Berlin zwiększy liczebność Bundeswehry. "Cofnięcie reformy"

9 maja 2016, 18:37
Bundeswehr
Fot. Bundeswehr/Jane Schmidt

Władze Niemiec zamierzają podwyższyć liczebność Bundeswehry o 7 tysięcy żołnierzy. Co więcej, resort przewiduje również zniesienie „górnej granicy” liczebności na poziomie 185 tysięcy, wprowadzonej przez ostatnią reformę armii. W praktyce może to oznaczać odrzucenie kolejnego z kluczowych założeń restrukturyzacji, zrealizowanej na początku dekady.

Jak donosi agencja AFP powołując się na Redaktionsnetzwerks Deutschland, Berlin planuje zwiększenie liczebności armii o około 7 tysięcy żołnierzy. Co więcej, zniesiona ma zostać „górna granica” liczby wojskowych w Niemczech, ustanowiona na poziomie 185 tysięcy żołnierzy zgodnie z ostatnią reformą Bundeswehry.

Jeżeli resort obrony zdoła wdrożyć omawiane założenia w życie, będzie to oznaczać istotną zmianę w kształtowaniu struktury osobowej armii Niemiec. Obecnie bowiem w siłach zbrojnych służy nieco ponad 177 tysięcy żołnierzy, choć w docelowej strukturze przewidziano miejsce łącznie dla 185 tysięcy wojskowych, w tym 2,5 tysiąca rezerwistów. Szczególne znaczenie, w dłuższym okresie miałoby jednak zniesienie „górnej granicy” liczebności, gdyż niewielkie podniesienie liczby żołnierzy w ramach istniejących struktur zapowiadano już wcześniej.

Obecna sytuacja powoduje niedostateczne ukompletowanie poszczególnych jednostek i wpływa na obniżenie stopnia gotowości bojowej. W opublikowanym na początku roku raporcie na kwestię braków personalnych Bundeswehry zwrócił uwagę pełnomocnik parlamentu, poseł Hans-Peter Bartels.

Od tego czasu pojawiają się informacje o planach resortu obrony w celu wzmocnienia zdolności armii, także pod względem personelu. Nowe wytyczne przewidują między innymi stopniowe zwiększenie finansowania – do 2020 roku o około 20% w stosunku do stanu z 2014 roku. Ponadto, zdecydowano o zwiększeniu docelowej liczby sprzętu (w tym czołgów Leopard 2 i KTO Boxer, ale też np. haubic PzH 2000 i transporterów Fennek), ostatecznie rezygnując tym samym z systemu dynamicznego zarządzania dostępnością wyposażenia, który w ostatnich latach przyczynił się do zmniejszenia gotowości Bundeswehry.

Czytaj więcej: Niemcy zwiększają liczebność armii. „Obniżenie wymogów sprawnościowych”

Podwyższenie liczebności niemieckiej armii może okazać się trudne do realizacji, i dlatego pod uwagę bierze się np. obniżenie wymogów sprawnościowych dla żołnierzy służb technicznych (których już obecnie brakuje). Warto jednak wskazać, że ustanowienie „górnej granicy” liczebności Bundeswehry na poziomie 185 000 było jednym z kluczowych założeń reformy niemieckiej armii, zrealizowanej przed kilkoma laty przed procesem profesjonalizacji (wcześniej liczyła ona ok. 250 000 żołnierzy).

Jeżeli więc resort obrony Niemiec podejmie decyzje idące dalej, niż tylko wzmocnienie stanu osobowego zgodnie z istniejącymi planami, będzie to oznaczać kolejne już odwrócenie założeń restrukturyzacji sił zbrojnych. Wcześniej bowiem zrezygnowano z systemu dynamicznego zarządzania wyposażeniem wojskowym. Okazuje się więc, że środki oszczędnościowe, wdrożone kilka lat temu w Republice Federalnej nie mogą być realizowane, jeśli armia ma spełniać wymogi współczesnego pola walki.

Czytaj więcej: Niemcy zwiększają finansowanie armii. "Zmiany będą długoterminowe"

Podwyższenie liczebności może być kolejnym elementem realizowanego procesu odbudowy zdolności bojowej Bundeswehry. Zapowiedzi minister von der Leyen należy ocenić pozytywnie biorąc pod uwagę rolę, jaką Berlin odgrywa w NATO. Z drugiej jednak strony, nie można zapominać o problemach strukturalnych armii, wynikających też z przyczyn politycznych (jak kontrowersyjne zmiany dotyczące zasad czasu służby żołnierzy).

Kontrowersje budzi też zakres zapowiadanych działań, który może się okazać zbyt ograniczony w stosunku do potrzeb. Część komentatorów wskazuje, że niemiecka armia powinna liczyć 200 000 żołnierzy, jeżeli ma być w zadowalającym stopniu zdolna do spełniania zobowiązań wobec NATO. Środki planowane przez niemiecki resort obrony będą skuteczne tylko w dłuższym okresie, dlatego na razie trudno o ich jednoznaczną ocenę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 10
Reklama
Kris
poniedziałek, 9 maja 2016, 22:16

W istocie nie ma znaczenia liczebność armii jako takiej, lecz stopień ukompletowania jednostek w linii. To one mają walczyć, reszta jedynie (aż) zabezpiecza ich działania.Podczas drugiej wojny światowej na jednego walczącego żołnierza w niemieckiej armii przypadało 9 żołnierzy na zapleczu, dlatego właśnie Niemcy podczas masowego odwrotu wciąż miało ogromne rezerwy i tak spektakularnie, setkami tysięcy szło do niewoli. jak widać relacje te utrzymują się na podobnym poziomie, bo Niemcy mają podobną liczbę brygad do polskiej armii.

werty
wtorek, 10 maja 2016, 01:29

tak 7 do 13 to jest tyle samo.

Jaksar
wtorek, 10 maja 2016, 15:10

niemcy odbudowywują nową rzeszę i militarną dominację w Europie.... Pamiętam jak zdecydowano się na zajęcie DDR przez RFN, wówczas mówiono, że zawsze jak niemcy terytorialnie się rozszerzały odbudowywały armię a to prowadziło do wojen w tym dwóch światowych. Obecnie nie tylko, że połączono oba niemieckie państwa, zniesiono kontrolę nad niemiecką armią to w dodatku zniesiono wszelkie ograniczenia dla przemysłu zbrojeniowego. Kolejny krok to przejęcie (de facto już istniejącą) kontrolę polityczną nad UE, zwiększenie Armi, zaangażowanmie się militarne w regionie i zagwarantowanie niemieckich interesów przy współpracy z odwiecznym sojusznikiem Rosją. Dla niemców jest problemem odradzająca się w europie świadomość narodowa i nacjonalizacja Polityki szczególnie w Europie wschodniej a ostatnio nawet w Austri. Te zmiany niepokoją Berlin tym bardziej, że grożą ich interesowi gospodarczemu i stoją na przeszkodzie porozumienia się ponad głowami krajów Europy wschodniej z Rosją. Polska powinna temu zapobiegać i sprzeciwiać się rozlokowywaniu Bundeswehry czy to w Polsce czy w krajach bałtyckich! W dalszych planach Niemców jest uzależnienie Ukraińskiej gospodarki od niemieckiego przemysłu szczególnie w regionach które leżą poza Rosyjską strefą wpływu, czyli Ukraina zachodnia i Zaporoże jak i uniemożliwienie porozumienia gospodarczo-politycznego pomiędzy Ukrainą a Polską przy współudziale państw regionu. Niemcy i Rosja boją się panicznie tego sojuszu ponieważ połączony potencjał Ukrainy i krajów Europy wschodniej doprowadził by do powstania trzeciego mocarstwa w Europie i odrodzenia się silnej Rzeczpospolitej. Niemcy nie mając bezpośredniej granicy ani z Rosją ani z Ukrainą musiałyby budować dobre sojusze i współpracę z krajami V4, Litwą, Estonią i Łotwą po to by prowadzić handel wymienny z chłonnym rynkiem wschodnim. Wówczas takie projekty jak Nordstreem 2 bez zgody Polski nie miały by szans na realizację, inaczej znaleźlibyśmy i my bata na Berlin !

Kriss
poniedziałek, 9 maja 2016, 21:21

A jeszcze gorna granica z ukladu 2+4 lezala >300K. Ale polecieli.....

wojak
wtorek, 10 maja 2016, 10:13

A po co i za co?

AS
poniedziałek, 9 maja 2016, 20:30

Kiedy my zwiększymy liczebność do 180.000 ?

Kamil
wtorek, 10 maja 2016, 13:13

Gdy przystaniemy być europejskim rynkiem zbytu i montownią niemieckich oraz amerykańskich firm, a w zamian sami zaczniemy wprowadzać na rynek nowinki technologiczne co sprawi, że będzie nas na to stać. W skrócie nigdy.

dropik
wtorek, 10 maja 2016, 11:55

za 10-15 lat juz budzet wzrosnie 2 razy a dziura budzetowa zmniejszy sie tez 2 razy..

123
wtorek, 10 maja 2016, 11:42

A mamy budżet w wysokości 33 mld EURO?

panzerfaust39
poniedziałek, 9 maja 2016, 19:19

Ta tak zwana reforma Bundeswehry miała w rzeczywistości ją rozbroić w imię jakiejś kolejnej mrzonki co po części się stało

Tweets Defence24