Reklama

Zamiast nowych okrętów – wakacje na Antypodach [OPINIA]

14 lipca 2018, 20:47
Zj Pery i Slazak
Uzbrojona korweta Gawron miałaby większą wartość bojową niż obie, polskie fregaty typu Oliver Hazard Perry. Fot. M.Dura

Po cichu przygotowywany jest zakup używanych fregat Adelaide, wycofanych ze służby w Australii. Marynarka Wojenna RP otrzyma w ten sposób okręty lepsze od obecnie wykorzystywanych fregat typu OHP, ale o wiele gorsze od planowanych do wprowadzenia okrętów obrony wybrzeża „Miecznik”. Politycznie wszyscy będą zadowoleni, ponieważ BBN czymś się wreszcie wykaże (ich inicjatywa), MON zaoszczędzi pieniądze, a setki osób z wojska otrzyma darmową okazję do zwiedzenia Australii. Tylko czy tak ma wyglądać „modernizacja” Marynarki Wojennej?

Sprawa wydaje się być przesądzona. Sprowadzenie fregat typu Adelaide jest na rękę praktycznie wszystkim stronom, które mają wpływ na podjęcie decyzji. Politycy obozu rządzącego mają się czym chwalić. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego wykaże się wreszcie jakimś konkretnym działaniem, podkreślając że to ono było autorem pomysłu inicjując prace nad „Strategiczną Koncepcją Bezpieczeństwa Morskiego”. I nie ma w tym przypadku znaczenia, że koncepcja ta miała być jedynie wstępem do dyskusji nad sposobem rozwijania polskich sił morskich. Teraz, to opracowanie zostało umieszczone przez BBN pomiędzy „Narodowymi aktami prawnymi i dokumentami strategicznymi”.

Ministerstwo Obrony Narodowej również będzie zadowolone, ponieważ może przerwać program „Miecznik” i „Czapla” i za mniejsze pieniądze oraz bez ryzyka dostarczyć „nowe” okręty Marynarce Wojennej. Co więcej, teraz resort obrony tłumaczy takie decyzje wyraźnym wskazaniem ze strony BBN. Istotne znaczenie ma również sam sposób przygotowania kontraktu wymagający częstych wyjazdów do Australii całych delegacji specjalistów (podróże już się prawdopodobnie zaczęły). Tymczasem w przypadku „Miecznika” takie podróże ograniczały się jedynie do mniej „atrakcyjnych” spotkań na dialogach technicznych w Inspektoracie Uzbrojenia i późniejszych wyjazdów do Trójmiasta, gdzie prawdopodobnie miały być budowane okręty obrony wybrzeża.

Paradoksalnie zadowolona jest również Marynarka Wojenna. To właśnie marynarze będą bowiem najwięcej korzystać z „wakacji na antypodach”, a w statystykach przez kilka następnych lat będą się mogli wykazać kolejnymi fregatami i dawać pozory gotowości do działania w ramach nawodnych sił okrętowych NATO. Zadowolone są załogi „starych” fregat. Będą praktycznie w całości mogły przechodzić na „nowe” jednostki, szkoląc się do tego przez wiele tygodni w Australii. Odbędą też rejs życia podczas transferu australijskich jednostek z Pacyfiku na Bałtyk.

image
Australijczycy mają powody, by fregaty typu Adelaide zastąpić fregatami typu Hunter. Fot. Commonwealth of Australia

Nie można się więc dziwić, że ze strony najbardziej kompetentnej w tej sprawie Marynarki Wojennej nie pojawiła się żadna publikacja czy wystąpienie przeciwko pomysłowi sprowadzania fregat Adelaide stanowiące wytłumaczenie, dlaczego taka decyzja jest niekorzystna. Tymczasem odpowiedź jest bardzo prosta. Sprowadzanie fregat Adelaide jest błędem, ponieważ będą to okręty:

  • stare – minimum 26-letnie;
  • nie odpowiadające obecnym potrzebom nowoczesnych sił morskich;
  • nieskuteczne w odniesieniu do zagrożeń istniejących na Bałtyku;
  • wykorzystujące niekompatybilne z polskim systemem logistycznym systemy okrętowe i uzbrojenia;
  • kosztowne w eksploatacji;
  • drogie w pozyskaniu;
  • kosztowne w utrzymaniu w sprawności;
  • całkowicie uzależniające Polskę od zagranicznej pomocy technicznej;
  • prawdopodobnie bez uzbrojenia rakietowego i torpedowego, przypuszczalnie trzeba je będzie pozyskać oddzielnie;
  • bez śmigłowców, które trzeba będzie dokupić;
  • wybrane w trybie niejasnym i niewynikającym z jakichkolwiek strategii czy wskazań specjalistów z MW;

Oprócz tego wprowadzenie tych okrętów zastopuje rozwój polskiego przemysłu stoczniowego. Może go ponownie doprowadzić do trudnej sytuacji, w tym przede wszystkim stocznię PGZ Stocznia Wojenna;

Stare czy nowe?

W oficjalnych komunikatach prawdą jest tylko to, że wszystkie fregaty typu Adelaide są młodsze wiekiem od wykorzystywanych w Polsce okrętów tego samego typu (Oliver Hazrad Perry). Fregata ORP „Gen. K. Pułaski” (ex. USS „Clark”) została bowiem wprowadzona do linii w US Navy 9 maja 1980 r., natomiast ORP „Gen. T. Kościuszko” (ex. USS „Wadsworth”) był w służbie amerykańskiej od 28 lutego 1980 r.

Pomimo tego nie można twierdzić, że zmodernizowane Adelaide to nowe jednostki pływające, ponieważ były one wprowadzane do linii kolejno: HMAS „Sydney” – 29 stycznia 1983 r., HMAS „Darwin” – 21 czerwca 1984 r., HMAS „Melbourne” – 15 lutego 1992 r. i HMAS „Newcastle” – 11 grudnia 1993 r. Każdy z tych okrętów w momencie ewentualnego wprowadzenia do Marynarki Wojennej będzie więc starszy wiekiem od fregat ORP „Gen. K. Pułaski” i ORP „Gen. T. Kościuszko”, gdy w latach 2000 i 2002 podnoszono na nich polską banderę. Amerykańskie jednostki miały bowiem wtedy „tylko” 20 i 22 lata.

image
HMAS „Melbourne”. Fot. Commonwealth of Australia

Tymczasem, jeżeli Polska będzie chciała pozyskać już wycofane australijskie fregaty zbudowane dla Australii w Stanach Zjednoczonych (HMAS „Sydney” i HMAS „Darwin”) to otrzyma okręty mające 36 i 35 lat. Jeżeli uda się Warszawie uzyskać jeszcze wykorzystywane i planowane do wycofania w 2019 roku dwie kolejne, budowane już w Australii fregaty (HMAS „Melbourne” i HMAS „Newcastle”) to będą one miały 27 i 26 lat. W liczących się siłach morskich trzydziestoletnie okręty bojowe są wycofywane lub sprzedawane. Jednak nie w Polsce. W Polsce są kupowane. Po raz kolejny.

Okręty bojowe, ale czy „okręty bojowe” na Bałtyk?

Koncepcja sprowadzenia fregat Adelaide nie pojawiła się z powodu wieku tych okrętów, ale dlatego, że były one gruntownie zmodernizowane w latach 2008-2009. Otrzymały wtedy m.in. zupełnie nowy i skuteczny system obrony przeciwlotniczej. Pojawił się więc pomysł, by spróbować je pozyskać, jednak nie po to by przerwać program „Miecznik”. Pierwotnie celem była rezygnacja z planowanego remontu wykorzystywanych w Polsce fregat typu Oliver Hazard Perry, kosztownego i nie zmieniającego nic pod względem możliwości bojowych.

Tymczasem remonty przeprowadzono, zastopowano proces pozyskiwania okrętów obrony wybrzeża „Miecznik” a kolejne pieniądze - chce się teraz wydać na kupno Adelaid. Nikt nie przyjmuje do wiadomości, że pomimo modernizacji są to nadal fregaty, których koncepcja powstała jeszcze na początku lat siedemdziesiątych, gdy nie brano pod uwagę m.in.: kosztów eksploatacji okrętów, konieczności ograniczania liczebności załóg, potrzeby wielozadaniowości i „ekspedycyjności”. Oczywiście nie trzeba było też uwzględniać zagrożeń, które pojawiły się dwadzieścia lat później.

Jedynym znanym dokumentem uzasadniającym zakup starych fregat jest opublikowana „Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego”- przygotowana przez BBN. Paradoksalnie, Adelaide nie będą miały zdolności, które wskazano w tym opracowaniu jako pożądane. Nie mają one bowiem możliwości użycia pocisków manewrujących (projekcja siły z morza na ląd), wykrywania, śledzenia i zwalczania rakiet balistycznych, uczestniczenia w inicjatywach BMD (Ballistic Missile Defence) oraz dowodzenia obroną powietrzną znacznych obszarów i zespołów.

image
Największą wartością fregat typu Adelaide jest system dowodzenia oraz wyrzutnia pionowego startu Mk 41 dla 32 rakiet przeciwlotniczych ESSM Block1. Fot. Commonwealth of Australia

Dyskusyjne są również zdolności tych okrętów do „zapewnienia obrony powietrznej obszaru (osłona innych sił) i obrony przed kierowanymi pociskami przeciwokrętowymi”. Zwolennicy Adelaide wskazują na zamontowanie na tych okrętach ośmiokomorowego modułu wyrzutni pionowego startu Mk 41 dla 32 rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu ESSM Block 1 (Evolved Sea Sparrow Missile) oraz przystosowanie jednoprowadnicowej wyrzutni Mk 13 GMLS do wykorzystania około 30 rakiet przeciwlotniczych średniego zasięgu Standard Missile SM-2MR.

Problem pojawia się, gdy zacznie się oceniać nie samą liczbę rakiet, ale system kierowania ogniem fregat. Wszystkie te pociski są bowiem naprowadzane półaktywnie i wymagają podświetlania celu przez specjalistyczny radar kierowania ogniem. Na fregatach typu Adelaide i „polskich” typu Oliver Hazard Perry są tylko dwie takie stacje (CAS - Combined Antenna System i STIR - Separate Track Illuminating Radar). A to oznacza, że w danym momencie można jednocześnie atakować tylko dwa obiekty powietrzne. Oczywiście istnieje obecnie możliwość prowadzenia systemami łączności kolejnych rakiet w kierunku celów, ale w finalnej fazie ataku muszą one być wspomagane przez radary kierowania ogniem.

image
Trójwspółrzędna stacja radiolokacyjna SMART-S Mk2 na „Ślązaku” jest lepsza niż radary AN/SPS-49A(V)1 na fregatach typu Adelaide. Fot. M.Dura

Nie można do tego wykorzystać radaru obserwacji sytuacji powietrznej AN/SPS-49 na australijskich fregatach, ponieważ owszem, został on zmodernizowany do wersji AN/SPS-49A(V)1, ale nadal jest dwuwspółrzedny. Nie nadaje się wiec nawet do tworzenia rozpoznanego obrazu sytuacji powietrznej, ponieważ nie można nim określić wysokości celów powietrznych. Automatycznie nie można będzie też użyć fregat typu Adelaide jako wysuniętego systemu wczesnego ostrzegania dla polskiego systemu obrony powietrznej na lądzie. Okręty „Miecznik” miały dać taką możliwość. 

Potencjalny przeciwnik doskonale wie o tej niedoskonałości, a więc tak będzie organizował uderzenie, by w kierunku okrętu leciały jednocześnie co najmniej trzy rakiety i to z różnych kierunków. Wprowadzenie do Obwodu Kaliningradzkiego baterii nadbrzeżnych „Bał” (z rakietami przeciwokrętowymi H-35 „Uran” o prędkości 0,85 Mach i zasięgu od 120 do 260 km) i co gorsza – „Bastion” (z rakietami przeciwokrętowymi P-800 „Oniks” o prędkości 2,6 Mach i zasięgu większym niż 500 km) wyraźnie pokazuje, że polskie okręty powinny być przygotowane na takie zagrożenie. Fregaty typu Adelaide najprawdopodobniej nie są.

Przypomnijmy, że równolegle z modernizacją swoich okrętów, Australia realizowała program budowy niszczycieli przeciwlotniczych typu Hobart, a obecnie zaczęto procedurę pozyskania nowych fregat wielozadaniowych. Z kolei we Wstępnych Założeniach Taktyczno-Technicznych (WZTT) dla okrętów obrony wybrzeża „Miecznik” wskazano na niedostępną dla fregat Adelaide: szybkostrzelność i skuteczność systemów rakietowych, liczbę jednocześnie zwalczanych celów powietrznych i nawodnych oraz zdolność do samodzielnego tworzenia rozpoznanego obrazu sytuacji powietrznej.

Kto będzie wspierał logistycznie fregaty typu Adelaide?

O tym, jakim problemem jest wsparcie logistyczne okrętów budowanych na innym kontynencie Marynarka Wojenna RP przekonała się już po sprowadzeniu fregat typu Oliver Hazard Perry. Nagle w Polsce pojawiły się zupełnie nowe i jedyne w swoim rodzaju systemy łączności, radiolokacyjne, dowodzenia i uzbrojenie, w tym rakiety. Pewną partię tych urządzeń trzeba było wymienić i tylko w ich przypadku można było zapewnić polski serwis. W pozostałej części wyposażenia konieczne było korzystanie ze specjalistów amerykańskich. Serwis wyposażenia jest jednak coraz trudniejszy do pozyskania, ponieważ w Stanach Zjednoczonych firmy przestają zajmować się tak starym sprzętem. Już odczuły to załogi śmigłowców SH-2G, wykorzystywanych na polskich fregatach.

Teraz ma pojawić się kolejna seria unikalnych jednostek pływających. Różnice mogą być bardzo duże, ponieważ mamy do czynienia z okrętami sił morskich Australii, a dwie ostatnie jednostki były budowane w Australii. Z całkowitych nowości w polskim systemie logistycznym można już teraz wymienić elementy uzbrojenia: rakiety ESSM i SM-2MR, Harpoon, czy aktywne środki zakłócające Nulka, których nie zamawia już australijskie ministerstwo obrony.

Nowością dla polskiej marynarki będą też: zmodernizowany system kierowania ogniem Mk 92 Mod 12, system rozpoznania elektronicznego Rafael C-Pearl, do którego trzeba dopiero będzie trzeba tworzyć bazę danych, system aktywnych zakłóceń Elbit EA-2118 (Hammer), pułapki akustyczne i termiczne (Pirate firmy Chemring) oraz antyradiolokacyjne (Seagnat), optoelektroniczny system obserwacji EOTS (Electro Optical Tracking System), sonar podkilowy Spherion TMS 4131 (firmy Thales), sonar unikania min i podwodnych przeszkód Petrel (TMS 5424), linearny system wykrywania torped Albatros TMS 4350 (Thales) oraz „zakłócacze” torped LESCUT, zdalnie sterowane karabiny maszynowy Rafael Mini-Typhoon 12,7 mm itd. Widać wyraźnie, że wraz z fregatami – które teoretycznie są nam znane - zostanie wprowadzony cały szereg całkiem nowego i unikalnego wyposażenia.

Istotne i unikalne dla Australii zmiany wprowadzono również w dziale mechanicznym. Pytanie kto będzie zajmował się wykonywaniem przeglądów siłowni, prawdopodobnie nadal pozostaje otwarte.

Szczególnie trudne może być utrzymanie sprowadzonego do Polski wraz z fregatami Bojowego Centrum Informacyjnego (BCI). W czasie modernizacji zaimplementowano nowy system dowodzenia i kierowania ADACS (Australian Distributed Architecture Combat System) oraz Zintegrowany Zautomatyzowany System Wykrywania i Śledzenia Radarowego RIADT. Systemy te zostały opracowane w Australii i tylko tam mogą być modernizowane i uaktualniane. Za taki „upgrade” trzeba będzie zapłacić, tylko że nie polskiemu przemysłowi (np. Centrum Techniki Morskiej), ale australijskim firmom -  o ile będzie im to się opłacało. Gorzej, jeżeli nie będzie.

Z uzbrojeniem, czy bez?

Nie są znane warunki, na jakich mają być pozyskane fregaty typu Adelaide. Do czasu publikacji artykułu MON nie ujawniło żadnych szczegółowych informacji w tej kwestii. Jest jednak mało prawdopodobne, by Australijczycy oddali swoje okręty za darmo i to z pełną jednostką ognia. Trzeba więc będzie zapłacić za remont okrętów pod polskie potrzeby, za wyszkolenie załóg (i to bardzo długie – szczególnie w przypadku obsady BCI), jak również kupić rakiety, amunicję dla systemów artyleryjskich, torpedy oraz śmigłowce. Według dostępnych informacji tylko maszyny Seahawk mogą współdziałać z okrętowym systemem zwalczania okrętów podwodnych poprzez dedykowany kanał transmisji danych HDL - Helo Data Link. Kupienie tylko samej amunicji (półtora jednostki ognia) będzie prawdopodobnie kosztowało ponad 150 milionów dolarów na jeden okręt.

Dodatkowo w Polsce trzeba będzie powtórzyć wszystkie te działania, które wykonano po przyjściu fregat amerykańskich. Ich zakres będzie nawet szerszy. Nie wystarczy bowiem wymienić tylko transponderów systemu identyfikacji radiolokacyjnej IFF (co jest proste), ale również interrogator (urządzenie zapytujące), by nie było niebezpieczeństwa prowadzenia ognia bratobójczego. A to wymaga podłączenia nowego urządzenia do systemu. Może to być trudne biorąc pod uwagę fakt, że Australia nie jest w NATO.

Podobne trudności napotka się przy przerabianiu, a właściwie wymianie systemu łączności – w tym tej, niejawnej. Dostosowanie tych systemów do norm polskich i NATO zajmie na pewno wiele czasu i pieniędzy. Prawdopodobnie będzie konieczna wymiana radarów nawigacyjnych oraz systemów przeciwpożarowych i ratowniczych, gdyż certyfikacja australijskich środków może być niemożliwa.

image
Na patrolowcu „Ślązak” pomiędzy masztami znajduje się miejsce dla rakiet przeciwokrętowych. Fot. M.Dura

Tych działań będzie o wiele więcej i trzeba będzie na nie wydać te środki budżetowe, które miały być przeznaczone na nowe okręty. Nie otrzymają ich jednak polskie stocznie i przemysł zbrojeniowy, choć to one miały być głównym beneficjentem realizowanych przez Marynarkę Wojenną programów budowy nowych okrętów.

Poprzez wprowadzenie używanych fregat odsunie się w czasie również pozyskanie nowych technologii, które mogłyby później przynieść konkretne korzyści, np. przy sprzedaży nowoczesnych okrętów na eksport. Straty są tutaj wymierne, czego przykładem jest kontrakt na cztery korwety dla Pakistanu. Wygrała go Turcja ze swoimi jednostkami typu MILGEM. Natomiast polskie stocznie nie zdobyły wcześniej odpowiednich zdolności w ramach programu „Miecznik” i wcześniej „Gawron” i nie miały możliwości uczestniczenia w tym postępowaniu.

A może zamiast sprowadzać Adelaidy lepiej dozbroić „Ślązaka”?

Z wypowiedzi polityków wynika, że fregaty typu Adelaide stały się nagle jednym z najważniejszych celów obecnego resortu obrony. Tymczasem jest wiele innych rozwiązań, które dałyby podobne efekty, a kosztowałyby mniej. Przykładowo można by dozbroić patrolowiec „Ślązak” i zrobić z niego wcale nie mniej „bojową” jednostkę pływającą.

Patrząc na obecnie wykorzystywane w Polsce fregaty typu Oliver Hazard Perry widać, że tak naprawdę jedyną korzyścią operacyjną ze sprowadzenia okrętów typu Adelaide jest sprowadzenie z nimi jednego modułu wyrzutni pionowego startu Mk 41 dla 32 rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu ESSM Block 1 (Evolved Sea Sparrow Missile).

image
Na patrolowcu „Ślązak” przed miejscem na armatę jest miejsce na wyrzutnię pionowego startu dla rakiet przeciwlotniczych. Fot. M.Dura

Teoretycznie o wiele prostszym rozwiązaniem byłoby więc kupienie samej wyrzutni tej klasy i jej zainstalowanie na okręcie patrolowym „Ślązak”. Jednostka ta jest zresztą do tego lepiej przygotowana. Ma nie tylko do tego odpowiednie miejsce na pokładzie dziobowym i instalację, ale również nowocześniejsze systemy dowodzenia i kierowania. Na „Ślązaku” jest bowiem zamontowany nowoczesny, trójwspółrzędną radar obserwacji sytuacji nawodnej i powietrznej SMART-S Mk2, radar kierowania uzbrojeniem STING-EO Mk2 oraz system dowodzenia TACTICOS. Są to rozwiązania o wiele nowocześniejsze niż te, jakie mają być pozyskane z fregatami Adelaide.

Oczywiście pozostaje problem małej liczby jednocześnie zwalczanych celów powietrznych, ale i on na „Ślązaku” jest łatwy do ominięcia. Trzeba pamiętać, że rakiety ESSM na fregaty Adelaide najprawdopodobniej trzeba będzie pozyskać po zakupie samych okrętów. W wypadku „Ślązaka” wystarczy jedynie kupić: nie wersję Block 1 (naprowadzaną półaktywnie), ale planowaną do wprowadzeniu w 2020 r. wersję Block 2 (naprowadzaną aktywnie według zasady „wystrzel i zapomnij”).

Taki manewr w przypadku fregat typu Adelaide nic nie da, ponieważ dwuwspółrzędny radar AN/SPS-49A(V)1 nie nadaje się do naprowadzania rakiet klasy ESSM Block 2. Trójwspółrzędna stacja radiolokacyjna SMART-S Mk2 prawdopodobnie może już być wykorzystana do takiego zadania. To automatycznie zwiększy liczbę  celów, jakie jednocześnie mogą być atakowane przez pociski okrętowe. To właśnie z tego powody Turcy modernizując swoje fregaty typu Gabya (ex. Oliver Hazard Perry) w ogóle zrezygnowali z radarów SPS-49 montując trójwspółrzędne stacje radiolokacyjne SMART-S.

Podobnie wygląda problem rakiet przeciwokrętowych. Zamiast bowiem kupować rakiety Harpoon i ładować je do magazynu amunicyjnego wyrzutni Mk 13 GMLS Adelaid, można kupić dowolnego typu pociski tej klasy i przyspawać ich wyrzutnie do istniejącego dla tego celu miejsca na pokładzie „Ślązaka”. Ostatecznie można nawet zaoszczędzić i wykorzystać do tego część rakiet RBS-15 z okrętów rakietowych typu Orkan. Są to jednak rozważania czysto teoretyczne, ponieważ „Ślązak” został pozbawiony również zdolności ZOP.

Kto i jak wybrał Adelaidy?

Jak na razie nie ma żadnych informacji, by ktokolwiek z Marynarki Wojennej prowadził wcześniej analizy na temat możliwych pozyskania przez Polskę innych używanych okrętów, rozpatrując np. ewentualność kupienia brytyjskich fregat typu 22, niemieckich fregat typu F122 Bremen czy holenderskich fregat typu Karel Doorman. Australijskie fregaty typu Adelaide są więc kolejnym dowodem na to, że w wojsku sprzęt najpierw się wybiera, co się gdzieś zobaczy lub o czym się gdzieś usłyszy, a dopiero później się ustala się warunki jego pozyskania i szuka argumentu dla takiej decyzji.

Takie działanie „od okazji do okazji” nie ma jednak nic wspólnego z przemyślaną modernizacją Sił Zbrojnych. System taki sprzyja natomiast wyciąganiu pieniędzy z bardzo ważnych i wcześniej planowanych programów. W przypadku fregat typu Adelaide sprawa jest tym bardziej dziwna, że inicjatywa ich pozyskania nie wyszła prawdopodobnie od gestora – Marynarki Wojennej, ale „oddolnie” od niektórych członków jednego ze stowarzyszeń. Korespondencję w tej sprawie ze specjalistami w australijskiej marynarce wojennej prowadził w lipcu 2016 r.  członek tego stowarzyszenia i jednocześnie członek komitetu ds. opracowania „Strategicznej koncepcji bezpieczeństwa morskiego”, powołanego przy Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.

W ten sposób stowarzyszenie, które zostało powołane, by pomóc w budowie nowych jednostek pływających dla Marynarki Wojennej doprowadziło do zastopowania programów okrętowych „Miecznik” i „Czapla”. Tego: w jaki sposób i na podstawie, jakich analiz zaczęto rozmowy konkretnie z Australią prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Jednak nawet bez tego widać, że tego rodzaju przypadkowe i nieplanowane działania nie powinny mieć miejsca, szczególnie przy wielokierunkowym programie modernizacji technicznej polskich Sił Zbrojnych.

Działania zupełnie postronnych osób, jak również opracowania faktycznie przypadkowych grup specjalistów stają się nagle wyjściem awaryjnym i obwiązującymi dokumentami państwowymi. Przypadek? Być może…

W styczniu 2017 r. na łamach Defence24.pl ostrzegaliśmy, co się może wydarzyć: „Zamiast spokojnie realizować budowę nowych okrętów bojowych, wyczekuje się do momentu, aż zupełnie nie będzie już czym bronić polskich interesów morskich i Polska będzie zdana jedynie na pomoc innych krajów. Wtedy zaczną się nerwowe decyzje, które prawdopodobnie nie będą dogłębnie przemyślane, a już na pewno nie będą optymalne pod względem kosztów, zaangażowania polskiego przemysłu i uzyskanych efektów”.

Niestety staje się dokładnie tak, jak przewidywaliśmy: przespane 1,5 roku i ograna Marynarka Wojenna RP oraz polski przemysł.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 192
Reklama
Bardzo Jasnowłosa
środa, 15 sierpnia 2018, 01:22

czy ten artykuł został wysłany do Prezydenta RP, do sejmowej Komisji Obrony Narodowej, do wszelkich mediów elektronicznych? Przecież mógłby, powinien być narzędziem, próbą wstrząśnięcia tym całym... systemem paranoi, niemożności, głupoty. Bo przecież złej woli nie zakładam.

cywil123
poniedziałek, 13 sierpnia 2018, 11:11

Warto przeczytać przed wygłoszeniem własnych mądrości z poziomu ciepłych kapci w domu: https://www.defence24.pl/fregaty-adelaide-za-i-przeciw-opinia

Marten
niedziela, 12 sierpnia 2018, 22:02

Maks!!! Sam rozpętałeś akcję z tymi fregatami - zapomniałeś???

Spik
wtorek, 7 sierpnia 2018, 22:09

Tylko komisja śledcza może uratować tę chorą sytuację.

Kalinin
niedziela, 29 lipca 2018, 23:44

Infiltracja FSB jest głębsza niż się wydawało. Trudno o inne wnioski, kiedy od wielu lat nie postępuje się według wypracowanego planu uzbrajania i modernizacji. Głupcy w każdym kolejnym rządzie wśród ministrów i doradców/ekspertów MON? Tu nie ma przypadku. Celowe, nomen omen, torpedowanie niezbędnych decyzji sprzętowych. Agentura ma się dobrze.

Anty 50 C-cali przed 500+
wtorek, 24 lipca 2018, 15:03

Exocet szybki jak Uran to zestrzeliwany wielokrotnie. Fakt na manewrach. Jaki cel powietrzny zestrzelili Usnavy z ESSM Block obecnie produkowany? Dawniej kupili podobno nawet Moskity (bez radaru naprowadzania??). Niepokoi mnie ten brak wiedzy o zastosowaniu Bojowym RBS15-mk2. Po stronie Chorwacji. Bo trafienia exocet to Bardzo znane..A to trafili Dwoma w OHP - Jeden NieWybuch. Jak i ten w \"Sheffield\". DWA z 5-ciu odpalonych przeciw R.Navy (w1982) zmylone dipolami wre...przez niewielkie fregaty ( takie Gawron +- \"miecznik\")@Paranoid za jakiego to premiera \"ratowano\" Gawrona, po zwodowaniu technicznym szkieletu \"jachtu POlska w budowie\" w 2009?

bolo
poniedziałek, 23 lipca 2018, 13:45

Kiedy wreszcie nasi marynarze pogodzą się z myślą, że są \"flotą zielonych mórz\". W sytuacji istnienia \"bańki antydostępowej\" w Kaliningradzie, zakupy nowych \"starych\" okrętów są bezzasadne. Rosjanie z systemami Bał i Bastion panują nad Bałtykiem, o porcie w Oksywiu nie wspominając. Mogą strzelać na 500 km, a my nie potrafimy wyposażyć MJR w systemy umożliwiające strzelanie na więcej niż 40 km, chociaż NSM mają zasię 200 km. Czas na poważnie określić zadania MW, w tym problem neutralizacji Obwodu Kaliningradzkiego i zabezpieczenia naszych portów i wybrzeża. Musimy asymetrycznie zniwelować rosyjską przewagę w rakietach. W \"nowej bałtyckiej PMW\" okręty załogowe będą tylko dodatkiem do brzegowych systemów rakietowych (przeciwlotniczych i przeciwokrętowych), dronów latających i pływających, ew. śmigłowców i samolotów wielozadaniowych. Utrzymywanie np. 5 okrętów desantowych to kuriozum - policzcie ile kosztowało to przez 27 lat - w sytuacji gdy żaden plan wojenny nie przewidywał desantowania. O minowaniu z Lublinów mógł myśleć tylko kompletnie odleciany \"admirał\". A np. miniaturowych okrętów podwodnych z których można by desantować grupy specjalne lub stawiać miny w newralgicznych miejscach nie ma - bo i po co, na paradzie kiepsko się prezentują.

55555
poniedziałek, 23 lipca 2018, 11:46

Te fregaty jeśli będą kosztować kilkaset mln złotych to będą tańsze od ślązaka. A ich wartość bojowa była by kilkukrotnie większa od wszystkiego co mamy. https://www.defence24.pl/nowoczesna-fregata-do-wziecia-polska-skorzysta Jest to idealne rozwiązanie pomostowe. Przypomnę że ślązaka budujemy 18lat, więc sami fregaty prędko nie zbudujemy.

mach
niedziela, 22 lipca 2018, 20:29

Głupota czy celowe działanie ośmieszające Polskę? Kupienie fregat przeznaczonych na złom typu OHP to przecież nie tylko wyrzucone pieniądze w błoto ale kompromitacja MON.

Paranoid
niedziela, 22 lipca 2018, 16:39

Pomysł z tymi fregatami to już parę lat ma. Jednym z lobbystów jest przecież dobrze wszystkim znany poseł Jach, ekspert od restrukturyzacji systemu zakupów. I na tym przykładzie pokaże jaki to zrobił sprytny deal jak to określił za kilkaset mln złotych. Pytanie po co te wszystkie zabawy ze stoczniami wojennymi i ściemy o przyszłości polskiego przemysłu stoczniowego. Rozumiem, że staroć da się pozyskać szybciej, ale po co ściemniać. Przecież można społeczeństwu powiedzieć, nie stać nas kupujemy złom i modernizujemy a nie jakieś megalomańskie pomysły. Takiego posła Jacha i jemu podobnych zatrudnić do remontu statku niech się wykażą jak się nad tym znają ...

Komar
niedziela, 22 lipca 2018, 05:01

Nie piszcie, że to będą takie wakacje w tej Australii. Wiecie, ja już byłem wszędzie, a nadmiar słońca i upał też szkodzi. Ale możemy pływać nawet na dętkach od traktorów, strzelać z tej łajby też możemy z patyków, nie obchodzi mnie. Byleby emerytury po piętnastu latach nadal były i się człowiek mógł uwolnić od tego bajzlu. Jeszcze parę lat...

pragmatyk
sobota, 21 lipca 2018, 12:46

Mamy zbieractwo śmieci z całego świata ,palą sie od miesięcy ,dlaczego nie możemy byc także zbieraczami złomu z całego świata ,jesteśmy krajem światowym i możemy być z tego dumni.

pragmatyk
sobota, 21 lipca 2018, 12:09

Biednego nie stać na kupowanie miernych rzeczy.A bogaty nie musi.

Gerald z Rivi
piątek, 20 lipca 2018, 14:31

Kupowanie starego szmelcu o znikomej wartości bojowej to marnowanie pieniędzy i na zakup i na eksploatacje, lepiej w końcu by uzbroili Ślązaka

Lucas
czwartek, 19 lipca 2018, 22:48

Mysle ze gdzies komus zalezy wlasnie natym zeby Polska miala stary sprzet bo to co sie dzieje to nie jest smieszne. Polska nie jest bogaczem ani potega ale jest ja wlasnie stac na nowy sprzet wojskowy nowe samoloty, okrenty, czolgi, transpondery, rakiety, pociski i to nie musi byc w setkach ale moze miec nowsze i lepsze uzbrojenie ale komus zalezy czy to w Polsce czy zagracica i ktos ma silne wplywy zeby wszystko utrudniac Polskiemu uzbrojeniu albo mamy starozytnich politykuw ztuzy sie nie znaja na uzbrojeniu.

Anty Rus
czwartek, 19 lipca 2018, 12:57

Jakby dali te okręty za przysłowiowego 1$ to ok, a tak to strata pieniędzy. Czy Polska jest krajem Afrykańskim aby kupować stary sprzęt wojskowy ? Jest to trochę żałosne i przykre, że tak ma wyglądać Wojsko Polskie.

PRS
czwartek, 19 lipca 2018, 10:50

Pojawiły się takie plotki, że na 660 mają zostać wymienione siłownie. Ale to oznacza przy tempie pracy ex SMW uziemienie tych okrętów na wiele wiele miesięcy. Komu zależy by wyłączyć OSTATNIE polskie okręty o jakimkolwiek potencjale bojowym i z niezłymi radarami? Bo remont/wymiana siłowni to nie wymiana wieży artyleryjskiej... W przypadku Adelek także uważam, że kupowanie większej ilości niż 10 szt. Harpoonów jest bez sensu.

Napoleon
środa, 18 lipca 2018, 19:48

@Dropik oby bez rakiet i helikopterów. Fakt, że Max ma 100% racji. Ale jest cień nadziei. Do Adeleid jeśli bierzmy tylko SM-2 i to ma sens, Harpoony mamy na starych (je musimy jak najszybciej wycofać), dokupić SeaRAM. Nowe helikoptery to podstawa. Przy takiej konfiguracji ma to tylko sens. Piał z zachwytu nie będę ale to maximum co można z nich wycisnąć dość tanim kosztem. Ale i tak ten zakup plus Orka zamyka temat modernizacji na kolejne 15 lat. Oby na remont Orkanow starczyło.

KOSA
środa, 18 lipca 2018, 19:09

Mam nadzieję , że ten artykuł to tylko część prawdy . i artykuł pod tytułem „Nowoczesne fregaty do wzięcia, czy Polska skorzysta\" będzie bliższy prawdy niż ten tu. a i że te okręty będą kupione wraz ze śmigłowcami. polecam artykuł https://www.defence24.pl/nowoczesna-fregata-do-wziecia-polska-skorzysta. i , że ostatnie zdanie z tego artykułu będzie puentą i okaże się prawdziwe. \"... Odkupując je od Australii trzeba by było prawdopodobnie zapłacić jedynie za rakiety. Być może byłoby to jednak taniej niż obecnie Polska płaci za remont fregaty ORP „Gen.K.Pułaski”.... \"

SZACH-MAT
środa, 18 lipca 2018, 15:23

dosyć megalomaństwa postawić na małe uniwersalne jednostki ..o tonażu oscylującym 1200 ton ....a odniesieniem mogą być Izraelskie korwety rakietowe typu Saar 5/6 ...w sam raz do każdych działań powtarzam każdych od ZOP,patrolowania do misjonarskich ( śmigłowiec posiadają ,łódź abortażowo-inspekcyjną, przestrzeń dla grup specjalnych ) i na dodatek zgodnie z modą na zaopatrywanie się Polski w systemy i efektory z USA zbudowana w USA i Izraelu ...W ramach zamówień różnorodnych pakietów wojennych z USA.... Polska powinna zaproponować zakup kilu korwet w pakiecie z z systemami OPL ,lotnictwa ,......i wyjdzie taniej a może dadzą nam korwety w ramach offsetu i będziemy mieli produkt USA/Izrael...ze świetnymi systemami bojowymi i zobarazowania operacyjnego ..

KarlGustav
środa, 18 lipca 2018, 12:26

Chcemy jak supermocarstwo na raz kupić \"nowe\" okręty podwodne, fregaty, korwety, helikoptery, Patrioty, Reaper\'y itd... Brakuje zupełnej logiki w działaniach MONu, przykro się patrzy jak sobie sami szkodzimy. Jedyne co się zmienia to chyba poziom frustracji obywateli...

dropik
środa, 18 lipca 2018, 10:03

Z przecieków wynika, że fregaty bez rakiet i śmigłowców. Ogólny bajzel i brak jakichkolwiek analiz. Najważniejsze żeby cos kupić i medialnie zapachach pysk krytykom tej koncepcji, potem ktoś inny bedzie się martwic jak to utrzymać i ile to będzie kosztować. Oczywiście same fregaty są nowocześniejsze niż nasze ale też nie można powiedzieć że obronią się na Bałtyku przed rosyjskimi rakietami , które są nowocześniejsze niż chińskie. Nadają się do pływania na zespołach okrętów Nato na Atlantyku czy Śródziemnych.

PRS
środa, 18 lipca 2018, 03:25

Panie GTS to są w większości cytaty z artykułów zamieszczonych na D.24 (inne zazwyczaj nie przechodzą) - proszę czytać dokładnie - są podane źródła i znaczniki cytatów. Nie jest to żadna fantastyka. Nikt nie mówi żeby robić to własnymi siłami (casus Ślązaka). Ale... Turcy praktycznie własnymi siłami zmodernizowali 8 sztuk OHP. Program nazywał się GENESIS. Wypracowane rozwiązania sprzedali też Bahrajnowi (dla 1 sztuki). Było to bodajże 4 szt. z Mk 41 i 4 bez silosów. Ogólnie za sztukę wyszło coś około 12,5 mln Dolarów. Phalanxów nie ruszali (nie wiem czy mieli zgodę Kongresu, my taką dostaliśmy) poza nową, cyfrową konsolą operatora. Na tych jednostkach na których były Mk 41 wymienili (mieli zamiar) radary na SMARTa. Praktycznie całkowicie nowe, ucyfrowione BCI oraz mostek. By móc wykorzystywać S-70B-28 Sh na ,,krótkokadłubowcach\" doposażono lądowisko w kanadyjski system wspomagania lądowania ASIST. Nie ma się co rozpisywać - wszystko jest w Necie. Teoretycznie możemy to zlecić Turkom lub druga opcja oprzeć się na współpracy z Saabem. Nie wiem czy są radośni czy też nie, ale systematycznie od lat sami organizują pokazy/konferencje u nas przedstawiając swoje rozwiązania. Wakacje w Polsce? Śmiem wątpić. Biznes jest biznes. Czyli można zainstalować albo SMARTa-S albo ,,Żyrafę\". Optowałbym za tym drugim rozwiązaniem. Choćby dlatego, że od lat jest u nas w służbie a SMART-S jak na razie koroduje na Ślązaku... ,,Adelaidy absolutnie nie daja nam niczego, czego potrzebowalibysmy na Baltyku\". Dają nam możliwość w czasie pokoju do próby wykrywania obcych okrętów podwodnych. To bardzo dużo biorąc pod uwagę, że Adelki mają także zdolność ich zwalczania. W przypadku konfliktu... na Bałtyku nie będzie miało to żadnego znaczenia bo po 5 minutach ich już nie będzie. Tak samo jak każdego innego okrętu państw bałtyckich (teoretycznie Duńczyki mogły by dać radę się obronić przed środkami napadu powietrznego... ale nie zakupili SM-3). Adelki trzeba traktować tylko i wyłącznie jako rozwiązanie pomostowe do momentu pozyskania przynajmniej 3 NOWYCH dużych fregat. Niestety to może być perspektywa ponad 15 lat. I raczej nie w polskich stoczniach.

Hobbysta
środa, 18 lipca 2018, 01:22

Z dużych okrętów potrzebny jest jeden \"crossover\" do misji. Oprócz tego OP i przeciwminowe. Kupowanie dużych okrętów aby były pływającymi bateriami plot nie ma sensu. Szczególnie tak dużych. Warunki nawigacyjne w polskich portach są takie, że coś o długości powyżej 80 m wejdzie tylko do Gdyni, Gdańska i Świnoujścia. W Gdańsku-Gdyni jest za blisko do Obwodu Kaliningradzkiego. Pozostaje Świnoujście. Baza w sam raz dla \"crossovera\". Jeśli zadaniem floty ma być obrona podejść do gazoportu to morza tam niewiele i wszystko blisko sojuszniczych brzegów. Taka obrona będzie w 90% z powietrza a obrona plot z lądu. Nawodnego nic nie podejdzie. Zatem morski floty komponent zapewni coś wielkości szwedzkiego Visby a co więcej będzie mogło bazować też w innych portach. Na takich okrętach można zainstalować uzbrojenie plot dla samoobrony (na Visby było przewidziane ale ze względów finansowych jest wstrzymane). Dyskusje o burzliwości Bałtyku i granicznej sile wiatru 5B są śmieszne. Nie znam statystyk ale myślę, że 6 B i więcej to ponad 50% czasu w roku. Na pewno 5B to nie warunki jakie mogłyby ograniczać współczesną flotę (chyba, że niepływających zarzyganych marynarzy). W okresie II WŚ odbywały się bitwy w dużo cięższych warunkach (np. zatopienie Scharnhorsta). Więc i przy dzisiejszej technice da się.

citizen
wtorek, 17 lipca 2018, 23:58

Temat jest znany od kilku lat i defence24 był chyba pierwszy który o tym temacie pisał - to przypomnę tu czytane opinie : może by porównać okręty co mamy pozyskać z tym co jest teraz czyli z niczym? A budować nowe można i należy tylko ktoś musi podejmować decyzje - jakiekolwiek!

BUBA
wtorek, 17 lipca 2018, 22:56

Bez co najmniej dwóch eskadr np. F-18 Lotnictwa Marynarki Wojennej nie ma co marzyć o jakichś poważnych działaniach wojennych na naszych wodach terytorialnych i bez własnego AWACSa tym bardziej. A tego na pewno nie zamierza posiadać Polska. Los Miecznika w tej sytuacji jest przesądzony już na pochylni. Po to istnieje Lotnictwo Floty Bałtyckiej przezbrajane na Su-30SM i Su-35S. Optymistycznie problem polskich OHP rozwiąże się po pierwszych godzinach wojny (Brak dużego zapasu amunicji do CWIS Phalanxa), ex australijskie fregaty polegną może po kilku dniach. ........................................................................................................................................................................................... Innych bojowych okrętów nie dostaniemy.

Gieniu112
wtorek, 17 lipca 2018, 22:31

Przykro to się czyta gdy sie ma świadomość że polscy żołnierze zawodowi i prominentni politycy to drobne wiejskie cwaniaki które patrzą na swój interesik a nie dobro wspólne. Czy naprawdę Polacy to taka nacja że nic nie robi dla dobra wspólnego dlaczego 10 mln Szwecja może mieć za mniejsze pieniądze nowoczesną armię okrety podwodne i okrety klasy stealth a Polacy te mld publicznego grosza wydają na interwencyjny zakup wegla rzeszę emerytów i pensje dla wlasciwie nieuzbrojonych a wiec bezwartosciowych żołnierzy, wstyd. 10 mld dolarow rocznie i nasze wojsko nic sobą nie reprezentuje

Lbn
wtorek, 17 lipca 2018, 20:30

Rozumiem ze okrętów podwodnych nie potrafimy zrobić bo nie mamy wiedzy i możliwości technicznych ale okrety nawodnienia potrafimy budować. Wstyd wstyd wstyd

Anty 50 C-cali przed 500+
wtorek, 17 lipca 2018, 20:11

Autor nie podaje czy Adele przynajmniej te w linii 1992-93 to z EC(ontra)CM czy tylko ECM jak nasze - czyli \"nasz\" ohp to wie cosik niedobrego czycha czyli promieniuje elektromagnetycznie - i tyle i Nie odpali nawet Nulki. jak jankesi 1,5 roku temu. U brzegu Jemenu przeciw hi-tech made in China/baza Exocet/klasa harpoona. Przeciw Uranowi czy Bastionowi to pierwsza szansa wykrycia, ich emisji? Chyba nawet przed radarem obserwacji powietrznej...bo jak pruje nisko?? Jaki system wre jest na \"jachcie perzydenckim\" klasy Polska w budowie? Na \"Melbourne\" widze? Phalanx czy zmod. do Block 1B Baseline nieznane? znany brak 200 (202? mln usd) na moderke naszych, w czasie uznania za BEZCELOWE uzbrajania Gawrona. Najwidoczniej (na fotce) zasolenie na Antypodach nie straszne wyrzutni - Bo z naszych to strzelali? kiedy..nasi wczasowicze

Gts
wtorek, 17 lipca 2018, 18:44

Nie wierze, w takie rzeczy jak pisuje pan PRS. Niestety nie mamy i nie bedziemy mieli zadnych zdolnosci modernizacyjnych, sami. Adelaidy absolutnie nie daja nam niczego, czego potrzebowalibysmy na Baltyku, a ich modernizacja naszymi silami jest niemozliwa. Skonczcie z tymi marzeniami bo naprawde czyta sie was jak fantastyke Lema. Bez powaznego lidera nie ma szans na budowe i modernizacje czegokolwiek, a ja juz widze te radosc specjslistow np Saaba ktorych wezwiemy do dokladania czegos do tego zlomu. Nikt za psie pieniadze za taka robote sie nie wezmie. Zdecydowanie lepiej zlecic budowe nowych jednostek w innej stoczni ze stopniowym przenoszeniem mozliwosci do nas, moze i nawet do etapu kiedy taki okret bedzie mozna zbudowac. Sami narazamy sie na 40 lat budowy i miliardy wyrzucone w bloto, a zakup blisko 30 letnich okretow niezdolnych do przeciestawiania sie wspolczesnym srodkom napadu jest absurdem. Dodatkowo nawet nie ma mozliwosci taniej modernizacji np poprzez zastapienie radaru, wsadzeniem do wyrzutni nowych rakiet i ich integracje, bo brak jest takich wyrzutni, a dla radarow trzeba by przebudowywac nie tylko infrastrukture ale w ogole pewnie maszty a moze i nadbudowki. Zapamietajcie ze 10x lepiej jest zamowic nowe niz latac stare. Nie tylko o koszty chodzi, ale rowniez o zdolnosci, eksploatacje, serwis czy modernizacje itd.

pytam
wtorek, 17 lipca 2018, 18:26

Jakoś nikt /w tym autor/ nie pyta jak do tego doszło i dlaczego nikt nie został rozstrzelany za to ?

ck16
wtorek, 17 lipca 2018, 18:06

Nie zapominajmy, że w czasie wojny to cała nasza MW albo będzie wiać z Bałtyku, gdzie pieprz rośnie albo pójdzie na dno w 48 godzin. Polska potrzebuje MW ale w czasie pokoju, do patrolowania wybrzeża Bałtyku i tylko tyle (no i na defilady). Do tego te okręty to aż nadto. Los Polski w czasie ewentualnej wojny rozstrzygnie się na lądzie a nie na morzu.

SZACH-MAT
wtorek, 17 lipca 2018, 16:30

z osobliwości amerykańskich które mamy w ilościach 2 sztuk i analogiczne chcemy nabyć w wersji australijskiej w ilościach 2-3 sztuk .....by wygenerować tzw najlepszy koszt /efekt najkorzystniej byłoby po nabyciu wybudować o te osobliwości plus posiadane amerykański nabytki .. pirs ,lub ustawić je jako falochronowce lub hulki , albo zatopić i stworzyć sztuczne rafy bo w przypadku Polski i stanu zanieczyszczenia Bałtyku zatopienie w/w okrętów nie jest istotne z punktu widzenia ekologi i interesów państwa .....natomiast dla Australijczyków którzy mają bezmiar oceanów ekologia jest istotna i wolą swoje bomby ekologiczne opylić ...niż je dekapitować

Legisland
wtorek, 17 lipca 2018, 12:16

Panie PRS...wiara nie strzela:(

ed
wtorek, 17 lipca 2018, 11:32

Czym jest nasza armia? Zbiorem ludzi wyposażonych w tarcze, którym dokupujemy następne. Żołnierze bez mieczy. A czym są miecze? Ano broń ofensywna, czyli rakietowa, czy my ją mamy? Czy produkujemy rakiety średniego i dalekiego zasięgu? Armia dziś to odstraszanie, a nie walciwanie własnego terytorium i ludzi. Wojna obronna to nagłupszy pomysł, któremu wtórują politycy i wojskowi za nasze podatki. Tylko broń rakietowa z różnymi głowicami zastraszy przeciwnika. A na hybrydówkę wot i brak wyborów pro niemieckich i ruskich. Broń rakietowa dalekiego zasięgu i technogia produkcji to podstawa. Gdyby nie ona usa i rosja dawno by zajęły krld, iran.

Marek
wtorek, 17 lipca 2018, 10:33

\"Ślązak\" już prawie gotowy. Dlaczego nie możemy go dozbroić? Jak my nie potrafimy to zlećmy to komuś z zewnątrz. Jak już wydaliśmy ponad 1mld. to wysupłajmy kolejne kilkaset mln. i zróbmy z tego dobrze uzbrojona korwetę a nie patrolowiec do zwalczania piratów i przemytników. Zawrzyjmy umowę i nich pojada ludzie od nas ze stoczni i przy okazji się uczą. A jak już będziemy mieli plany całości (i tego co my zrobiliśmy i tego co zrobili za nas gdzieś na zewnątrz) to spróbujmy zbudować kolejne. Pierwszy budowaliśmy 16 lat ale było dużo przestojów no i musieliśmy go od zera zaprojektować. Chyba na podstawie gotowych planów pójdzie to szybciej. Budowa będzie na pewno droższa i potrwa dłużej niż sprowadzenie tych starych fregat z Australii ale eksploatacja już tańsza, okręty nowocześniejsze i co najważniejsze w dużym stopniu krajowe,

Tomek
wtorek, 17 lipca 2018, 10:10

Skandalem jest narzekanie, ze musimy kupic amunicje do okretu. A czy do innego bysmy nie musieli kupic amunicji ? Czy kupilibysmy taka sama amunicje jak mamy (na czym?) , zeby \'systemu logistycznego\' nie przeciazac. Jak mozna sie dziwic, ze trzeba bedzie kupic harpoony. Dziwic to sie trzeba, ze na obecnych OHP ich nie ma. Czy ktos jeszcze wierzy, ze miecznik czy czapla by powstaly w tym stuleciu po przebojach z gawronem / wroblem jak go tam jeszcze nazwa. Z wycieczkami na antypody to bez jaj. Zawsze sie mozna czepic takich pierdul. Nie kupujmy od Australii bo tam za ladnie i rafe koralowa maja... A z to juz wszystko USA kupujmy, bo tam tylko wielki kanion. Slaba argumentacja. Sily zbrojne sa od tego, zeby NAS bronic, a nie zwiazkowcow z jakiejs stoczni. Stocznia znajdzie sobie kontrakty remontowe / cywilne jak wojsko nic nie zamowi. Poza tym bez jaj , jest 3% bezrobocia w T^rojmiescie, przestanmy sie juz przejmowac jakas stocznia. Firmy sie zabijaja o pracownikow, podejrzewam, ze stocznie tez... Moim zdaniem to dobra, racjonalna decyzja. Co myslicie ?

Sat00
wtorek, 17 lipca 2018, 03:02

Najgorsze jest to że SM2MR nie są odpalane z Mk41 choć mogłyby być. Jednoprowadnicowa Mk13 podatna na zacięcia, warunki atmosferyczne ze zdolnością do odpalenia jednego efektora a raz z dużym opóźnieniem na przeładowanie bardzo obniża zdolność obronną okrętu. Szkoda bo SM2 ze swoim zasięgiem stanowiłyby solidne wsparcie dla Wisły. Teoretycznie efektory można w końcowej fazie naprowadzać z radarów kierowania ogniem innych okrętów gdyby wszystkie okręty np. Orkany miały kompatybilne systemy kierowania ogniem. Jest może szansa na wykorzystanie w Mk13 starych RIM66 z polskich OHP. Co więcej, polskie OHP można kanibalizować wykorzystując ich systemy do stworzenia nadmorskiej baterii a kto wie czy i nie podłączając polskich radarów. Dostęp do modyfikacji Mk92 powinien być jednym z polskich postulatów w negocjacjach z LM. Wybór Adelaid oznacza koniec marzeń o szybkiej Narwi i CAMM dla MW mimo że CAMM może odpalać również z Mk41 ale jego integracja z Mk92 jest niemożliwa bez olbrzymiej ingerencji i zbyt dużych wydatków. Wszystko było zaplanowane od początku co widać po braku jakiejkolwiek chęci do uzbrojenia Ślązaka i odwlekaniu pozyskania efektorów dla Narwi. Zatem czekamy następne lata na ESSM block 2 lub wracamy do koncepcji Ptaków z ESSM block 1 ? To wszystko bez sensu, lobbing, głupota albo celowy sabotaż.

LLd
wtorek, 17 lipca 2018, 02:02

Ludzie, adelaidy to najlepsze co możemy w tej chwili mieć. Wymienić radar na odpowiedni do naprowadzania większej liczby rakiet i tyle. Co do Mk13 to szybkostrzelność to 1 pocisk na 10 sekund a SM2 mają zasięg do 90 MM, jakie to ma znaczenie przy tym zasięgu że strzela co 10 sekund? Oczywiście jeśli koszt byłby niewielki i dałoby się w krótkim czasie zamienić to na Mk41 to czemu nie, ale pewnie kosztowałoby to wielemilionó USD i wiązałoby się z pobytem w stocznie przez długi czas (jeszcze by się im w tej stoczni spalił ;-)) więc lepiej zostawić tak jak jest. Jeśłi Australijczycy nie przesadzą z ceną za uzbrojenie to brać, jeden taki okręt będzie lepiej uzbrojony niż cała nasza obecna flota. Jak rozumiem Australijczycy chętnie pozbędą się okrętów, żeby nie musieć ich utylizować,amy zapłacimy za szkolenie i amunicję wiec co możemy na tym stracić? A Ślązaka niech sobie rzeźbią, no problemo. Jak już coś wartościowego wyrzeźbią, i będzie pewność, że będą w stanie zrobić takie kolejne dwa w niedługim czasie, to je zamówić w miejsce starych OHP. Mrzonki autora o sukcesach eksportowych pominę milczeniem.

PRS
wtorek, 17 lipca 2018, 00:56

Trzymam za Ślązaka kciuki. Wierzę, że kiedyś się uda. Ale po rozpoczęciu prób morskich będzie ,,festiwal\" usterek. To jedno. Druga rzecz, która blokuje dozbrojenie (a właściwie uzbrojenie) to przeciążenie tego okrętu. Proszę pooglądać sobie zdjęcia https://www.defence24.pl/postepy-w-budowie-slazaka-foto Przykładowo, dla niedowiarków/sceptyków - proszę odkręcić sobie drzwi od szafy x 2 i zważyć. A później pomnożyć przez 100. Wszystkie elementy zabudowy powinny być możliwie jak najbardziej ażurowe. Poręcze z jak najlżejszego materiału, etc. Wszelka ,,kwasówka\" waży bardzo dużo. Tak się ,,zyskuje\" dziesiątki kilogramów które sumując dają tony. Brak kasy nie jest problemem a przekroczenie masy. To też mógł być sabotaż. Czy sprawdziły to ,,służby\"? Kto był odpowiedzialny?

Julek
wtorek, 17 lipca 2018, 00:38

To już jest nasza tradycja ściągać złom z całego świata. Mało że nam tu zwożą śmieci z całej Europy i podpalają wysypiska to jeszcze sami pchamy się po szrot z Australii.

Marco
wtorek, 17 lipca 2018, 00:03

gdzie te te czasy gdy praca dla Kraju była służbą a nie synekurą. gdzie podział się patriotyzm prawdziwy. To my sami zgotowaliśmy ten los Polsce. Prawdziwi Żołnierze odeszli do cywila przez \"cywili\" pozostali kunktatorzy i pseudo \"żiołnierze\" Nie ma to jak dobre samopoczucie, bo nikt ich nie rozliczy z niczego. BOŻE COŚ POLSKE ..........

Levi
poniedziałek, 16 lipca 2018, 23:54

Macie racie - trzeba kupic \'Warszawianki\' albo jakies francuski 30 letni zlom. Dlaczego 30-letni? Bo tylko na takie nas stac.

superglue
poniedziałek, 16 lipca 2018, 23:16

artykuł napisany zwięźle i konkretnie, oby autor się mylił

Anty 50 C-cali przed 500+
poniedziałek, 16 lipca 2018, 20:52

@dropik+GI+Wodniak=GDZIE rakiety rBS-15MK2 - oddali Szwedom? dostarczane od 2008 Tak? nie?? w sprawie patrolowca bidaGawron - dlaczego nie zamontowali MU- torped??? skoro wg konkurencji \"przylepili\" MU-90 na ohp przynajmniej jednego - w tle za futurystycznym patrolowcem fotka nr 1. Fajne Pana Autora : australijskie fregaty...kolejnym dowodem....co gdzie zobaczy...no Ex-Melbourne przynamniej strzela. Z tej wyrzutni. W wojnie (1982) w razie ataku rakietowego - Dziobem w kierunku ataku, zachwyt nad nowym software (3 lata wprowadzonego do linii) - bo ratuje 15 sekund (!) czasu reakcji. Przeczytane

kjkjl
poniedziałek, 16 lipca 2018, 19:46

Bogu dzieki ze je kupią. W Polsce okret patrolowy buduje sie juz 16 lat i nie wiadomo kiedy koniec. Należy kupić o Australi ORAZ zaczać budować własne- może do 2030 r. pierwszy by wszedł do linii...

Paweł
poniedziałek, 16 lipca 2018, 19:41

Moja żona chciałaby mieć nowoczesnego SUVa. Pracuję w budżetówce i stać mnie na Renaulta Clio. Kupiłem je zamiast czekać latami na to aż stać mnie będzie na Audi Q7, bo jednak lepiej jeździć Clio niż chodzi na piechotę i marzyć o Audi.

ROBERT T
poniedziałek, 16 lipca 2018, 19:33

WYRZUCANE PIENIĄDZE W BŁOTO. OKRĘTY STARE I KOSZTOWNE. NIE PORADZĄ SOBIE ZE WSPÓŁCZESNYMI ZAGROŻENIAMI. POTRZEBUJEMY OKRĘTÓW ZDOLNYCH DO PRZETRWANIA NA POLU WALKI - CECHY STEALTH KADŁUBA I NOWOCZESNE SYSTEMY DOWODZENIA , RADARY ORAZ RAKIETY.

Sat00
poniedziałek, 16 lipca 2018, 19:28

Niedawno szef Komisji ON powiedział że te fregaty spełniają wymagania współczesnego pola walki. Nie piszcie że wzięliśmy Adelaidy dla jednego Mk41 bo to wstyd. Dla porównania, Adelaida ma 8 komorową wyrzutnię, średni okręt klasy AEGIS 96 komór. Australijska i anglojęzyczna prasa pisały o przyczynach pozbycia się Adelaid. Pierwsza z nich to nie do końca udana kosztowna integracja Mk9X systemów dowodzenia i kierowania walką z nowym uzbrojeniem, druga to że okręt jest bezbronny przeciwko pociskom przeciwokrętowym nowej generacji. Przeskok z RIM6x na ESSM byłby realnym wzmocnieniem kilkanaście lat temu, dziś ESSM block 1 z radiolokacją Adelaidy nie spełnia podstawowych wymagań. ZEROWA zdolność do odpierania ataków saturacyjnych, naprowadzanie półaktywne (CW) podatne na jamming. Wielu użytkowników ESSM buduje własne radary kierowania ogniem na AESA (APAR) pozwalające w technice przerywanej fali ciągłej kierować nawet 32 efektorami PiT Radwar teoretycznie dałby radę ale kto i za ile zintegrowałby to z systemami okrętowymi ? ESSM nawet block 1 ma jeszcze jakieś możliwości ale radiolokacja na Adelaidach jest taka sama jak na polskich OHP. Nieprzypadkowo Australijczycy instalują APAR Thalesa na fregatach klasy ANZAC a pozbywają się Adelaid. Zamiast Orki trzeba było pójść z Niemcami projekt na bazie MEKO200 zaangażować polskie firmy w radiolokację, systemy kierowania ogniem i częściowo w uzbrojenie i mielibyśmy coś polskiego i perspektywicznego. A tak kupujemy złom który już był przerabiany ze średnim skutkiem.

ROBERT T
poniedziałek, 16 lipca 2018, 19:22

Podczas skubania GAWRONA przez MON do ŚLĄZAKA udało się nam (starym planistom) uchronić radary trójwspółrzędny i radary kierowania ogniem właśnie po to, ABY WRESZCIE JAKIŚ GENIUSZ DOZBROIŁ TEN OKRĘT W RAKIETY w-w i opl (najlepiej wspólnie z programem NAREW - koszt-efekt: rakiety np. CAMM-ER lub MICA).

PRS
poniedziałek, 16 lipca 2018, 19:10

,, Ministerstwo Obrony Narodowej również będzie zadowolone, ponieważ może przerwać program „Miecznik” i „Czapla”” MON nie może przerwać tych programów bo ich... nie zaczęła. To puste hasła i mrzonki. ,, Nie można się więc dziwić, że ze strony najbardziej kompetentnej w tej sprawie Marynarki Wojennej nie pojawiła się żadna publikacja czy wystąpienie przeciwko pomysłowi sprowadzania fregat Adelaide” Kierownictwo Marynarki Wojennej jest całkowicie NIEKOMPETENTNE z punktu widzenia obywatela i podatnika. W ciągu 30 ostatnich lat udało jej się wprowadzić do służby tylko jeden nowy, ale BEZBRONNY okręt (Kormoran II). ,, Sprowadzanie fregat Adelaide jest błędem, ponieważ będą to okręty: 1. stare – minimum 26-letnie; 2. nie odpowiadające obecnym potrzebom nowoczesnych sił morskich; 3. nieskuteczne w odniesieniu do zagrożeń istniejących na Bałtyku; 4. wykorzystujące niekompatybilne z polskim systemem logistycznym systemy okrętowe i uzbrojenia; 5. kosztowne w eksploatacji; 6. drogie w pozyskaniu; 7. kosztowne w utrzymaniu w sprawności; 8. całkowicie uzależniające Polskę od zagranicznej pomocy technicznej; 9. prawdopodobnie bez uzbrojenia rakietowego i torpedowego, przypuszczalnie trzeba je będzie pozyskać oddzielnie; 10. bez śmigłowców, które trzeba będzie dokupić; 11. wybrane w trybie niejasnym i niewynikającym z jakichkolwiek strategii czy wskazań specjalistów z MW; Ad. 1 - OK., Pan Komandor pominął, że z tych 26 lat około 10 lat jednostki spędziły w doku. Ad. 2 – raczej nigdy budowane przez lata okręty nie będą odpowiadały ,,obecnym potrzebom” Ad. 3 Nie ma na świecie takich jednostek Ad.4 to my mamy jakiś ,,polski system logistyczny”? Ad.5 Tylko broń biała jest tania w eksploatacji Ad.6 Na razie tego nie wiemy Ad.7 Patrz Ad.5 Ad.8 Tu bym polemizował. Jeżeli wyposażenie jest made by USA to tak, jeżeli Australijskie już nie koniecznie Ad.9 Skąd Panie Komandorze taka wiedza? Jakieś konkrety? Ad.10. Jak wyżej Ad.11 Ma Pan na myśli tych ,,specjalistów” którym nie udało się przez 30 lat wprowadzić do służby DWÓCH nowych okrętów? A ich jedyną strategią jest ,,żeby nie było NICZEGO, żeby nie było NIC” ,, Oprócz tego wprowadzenie tych okrętów zastopuje rozwój polskiego przemysłu stoczniowego. Może go ponownie doprowadzić do trudnej sytuacji, w tym przede wszystkim stocznię PGZ Stocznia Wojenna;” Akurat Stocznia Wojenna dostała zlecenie od NAUTY na budowę kadłuba okrętu rozpoznawczego dla Szwedów. Głupi ci Szwedzi czy co? Nie przekalkulowali ryzyka porażki? Tam też mają ,,specjalistów” na pasku Moskwy? Dodając do tego remont Piasta i modernizację Orkanów mają zajęcie. ,, koncepcja powstała jeszcze na początku lat siedemdziesiątych, gdy nie brano pod uwagę m.in.: kosztów eksploatacji okrętów, konieczności ograniczania liczebności załóg, potrzeby wielozadaniowości i „ekspedycyjności”.” Jak najbardziej są to okręty ,,wielozadaniowe” i ,,ekspedycyjne”. Są przystosowane do warunków oceanicznych (dzielność) a Bałtyk do spokojnych mórz nie należy, mają odpowiednio dużą autonomiczność, posiadają systemy zwalczania Okrętów Podwodnych, uzbrojenie artyleryjskie (liche ale jednak) oraz przeciwlotnicze. Bardzo dużym atutem OHP jest ich ,,żywotność” o czym przekonali się Amerykanie używając wycofanych jednostek jako poligonowe cele. Ale o tym Pan Komandor nie wspomina... ,, Dyskusyjne są również zdolności tych okrętów do „zapewnienia obrony powietrznej obszaru (osłona innych sił) i obrony przed kierowanymi pociskami przeciwokrętowymi”. (...) Zwolennicy Adelaide wskazują na zamontowanie na tych okrętach ośmiokomorowego modułu wyrzutni pionowego startu Mk 41 dla 32 rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu ESSM Block 1 (Evolved Sea Sparrow Missile) oraz przystosowanie jednoprowadnicowej wyrzutni Mk 13 GMLS do wykorzystania około 30 rakiet przeciwlotniczych średniego zasięgu Standard Missile SM-2MR.” Tu Pan Komandor ma rację – Mk 13 jak najbardziej do usunięcia. Jest zbyt wolny, zajmuje za dużo miejsca w stosunku do możliwości. W jego miejsce automatyczną armatę 57 mm z programowalną amo. Co można z tym ,,problemem” zrobić? Poprosić, tak POPROŚIĆ LM o zgodę na demontaż masztów kratownicowych z obecnymi radarami i w ich miejsce zabudować nowoczesne maszty ,,płytowe” z radarem Sea Giraffe (maszty nie anteny) ,,(...) jednostka antenowa na maszcie waży nie więcej niż 120 kg, co jest wyjątkiem w klasie radarów średniego zasięgu. (...) różnice pomiędzy najnowszą wersją C i starszą wersją A to zwiększenie liczby śledzonych obiektów - 2-4 krotnie, nowy algorytm obróbki sygnałów i sposób kształtowania wiązek antenowych”. To z artykułu opublikowanego w 2014 r (sic!) w którym było także o: ,, Szwedzi przedstawiając swoje propozycje dla polskiej marynarki podeszli do tego problemu kompleksowo. Zaczęli od rozwiązania określanego jako SAAB Kill Chain Solution (zabójczy łańcuch), czyli przykładu jak stosując tylko rozwiązania proponowane przez SAAB można stworzyć skuteczny, okrętowy system obrony. W najprostszym zestawie składa się on z szwedzkiego radaru obserwacyjnego, przekazującego przez szwedzki okrętowy system dowodzenia dane do szwedzkiego radaru kierowania uzbrojeniem, który naprowadza szwedzką armatę, strzelającą szwedzką amunicją precyzyjną i sterowaną ze szwedzkiej konsoli wielofunkcyjnej. Później SAAB opisał już poszczególne elementy wchodzące w skład okrętowych systemów walki. Zaczęto od rakiety przeciwokrętowej RBS-15 Mk3 ze wskazaniem różnic w odniesieniu do pocisku w starszej wersji – Mk2 (zasięg powyżej 200 km, wykonanie w technice steath, możliwość atakowania celów na lądzie dzięki systemowi GPS oraz uproszczony system eksploatacja i sterowania).” Źródło https://www.defence24.pl/szwedzki-koncern-saab-w-gdyni Prawdopodobnie pod okiem szwedzkich specjalistów dało by się ogarnąć demontaż i montaż w 3 miesiące. Gdzie pierwszy radar/maszt na już cumujący w Gdyni OHaP – i nie były by to pieniądze w błoto bo ,,Żyrafę” można zdemontować i przenieść na kolejny okręt po zezłomowaniu obecnego. Co LM z tego by miał? Ano można by im obiecać zakup 4 szt. SH-60. Oraz ZAKUP ExL. Są to wyrzutnie oferowane przez LM do zamontowania wewnątrz Mk 41 VLS umożliwiające wystrzelenie rakiet CAMM. Wyrzutnia zakończyła już próby kwalifikacyjne. ,,Wkładka” zapewnia przechowywanie i odpalenie 4 pocisków CAMM z jednej komory. Jest to rozwiązanie niskokosztowe dla jednostek z Mk 41. ,,Samodzielna” ExL 3-Cell to wyrzutnia 3 komorowa dla mniejszych jednostek – być może jest to rozwiązanie dla Ślązaka. Dodatkowo na maszcie można (trzeba) zamontować ,, system walki radioelektronicznej SME-150 pozwalający wykrywać sygnały radarowe oraz wskazać, które z nich oznaczają niebezpieczeństwo. Ma on tę dodatkową zaletę, że można go bardzo łatwo zamontować nawet na niewielkich jednostkach pływających.(...) Rozwiązanie proponowane przez Saab może być o tyle pomocne, że z założenia jest ono przystosowane do łatwego zamontowania na dowolnym okręcie, bez potrzeby wprowadzania na nim zmian konstrukcyjnych i adoptowania dla jego potrzeb okrętowego systemu dowodzenia i kierowania. Dodatkowo można go wykorzystać jako źródło informacji dla systemu wyrzucającego pułapki radiolokacyjne i dipole (zakłócające pasywnie obce radary). SME-150 może przy tym współpracować z morskim urządzeniem ostrzegawczym o promieniowaniu laserowym Saab Naval Laser-Warning System (NLWS).” Źródło https://www.defence24.pl/saab-chce-zabezpieczyc-polskie-okrety O tym pisał Pan Komandor w maju 2017 r. Co najważniejsze są to urządzenia stosunkowo lekkie, a ma to niebagatelne znaczenie (podniesienie środka ciężkości) dla stateczności. ,, Zamontowanie anteny systemu rozpoznania radiolokacyjnego na najwyżej wyniesionym punkcie okrętu jest bardzo ważne, ponieważ daje możliwość wykrywania obcego radaru nawet wtedy, gdy „nie widzi” on jeszcze nadbudówek okrętu. Dzięki temu załoga ma więcej czasu na przeciwdziałanie zagrożeniu. (...)W podobny, modułowy sposób skonstruowano pozostałe elementy zestawu SME-150: blok dystrybucji sygnału, jednostkę centralną oraz stanowisko operatora ze standardowym monitorem. Przy czym blok dystrybucji sygnałów działa jako wzmacniacz sygnału i jeżeli linie kablowe pomiędzy anteną i jednostką centralną nie są zbyt długie to można z niego zrezygnować. Na dużych okrętach jest on jednak potrzebny.” Kooperujemy ze Szwedami i nie jest to tylko biznes jednostronny. ,, Szwedzka grupa zbrojeniowa Saab podpisała umowę z polską spółką Base Group na dostawę komponentów dla dwóch okrętów podwodnych A26 budowanych w stoczni w Karlskronie. Jak informuje Saab, Polska spółka Base Group specjalizująca się w wykonywaniu konstrukcji spawanych w całości wyprodukuje stalowe konstrukcje wraz z wyposażeniem, w których umiejscowione zostaną główne moduły napędowe szwedzkich okrętów. Wybór polskiej spółki Base Group na dostawcę wyposażenia dla szwedzkich okrętów podwodnych A26 nastąpił w wyniku badania rynku przeprowadzanego przez Saab wśród grupy międzynarodowych podmiotów.” Źródło https://www.defence24.pl/polski-przemysl-dostarczy-komponenty-dla-szwedzkiego-a26 O zleceniu Naucie budowy kadłuba okrętu ,,wywiadowczego” już pisałem. Stępka została położona w SW (ex SMW) w czerwcu tego roku. ,, Nagle w Polsce pojawiły się zupełnie nowe i jedyne w swoim rodzaju systemy łączności, radiolokacyjne, dowodzenia i uzbrojenie, w tym rakiety. Pewną partię tych urządzeń trzeba było wymienić i tylko w ich przypadku można było zapewnić polski serwis. W pozostałej części wyposażenia konieczne było korzystanie ze specjalistów amerykańskich. Serwis wyposażenia jest jednak coraz trudniejszy do pozyskania, ponieważ w Stanach Zjednoczonych firmy przestają zajmować się tak starym sprzętem.” Dla przypomnienia Polska wydała już ponad 150 MILIONÓW dolarów na radiostacje amerykańskiego Harrisa i jak dotąd zgodnie z podpisanymi umowami serwis dokonywany jest tylko przez inżynierów-serwisantów amerykańskich posiadających certyfikat NSA (przylot do Polski raz na kwartał, dostawa części zamiennych do około roku oczekiwania). Tak więc ,,korzystanie ze specjalistów amerykańskich” jest patologią która dotyczy całego WP a nie tylko MW RP. W tym kontekście ,, Różnice mogą być bardzo duże, ponieważ mamy do czynienia z okrętami sił morskich Australii, a dwie ostatnie jednostki były budowane w Australii.” może to jawić się jako bardzo duży plus... ,, Szczególnie trudne może być utrzymanie sprowadzonego do Polski wraz z fregatami Bojowego Centrum Informacyjnego (BCI). W czasie modernizacji zaimplementowano nowy system dowodzenia i kierowania ADACS (Australian Distributed Architecture Combat System) oraz Zintegrowany Zautomatyzowany System Wykrywania i Śledzenia Radarowego RIADT. Systemy te zostały opracowane w Australii i tylko tam mogą być modernizowane i uaktualniane. Za taki „upgrade” trzeba będzie zapłacić, tylko że nie polskiemu przemysłowi (np. Centrum Techniki Morskiej), ale australijskim firmom - o ile będzie im to się opłacało. Gorzej, jeżeli nie będzie.” Możemy bez problemu kupić i zintegrować system Saba. Więcej, może nawet ,,pozostać” stary jako awaryjny - jest na to miejsce. ,, Dodatkowo w Polsce trzeba będzie powtórzyć wszystkie te działania, które wykonano po przyjściu fregat amerykańskich. Ich zakres będzie nawet szerszy. Nie wystarczy bowiem wymienić tylko transponderów systemu identyfikacji radiolokacyjnej IFF (co jest proste), ale również interrogator (urządzenie zapytujące), by nie było niebezpieczeństwa prowadzenia ognia bratobójczego. A to wymaga podłączenia nowego urządzenia do systemu. Może to być trudne biorąc pod uwagę fakt, że Australia nie jest w NATO. Podobne trudności napotka się przy przerabianiu, a właściwie wymianie systemu łączności – w tym tej, niejawnej. Dostosowanie tych systemów do norm polskich i NATO zajmie na pewno wiele czasu i pieniędzy. „ Oczywiście, wszyscy wiemy, że do tej pory RAN najściślej współpracowało z Marynarką Chińskiej Republiki Ludowej, Związku Radzieckiego i Iranu. Okręty Royal Navy i US Navy (czyli krajów NATO) były jej całkowicie wrogie. Dlatego w ich kierunku mogła prowadzić bratobójczy ogień. Ja to oczywiście żartem, ale Pan Panie Komandorze na poważnie? ,, Tych działań będzie o wiele więcej i trzeba będzie na nie wydać te środki budżetowe, które miały być przeznaczone na nowe okręty. Nie otrzymają ich jednak polskie stocznie i przemysł zbrojeniowy, choć to one miały być głównym beneficjentem realizowanych przez Marynarkę Wojenną programów budowy nowych okrętów.” I Pan w to wierzy, że zostaną zakupione NOWE okręty? Pomijając już ich budowę przez polskie stocznie... ,, tak naprawdę jedyną korzyścią operacyjną ze sprowadzenia okrętów typu Adelaide jest sprowadzenie z nimi jednego modułu wyrzutni pionowego startu Mk 41 dla 32 rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu ESSM Block 1 (Evolved Sea Sparrow Missile).” Korzyścią operacyjną sprowadzenia Adelek jest możliwość wykrywania i zwalczania OKRĘTÓW PODWODNYCH. Co obecnie utraciliśmy... W prosty, co nie znaczy że darmowy, sposób można je także wykorzystać do obrony przeciwlotniczej zespołu portów Szczecin-Świnoujście wraz z terminalem gazowym. Po wywaleniu OM 76 mm można w jej miejscu zamontować dwie wyrzutnie RIM-116 RAM, a w miejsce Mk13 zamontować Boforsa 57 mm. W połączeniu z CAMMami da to już niezłą siłę jednoczesnego ognia. Nie jestem miłośnikiem pozyskiwania starego sprzętu. Chciałbym by dla PMW zostały zamówione np. 3-4 okręty klasy duńskiego Absaloma https://www.defence24.pl/standaryzacja-dobra-na-wszystko-modulowe-fregaty-z-danii przedłużone o jedną sekcję tak aby zmieścić 2 x 127 mm i 2 x 35 mm oraz więcej pojazdów pod pokładem. Pamiętajmy jakim morzem jest Bałtyk oraz sąsiednie Północne nie mówiąc o Atlantyku. Nie jestem miłośnikiem korwet, ale dostrzegam potrzebę posiadania także z 4 szt. okrętów jak np. turecki projekt FAC55 o małej wyporności (prędkość 55 knotów, 76 mm, RIM-116, 1 x 4 Harpoon) by bardzo szybko zareagować na Bałtyku i żeby potencjalny Zielony Ludzik także miał świadomość, że jest coś co szybko może go dopaść... Ale niestety realia są takie, że obecny MON tak jak poprzedni i poprzedni nie zakupią nic nowego. A fakty są takie, że Marynarka Wojenna nawet na to nie naciska...

Kuala
poniedziałek, 16 lipca 2018, 18:46

Ja mam tylko jedno pytanie. Dlaczego tutejsi znawcy nie ruszaja w polityke, zeby zmienic tak okropny stan panstwa i gospodarki? Ruszajcie geniusze. Do dziela

Patriota
poniedziałek, 16 lipca 2018, 18:37

Zamiast programu Miecznik uwalonego przez ten niby polski rząd będziemy kupować wraki z Australii.To się nazywa modernizacja według pisu

PP
poniedziałek, 16 lipca 2018, 18:06

Kupcie nowe okręty.... Proszę... Nie sprowadzajcie złomu!!!!!!!!!! Obojętnie czy niemieckie, szwedzkie, duńskie czy inne ale nie złom...........:((((((((((((

Gts
poniedziałek, 16 lipca 2018, 17:03

Sto razy lepie, taniej i szybciej jest zamowic w innej stoczni z budowa jednostek u nich niz bawienie sie w cos tak skomplikowanego samemu. Mozna sobie zapewnic inne rzeczy niz budowa okretu np utrzymanie, serwis, remont, modernizacja w naszych stoczniach/fabrykach a nie rzucac sie z motyka na slonce. Najwiecej na co nas stac technologicznie to budowa np trzeciego z serii okretu u nas pod okiem specjalistow z zagranicy...

Wodniak
poniedziałek, 16 lipca 2018, 16:02

A może zamiast \"napinać mięśnie i prężyć muskuły\" i marzyć o leciwych fregatach to lepiej byłoby dla Biura Bezpieczeństwa Narodowego przy Prezydencie RP aby pomyślało o budowie nowego okrętu Marynarki Wojennej RP pod nazwą Jacht Prezydenta RP. Z budową takiego jachtu z pewnością uporałaby się bez jakichkolwiek opóźnień któraś z krajowych stoczni jachtowych znanych w świecie z budowy na czas i w konkurencyjnych cenach pełnomorskich jachtów motorowych czy żaglowych (do wyboru przez zamawiającego). Aby jacht prezydencki mógł być okrętem MW RP i godnie wykonywać zadania przewidziane dla takiej jednostki to powinien być odpowiednio uzbrojony czyli w armatę salutacyjną. ORP Prezydent (nazwa domniemana) z załogą przebranych w marynarskie mundury funkcjonariuszy SOP (przeszkolonych do służby na morzu) byłby znakomitą wizytówką MW RP w trakcie zagranicznych podróży głowy państwa choćby do zaprzyjaźnionych państw bałtyckich.

SZACH-MAT
poniedziałek, 16 lipca 2018, 15:41

czas jaki odmierza się dla Marynarki Wojennej on nie leczy ran on przyzwyczaja do bólu.......jakiś czas temu polityczni klakierzy stwierdzili że MW RP nie jest priorytetem a obszar państwa jakim jest granica morska , Bałtyk ,czy działania MW RP w świecie będą postrzegane przez Polskę inną optyką/formą funkcjonowania... fikcja potęgi i mocy sprawczej MW przeszła ze stanu \"śmieszności\"....do \"stanu niemocy\"...następny etap będzie stanem zejścia ....i zakończy się to wygwizdem a nie świstem trapowym i nie salutem a wybuchem kotła parowego......…..może już pora idąc śladem wojsk lądowych zaprosić sojuszników z NATO by zacumowali w Polskich portach wojennych i swymi okrętami objęli ochroną naszą przestrzeń morska i z tym związane interesy i zadania...

Anty 50 ~C-cali przed 500+
poniedziałek, 16 lipca 2018, 15:30

Przespane ...Lata - od zakupienia licencji z wolnej hande hoch na Gawrona (w cenie jednego heli zmontowanego w Mielcu dla misji anty/terror). O co chodzi?? Anulowali kontrakt w...2012 i z korwety proj 612 \"zrobili\" 612M, czyli \"Miecznik w budowie\". A zobaczyli 50 heli - bo Brazylia wybiera. PO co tylko 26 pierwotne!

wuwuzela
poniedziałek, 16 lipca 2018, 14:22

Bardzo idealistyczna wizja Warszawskiego Admirała. Nawet z pozoru logiczna, tylko nie przystająca do realiów. Zacznijmy od tego, co wszyscy pomijają - średnioroczny stan bałtyku jest powyżej 5,5 - a w roku przypada 220 dni sztormowych (stan morza dochodzący do 7 i wyższe). Już to tylko demonstruje, że nasza flota żeby wogóle działać musi stawiać na FIZYCZNIE duże platformy, które są w stanie używać uzbrojenia przy wysokich stanach morza. A te są kosztowne, chyba że to perry - wiekowe, ale z wypornością niebieskiej a nie zielonej floty: 4 tysiące ton. Po drugie, tylko kretyn krytykuje okręt, patrząc tylko na najnowocześniejsze \'okręty do wszystkiego\'. Nasza flota ma konkretne zadania - a to jest 1) łatanie OPL, 2) zabezpieczenie szlaków morskich, w pierwszym rzędzie do Szczecina i Świnoujścia (oraz Gazoportu), w drugim do Kołobrzeg, i istniejący tam punkt przeładunkowy logistyki morskiej NATO. Czyli główne drogi wsparcia. Oczywiście, że zawsze lepiej kupować nowe, ale przy syndromie krótkiej kołdry, nie stać nas. Mamy dziurę w OPL, sypie się (dosłownie, z nieba) połowa lotnictwa, zero artylerii rakietowej, słabe PPanc, brak amunicji dla arty i czołgów... siłą rzeczy flota MUSI ustąpić pola. Na tym tle, Adelaide to niezła opcja. Od strony logistyki/mechaniki, to są te same Perry które nasi technicy mają już obcykane, i to co się da - robią lokalnie. Ale są też znaczące ulepszenia - elastyczniejszy pokład lotniczy (można z szerszej palety wybierać wiatraki ZOP), i wielokrotnie silnieszą jednostkę ognia OPL. Do tego z pociskami które są w bieżącej produkcji, i zasięgowo oznaczają, że sporo obszaru odpowiedzialności można przykryć... STOJĄC W PORCIE. Pozostaje ZOP, ale od tego są (będą) wiatraki, więc znów, wracamy do kwestii OPL, a ta jest bezdyskusyjnie lepsza, bo poza SM-2 w miejsce SM-1, oznacza dodanie 32 ESSM w 8-celowym Mk41. To oznacza też, że jak by trzeba, to da się też uwzględnić 1-2 ASROC do ZOP, chociaż na Bałtyku to raczej przesada.

Bioenergia
poniedziałek, 16 lipca 2018, 14:18

Należy się w ogóle zastanowić nad zasadnością posiadania marynarki wojennej.Prawde mówiąc nasz udział w NATO niczego nam nie gwarantuje,kosztuje miliardy. Nie mamy armii lądowej,nie posiadamy lotnictwa, a usiłujemy budować kolejną atrapę.

lo
poniedziałek, 16 lipca 2018, 12:54

Fajny artykuł. Tylko co dalej z tą wiedzą ... bez pieniędzy? Jak się wie, że ten Nowy Ślązak jest 8 lat tylko nowszy od fregat z Australii to przestaje być wszystko zabawne. Jak się buduje Ślązaka już 17 rok to może jednak trzeba kupić okręty a nie robić samemu. Jak się kupuje okręty bez pieniędzy to zostają używane. Dobrze będzie jak kupią nowe okręty podwodne. Na dziś specjalnie nie mamy zdolności by takie okręty nawet na licencji zrobić. Niech nasze stocznie dokończą holowniki, 2 następne Kormorany i zaczną pomagać przy produkcji OP to akurat za 10 lat będą moce i może pieniądze na nowe fregaty już z PL.

krajan
poniedziałek, 16 lipca 2018, 12:44

Panie Premierze wielokrotnie wykazal sie pan wyczuciem i wlasciwymi decyzjami Nastal czas by Pan przeanalizowal ta decyzje, wysluchujac wszystkie strony, a wszystko poto by dokonac korzystnej decyzji uwzgledniajacej wszystkie aspekty Prosze zwazyc, ze opozycja jest przyczajona i w stosownym czasie wyciagnie sprawe wlacznie z jakas komisja Jedynie skorzystaja ci ktorzy obecnie tak promuja to rozwiazanie Jeszcze czas na wlasciwa decyzje

-CB-
poniedziałek, 16 lipca 2018, 12:28

O ile jestem mocno sceptyczny co do możliwości samodzielnej budowy okrętów przez nasz państwowy \"przemysł stoczniowy\", to zgadzam się z tym, że należy w końcu skończyć z dziadowaniem i mieć coś nowego. Nie wiem czy wszyscy zdają sobie sprawę, że naszym ostatnim nowym dużym okrętem była ... Błyskawica w 1937 roku (pomijając te użytkowane w czasie II WŚ). Później kupowaliśmy/dostawaliśmy już tylko używki, które praktycznie nigdy do końca nie spełniały naszych wymagań. Były 5-cio letni Grom oraz 7-mio letni Wicher, 12-letnia Warszawa, 18-letnia Warszawa II i w końcu 20-letni Pułaski oraz 22-letni Kościuszko. Jedyne co się zmienia, to że bierzemy coraz starsze okręty (większe trupy). Adelajdy są jeszcze starsze i mają obecnie 25 i 26 lat. Sytuację zawsze próbowano ratować mniejszymi okrętami nawodnymi (przede wszystkim kutrami torpedowymi i kutrami oraz małymi okrętami rakietowymi) oraz okrętami podwodnymi, ale jak to wygląda obecnie chyba wszyscy wiedzą...

MIlton
poniedziałek, 16 lipca 2018, 12:25

Jeśli chodzi o technikę to autor ma absolutną rację. Ale w o obecnej dramatycznej sutuacji MW ( za chwile będzie tylko 1 okręt podwodny ) lepiej mieć 2x Oliver Hazard Perry + 4x Adeleide ( ze śmigłowcami ) niż tylko 2 OHP. Reszta na szych okrętów poza specjalistycznym Kormoranem II to przecież śmiech na sali. Dzięki temu mamy jakiekolwiek możliwości zwalczania okrętów podwodnych

King
poniedziałek, 16 lipca 2018, 11:48

\"Niestety staje się dokładnie tak, jak przewidywaliśmy: przespane 1,5 roku i ograna Marynarka Wojenna RP oraz polski przemysł.\" - a ja myślałem że od 25 lat w Polsce żadnego okrętu bojowego nie zrobiono. Ale jak widać z wypowiedzi Autora problem dotyczy tylko 1,5 roku. Wcześniej to kupowano nowe okręty co miesiąc.... Tylko gdzie one się schowały? A tak na poważnie, mamy wybór albo brać Australijczyków albo pływać tylko na pontonach. Po tylu latach zapaści po prostu NIE mamy wyboru.

Bimbek
poniedziałek, 16 lipca 2018, 11:38

Czy autor tak samo protestował kiedy kupowano stare niemieckie tanki?

Lutoroporatorogotorus
poniedziałek, 16 lipca 2018, 11:33

Dziwne podejście autora. Główny argument na ,,nie\" to wyjazdy załogi na przejęcie okrętu. To niby jak maja go sprowadzić. Zapłacić Australi za wakacje u nas. Pies ogrodnika - swojemu nie da, ale za płot wyrzuci. Patrzàc się na sprawność naszych stoczni niszczonych przez ostanie lata nie ma szans na budowanie zaawansowanych miecznkiów itp.

No Doubt
poniedziałek, 16 lipca 2018, 11:00

Autor mocno przesadza, to że zmienia poglądy to jeszcze rozumiem, ale co do uwag: - nie odpowiadające obecnym potrzebom nowoczesnych sił morskich - my nadal nie znamy tych potrzeb, korwety czy fregaty, OP z czy bez rakiet klasy Tomahawk; - nieskuteczne w odniesieniu do zagrożeń istniejących na Bałtyku - w czym Gawron byłby lepszy, nawet w wariancie korwety? Poza tym nie ma obecnie okrętu na świecie który przetrwałby na Bałtyku gdyby FR chciała go koniecznie \"dostać\" (OP, rakiety naziemne, lotnictwo); - wykorzystujące niekompatybilne z polskim systemem logistycznym systemy okrętowe i uzbrojenia - norma dla każdego okrętu który byśmy wdrożyli; - drogie w pozyskaniu - a skąd autor ma takie informacje?; - całkowicie uzależniające Polskę od zagranicznej pomocy technicznej - a co na takim Gawronie teoretycznie budowanym u nas moglibyśmy zmienić własnym sumptem?; - prawdopodobnie bez uzbrojenia rakietowego i torpedowego, przypuszczalnie trzeba je będzie pozyskać oddzielnie - jeśli bez to nawet lepiej, z Mk. 41 można używać nowocześniejszych CAMM - dodatkowo rozwiązany problem podświetlania (+ zamówić na Ślązaka), dorzucić lekkie MU-90 i wystarczy; - bez śmigłowców, które trzeba będzie dokupić - i tak nie mamy śmigłowców pokładowych, a na australijskie przynajmniej wejdą SH-60 - możemy wejść dzięki Mielcowi (fakt - nie robi nic przy morskich) w całą rodzinę 60; Na niekorzyść Ślązaka jest również brak rakiet średniego zasięgu, co również podnoszone było w innych artykułach. Podsumowując: - wymienić radar - jeśli jest taka niezbędna potrzeba; - dorzucić CAMM; - zakupić pokładowe Seahawki; - użytkować ile się da; - zastanawiać się dalej ;)

sff
poniedziałek, 16 lipca 2018, 10:41

Wreszcie naprawdę kompetentna ocena tematu.

GI
poniedziałek, 16 lipca 2018, 10:11

Nic chyba nie stoi na przeszkodzie by krajowy przemysł stoczniowy nabył odpowiednie kompetencje przy serwisowaniu przynajmniej niektórych agregatów oraz samych kadłubów zakupionych fregat typu Adelaide. Kwestia odpowiednio skonstruowanej umowy. Zresztą trudno sobie wyobrazić, by z każdą awarią w osprzęcie zwracać się o pomoc do Australijczyków lub wysyłać na antypody wymontowany agregat. Może rozsądniej jest zacząć od utrzymania i modernizacji, a nie od razu całościowej budowy nowych jednostek.

dropik
poniedziałek, 16 lipca 2018, 09:19

pieniądze na nowe okręty rozeszły się na samoloty vip i WOT. Od 2016 i przez najblizsze lata to będzie z 7-10 mld zł. Kupno to tych starych okrętów to błąd m, który mogliśmy popełnić raz czyli 20 lat temu przejmując pierwsze OHP. Jak mawiał Rej : \'... i po szkodzie głupi\".

Wojciech
poniedziałek, 16 lipca 2018, 09:06

@NAVY, Bałtyk to sadzawka. Dobrze wyposażone baterie brzegowe są w stanie bezproblemowo blokować JAKIKOLWIEK ruch na powierzchni a kosztują ułamek tego co jedna fregata. Do wypełniania misji przeciw piratom wystarczy okręt taki jak Ślązak tylko z jakąś sensowną obroną przeciwlotniczą. Na wszelki wypadek. Do tego niszczyciele min i wystarczy na dzisiaj.

Viggen
poniedziałek, 16 lipca 2018, 08:31

Co stoi na przeszkodzie mieć Adelaidy wyposażyć je w Thalesa i Ślązaka w Rbsy i RAM Mk 31.

jurgen
poniedziałek, 16 lipca 2018, 02:12

ale że ci Australijczycy się przez 10 lat od modernizacji nie zorientowali, że mają tam tylko radary dwu-współrzędne, co nie pokazują wysokości celu, a zatem nie mogą strzelać do obiektów latających ? ciekawe zatem po co od lat na te fregaty pakują po kilkadziesiąt pocisków przeciwlotniczych np. ESSM ? Nie wiadomo, pewnie z niewiedzy. Nasz Ślązak to co innego, ma szczwany radar trój-współrzędny, co podaje wysokość celu, tylko nie ma pocisków przeciwlotniczych - no jak pech, to pech

WOJ tek
poniedziałek, 16 lipca 2018, 01:54

Kompletna paranoja. Marszałek w grobie się śmieje, bo miał rację, kiedy identyfikował wady naszego narodu. Zero pragmatyki, zero kierowania się celami, zero karności i dyscypliny. Brak systematycznego myślenia w ogóle, a nie tylko w kontekście wojskowym. To widać w wielu dziedzinach. Dopiero się uczymy takiego sposobu myślenia i jeszcze sporo wody w Wiśle upłynie, zanim zmieni się nasza mentalność. To niezbyt przyjemna świadomość widzieć jak sprawdza się stare przysłowie: Czemuś głupi? Boś biedny. A czemuś biedny? Boś głupi.

ip
poniedziałek, 16 lipca 2018, 01:53

A może jakiś lotniskowiec na Bałtyk przed złomowaniem..byle grubo.

Janek 23
poniedziałek, 16 lipca 2018, 01:50

Uzbrojenie w cokolwiek Gawrona miałoby sens gdyby nie to że wspomniany kilkukrotnie Gawron też młodzikiem nie jest... Ma 17 lat... Zanim go wypuszczą ze stoczni będzie miał tyle co wspomniane post-amerykańskie OHP.

Siedzik
poniedziałek, 16 lipca 2018, 01:07

@Mat - mądrzy ludzie wiedzą co znaczy historia magistra vitae est, wiedzą też że Polska w XVIII wieku była nie tylko jednym z najludniejszych, ale i najbardziej zmilitaryzowanych krajów Europy - nijak nie pomogło to w obronie przed przeciwnikami posiadającymi dobrze zorganizowane armie. brednie o WOT w obecnej formie to populizm, od którego wojsko powinno się trzymać jak najdalej

Emsik
poniedziałek, 16 lipca 2018, 00:57

... moderator nie umiescil mojego komentarza wiec napisze w skrocie: 1. Hmas Sidney jest juz zezłomowana, o czym mozna poczytac na portalach internetowych (nawet przy rozbiorce znaleziono schowane whiskey z roku z ktorego powstała), tak więc nie 4 fregaty z australii kupujemy, tylko co najwyzej 3. Szkoda że nie udało się jeszcze pozyskać głęboko zmodernizowanej HMAS SIDNEY 2. Polska była zainteresowana 2 fregatami ohp zbudowanymi w australii w 1992 i 93 (Melbern i Newcastle), a tu z ust wiceministra ON słyszymy rownież o zainteresowaniu 3 fregatą 1982 roku- HMAS Darwin (być może chodzi o jednostkę szkoleniową, chociaż jest wielokrotnie lepsza niż obie nasze razem wziete ORP Pulaski i ORP Kosciuszko, a moze chodzić o wykorzystanie uzbrojenia, elekroniki dla Slazaka, by był kompatybilny z Adelajdami 3. Jednostki zostały głęboko zmodernizowanizowane w 2008 roku i nie to że chodzi o nowoczesna elektronikę, ale również o mechanikę. 4. Turcy do dzisiaj uzywaja 8 zmodernizowanych fregat ohp, kazda oddana do uzytku miedzy \'80-83 5. Jak sie nie ma kasy na nowe auto to kupuje się auto uzywane. Jezdzi sie nim tak samo i jezeli wszystko działa to jest ok. A na Adelajdach wszystko działa 6. Nie mowmy o Czaplach i tego rodzaju tematach, bo Slazak jest juz budowany ile lat i nie moze wyjsc w morze.....

Siedzik
poniedziałek, 16 lipca 2018, 00:51

@Akanios - a którzy to admirałowie opiniowali budowę Gawrona przez tyle lat? którzy nie chcieli nowych okrętów podwodnych czy korwet? Czekam na konkretne nazwiska, a nie na bełkot z partyjnych broszurek

Fred
poniedziałek, 16 lipca 2018, 00:49

Dozbroić Ślązaka i na poważnie zbudować jeszcze 3 jednostki z serii. Cena po chorobie wieku dziecięcego prototypu na pewno będzie niższa. Już tyle nas ten okręt kosztował, że nie można tego zakończyć na samym Ślązaku. Trochę podobnie jak z budową F35. Weź się MONie i MW ogarnij wreszcie.

WERDA
poniedziałek, 16 lipca 2018, 00:47

Zawsze ale to zawsze jak w naszej wiecznie niedoinwestowanej i przestarzałej armii jak ma się pojawić nowoczesne i skuteczne uzbrojenie wyrastają jak grzyby po deszczu WIELCY SPECJALISCI - LOBBYŚCI oraz nagle ozywa nas złomowaty przemysł który jest wstanie wyprodukować wszystko. Oczywiście za gigantyczne pieniądze w perspektywie 20-50 letniej. To nic, że nasze stocznie nigdy nie produkowały korwet, fregat czy op....to kompletnie nie ma żadnego znaczenia, to nic że nie ma u nas ANI JEDNEJ FIRMY produkującej silniki okrętowe, wyrzutnie rakiet, rakiety, działa, systemy zop etc etc.....to kompletnie nie ma znaczenia...ważne jest że od razu pojawiają się pasożyty pijawki, które prężąc wątpliwe muskuły chcą dobrac się do kasy. Skoro te nasze stocznie są takie dobre to proszę jakie fregaty i korwety zbudowały dla innych flot? nic? ani jednej? naprawdę? no jaka szkoda. Ile chcecie czekać na nowe okrety dla MW? 50LAT? WYSTARCZY? A MOŻE 80? ile trwa już testowanie działa Tryton? ile trwa budowanie bezbronnego Ślązaka?. To że na Ślązaku od dawna powinny być stelaże dla rakiet RBS czy NSM które gniją w magazynach chyba nikogo nie trzeba przekonywać tym bardziej że jest to TANIA I PROSTA operacja PRZYSPAWANIA stelaży do kadłuba!!!! zakup pionowych wyrzutni rakiet dla 1 okrętu chyba nie zrujnowałby budżetu MON?....to co się od dawna dzieje w naszej armii to dokonały przykład sabotażu, nieudolności i czystej głupoty. Przez 20 lat budowy oketu powinien być on już rakietowym niszczycielem a nie bezwartościowa skorupą. Co do radarów Adelaid.....chyba jest cos takiego jak modernizacja prawda? zamiast przeznaczać srodki na reanimacje trupa Pułaskiego trzeb by je wydać na wymiane radarów na Adaelajdach. No ale w Polsce modernizacja nie polega na zwiększaniu możliwości bojowych sprzętu tylko na malowaniu (su22, mig29), Adelajdy w takie wersjI jaką przejmiemy będą eksploatowane przez następne 50 lat BEZ ŻADNEJ MODERNIZACJI...ŻADNEJ.....a na tym forum będziemy nadal czytac takie artykuły. Sprawa jest prosta, Adelajdy są kołem ratunkowym dla naszej MW, Mieczniki mogą powstać za 50 lat,. Jeżeli chcemy zwiększyć możliwości Adelajd to nic nie stoi na przeszkodzie aby wymienić radary na inne...da się...tylko trzeba mieć wizję i KASĘ.

jurgen
poniedziałek, 16 lipca 2018, 00:32

czy 26-27 letnia używana fregata (czyt. pływająca, na bieżąco konserwowana, modernizowana i wykorzystywana w bogatym kraju) nie będzie czasem lepsza niż korweto-patrolowiec bez uzbrojenia w budowie od 20 lat ? To tylko 6-7 lat różnicy. A jak się Ślązako-Gawron zachowa na morzu, tego nie wie nikt. Nie mam nic przeciw Ślązako-Gawronowi - jest to jest, świetnie, że zostanie dokończony, ale to żaden argument przeciw Adelom.

PL
poniedziałek, 16 lipca 2018, 00:24

Po co nam takie okręty na Bałtyk. Polska powinna się zastanowić czy inwestowanie w taką marynarkę ma sens? Do obrony wybrzeża wystarczyłyby 3 dywizjony NDR-ów, zakupić 3 nowoczesne okręty podwodne mogą być z rakietami do szachowania przeciwnika , 6 niszczycieli min Kormoran po trzy w Gdyni i Świnoujściu , to w zupełności nam wystarczy jeśli chodzi o ochronę przeciwminową. Zostawić małe okręty rakietowe typu Orkan są po modernizacji więc parę lat posłużą , oczywiście nieszczęsnego Ślązaka też i to tyle!!!. Zupełnie nie rozumiem po co nam holowniki, korwety, fregaty, tankowce, desantowce itd. na takie bajoro jak Bałtyk. Można ewentualnie pomyśleć jeszcze nad zakupem eskadry śmigłowców do wykrywania i niszczenia okrętów podwodnych, ale nie wiem czy nie lepiej zostawić tą funkcję okrętom podwodnym byłoby taniej. Trzeba szukać oszczędności gdzie się da i pozbyć się zbędnych nam okrętów.

gosc222
poniedziałek, 16 lipca 2018, 00:18

dozbroić ŚLĄZAKA w system AEGIS I wybudować nastepne 5 korwet z tym systemem silnie uzbrojonych ,a nie stary zlom ,oczywiscie tylko nie w Polskiej stoczni

jurgen
poniedziałek, 16 lipca 2018, 00:13

\"Tymczasem, jeżeli Polska będzie chciała pozyskać już wycofane australijskie fregaty zbudowane dla Australii w Stanach Zjednoczonych (HMAS „Sydney” i HMAS „Darwin”) to otrzyma okręty mające 36 i 35 lat.\" Mam wrażenie, że nikt poza kom. Durą nie rozważa pozyskania ex-HMAS „Sydney”, być może dlatego, że rok temu została pocięta na żyletki - o czym albo kom. Dura nie wie (choć nie sądzę), albo ten drobny szczegół taktownie przemilcza, bo nie pasuje do tezy. Jak się fakty nie zgadzają z tezą, to tym gorzej dla faktów.

Kozi
niedziela, 15 lipca 2018, 23:59

Polskie stocznie nie są wstanie zbudować za rozsądne pieniądze nowoczesnej korwety ale można zamówić za granica na przykład 2 fregaty Fremm za około 5mld pod warunkiem że zbudja w naszych stoczniach 3 miecznikiem problem marynarki nawodnej rozwiazany na 30lat za kwotę 10mld zł. Jeśli nas nie stać to zlikwidować bo obecnie MW generuje tylko koszty bez jakich kolwiek możliwości.

Gras
niedziela, 15 lipca 2018, 23:51

Mają licencje na jeszcze jednego Gawrona ,dozbroci slazaka zbudować jeszcze jeden egzemplarz tylko w 5lat a nie 20. I wystarczy narazie i o wiele lepsze niż fregaty z Australii.

xiorg
niedziela, 15 lipca 2018, 23:42

HMAS SIDNEY jest juz zezłomowana... takich mamy ekspertów zabierających głos w sprawie

Jfdjdjdj
niedziela, 15 lipca 2018, 23:32

Jeśli będą w dobrej cenie to niech biorą, nowych sami i tak nie zbudujemy, na zakup nie ma kasy. Jak jest okazja trzeba skorzystać. Znacznie młodsze od naszych i mocno zmodernizowane. Autor demonizuje.

bobo
niedziela, 15 lipca 2018, 23:17

Tylko, że te fregaty nie są na Bałtyk. One mają być po to aby wypełniać zobowiązania wobec NATO. Czyli brać udział w misjach np. na Morzu Śródziemnym albo Norweskim. Zresztą nawet uzbrojone po zęby Gawrony szkoda byłoby trzymać na Bałtyku więc i tak w razie wzrostu ryzyka konfliktu w naszym regionie musiałyby one być przesunięte daleko od Bałtyku.

dim
niedziela, 15 lipca 2018, 23:06

@Michał, @Markonn - toteż takie okręty projektuje się wstępnie, a następnie zleca ich budowę komuś, kto się na tym bardzo dobrze zna i w efekcie robi to sprawnie i niedrogo. Ale kto powiedział, że w MON czy MarWoj\'u wszystko musi być normalnie ? Z klasyki fatalnych nawyków i z tej (częstej) niesamowitej arogancji władzy w Polsce (każdej władzy, woda sodowa w buzuje w głowie) - władza ma zawsze rację, władza wystarczy, że łaskawie powiadomi społeczeństwo (jeśli ma kaprys) o podjętej decyzji, władza nie podlega rozliczaniu (przykład bezkarnych kłamstw poprzedniego ministra) itd...

NAVY
niedziela, 15 lipca 2018, 22:24

Chciałbym zauważyć jedną małą aczkolwiek istotną sprawę - my nie mamy żadnej koncepcji odbudowy floty i sami nie wiemy jakie okręty chcemy mieć ! Nawet nie jesteśmy w stanie określić roli floty w systemie obronnym państwa. Zakup fregat OHP nie zamknie programów budowy nowych okrętów [Miecznik i Czapla] ,bo te plany nie dość ,że są kiepskie,to jeszcze istnieją na papierze kolorowym ,co nam najlepiej wychodzi .Przez 30 lat nie zrobiliśmy nic dla Marynarki Wojennej a epopeja \"Gawrona\"nie ma końca i pewnie szybko się nie zakończy więc,zakup tych fregat lub innych używanych nie przesądza o niczym. Jeżeli zakupimy te okręty ,to można czas wykorzystać na opracowanie koncepcji floty RP i zaplanować budowę odpowiednich okrętów dla niej. Niestety my [już nie raz pisałem o tym] jesteśmy mistrzami w dziedzinie prowizorek,nocnych rozmów,snuciu planów i kombinatorstwa.... Dobrze by było,aby po sprowadzeniu fregat z antypodów skupić się na budowie kolejnych Kormoranów a stare trałowce wycofać lub przenieść do innych zadań i, to byłaby- moim zdaniem- naprawdę dobra decyzja Po drugie - zamiast remontować Orkany,to powinno się pociągnąć budowę korwet [za które zapłaciliśmy] a rakiety z mor-ów przenieść na nowe okręty. Dzięki \"nowym\" fregatom OHP kupimy czas którego już nie mamy ,bo lata zaniedbań wychodzą nam bokiem . Teraz stoimy pod murem,bo albo kupujemy wszystko albo coś trzeba wybrać z tego kotła którego można było uniknąć ,ale odsuwaliśmy wszystko na kiedyś tam i ,to kiedyś tam się zeszło razem i powstał problem co kupić - czołgi,samoloty,bwp,broń,pociski,rakiety czy okręty - z czegoś trzeba zrezygnować,coś przesunąć lub kupujemy po troszkę wszystko i nadal nie mamy nic....

Jakub
niedziela, 15 lipca 2018, 21:49

Czy to aż tak skomponowan, aby do umowy na CAMM dopiąć umowę na fregaty typu 22. Te biją na głowę Adelajdy iż są 4 do kupienia zdaje się. Ja pracuję w drogownictwie i mam taką myśl. Kto więc pracuję w BBN i IU...

sierżant sztabowy
niedziela, 15 lipca 2018, 20:37

Sztuka jest? Jest.

dim
niedziela, 15 lipca 2018, 20:09

będą mogły DAWAĆ POZORY... - określił to Autor i dokładnie to samo czuję. Oszustwo, że takie fregaty mogą nas bronić. Wywalony w błoto pieniądz, by jacyś ludzie mieli miejsca pracy i wyjazdy, oczywiście na czas pokoju. (Wważam, że) w razie wojny czas życia tych podstarzałych fregat, to będzie maksymalnie kilka godzin, raczej kilka kwadransów, od rosyjskich pocisków zupełnie nowej generacji. Australia wie co robi.

Wojciech
niedziela, 15 lipca 2018, 20:08

@infernoav - 100% poparcia, tylko powiedz mi do czego te OP? Rakiety manewrujące mogą być wystrzeliwane z milion razy tańszych nośników niż okręt podwodny.

Markonn
niedziela, 15 lipca 2018, 20:00

@Michał - brawo! Trzeba patrzeć realnie. 99% Polaków patrzy życzeniowo. Życzymy sobie mieć Wisłę, Narew, Marynarkę żeby się wszyscy bali, czołgów całe zagony i pracować 2 dni w tygodniu za 15 tysi do ręki. A, i emerytury jak w Niemczech. Obudźcie się wreszcie! Jesteśmy biednym kraikiem od 1944 roku rządzonym przez różne, zmieniające się agentury od sowieckiej, przez niemiecką do amerykańsko-izraelskiej. Nikomu nie zależy żebyśmy byli silnym państwem z silną armią!

Adam
niedziela, 15 lipca 2018, 19:39

@Snake, stało się. \"Ekspert\" od wszystkiego nie załapał się na wycieczkę do Australii więc teraz Adelajdy są do bani. Chociaż moim skromnym zdaniem są nam potrzebne jak na ty..ku szankier. Na wojnę z Rosją to by ich trzeba ze 20 a do pilnowania granic przed przemytnikami (???) wystarczy Ślązak z jedną armatką i karabinem. No chyba, że Amerykanie chcą nas na misjach to niech nam pożyczą ze 2 Arleigh Burke. A nie to niech sami latają po świecie. Nas wojny w Somalii, Iraku czy Syrii nie dotyczą.

Sternik
niedziela, 15 lipca 2018, 19:31

@Aster pohamuj trochę. Nie jesteśmy mocarstwem morskim i nie planujemy podbijania Kurlandów, Danii i Szwecji więc taka potężna flota NIE JEST NAM DO NICZEGO POTRZEBNA. Bałtyk da się całkowicie zablokować kilkoma bateriami nabrzeżnymi byle były dobrze skonfigurowane.

Armymen
niedziela, 15 lipca 2018, 19:23

Panie Maksymilianie , czy mogę zapytać po co ten artykuł ? czemu to ma służyć ,bo wniosek z niego jest jeden , pokrzywdzone Polskie stocznie nie będą nic produkować bo kupimy fregaty Adelaide , ich system przeciwlotniczy jest słaby , systemy zwalczania okrętów słabe , jednym słowem ...złom . Nie wiem celowo czy nie zapomniał Pan tylko o kilku \"drobnych \" faktach , ten \"złom\" jest dużo nowocześniejszy niż to co mamy , można go poddać modernizacji i wymienić tak znienawidzony przez Pana radar na trójwspółrzędny , systemy przeciwlotnicze są lepsze od tego co posiadamy , choćby z tego powodu że nie posiadamy prawie nic , nie mamy nawet śmigłowców , a te które są na wyposażeniu fregat , można wyprodukować w kraju , co do naszych stoczni , niech Pan nie będzie śmieszny , patrz Gawron . Nam okręty są potrzebne już , a nie za dwadzieścia lat i to zamiast Mieczników niedozbrojone patrolowce !!!

Obywatel rp
niedziela, 15 lipca 2018, 19:12

Wcześniejszy rząd miał 8 lat żeby kupić jakieś okręty a nie kupili nic tylko kupę kasy utopili w programie Ślązak i kormoran i Gawrona.

Dinozaur57
niedziela, 15 lipca 2018, 18:18

Jeden z niewielu autorów piszących o polskiej Marynarce Wojennej, który rzetelnie i znawstwem opisuje rzeczywistość. Powyższa analiza w sposób obiektywny wskazuje na problemy, których ewentualny zakup australijskich fregat wcale nie rozwiąże, nawet w krótkim okresie lecz je jeszcze nasili. Tani jakby się wydawało zakup używanych okrętów pociągnie za sobą ogromne środki na ich przystosowanie do polskich i natowskich standardów, a środki te nie wpłyną do polskich firm, jak to lubi podkreślać obecny Rząd. Uzbrojenie tych fregat to całkiem inny problem chyba jeszcze bardziej kosztowny, a jednak nie rozwiązujący zagrożeń na obecnym polu walki. Przestarzałe systemy nawet po uzupełnieniu uzbrojenia nadal będą przestarzałe, Many 440 km granicy morskiej, czy ktokolwiek spodziewa się, że ewentualny agresor pominie sposobność i nie zaatakuje z tego kierunku ? Lub, i to jest jeszcze bardziej prawdopodobne czy nie spróbuje odciąć pomocy sojuszniczej w postaci wojska i zaopatrzenia ? I co wtedy zrobimy ? Wyślemy do obrony konwojów WOT z ich nowiutkimi MSBS-ami, albo przestarzałe fregaty, które nie obronią nawet samych siebie, nie mówiąc o ochronie innych okrętów i portów. Czytam komentarze pod artykułem i odnoszę wrażenie, że niektórzy piszący je, z wojskowością mają tylko styczność oglądając parady wojskowe, a z morzem łączą ich urlopy spędzane na plażach z rodzicami.

goga
niedziela, 15 lipca 2018, 17:43

ale Bałtyk nie jest duży więc po co inwestować w marynarke wojenną OHP wystarczy co najmniej na jakiś czas po czym znowu trzeba myśleć o czymś nowym

sojer
niedziela, 15 lipca 2018, 17:04

Czy ktoś sprawdził informację, że HMAS „Sydney” jest już zezłomowana? To jest artykuł z Lipca 2018?!

Mirosław Parejko
niedziela, 15 lipca 2018, 16:54

Drodzy Marynarze Słodkich Wód, Mimo zauważalnej fachowości niektórych wystąpień - uważam iż większość komentarzy do tego artykułu i opisywanego zagadnienia jest przedwczesna. Aby jakakolwiek analiza (dowolnego zjawiska) miała sens musi ona zawierać ocenę wszystkich możliwych wariantów wydarzeń. Ślepy i laik zauważą iż niniejszy artykuł jest przedstawieniem zaledwie jednego wariantu i to w dodatku niemal wyłącznie - subiektywną projekcją jego negatywów. A gdzie pozytywy tego rozwiązania?! Na szczęście to wy dzięki swojej wiedzy podajecie je w swoich postach ale są to dane rozproszone i nieuporządkowane. Widać więc że autor skoncentrował się na totalnej krytyce projektu Down Under i dlatego jego praca jest - że się tak wyrażę - o kant 4L (znaczy się - niepełna)... Prosimy więc czynniki kompetentne o następne analizy tematu - w tym wariancie ale w wersji pozytywnej oraz wariantu Baltica Polonesa - zarówno w wersji krytycznej jak i panegirycznej (trzeciego wariantu jakoś nikomu nie chciało się podjąć: zakupu okrętów z jeszcze innego źródła). Dopiero po skonfrontowaniu wszystkich \"zaiprzeciwów\" wszystkich koncepcji - rozsądny człowiek wypowiada się na dany temat - dopiero wtedy bowiem można wyciągać prawidłowe wnioski. Czynienie tego na podstawie niepełnych, szczątkowych lub gorzej - fałszywych przesłanek prowadzi wyłącznie do jednego: podejmowania błędnych decyzji. A tak właśnie przegrywa się wojny.

A77
niedziela, 15 lipca 2018, 16:40

To teraz pytanie klucz: Co takiego cudownego jest w stanie powstać w polskich stoczniach? Gawron kosztował tyle ile kosztował i stoi w doku od blisko dwóch dekad. Z Orłem sobie nie radzą i zamrozili nam go na długie lata. Kormoran? Czy ktoś uważa, że produktem pierwszej potrzeby dla MW są trałowce? Wszyscy mogą strzelać a my możemy sobie ... potrałować. Jeżeli ktoś podejdzie na tyle blisko, żeby zaminować nam podejścia do portów to znaczy, że byliśmy bezradni a nasza flota już nie istnieje - i ten trałowiec też. Budowa byle czego to kolejna dekada/dekady - stać nas na to? A co z marynarzami, kto ich utrzyma w służbie jak my będziemy prowadzić kolejne dialogi techniczne lub dysputy w stylu co to nie będzie naszym hitem eksportowym? Damy im nowe kapoki żeby jakoś byli w czynnej służbie czy zapędzimy na galery do wioseł? I jeszcze jeden absurdalny pomysł. Rozbroić Orkana i dać rakiety na Ślązaka. Dozbroić Ślązaka TAK ale nie rezygnować jeszcze z najefektywniejszych chyba na tę chwilę okrętów. Mimo wszystko są nam potrzebne bo mamy uzbrojonych okrętów tak mało. Smocze łodzie Panie autorze - to może całkiem sprawnie powstawać w naszych stoczniach. Transfer technologii nie będzie trwał długo. Zapalą się akumu... wiosła to szybko wystruga się nowe. Choć z drugiej strony te dialogi.

Gliwiczanin
niedziela, 15 lipca 2018, 16:22

Po co generować kolejne koszty. To już dużo taniej jest wstawić nowe rakiety przeciwlotnicze i przeciw okrętowe na Ślązaka. Tym bardziej że za nim Adelajdy przepłyną to minie dużo czasu. A po tej podróży i tak pewnie przejdą większy lub mniejszy remont albo przynajmniej przegląd w polskich stoczniach.

Artur
niedziela, 15 lipca 2018, 16:04

Jestem miłośnikiem Marynarki Wojennej. Od lat obserwuję jej upadek i odpływ fachowych kadr do cywila. Dzisiaj MW jest słabsza i mniej efektywna od tej sprzed 1939. Starano się kiedyś (błędy też były), 50% niszczycieli stanowiły nowe okręty, 40% to nowe okręty podwodne, 100% nowych trałowców (Gryf, \"ptaszki\"). Dzisiaj to złomowisko z archaicznym uzbrojeniem. Jeszcze chwila i nie będziemy mogli egzekwować swoich praw na Bałtyku. To jest brak polityki morskiej (od dwudziestu lat). Szkoda tylko tych ludzi, którzy związali swoje życie zawodowe z MW. Służba na morzu nie mieści się od 7 do 15.

King Kong
niedziela, 15 lipca 2018, 15:48

Jedyne co nas moze uratowac to Marynarka wyposazona w pontony wypelnione żołnierzami Obrony Terytorialnej...100% wartosci bojowej w kazdych warunkach.

benek
niedziela, 15 lipca 2018, 15:40

Polska flota powinna być wyposażona w małe, zwinne kutry torpedowe oraz mini łodzie podwodne. Oczywiście ilość tych jednostek powinna być na poziomie kilkudziesięciu sztuk. Do tego rozbudowany system wojsk rakietowych na lądzie i sprawa obronności załatwiona.

zxc
niedziela, 15 lipca 2018, 15:37

Po co to wszystko? Przecież Australia zdemontuje ważniejsze systemy i zostaną z tego falochronowce podobne do tych naszych? Jaki sens to ma? Nie lepiej za tą kasę wyremontować nasze OHP, lub kupić docelowe uzbrojenie do Ślązaka? Ja odnoszę wrażenie, że większość tych \"ekspertów\" z MON czerpie wiedzę i pomysły z tego forum, i tak właśnie było z Adelajdami. Co jakieś trolle czy dyletanci powtórzą kilka razy, to \"specjaliści\" biorą to za dobry pomysł i \"wolę ludu\" i wprowadzają, żeby uspokoić tę część społeczeństwa która się interesuje wojskiem.

Kozi
niedziela, 15 lipca 2018, 15:12

Należy zakupić dwie nowe nowoczesne fregaty wielozadaniowe wydać dwa razy tyle co na Adelaidy koszt eksploatacji będzie znacznie mniejszy, możliwości kilkanaście razy większe i spokój na 30lat a nie na kolejna kadencje sejmu. Zakup tych starych okrętów jest nastawiony na politykę sukcesu w żaden sposób nie wzmocni naszej marynarki a koszty modernizacji i utrzymania całkiem zatopiła MW. Gdzie 40mld zaoszczedzonych z VAT?? Nowe fregaty to ile 5 może 6mld nie warto raz wydać. Zakup Adelaidy to pozorowane działanie które wyjdzie drożej niż zakup nowych jednostek.

robot
niedziela, 15 lipca 2018, 15:10

Panowie pamiętajmy ,że okręty nawodne są po to ,by straszyć ewentualnego agresora ,poganiać trochę piratów, poganiać okręty podwodne i samoloty Rosji a sama walka bezpośrednia to ostateczność .Do takich zadań adele będą idealne.

poznaniak
niedziela, 15 lipca 2018, 15:01

Jak na razie nie wiemy które okręty będziemy kupować i czy będą z pełnym uzbrojeniem jednak tak czy inaczej stanowiły by one istotne wzmocnienie floty oraz parasol opl dla trójmiasta bądź dla zespołu portów ,bo jak na razie to tylko stolica ma obronę opl a przecież Polska to nie tylko Warszawa.Co do budowy nowych jednostek przez nasz przemysł to naprawdę trzeba przyłożyć się do kontraktu na orkę i wybrać takiego producenta i tak zbudować kontrakt ,żeby wraz z okrętami podwodnymi otrzymać technologię i możliwość produkcji korwet w kraju. Jak na razie to nasz przemysł ma problemy ze zrobieniem dobrego pługa rolniczego.

jacek
niedziela, 15 lipca 2018, 15:00

Kownacki 5 lipca br w sejmie: \"MON ocenia, że w przypadku zakupu okrętów, należałoby rozważyć możliwość wymiany stacji radiolokacyjnej dozoru powietrznego typu SPS-49 (radar 2D – określa namiar i odległość do celu powietrznego) na wielofunkcyjną stację radiolokacyjną dozoru powietrznego dalekiego zasięgu 3D (określa namiar, odległość oraz wysokość lotu celu powietrznego), jak również modernizację systemu dowodzenia i kierowania walką. Dodatkowe koszty wygenerowałyby zakup środków bojowych, tj. przeciwlotniczych i przeciw-okrętowych pocisków rakietowych, torped, amunicji artyleryjskiej i śmigłowców pokładowych, a także szkolenie specjalistyczne załóg okrętów. W związku z tym, zgodnie z obowiązującą w Siłach Zbrojnych RP normą docelowej eksploatacji (NDE) dla fregat rakietowych typu Oliver Hazard Perry, z których typ Adelaide wywodzi się, wynosi 35 lat, więc HMAS Melbourne (FFG 05) i HMAS Newcastle (FFG 06) mogłyby być eksploatowane przez Marynarkę Wojenną RP do 2029 roku, z potencjalnym jej wydłużeniem o 25%, czyli do 2038 roku.\"

Rober
niedziela, 15 lipca 2018, 14:51

Krótko mówiąc, mamy do czynienia z kolejnymi konsekwencjami zastopowania pozyskania za granicą Zintegrowanego Systemu Walki dla korwety wielozadaniowej Gawron. W rezultacie zostaliśmy z patrolowym Ślązakiem. A przesłanką była tzw. \"polonizacja zamówień\", o czym Autor już nie wspomina. Polonizacja tak, ale w karabinkach dla WOT a nie morskich systemach walki.

JHWH
niedziela, 15 lipca 2018, 14:47

Jest w bizduuuu gotowych projektów okrętów zarówno firm komercyjnych typu Damen jak i państwowych - np. duńskich, niemieckich, francuskich. które spełniają KAŻDE z polskich wymagań. Problemem są: pieniądze oraz ludzie, którzy boją się podejmować jakiekolwiek decyzje.

endi
niedziela, 15 lipca 2018, 14:43

Jak zwykle zbieractwo złomu. Ja po raz kolejny powtarzam na tym forum - kupić NOWE 2-4 sztuki MEKO 200 lub FREMM i zbudować to we francuskiej lub niemieckiej stoczni, a nie w RP. Po pierwsze będzie to NOWE, po drugie tamtejsze stocznie są gwarancją tego, że okręt w pełni sprawny przypłynie za 3-4 lata, a nie będzie jakimś dziwnym budowanym 20 lat \"niepełnosprawnym\" eksperymentem, jakim jest Ślązak.

Birdy
niedziela, 15 lipca 2018, 14:39

https://www.defence24.pl/nowoczesna-fregata-do-wziecia-polska-skorzysta Ten sam autor,wprawdzie 3 lata różnicy (6 listopada 2015),ale w wypadku Polski to jak wczoraj zważywszy jaki stan naszej MW jest,czyli innymi słowy \"wczoraj\" warte pozyskania,dziś już nie...

Okręcik
niedziela, 15 lipca 2018, 14:31

Do Hunter; Gdyby sprowadzało się tylko do tego, to by ich nie wycofywali, chyba jasne?

Okręcik
niedziela, 15 lipca 2018, 14:30

Jak dadzą za 1 euro jak swojego czasu Niemcy Migi i Leo2A4 to można brać .....

gugluk
niedziela, 15 lipca 2018, 14:28

30 letnie LEO są OK do moderki. 25 letnie okręty się nie nadają a ja pytam dlaczego się nie nadają ? Panie Dura proszę o wyjaśnienie ?

GI
niedziela, 15 lipca 2018, 14:10

Kontrowersyjne tezy zawiera ten artykuł. Podsumowując alternatywą dla używanych fregat z Australii jest wg. autora głęboka modernizacja Ślązaka. Autor nie pokusił się by oszacować ile trzeba by wydać jeszcze na okręt budowany od 19 lat. Pomijam fakt, że integracji nowoczesnych efektów i systemów naprowadzania do nich nie zrealizuje żadna krajowa stocznia. A nauka stoczni w nabywaniu takich kompetencji z dużym ryzykiem niepowodzenia, opłacana z publicznych pieniędzy mi jako podatnikowi nie odpowiada. Taniej wyniesie pozyskanie fregat.

Gość
niedziela, 15 lipca 2018, 13:50

Ja również jestem zdania by nie kupować starych okrętów a budować nowe.

BUBA
niedziela, 15 lipca 2018, 13:49

Zacznijmy od sformułowania \"liczące się siły morskie\" - w tym towarzystwie Polska nie istnieje. Na razie jest poważny problem z dotychczas ekspolatowanymi OHP które nie mają żadnej wartości bojowej w starciu z Lotnictwem Floty Bałtyckiej. Przestańcie bzdurzyć i opowiadać bajki tylko zacznijcie przyjmować do wiadomości że bez silnej OPL i Lotnictwa Marynarki Wojennej wyposażonego w samoloty przechwytujące dotychczasowa flota RP spocznie na dnie w pierwszych dniach konfliktu. Zakup zmodernizowanych OHP pozwoli wymienić bezwartościowo bojowe okręty na okręty uzbrojone w przyzwoite systemy OPL mogące chronić instalacje nabrzeżne jak i kotwicowiska przed samolotami i pociskami Kalibr NK wroga i umożliwić mniejszym jednostkom w miarę spokojne i bezpieczne działanie. Przydało by się jeszcze odbudować lotnictwo bojowe ale tu raczej nie mamy tak inteligentnej kadry MW i polityków by to zrozumieli. Dziś samolot i uzbrojenie rakietowe dominuje nad polem walki więc polskie OHP to tylko duże i drogie patrolowce.

laik
niedziela, 15 lipca 2018, 13:45

Czy można kupić trzy dwie niech plywają ,trzeciamagayn częśći zamiennych a jej uzbrojenie na gawrona.

Ygrek
niedziela, 15 lipca 2018, 13:43

Skoro wszyscy zadowoleni czyli prezydent, MW, minister, marynarze to o co ten krzyk. No może obywatele mniej zadowoleni ale kto sie z nimi liczy. W końcu za parę lat gawiedź bedzie miała więcej do oglądania muzeów-okretów, które dołączą do ORP Błyskawica, Kobenów i innych trupów. Będzie co robić w wolne od handlu niedziele. Trzeba mysleć przyszłościowo i dawać ludowi miejsca do zwiedzania. Po porostu Polska muzeami stoi i basta. Nie wartość bojowa a historyczna jest ważna.

Pit
niedziela, 15 lipca 2018, 13:41

A gdzie jest polski przemysl polskie stocznie stoja niewykorzystane doswiadczeni stoczniowcy nie maja co robic

Wiktor
niedziela, 15 lipca 2018, 13:36

Możliwe że budowa nowych okrętów trochę potrwa, co najmniej kilka lat, być może aby zachować operacyjność MWRP planuje się dokonać doraźnego pozyskania za bezcen Adelaide z Australii.

Amator armator
niedziela, 15 lipca 2018, 13:28

A w razie zagrożenia wycofamy je z Bałtyku jak w 39tym bo szkoda byłoby poniszczyć w walce. Lepiej kupić ze 30 helikopterów uderzeniowych dla samej obrony wybrzeża niż kupowac stare łajby. Jeśli już to weźmy kredyt na 20lat na nowe statki, za 20 lat będziemy mieli dalej sprawne nowoczesne jednostki. Myśleć

Wiktor
niedziela, 15 lipca 2018, 13:27

@Hunter Nie, lepiej dozbroić Ślązaka, który ma wejść do służby w naszych siłach morskich do końca bieżącego roku. O ile do tego faktycznie dojdzie będzie trzecim po Xawerym Czernickim i Kormoranie jako takim okrętem w MWRP wprowadzonym ostatnimi czasy do służby.

Geszeft
niedziela, 15 lipca 2018, 13:13

Pana artykuł to pobożne życzenia. Trzeba myśleć racjonalnie i to co robi ten rząd jeżeli spojrzymy na całokształt, to ciąg generalnie przemyślanych decyzji. Kilka wpadek to nic, przy dotychczasowej sterowanej przez różnych cwaniaków demilitaryzacji państwa. Znajdujemy się w sytuacji w której nie stać nas na zakup nowoczesnych okrętów, z uwagi na strategiczne niezwykle kosztowne decyzje w innych obszarach funkcjonowania wojska. Tym samym przejęcie okrętów, które są po modernizacji, zapewne z jednostkami ognia i śmigłowcami, które są zbliżone do dotychczas posiadanych fregat jest rozwiązaniem optymalnym. Zarzuty, że systemy okrętowe będą wyjątkowe i unikalne są takie same jak przy zakupie 2 nowych okrętów. Też systemy w liczbie 2 szt. będą unikalne i wyjątkowe, tylko młodsze.

WD
niedziela, 15 lipca 2018, 13:11

Można było od Turków kupić lepsze, zamiast starych okrętów typu Adelaide. - Podobno Turcy sprzedają całkiem dobre korwety. Tylko że złom można pozyskać za bezcen a za coś na miarę dzisiejszych czasów trzeba zapłacić, czyli nie ma pieniędzy, jak zwykle. To co mnie cieszy to, że podobno do końca roku do służby wejdzie Ślązak. - O ile faktycznie do tego dojdzie Ślązak będzie trzecim jako takim zdatnym do służby w MWRP okrętem po Xawerym Czernickim i Kormoranie.

Kl
niedziela, 15 lipca 2018, 13:00

Poruszający tekst. Pokazujący brak koncepcji modernizacyjne

Lepsze Adelajdy niż SMW niedorajdy
niedziela, 15 lipca 2018, 13:00

Gdyby polskie stocznie podjęły się zbudowania 2 fregat to ich koszt byłby porównywalny do kosztu małego lotniskowca lub uderzeniowego a.o.p. Gdyby kontynuować dozbrajanie Ślązaka to mógłbym już tego nie doczekać. Lepiej brać Adelajdy

mc.
niedziela, 15 lipca 2018, 12:49

Szanowny Panie Komandorze 1/ Jak Pan słusznie zauważył DMW interesują tylko \"etaty\". Więc dlaczego uważa Pan, że politycy (niezbyt znający się na MW) mają być geniuszami i \"lepiej wiedzieć\"... 2/ Zdolności technologiczne polskich stoczni dobrze dokumentuje historia Gawrona-Ślązaka. Zdolności planowania finansowego (na poziomie ministerstwa), dobrze dokumentują działania Panów Klicha i Siemoniaka. Mając świadomość tych faktów, obecna ekipa polityczna wybiera \"mniejsze zło\". Czy z tego mniejszego zła mogą być jakieś plusy ? Tak, jeśli dozbroimy posiadane okręty w uzbrojenie przeciwlotnicze, a np. na Gawronie - Ślązaku zamontujemy uzbrojenie zgodnie z jego pierwotnymi założeniami. Nie mamy pieniędzy na kupno nowych okrętów, możemy remontować to co mamy. Dla porównania: teoretycznie możemy kupić \"nowe\" Leopardy A7, ale czy mamy na to kasę, choć czołgi są nam bardzo potrzebne ?

racjus
niedziela, 15 lipca 2018, 12:39

Zgadzam się z autorem pod względem kosztów utrzymania. Nowe okręty jeszcze wybudowane na miejscu to znacznie tańszy serwis i mniej problemów, ogólnie lepsze wyjście ale jeśli uda się kupić Adelaidy (zwłaszcza nowsze), \"płakał nie będę\". To i tak byłby pierwszy zakup bojowych okrętów dla MW po holownikach, ratownikach itp. od dłuższego czasu.

Andy
niedziela, 15 lipca 2018, 12:20

No cóż konkluzja trafna ale niepełna. Bez dłuższych dywagacji zapytam: a która stocznia ma specjalistów od uzbrojenia morskiego? nawet wizowania armaty nie robili od lat nie mówiąc o systemach dowodzenia i łączności (tu mogą się wspomóc CTM) . Niestety zaniedbania ciągną się co najmniej od 2005 roku. A propos Australii, to maja doświadczenie z zakupem trałów w trakcie olimpiady w Sydney , było równie atrakcyjnie :))

ip
niedziela, 15 lipca 2018, 12:19

Chińskie są tańsze i lepsze. Może tam zamöwimy, skoro nawet Zakopiankę Chińczycy budują.

dropik
niedziela, 15 lipca 2018, 11:30

Dokończenie Ślązaka jako okrętu bojowego to priorytet i oczywistość zwłaszcza w obliczu bezsensownych planów modernizacji Orkanów (wymiana armaty i siłowni). Rakiety z 1-2 orkanów na Ślązaka i wspomniana wyrzutnia rakiet i gotowy okręt. Adelajdy nie nadają się do zwalczania chińskich rakiet to z pewnością nie nadadzą się i do rosyjskich , które są lepsze ;) Zamiast mrzonek o rakietach manewrujących lepiej powrócić do miecznika. A okręty podwodne ograniczyć do 2 sztuk nowych i jak się da jednego używanego od Niemiec. Oczywiście miecznik nie będzie i tak miał możliwości zwalczania rakiet balistycznych. Tu potrzebny jest okręt klasy fregaty

sojer
niedziela, 15 lipca 2018, 11:28

Też bym się cieszył z wyjadu do Australii. Dlaczego tylko młodzież z Daru Młodzieży ma sobie zwiedzać świat za publiczne pieniądze? Ze\"starymi\" fregatami\" jest jak z ORP Warszawa. Nie musi pływać, nie musi być sprawny, ważne żeby były etaty, \"służba\" na morzu i emerytura. Jak trzeba to każda fregata może mieć pięciu admirałów.

ip
niedziela, 15 lipca 2018, 11:28

A nie lepiej i taniej kupić w Chinach niż kolejne złomy zwizić do Polski? To tak jak z tymi śmieciami toksycznymi nawet z Afryki . Czy my już jesteśmy śmietnikiem Świata?

stary człowiek i morze
niedziela, 15 lipca 2018, 11:24

Panie Maksie! Gdzie można znaleźć potwierdzenie tych wiadomości? Mam nadzieję, że to tylko plotki.

RR12
niedziela, 15 lipca 2018, 11:23

A może te Adelaid-y właśnie mają prowadzić operacje na Pacyfiku, zgodnie z ich pierwotnym założeniem? Tylko z polskimi załogami i za polskie pieniądze? Czy gdzieś już tego nie przerabialiśmy?

say69mat
niedziela, 15 lipca 2018, 11:23

Ciekawe, czy można by było - w kooperacji z LM - przez nasz przemysł stoczniowy zrealizować sensowny program głębokiej modernizacji posiadanych OHP??? Modernizując systemy obserwacji radiolokacyjnej, systemy kontroli ognia, systemy wre. Tym samym systematycznie dozbrajając wszystkie posiadane okręty klasy OHP w wyrzutnie VLS plus np. ... RiM116??? Tak, aby przy okazji - wykorzystując fakt współpracy z amerykanami. - nasz przemysł stoczniowy produkujący i remontujący okręty na rzecz MW również zmodernizować.

PKP kargo
niedziela, 15 lipca 2018, 11:16

Kupowanie starego sprzętu to głupota, chyba, że za 1 euro to ok. Mamy dosyć swojego starego szrotu do modernizacji. Bynajmniej siła ruskiego trola maleje, ludzie dostrzegają, że to nie Ruska agentura a czysty brak kompetencji w kierownictwie sił zbrojnych i kraju

zet
niedziela, 15 lipca 2018, 11:01

czyli to nie koncepcja tylko korupcja rządzi w wojsku -ciekawe co będzie miało z tego owe stowarzyszenie

Podatnik
niedziela, 15 lipca 2018, 10:55

Merytorycznie ... niestety autor zapomniał o kompletnym braku umiejetnosci w prowadzeniu projektow budowy okrętów w PL. Poprzednie doświadczenie z budową przez 15 lat jednego okrętu, przekroczenie budżetu kilka razy powoduje że podatnik woli zakup gotowca.

Dumi
niedziela, 15 lipca 2018, 10:41

Przespana sprawa??? Brak kasy to jest główna przycxyna. Faktycznie, blado to wygląda. Zobaczymy jakie decyzje podejmą. Ale bez kasy na modernizację tak to będzie wyglądało.

Hunter
niedziela, 15 lipca 2018, 10:22

Jezeli wszystko sprowadza się do słabego radaru na Adelaidach to czy nie można anten i radarów że Śląska zamontować na Adelach?

Andrzej.
niedziela, 15 lipca 2018, 10:02

Gdyby zagrożenie ze strony Rosji zamiast w propagandzie CIA istniało w rzeczywistości to zarówno Polska jak i inne kraje Europy nie pożałowały by kasy i starań aby na nowoczesne uzbrojenie.

max
niedziela, 15 lipca 2018, 09:59

Panie Szanowny - ale to jest wiadome że z doposażeniem Ślązaka tak będzie - ale najpierw trzeba zamknąć projekt i tę odyseję a potem to modernizować ! jest wiadomym że kasy nie ma ! ale może by ten zarzut podnośić do jegomościa Klicha, Siemoniaka i Tuska a nie do Błaszczaka czy Dudy, chłopy wzieły i policzyły ! i wyszła dziura , brak kasy !, nawet jak zamówią teraz to okręty będą za 3-4 lata o ile zbudujemy za granicą albo jak damy do nauty czyli je wykończą szwedzi -czyli po wyborach a sukces ma być teraz na święto marynarki !!

Karol
niedziela, 15 lipca 2018, 07:13

Bardzo dziwny artykuł. Podsumowując tezy autora: 1.Marynarka to lenie, którzy przebierają nogami na wakacje w Australii, na domiar złego chcący mieć na czym pływać przez następne lata. 2. MON/BBN to dyletanci działający w złej wierze, zmanipulowani przez enigmatyczego schwarzcharaktera z RBO. 3. Mnóstwo zarzutów natury finansowo-politycznej, po których autor stwierdza, że właściwie to nic nie wie bo nie zna szczegółów. 4. Polski przemysł stoczniowy/zbrojeniowy jak zawsze pokrzywdzony. Niezależenie od ilości kontraktów, grantów, dotacji czy innych form pomocy publicznej. Zabrakło jedynie wspomnienia roli legendarnych australijskich lobbystów, którzy zdominowali polski rynek (a których dodam, nikt nigdy nie widział na żadnym z branżowych eventów) Panie Komandorze, niestety zdaje się to Panu umykać: przy katastrofalnym stanie naszej MW, potrzebujemy okrętów na dziś, nie za 8-10 lat (przy pomyślnych wiatrach) gdy stocznie zdobędą wreszcie mityczne kompetencje, które miały zresztą nabyć wraz z budową nieszczęsnego Gawrona. Nie ma również środków finansowych na nowe bojowe okręty nawodne przez najbliższe lata. Adele teraz albo nic przez następną dekadę. 18stoletniego, rozbrojonego Ślązaka (tzw. korwetowca), który nie wyszedł z doku mimo wydania nań 1,2 mld zł nie liczę przez szacunek do siebie i czytelników. Innymi słowy, narozsądniejszych pod względem wykonalności rozwiązaniem jest przejęcie dwóch fregat Adelaide póki jest taka możliwość + dokonać wyboru partnera przemysłowego w programie Orka. PS. Krytyka OPL Adelaide, tj.: fakt, że nie są one w stanie zwalczyć 3 rakiet lecących z trzech różnych kierunków to w naszych realiach kuriozum. Przypomnę, że OPL de facto w SZ RP nie istnieje a 1 fregata australijska ma lepsze OPL niż wszystkie obecnie użytkowane i planowane do zakupu okręty (na naszych OHP system OPL nie działa i nigdy nie działał!).

W70359
niedziela, 15 lipca 2018, 05:56

Adelaide czyli \"nowy\" złom w MWRP i kolejny skandal po tym jak opóźnia się i oddala czas pozyskania nowych OP dla sił morskich. Skandal i jeszcze raz skandal i kpina z MWRP. - To oczywiste, że lepiej dozbroić \"Ślązaka\" i wprowadzić go wreszcie do służby w MWRP.

Jarek Gøral
niedziela, 15 lipca 2018, 05:42

Ba panowie co tu kryć i moderować. Napiszcie prosto i prawdę o tym co nas czeka jeżeli Polska MW nie podporządkuje się pod prysznic od NATO.

Racjonalista
niedziela, 15 lipca 2018, 05:37

Brać te Adelki, bo Miecznik to może za 20 lat powstanie i to w 1 egzemplarzu.

Jarek Gøral
niedziela, 15 lipca 2018, 05:26

To ciekawe. czytając ten felieton doszedłem do refleksji nad jedynym rozsądnym zamknięciem tematu. Proszę naszych decydentów by nie nabywali i nie opracowywali nowych rozwiązań dla pięknej marynarki wojennej bo przecież są sojusznicy z NATO którzy chętnie nam pomogą w obronie naszego wybżeża. Tylko o ironio jeżeli mogę spytać co będzie gdy sojusznicy domyślą się o celowej nieudolnośći naszych decydentów i powtórzy się historia z września roku pamiętnego 1939. Przecież każdy ma prawo do decydowania o sobie czy nie tak określoną jest definicja demokracji. A kontrakty z wojskami sprzymieżonych też wymagają współdziałania. Nie trudno domyślić się co Nas czeka jeżeli Polska MW i MON nie wykażą się na arenie współdziałania z wojskami sojuszu NATO.

infernoav
niedziela, 15 lipca 2018, 05:06

Tragedia. Nam potrzebne sa raptem dwa nowoczesne okrety nawodne-bojowe, jeden transportowo logistyczny dla wspolpracy w ramach NATO i 3-4 okrety podwodne wyposazone w pociski typu Tomahawk lub inne ich odpowiedniki. W zasadzie Polska nie potrzebuje marynarki wojennej na Baltycka sadzawke.

Mat
niedziela, 15 lipca 2018, 04:13

A po co mocarstwu lądowemu w ogóle okręty nawodne? Inwestujmy w to co ma sens czyli siły paramilitarne jak Obrona Terytorialna, karabin w każdym domu i nikt nie będzie miał ochoty nas atakować

Adam
niedziela, 15 lipca 2018, 03:59

Mark 13 do wywalenia. Jest zbyt powolna i niepewna. Jednoprowadnicowa i tylko 30 rakiet jednostka ognia. Zabytek. W to miejsce dodatkowe 3 bloki po 8 wyrzutni Mark 41. Teraz weszły rakiety do wyrzutni Mk 41 naprowadzane hybrydowo pasywnie i aktywnie jednocześnie więc problem radarów kierowania ogniem odpada a radar obserwacji sytuacji powietrznej to dla nas nie problem.

qi
niedziela, 15 lipca 2018, 03:46

zadałbym pytanie. co wyprodukował polski przemysł stoczniowy przez ostanie 10 lat dla MW. i czy nie lepiej kupić jednak te fregaty z antypodów a nasz przemysł zwyczajnie wygasić. ile będziemy de facto takich jednostek potrzebować? i czy to się zwyczajnie opłaca budować je w tym kraju? bo po efektach to mam co do tego wątpliwości.

Akanios
niedziela, 15 lipca 2018, 03:41

Użytkujemy już OHP więc kolejne okręty tego typu są logicznym wyborem. Adelajdy są lepiej uzbrojone od Duk\'ów, Doormanow, F122 its, i nie trzeba do tego analizy... Analizować należałoby natomiast działalność różnych admirałów, komandorów, kapitanów itd którzy pozwolili na doprowadzenie MW do stanu potwornej zapaści...

seahunter
niedziela, 15 lipca 2018, 03:38

https://www.defence24.pl/nowoczesna-fregata-do-wziecia-polska-skorzysta

JSM
niedziela, 15 lipca 2018, 03:01

PGZ Stocznia Wojenna ma do zrobienia: modernizacja okrętu ratowniczego Piast, remont trzech Orkanów, remont dwóch OHP, dostosowanie Adelajd do naszych systemów i coś tam jeszcze. Na najbliższe 5 lat mają co robić.

Sternik
niedziela, 15 lipca 2018, 02:44

\"UZBROJONA KORWETA GAWRON MIAŁABY WIĘKSZĄ WARTOŚĆ BOJOWĄ NIŻ OBIE, POLSKIE FREGATY TYPU OLIVER HAZARD PERRY\" Przetrwałaby na Bałtyku całe 20 minut dłużej. Chyba, że dowództwo podjęłoby jedyny rozsądny krok i zarządziło to samo co w 1939 roku czyli ewakuację do UK. Bałtyk to mała kałuża, wytropienie i zlikwidowanie takiego dużego celu to dla Rosjan maksymalnie 1 godzina. Bez wychodzenia z portu. I to samo w drugą stronę. Rakiety NSM przy dobrym rozpoznaniu (odpowiednie radary a nie przeciwlotnicze + drony + zobrazowanie satelitarne) i żaden rosyjski okręt nie ma prawa przetrwać dłużej niż 1-2 godziny. Korwety nie są nam potrzebne do niczego, chyba że Amerykanie poproszą o eskortę :-)

Lukasz
niedziela, 15 lipca 2018, 02:26

Bardzo szczegolowy i merytoryczny artykul,przejrzyscie ujety.Niestety kolejny raz jako zatroskany obywatel czytam gorzka prawde....

As
niedziela, 15 lipca 2018, 02:15

Nie stać nas na okręty z polskich stoczni. Budowa ich trwała by dłużej niż eksploatacja Australijskich jednostek. Zatem okręty wchodziłyłyby do służby jako zabytek po upływie 50 lat i byłyby najdroższe na świecie.

krk
niedziela, 15 lipca 2018, 02:07

W tym szaleństwie niestety ale jest metoda... nie wierzę aby ta impotencja decyzyjna od 30 lat nie była celowa.

papuga
niedziela, 15 lipca 2018, 02:06

Pozyskanie tych okrętów jest jak najbardziej słuszne. Według autora korwety wyposażone w 12 rakiet mica mogłyby się obronić na Bałtyku. To jakiś żart.

vvv
niedziela, 15 lipca 2018, 02:05

niech nawet sobie nie robią jaj. Polskie stocznie mogą co najwyzej spawac kutry rybackie :) 3 freagty maja na uzbrojeniu sm-MR2 bloc IIIa o zasiegu 150km oraz RIM-162 ESSM :) to pozwoliloby pokryc parasolem opl całe trojmiasto i okolice i bylyby realna moc odeprzec ataki rakietowe

Michał
niedziela, 15 lipca 2018, 01:43

Od 100 lat isnieje MW RP. Ile okrętów bojowych, klasy niszczyciel/fregata/korweta, przez te 100 lat zbudowały i przekazały polskie zakłady naszej MW? I jakie polskie zakłady/firmy/fabryki/stocznie produkują następujacy sprzęt potrzebny na okręcie bojowym: - okrętowe silniki wysokoprężne - turbiny gazowe - generatory elektryczne - przekładnie - systemy dowodzenia - radary wielofunkcyjne - radary kierowania ogniem - głowice optyczne - systemy łączności satelitarnej - armaty średniego kalibru - pociski przeciwokrętowe - pociski przeciwlotnicze krótkiego zasięgu - pociski przeciwlotnicze średniego zasięgu - torpedy POP - systemy wspomagania lądowania - systemy kotwiczenia i transportu śmigłowca do hangaru - sonary o zmiennej głębokości zanurzenia VDS - sonary holowane - cele pozorne - systemy walki radioelektornicznej To lista \"bebechów\" które stanowią 90% kosztów budowy takiego Miecznika. Kto to w PL robi?

Billabongpl
niedziela, 15 lipca 2018, 01:26

Super artykuł tylko trochę straszny jak się naprawde widzi co rząd wyprawia z MW

Vincold
niedziela, 15 lipca 2018, 01:22

Po ostatniej modyfikacje będą chyba najlepiej wyposażonymi jednostkami na Bałtyku. Wszystko zależy od ceny. Jeżeli oddadzą w rozsądnej cenie z pełnym zestawem rakiet - to brać jako \"pomostówkę\" przed Miecznikami, bo wodowanie pierwszego już za 16 lat.

Sssssss
niedziela, 15 lipca 2018, 01:21

Dobrze pan to opisał, nic dodać. Po prostu szkoda słów :(

anakonda
niedziela, 15 lipca 2018, 01:17

marynarka wojenna ofiarą Gawrona -jedynie tak można wytłumaczyc zaistniałą sytuacje .Pozyskanie Australijskich fregatto krzyk bezsilności!!!!

Dawid
niedziela, 15 lipca 2018, 01:11

Ręce opadaja :(

say69mat
niedziela, 15 lipca 2018, 01:08

Po pierwsze, jakiś czas temu błysnął na forum def24pl news, że LM jest żywotnie zainteresowany głęboką modernizacją systemów radiolokacyjnych, kierowania ognia oraz systemów walki elektronicznej okrętów klasy OHP. Stąd możeee zamiast budować od podstaw nauczmy się strategii \'wyciskania cytryny\'. Czyli modernizacji posiadanego ustrojstwa do poziomu, jakiego świat nie widział. Po drugie, jaki jest stan systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej - w chwili obecnej - zespołów portów oraz tzw wrażliwych strategicznie obszarów naszego wybrzeża??? Przecież - w warunkach naszego kraju - australijskie fregaty dysponują najnowocześniejszymi systemami uzbrojenia. Po trzecie, przypadek G-rona ;))) pokazuje na ile skomplikowanym - w warunkach naszego kraju - może być proces budowy od podstaw. Następnie, wyposażenia i uzbrojenia nowoczesnego okrętu.

bropata
niedziela, 15 lipca 2018, 01:02

Nie mogę nie zgodzić się z autorem . Tym bardziej, że o większości wrażanych przez niego zastrzeżeń pisałem wcześniej przy różnych okazjach.

Davien
niedziela, 15 lipca 2018, 00:32

Niezły artykuł dozbrojenie Slazaka pod kazdym wzgledem lepsze od zakupu Adelaid ale i tak wybiora OHP zamiast tej opcji.

Warrant officer
niedziela, 15 lipca 2018, 00:28

Panie autor, zanim nasi zaczną budować nowe okręty to marynarka spoczęła by na dnie. Przespano nie 1.5 roku a 30 lat.

Stary Grzyb
niedziela, 15 lipca 2018, 00:25

Wszystko to pięknie, ale jednak kilka kwestii wymagałoby głębszego omówienia. Po pierwsze, fregaty \"Adelaide\" były przez Australię oferowane w pełni wyposażone i uzbrojone, z rakietami, torpedami, helikopterami, itd. Oczywiście nie można wykluczyć, że naszym negocjatorom udało się załatwić warunki zasadniczo gorsze od wyjściowych, proponowanych przez kontrahenta, ale to warto byłoby wiedzieć na pewno. Po drugie, fregaty \"Adelaide\" są i działają, a \"Mieczniki\" i \"Czaple\" mają (miały?) być i działać, co - jak pokazuje historia byłego \"Gawrona\" - stanowi fundamentalną różnicę. Po trzecie - \"rozwój polskiego przemysłu stoczniowego\", jak pokazuje budowa \"Gawrona\" czy remont \"Orła\", może polegać wyłącznie na jak najszybszym przekazaniu tego \"przemysłu\" jakiemuś Damenowi czy innej Naval Group, bo sam z siebie przemysł ten jest zdolny budować nowoczesne okręty tak samo, jak przeprowadzić załogowy lot na Marsa. No, ale wszystkie te - i wiele innych - kwestie można by sensownie rozważać tylko wtedy, gdyby było wiadomo, jaką rolę ma odgrywać marynarka wojenna w systemie obronnym Polski. A ponieważ od dziesięcioleci nie wiadomo, to wycieczki do Australii nie są całkiem bez sensu - tam można m. in. dowiedzieć się, jak wygląda i ile kosztuje proces budowy nowoczesnej floty i odpowiedniego zaplecza przemysłowego, od \"Collinsów\", przez \"Hobarty\", po \"Barracudy\" i \"Huntery\", innych okrętów nie wspominając. Na marginesie - przywołane w artykule zapisy \"Strategicznej Koncepcji Bezpieczeństwa Morskiego\" wskazują najwyraźniej, że powinniśmy nabyć ze 6 niszczycieli klasy \"Arleigh Burke\", bo liczbę \"Zumwaltów\" ograniczono niestety do 3. Ech...

Stiv
niedziela, 15 lipca 2018, 00:18

Australijskie Adelaide i norweskie Ula. Modernizacja na całego, to max na co ich stać

Nirma
niedziela, 15 lipca 2018, 00:11

Te okręty Miecznik to iluzja jak ten budowany złom przez PO przez 8 lat. I co z tego wyszło wszyscy wiemy. Nic.

TomCat
niedziela, 15 lipca 2018, 00:05

Nasi zrobią im mderkę tak jak Su-22 i będzie git, nawet nie będą musieli kupić nowej farby wszak \"Suki\" mają ładne szare \"morskie\" ubarwienie

Jack
sobota, 14 lipca 2018, 23:49

To są dobre okręty a artykuł jest wyraźnie tendencyjny. Jak się zrobi złe założenia to o każdym sprzęcie można źle napisać. I będą lepiej wyposażone niż te niby planowane. A najważniejsze to będą....

Stripykod
sobota, 14 lipca 2018, 23:49

Dobra zmiana, brak kompetencji, wyobraźni, wspaniale, nasi sąsiedzi ze wschodu pewnie będą się śmiać, fajnie że pomagamy im w przyszłym konflikcie, szkoda tylko że to oni nas będą atakować ;/ (albo i nie, bardzo bym tego chciał), pozdrawiam.

Zatroskany
sobota, 14 lipca 2018, 23:47

Dramat...

Snake
sobota, 14 lipca 2018, 23:41

No w porządku, tylko mam jedno pytanie. Co się stało od zeszłego roku kiedy ten sam autor pisał w tym miejscu artykuł „Nowoczesne fregaty do wzięcia, czy Polska skorzysta” utrzymany w tonie, że Adelajdy to świetna okazja. ???

Aster
sobota, 14 lipca 2018, 23:18

A moze by tak , kupic Adelaydy , wyremontowac nasze OHP , kupic 4 mieczniki , 4 kormorany i zaczac inwestowac w okrety podwone , ktore w naszej sytuacjii sa niezbedne 3 orki z mozliwoscia wystrzeliwania rakiet manewrujacych i ... 4 mniejsze atakujace OP np. Chang Bogo class , jak by dalo sie zamataowac \"wyrzutnie\" na A26 to jak Szwedzi sami proponuja , moga byc budowane w Polsce , z Koreanczykami pewnie tez dalo by sie dogadac .

Zirytowany
sobota, 14 lipca 2018, 23:15

Australia modernizuje swoją marynarkę a my od nich będziemy kupowali złom który może pociągnie jeszcze z 10 lat Czy nie czas rozliczyć Panów z MON gdzie te hasła typu Będziemy kupowali jedynie nowy sprzęt i co ważne ma być produkowany w naszych stoczniach. Jak widać stek bredni. Dość już grania społeczeństwu na nosie i mamienia tego typu kłamliwymi hasłami!.

Wirek
sobota, 14 lipca 2018, 23:08

Ciekawy i dający do myślenia artykuł.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama