Bliska fuzja Naval Group i Fincantieri

30 września 2017, 17:08
Fot. Naval Group
Fot. naval-group.com

Trwają negocjacje na temat połączenia dwóch europejskich koncernów stoczniowych Naval Group i Fincantieri. Jeżeli do takiego scalenia dojdzie, powstanie największa w Europie i jedna z największych na świecie grup stoczniowych - przez dziennikarzy niesłusznie nazwana „Naval Airbus”.

Informacje na temat możliwego połączenia się koncernów Naval Group i Fincantieri przekazali osobiście francuski prezydent Emmanuel Macron i włoski premier Paolo Gentiloni 27 września br. podczas spotkania w Lyonie. Decyzja o tym, czy w ogóle powstanie tzw. „Morski Airbus” zostanie podjęta w czerwcu 2018 r. Do tego czasu ma zostać opracowany harmonogram połączenia oraz „zasady przyszłego sojuszu”. W celu zrealizowania tych planów Francja i Włochy utworzyły komitet sterujący, w skład którego weszli przedstawiciele obu rządów oraz szefowie zainteresowanych koncernów, wspierani przez różne grupy robocze.

Mają oni m.in zidentyfikować wszystkie możliwe do wykorzystania sposoby wzmocnienia współpracy tak, by rzeczywiście stworzyć światowego lidera w sektorze zabezpieczenia sił morskich. Specjaliści ci mają jednocześnie określić pewne ograniczenia, szczególnie jeżeli chodzi wolność eksportu, zabezpieczenie strategicznych interesów każdego z państw oraz o sprawy socjalne i np. zatrudnienie, ponieważ są to dziedziny na które szczególnie wrażliwi się francuscy i włoscy politycy.

Włosi i Francuzi poinformowali również o prawdopodobnym nabyciu przez Fincatieri 50% udziałów w stoczni francuskiej STX w Saint Nazaire. Po tej transakcji włoski koncern może uzyskać pakiet kontrolny nad firmą, jeśli państwo francuskie pożyczy włoskiej firmie ze swojej części dodatkowe 1% akcji. Żeby zabezpieczyć się przed sytuacją, gdy Fincatieri nie wywiąże się z umowy, rząd francuski zagwarantował sobie prawo odzyskania tego procenta. Wtedy Włosi będą mogli sprzedać swoje udziały.

Czytaj też: Sukces Macrona? Stoczniowa współpraca Paryża i Rzymu

Ze wspólnego oświadczenia, jakie w imieniu obu koncernów wydali Hervé Guillou - prezes Naval Group i Giuseppe Bono - prezes Fincantieri wynika, że obie firmy z zadowoleniem podchodzą do planów wspólnego działania.

„Nasze dwie grupy z powodzeniem współpracowały w ramach programów „fregatowych” Horizon i FREMM i cieszą się, że wspólnie będą realizowały nasze europejskie ambicje, jednocześnie służąc naszemu międzynarodowemu rozwojowi na rosnącym, konkurencyjnym rynku zabezpieczającym siły morskie i kontynuując wsparcie włoskiej i francuskiej marynarki wojenne”.

Hervé Guillou i Giuseppe Bono

Plany połączenia wynikają z konkretnej analizy sytuacji na rynku związanego z zabezpieczeniem sił morskich, która diametralnie zmieniła się w ciągu ostatnich piętnastu lat. Francuzi podkreślają, że na początku lat dwutysięcznych firmy europejskie nie miały rywali na światowym rynku, ponieważ kraje azjatyckie dopiero się rozwijały, Amerykanie przekazywali jedynie okręty używane, a Rosjanie skupiali się na swoich stałych nabywcach.

W ciągu kolejnych piętnastu lat sytuacja zmieniła się diametralnie. Na rynku azjatyckim bardzo silne stały się Korea Południowa, Chiny, a także Japonia, która zmienia swoje podejście do eksportu uzbrojenia, o czym świadczy udział w przetargu na australijskie okręty podwodne. Szczególnie niebezpieczny stał się chiński przemysł stoczniowy, który udowodnił, że jest zdolny do przekazywania okrętów klasy fregata co miesiąc i okrętów podwodnych co cztery miesiące. Ale pojawiają się również zupełnie nowi eksporterzy, którzy również intensywnie promują swoje produkty: Turcja, Singapur, Indie, Pakistan i Rosja (która próbuje wrócić na rynki światowe oferując okręty z pakietem najnowocześniejszego uzbrojenia).

Widząc to „zagrożenie” stwierdzono celowość konsolidacji europejskiego przemysłu zabezpieczającego potrzeby sił morskich, starając się w ten sposób zapobiec utratom rynków międzynarodowych w wyniku rywalizacji „bratobójczej”. Sprawa jest trudna, ponieważ połączenie się jest często sprzeczne z szeroko pojętym interesem narodowym. Konsolidowanie się firm jest dodatkowo często związane z ich restrukturyzacją, co niesie ze sobą konsekwencje społeczne – a więc również ryzyko polityczne.

Czytaj też: Dzień przemysłu Naval Group w Trójmieście

Wzorem dla przyszłej współpracy pomiędzy Naval Group i Fincantieri ma być jednak nie Airbus, ale bardziej sojusz przemysłowy, jaki w 1999 roku zawarła francuska grupa motoryzacyjna Renault i japoński koncern Nissan. Przypuszcza się, że połączenie się zlokalizowanych w dwóch krajach firm przemysłu morskiego zwiększy ich przewagę technologiczną, jak również rozszerzy globalną sieć połączeń handlowych – co może przełożyć się na większa szansę wykrywania przetargów.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Reklama
karol123
niedziela, 1 października 2017, 13:55

"Włosi i Francuzi poinformowali również o prawdopodobnym nabyciu przez Fincatieri 50% udziałów w stoczni francuskiej STX w Saint Nazaire." A to ciekawe bo STX jest koreanskie.

papuga
sobota, 30 września 2017, 20:32

Jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego włosi kupili niemieckie okręty podwodne (montowane u siebie)?

Davien
niedziela, 1 października 2017, 11:40

papuga, sprawdż sobie w którym roku Włochy zdecydowały sie na produkcję licencyjna 212A a kiedy podpisamo ta umowę, bo to jest sporo lat róznicy.

De Retour
niedziela, 1 października 2017, 11:12

A co mieli kupić w 1994 roku ???

KrzysiekS
sobota, 30 września 2017, 20:22

Dlatego wybór pakietu Naval Group OP Scorpène, Fregaty 2-3 FREEM przeciwlotnicza wersja FREDA, 2-3 korwety Gowind rozciągnięte w czasie to może być to.

Byk
niedziela, 1 października 2017, 12:34

Niech kupią te Gowindy. SMW nigdy nic sama nie zbuduje.

seba
niedziela, 1 października 2017, 08:42

Wychodzi na to że najszybciej flotę zbudują nam Chińczycy. Za rok mamy 12 fregat i 3 okręty podwodne czyli praktycznie nową marynarkę wojenną...

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama