„Bomba Ninja” zabija najgroźniejszych terrorystów w Syrii

27 września 2020, 14:00
190715-F-UA265-9831
Fot. Haley Stevens/USAF

Coraz więcej informacji wskazuje na to, że Amerykanie eliminują terrorystycznych przywódców w Syrii za pomocą tajnej wersji rakiety Hellfire. Pocisk ten najprawdopodobniej nie posiada ładunku wybuchowego, a tylko sześć rozkładanych, kilkudziesięciocentymetrowych ostrzy, które z chirurgiczną precyzją (i to dosłownie) zabijają cel ataku nie powodując praktycznie żadnych strat ubocznych.

Amerykańskie siły zbrojne wykorzystują nową wersję rakiety Hellfire AGM-114R9X do eliminowania liderów terrorystów. W pocisku tym zastąpiono materiał wybuchowy specjalną głowicą, której głównymi elementami jest sześć metalowych, ostrych ostrzy wysuwanych z części środkowej korpusu (tzw. „mieczy”). To właśnie z ich powodu nowy Hellfire już uzyskał nieformalne nazwy: „Bomba Ninja” („Ninja Bomb”) lub „Latający nóż Ginsu” („Flying Ginsu”).

Długość takich wysuwanych „mieczy” nie jest znana, ale ponieważ muszą się one mieścić w komorze ładunkowej to zakłada się, że mają one około 45 cm. Oznacza to, że strefa zabijania nowego Hellfire’a jest nie większa niż 105 cm. Pomimo tego wystarcza to do skutecznego wyeliminowania terrorystów, co oznacza, że Amerykanie wprowadzili najdoskonalszą, precyzyjną broń „powietrze-ziemia” – atakującą konkretne osoby z chirurgiczną precyzją i mówiąc dosadnie – w „chirurgiczny” sposób.

Rakieta ta została tak zaprojektowana, by nie powodować niepotrzebnych zniszczeń i strat wśród ludności cywilnej samym wybuchem, a jedynie neutralizować siłę żywą w najbliższym otoczeniu – wokół miejsca trafienia. Dlatego pocisk R9X okazał się szczególnie przydatny w zwalczaniu terrorystów w terenie zabudowanym i nawet w miastach. Wcześniej amerykańskie władze niechętnie wydawały zgodę na działanie w takich warunkach ze względu na zwiększone ryzyko ofiar wśród cywilów. Teraz mogą uderzać nie tylko w wybrany samochód, ale również w dokładnie wybrane miejsce tego pojazdu.

O tym, że pocisk Hellfire AGM-114R9X istnieje, w Stanach Zjednoczonych było wiadomo oficjalnie dzięki gazecie „The Wall Street Journal” od maja 2019 r. Wtedy szacowano, że został on użyty bojowo co najmniej sześć razy. Dzięki informacjom ujawnionym przez „The New York Times” wiadomo, że służy on do eliminowanie konkretnych terrorystów, uznanych za najbardziej niebezpiecznych. Ograniczeniem w tym przypadku jest prawdopodobnie cena pocisku, która prawdopodobnie nie jest mniejsza od 115 000 dolarów.

Dlatego celem ostatnich, amerykańskich ataków w Syrii nie byli zwykli bojownicy, ale przede wszystkim grupa terrorystyczna Hurras al-Din, składająca się m.in. z byłych członków Al-Kaidy. Przyznał się do tego dyrektor Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu Christopher Miller zeznając 24 września 2020 roku przed Senacką Komisją Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Spraw Rządowych.

Dziennikarze „The New York Times” dowiedzieli się dodatkowo, że duża część uderzeń z powietrza była realizowana z wykorzystaniem pocisków Hellfire AGM-114R9X. To właśnie taka rakieta wystrzelona z drona MQ-9 Reaper miała zabić w czerwcu 2020 roku dwóch członków grupy terrorystycznej Hurras al-Din, a 14 września 2020 r. Sayyafa al-Tunsi, który był uznawany za głównego planistę zamachów całej tej organizacji.

Przypuszcza się dodatkowo, że pocisk Hellfire AGM-114R9X posłużył jeszcze do zabicia w Syrii w lutym 2017 r. Ahmada Hasana Abu Khayra al-Masriego, czołowego przywódcy Al-Kaidy, a w lutym 2019 roku w Jemenie do wyeliminowania Jamela al-Badawiego, członka Al-Kaidy, który m.in. kierował zamachem terrorystycznym na amerykański niszczyciele USS „Cole” w Jemenie w październiku 2000 r.

Atak na al-Masriego był o tyle ważny z punktu widzenia dziennikarzy, że ujawniono zdjęcia samochodu w którym zginął terrorysta. Widać na nich było, że samochód ten nie został rozerwany w eksplozji, ale miał jedynie w dachu wielką dziurę. Dodatkowo zauważono, że wnętrze pojazdu nie zostało zniszczone i nawet nie wyrzuciło na zewnątrz przedniej szyby.

Potwierdzało to tezę, że Amerykanie opracowali jakiś nowatorski typ amunicji, najprawdopodobniej wersję rakiety Hellfire bez ładunku wybuchowego, eliminującą cel innym sposobem. W rzeczywistości do dzisiaj nie wiadomo oficjalnie jak zbudowana jest „bomba Ninja”. Nie ma też jej zdjęć poza fotografią fragmentu zniszczonego już pocisku, który znaleziono w Syrii, w grudniu 2019 roku, na którym doszukano się obecności jednego z ostrzy. Ale i ta informacja do dzisiaj nie została potwierdzona.

I wcale nie należy się temu dziwić. Z jednej strony Amerykanie opracowali bowiem środek walki, który ma zapobiegać niepożądanym ofiarom wśród ludności cywilnej. Jednak sposób działania pocisku AGM-114R9X Hellfire jest tak makabryczny, że prawdopodobnie postanowiono się nim nie chwalić.

Jak na razie wiadomo więc jedynie, że coś zabija terrorystycznych liderów.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 43
Reklama
Darek S.
wtorek, 29 września 2020, 03:33

Atak Jemeńczyków na amerykański niszczyciel USS „Cole” w Jemenie, nie można nazwać zamachem terrorystycznym. W Jemenie trwa wojna, a Amerykanie wspierają najeźców Arabię Saudyjską, a nawet uważają się za ich sojuszników. Dostarczają im nieustannie broń. Pomimo trwajacego tam ostrego konfliktu. Dlatego amerykański niszczyciel stał się celem ataku, bo Amerykanie są w tym wypadku normalną stroną konfliktu. Jeżeli w Ameryce wybuchnie jakaś jemeńska bomba i zginą przy tym cywile, też nikt temu nie powinien się dziwić. Tak samo w Jemenie ginęli jeszcze niedawno cywile od dywanowych nalotów, bywało, ze nawet 100 maszyn jednocześnie. Samoloty były pilotowane przez Arabię Saudyjskiej, ale wszystkie były wyprodukowane w USA. Nikt nigdy nie zaangażował nawet 0 takich środków przeciwko Państwu Islamskiemu, a cała akcja dzieje się w tym samym czasie, i prawie w tym samym rejonie.

Urko
wtorek, 29 września 2020, 03:15

Świetna sprawa! Nie będzie trzeba już się ograniczać z antyterrorystycznym użyciem dronów tylko do państw niesojuszniczych ;)

Rhotax
poniedziałek, 28 września 2020, 23:21

Czekam na odpowiedź FR ...hmmm... Kalibr z rozkładanymi 3 metrowymi ostrzami ? Tak żeby przez cały szpital przeleciał i precyzyjnie wyrżnął wszystkich razem z personelem .

Davien
wtorek, 29 września 2020, 15:27

Kalibr i precyzja?? te ostzra musiałyby miec po kilka kilometrów a nei metrów:))

SAW
poniedziałek, 28 września 2020, 17:49

115 k dolarów? To i tak tańsze niż wysyłanie patrolu który mógłby tam zginąć

Jou
poniedziałek, 28 września 2020, 12:31

CHirurgiczne cięcie bym to określił niczym Grodzki w szpitalu...Amerykanie jednak z Chi n zżynają ...Nindża ?

baba
poniedziałek, 28 września 2020, 11:23

w sumie to całkiem proste. Jeżeli dysponują precyzyjną rakietą trafiającą w punkt, to żadne ostrza nie są potrzebne, kilkadziesiąt kg lecące z prędkością ponaddźwiękową wystarczy. Może nawet usunęli ładunek wybuchowy, zastąpili go wypełniaczem dla zachowania parametrów i tyle. W tym wszystkim jedynie istotną, o ile prawdziwą informacją jest możliwość trafienia celu w rozrzucie kilkunastu centymetrów

Edvard
środa, 30 września 2020, 06:32

Lepiej, te "ostrza" to po prostu dodatkowe lotki precyzyjnego i ultraszybkiego usterzenia do końcowej fazy lotu, zamontowane w miejscu głowicy kumulacyjnej. Ot i cała tajemnica. Pozdrowienia panie poruczniku.

rozczochrany
poniedziałek, 28 września 2020, 10:52

Amerykanie wspierają terrorystów w Syrii. Więc kogo zabijają tymi pociskami?

Plafon
poniedziałek, 28 września 2020, 15:18

Podane w artykule nazwiska. Możesz sprawdzić czy z Rosji nie przyjechali.

prawnik
poniedziałek, 28 września 2020, 09:48

Kto mieczem wojuje od miecza ginie :)

Thor
poniedziałek, 28 września 2020, 09:38

Zaraz jakiś Wania napisze że ich katiusza z 1941 roku trafia wróbla w oko

Drajkutek
poniedziałek, 28 września 2020, 07:26

Interesująca riposta na obcinanie głów nożem. Zapewne rozgłoszenie plotki i smarowaniu mechaniki Hellfire'a smalcem podniosłoby morale islamskich wojowników.

hr-aabia.
niedziela, 27 września 2020, 22:50

...dlaczego właściwie islamistów nazywa się terrorystami, przecież są u siebie?

Rick Sanchez
wtorek, 29 września 2020, 09:57

U nas podczas drugiej wojny światowej też byli terroryści. Przeprowadzali zamachy, akcje dywersyjne, egzekucje. Na murach mazali farbą "tylko świnie siedzą w kinie". Ta szumnie nazywana przez propagandę niemiecką organizacja terrorystyczna nosiła w pewnych kręgach nazwę "Armia Krajowa". Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

chateaux
poniedziałek, 28 września 2020, 15:42

To "u siebie" można podkładac bomby na targowiskach? U siebie, znaczy w Syrii ale być z Libii, Egiptu, Pakistanu, i z innych krajów w których zostali wynajęci?

poniedziałek, 28 września 2020, 13:42

U siebie to są muzułmanie i też nie chcą mieć wokół siebie terrorystów.

Davien
niedziela, 27 września 2020, 19:47

Niestety, konflikt między Syrią, Irakiem, Izraelem będzie trwał tak długo, jak nie zostanie dokonane ostateczne rozwiązanie kwestii pszczelarskiej.

real
poniedziałek, 28 września 2020, 08:57

chyba futerkowej.

Rain Harper
niedziela, 27 września 2020, 18:53

Ciekawe, czy Czajka pewnego wschodniego satrapy wytrzyma trafienie w dach taką rakietą.

Stary Grzyb
niedziela, 27 września 2020, 18:13

Rewelka. Cel zlikwidowany, strat ubocznych brak, cena znośna, a fenomenalna precyzja trafienia zwiększa efekt mrożący. Tak trzymać i wzmacniać.

Seb
niedziela, 27 września 2020, 17:48

A Solejmaniego nie zabili takim pociskiem i zginęło kilka innych osób. Ciekawe jak namierzają tych domniemanych terrorystów - na 100 procent jakiś swoich szpiegów, donosicieli. Nie wierzę nie udałoby się uniknąć takiej "bomby" - przecież po kodzie DNA nie rozpoznaje ofiar. Ciekawe co się dzieje z człowiekiem trafionym takim pociskiem - na pewno ginie w jakiś drastyczny sposób - mogliby coś więcej na ten temat napisać. Ciekawe czy to coś potrafiłoby przebić pancerz czołgu.

chateaux
poniedziałek, 28 września 2020, 15:44

Za pomoca namierzenia sygnału telefonu komórkowego? Po co to pisywać? Obejrzyj sobie któregos Freddiego Krugera, bedziesz mógł zobaczyć podobne efekty.

stary wojak
poniedziałek, 28 września 2020, 10:53

Dolar nadal ma swoją siłę.

klaun-szyderca
poniedziałek, 28 września 2020, 10:32

A co się może stać z delikwentem trafionym 3 półmetrowymi ostrzami lecącymi 500 m/s ? Albo trafionym bezpośrednio metalowym cylindrem o średnicy 170 mm lecącym 500 m/s oraz wystającymi z niego 6 półmetrowymi ostrzami ? Sądzę że określenie 'poszatkowany' albo 'rozerwany i poszatkowany' dobrze oddaje charakter obrażeń i wygląd zwłok. Potem nalezy zebrać dzwonki z klienta i wsadzić je do trumny, w miarę możliwości nie myląc kolejności.

Jan
poniedziałek, 28 września 2020, 09:13

To się nazywa selektywna eliminacja i jest zawsze poprzedzone miesiącami obserwacji, podsłuchów i inwigilacji, czyli normalnej wywiadowczej pracy. Kiedyś kończyło by się to strzałem snajpera lub atakiem nożownika, którego trzeba by wyposażyć w kapsułkę z cyjankiem, teraz, dzięki technice nie naraża się swoich.

poniedziałek, 28 września 2020, 09:01

Tyle pytań.... tyle wątpliwości...

Kiks
niedziela, 27 września 2020, 23:35

Gdybyś odrobinę pomyślałem to byś nie napisał tego co napisał. Irański generał miał zginąć tak, aby Iran dokładnie wiedział kto i dlaczego to zrobił. I tak, cele namierza się dzięki wywiadowi. A co do działania tej broni, dodaj sobie ostrą stal, kinetykę i będziesz miał efekt.

Filip
poniedziałek, 28 września 2020, 13:38

No to teraz pytanie: kto tak naprawdę był terrorystą, Solejmani czy ci którzy go zabili???

Davien
poniedziałek, 28 września 2020, 17:25

Sulejmani i dwóch jego towarzyszy, masz jakies watpliwosci?

chateaux
poniedziałek, 28 września 2020, 15:46

Co robił Sulejmani w Iraku, przez 9 miesiecy w roku, oprócz dowodzenia irańską "milicją" w tym kraju?

poniedziałek, 28 września 2020, 15:21

Solejmani. Jakieś jeszcze?

dim
niedziela, 27 września 2020, 16:57

A że islamistów jest - lekko licząc - raczej setki, niż dziesiątki milionów, cena pocisku przy wielkoseryjnej produkcji powinna znacznie spaść. Albo... no nie śmiem napisać, ale może jednak zamordowanie kilkudziesięciu z nich wcale problemu nie rozwiąże ? Bo może ten problem ma swe źródła, przyczyny ? I może nie jest nimi wcześniejsza niedoskonałość amerykańskich pocisków ?

Red Dragon
poniedziałek, 28 września 2020, 12:04

Racja, póki Amerykanie, Anglicy, Francuzi i ich kukły są tam i zabijają ludności Mezopotamii ta wojna potrwa aż dostaną tak jak we Wietnamie!! Oni są żródłem problemów "Mają interesów w regionie" tak, jakie wielkie słowa!! przed 2000r. nawet 1991(pierwszą inwazja i okupacja w Iraku przez zachód)ludzie nie umierali, nie najlepiej żyli bez strachu we własnym kraju a teraz nawet narzekają na zachodzie że jest imigracja... Każdy imp. przed rozpadem tak chaotycznie atakuje do każdych stroń żeby opóżniacz swój koniec... Tak samo było z Imp. Perskim, Rzymskim, Rosyjskim, Osmanskim czy Angielskim, francuskim... Centrum świata i przewaga się przesuwa na daleki wschód. Czy tego chcemy czy nie i tak będzie.

Smuteczek
niedziela, 27 września 2020, 19:21

To jest zwyczajnie niszowa bron majaca dawac zielone swiatlo w przypadku tych sytuacji w ktorych uzycie normalnego pocisku bylo dotad niemozliwe z powodu licznych ofiar postronnych. Cena nie bedzie wiec spadac, jako ze zastosowanie nie bedzie nigdy masowe.

Marek1
niedziela, 27 września 2020, 18:02

Sugeruję jednak przed komentowaniem zapoznać się z definicją określenia islamista - "naukowiec, orientalista lub religioznawca, zajmujący się islamem, kulturą lub literaturą muzułmańską". Błędne określanie islamistów jako fanatyków/radykałów muzułmańskich/islamskich to fonetyczna kalka z j. francuskiego, która niestety, jak wiele innych głupot przyjęła się w mediach.

Real
wtorek, 29 września 2020, 08:47

Ja tylko czytam historię, wiem, że M. zabił 600-800 Żydów, uciekł na pustynię i kto był z nim ten był z nim, a kto nie był już nie był... I tak powstał...

Inżynier ekologii
poniedziałek, 28 września 2020, 13:39

Podobnie należałoby wyprostować definicję ekologa. Tak, to również naukowiec.

Kiks
poniedziałek, 28 września 2020, 13:03

Tylko, że z tych środowisk jest właśnie wielu takich "islamistów". Dlatego na jedno wychodzi.. ;)

dim
poniedziałek, 28 września 2020, 06:20

Masz rację. Zatem islamski fanatyk, gotów do aktów zbrodni. Jak sądzisz ilu ich jest ? I czy przypadkiem eliminacja jednego przywódcy nie radykalizuje przypadkiem kolejnych dziesiątek tysięcy naśladowców ? Czy ich przywódcy to w ogóle źródło problemu, czy może tylko jeden z jego wyników ? Czy podobnie, z dronów policyjnych zwalczać będziemy przywódców, sadowiących się w Berlinie, Brukseli, Paryżu ? A co będzie, gdy powiedzmy za jedno pokolenie, ale i oni kupią takie pociski, które wtedy będzie już można nabyć łatwiej niż dziś ? I selektywnie zaczną eliminować szczególnie niewygodnych sobie naszych przywódców, dowódców, polityków ? Albo w drugą stronę - z kim można skutecznie negocjować, zawierać trwałe umowy, jeśli przedtem grupie fanatyków zlikwidujemy charyzmatycznych przywódców, a w ich miejsce wejdą jakieś prymitywne prostaki ? Innymi słowy - czy takie wojskowe rozwiązania ograniczają problem, czy może jeszcze go agregują ? Nie, nie krytykuję tu pocisku, który oczywiście, że jest potrzebny. Natomiast razi mnie, że nikt, nigdy, za mojej pamięci nie rozważa publicznie przyczyn terroryzmu islamskiego i możliwości ich złagodzenia. Opisuje się same tylko działania militarne. Choć dawno widać, że nieskuteczne w efekcie - to my przegrywamy wojnę, choć wygrywając tę czy tamtą potyczkę.

szeliga
poniedziałek, 28 września 2020, 16:23

No tak. Ale w przeciwnym wypadku pozostaje zastosowanie taktyki izraelskiej, czyli systematycznej eksterminacji "wrogiej" populacji - metodami militarnymi lub ekonomicznymi. Uchylam się od rozważenia politycznych rozwiązań (co sugerujesz), bo zakładam że wojnę prowadzimy gdy one są nieakceptowalne dla stron, lub jednej strony.

dim
poniedziałek, 28 września 2020, 17:56

W kwestii populacji, Afryka przeskoczy nas wkrótce 10:1. Ale to najpóźniej za życia naszych dzieci ! A skoro problem jest to po pierwsze społeczno-ekonomiczny (a nie religijny !), potrzebne są rozwiązania społeczno-ekonomiczne, nie pociski. Pociski to tylko do obrony własnej - a właśnie tej Europa nie prowadzi prawie w ogóle, stawiamy "opór bierny", faktycznie biernie pozwalamy zalewać się migrantami. Faktycznie PLANUJEMY kapitulację. Zamiast zająć się powstawaniem tam, w krajach ich wyjścia, logicznych, stabilnych struktur i więzów, my je rujnujemy. Militarnie niszczymy istniejące dotychczas więzy społeczne, bez zastępowania ich - z sukcesem gdziekolwiek - czymś sensownym nowym. A potem biadamy, że nie mamy na to co powstanie w pustce istotnego, trwałego wpływu. Irak - Afganistan - Syria - Libia - każdy przykład odmienny, ale wszystkie one to są wręcz podręcznikowe pokazy klęsk Europy i USA w kwestii inżynierii lokalnych społeczności. A teraz zacieramy ręce, że "mamy wreszcie taki jeden pocisk" - faktycznie niszczący kolejne węzły danej społeczności, ale bez zachęt tworzenia lepszych, bardziej sensownych, z naszego i także z ich punktu widzenia.

Urko
poniedziałek, 28 września 2020, 02:50

Definicje definicjami, a o ostatecznym znaczeniu słów decyduje nie podręcznikowa poprawność, tylko ta większość, która używa różnych słów tak jak jej się to podoba... ;)

Tweets Defence24