Reklama
Reklama
Reklama

Szybkie decyzje modernizacyjne kołem ratunkowym dla marynarki i przemysłu. Debata Defence24.pl [RELACJA]

26 czerwca 2018, 11:07
debataBME
Od lewej: Jędrzej Graf, Redaktor Naczelny Defence24.pl, kadm. rez. Adam Mazurek, Maciej Styczyński, naczelnik Wydziału Przemysłu Okrętowego MGMiŻŚ, Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters, Janusz Przyklang, dyrektor Naval Group w Polsce, Maksymilian Dura, ekspert Defence24.pl. Fot. R. Surdacki/Defence24.pl.

Szybkie decyzje o odblokowaniu realizacji programów modernizacyjnych Marynarki Wojennej to szansa na wyjście z regresu sił morskich. Kołem zamachowym dla sektora stoczniowego będzie budowa nowych jednostek w polskich stoczniach. Przy zamówieniach MON muszą być brane interesy gospodarcze i rozwój przemysłowy branży obronnej i produkcji specjalnej - to główne wnioski z debaty Defence24.pl „100-lecie Marynarki Wojennej. Wyzwania gospodarcze i militarne”, zorganizowanej podczas Balt-Military Expo.

Podczas targów Balt-Military-Expo Defence24.pl zorganizowało debatę „100-lecie Marynarki Wojennej. Wyzwania gospodarcze i militarne”. W trakcie debaty przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, eksperci i reprezentanci przemysłu zastanawiali się, w jaki sposób realizować program modernizacji Marynarki Wojennej i jednocześnie wykorzystać go jako koło zamachowe dla polskiego przemysłu. 

W debacie uczestniczyli: Maciej Styczyński, naczelnik Wydziału Przemysłu Okrętowego w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, kontradmirał rezerwy Adam Mazurek, były zastępca dowódcy Centrum Operacji Morskich, zastępca szefa Sztabu ds. wsparcia w Dowództwie Komponentu Morskiego NATO oraz szef Centrum Wsparcia Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych RP, Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters, Janusz Przyklang, dyrektor Naval Group w Polsce oraz kmdr por. rez. Maksymilian Dura, ekspert Defence24.pl. Dyskusję moderował Jędrzej Graf, Redaktor Naczelny Defence24.pl.

1. Wsparcie Ministerstwa Gospodarki Morskiej i zamówienia MON szansą na przemysłu

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Środlądowej wdraża szereg środków mających wesprzeć rozwój branży stoczniowej. Maciej Styczyński, naczelnik Wydziału Przemysłu Okrętowego w tym resorcie przypomniał, że przemysł stoczniowy odgrywa kluczową rolę w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju i ma być jednym z filarów reindustrializacji, czyli zmiany modelu rozwojowego państwa.

W tym celu w Strategii umieszczono dwie duże grupy projektów. Pierwszy, „Nowoczesne produkty przemysłu okrętowego” ma stworzyć podstawy prawne i finansowe do rozwoju całej branży. Jego elementem jest przyjęta już ustawa stoczniowa, „z funkcjonującym praktycznie całkowitym rozszerzeniem możliwości stosowania zerowej stawki podatku od towarów i usług”. Przedstawiciel MGMiŻŚ podkreślił, że rozwiązanie jest w pełni zgodne z prawem europejskim.

Kolejnym elementem tej grupy projektów jest stworzenie specjalnego mechanizmu finansowania branży stoczniowej, bez oparcia o system bankowy, zwanego roboczo Morskim Funduszem Rozwoju.

Pracujemy jako ministerstwo, we współpracy z Ministerstwem Finansów, i KNF, i NBP, i z resortem właściwym ds. rozwoju kraju nad stworzeniem dedykowanego instrumentu, który nazywa się roboczo Morski Fundusz Rozwoju. W chwili obecnej mamy już praktycznie zakończoną większość prac nad projektami. Sądzę że najpóźniej na jesieni tego roku zostaną one przekazane do konsultacji społecznych.

Maciej Styczyński, naczelnik Wydziału Przemysłu Okrętowego MGMiŻŚ

Drugie przedsięwzięcie zawarte w Strategii to zespół projektów Batory, służących rozwoju branży, również dzięki stymulowaniu innowacji. Obejmuje ono m.in. projekt dotyczący innowacyjnych platform morskich, jak i program InnoShip. Rozwojowi całej branży ma też służyć restrukturyzacja sektora, w tym przejęcie nadzoru nad kolejnymi zakładami od Ministerstwa Obrony Narodowej. Maciej Styczyński podkreślił, że działania resortu mają charakter całościowy, i mają wspierać nie tylko stocznie pozostące w rękach Skarbu Państwa, ale też prywatne.

Przedstawiciel MGMiŻŚ przyznał jednocześnie, że zlecenia z sektora obronnego mogą mieć istotne znaczenie dla stoczni - Nie sposób zaprzeczyć, że ten komponent zleceń dotyczących modernizacji Marynarki Wojennej jest z punktu widzenia biznesu stoczniowego istotny. Te zlecenia dają stoczniom i pracę, i pozwalają na (…) pozyskiwanie technologii i umiejętności ich wdrażania – stwierdził. Dodał, że resort nie może wywierać presji na MON w celu składania zamówień, ale będzie tworzyć jak najlepsze warunki dla rozwoju potencjału stoczni.

2. Odważne decyzje i budowa okrętów kluczowa dla Marynarki Wojennej

Podczas debaty eksperci zgodzili się, że Marynarka Wojenna potrzebuje odważnych i szybkich decyzji w sprawie budowy nowych okrętów. - Z dzisiejszych okrętów to tylko 10 proc. ma jeszcze taki resurs, że może spełniać wymagania przy zbudowanym jednym niszczycielu min Kormoran. A pozostałe okręty to niestety już mają termin wyznaczony do zakończenia służby. – stwierdził kontradmirał Adam Mazurek.

Były dowódca Centrum Operacji Morskich zaznaczył, że decyzje o wprowadzeniu nowych okrętów leżą nie w rękach Marynarki Wojennej, a najwyższych władz państwowych. - Marynarka Wojenna nie kupuje okrętów. To polskie państwo kupuje okręty. To polskie państwo dba o to, żeby Marynarka Wojenna mogła zabezpieczyć interesy polskiego państwa na morzu. – zaznaczył.

Przypomniał też, że fregaty Perry, które miały tylko „wypełnić próżnię” do czasu budowy nowych jednostek, pozostają w służbie do dziś. Dodał, iż wydawanie pieniędzy na utrzymywanie starego sprzętu nie może być zastępstwem dla pozyskiwania nowych okrętów. Zwrócił też uwagę, że nadal nie ma jednej koncepcji rozwoju floty, choć w ubiegłym roku w MON powstał Strategiczny Przegląd Obronny, a w BBN – Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego.

Kmdr por. rez. Maksymilian Dura, ekspert Defence24.pl podkreślił, że różnice pomiędzy Strategiczną Koncepcją Bezpieczeństwa Morskiego a wcześniej ustalonym planem modernizacji, de facto spowodowały zatrzymanie programów nowych okrętów, a to właśnie szybkie i odważne decyzje o budowie nowych jednostek są najbardziej potrzebne nie tylko polskiej flocie, ale i gospodarce. To z kolei przekłada się na miejsca pracy i jej dalszy rozwój.

O podejmowanie decyzji z uwzględnieniem potencjału przemysłowego zaapelował również wiceprezes Leonardo Helicopters Krzysztof Krystowski: - Ministerstwa są różne ale Polska jest jedna. (...) Jest kwestia (…) poczucia odpowiedzialności MON za takie podejmowanie decyzji, aby w jak największym stopniu korzystała z nich nie tylko obronność państwa, ale korzystał z nich również rozwój własnego sektora przemysłu obronnego. Jednocześnie, jak zaznaczył, z punktu widzenia przemysłu najkorzystniejsza jest planowa realizacja programów, a częste zmiany wymagań „nie służą sprawie”.

Z kolei Maksymilian Dura stwierdził też, że program modernizacyjny Marynarki Wojennej musi być realizowany w ramach ustalonego planu, i w sposób całościowy. Jeżeli zrezygnujemy z części elementów, na przykład z wprowadzenia samolotów Płomykówka, czy okrętów ZOP, to sprzęt pozyskany w innych programach nie będzie mógł być efektywnie użyty – zaznaczył. Jako przykład podał zakup Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego, w którym zrezygnowano z systemu dalekiego wykrywania, w efekcie czego może on wykorzystać tylko część możliwości.

Janusz Przyklang, dyrektor Naval Group w Polsce zwrócił uwagę, że „przesunięcia i brak decyzji” spowodowały utratę możliwości operacyjnych Marynarki Wojennej, przez co w tej chwili rozważa się wprowadzenie zdolności pomostowych, mających dać możliwość dotrwania do momentu dostawy nowych okrętów.

Przedstawiciel Naval Group stwierdził też, że – jako rozwiązanie pomostowe – może zostać zmodernizowany polski okręt podwodny ORP Orzeł. Po modernizacji ta jednostka będzie gotowa zarówno do szkolenia, jak i do użycia operacyjnego. - Ta modernizacja może zostać rozpoczęta jutro, przez modernizację systemu walki (…) Już za 18 miesięcy ten okręt może być operacyjny – stwierdził Janusz Przyklang. Dodał, że modernizacja Orła - rozpoczęta od najbardziej zaawansowanego elementu, czyli systemu walki - pozwoli zaangażować i rozwinąć kompetencje polskiego przemysłu, w tym OBR CTM.

3. Orka może powstać w Polsce

Janusz Przyklang stwierdził, że francuski przemysł okrętowy zamierza przeprowadzić szeroko zakrojony transfer technologii do polskich stoczni, w ramach programu Orka. Przypomniał, że Francuzi realizują już szereg innych projektów budowy okrętów podwodnych poza granicami kraju.

W tej chwili francuskie stocznie wojenne prowadzą kilka takich programów za granicą. W Brazylii budujemy okręty podwodne, w Indiach, podpisaliśmy największy w tej chwili kontrakt na budowę okrętów podwodnych w Australii (...) Praktycznie wszystkie programy, które są dla kontrahentów zagranicznych, są realizowane w krajach odbiorców, jeśli chodzi o okręty podwodne (...) Jest też dużo elementów, które mogą przeniknąć do przemysłu stoczniowego cywilnego, i mogą w sposób bardzo konkretny zdynamizować także sektor cywilny

Janusz Przyklang, Dyrektor Naval Group w Polsce

Transfer kompetencji ma obejmować m.in. technologie organizacyjne pozwalające na prowadzenie złożonych programów, a także zarządzanie skomplikowanym łańcuchem logistycznym dostawców - nie tylko krajowych, ale i zagranicznych. Z kolei w odniesieniu do specyficznych systemów okrętów podwodnych, do polskich podmiotów mogą być transferowane technologie systemów walki (beneficjentem może być OBR CTM), ale też montażu urządzeń w bardzo ograniczonej przestrzeni, z wykorzystaniem modelowania. 

Dyrektor Naval Group sprzeciwił się też porównywaniu programu Orka do projektu okrętu Gawron/Ślązak. W ramach tego ostatniego jak mówił „nie było transferu technologii”, gdyż wymyślano na nowo, „to co gdzieś indziej już istnieje”, podczas gdy te technologie należało przenieść do Polski. Naval Group zamierza realizować budowę okrętów w Polsce poprzez stworzenie specjalnej, wspólnej spółki joint venture, do której włączone zostaną elementy polskich stoczni biorących udział w programie. W ten sposób Francuzi będą mogli zagwarantować realizację programu zgodnie z wymogami technicznymi, budżetem oraz harmonogramem.

4. Śmigłowce razem z okrętami

Krzysztof Krystowski przypomniał, że należąca do Leonardo Helicopters spółka PZL Świdnik oferuje obecnie w postępowaniu na wiropłaty dla Marynarki Wojennej maszyny AW101.

Dzisiaj w przetargu, który trwa, oferujemy śmigłowiec AW101. Jest to duży śmigłowiec, ale odpowiedni do tego żeby bazując na lądzie obsługiwać te potrzeby obrony naszych wód terytorialnych w zakresie zwalczania okrętów podwodnych (…) Mówimy o śmigłowcu, który ma udowodniony zasięg 1350 km, mówimy o śmigłowcu dużym, który ma 5,5 godziny lotu, pojemnym, który ma bardzo dużą ładowność

Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters

Zaznaczył, iż ten śmigłowiec jest w stanie spełnić wymaganie łączenia zdolności zwalczania okrętów podwodnych z wykonywaniem misji poszukiwania i ratowictwa SAR, charakteryzuje się dużą ładownością. Spółka oczekuje na zaproszenie do składania ofert ostatecznych ze strony Inspektoratu Uzbrojenia, do czasu ich otrzymania nie ma żadnych podstaw formalnych żeby mówić o zmianach wymagań, choć pojawiają się informacje o ich modyfikacji w celu wprowadzenia śmigłowców pokładowych.

Wiceprezes Leonardo Helicopters dodał, że jego zdaniem pozyskanie śmigłowców pokładowych powinno się odbywać w koordynacji z zakupem okrętów, na których będą one bazować. Przypomniał, że śmigłowce Kaman, używane obecnie na fregatach Perry mają ograniczone rozmiary i projektowano w ten sposób właśnie po to, aby mogły bazować na tych okrętach. Obecnie są już jednak rozpowszechnione w bardzo niewielkim stopniu.

Krzysztof Krystowski dodał też, że zakłady PZL Świdnik już dziś uczestniczą w produkcji elementów kadłuba śmigłowców AW101, choć przyznał, że zmniejszenie liczby wiropłatów z 16 do 4 nie pozostanie bez wpływu na skalę programu przemysłowego w Polsce. Stwierdził też, że zakup AW101 dla Marynarki Wojennej będzie się wiązał nie tylko z produkcją samych tych maszyn, ale też zwiększeniem krajowego udziału w produkcji wiropłatów tego typu na rynki światowe, i stworzeniem dodatkowych miejsc pracy. 

Wiceprezes Leonardo Helicopters zaznaczył, że zakup śmigłowców AW101 pozwoli wykorzystać i rozwinąć posiadane już zdolności produkcyjne i serwisowe. Przypomniał też, że w Siłach Zbrojnych RP lata ponad 150 śmigłowców produkowanych w Świdniku, co daje korzyści logistyczne. Zwrócił też uwagę, że AW101 jest już od dawna wykorzystywany do zwalczania okrętów podwodnych, operuje też z dużych okrętów o odpowiednich parametrach.

Odważne decyzje kluczowe dla Marynarki Wojennej i przemysłu

Uczestnicy debaty zgodzili się, że najważniejsze dla Marynarki Wojennej jest podjęcie szybkich i odważnych decyzji o budowie nowych okrętów. Program modernizacji floty musi być realizowany w sposób spójny, całościowy i w ramach jednego, jasnego i obowiązującego planu. Realizacja długofalowych projektów, w oparciu o własny potencjał przemysłowy, będzie też najkorzystniejszym rozwiązaniem dla przemysłu stoczniowego i obronnego, jak i całej gospodarki, przyczyniając się do tworzenia miejsc pracy i budowy nowych kompetencji.

Budowa okrętów dla Marynarki Wojennej może stać się kołem zamachowym branży stoczniowej, i wesprzeć wysiłki w celu jej restrukturyzacji podejmowane w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Najpierw jednak muszą zapaść kluczowe decyzje.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 27
Reklama
Harry 2
niedziela, 8 lipca 2018, 18:14

Która to już konferencja/debata w tym temacie?

Jacek
sobota, 7 lipca 2018, 11:48

A czy Gawron jest już ukończony. Znowu mrzonki

Boczek
sobota, 30 czerwca 2018, 15:40

Extern czwartek, 28 czerwca 2018, 11:17 Wraz z projektem i rozwojem - 5-6 lat.

Oni
piątek, 29 czerwca 2018, 09:48

Dopóki Pan Błaszczak będzie na stanowisku nic się nie zmieni a raczej będziemy obserwować dalsze zwijanie programów i będziemy dalej słyszeli jedynie nowe wytłumaczenia jak i rzecz jasna obietnice które nie zostaną dotrzymane:) Jak już kiedyś pisałem czas słów się skończył obecnie liczą się jedynie czyny a tych jak nie było nie ma i raczej nie będzie

SZACH-MAT
piątek, 29 czerwca 2018, 00:23

rzec można....nic nie jest prawdziwe ...wszystko jest dozwolone...szczęśliwe zakończenie to luksus na jaki może pozwolić sobie fikcja...

Gts
czwartek, 28 czerwca 2018, 16:12

I ktora stocznis bez miliardowyvh inwestycji treajacych co najmniej dekade bylaby cokolwiek tak zaawansowanego jaknokret zbudowac? Nie jeden raz juz dochodzilismy do wniosku ze aby zbudowac okret podwodny potrzeba nam 20 lat rozwoju zanim wezmiemy sie za jakakolwiek kooprodukcje.

MI6
czwartek, 28 czerwca 2018, 13:47

Do WERTER Co do admirałów to jeden ostatnio miał odwagę widzieć co myśli - kadm Mordel, i wyleciał z hukiem wiec co się dziwisz ze siedzą cicho i prężą pierś?

mc.
czwartek, 28 czerwca 2018, 12:51

Takie uwagi \"z boku\": 1/ w konferencji nie wzięli udziału OFICJALNI przedstawiciele Prezydenta, MON-u i DMW. 2/ planując cokolwiek, należy to najpierw zaplanować w kategoriach finansowych (mam następujący budżet...) 3/ planując cokolwiek, należy wziąć pod uwagę ilość osób które mam \"do wykorzystania\" 4/ no i najważniejsze - planując cokolwiek należy mieć określone główne zadania przyszłej, zmodernizowanej Marynarki Wojennej 5/ ...i mniej chorej wyobraźni Panowie Admirałowie, a więcej skromności - \"Super Kasy\" dla MW nie będzie, trzeba zmieniać MW powoli a systematycznie

Podatnik
czwartek, 28 czerwca 2018, 11:59

Oni to powtarzają stale od kiedy PiS zaczęło przemeblowanie w naszym Kraju. Stale słychać że trzeba to , tamto , że do naszych firm , dla polaków itp itd , Tworzy się molochy zatrudnia swoich..a afekt już widać. Efekt ZERO - zero wszystkiego , ba nawet już minus widać. Ja jako podatnik nie czekam na Polski czołg , samolot , karabin . Ja jako Polski podatnik oczekuję że w chwili \"W\" będą w ogóle jakieś czołgi , samoloty i karabiny i to niezależnie od kogo kupione .

Okręcik
czwartek, 28 czerwca 2018, 11:59

Czy Polska jest w stanie, na dodatek samodzielnie, zbudować nowoczesne okręty? Nie umiemy zbudować samodzielnie nowoczesnego czołgu, śmigłowca, broni ppanc. i plot, a okręt potrafimy??

olo
czwartek, 28 czerwca 2018, 11:53

wszystko fajnie, tylko szkoda że MON ani SG nie wysłali przedstawiciela. Nie wysłali bo mają MW w d...

Grenadier
czwartek, 28 czerwca 2018, 11:39

Urzędnicy z Ministerstw jak zwykle chcą tworzyć kolejne fundusze obracające publicznymi środkami, które mają być tak naprawdę kroplówką dla państwowych przedsiębiorstw, a nie dźwignią ich rozwoju. Doskonale wiedzą, że te pieniądze zostaną przejedzone. Takie rozwiązanie się nie sprawdzi.

Extern
czwartek, 28 czerwca 2018, 11:17

@Zbulwersowany podatnik Kormorana Polska stocznia robiła 2 lata.

wurth
czwartek, 28 czerwca 2018, 09:22

Wiceprezes dodał by najlepiej kupić śmigłowce w jego firmie.

Zbulwersowany podatnik
czwartek, 28 czerwca 2018, 09:14

Najgorsze jest to, że oni chcą to wszystko jeszcze robić w naszych stoczniach!! Więc wcześniej niż za 10 lat nic nie zwodujemy

wrrrrr
czwartek, 28 czerwca 2018, 01:36

Debaty,debaty,debaty, konferencje, plany itd, itp a z tego wszystkiego ........................ wynika. I tak od lat.

Napoleon
czwartek, 28 czerwca 2018, 01:16

@Forlon, Fregata? Kolejny fantasta, a powiedz mi za co? A wytłumacz mi jak to tańsza? Oprócz fenomenalnego manewru Duńczyków jeszcze nikt czegoś podobnego nie powtórzył, ale zwróć uwagę kolego, że była to konsekwencja wieloletniej strategi i wdrażania technologi stan-flex plus skandynawski racjonalizm i podporządkowanie projektu do budżetu (zresztą wiele rzeczy się na to złożyło). I na litość, proszę nie porównuj apar+smart z aegis! Albo nie wiesz o czym piszesz, albo ktoś ci płaci za te brednie!

BUBA
czwartek, 28 czerwca 2018, 01:10

W debatach jesteście zarąbiści, kompetentni itp. Gorzej gdy trzeba wziąć się do pracy...bo efekt widać w spalonym wraku ORP Orzeł okręcie symbolu nieudaczników.

Willgraf
czwartek, 28 czerwca 2018, 00:24

WSZYSTKO W MYŚL ZASAD JAKUBA BERMANA aby nigdy nic nie zrobić a tylko dyskutować

Nico
czwartek, 28 czerwca 2018, 00:11

śmigłowce zop / sar i następcy Kaman SH-2G Super Seasprite od Leonardo okręty podwodne od Naval Group , Miecznik i Czapla od Damen Group a kijanka od Saaba

WERTER
czwartek, 28 czerwca 2018, 00:05

Ja tam się cieszę, że nasi Admirałowie są tacy zadowoleni. Zawsze uśmiechnięci, zawsze w ładnych mundurkach. Czy jakiś Admirał miał odwagę powiedzieć: STOP DZIADOSTWU, POTRZEBUJEMY OKETÓW? czy jakiś Admirał miał odwagę powiedzieć że tym złomem nie jest w stanie zrealizować zadań? NIE. Po każdych manewrach wszyscy pręża muskuły a nasza MW zawsze odpiera atak przeciwnika bez strat. Wniosek zatem jest jeden: SKORO JEST TAK DOBRZE TO PO CO NOWE OKRETY??????. Każdy tu tylko pisze: KUPOWAĆ! KUPOWAĆ!....za co?????? nakłady na MW są mniejsze niż na WOT,. Kupicie okrety i co? w co je uzbroicie? rakiety i torpedy ważą więcej niż kadłub oketu....skąd wexmiecie załogi? jak utrzymacie te okrety???? ZAKUP OKRETÓW BĘDZIE WYMAGAŁ PRZYZNANIA WIĘCEJ PIENIĘDZY ROCZNIE NA MW....TEJ KASY NIE MA!!!! W każdym rodzaju się zbrojnych sa GIGANTYCZNE potrzeby. 50 letnie BWP.....stare T72 wymagające pilnej modernizacji i to dość kosztownej.....samoloty się sypia....a tu chcecie wydac 30mld na MW????? TO SA NIEREALNE MRZONKI!!!!! TROCHĘ REALIZMU!!!

kriss
środa, 27 czerwca 2018, 23:11

Najlepiej to nam wychodzą debaty ,konferencje i rózne analizy :)

Forlorn Hope
środa, 27 czerwca 2018, 23:03

Trzeba analizować jedynie sposoby finansowania i bardzo dobrze że się to robi. Wiadomo że realnie trzeba żądać chociaż minimalnej ilości okrętów w klasach: OP, fregata, okręt zaopatrzeniowy/ratowniczy, okręt WRE/szkolny/patrolowy, niszczyciel min. Można zostawić kilka małych trałowców na wszelki wypadek. Fregaty a nie korwety - bo kadłub stanowi już mały procent kosztów więc definicja zależy od wyposażenia. Niszczyciel min - z uporem proponuję porzucić tę potworną nazwę przez nikogo na świecie publicznie nie stosowaną i wrócić do minowca bo potem w TV bez ustanku trąbią: Mamy nowy niszczyciel, jak \"Błyskawica\"! Takie dziennikarstwo :( Zazwyczaj za minimalną operacyjnie ilość w klasie uważa się 3 sztuki. Po wybudowaniu tych 15 okrętów można myśleć dalej lub z braku funduszy i czasu pokoju na tym poprzestać. Budowa każdego dużego okrętu to 3-4 lata, co daje zajęcie dla 3 stoczni na 15-20 lat; po tym czasie dalej będą miały pracę z modernizacją. Fregaty oczywiście modułowe; podstawowe uzbrojenie stałe uniwersalne; 1 wariant bałtycki - dużo rakiet plot i radarów + mały zasięg; zamieniane na 2 wariant oceaniczny - mniej rakiet+ kontenery zwiększające zasięg/autonomiczność + kwatery dla grup abordażowych/specjalnych itp.; zdjęte rakiety+radary zostają na brzegu żeby bronić portów podczas wypadu fregaty do dalekich misji antyprackich. Nie wiem czy da się zaprojektować taki demontowalny maszt z APAR lub SMART-L i towarzyszącą elektroniką, żeby potencjalnie działał jak Aegis Ashore. Jeśli już koniecznie nie umiemy zbudować takich fregat modułowych to rozdzielić te warianty na 6 okrętów. Ale w naszych warunkach możemy tylko zamieniać rakiety+radary na zasięg pływania do tropików, nic innego nie wchodzi w grę, mamy doświadczenia Duńczyków z za małymi okrętami.

Dalej patrzący
środa, 27 czerwca 2018, 22:02

Po pierwsze: co innego \"siły morskie\" na czas pokoju, a co innego na czas wojny. Podczas pokoju uzbrojenie jest drugoplanowe [bo zasadniczo się liczy tylko groźba jego użycia, a główne cechy to duża autonomiczność w dozorowaniu i w demonstracyjnym prężeniu muskułów]. Tu duże, stare jednostki [nie tylko OHP - nawet Górnik i Hutnik ściągnięte z rezerwy jedynie z 76 mm i kilkoma wkm] wystarczą dla demonstrowania obecności i reakcji, która zwykle ogranicza się do samej obecności, zabawy w \"niebezpieczne manewry\", jak też wzajemne obsikiwanie się armatkami wodnymi i w strzały ostrzegawcze. Natomiast siły czasu wojny to zupełnie inna bajka. Tu już działania paradno-medialne-polityczno-dozorowo-policyjne odchodzą do lamusa. Na Bałtyk podstawa to siecocentryczna rozległa A2/AD z efektorami w antyrakietach uniwersalnych jako nr 1, do tego inne efektory ataku [np.NSMy], w ciężkich torpedach linii blokadowych \"od brzegu do brzegu\", to naszpikowanie tych linii sonarami aktywnymi i pasywnymi. Bałtyk to nie pełne otwarte morze - to śródlądowa, bardzo rozczłonkowana zatoka - i do tego powinny być uszyte wszystkie systemy, podpięte zresztą sieciocentrycznie pod główna strefę A2/AD. Szczególnie w przypadku Polski ze względu na A2/AD Kaliningradu, a wkrótce i na Białorusi. A budowa jednostek nawodnych ? Proszę bardzo - przynajmniej setka zmniejszonej wersji szybkich Diugoniów [koło 40 w], zdolnych do rozładunku i załadunku 1 Abramsa, czy ciężkiej armatohaubicy - prosto na plaży, bez uzależnienia od portów, które w czasie wojny na Bałtyku stają się 100% śmiertelna pułapką. Gdzie te mini-Diugonie powinny być także traktowane jako uniwersalne modułowe jednostki zadaniowe, z duzym pokładem zadaniowym pod moduły. Od ASW po nosiciele rakiet i masztów wirtualnych, czy jako mini-\"lotniskowce\" dla dronów powierznych, nawodnych i podwodnych. Notabene właśnie na Bałtyku Niemcy w II wojnie światowej używali takie małe [aczkolwiek wolne] desantowce w różnych celach - od pływających eskortowych baterii plot, po tzw. ciężkie pływające baterie artylerii [tzw. SAT] do wsparcia lądu. Dlaczego tylko na 1 Abramsa, a nie na 3 Abramsy? Bo ewentualne zatopienie będzie kosztowało Rosję tyle wydatkowania środków, ile zatopienie dużo większej jednostki, a straty po naszej stronie 3 razy mniejsze. Oczywiście parasol A2/AD i obrona bezpośrednia Piorunów i MHTK swoje zrobią, ale chodzi o o, by kalkulacja koszt-efekt była drastycznie na niekorzyść npla. Wtedy z jednej strony będziemy mieli stały potok szybkich dostaw, prowadzonych bez zatorów równolegle na plażach, a z drugiej strony rozproszenie spowoduje nieopłacalność nawet użycia taktycznych ładunków jądrowych. Pomijam, że wolałbym 200 takich uniwersalnych jednostek [w tym do dłuższych działań ASW - moim zdaniem byłoby to lepsze od AW101, zwłaszcza ze względu na dyspozycyjność i kontynuację działań], a część jednostek w naturalny sposób można by wykorzystac dla działań specjalsów i działań desantowych. Samo ich istnienie i możność desantu przez zwykłe zagrożenie [\"fleet in being\"] by wymuszało zaangażowanie i koncentrację Rosjan na obronie, kosztem ataku. Czyli w sumie maksymalna asymetria, koncentracja na opanowaniu naszej strefy Bałtyku praktycznie po Zatokę Fińską, a z drugiej w naturalny sposób zmaksymalizowanie minimalnym kosztem groźby działań ofensywnych, angażujących npla, przy zapewnieniu bezpieczeństwa i samych środków dla realizacji naszych dostaw strategicznych. Dla US Navy Bałtyk to strefa zakazana, więc jak sami nie wywalczymy, obrony, panowania i bezpieczeństwa dostaw strategicznych - to nikt za nas tego nie zrobi. A to może tylko nasza silna strategiczna sieciocentryczna strefa A2/AD [silniejsza od A2/AD npla] z podpiętymi do niej systemami zadaniowymi.

KrzysiekS
środa, 27 czerwca 2018, 21:42

Jednego nie rozumiem jeżeli chodzi o MW to USA niczego nam nie narzuca czy chociaż tutaj trudno jest mieć swoje zdanie?

J.M.P.
środa, 27 czerwca 2018, 21:41

Debaty, konferencje, fora... niekończące się pogadanki i historie.

WED
środa, 27 czerwca 2018, 20:32

Co roku jest taka konferencja. żadna nowość. Coś się zmineniło oprócz gadania? nie, kupiono okrety? nie....nic z tego nie będzie....zabrakło jednego pytania, dość kluczowego: jaka jest kasa na MW? 1,MLD? 100MLD? ILE? KONKRETY....jak będzie wiadomo ile tego jest będzie można snuć plany. Według mnie MW już nie ma i nie będzie. TO KONIEC.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama