Bataliony ochotnicze pod Iłowajskiem. Dotkliwa porażka Ukrainy

27 lutego 2016, 12:48
Ukraina sprzęt rosyjski
fot. www.mil.gov.ua

Ukraińskie dowództwo zdecydowało się skierować na miasto Iłowajsk, zajęte przez tzw. „separatystów”, siły złożone z batalionów ochotniczych. Wprowadzenie ich do walki zbiegło się jednak w czasie z wejściem na teren Ukrainy grup bojowych regularnych wojsk Federacji Rosyjskiej, a sama bitwa zakończyła się okrążeniem wojsk ukraińskich. 

W sierpniu 2014 r. Iłowajsk był kluczową pozycją, której zajęcie mogło mieć decydujące znaczenie dla zwinięcia części obrony separatystów w rejonie Doniecka. Był to bardzo ważny węzeł komunikacyjny. Siły przeciwnika oceniano bardzo skromnie. Wydawało się, że wystarczy wejść do miasteczka i zawiesić flagę. Jak się okazało, szacunki były błędne – problem jednak w tym, że sztab ATO nie dysponował w sektorze B żadnymi poważnymi rezerwami. Zdecydowano sięgnąć po bataliony ochotnicze (Obrony Terytorialnej, MSW i Gwardii Narodowej). Zakładano, że zajęcie samego Iłowajska będzie zadaniem łatwym i - oczywiście - nie dopuszczano myśli, że dojdzie do rosyjskiej inwazji, a jednostki te znajdą się na pierwszej linii walk, w obliczu pancerno-zmechanizowanych grup bojowych, wspartych artylerią.

Początkowo pod Iłowajsk skierowano dwa bataliony obrony terytorialnej - 39. i 40. Atak na miasto z 7 sierpnia nie powiódł się – informacje, że Iłowajsk jest silnym rejonem umocnionym nie zmieniły nastawienia sztabu ATO i dowództwa sektoru B. Pod Iłowajsk ściągnięto pododdziały z trzech kolejnych batalionów ochotniczych: „Donbas”, „Azow” i „Szachtarsk” (łącznie ok. 200 ludzi). Atak z 10 sierpnia także się nie powiódł. Bataliony ochotnicze poniosły niemałe straty – 12 zabitych (trzech z „Azowa”, czterech z „Donbasu”, trzech „Kriwbasu”, dwóch z Prawego Sektora).

Nowy etap ataku na Iłowajsk datuje się na 18-19 sierpnia. Ponieważ nie było do dyspozycji żadnych poważnych sił regularnej armii, podjęto decyzję, żeby ściągnąć pod Iłowajsk wszystko co można było – bataliony ochotnicze (terytorialne, milicyjne i gwardii) oraz ledwo kilka jako tako wyposażonych grup taktycznych (czołgi i bwp). Bataliony ochotnicze były słabo wyposażone i wyszkolone, mało liczne (de facto kompanie i plutony), nie miały także (poza „Donbasem”) większego doświadczenia bojowego.

Istotną osobą, która koordynowała atak na Iłowajsk był Semen Semenczenko, nominalny dowódca batalionu „Donbas”. Jak wspomina Wiaczesław Własenko ps „Filin”, operacyjny dowódca batalionu, Semenczenko uważał, że Iłowajsk to robota na jeden dzień, a kiedy okazało się, że to rejon umocniony, do kontynuowania natarcia starał się ściągnąć wsparcie regularnej armii.

„Semenczenko jeździł tu i tam, konsultował, a po przyjeździe stwierdził, że będą czołgi, będą BMP, będą Grady i ogólnie będzie wsparcie SZU” - wspominał Filin.

Siły przeznaczone do ataku były nadzwyczaj skromne w stosunku do faktu, że pod Iłowajsk separatyści ściągnęli poważne wzmocnienia i zaciekle bronili miasta. Do ataku poszły następujące pododdziały: „Donbas” (220 ludzi), „Dniepr-1” (78), „Mirotworiec” (74), „Świteź” (40, potem 30), „Chersoń” (30), „Iwano-Frankowsk” (33) oraz jako wsparcie ze strony SZU kompania z 51. Brygady Zmechanizowanej oraz świeżo przybyła kompanijna grupa taktyczna z 17. Brygady Pancernej (cztery czołgi, cztery bwp, 82 ludzi).

Pododdział „Azowa” przerzucono do Mariupola, „Szachtarsk” został oceniony jako niezdolny do boju i skierowany na kierunek pomocniczy. 19 sierpnia do Iłowajska wszedł „Donbas” z niewielkim wsparciem broni pancernej, a za nim „Dniepr-1” i inne jednostki. Rozpoczęły się zaciekłe walki o miejscowość, zwłaszcza o wagonownię (tzw. depo), gdzie odcięto kilkudziesięciu ochotników („Mirotworiec” i „Chersoń”), z kolei „Donbas” umocnił się na terenie szkoły nr 14.

Separatyści przerzucili w ten rejon elementy batalionów „Wostok” i „Opłot”. Ochotnicy i nieliczne pododdziały armijne zmuszone były oddać część miasta i odpierać kontrataki (piechota plus wozy pancerne), aktywna była także artyleria separatystów (szczególnie moździerze i Grady). O zaciętości walk mogą świadczyć straty batalionu „Donbas” – 19 sierpnia czterech zabitych, 20 sierpnia dwóch zabitych. Krwawiły nie tylko lekko uzbrojone bataliony ochotnicze, ale także pododdziały ZSU – siedmiu zabitych tylko 20 sierpnia.

Sytuacja zdecydowanie pogorszyła się jednak 24 sierpnia, kiedy batalionowe grupy bojowe SZ FR weszły na teren Ukrainy. W trakcie odwrotu z kotła bataliony ochotnicze poniosły duże straty w zabitych i rannych, a przede wszystkim w zaginionych bez wieści i wziętych do niewoli. Tylko z batalionu „Donbas” do niewoli dostało się, zdaniem Semenczenki, co najmniej 96 żołnierzy (ostatnich z nich wymieniono dopiero rok później). W starciu z rosyjskimi regularnymi jednostkami pancerno-zmechanizowanymi lekkie bataliony ochotnicze, wsparte jedynie nielicznymi pododdziałami SZU, były w tragicznej sytuacji.

Pikiety przed ministerstwem i wzywanie do natychmiastowej odsieczy Iłowajskowi były o tyle bezproduktywne, że sztab ATO nie dysponował poważniejszymi rezerwami w tym rejonie. Te nieliczne siły, które kontratakowały, zostały szybko rozbite i odrzucone. Być może z początkiem września można było podciągnąć większe siły, jednak dowódca sektora B, gen. Chomczak postanowił 29 sierpnia przebić się do swoich pozycji.

Przebijano się dwiema wielkimi kolumnami. Ponieważ Rosjanie obiecywali „zielony korytarz” zakładano, że początkowo kolumny nie będą ostrzeliwane, a w razie potrzeby rozwiną się do boju. Awangardę i ariergardę stanowiły nieliczne czołgi i bwp. W jednej kolumnie (tzw. „północnej” dowodzonej przez gen. Chomczaka) przebijały się bataliony MSW, w drugiej kolumnie (tzw. „południowej” płk. Graczowa) znalazły się niewielkie pododdziały z innych batalionów i cały batalion „Donbas”.

Ochotnicy jechali w kolumnach w pikapach, mikrobusach, ciężarówkach i autobusach. W ześrodkowanym ogniu artylerii, ppk, czołgów i całego arsenału broni piechoty ponieśli duże straty.

Zastępca dowódcy kompanii specjalnego przeznaczenia MSW „Świteź” wspomina: „Kolumnę rozbili całą. Po prostu pojechaliśmy - po pierwszej miejscowości z lewej zaczęła bić artyleria. Kolumna była duża - aż do 4 km. Ona jechała, a ostrzeliwali ją z wszystkich stron, z wszelkiego rodzaju broni: strzeleckiej, ppk. [...] pięć czołgów ogniem bezpośrednim biło po autobusach, po samochodach z ludźmi. [...] Nie chcesz zobaczyć takiego widoku, kiedy w autobusie jedzie około 40 osób i tam trafia czołgowy pocisk. Wszystkie elementy autobusu rozlatują się, a on sam z ludźmi płonie jak świeczka”.

Pod chutorem Gorbatenko część kolumny północnej, z ochotniczymi pododdziałami MSW, została wprost rozstrzelana przez ześrodkowany ogień rosyjskich desantników. Wszystkie autobusy, samochody i ciężarówki, którymi jechali ochotnicy z „Mirotworca”, „Chersonia” i „Iwano-Franowska” zostały w rejonie chutoru zniszczone.

W ataku na pozycje rosyjskie rozbity i rozproszony został także „Donbas” i kolumna południowa. Mimo trudnej sytuacji taktycznej w ostatnim starciu przebijającego się batalionu zniszczono trzy rosyjskie T-72 i jeden BMD-2. Wyczerpawszy możliwości ofensywne, całe zgrupowanie 30 sierpnia złożyło broń. Część żołnierzy i ochotników jednak się przebiła, przerywając zewnętrzny pierścień okrążenia.

Duże straty w sprzęcie i ludziach, zwłaszcza w czasie „wyjścia” z okrążenia, poniosły grupy bojowe ukraińskiej armii, ale „iłowajski kocioł” był katastrofą przede wszystkim dla „świeżych” batalionów ochotniczych. Nieoczekiwanie w rejonie Iłowajska bataliony te, słabo wyszkolone i uzbrojone, prezentujące siłę rzeczywistą plutonów, czy kompanii, poza „Donbasem” bez doświadczenia bojowego, znalazły się dosłownie na pierwszej linii frontu. Nic dziwnego, że sprawa stała się medialna, a tragedia Iłowajska odbiła się na Ukrainie głośnym echem. Zamiast łatwego opanowania miasta w terenie zurbanizowanym doszło do walk z wyborowymi oddziałami tzw. separatystów i rosyjskich ochotników, a potem obie kolumny musiały przebijać się, pod ogniem artylerii, przez pododdziały pancerno-zmechanizowane batalionowych grup taktycznych regularnej armii rosyjskiej.

Szacunki strat są rozmaite, ale dają wyobrażenie o rozmiarach porażki sił Ukrainy – z pododdziałów regularnych i ochotniczych ubyło grubo ponad 200 zabitych, do czego należy doliczyć setki rannych i kontuzjowanych oraz kolejne setki zaginionych bez wieści i jeńców. Oddziały ochotnicze wyszły z Iłowajska jako jednostki rozbite. Według informacji zebranych przez wolontariuszy straty batalionu Donbas (220 ludzi) wynieść miały sześciu zabitych, 130 jeńców i 73 zaginionych bez wieści (11 wyszło z kotła).

Uczestnicy bitwy podkreślają jednakże, że iłowajski kocioł to nie tylko tragedia, ale i świadectwo woli walki i niezłomności. Zamiast złożyć broń, w beznadziejnej sytuacji, Ukraińcy zdecydowali się na przebijanie. W efekcie zadali pododdziałom rosyjskim poważne straty w sile żywej i technice, a składali broń już w sytuacji całkowicie beznadziejnej. Dyskusyjny jest oczywiście sposób wykonania tej decyzji.

Warto na zakończenie stwierdzić, że Rosjanie namawiali okrążone oddziały do złożenia broni. Wzięcie do niewoli dowódcy sektora gen. Chomczaka z całym sztabem i kilkuset ochotników na czele z Semenczenką i batalionem „Donbas” byłoby nie lada sukcesem polityczno-propagandowym.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 111
Reklama
Guderian
piątek, 10 stycznia 2020, 17:27

Tylko Polak potrafi pluć na swoich tylko Polak ..taka kure.... nacja .. oby te bataliony OT nigdy nie musiały wam udowadniać poświęcenia i oddania dla ojczyzny .. znaleźli się ex perci od OT i morale

Jaksar
wtorek, 30 lipca 2019, 18:43

Gen. Chomczak wg. Amerykanów był niezdolny do dowodzenia takim związkiem jaki miał do dyspozycji pod Illowajskiem. Jego umiejętności dowódcę są na poziomie co najwyżej dowódcy batalionu a i to jest wątpliwe. Winę za porażkę ponosi on i jego zastępca, nie można wycofywać jednostek bez zabezpieczenia, fałszywa ocena sił przeciwnika i fakt, że znane były przygotowywania dywizji wojsk FR a mimo to nie wzięto tego pod uwagę w marszu na Illowajskiem świadczy o kompletnej niezdolności sztabu homczaka do prowadzenia takich operacji. Zamiast pociągnąć go do odpowiedzialności, winę za porażkę pod Illowajskiem zrzucono na bataliony a homczaka nowy prezydent Ukrainy mianował na dowódcę sztabu generalnego wszystkich sił armi ukraińskiej. Myślę, że ta decyzja ucieszyła rosjan wiedząc, że ten tchorzliwy, populistyczny generał przy kolejnej , być może inwazji wojsk FR w kirunku na Odesse straci głowę i tym razem kompletnie zdemoralizuje wojska ukraińskie ponosząc kolejną porażkę. ..

Pan Jabu
sobota, 27 lutego 2016, 20:47

Decydentom, ku przestrodze. Tak działali amatorzy. A jak nasze Ot ?

Jaksar
wtorek, 30 lipca 2019, 18:54

Nasze WOT w razie konfliktu w pierwszym dniu zdezerteruje by zdążyć do mamy na obiad... ale poważnie, w naszych batalionach OT brakuje woli poświęcenia się dla kraju dlatego nie mogą spełniać takiej roli jak bataliony OT Ukrainy. Nasz sztab generalny przypuszcza,że w razie konfliktu 1/4 stanu WOT nie stawi się do miejsca zbiórki a pozostali nie będą w stanie, poza byłymi żołnierzami zawodowymi, podjąć walkę z wrogiem. Proszę porównać sytuacje, ukraińskie OT powstały spontanicznie,z niczego, bez wsparcia sztabu generalnego, bez broni i wyszkolenia i pomimo wysokich na początku strat to te bataliony powstrzymał inwazję rosyjska co dla Moskwy było zaskoczeniem. Pierwsze jednostki batalionu Aidar do walki szły z nożami, kosami i niewielką ilością starej broni myśliwskiej. Ochotnicy sami, za swoje pieniądze i pomoc wolontariuszy kupywac sobie sprzęt a z czasem zdobywali broń na separatystach w tym bwp. Uważasz, że nasze lalki z WOT byłyby do tego gotowe?

Guderian
piątek, 10 stycznia 2020, 16:54

Jakiej woli brakuje ..poświecenia się dla kraju ..a skąd takie informację masz człowieku ..? o czym ty bredzisz ..100 % stanu to ochotnicy i ty ich wolę poświecenia negujesz .. wiadomo że prawdziwa wojna i zawodowego żołnierza z miękczy o co mówić o nie doświadczonym OT .. ale nie daj Boże aby musieli udowadniać swoje poświecenie .. znalazł się expert od morale i poświecenia .. zdziwił byś się człowieku ile oni maja poświecenia w sobie

okoń
sobota, 27 lutego 2016, 20:14

A my chcemy tworzyć brygady OT. Jak dojdzie do walki z kacapami to skończy się jak wyżej.

Sekcyjny
sobota, 27 lutego 2016, 22:59

Po prostu w idiotyczny sposób wykorzystano bataliony ochotnicze, tak samo jak Obronę Narodową (polska OT) we wrześniu 1939. OT i jednostki ochotnicze nie służą do regularnych działań, tylko do działań przeciwdywersyjnych, przeciwdesantowych I nieregularnych. Ale nie regularnych. OT mają wykorzystywać własny teren, specyficzne formy działań i ich powszechność, nie są tanią i słabą podróbka wojsk operacyjnych. Porównywanie tych dwóch potencjałów Sił Zbrojnych do siebie jest mocno niepoważne.

Jaksar
wtorek, 30 lipca 2019, 19:06

Kolego, w roku 2014 praktycznie nie było zdolnej do walki armi ukraińskiej, nikt ochotników z ochotniczych batalionów nigdzie nie wysyłał, jednostki te powstały spontanicznie na bazie grup samoobrony na Majdanie i widząc co się działo na Krymie same stanęły słabo uzbrojone na drodze separatystom. Nie ufam Ukraińcom z jednostek budowanych na nacjonalistycznej idei jednakże muszę przyznać tym ludziom heroizm, wysoki stopień patriotyzmu i odwagi co pokrzyżowalo Rosji zajęcie całego Donbasu i wybrzeża czarno-morskiego. Obecnie ukraińska armia jest w dużo lepszej sytuacji dzięki wsparciu NATO a szczególnie amerykanów mimo to, większość ciężaru walk w Donbasie pozostała na barkach batalionów OT. Są one lepiej dozbrojone, przeszkolone i wyposażone, o ich patriotyzmie powinno świadczyć to, że większość bojowników która była wcześniej w walkach ranna czy w niewoli powróciła do swoich batalionów by dalej walczyć z separatystami i wojskami rosyjskimi.

markus
sobota, 27 lutego 2016, 20:04

CZy mógłby ktoś mi wytłumaczyć jak to się dzieje że ukraińska armia jest większa od naszej a tu widzę o zdobycie ważnego węzła walczy zaledwie 460 ludzi z lekkim wyposażeniem ? i na dobitek to prawie cywile ?

Guderian
piątek, 10 stycznia 2020, 17:00

A co tu mają liczby do czynienia .. nic .. fatalne dowództwo ..moralne słabe ..uzbrojenie słabe ( oprócz batalionów ochotniczych tam morale było wysokie )..już w pierwszych dniach wojny stracili 60 % techniki ..to wojna domowa .. część ukraińskich wojskowych pracowała dla separów część przeszła na ich stronę .. Rebelianci wsparci rosyjskimi wojskami ..rosyjskim wywiadem ..rosyjską techniką .. w pierwszych dwóch latach wojny robili z ukraińcami co chcieli

afsd
niedziela, 28 lutego 2016, 08:29

papierowa armia ,większość sprzętu na stania tej papierowej armi stacjonuje ale w afryce .. stad tak sytuacja zapomnienie li dowódcy zapewne z odpowiednia opłata skreślić ze stanu sprzęt wysłany do afryki czy kto wie gdzie jeszcze

Lukas
sobota, 27 lutego 2016, 23:01

Internetowi specjaliści od doktryn. Zrozumcie wreszcie, że na Ukrainie nie walczy armia tylko jednostki MSW wspierane przez ochotników (bataliony), takie ukraińskie FIA i ON. Dotąd nie walczyła żadna regularna jednostka armii ukraińskiej. Weźcie w końcu pod uwagę ten fakt podczas swoich "analiz".

wiarus
niedziela, 28 lutego 2016, 12:11

Przepraszam, lecz czytając ten tekst ogarnia mnie pusty śmiech: - z powodu 3 batalionów w sile kompanii; - szokujących strat tych "elitarnych" jednostek; - "jak dzielnie" kolumny wytrzymały ostrzał paru czołgów i jeszcze odgryzały się ogniem autobusów; - medialnych odgrzewanych kotletów, śmieszących ludzi mających cokolwiek z militariami i dowodzeniem. Dajcie już spokój, kogo obchodzą szalone militarne osiągnięcia Ukraińców.

jozek
niedziela, 28 lutego 2016, 19:44

Dokładnie tak jak napisałeś, nic dodać nic ująć....każdy rozsądny Polak, potrafi oddzielić propagandę proukraińską zawartą w powyższym artykule od rzeczywistości. Każdy oprócz pesudopatriotów polskich i troli ukraińskich, którzy w swoim obłędzie antyrosyjskim, posuwają się już nawet do niby współczucia zwykłym Rosjanom, których to synowie niby masowo ginęli na Ukrainie, zabijani przez jak to "udowodniono" w powyższym artykule dzielnych ukraińskich ochotników... Z jednym się tylko z tobą nie mogę zgodzić, te brednie dot. jak to ładnie nazwałeś "szalonych militarnych osiągnięć Ukraińców" nie zasługują nawet na śmiech tylko budzą politowanie rozsądnych ludzi....

wstyd trolu
niedziela, 28 lutego 2016, 16:13

patriotów polskich i ukraińskich OBCHODZĄ - agentów wpływu spod SanktPetersbura w Federacji Rosyjskiej "śmieszą" - rodzin zwykłych Rosjan, którym zginęli synowie z agresji na Ukrainę - też "obchodzą".... cmentarne mogiły przypominają im jak się kończy "geopolityczna gra" pana Putina.

Piotr
poniedziałek, 29 lutego 2016, 20:36

Wikipedia podaje inny opis walk: "......Wykorzystali to rebelianci i siły rosyjskie, które zamknęły w „kocioł amwrosiewski”, zwany też „kotłem iłowajśkim”, wszystkie ukraińskie jednostki wojskowe operujące powyżej drogi łączącej miasta Lisycze – Amwrosiwka – Iłowajśk. Uniemożliwiło to dalszą interwencję sił tam okrążonych na froncie mariupolskim. W skład jednostek ukraińskich tam walczących wchodziły bataliony Gwardii Narodowej „Dniepr 2", „Azow” i „Donbas” oraz brygady zmechanizowane 30., 28. i 95. o sile 7 tys. żołnierzy. Siły ukraińskie znacznie przewyższały liczebnie rebeliantów, jednak błędy w dowodzeniu i konflikty na linii sztab – ochotnicze bataliony sprawiły, że Ukraińcy po raz kolejny wpadli w kocioł. Obnażyło to również słabość bojową batalionów ochotniczych. Podczas prób wyrwania się z kotła zginęło według ukraińskich mediów 100 rządowych żołnierzy. Według sił ukraińskich, przeciwko nim walczyły oddziały rosyjskiej armii bez dystynkcji o sile 250 żołnierzy z 76. Dywizji Powietrznodesantowej z Pskowa. Na froncie obecni mieli być także żołnierze z 106. Dywizji Powietrznodesantowej z Riazania, 98. Dywizji Powietrznodesantowej z Iwanowa i Kostromy, 9. Brygady Zmotoryzowanej z Niżnego Nowogrodu, 18. Brygady Zmotoryzowanej z Czeczenii, specnaz GRU i artyleria z Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego....." ".......29 sierpnia 2014 Zacharczenko zgodził się na otwarcie korytarza humanitarnego dla ukraińskich żołnierzy otoczonych pod Iłowajśkiem. 30 sierpnia 2014 „kocioł amwrosiewski” został rozbity na dwie części. Odizolowano od siebie siły batalionu gwardii narodowej „Azow” od sił 28. i 30. Batalionu Zmechanizowanego. W północnej części tego kotła udało się wydostać Batalionowi „Donbas”. Na przełomie sierpnia i września 2014 kocioł został praktycznie zlikwidowany, po tym jak żołnierze porzucili broń i sprzęt i ewakuowali się korytarzem humanitarnym..." Mam nadzieję, że Wikipedii nie tworzą trole Putina ale wynika z tego, że zbieranina separatystów plus kilkuset zawodowych spadochroniarzy rosyjskich rozbiło kilkutysięczne zgrupowanie kilku brygad zmechanizowanych i kilku ochotniczych batalionów gwardii narodowej Ukrainy. Defence24 to świetny portal ale wolałbym w artykułach więcej profesjonalizmu fachowości a mniej propagandy

aunb
wtorek, 1 marca 2016, 11:38

Profesjonalizmu i fachowości ciężko doszukać się w twoim wpisie. Cała akcja ATO przebiegała pomyślnie do momentu włączenia się regularnych wojsk rosyjskich. Siły ATO planowały odcięcie zaopatrzenia od granicy z Rosją i stopniowe okrążanie. Wtedy do akcji weszła Rosja zaczynając ostrzał ze swojego terytorium. Ukraińcy byli bezsilni bo mieli zakaz odpowiadania ogniem artyleryjskim. Morale padło, zaczęły się dezercje, bo ile można siedzieć bezczynnie pod ostrzałem.... Ze zrozumiałych względów. Wyobraźmy sobie awanturę jaką wszczął by Ławrow, że Ukraina zaatakowała Rosję. Mieliby pretekst do oficjalnego wejścia. Nie musieliby już nawet naszywek z mundurów zrywać.....W ten sposób rozbito oddziały zmechanizowanie i artylerię. Potem poszło już z górki. Rosja weszła i kontynuowała ostrzał artyleryjski. Mieli naprzeciw siebie tylko jednostki lekkie i tutaj liczba żołnierzy w tysiącach nic nam nie mówi. Bo setka artylerzystów zrobi masakrę z kilkudziesięcioma nawet tysiącami lekkiej piechoty..... Ilość i przewaga liczebna jest już tylko mięsem armatnim. Podsumowując Ukraińcy się przeliczyli. Zaryzykowali, że Rosja się nie zaangażuje i nie odważy na oficjalne wejście. Gdyby mieli taką wiedzę to nie próbowali by okrążenia i operowania blisko rosyjskiej granicy. Doskonale pamiętam z TV opinie różnych ekspertów wojskowych o odcięciu i uszczelnieniu granicy.... To miała być podstawa i jedyny warunek powodzenia..... Jak się skończyło wiemy.....Po fakcie każdy mądry.....hehehehe

Jaksar
wtorek, 30 lipca 2019, 19:30

Do tego jeszcze dochodzi brak zdolności dowodczych gen. Homczaka który zapewne nawet jako dowódca batalionu by zawiódł. Niezależne media ukraińskie oskarżają go od początku o brak kompetencji a nawet zdradę. Komiczne jest to, że winę za porażkę zwalil na bataliony ochotnicze i częściowa dezercje. Dzisiaj zamiast dymisji i wadze nią go za kratki nowy prezydent mianował homczaka na dowódcę sztabu generalnego. Niech Bogowie chronią Ukrainę przed otwarta inwazja wojsk rosyjskich na cały Donbaskiego i wbrzeze czarno morskie obwodu Odessa, z takim dowódca Ukraina straci połowę armi a na rzeź zostaną wysłanie znowu ochotnicy.

AS
niedziela, 28 lutego 2016, 11:51

Tak się kończy starcie obrony terytorialnej z komandosami zrzucanymi w kluczowe miejsca.

Dron
sobota, 27 lutego 2016, 19:02

1. Niedawno milicjanci wycofali tanki spod Mariupola (patrz interia) mundurki mieli tankisty toczka w toczke jak rzecznik ruski w Syrii. 2.jaki konflikt? Specznaj pisze, to upowcy bombardowali. 3. Fotka pokazuje znaczenie pancerza i niepotrzebne nam raczej niszczyciele tankow +armata 105mm

jacek
sobota, 27 lutego 2016, 18:54

wzruszyłem się... "Zielony korytarz" ? ależ tak, tyle że bez broni i sprzętu.

SyøTroll
poniedziałek, 14 września 2020, 15:17

Siły rządowe wolały zamiast skorzystać z "zielonego korytarza", przebijać się zbrojnie, do swoich, i były zdziwione że odrzucenie "zielonego korytarza" skutkowało ostrzałem.

wiercipięta
niedziela, 28 lutego 2016, 10:55

Wspomnienia i wspomnienia ? O ukrainie już prawie zapomnieliśmy a tu ciągle podgrzewany stary temat . Można pisać o niej codziennie - tylko po co nam POLAKOM o tym przypominać i denerwować - a nie którym wręcz tragedie rodzinną w sercu odgrzewać ? BYTOM - WROCŁAW - tam mieszkają całe rodziny przesiedlone po1945r.które doświadczyły okrucieństwa z strony UKRAIŃCÓW ? My innych swoich problemów nie mamy - wystarczy że nie którzy nie patrioci ich zatrudniają w zakładach , zwalniając Polaków . Powód - prosty kasa , Polakowi musi dać 10zł. na godzinę , Ukrainiec 4-5 zł. na godzinę . Ktoś taką politykę w tym kraju preferuje? Już nie wspomnę o samych Ukraińcach - ich stosunek do nas , a chodżby w hymnie ich są słowa " aż po San " - czy ostatnie zajście pod LWOWEM (kiedyś POLSKIE miasto ) - " Wandale wrzucili koktajl Mołotowa do wnętrza XV-wiecznego zamku w Żółkwi niedaleko Lwowa, gdzie mieściła się rezydencja polskich królów. Spłonęły ramy okienne i część pomieszczenia. Sprawcy zamalowali też tablicę Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej mającego siedzibę w zamku, a pod oknami napisali: "żydzi" , Czy przypadek KOMOROWSKIEGO z jajkiem , czy KOMOROWSKIEGO wizyta w KIJOWIE - a za parę godzin , duma uchwaliła kontrowensyjną ustawę o banderze ? Czy to w porządku - lepiej o niej zapomnieć i postawić wysoki - " MUR " ? Oczywiście zaraz się odezwią trolle z ukrainy żądając - me ukamieniowanie lub wręcz powieszenie za propagowanie herezji ! Wystarczy że w raz z wojskiem sowieckim przebywali na naszym terenie (bazy wojskowe ) w ramach UKŁADU WARSZAWSKIEGO ? I to nie jest nawoływanie do nienawiści - lecz do spokoju w naszej OJCZYZNIE .

beton
niedziela, 28 lutego 2016, 19:51

Konflikt na Ukrainie ze względu na jego bliskość i zaangażowanie Rosji powinien być często analizywany. Artykuł jest odbry, przydała by sie jeszcze jakas mapka. Autor krytycznego komentarza ma straszną awersje do Ukraińców ... co uniemożliwia dyskusje merytoryczną.

Janek
niedziela, 28 lutego 2016, 15:38

Przecież to jest portal dotyczący obronności. To jest takie case study. Pewnie według Ciebie artykuł o Czeczenii byłby nazwany propagandą wymierzoną przeciw zawsze świętemu i jedynemu sprawiedliwemu narodowi Rosyjskiemu. Ukraina to kraj sąsiedni i ze strony Rosjan jak i narodu ukraińskiego doznaliśmy krzywd, ale wiedza na temat realiów w tamtych państwach jest płynącą dla nas nauką. Jak Rosja kiedykolwiek podejdzie pod Dniepr to lepiej będzie jak będziemy czekali z założonymi rękoma czy jak wesprzemy Ukraińców sprzetem zbrojnym? Lepiej by działania wojenne toczyły się poza Polską i przy użyciu obcych wojsk. W przypadku takiego scenariusza nie każde stronnictwo polityczne na Ukrainie powinno być partnerem do rozmów i nie każdy z dowództwa powinien brać w tym czynny udział, ten artykuł pokazuje patologię w armii ukraińskiej i jest potrzebny.

Pan
niedziela, 28 lutego 2016, 14:26

Nikt Ci nie każe kochać Ukraińców. Problem tylko, że ich niepodległość to kwestia krytyczna dla naszego bezpieczeństwa. Kto tego nie widzi jest albo naiwny, albo robi wszystko żeby tego nie widzieć

xyz
niedziela, 28 lutego 2016, 10:36

OT nie ma żadnych szans w starciu z siłami regularnymi. Zadania OT związane są głównie z bezpieczeństwem wewnętrznym: w reagowaniu kryzysowym, w tłumieniu zamieszek, czasami we wsparciu sił regularnych. MON ma w nosie reagowanie kryzysowe i SZ, Macierewicz chce utworzyć podległe sobie OT, żeby w przypadku porażki wyborczej w najbliższych wyborach stłumić protesty. Tak tworzona jest dyktaturka.

Riddler
niedziela, 28 lutego 2016, 18:31

Ale po co tworzyć jakieś bliżej nieokreślone OT, żeby dyktaturę zaprowadzić? Przecież oni mają na rozkaz policję i regularne wojsko, które wystarczy do tego. Po drugie, najważniejsze, zmienić lekarza, koniecznie.

zLoad
niedziela, 28 lutego 2016, 13:19

Niektorzy na to mowia ZOMO. Jak sluzy do pacyfikacji spoleczenstwa.

Gottard
sobota, 27 lutego 2016, 17:59

Piechota lekka nie służy do nacierania na umocnione pozycje a tym bardziej do przebijania sie, od tego są wojska operacyjne. Uzbrojenia ppanc. nie było nawet w wojskach operacyjnych np. w kotle k. Izwarino w batalionie mieli 3 armaty ppanc. 100mm i zero ppk. A co dopiero ochotnicy, oni nie mieli prawie nic poza karabinami. Batalion Azov pod Mariupolem miał zaledwie 7 sztuk RPG nic pozatem a zatrzymał natarcie pancernej hordy - bo wtedy walczył w obronie - zgodnie ze swoimi predyspozycjami lekkiej piechoty. I wniosek oczywisty Iłowiajsk to była ustawka wszystkich stron (ruskich, zdrajców w UA i polityków) aby zutylizować bataliony ochotnicze.

dropik
wtorek, 1 marca 2016, 15:04

nie no z tym Mariupolem to już lekka przesada. 7 rgpanców nie zatrzymaloby żadnej hordy ;) Najpewniej ruskie same sie zatrzymały i tyle. Podobnie było zapewne i ze zdobyciem Szirokino w lutym 2015. Ruskie wycofały wiekszość oddziałó pod Delbaczewo dlatego łatwo było zając te wieś. Pamietam jak Semenczuk pisal, że podobnie było z Gorlovką . Można było ja próbować zdobyć bo wszystko poszło na Delbaczewo, ale nie skorzystali z okazji.

Hammer
sobota, 27 lutego 2016, 21:38

Dokładnie. Jak czas pokazuje Patrioci są nikomu nie potrzebni bo stanowią zagrożenie dla polityków

Jaksar
niedziela, 28 lutego 2016, 09:43

Armia Ukraińska w okresie do 2015 była praktycznie pod kontrolą Moskwy. Szereg generałów do dzić bardziej myśli o wielkiej Rosyjskiej armi i korzyściach osobistych jakie im to daje aniżeli o Armi z niewielkim funduszem i w omalże zbankrutowanym kraju. Jeżeli chodzi o Illowajsk to przypuszcza się, że tragedia była wynikiem zdrady głównodowodzącego, generała Łytwyna, którego brat służy i walczy po strronie separatystów. To Łytwan był tym, który prawdopodobnie powiadomił brata o planach zajęcia Iłłowajska i wysłał tam nieprzygotowane do walk oddziały ochotnicze. Jak twierdzą dowódcy tych oddziałów dzisiaj, to Łytwyn wiedząc o beznadziejnej sytuacji pchał w kocioł nowe oddziały i zapewniał wspomnianego w artykule Semen Semenczenko, że Bataliony otrzymają wsparcie regularnej armi. "Niespodziewany" atak Rosyjskich jednostek w bok niczego nie spodziewających się z tej strony oddziałów ochotniczych był prawdopodobnie jednym z aspektów operacji opracowanej na podstawie informacji przekazanej przez gen.Łytwyna. Celem było powstrzymanie w wąskim gardle posuwających się do przodu Ukraińskich ochotników i uderzenie w ściśnięte jednostki najpierw artylerią i czołgami a następnie rozbnite w ten sposób i zdezorientowane jednostki wyrżnąć. Plan uważany do dzuiaisj za wielki sukces separatystów udał się tylko w niewielkiej części, co prawda batalionom zadano duże straty to jednak nie poddały się lecz często do końca walczyły. tylko dzięki temu udało się sporą ilość ochotników wycofać którzy stali się filarem tworzonych nowych formacji ochotniczych na Ukrainie. Dzisiaj, oddziały ochotnicze mają większe doświadczenie bojowe aniżeli regularna armia Ukrainy tym bardziej, że nadal rosjanie mają tak w armi ukraińskiej jak i polityce Ukrainy swoją piątą kolumnę. Może o tym świadczyć fakt, że mimo ewidentnej zdrady Łytwyna, nadal cieszy się wolnością a nawet w ostatnim okresie na nowo otrzymał odpowiedzialne stanowisko w dowództwie Ukraińskiej armi.

war is coming
poniedziałek, 29 lutego 2016, 09:45

Zasadniczo oddziały ochotników i tak długo wytrzymały biorąc pod uwagę ich poziom wyszkolenia czy też uzbrojenia. Główny grzech był w ramach operacji ATO zawsze ten sam dowodzenie. Paradoksalnie oddziały ochotnicze z tym problemem częściowo sobie radziły nasycając się wszelką bronią lekką do granic możliwości. Na późniejszym etapie kampanii na wschodzie widać na fotografiach znaczne ilości karabinów snajperskich, rpg, granatników różnych typów. Oddziały wyciągając wnioski ruszyły w stronę autonomiczności i samowystarczalności w zakresie jaki był możliwy. Nie powinno to nikogo dziwić bo artyleria dawała ciała, dowództwo, łączność i jedyne co zostawało na pierwszej linii to liczenie na siebie.

Geoffrey
poniedziałek, 29 lutego 2016, 08:10

Niestety, ale tak to wygląda. Wielu mówi dziś o "zdradzie pod Iłowajskiem" To była egzekucja. Poza tym pozostaje niewyjaśniona kwestia "bezpiecznego korytarza", który Rosjanie mieli zagwarantować oddziałom, które opuszczą Iłowajsk, a "bezpieczny Korytarz" okazał się , no właśnie, egzekucją.

szwej
sobota, 27 lutego 2016, 17:29

IMHO nie poruszono kluczowej kwestii o której wspominano w innych relacjach Chomczak informował SG że Rosjanie się koncentrują nad granicą i że nie ma sił żeby osłonic się z tej strony. Nawet gdy już było wiadomo że Rosjanie atakują , a pododdziały 51. Brygady Zmechanizowanej zatrzymały na chwile Rosjan nie mógł sam podjąć decyzji o odwrocie-,,wysokie progi decyzje" i centralizacja dowodzenia - przy słabej łączności, i nie jasno ustalonych kompetencjach miedzy MONem/MSW i ochotnikami Gdyby Chomczak mógł podejmować samodzielnie decyzje a nie dzwonic o wszystko do nie zorientowanego Kijowa zdołał by na czas wycofać się z kotła Dodać jeszcze trzeba że sporo sprzętu i ludzi znajdowało sie w tedy na defiladzie w Kijowie

szwej
sobota, 27 lutego 2016, 19:44

Dodam że trzy najważniejsze nazwiska jakie powinny się pojawić przy analizie to Poroszenko Hełtaj Mużenko Chomczak zachował się-jak na UKR generała- poprawnie skrócił front, zorganizował obronne - jeśli już coś mu zarzucić to że nie przekroczył uprawnień i nie wycofał sie bez konsultacji ale łatwo mówić. 51 brygade z której zrobiono kozła tez z kilkoma Rapirami robiła co mogła. Semen jak to ochotnik - czego oczekiwać woli walki i jej szukania

jacki67
wtorek, 1 marca 2016, 08:49

moze zwolennicy radosnego zastepowania zawodowego wojska operacyjnego i przesowania srodkow na OT(niejestem absolutnie przeciwnkiem OT tylko zwolennikiem własciwego wykozystania tej formacji)wyciagna własciwe wnioski

tagore
sobota, 27 lutego 2016, 17:22

Opisane wydarzenia to doskonały przykład na to do czego nie należy używać lekko uzbrojonej piechoty. I obraz nędzy planowania operacji. Brak umocnionych oddziałów osłony od strony rosyjskiej granicy to było proszenie się o kłopoty.

Don
sobota, 29 kwietnia 2017, 17:32

Czas rozliczeń za zbrodnie i ofiary dla obdarzonych amnezją Amerykanin David Lemire w oryginalny sposób interpretuje obecne zmagania prezydenta Trumpa z neokonserwatywną administracją waszyngtońską.woli klarowności trzeba wyjaśnić, że tak zwani „neokonserwatyści”, w skrócie „neocons” [ii], określani też mianem „deep state”, to biologiczni i ideologiczni potomkowie trockistowskiego odłamu Bolszewików [iii], który po przegranej konfrontacji ze Stalinem, szukał schronienia na Zachodzie. Pomimo, że wielokrotnie zmieniali swe nazwanie, ideologiczny bełkot, a nawet fizyczny przyodziewek, to pozostali niezmiennie wierni swym genom, które Zbawiciel określił lakonicznym stwierdzeniem: „szatan jest waszym ojcem”. Autor wspomnianego na wstępie artykułu uważa, że bezprecedensowa kampania wymierzona w demokratycznie wybranego prezydenta USA, jest w głównej mierze wynikiem panicznego strachu kierującego neokonserwatystami. Zdają oni sobie bowiem sprawę, że ich wieloletnie panowanie dobiega końca i to bez względu na los samego Trumpa. Nieuchronnie dobiega końca potęga Zachodu personalizowana Stanami Zjednoczonymi, Unią Europejską, NATO i Izraelem. Potęga, której koszt w samym tylko powojennym okresie to co najmniej 40 milionów niewinnych istnień ludzkich; czyli ogrom zbrodni większy niż Stalina i Hitlera razem wziętych. Jeśliby doliczyć do tego „miękkie ludobójstwo” czyli wprowadzenie „demokracji” i „wolnego rynku” w nowo podbitych krajach obszaru post-komunistycznego, generujące dodatkowe ofiary aborcji, braku należytej opieki medycznej i społecznej, monumentalnej emigracji ze wszystkimi jej negatywnymi skutkami, masowej prostytucji itd., to liczba ta powiększyłaby się wielokrotnie. A to tylko czasy współczesne! Gdyby zacząć od zbrodni kolonializmu, ludobójstwa Indian i innych „cywilizacyjnych osiągnięć” Zachodu, to uzyskany obraz przerasta wyobraźnię człowieka. Autor podkreśla, że neokonserwatyści doskonale zdają sobie sprawę ze swych i wszystkich poprzednich zbrodni Zachodu. Wiedzą też, że ofiary nie zapomniały. Chińczycy dobrze pamiętają brytyjskie wojny opiumowe i miliony ich ofiar, amerykańską interwencję w Indochinach, Arabowie „walkę z terroryzmem” itd.. Zdają sobie sprawę, że w momencie upadku Zachodu, mogą oczekiwać na ekwiwalent Trybunału Norymberskiego. Cytując autora: „The men and women responsible for American, UK, NATO and Israeli foreign policy from 1992 to the present will be arrested, set before the Hague, and tried. Many will wind up in jail. Some will die…….And so they scream”. “Ludzie odpowiedzialni za amerykańską, brytyjską, NATOwską i izraelską politykę od 1992 roku do dziś, będą aresztowani, postawieni przed trybunałem i osądzeni. Wielu skończy w więzieniu. Część straci życie…..i stąd ich wrzask”. W tym kontekście przykro jest patrzeć na Polskę, wielowiekową ofiarę Zachodu (i nie tylko), która zalicza się obecnie do tego „ekskluzywnego klubu bogatych”, a której społeczeństwo pozbawiono pamięci historycznej, co być może zmusi je do wypłacania się za cudze zbrodnie, oczywiście w duchu tak propagowanego ostatnio „chrześcijańskiego miłosierdzia”.

Assasyn
poniedziałek, 29 lutego 2016, 10:16

Jak sobie radzić z silniejszym wrogiem pokazał hetman koronny Czarnecki. Kąsanie tyłów / zaplecza działania dywersyjne etc Skuteczność taktyki dywersyjnej została potwierdzona przez "Cichociemnych" (chwała Bohaterom). Ukraińcy powinni odpuścić sobie ataki frontalne na rosjan a skupić się na akcjach dywersyjnych na zapleczu wroga .Tak czy siak rosja prędzej czy później zajmie całą Ukrainę więc trzeba iść z nimi na wojnę ale na swoich warunkach nie na ich.

weteran
poniedziałek, 29 lutego 2016, 11:34

Pozwolisz acan, że zneguję. Po pierwsze, warto dodać, że Stefan Czarniecki (a nie Czarnecki) był hetmanem polnym i oczywiście koronnym, ale już połączenia jego taktyki wojny szarpanej nie umiem połączyć z "Cichociemnymi". Ci ostatni to byli komandosi szkoleni do walki partyzanckiej. Czarniecki zaś wojny partyzanckiej nie prowadził. Za to mistrzowsko umiał kierować polską jazdą i ustawicznie krążył wokół sił przeciwnika atakując je w najmniej oczekiwanych momentach, po czym równie szybko sie oddalał, by po chwili uderzyć z innej strony. Wojował zaś przy użyciu jak najbardziej normalnego komputowego wojska, dobrze wyposażonego i uzbrojonego, a przede wszystkim świetnie wyszkolonego. Mielismy wtedy najlepszą jazdę na świecie!! W tym miejscu zauważę, że było to WOJSKO ZAWODOWE, a nie OT!! Swoją taktykę podpatrzył od Tatarów i na niej się wzorował, dlatego tak znakomicie sprawdziła się przeciw Szwedom, bo oni jej nie znali. Po drugie, żeby organizować akcje dywersyjne, albo sabotażowe (istotna różnica), na zapleczu wroga, to trzeba tam być i mieć za sobą poparcie miejscowej ludność. Problem w tym, że ukraińskich sił specjalnych tam nie ma, a ludność miejscowa w okręgu donieckim jest w większości prorosyjska. I co tu robić kolego Assasyn??

123
sobota, 27 lutego 2016, 17:03

przecież są w internecie że pod Ilowiejskiem ukraińcy stracili ok 100do 120 jednostek sprzętu ciezkiego czolgow transporterów wyrzutni rakiet. Więc po co pisać bzdury że 200 ludzi i 3 czolgi broniło tego terenu. Ponoć w kotle znalazlo sie od 5 do 10 tys ukraińców.

LL
poniedziałek, 29 lutego 2016, 10:35

A to nie pod Debalcewem?

lukas333
niedziela, 28 lutego 2016, 09:10

CZyli jak zwykle. Ukraińcy ukraińcom łomot zrobili. Wojny domowe są okrutne.

SyøTroll
poniedziałek, 14 września 2020, 15:21

Dokładnie, widzieliśmy to w Libii, Syrii i Jemenie. Ukraina nie okazała się inna.

Geoffrey
poniedziałek, 29 lutego 2016, 08:31

Jak zwykle, Finlandia się sama napadła, Polska się sama napadła 17 września, Czechosłowacja się sama napadła, Gruzja się sama napadła, teraz Ukraina się sama napadła, a Moskwa jak zwykle nie ma z tym nic wspólnego.

adfdafdsa
niedziela, 28 lutego 2016, 08:26

kuzwa śmich mnie bierz jak czytam 45 mln panieństwo rzuca 200 ochotników bez wsparcia zęby odbić strategiczny punkt o czym my mówimy , KATASTROFA. Szkoda tylko tych ludzi.Dowodcy odpowiedzilni za ta akcje powinni byc co najmnie aresztowani i do paki na kilka lat za bezsensowna śmierć.

Kajop
poniedziałek, 29 lutego 2016, 09:35

Kolejna, wczesnoretrospektywna próba opisu ważnej bitwy na lewobrzeżnej Ukrainie dokonana przez historyka Pana Gawędę - żałuję, że nie mam czasu na wnikliwą lekturę artykułu!

myslacy
poniedziałek, 29 lutego 2016, 12:37

Dokładnie - historycy analizują przebieg bitwy na podstawie doniesień medialnych - dobre, dobre. Ale są tutaj na forum na pewno znani wojskowi eksperci, weterani wielu walk i kampanii w Battlefieldzie i oni wiedzą kto walczył, w jakich siłach, i znają przyczyny porażki. 8 tys ludzi zginęło dotychczas na wschodniej Ukrainie - bo paru polityków postawnowiło po raz kolejny "kopnąć" Rosję w kostkę. Tak samo w Syrii - ostatnio pojawił się film gdzie "umiarkowana opozycja" wali z granatnika TOW w T-90 - dostarczanego zapewne przez miłujących pokój i demokrację sojuszników z braterskim okrzykiem. Allah ak....- bo tam też chcą kopnąć Rosję w kostkę. A co do Ukrainy - był majdan 2 lata temu - miało już nie być korupcji, miały być reformy, miał być kraj mlekiem i miodem płynący - jak jest każdy widzi - 9 tysięcy ofiar, stracony Krym, gospodarka na kolanach i miliony emigrantów - same sukcesy europejskiej polityki. W kraju który 40 lat należał do ZSRR, gdzie ludzie z głębi Rosji dostawali przydział pracy w Kijowie, i innych miastach, gdzie się osiedlali, zakładali rodziny nic nie jest czarno - białe. Jak ma być czarno białe jak ktoś przyjechał do Kijowa, Odessy czy Charkowa 40 lat temu do pracy z Rosji, ożenił się z Ukrainką, założył rodzinę ma dzieci ale pozostałą rodzinę ma w Rosji i takich rodzin są setki tysięcy. Nic nie jest czarno białe, czarno białe jest dla polityków w Polsce czy UE, którzy Ukrainę znają z okien autobusu, który wiezie ich z lotnika do hotelu i opowieści jedynych słusznych patriotów ukraińskich i "nowych" bohaterów - Yaceniuk, Jarosz i inni. W kraju gdzie kilkanaście lub kilkadziesiąt % ludzi ma dalsze lub bliższe związki z Rosją, nie można z dnia na dzień powiedzieć - od dzisiaj jesteście ci źli i się najlepiej stąd wynoście.

borkow
sobota, 27 lutego 2016, 16:43

A co do ilosc sprzetu ukrainskiego to na YT jest mnóstwo filmów na których widać zniszczony ukrainski sprzęt, jest tego mnóstwo. Widać na nich też liczne też trupy ukrainskie, do tej pory władze ukrainy nie chcą odebrac ciała, lepiej miec zaginionego niż zabitego, nie trzeba rodzinie wypłacic odszkodowania i płacic renty po żołnierzu.

Borkow
sobota, 27 lutego 2016, 16:35

Separatysci obiecywali zielony korytarz pod warunkiem pozostawienia ciężkiego sprzetu. Ukraincy sprzetu nie zostawili więc korytarza nie było.

Olek
sobota, 27 lutego 2016, 16:07

Mam prośbę, bo z jakiegoś powodu nie mogę tego znaleźć. Napisze mi ktoś gdzie mogę znaleźć zdjęcia z dronów/satelitów jak wojska rosyjskie przechodzą przez granicę ukraińską?

dropik
poniedziałek, 29 lutego 2016, 09:37

Są filmy Rosjan wziętych do niewoli przez Donbas. Zdjecia przejętego t72b3 itd

Płynie Wisła płynie po Polskiej krainie
sobota, 27 lutego 2016, 21:12

Nie martw się na Chińczyków też nie będzie dowodów. Miałem w rodzinie osobę co robiła biznes na wschodzie i mówiła, że Rosjanie są jacy są ale z Ukraińcami nawet Ruskie nie chcą tego robić. Przyczyna jest prosta, kraje zachodu miały tradycję rycerskości, honoru a w rusi mongoł rządził. To nie wasza wina, tak mongołowie nauczyli waszych dziadów i pradziadów

tak tylko...
sobota, 27 lutego 2016, 18:38

O to zapewne musiałbyś poprosić Amerykanów, ale jeśli chodzi o dowody rosyjskiej agresji to wystarczy wybrać się do Rostowa nad Donem. Tam, pod murami miejskiego cmentarza pochowano rosyjskich żołnierzy. Swego czasu były w sieci liczne zdjęcia mieszkańców Rostowa, którzy byli oburzeni, że do pochówku używano buldożerów, traktując ciała poległych bez odrobiny należnego szacunku...

Polanski
sobota, 27 lutego 2016, 18:13

Też się zawsze zastanawiałem dlaczego po jednej stronie frontu stoją ochotnicy i po drugiej stronie frontu stoją ochotnicy. Jedni i drudzy maja taką samą broń. No, bo chyba nie przyjechała ona z Rosji? Nieprawdaż? Jedni i drudzy szkolili się w rzemiośle wojennym obok siebie w tych samych jednostkach i Akademiach Wojskowych. A rezultaty są jakże odmienne. Mało tego, za jednymi stoi państwo z 70 milionowym narodem, a za innymi nikt. I ci teoretycznie słabsi biją tych silniejszych aż miło. Antek, buduj OT. Tanim kosztem damy łupnia Armii Czerwonej.

gosc usa
sobota, 27 lutego 2016, 15:49

BZDURA OBRONA TERETORIALNA TO WARZNY PRZECIWNIK NA SWOIM TERWENIE TYLKO DOBRZE WYPOSARZONA w systemy przeciwpancerne i przeciwlotnicze. Łączność ale przede wszystkim w wiedze operacyjną . A nie W KARABINKI I BRAK AMUNICJI.

Total
sobota, 27 lutego 2016, 21:15

Gdybym był agresorem i OT pojawiłaby się n danym terenie to nie byłbyś zadowolony, ani twoja rodzina.

prawnik
niedziela, 28 lutego 2016, 01:59

czytam niektóre komentarze i ma przekonanie ( zwłaszcza patrząc na składnię i słowa cyt "tanków") że piszą je ruskie trolle:) Tym bardziej ,że był w DF24 ciekawy artykuł o trollingu jako broni stosowanej wobec państw nadbałtyckich

Geoffrey
poniedziałek, 29 lutego 2016, 07:56

Łatwo jest mówić o błędach post factum, kiedy wiadomo, że strona rosyjska wprowadziła do walki regularne oddziały wojsk Federacji Rosyjskiej. Ale póki nie wkroczyły regularne rosyjskie jednostki, walka trwała między najemnymi oddziałami separatystów a ukraińskimi oddziałami ochotniczymi . I do takiej walki oddziały ochotnicze nadają się jak najbardziej. Czy można było przewidzieć, że zaatakuje rosyjska regularna armia? Na poziomie politycznym na pewno. Ale na poziomie taktycznym - nie było takiej możliwości ! Gdyby zakładać agresję rosyjskiej armii, to ukraińskie dowództwo powinno od razu ogłosić kapitulację, bo nie miało ŻADNYCH szans na wygraną z rosyjska armią. Ani tam, ani nigdzie indziej. Rosjanie mogli wejść do Charkowa, Odessy, wykonać desant na Kijów, który praktycznie nie był broniony. Rosjanie zaatakowali pod Iłowajskiem takimi siłami, żeby mieć pewność zwycięstwa, i gdyby Ukraińcy mieli nie wiadomo ile sił, Rosjanie wprowadziliby do walki odpowiednio więcej. Przecież strzelała artyleria rakietowa z pozycji po rosyjskiej stronie granicy, przed którą Ukraińcy nawet nie mogli się bronić, bo to oznaczało atak na terytorium Rosji. Gdyby było trzeba, zaatakowałoby rosyjskie lotnictwo, albo wprowadzono by dowolną liczbę żołnierzy, których dziesiątki tysięcy prowadziło "ćwiczenia" pod Rostowem. To była egzekucja, która miała złamać ducha obrońców, i mówienie tu o błędach strony ukraińskiej jest nieporozumieniem. Rosjanie chcieli pokazać, że wszelki opór Ukraińców jest "błędem". I w tym sensie po części się to udało. Ale i cenę Rosjanie musieli zapłacić, bo od tego momentu nie dało się już ukryć udziału rosyjskiej regularnej armii.

Pytanko
poniedziałek, 29 lutego 2016, 10:54

A jest na to jakis dowod czy to tylko wiadomo jak wiadomo ze bylo 27 inwazji wojsk rosyjskich i 200 tysiecy zolnierzy FR zaatakowalo ukraine ? Jak wiadomo wszystko wina rosji i putina.

Cheops
sobota, 27 lutego 2016, 15:20

Stary numer ukraiński, zaniżać swoje możliwości wojenne i wywyższać separatystów i Rosjan. A prawda była taka ,że niby za co Ukraińcy mieli walczyć? Za magnatów finansowych takich jak Poroszenko czy Jaceniuk... Choć jestem przeciwny Ukraińcom , chociaż z tej strony ich rozumiem, bo u nas była by taka sama sytuacja gdyby doszło nie daj Boże do walk... Też okazało by się ,że nie było by nam w Polsce za co i za kogo łeb nadstawiać . Bo niby dla kogo ? dla Najjaśniejszej ... Czyli Panów prywaciarzy i współczesnych konfidentów ... A po wojnie mieli byśmy dalej całować w rękę Ich wysokość polskich magnatów i bogaczy... Wystarczy ,że podczas II wojny światowej zginęło 6 mln Polaków nie licząc lat 1945-2015 i co z tego mamy? Chyba tylko nowe pomniki...

tak tylko...
sobota, 27 lutego 2016, 17:06

Dziękujemy za głos z Rosji, zapraszamy do udziału w dyskusji, tylko proszę nie szydzić z Polaków. Mamy za kogo i za co wałczyć. Ja się tylko dziwię, że wy od setek lat walczycie za tych, którzy trzymają was za twarz.

ja
sobota, 27 lutego 2016, 16:44

ja za co ty chciałbyś walczyć? całowanie jakiej ręki by ci tak odpowiadało żebyś powalczył? zapewne żadnej: najlepiej zeby rządziły rady proletayackie: wtedy nie trzeba całować nie trzeba pracować, nie trzeba niczego bronić bo wszystko jest wspólne... szkoda że ...... rodziny nie da sie upanstwowić, wtedu to już w ogóle nie trzeba by było nic robić, a kasa czy sie stoi czy sie lezy i tak sie nalezy. prawda?

Heavy
sobota, 27 lutego 2016, 16:11

Jakich magnatów i bogaczy? Wydawało mi się, że nie żyjemy w komunistycznej oligarchii.

??
sobota, 27 lutego 2016, 23:30

Co to za ustrojstwo na zdjęciu? Podwozie jakby z BWP, a wieża z normalnego czołgu?

Vvv
niedziela, 28 lutego 2016, 13:42

T-64b z urwanymi kolami

Gibon
niedziela, 28 lutego 2016, 13:18

T-64 a raczej to co z niego zostało

MoN
niedziela, 28 lutego 2016, 12:40

T-64

dbr
niedziela, 28 lutego 2016, 11:34

To wrak CZOŁGU T-64.

Fotelowy Generał ;-)
sobota, 27 lutego 2016, 15:01

Wnioski dla wojskowych (Polskich) i NATO na przyszłość. 1. Jak ruskie mówią ze zostawiają korytarz dla wycofujących się wojsk to oznacza ze tu będą walić z artylerii i mają gdzieś ustalenia. 2. Bez solidnego rozpoznania odnośnie sił ruskich nie wysyłać do boju ad hoc skleconych oddziałów zwłaszcza jeżeli to jest w sumie lekka piechota. 3. Wojsko - piechota musi mieć PANCERZ. Dajcie sobie siana z pływalnością oraz z tym żeby się sprzęt mieścił w C 130 w czasie działań zbrojnych na terenie Polski nie będzie przerzucania ze Szczecina sprzętu Herkulesami do Zamościa (tak przykładowo) Ruskie lotnictwo jest istotna siła i w początkowym okresie nie będzie możliwe swobodne operowanie transportowcami. 4. Artyleria Bóg Wojny dalej Rządzi !!! 5. Trzeba rozbudować systemy zwiadowcze i naprowadzania i koniecznie rozbudować artylerie lufową (Kraby, Kryle) i rakietową (Langusty i Homary i inne zwierzaczki) + nowoczesna amunicja do tej artylerii. 6. Wojo ma być mobilne i dobrze opancerzone posiadające duża siłę ognia. 7. Dowódcy muszą umieć używać mózgu inaczej za głupotę cenę zapłacą zwykli żołnierze. To tak wnioski na szybko po przeczytaniu w/w ciekawego artykułu.

Smiechow
sobota, 27 lutego 2016, 18:31

"Jak ruskie mówią ze zostawiają korytarz dla wycofujących się wojsk to oznacza ze tu będą walić z artylerii i mają gdzieś ustalenia" - Redaktorek zapomniał "przypadkiem" wspomnieć,że separatyści zgodzili się na" korytarz" pod warunkiem,że Ukraińcy przejdą nim bez ciężkiego sprzętu..,co można łatwo sprawdzić..hehe..

Hammer
sobota, 27 lutego 2016, 16:48

Dokladnie. Piechota musi miec pancerz! BWP opancerzony nie plywajacy!

Spane
sobota, 27 lutego 2016, 16:32

po co nowoczesna? nowoczesna jest droga, normalną amunicja ale w dobrej jakości i tyle co francusi podpinali pod myśliwce jak bombardowali syrię? bomby betonowe... i spełniały swoje zadania

Janek
sobota, 27 lutego 2016, 23:07

Historia ta świadczy tylko o słabej kondycji państwa ukraińskiego i agenturalności w dowództwie. Jak prześledzicie materiały z frontu pokazujące Prawy Sektor i inne ochotnicze grupy to można wywnioskować, że większość sprzętu jest zdobyczna i zauważalne jest niskie morale w reszcie społeczeństwa. Dowódcy mówili że jedni chłopcy przyjeżdżali i później wracali bo wojna nie dla nich, rodziny tych co zostali pozostawali niby bez specjalnie szczególnego wsparcia ze strony rządu, a żona i dzieci jeść muszą. Potencjał w Ukraińcach niewątpliwie jest, ale nie mają podstaw do takiego myślenia gdy widzą że od wielu miesiący Kijów nie poczynił żadnych reform. Drugi Majdan wymierzony ze strony nacjonalistów względem Poroszenki i jego ludzi jak najbardziej możliwy w bliższym czasie. Przypomniała mi się scena jak kobiety - matki, dziewczyny i żony protestowały przed wcielaniem ich synów, mężczyzn do armii - blokując drogę coś jakby wojewódzką. Wtedy wyszedł ładnie ubrany pan z drogiego samochodu z prośbą żeby się usunęły bo jest wojna i ich faceci musieli pojechać bronić ojczyzny, a na pytanie czemu sam nie pojechał, zamkną buzię i nic nie powiedział. U nas w Polsce jest potencjał w budowie OT, ale jak mamy iść na siły FR z hełmem wz. 55 i starym kałachem z wygiętą lufą, to lepiej zostać w domu. Poważnie, bo szkoda narażać młodych i patriotów na śmierć. Musimy mieć konkret argumenty. Wsparcie lotnicze, Wisłę, Narew, dla OT BWPy, Beryle, sprzęt przeciwlotniczy i przeciwpancerny, granatniki. Pierwsza, zawodowa linia wyposażona w system Tytan. W ramach OT - policjanci którzy powinni mieć zwiększoną ilość strzałów na strzelniczy i niezwłocznie przejść szkolenie unitarne. Nic na pół gwizdka.

weteran
sobota, 27 lutego 2016, 14:59

Jeszcze jeden dowód na to, że Obrona Terytorialna to nic innego niż tanie mięso armatnie. W starciu z regularnym przeciwnikiem nie ma szans. Żedne to odkrycie, ale naszym piewcom tego komponentu warto zadedykować ten artykuł. Może przejrzą i wrteszcie dadzą spokój z tymi pomysłami od czapy.

R
sobota, 27 lutego 2016, 21:49

Popieram!

Mat
sobota, 27 lutego 2016, 18:29

Jeśli dla Ciebie los słabo wyposażonych, raczej słabo zgranych, ochotniczych jednostek, które zostały wysłane do ataku na nieznany sobie teren jest jakimś argumentem w kwestii OT to ciężko tutaj dyskutować. Oczywiście, Ukraińcy zrobili to czego robić nie należało, ale to jest truizm. Nikt chyba nie potrzebuje przykładu Iłowajska, żeby wiedzieć, że to takich rzeczy OT robić nie może i że nie może tak wyglądać. Zresztą równie dobrze w tym przypadku można wziąć drugą stronę - separatystów i powiedzieć, że jednostki w stylu OT się sprawdziły, jako jednostki powstrzymująca natarcie, a potem współpracujące z regularną armią (w tym przypadku z Rosjanami).

Kamil
sobota, 27 lutego 2016, 18:15

Ma sens o ile jest dobrze wyposażona i umiejętnie wyszkolona, a do tego nie rzuca się jej do bezpośredniego uderzenia przeciwko artylerii i czołgom nieprzyjaciela. Co do Ukraińców zabrakło każdego z tych aspektów.

asd
sobota, 27 lutego 2016, 17:49

Armia zawodowa nie wygrywa wojen.

ja
sobota, 27 lutego 2016, 16:54

sama nie ma szans. we wspólpracy z zawodowa armią - jest b mocnym wsparciem dzialam regularnej armii tylko trzeba pamietec ze nie wolno całości srodków przeznaczac na OT, i jednoczesnie zapominac o polskiej artylerii (kraby, raki) lotnictwie (jasm, jasmER, i cokolwiek innego) i wojsku zmechanizowanym (leoPL, jakiś nowy czołg sredni wsparcia, borsuk, rosomak) i całym zapleczu (MSBS, baobaby, smigłowce wsparcia, ....) ama OT nic nie zrobi, jako rozpoznanie i sily zamieszania na tylach i bokach - sa nieocenieni. nie trzeba za bardzo im poswiecac czasu - odciazenie dowodzenia nie trzeba ich regularnie logistycznie doposazac - poradza sobie (lupy na awrogu, i male potrzeby własne) nie trzeba ich motywowac - sa najbardziej umotywowani ze wszystkich.... itd mają zalety - które nie wystepuja w zawodowej armii i maja swoje wady - takze nie zwystepujace w armii zawodowej kluczem jest łączność i ich współdziałanie wtedy nie straszne są ani klasyczne uderzenia - wrazliwe na działania dywersyje - szczególnie teraz w dobie wysokiego nasycenia sprzetem uzaleznionym od poziomu logistyki, zaplecza ani działania "zielonych ludzików" - którzy bazują na szybkosci działania i "punktowym" przejmowaniu celów tuż przed nadejsciem głównej fali sowietów, wtedy licza sie godziny oporu do nadejscia wsparcia i motywacja zolnierza, a mniej cieżkie wyposazenie pzdr polskich internautów

Hammer
sobota, 27 lutego 2016, 16:51

Doczytaj! Blad popelnil sztab ATO! Sily ukrainskie byly za male i za slabo uzbrojone! Zawodowcy czy Ochotnicy Efekt bylby taki sam!

Heavy
sobota, 27 lutego 2016, 16:15

Hm... A skoro obrona terytorialna to głupota, to co powiesz patriotom, którzy na wypadek wojny będą się chcieli zaciągnąć? "Sorry, nie było sensu was szkolić za czasów pokoju, więc teraz tym bardziej jesteście nieprzydatni.... Doradzamy emigrować i liczyć na naszą 100 tys. Armię Urzędasów"

druty
sobota, 27 lutego 2016, 14:41

Warto również dodać o czym w polskich publikacjach na ten temat się notorycznie "zapomina" mianowicie, że warunkiem zielonego korytarza było porzucenie broni ciężkiej przez Ukraińców (tak jak w większości pozostałych kotłów-południowym, czy amwrosijewskim, co zgodnie z samym artykułem zignorowali.

lomosonow
sobota, 27 lutego 2016, 16:10

Jak to kiedys spiewano "glupia duma narodowa i kompleksy od stuleci" widac nie tylko u nas. Ogladalem relace TV i internetowe i dokladnie jest jak piszesz. Ukraincy uniesli sie duma i dowodztwo (prawdopodobnie gora w postaci Poroszenki dala prikaz) nie pozwolilo zostawic ciezkiego sprzetu. Jakim trzeba byc bydlakiem, by poswiecic swoich dla tak slabej propagandowej wrzutki : "patrzcie, te ruskie do nas wala, a mowili, ze nie beda". Uratowalo sie doslownie kilka czolgow i bwp, czyli straty materialowe ogromne, a morale ponizej zera. Wcale nie jestem zdziwiony, kiedy mlodzi ludzie niszcza dowody tozsamosci i uciekaja przed poborem.

tommi
sobota, 27 lutego 2016, 22:46

Sami stratedzy bez umiejętności czytania map taktycznych. OT jest dobre do pilnowania zaopatrzenia i ewentualnie dróg dojazdowych a nie do walki na pierwszej linii. ALE OT JEST TANIE!!! i dlatego tak bardzo teraz władze i media pompują temat - zrobią kilka pokazów, wybuchnie kilka granatów hukowych, organizacje paramilitarne wejdą do budynku we fleszach aparatów i kamer - a wojskowy wygłosi przemówienie o ich bardzo dobrym wyszkoleniu. Bo OT - nie trzeba płacić - co najwyżej jakiś rodzaj rekompensaty za 2-3 dni w roku ; - nie trzeba ich zbroić; - nie trzeba zaawansowanego sprzętu itp - i to jest tanie. A tanie na wojnie - to śmierć żołnierzy. Ale tutaj stratedzy mówią o BWP - o czym wy piszecie - naoglądaliście się Helikoptera w ogniu i myślicie że jak się wsadzi grupkę ludzi po parodniowym szkoleniu raz do roku i wyśle na wojnę to sobie dadzą radę? - nie dadzą - zostaną zmieceni z powierzchni i zamknięci w kotłach w pierwszych godzinach konfliktu. Wy piszecie o armii FR? - gdyby tam rzeczywiście była wyszkolona armia rosyjska to zabitych liczonoby w tysiącach a nie setkach. Wystarczy zobaczyć co robią w Syrii. Jeden atak lotnictwa - z poza zasięgu OPL Ukrainy / z terytorium Rosji/ ; i atak artylerii rakietowej - rozniósłby całe te bataliony tak że nie byłoby co zbierać. I tak samo stałoby się z każdą OT - jak chcecie nauczyć kogoś w 3 dni w roku strzelać z moździerzy, wg koordynatów podawanych przez rozpoznanie, czytać biegle mapy, korygować ogień - takich rzeczy uczy się tygodniami a później te umiejętności trzeba ćwiczyć. Ale dla weteranów COD to nie problem.

Vvv
niedziela, 28 lutego 2016, 13:47

Ruskie były i nadal sa na Ukrainie i to oni dowodzili walkami i jeździli w t-72b3 czy t-80u oraz t-90. To oni obsługiwali OPL która zestrzeliła samolot pasażerski oraz to oni obsługiwali radary artyleryjskie i sprzęt walki elektronicznej. To oni przełamywali obrony i walili zza granicy. Separatyści bez dowództwa i wsparcia Rosji sa nic nie warta masa mięsa

okoń
niedziela, 28 lutego 2016, 11:09

Cała prawda. Nic dodać, nic ująć.

loki
niedziela, 28 lutego 2016, 13:47

Wiele osób pisze tutaj na przykładzie iłowajska i ochotniczych formacji, dla mnie sprawa jest prosta jeżeli OT ma już powstać u nas to tylko pod warunkiem osłaniania tyłów i ważnych węzłów logistycznych. OT to nie będzie gwardia narodowa jak w USA (która spokojnie może wykonywać zadania regularnej armii) i użycie ich w walkach na pierwszej linii skończy się masakrą.

olo
sobota, 27 lutego 2016, 14:23

Bez ROSYJSKICH REGURALNYCH JEDNOSTEK nawet Krym padł by w kilka godzin bo rosyjscy ukraińcy czy jak ich tam zwał nawet przywódców mieli z Rosji patrz GIRKIN.

Paweł Broda
sobota, 27 lutego 2016, 14:11

Bardzo ciekawy tekst.

Bambi
sobota, 27 lutego 2016, 13:55

Autorowi polecam zapoznać się z materiałem dokumentującym ilości ciężkiego sprzętu porzuconego przez siły ukraińskie w rejonie Iłowajska, zanim po raz kolejny napisze bzdury o niewielkim nasyceniu techniką SZU w tym rejonie. Rozumiem panujący trend pisania laurek dla ukraińców, aczkolwiek Iłowajsk był klęską pod każdym względem, również w kwestii morale .

malina
sobota, 27 lutego 2016, 17:56

Naogladałeś sie zdjeć z ruskiej RT itp, , gdzie jak sie okazało separatyści swój i ruski sprzęt uszkodzony i zniszczony na polu walki opisywali otumanionym w oparach bimbru widzom jako ukraiński, co wieloktrotnie zostało udowodnione wystarczy poszukac w sieci. Faktem jest w boju pod iłowajskiem do walki poszły lekkie, słabo uzbrojone oddziały piechoty (ochotnicy) bez wsparcia artylerii, którym przede wszystkim brakowało "pancerza".

zLoad
niedziela, 28 lutego 2016, 13:18

"Wzięcie do niewoli dowódcy sektora gen. Chomczaka z całym sztabem i kilkuset ochotników na czele z Semenczenką i batalionem „Donbas” byłoby nie lada sukcesem polityczno-propagandowym." Rosjanie walcza z krajem ktory sami doprowadzili do ruiny i mozemy mowic o jakichs sukcesach? Sa zalosni i trzeba im to uswiadomic.

Powaznie
poniedziałek, 29 lutego 2016, 10:56

Wiadomo ze wszystko wina rosji ktora doprowadzila to ruiny ukrainie nie zeby tam rzadzili ukraincy nie zeby to oni doprowadzil swoj kraj do ruiny zeby za cokolwiek odpowiadali. Tam napewno na tej ukrainie jest choc jeden ukrainiec i kiedykolwiek tam jakis ukrainiec rzadzil bo wyglada ze tylk ruskie tam rzadza i za wszystko oodpowiadaja a biedna mityczna ukraina jak male dziecko tylko dostaje pasem po tylko i nic nigdy nie mogla zrobic na nic nigdy nie miala wplywu. Wszystko co zle to rosja. W to to chyba tylko najbardziej nawiedzone ukraince wierza.

dropik
poniedziałek, 29 lutego 2016, 09:19

Semenczenko nie mógł zostać wzięty do niewoli bo kilka dni wcześniej został ranny w biodro i ewakuowany śmigłowcem. Sam kocioł powstał tylko i wyłącznie dzięki wejściu Rosjan. Gdyby nie to to nawet te słabe bataliony dałyby radę opanować miasto.

Lord Godar
sobota, 27 lutego 2016, 13:50

Stany batalionów jak u nas pod koniec walk we wrześniu 39 r , brak wsparcia sprzętu ciężkiego , artylerii , bez dowodzenia na odpowiednim poziomie i złe rozpoznanie ... kozacka fantazja ... i oni chcieli skutecznie atakować. Jednego im nie brakowało odwagi i za to trzeba ich niejako docenić. Może tu mamy dobry materiał do przeanalizowania w kwestii naszej przyszłej OT . Tak by wyglądało u nas , gdyby komuś kiedykolwiek przyszło postawić na 1 linii takie oddziały lub dać rozkazy ponad ich możliwości.

Hammer
sobota, 27 lutego 2016, 21:44

OT to lekka mobilna piechota z bronią p-panc. i p-lot. BWP mile widziane (na początek mogą być BWP-1 a mamy tego sporo)

yup
sobota, 27 lutego 2016, 13:48

Widocznie ukrainskie oddzialy Obrony Terytorialnej nie mialy wystarczajaco oficerow teologicznych w swoich szeregeach. Mam nadzieje, ze ten blad nie bedzie powielany w polskich OT ;]. Wiara czyni cuda!

Hammer
sobota, 27 lutego 2016, 21:37

Czytam i nie wierzę. Błąd popełniło dowództwo ATO! Zapchano dziurę Batalionami (choć to za dużo powiedziane) Ochotniczymi bez żadnego cięższego sprzętu! Ochotnik czy Zawodowiec? W tym wypadku efekt byłby taki sam! Ukraińcy nie mieli nikogo by tam rzucić! Przyczyna takiego obrotu sprawy to Brak rozpoznania i ..... brak odpowiedniej ilości "zawodowców"! (my również mamy ich za mało!) Stąd potrzeba tworzenia OT! Piechota (OT) powinna być mobilna a więc zmotoryzowana, NIE czołgi ale BWP które wobec siły ognia potencjalnego przeciwnika powinny być dobrze opancerzone nie pływające! uzbrojone w lekką broń środki p-panc i p-lot! U nas wojny nie ma i w przeciwieństwie do UKR mamy czas by takie oddziały wyszkolić i wyposażyć! Więc panowie "zawodowcy" przestańcie jęczeć tylko zrozumcie że OT to potrzeba oczywista! WP jest zbyt mało liczebna by bez takich formacji się obyć! I zgoda OT nie jest od I linii! NO chyba że taka potrzeba zajdzie! Więc przestańcie pitolić tylko pomyślmy jak mają takie oddziały wyglądać itp. Ukraińcom chwała za męstwo i poświęcenie !!! Dodam tylko jeszcze że Ukraina to przykład i nauka dla nas. Pozdrawiam

Vvv
niedziela, 28 lutego 2016, 13:48

Spoko ale ich armia była na kolkach i jak nie ma sprzętu to co im wyślesz?

kzet69
niedziela, 28 lutego 2016, 12:34

Jest dokładnie odwrotnie niż piszesz przykład Iłłowajska pokazuje dobitnie że jakakolwiek OT wyposażona w 50-letnie BWP, kałachy i blaszane garnki na głowach w starciu z jednostkami liniowymi (nawet tak jak tutaj bez wsparcia lotnictwa) to tylko i wyłącznie mięso armatnie! Nie wyrzucać kasy, której i tak brakuje na tworzenie jakichś niedzielnych amatorów - żołnierzyków, tylko inwestować w zawodową armię, to ona musi być max nowoczesna i dysponować jak największym potencjałem odstraszania. To skuteczne odstraszanie jest gwarancją pokoju a nie stada chłopców z nadmiarem testosteronu ganiające w niedzielę po lesie z kałachem... pzdr.

Jaksar
niedziela, 28 lutego 2016, 09:46

przykładem formowania OT była komuna, w PRL mieliśmy formacje OT późniejsze WOT w znacznej sile które w ramach dekomunizacji i refrm WP po prostu zlikwidowano. Może warto by było by nasi "decydenci" sięgnęli po prostu po stare dokumenty i przyjżeli się jak to robiono w LWP, może wtedy czegoś się nauczą !

Saimon
niedziela, 28 lutego 2016, 08:49

Brawo nic dodać nic ująć.

Mochikanin
niedziela, 28 lutego 2016, 00:10

Rosja się kończy, los wróci?

war is coming
sobota, 27 lutego 2016, 21:02

Kilka słów proporcje 6 zabitych/ 73 zaginionych /130 jeńców są nieprawdopodobne, no chyba że Donbas nie chciał walczyć. Rzeczywiste straty w przypadku zabitych zapewne były kilka-kilkanaście razy wyższe. Pod Iłowajskiem miał miejsce punkt zwrotny w kampanii ATO spowodowany skrajną niekompetencją i katastrofalnym poziomem dowodzenia. Przy takim poziomie dowodzenia nie ma znaczenia kto i jak wyposażony by tam się znalazł efekt mógł być tylko jeden anihilacja. Decyzja o próbie przebicia się ala późniejsze Dabalcewo miała takie same skutki potworne straty w sprzęcie i ludziach. Mało tego zero wniosków na przyszłość i kolejny kocioł szkoda ludzi i sprzętu. Pod Iłowajskiem w ramach ultimatum cały ciężki sprzęt miał zostać złożony aby Ukraińcy mogli się wycofać dostali rozkaz przebijać się bez wsparcia i odpowiednich sił. Cała operacja od początku była skazana na katastrofę wystarczy spojrzeć na mapę trudno mi zrozumieć co myślał sztab ATO zła strategi beznadziejne dowodzenie i idiotyczne decyzje nic dodać nic ująć.

tarzan
niedziela, 28 lutego 2016, 12:35

zaginieni to też pewnie zabici, tylko ciał nie odnaleziono...

Geordie
sobota, 27 lutego 2016, 20:53

Uwielbiam Wasz Portal...czytam i z zaciekawieniem czytam komentarze najróżniejszych Specjalsów od 15 lat po Twardzieli...Można mieć zastrzeżenia do MONu ale jak by Was wszystkich MON miał słuchać to tak jak w Ukraińskim Koszu...każdy ma rację Dajcie jeszcze chwilę Mędrcy..WIększośc z Was w Armii nie była a same Generały:)

Tweets Defence24