łatwe do zniszczenia, - nie zmodernizowano solidnie w tym czasie MiGów-29, - nie kupiono silnego samolotu dwusilnikowego (F/A-18, Rafale lub Eurofighter) - taka maszyna byłaby dla Polski odpowiednia i powinna się uzupełniać z jednosilnikowcem... - bardzo dużo kasy w Polsce jest marnowane na: a) ciągłe pomniki, modły, gadanie i kłótnie, b) przez nieudolność wydających kasę, c) przez łapownictwo.

Tweets Defence24