Reklama
Reklama

Bezzałogowi „lojalni skrzydłowi” trafią do RAF-u?

16 lutego 2019, 13:27
DCScK7wWsAAGoms
Fot. Kratos Defense

Royal Air Force (RAF) realizuje projekt wprowadzenia do użycia rojów BSP współpracujących z maszynami załogowymi. Tzw. „lojalni skrzydłowi” mają przyczynić się do znacznego podniesienia efektywności własnego lotnictwa w przełamywaniu zintegrowanego systemu obrony powietrznej potencjalnego przeciwnika.

Roje BSP maja przytłoczyć swoją liczbą i możliwościami system obrony powietrznej przeciwnika, wprowadzając w nim chaos i ułatwiając jego penetrację.

Ambitny program uważany jest za decydentów za możliwy do realizacji w bliskiej przyszłości, BSP operujące w roju mają zostać wybrane już pod koniec tego roku. Jednak zdaniem wielu eksportów założenia (szczególnie czasowe) są zbyt optymistyczne, a sama koncepcja bojowego użycia dronów jest - przynajmniej obecnie - dopiero w fazie badań i rozwoju.

Zgodnie z projektem, bezzałogowe maszyny działające według jego założeń miałyby tworzyć eskadry nowego typu, a wykorzystanie autonomicznych rojów miałoby zapewnić znaczne zwiększenie efektywności bojowej, pozwoliłoby na tworzenie różnorodnych zespołów składających się z BSP i samolotów załogowych, jak również zmniejszyć koszty przyszłych operacji lotniczych. W ramach programu stworzona ma też zostać koncepcja i taktyka użycia takich mieszanych zespołów bojowych, czy specjalny system ich nadzoru i bezpiecznego przekazywania danych.

Już od jakiegoś czasu w RAF realizowany jest projekt Lightweight Affordable Novel Combat Aircraft (LANCA), podobny w założeniach do amerykańskiego Gremlina prowadzonego przez agencję Defense Advanced Research Projects (DARPA). W jego ramach narodziła się koncepcja „lojalnych skrzydłowych”.

Pierwsza eskadra nowych maszyn ma specjalizować się w zwalczaniu zestawów radiolokacyjnych i wyrzutni rakiet systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Ich zadaniem będzie wykrycie, zidentyfikowanie oraz atak lub naprowadzanie maszyn załogowych. Jak na razie nie wypracowano docelowego składu, podporządkowania czy zasad eksploatacji wytypowanego dla eskadry sprzętu.

Ministerstwo obrony Wielkiej Brytanii chce, by nowa koncepcja była oparta na elastycznym i modułowym podejściu do tego zagadnienia. Cały projekt powinien łatwo i szybko poddawać się modyfikacjom w miarę nabywania doświadczenia, czy wprowadzania nowych rozwiązań technicznych. Ponadto same BSP mają powstać w oparciu o sprawdzone rozwiązania, by zachować zdolność do ich masowej i szybkiej produkcji.

Dotychczas na program utworzenia eskadry "lojalnych skrzydłowych" przeznaczono 9 mln USD, ale wydaje się, że finalnie może on kosztować nawet trzykrotnie więcej.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
Andrettoni
wtorek, 19 lutego 2019, 06:59

Pomysł jest ciekawy, ale mało realistyczny. Gdy walczymy ze słabszym przeciwnikiem, to takie wsparcie nie jest potrzebne. Gdy walczymy z silniejszym to może on użyć impulsu elektromagnetycznego lub cyberataku i te drony zbombardują własne pozycje - szczególnie, jeżeli hasło będzie znał producent, a nie użytkownik.

MAZU
poniedziałek, 18 lutego 2019, 12:18

Temat jest omawiany od co najmniej 30 lat. W 2005 r. powstał film "Stealth", o amerykańskim super dronie bojowy ze sztuczną inteligencją. Do dzisiaj nie rozwiązano jednak problemu sterowania takiego "skrzydłowego" - sterowanie z kokpitu myśliwca odpada, a transmisja z większej odległości jest łatwa do zakłócenia, za wyjątkiem łącza satelitarnego, ale i te można zakłócić. Zatem trzeba będzie poczekać do czasu opracowania AI aby taki "skrzydłowy" mógł bezpiecznie latać w kluczu, nie mówiąc o walce. Odrzutowy uzbrojony dron ma oczywiście sens jako dalekie rozpoznanie z możliwością ataku. Odrębną kwestią są uzbrojone bezzałogowe helikoptery, to też stary temat. Załogowy śmigłowiec (pilot i trzech operatorów) może prowadzić co najmniej trzy bezzałogowce, które lecą pierwsze i biorą na siebie ciężar i ryzyko walki. Kilka kilometrów za nimi leci helikopter załogowy i wysyła komendy. Niestety, jest łatwym do namierzenia, bo aktywnym radiowo celem. Ominięciem tego problemu jest kierunkowe łącze satelitarne, ale wtedy nie potrzeba helikoptera „matki”. Ponieważ Polska nie posiada własnych satelitów, ta opcja niestety odpada. Generalnie bez własnych satelitów żaden sensowny dron nie da rady na współczesnym polu walki, chyba że posiada uproszczoną AI w postaci algorytmów ataku na wstępne namierzone cele, tzn. potrafi rozpoznać i zaatakować np. czołg, który został wcześniej zlokalizowany i spozycjonowany (GPS/GLONASS). Zatem największą trudnością jest zapewnienie ciągłej transmisji danych w obie strony w środowisku sinych zakłóceń radioelektronicznych. Mówię o istniejącym stanie wiedzy a nie o przyszłych „splątaniach kwantowych”. Pozdrawiam. M

Piotr Kraczkowski
poniedziałek, 18 lutego 2019, 10:31

Przypominam, że jako pierwszy zaproponowałem tą metodę tylko dla helikopterów Tiger UHT i Caracal (min. na tym forum), ale mnie wtedy wyśmiano.

De Retour
poniedziałek, 18 lutego 2019, 10:20

@ DSA. Poczytaj o" remote carrier" w programie FCAS. Znajdziesz wiele odpowiedzi na swoje wątpliwości.

Adam S.
poniedziałek, 18 lutego 2019, 09:51

@DSA Dokładnie. Taki sposób walki, to raczej w grupach bojowych z myśliwcami pilotowanymi "opcjonalnie". Można wtedy zaoszczędzić na szkoleniu i życiu pilotów, ale nie na sprzęcie. Natomiast drony ze znacznie mniejszą prędkością i zasięgiem, nie mogą operować "wspólnie" z myśliwcami. Chyba że chodzi o roje dronów kontrolowanych ze znacznej odległości przez myśliwce. Ale wtedy lepiej je kontrolować z samolotów... kontroli lotów, na przykład z AWACS-ów, albo samolotów rozpoznawczych.

DSA
niedziela, 17 lutego 2019, 17:24

zdanie jest bardzo trudne. Takie drony aby operować w zespołach z samolotami załogowymi muszą mieć podobne osiągi. Chodzi szczególnie o prędkość i zasięg. Zwłaszcza ten drugi może być problemem, jeżeli te drony nie będą podobnych rozmiarów jak obecne myśliwce (jeśli będą to rój będzie bardzo drogim rozwiązaniem). Można sobie teoretycznie wyobrazić, że są "dowożone" w rejon akcji przez samoloty transportowe o ile dałoby się startować w formie zrzutu. Ale co z powrotem? Jeśli mają latać w jedną stronę po to by przełamywać obronę powietrzną to przypominają pociski manewrujące, a z pewnością będą dużo droższe. Jeżeli rzeczywiście mają pełnić rolę skrzydłowych i walczyć AA to dochodzi jeszcze pułap.

Lolo
sobota, 16 lutego 2019, 23:00

Kupa złomu będzie spadać z nieba Na przeciw ruszą bezzałogowe myśliwce

StZg
sobota, 16 lutego 2019, 19:23

Za 9 mln to najwyżej zadrukują nieco papieru.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama