Reklama
Reklama

Bitwa powietrzno-lądowa po rosyjsku. Przykład z Syrii [ANALIZA]

11 lutego 2018, 12:58
26961836_2037924959783583_225527817073746482_o

Amerykańska koncepcja bitwy powietrzno-lądowej (AirLand Battle) zakładała m.in. ścisłe współdziałanie sił lądowych i powietrznych w celu zniszczenia potencjału przeciwnika nie tylko na linii frontu, ale także na jego głębokim zapleczu (siły drugiego rzutu, rezerwy etc.). Pewne elementy tej koncepcji można zauważyć w realizowanej przez lotnictwo rosyjskie i siły naziemne kampanii w Syrii, gdzie rosyjskim kluczem do sukcesu jest m.in. rozpoznanie, naprowadzanie i bombardowanie - o działaniach Rosjan w Syrii dla Defence24.pl pisze Marcin Gawęda.

Zobacz także
Reklama

Jednym z kluczowych elementów efektywnej współpracy między wojskami naziemnymi a lotnictwem jest możliwość szybkiego wezwania wsparcia powietrznego i skuteczne naprowadzanie lotnictwa na cel. Przez lata siły zbrojne FR nie były w stanie tego skutecznie czynić, nie mając środków technicznych zapewniających jednoczesne rozpoznanie, pozycjonowanie własnych oddziałów, utrzymania łączności, przekazywania koordynatów ataków, podświetlania celów itd. Teraz w Syrii widzimy, że takie możliwości są, dzięki zastosowaniu na polu walki kilku współpracujących ze sobą faktorów: statków powietrznych zdolnych skutecznie razić cele, grup specjalnych działających na linii frontu i tyłach wroga, użycia modułowego systemu transmisji danych KRUS „Strielec”, czy dokonywania rozpoznania i oceny efektów ataku z użyciem systemów bezzałogowych (ewentualnie innych technicznych środków rozpoznawczych, np. satelitarnych).

undefined
System transmisji danych KRUS Strielets. Fot. mil.ru

Sam system „Strielec”  i jego możliwości były już na łamach D24 opisywane – w tej analizie skupimy się na jego wykorzystaniu praktycznym (taktycznym).

Bazując na doświadczeniach krajów NATO, grupy sił specjalnych i zespoły doradców ściśle współpracują z lotnictwem. W odróżnieniu od lat poprzednich są doskonale wyposażone w systemy obserwacji i wskazywania celów, w zasadzie na poziomie standardu zachodniego. Specjaliści naprowadzania lotnictwa, czyli tzw. awianawodcziki, współpracują zarówno z samolotami, jak i śmigłowcami, a także pociskami manewrującymi. Specjalizacja awianawodczika istnieje w SZ FR już od dawna, ale nigdy nie mieli oni tak nowoczesnych narzędzi jak obecnie. Systemy bezzałogowe umożliwiają wykrycie np. przemieszczających się celów (także nocą), a system „Strielec” pozwala na szybkie wezwanie wsparcia i precyzyjne wskazanie koordynatów ataku, po czym dokonuje się oceny jego skutków.

W praktyce grupa bojowa z awianawodczikiem (grupa specjalna, rozpoznawcza, punkt dowodzenia etc.) funkcjonuje na linii frontu na zasadzie następującego algorytmu: zajęcie pozycji dogodnej do obserwacji i obrony, nieustanna, długotrwała obserwacja przedpola (aktywności przeciwnika), natychmiastowe wezwanie wsparcia powietrznego w przypadku aktywności przeciwnika, np. kontrataku. Przy ataku na cele stacjonarne algorytm działania będzie nieco inny: dotarcie do celu, zajęcie pozycji dogodnej do obserwacji i obrony, naprowadzenie na cel, ewentualna ocena skutków ataku i wycofanie lub zmiana pozycji.

undefined
Fot. mil.ru

O szczegółach taktycznych zastosowania w praktyce systemu „Strielec” mówi w wywiadzie jeden z awianawodczików w Syrii:

„Kiedy pracuję z załogami samolotów, to wykorzystuję przenośny komputer [tablet]. Wykryłem cel w terenie – wskazuję, gdzie on się znajduje, jego charakterystyki i wysyłam koordynaty na pokład samolotu”.

Dane dotyczące celu i jego koordynaty można także wysyłać do punktu dowodzenia w Chmejmim. Potem dane te wprowadzane są przed lotem przez szturmana do aparatury pokładowej samolotu. Po wykonaniu zadania następuje ocena skutków ataku. Szczególnie skuteczne są tego typu działania w nocy, gdy ataki są niespodziewane i zaskakujące (bojownicy nie wiedzą, że zostali wykryci i nie spodziewają się ataku).

Cechą charakterystyczną współpracy między lotnictwem a siłami naziemnymi (np. specjalnymi) w Syrii jest:

- zmasowane użycie lotnictwa różnego typu (lotnictwo taktyczne, strategiczne, śmigłowce);

- użycie różnych środków porażenia, w tym także stand off (amunicja precyzyjna, pociski manewrujące etc.);

- rażenie przeciwnika na całej głębokości jego ugrupowania (linia frontu, bliskie zaplecze, dalekie tyły etc.);

- efektywne wykrywanie celów i naprowadzanie na nie samolotów;

- stosowanie różnych form taktycznych ataku: wsparcie bezpośrednie na wezwanie, izolacja pola walki, swobodne polowanie, niszczenie infrastruktury na tyłach, itp.

undefined
Fot. mil.ru

Trudno jest ustalić na jakim poziomie taktycznej efektywności jest realizowana współpraca np. sił specjalnych i lotnictwa, nie ulega jednak wątpliwości, że przynosi ona efekty. Nawet jeśli podawane dane, dotyczące liczby zabitych bojowników, zniszczonych czołgów i pikapów etc. etc. są przesadzone (a zapewne są), to raczej nikt nie neguje, iż jednym z głównych faktorów rządowych sukcesów jest efektywne wsparcie z powietrza WKS, w tym także bezpośrednio na linii frontu. Wiele w tej kwestii mówi fakt, że zdarza się stosować dyżury powietrzne zakładające natychmiastowe wejście do akcji w razie wezwania przez siły naziemne. To pokazuje, że wiele elementów wojny nowej generacji stosowanych do tej pory przez kraje NATO jest analizowanych i wdrażanych w SZ FR.

Jednym z ważniejszych elementów, w którym SZ FR wciąż wyraźnie odstają technologicznie od czołowych państw NATO, jest brak możliwości rażenia celów z użyciem środków bezzałogowych. Bezzałogowce są wykorzystywane do naprowadzania, korekty i oceny skuteczności ataków, w tym lotnictwa i artylerii, ale nie są w stanie przenosić pocisków i samodzielnie wykonywać ataków.

undefined
Fot. mil.ru

Nowością jest zapewne dyżurowanie samolotów WKS w powietrzu w gotowości na dowolne wezwanie z ziemi. Taktyka ta jest z powodzeniem wykorzystywana w Syrii. Znany jest przykład z sierpnia 2017 r., kiedy w Dajr az-Zaur wezwano do akcji dyżurujący w powietrzu Su-35S. Samolot miał zniszczyć bombą płynący po Eufracie prom islamistów z Daesh, na którym zauważono sprzęt bojowy (pikapy). Po przekazaniu koordynatów ataku bezpośrednio na pokład samolotu, Su-35S odnalazł cel i zniszczył go jakoby klasyczną bombą. O ile informacje o celnych porażeniach poruszających się celów (tu prom, gdzie indziej pikapy, nawet czołgi) z wysokości 5 km (!) budzą – mówiąc delikatnie – wątpliwości związane z ich autentycznością, to sam epizod nie wydaje się fantastyką – samoloty pełniące dyżury w powietrzu są wzywane, np. przez grupy specjalne, niemal natychmiast, z transmisją danych na pokład przy pomocy systemu „Strielec”.

Zazwyczaj samoloty startują z bazy w Chmejmim, ale czasami z innego polowego lotniska. Znany jest przykład przebazowania na dopiero co odbite i uruchomione lotnisko w Dajr az-Zaur pary rosyjskich Su-25 – samoloty szturmowe i śmigłowce, rozmieszczone blisko linii frontu, pozwalają szybko reagować na zmieniające się warunki pola walki, w tym na wezwania, i wykonywać więcej niż 1-2 misje bojowe na dobę.

undefined
Fot. mil.ru

I na koniec różnica w zastosowaniu elementów bitwy lądowo-powietrznej przez Amerykanów i Rosjan – na supernowoczesny Su-35S dyżurujący w powietrzu zamiast precyzyjnej amunicji podwieszane są klasyczne, niekierowane bomby. Pozostaje potem informować tylko o nieprawdopodobnych umiejętnościach rosyjskich pilotów (i systemu Gefest), którzy z piekielną precyzją zrzucają bomby grawitacyjne z 5 km i trafiają np. w czołg. Oczywistym jest fakt, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest niemożliwość stosowania na taką skalę jak interwencja w Syrii amunicji precyzyjnej przez lotnictwo operacyjno-taktyczne WKS.

Dla odmiany dużo bardziej skuteczne są śmigłowce uderzeniowe – Mi-35M, Mi-28N, Ka-52 - stosujące przeciwpancerne pociski kierowane, zwłaszcza w warunkach syryjskiej pustyni w centralnych i wschodnich częściach kraju. Trzeba jednak zaznaczyć, że system „Strielec” ma ograniczenia w zakresie współpracy ze śmigłowcami – awianawodczik w tym przypadku utrzymuje z załogą śmigłowca klasyczną łączność.

Momentami śmigłowce miały więcej misji bojowych niż samoloty. Odegrały znaczącą rolę w kampaniach w 2017 r. (m.in. Palmyra, Dajr az-Zaur). Bezzałogowce wykrywały cele, które następnie były atakowane przez śmigłowce i porażane z dużych odległości (średnio 4-6 km) z użyciem ppk Ataka (Mi-35M i Mi-28) i Wichr (Ka-52). Także przy przełamywaniu dobrze zorganizowanych linii obrony, wyzwane do akcji lotnictwo odgrywało kluczową rolę, dziesiątkując pozycje przeciwnika – potem zajęcie tych pozycji, np. wzgórz okalających Palmyrę w marcu 2017 r., było już praktycznie formalnością.

undefined
Fot. mil.ru

Oczywiście trudno mówić, że SZ FR zdolne są do realizacji koncepcji bitwy powietrzno-lądowej na poziomie prezentowanym przez armię Stanów Zjednoczonych, nie można jednakże nie zauważyć, że w Syrii Rosjanie wdrożyli taktykę współpracy wojsk naziemnych i lotniczych na niespotykaną dotąd w SZ FR skalę. Włącznie z zastosowaniem, chociaż w ograniczonym zakresie, amunicji precyzyjnej.

Marcin Gawęda

KomentarzeLiczba komentarzy: 67
Reklama
Arek102
wtorek, 20 lutego 2018, 21:03

To były tylko trzy amerykańskie śmigłowce szturmowe i jeden samolot AC-130. I to był po zęby uzbrojony rosyjski batalion najemników- (3 kompanie), który myślał że idzie na słabego przeciwnika -syryjskich bojowników. A tu taka niespodzianka... GRU się nie popisało... A może szczury przegryzły linie telefoniczne i niedoszły informacje od rosyjskiego oficera łącznikowego z US Army informacjami o amerykańskiej bazie? :-))) Ps. Podczas I WŚ wysunięte oddziały frontowe łączyły się ze sztabem dzięki gołębiom pocztowym. Był to na owe czasy niezawodny sposób, a czasem jedyny gdy oddział był okrążony. Może czas do tego wrócić jak GRU i łączność elektroniczna nawala??? :-)))

quest
wtorek, 13 lutego 2018, 18:46

Amerykaninie właśnie kilka dni temu pod Deir ez Zor w Syrii pokazali Rosjanom jak wygląda bitwa powietrzno - lądowa , niejaki Girkin vel Striełkow informuje o stratach rzędu 644 zabitych i ponad 200 rannych. Kreml oczywiście absolutnie nic nie wie i wszystkiemu zaprzecza. Jak zwykle.

darek
środa, 14 lutego 2018, 11:42

A było ponoć 500 atakujących .

Davien
środa, 14 lutego 2018, 08:42

Wg Kremla nic się tam nie wydarzył i nikogo nie było, tylko czemu prosili o zawieszenie broni by zabrać rannych??? Przeciez jak ich tam nie było to jacy ranni, a jak byli to co z oswiadczeniem oficjalnym Kremla?

Operation Northwoods
środa, 14 lutego 2018, 18:31

Po prostu także nie \"prosili o zawieszenie broni by zabrać rannych\" - to kolejne zmyślenie wojenne USA, a pan i inni wmawiacie amerykańskie kłamstwa. Można od ręki wymienić dziesiątki zupełnych zmyśleń Pentagonu z jego ostatnich agresji, ale przy takich okazjach warto przypominać zastopowane dopiero przez samego prezydenta Kennedy plany Pentagonu \"Operation Northwoods\" polegające min. na mordowaniu własnych obywateli USA w amerykańskich miastach w pozorowanych aktach terroru aby zwalić to na Kubę i usprawiedliwić przed światem i USA amerykańską napaść na Kubę.

Davien
poniedziałek, 19 lutego 2018, 23:33

Widzisz tylko ze do Operacji Northwoods nigdy nie doszło stała sie znana opini publiczne a rosja wysadzała włąsne bloki i mordowała w nich mieszkańców by zrzucic wine na Czeczenów, ot taka malutka róznica. Northwoods to 1962r. szczyt zimnej wojny i szaleństw Chruszczowa a rosyjskie mordy to lata 90-te wiec kto tu morduje włąsnych obywateli?

obalaczpropagandy
środa, 14 lutego 2018, 17:58

No tak na atak 500 osób + 1-2 czołgi / oczywiście nie ma dokładnych danych / tylko szacunki czyli mogło być 500 a mogło i 100 wysłali f15/f22/drony/artylerie - no,no - i dali radę , to strach się bać jakby Rosjanie wystawili uzborjony po zęby batalion - ile tych f22 i f15 trzebabyłoby chyba wszystkie latające obecnie na świecie-

cremaster
wtorek, 20 lutego 2018, 08:54

Wtedy wysłaliby po dwa f15 i f22. To wystarczy na Rosjan.

Arek102
wtorek, 20 lutego 2018, 07:18

To były tylko trzy amerykańskie śmigłowce szturmowe i jeden samolot AC-130. I to był po zęby uzbrojony rosyjski batalion najemników- (3 kompanie), który myślał że idzie na słabego przeciwnika -syryjskich bojowników. A tu taka niespodzianka... GRU się nie popisało... A może szczury przegryzły linie telefoniczne i niedoszły informacje od rosyjskiego oficera łącznikowego z informacjami o amerykańskiej bazie? :-))) Ps. Podczas I WŚ wysunięte oddziały łączyły się ze sztabem dzięki gołębiom pocztowym. Był to na owe czasy niezawodny sposób, a czasaem jedyny gdy oddział był okrążony. Może czas do tego wrócić jak GRU i łączność elektroniczna nawala??? :-)))

Davien
poniedziałek, 19 lutego 2018, 23:34

No i Rosjanie potrebowaliby wiecej trumien dla Gruzu 200 jak USA wysłałoby parę więcej F-15E albo jednego dodatkowego BUFF-a.

Kondotier
poniedziałek, 12 lutego 2018, 17:45

Parafrazując słowa nieodżałowanego Generała George\'a Pattona można rzecz \"A miejcie sobie te samoloty, śmigłowce, pociski manewrujące i inne zabawki. Jak przyjdzie co do czego i tak trzeba będzie wysłać faceta z karabinem, żeby wskazał im cele do zniszczenia\".

Gniotsja
poniedziałek, 12 lutego 2018, 05:08

Jak dodtali z Tos 2 to kompiterow ruski juz niepotrzebuje nawet 6 m pod ziemia co byli to juz nie wyjda termobaryczna wszystko rozwiazuje.

W3 - pl
poniedziałek, 12 lutego 2018, 20:51

Jak dodtali pancira a nawet su-ki wersje - 30 Eksport przeciw 4 celom powietrznym ciekawe czy wyjda z salwami himarsMlrs

W3 - pl
poniedziałek, 12 lutego 2018, 20:38

Dlatego np w Indonezji kupili sobie homary. Astros z brazylii do 60 - 80 km

Spahis
poniedziałek, 12 lutego 2018, 00:41

to dobrze czy źle, że Rosja walczy z ISIS ?!

LOLek
niedziela, 18 lutego 2018, 20:58

Jeżeli Rosja wspiera walkę z IGIŁ (jak to mówicie), to albo ma tragiczną precyzję uderzeń, albo stosuje taktykę dywanową (nie mylić z kanapową).

Sieryosza
poniedziałek, 12 lutego 2018, 16:30

czy jesteś pewien że Rosja walczy z ISIS, czy tylko Rosja tak to przedstawia, a tak naprawdę realizuje swoje cele?

zły
poniedziałek, 12 lutego 2018, 15:19

Dobrze, że Rosja walczy z ISIS. Źle, że walka z ISIS to tylko pretekst do testowania nowego uzbrojenia i taktyki.

SzerszeńGTI
poniedziałek, 12 lutego 2018, 12:14

To zależy od tego, po której stronie rosyjskiej lufy się znajdujesz.

loki
niedziela, 11 lutego 2018, 23:28

jak panuja calkowicie w powietrzu i nie obawiaja sie ostrzalu z ladu praktycznie wogole. to jak nie maj atakowac w glab oponenta. zrozumiale podejscie chyba.

Anton
niedziela, 11 lutego 2018, 22:38

Przeciw partyzantom może i dają radę. Bez broni opl jest łatwo. Niech spróbują z regularną dobrze uzbrojoną armią.

Ass
poniedziałek, 12 lutego 2018, 14:42

Taka jak np OT?

W3-pl
poniedziałek, 12 lutego 2018, 19:21

no NO zetrzelili ostanio Suszke25MS. jak i \"Milka25\" z TOW blisko wyzwolonej Palmyry

Baza
poniedziałek, 12 lutego 2018, 16:32

Dobry PPK w rękach OT i w razie potrzeby SU będą spadać aż miło

tom
niedziela, 11 lutego 2018, 21:13

tam komputery - lepsze gorsze ale jednak - u nas rogatywki, mundury, konie i taczanki

deret
poniedziałek, 12 lutego 2018, 03:16

do tom________i samoloty dla ViP -ów zeby mieli w godzinie W czym i jak najdalej z Polski - polska Armia to juz nie jest nawet cyrk tylko dramat z elementami horroru w najgorszym tego slowa znaczeniu dla nas

opowieści lat minionych
niedziela, 11 lutego 2018, 18:38

Pamiętam jak dziś, kiedy dziadek opowiadał mi z emocjami i zachwytem, kiedy z podziwem patrzył na czyniące wielkie postępy w prowadzeniu walki wojska niemieckie walczące w wojnie domowej w Hiszpanii. Podziwiał Niemców jak doskonalą swoje wojenne rzemiosło. Potrafił całymi godzinami rozprawiać o hitlerowskich samolotach współpracujących z wojskami lądowymi, wręcz podziwiał i kibicował niemieckiej armii. Potem wybuchła wojna i podziw dziadka dla niemieckiej armii niektórzy zaczęli uważać za zdradę, moim zdaniem chyba niesłusznie, a tylko jeszcze dodam, że dziadkowi zdarzało się dość często szydzić z Polski i polskiej armii, ale pewnie miał swoje powody, w końcu przegraliśmy we wrześniu. Myślę, że dziadek był wielkim, polskim patriotą, przecież to nic, że podziwiał niemiecką armię i szydził z polskiej. Był patriotą, tak był, na pewno był. Na pewno.

kadett
poniedziałek, 12 lutego 2018, 22:45

łatwo szydzić z armii która jest zewsząd otoczona przez najlepiej uzbrojone i najliczniejsze armie świata dwóch totalitarnych mocarstw w 1939 roku. Jakoś nikt nie szydzi z W.Brytanii której Whermacht okazał litość pod Dunkierką i pozwolił na kajakach bez broni 300 000 Tommys zwiać za kanał La Manche do W.Brytanii. Francuska i brytyjska armia były znacznie liczniejsze i o wiele lepiej uzbrojone od polskiej a w bezprzykładny sposób zostały pokonane szybciej niż nasze wojska we wrześniu, tylko przez jedną armię niemiecką. Wojna w Polsce tak osłabiła armię niemiecką w sprzęcie, amunicjii i materiałach zaopatrzeniowych ze dopiero prawie po roku mogła przeprowadzić kampanię francuską. Mój ojciec, oficer kawalerii w 1939 roku nie bał się niemieckich czołgów, artylerii, piechoty. Bał się jedynie niemieckiego lotnictwa bo przy pomocy tej broni Niemcy głównie zwyciężali w starciach. W sytuacji napadu dwóch przeciwników atakujących od frontu i od tyłu, żadna armia świata nie jest w stanie wygrać wojny obronnej. Jedyne co można zrobi to się poddać. Taki rozkaz wydano po 17 września. Obrona nie miała żadnego sensu.

Marek1
niedziela, 11 lutego 2018, 18:02

Rosjanie uczą się i to szybko, co w połączeniu z coraz większym nasyceniem wojsk nowoczesną technologią daje wymierne efekty. Niestety, u nas jest odwrotnie - nie uczymy się nowoczesnego prowadzenia wojny i NIE pozyskujemy nowoczesnych syst. rozpoznania i lokalizacji celów. A już z systemami łączności i transmisji danych on-line jest całkiem kiepsko. Zresztą nawet do tej pory nie potrafiliśmy pozyskać platformy 4x4 dla rozpoznania ...

asd
niedziela, 11 lutego 2018, 20:49

Żeby się czegoś uczyć trzeba wojować.

Willgraf
niedziela, 11 lutego 2018, 17:52

niedowierzanie, malkontenctwo, dalej czuć ten efekt indoktrynacji w tym artykule,że lepszego uzbrojenia od USA nie ma nikt ...ale każdy widzi ,że Rosjanie są skuteczniejsi po miesiącu działań od Amerykanów po 5 latach niepowodzeń ...zatem bez tej gloryfikacji zachodniego sprzętu, który dobrze wychodzi tylko na folderach i w reklamach jego producentów. Zachodnia taktyka i zachodni sprzęt odnosił porażkę za porażką w wojnie z ISIS

zyg
niedziela, 11 lutego 2018, 23:59

Rosjanie są tak \"skuteczni\" że Wysoki Komisarz ONZ w sobotę ponownie oskarżył ich o zbrodnie wojenne! Tylko w zeszłym tyg podczas nalotów rosyjsko-syryjskich zginęło 230 cywili.

bumio
poniedziałek, 12 lutego 2018, 15:38

Proponuje obejrzeć reportaże z Mosulu. Samochody fruwały tam jak szmaciane lalki sądząc po tym co widać.

vvv
niedziela, 11 lutego 2018, 21:15

jaka skutecznosc? amerykanie walczyli w Syrii? USA w jeden miesiac zmielilo Irak i ich kampania w Afganistanie byla blyskawiczna. Koalicja wystrzelila wiecej pociskow i zrobila wiecej nalotow niz FR ale FR chwali sie kazda wystrzelona luska. Akcja zdobycia Raqqi byla ksiazkowa i Kurdowie wspierani przez USA pokonali ISIS jak dzieci. szybkimi przerzutami przez rzekę odcieli im drogę ucieczki i w kilka tyg zdobyli miasto bez potrzeby zrownywania go z ziemia. Zachodnia taktyka jest kopiowana przez FR a rosjanie ponosza dosc duze straty jak na walke z pasterzami w sandalach a ich doktryna pacyfikwania wszystkiego bombani beczkowymi, niekierowanymi, rakietami niekierowanymi niszczy wszystko dookola. 3/4 dostarczonych t-90/90a juz splonela w Syrii a samych najemnikow FR zginelo kilka dobrych setek

Fun funów USA
poniedziałek, 12 lutego 2018, 09:00

\"...Akcja zdobycia Raqqi byla ksiazkowa i Kurdowie wspierani przez USA pokonali ISIS jak dzieci. szybkimi przerzutami przez rzekę odcieli im drogę ucieczki i w kilka tyg zdobyli miasto bez potrzeby zrownywania go z ziemia.\" O czym Ty bredzisz? Widziałeś jak wygląda Rakka po tym \"książkowym\" zdobywaniu. Podobna do Warszawy z końca 1944 r. Reszty bzdur ( o bombach beczkowych, spalonych 2/2 T-90 i setkach zabitych rosyjskich najemników) nawet nie ma sensu komentować.

W3 - pl
poniedziałek, 12 lutego 2018, 20:32

A wrak milka + 80mm rakiet zasobnik po akcji humanitarnej-to PROWOKACJA

anda
poniedziałek, 12 lutego 2018, 00:57

akacja zdobycia Rakki była książkowa - będzie opisywana w podręcznikach wojskowości tak jak i zdobycie Mosulu jak się nie prowadzi akcji wojskowych w mieście. Przez 5 lat USA nic nie zrobiło aby powstrzymać ISIS i dopiero wkroczenie Rosjan do akcji i groźba prezydenta Iraku, że poprosi wojska rosyjskie o pomoc, zmusiła USA i tzw koalicję do działań. A barbarzyńto podczas zdobywania Rakki i Mosulu można porównać tylko do nalotów dywanowych na Niemcy / czego absolutnie nie potępiam daję tylko przykład /

Olo
niedziela, 11 lutego 2018, 19:48

Bez przesady, Rosja dość długo walczyła ze słabo uzbrojonymi siłami w Syrii i przy wsparciu armii Syryjskiej. Trudo to porównywać do DZIAŁAŃ USA. Zresztą Rosjanie nie przejmowali się znytnio cywilami . jeden fakt jest taki, że modernizują się i coraz skuteczniej działają.

Jaro
niedziela, 11 lutego 2018, 17:42

Rosjanie wykorzystują głównie niekierowane uzbrojenie przy zastosowaniu bardzo zaawansowanego systemu namierzania, bo to jest wielokrotnie tańsze niż używanie bardzo drogich pocisków kierowanych a efekty są zbliżone.

vvv
niedziela, 11 lutego 2018, 21:18

nie do konca. aby zaroac teren musisz wystrzelic pelna salwe niekierowanych rakiet z bliskiej odleglosci a i tak nie masz do konca pewnosci ze niszczysz cel. dodatkowo naraza cie to na atak manpadsami lub ppk. w syrii rosjanie stracili bardzo duzo smiglowcow, rozbil sie mig-29, su-24, stracony su-24, stracony su-25...itp itd. kierowane bomby pozwalaja na zniszczenie celu z bezpiecznego pulapu i odleglosci

poniedziałek, 12 lutego 2018, 14:38

Hmm a ile tego wymienionego sprzetu przez ciebie to zniszczono w trakcie dzialan wojennych?

Smuteczek
poniedziałek, 12 lutego 2018, 11:01

Zestrzelony Su-24 bylby zestrzelony nawet jaky bombardowal z bezpiecznego pulapu. wysokolsc ponad 6km nie uchronilay go przed atakujacym tureckim F-16. Trudno tez by mialo to uchronic MiGa-29 ktory rozbil sie na lotniskowcu

Polanski
niedziela, 11 lutego 2018, 18:51

A jak się nazywa ten zaawansowany system namierzania?

Jaro
poniedziałek, 12 lutego 2018, 00:52

w nazwach nigdy nie byłem dobry, ale to prawdopodobnie chodzi o SWP-24 „Gefest” w przypadku bomb lotniczych. Chociaż w Donbasie to używano zwykłej artylerii z rozpoznaniem za pomocą dronów z piorunującym efektem. Od Donbasu następuje renesans artylerii na świecie, zwłaszcza w USA zmienia się podejście do tego rodzaju broni

dim
niedziela, 11 lutego 2018, 18:40

@jaro ///////// A za kilka lat ich uzbrojenie kierowane też będzie znacznie tańsze niż byłoby dziś. Czasem muszę się z Panem zgodzić, niestety.

Harry 2
niedziela, 11 lutego 2018, 17:14

Rosjanie nabrali kolejnego istotnego doświadczenia w działaniach zbrojnych. W Porównaniu z armią polską ONI mają czym walczyć, a MY nie za bardzo.

Marek1
poniedziałek, 12 lutego 2018, 12:14

Harry 2 - ale MY mamy najlepszych ministrów ON od czasu Bolka Chrobrego, więc nam nie podskoczą ;))

anda
niedziela, 11 lutego 2018, 17:09

Patrząc po efektach to faktycznie / Rakka, Mossul / cała armia USA to miej więcej ten oddział Rosji w Syrii. W dwa lata pogonili islamistów z większości terytorium. Co do celności bombardowań z 5 km nie wiem czy są celne czy niecelne ale efekty przynoszą więc przypuszczam, że są celne. A co do sposobu walki proponuję zapoznać się autorowi z podręcznikami walki wojsk powietrzno - szturmowych Armii Radzieckiej, nie jest to żadna nowość - nowa jest tylko technika.

vvv
niedziela, 11 lutego 2018, 21:21

odbili? przeciez poza rosja walczy tam iran, bezbollach i rosyjscy najemnicy i garstka syryjczykow. USA ma wieksze sukcesy niz assad np w Iraku przy wsparciu sil USA i Francji isis zostalo zniszczone, kurtowie przy wsparciu USA utrzymali Kobane i wyzwolili połowię Syrii i połowię Iraku. koalicja zrzucila wiecej bomb niz FR, wystrzelila wiecej pociskow artylerii niz FR, dostarczyla wiecej broni Kurdom niz FR odsprzedala Assadowi. zrob zestawienie a nie powielaj to co mowi FR :)

dim
niedziela, 11 lutego 2018, 16:58

I zapewne za ok. 2 lata wskazane przez Autora słabsze strony Rosjan (brak nowoczesnego naprowadzania śmigłowców, mała liczba pocisków precyzyjnie kierowanych, z dużych wysokości, brak uderzeniowych dronów) - też nie będą już aktualne. A czy my, za dwa-trzy lata, dysponować będziemy przeciw nim skuteczną, polską opl ? NA CO CZEKAMY ? ////////// \"Także przy przełamywaniu dobrze zorganizowanych linii obrony, wyzwane do akcji lotnictwo odgrywało kluczową rolę, dziesiątkując pozycje przeciwnika\"

Marek1
poniedziałek, 12 lutego 2018, 12:40

dim - to się nazywa analiza działań własnych i wyciąganie wniosków, a następnie konsekwentne eliminowanie wynikłych z analizy niedociągnięć. Niby nic szczególnego, ale dla niektórych to nieosiągalne. Zwłaszcza w zakresie ostatniego elementu ...

Czytelnik
niedziela, 11 lutego 2018, 15:58

Panie Marcinie, Pana artykuły czyta się z przyjemnością. Rzeczowe, konkretne, podaje Pan przykłady i argumenty z obydwu stron. Widać, że nie jest to szpan ani przepisywanie z pudelka (z całym szacunkiem dla tego portalu). Życzę Panu i sobie więcej artykułów. Czyta się to z przyjemnością!

antygawędziarz
niedziela, 11 lutego 2018, 15:02

Trafienie w czołg \"głupią bombą\" nie wymaga od pilota Su-25SM3, Tu-22M, Su-30SM, Su-35 żadnych nadzwyczajnych umiejętności: zaznacza na wyświetlaczu cel, a resztą zajmuje się autopilot, system nawigacyjny i SKO, które prowadzą maszynę i zrzucają bombę, uwzględniając wszystkie znane czynniki: położenie własne i celu, prędkość, temp., ciśnienie, wilgotność, prędkość wiatru. Z 5km uzyskiwano CEP 15m - przy 250-500kg bombach używanych przez Rosjan wystarcza to do zniszczenia każdego czołgu. Wystarczy poczytać o SVP-24: jest tego pełno, również na amerykańskich portalach. Dlatego Rosja ma koszty operacji w Syrii szacowane na 10-30x niższe niż USA.

Bash
niedziela, 11 lutego 2018, 21:12

Szczerze wątpię w te 15m CEP, niektóre kierowane zachodnie bomby nie uzyskują takiego CEP a co dopiero niekierowane rosyjskie z takiej wysokości.

asd
niedziela, 11 lutego 2018, 20:51

USA ma za to drukarkę pieniędzy.

Polanski
niedziela, 11 lutego 2018, 19:13

Kurczę, jakie to proste. Że też ten zgniły Zachód nie przemyśli sprawy. Pakują się w te drogie systemy jak mogą prawie za darmo. Trzeba to uświadomić naszemu MON-owi. A teraz z innej beczki. Rosja nic nie ma 10-30 razy tańsze od NATO. Taktyka pozostawania w powietrzu godzinami, bo może coś się trafi to wcale nie efektywna taktyka. Operowanie specjalsów na tyłach wroga to jest możliwe w Syrii gdzie ludność tylko częściowo sprzyjała ISIS. Większość chciała spokoju i popierała wojska rządowe. W Polsce WOT i wroga ludność cywilna wyeliminuje specjalsów w try miga. Popytajcie znajomych kłusowników penetrujących Waszą okolicę w nocy. Taki gostek porusza się w swoim terenie na pamięć. Strzela celnie z wykorzystaniem noktowizji na 1200m w nocy i zna wszystkich w okolicy. Ciekawe jak długo przeżyje ten mityczny specjals w starciu z takim Apaczem? I tu się kończy opowieść z mchu i paproci w temacie ruchów rosyjskich wojsk specjalnych na głębokim zapleczu Naszej armii w razie \"W\". Co innego w razie przeniesienia konfliktu na teren przeciwnika. Ewentualne nasze rozpoznanie miałoby takie same problemy. No, może nie na Białorusi gdzie większość to potomkowie dawnych Litwinów sprzyjających Polsce. Też wolą żyć na Zachodzie.

Fun funów USA
poniedziałek, 12 lutego 2018, 18:58

\"...Popytajcie znajomych kłusowników penetrujących Waszą okolicę w nocy. Taki gostek porusza się w swoim terenie na pamięć. Strzela celnie z wykorzystaniem noktowizji na 1200m w nocy...\" Zapomniałeś dodać, że \"strzela z łuku żeby nie było huku\". I na końcu morał dla dziatwy dla których podobne bajania są przeznaczone: \"a świstak siedzi i zawija w te sreberka\".

laik, zupełny laik
poniedziałek, 12 lutego 2018, 08:54

Takich obcych specjalsów, to jest w stanie skutecznie załatwić zwykła baba ze wsi, podając specjalsowi herbatkę z laxigenem. Bez poparcia miejscowej ludności, partyzantka i sabotaż nie istnieje długo.

obalaczmitomanow
poniedziałek, 12 lutego 2018, 08:40

Pojęcie masz tak jak o wszystkim. O marynarce, kosmosie itp. A ten zrzucony na tyły wroga to będzie sobie szedł i gwizdał i nie będzie miał żadnego maskowania. Rosjanie lasów nie mają? nie ćwiczą skrytego przemieszczania się, nie potrafią tropić zwierzyny czy ludzi? - człowieku - ten twój kłusownik zostanie zlikwidowany zanim zorientuje się w ogóle o co chodzi. Jak Rosjanie potrafili przeżyć w Czeczenii w górzystym, wrogim terenie - puść tam tego twojego kłusownika i włącz stoper jak długo przeżyje.

BTR
wtorek, 13 lutego 2018, 21:27

Tak,tak. Żołnierza specnazu nie można niczym zabić. Oni są nieśmiertelni ha, ha. A na poważnie to z tymi \"kłusownikami\" a także legalnymi myśliwymi (nie wszystkimi - to trzeba zaznaczyć) Polanski ma wiele racji. Ci ludzie mogą być śmiertelnie groźni dla obcej dywersji. Podobnie jak odpowiednio wyszkolone i wyposażone WOT.

Polanski
poniedziałek, 12 lutego 2018, 19:23

Sedno sprawy tkwi w tym, że Rosjanie nie potrafili przeżyć w Czeczeni w górzystym terenie. Oni nie potrafili przeżyć w środku miasta w swoich najlepszych, nie mających odpowiednika, tankach na Świecie. Do neutralizacji oporu Czeczenów potrzebowali innych Czeczenów. Sami byli za słabi. W górach to używali lotnictwa i rąbania na oślep bombami.

szkodatlumaczyc
wtorek, 13 lutego 2018, 13:39

Ta nie potrafili - a to dobre, dobre. Bo jak się posyłało na wojnę tak przeszkolonych jak nasz WOT to właśnie taki efekt. A tutaj kłusownika ma walczyć ze SPECNAZEM. Ja wiem że wiedza filmowa ma mało wspólnego z rzeczywistością - ale nie wiem czy wy wiecie. Gdyby nie broń i kasa z USA - nie byłoby 2 wojny czeczeńskiej. Do tego była prowadzona w chwili gdy ich armia była na samym dnie. Ale co tam może by tak pododdziały kłusowników zrobić - i po krótkim przeszkoleniu zrzucać na tyły wroga. POWTÓRZĘ RAZ JESZCZE - żaden kłusownik nie ma OBECNIE najmniejszych szans na przeżycie spotkania gdziekolwiek z wyszkolonym żołnierzem wojsk specjalnych. No ale skoro w filmach hollywood jest inaczej - to na pewno prawda. A co do zajmowania miast - to widać jak się amerykanom udaje - 1 ROK ciągłego BOMBARDOWANIA Raki i MOSULU - zaiste ciekawa taktyka.

maciek
poniedziałek, 12 lutego 2018, 18:21

W Czeczenii przegrali sromotnie pierwszą wojnę, druga to były masowe ostrzały artyleryjskie i bombardowania, namierzanie partyzantów urządzeniami ściągniętymi z zachodu, eksterminacja ludności udzielającej im schronienia. Ok. 300 tys. ofiar ale nikt nad nimi szczególnie nie zapłakał bo to akbary były.

ozone
niedziela, 11 lutego 2018, 18:37

Chyba tu chodzi o bomby kasetowe,taka bomba łatwiej zniszczyc cel wielkosci czołgu.

Romek
niedziela, 11 lutego 2018, 14:14

Świetna analiza. Widać że Rosjanie zaczęli się uczyć.

fakty
niedziela, 11 lutego 2018, 23:57

Raczej Rosjanie prześcignęły już dotychczasowego mistrza

Jaro
niedziela, 11 lutego 2018, 23:19

po Gruzji Rosjanie mocno zniwelowali swoje słabe strony, co było widać W Syrii i Donbasie

Jaro
niedziela, 11 lutego 2018, 23:17

raczej to po Syrii i Donbasie Amerykanie uczą się od Rosji

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama