Wojna śródziemnomorska?

13 grudnia 2019, 09:47
L_20180227111749032792
Bezzałogowiec Bayraktar TB2. Fot. ssb.gov.tr

Turecka umowa z Libią, dotycząca wyznaczenia granicy Wyłącznych Stref Ekonomicznych obu krajów na Morzu Śródziemnym, połączona z zapowiedzią wysłania wojsk tureckich do Libii oznacza ogromne zagrożenie destabilizacji całej wschodniej części basenu Morza Śródziemnego oraz wielostronnej wojny zastępczej w Libii. Plany tureckie oznaczają pogwałcenie suwerenności dwóch państw UE tj. Grecji i Cypru i uderzają w interesy całej Europy, a także USA i wielu sojuszników Ameryki, w tym Izraela.

Umowa zawarta 27 listopada między Turcją a Libią jest całkowicie sprzeczna z Konwencją ONZ o prawie morza z 1982 r., ratyfikowaną przez 167 państw. Turcja należy do nielicznych państw, które tej konwencji ani nie podpisały, ani nie ratyfikowały. Libia wprawdzie podpisała, ale nie ratyfikowała. Zgodnie z tą konwencją państwa mające dostęp do morza mogą poza swoimi wodami terytorialnymi (do 12 mil morskich) wyznaczać wyłączne strefy ekonomiczne (EEZ), rozciągające się do 200 km od linii brzegowej. W ich obrębie państwa te mają m.in. suwerenne prawo eksploatacji złóż.

Problem w tym, że odległość od wybrzeża Turcji do najbliższego punktu wybrzeża Libii wynosi ponad 600 km. Ponadto są to tereny znajdujące się pod kontrolą libijskiego parlamentu i popieranej przez niego Libijskiej Armii Narodowej (LNA) gen. Khalifa Haftara walczącej z rządem Fajeza al-Saradża, z którym Turcja podpisała umowę. Wybrzeże libijskie kontrolowane przez trypolitański rząd Saradża oddziela od Turcji aż 1200 km i w dodatku linia łącząca dwa najbliższe punkty przechodzi przez Kretę i inne greckie wyspy. Tymczasem odległość między Cyprem a Grecją (wyspą Rodos) jest mniejsza niż 400 km. Co więcej, odległość między grecką Kretą a wybrzeżem Egiptu oraz Libii również wynosi mniej niż 400 km. Oznacza to, że turecka EEZ nie może sięgać Libii gdyż narusza to suwerenność Grecji, Cypru i Egiptu.

Turcja twierdzi jednak, że EEZ można wyznaczać tylko od linii brzegowej lądu stałego, a nie wysp. Ponadto nie uznaje suwerenności Cypru oraz ignoruje istnienie wysp greckich, które położone są w obrębie wyznaczonej przez Turcję EEZ. Taka interpretacja i praktyka nie ma, oczywiście, żadnego poparcia w prawie międzynarodowym. Ponadto nielegalność libijsko-tureckiej umowy spowodowana jest też brakiem ratyfikacji jej przez libijski parlament, który sprzeciwia się jej zawarciu.

Grecja, która powstrzymywała się przez długi czas przed zawarciem umowy o wyznaczeniu granicy EEZ z Egiptem, by nie wywołać nowego sporu z Turcją, uznała umowę zawartą między Ankarą a Trypolisem za pogwałcenie swojej suwerenności. Zapowiedziała też, że poprosi NATO o pomoc ale sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg stwierdził, że nie jest to sprawa NATO. Co ciekawe, umowa ta zawarta została tydzień przed londyńskim szczytem NATO, na którym i tak Erdogan mógł się spodziewać krytyki za swoją inwazję na Syrię Północno-Wschodnią oraz zakup S-400 od Rosji. Jednak udany szantaż dotyczący blokowania planów obronnych Polski i krajów bałtyckich spowodował, że problem turecki, w tym sprawa EEZ, został przemilczany. Grecja postanowiła więc odwołać się do Rady Bezpieczeństwa.

Stawka w tej grze jest bardzo wysoka i bezpośrednio dotyczy interesów Grecji, Cypru, Egiptu, Izraela oraz USA, a potencjalnie również Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Włoch, Francji, a także całej Unii Europejskiej. W tle jest też Rosja ze swoimi planami i układami z Turcją. W pierwszej kolejności chodzi bowiem o cypryjskie złoża gazu, które Turcja chce zagarnąć. Ale tureckie plany wojskowej obecności w Libii mogą odbić się negatywnie na ruchu migracyjnym do Europy. Mogą też zmienić sytuację geopolityczną w całym regionie. A to z kolei oznacza, że przeciwnicy Turcji, których jest długa lista, zrobią wszystko, by do tego nie dopuścić, również środkami militarnymi.

Odkryte w 2011 r. złoża gazu Afrodyta znajdują się w obrębie cypryjskiej EEZ, ok. 135 km na południe od Cypru i 34 km na zachód od izraelskich złóż gazu Lewiatan, a także ok. 80 km na północny-wschód od egipskich złóż Zohr. Ocenia się, że Afrodyta zawiera ok 100-170 mld m3 gazu.

Egipt, Cypr oraz Izrael porozumiały się w sprawie współpracy w ramach wydobycia gazu oraz jego eksportu do Europy. Już w 2003 r. Cypr dokonał demarkacji swojej granicy EEZ z Egiptem, a w 2010 r. z Izraelem. Turcja jednak tego nie uznaje. W sierpniu 2013 r. rządy Egiptu, Izraela oraz Cypru podpisały natomiast umowę o współpracy energetycznej. Warto dodać, że głównymi partnerami cypryjskiego rządu w eksploatacji złóż są amerykańskie koncerny ExxonMobil i Noble Energy.

Turcja od dawna groziła, że w przypadku przystąpienia przez Cypr do eksploatacji złóż gazu użyje siły, by się temu przeciwstawić. W maju i czerwcu 2019 r. dwa tureckie statki Barbaros i Yavuz rozpoczęły wiercenia na wodach terytorialnych Cypru. Grecja i Cypr w odpowiedzi poprosiły UE o interwencję. W październiku Unia Europejska uzgodniła plan sankcji wymierzony w Turcję, ale dotychczas nie zostały one wprowadzone, a Turcja nie tylko nie wycofała się ze swoich planów ale postanowiła pójść krok dalej i zawarła wspomniany układ z rządem Saradża.

Rząd Saradża, choć cieszy się międzynarodowym uznaniem, to kontroluje tylko niewielką część Libii, opierając się przy tym na dżihadystycznych milicjach powiązanych z Al Kaidą oraz Bractwem Muzułmańskim. Większość terytorium Libii, a także jej zasobów gazu, jest pod kontrolą libijskiego parlamentu urzędującego w Tobruku, na którego czele stoi Aguilla Saleh Issa. Do marca 2016 r. to ten ośrodek władzy cieszył się uznaniem międzynarodowym. Rząd tobrucki popiera też Libijska Armia Narodowa gen. Khalify Haftara, który w kwietniu 2019 r. rozpoczął ofensywę w celu zdobycia Trypolisu. Plan ten póki co nie powiódł się, gdyż Trypolis uzyskał wojskowe wsparcie Turcji, głównie w postaci dostaw dronów TB2 i wozów bojowych BMC Kirpi.

Głównymi sojusznikami Haftara były natomiast od samego początku Egipt oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie. Oba te kraje mają bardzo napięte relacje z Turcją, m.in. ze względu na wspieranie przez nią Bractwa Muzułmańskiego, które przez Egipt, ZEA, a także m.in. Arabię Saudyjską jest uznawane za organizację terrorystyczną. Haftara, w ograniczonym stopniu poparła też Francja. Ten ruch doprowadził zresztą do napięć włosko-francuskich, gdyż Włochy, do których z Libii prowadzi gazociąg, popierają Trypolis. Haftar uzyskał też wsparcie ze strony Rosji, choć, przynajmniej do początku listopada, nie było ono kluczowe pod względem militarnym i ograniczało się do obecności rosyjskich najemników. Dopiero na początku listopada pojawiły się informacje o silniejszej obecności rosyjskiej w Libii. Związek Haftara z Rosją jest przy tym często wyolbrzymiany i pomijany jest fakt, iż prowadzi on mocny lobbing w Waszyngtonie, by uzyskać poparcie USA. Jest zresztą amerykańskim obywatelem i współpracował w przeszłości z CIA. Ostatnio pojawiły się również niepotwierdzone doniesienia o tym, że Haftar uzyskał wsparcie ze strony Izraela. Nie można tego wykluczyć, gdyż Izrael z całą pewnością nie jest zainteresowany umocnieniem się Turcji w Libii. Wynika to choćby z możliwości założenia przez Turcję baz wojskowych w Libii i dzięki temu kontrolowania całej wschodniej części Morza Śródziemnego, a to mogłoby jeszcze mocniej zagrozić egipsko-izraelsko-cypryjskim planom gazowym.

Tymczasem Turcja podbiła stawkę i zapowiedziała wysłanie do Trypolisu swoich wojsk, by powstrzymać ofensywę Haftara. Włączenie się Turcji w libijską wojnę może okazać się dla niej bardzo kosztowne, gdyż co najmniej Egipt, Izrael i ZEA zwiększą swoje wsparcie dla Haftara, by nie dopuścić do opanowania Libii przez Turków. Europa stanie natomiast przed ogromnym wyzwaniem, gdyż ewentualne opanowanie Libii (nawet częściowe) przez Ankarę wpłynie negatywnie nie tylko na plany energetyczne UE, ale będzie też równoznaczne z przejęciem przez Turcję kontroli nad głównym szlakiem migracyjnym prowadzącym z Afryki do Europy.

Zważywszy na aktywną rolę Turcji w wywołaniu kryzysu migracyjnego w Europie w 2015 r. oraz nieustanne szantażowanie UE przez Erdogana nowym atakiem migrantami, to przy takim rozwoju sytuacji jego zdolności nacisku na Europę zwiększyłyby się kolosalnie. Paradoksalnie taki scenariusz oznaczałby też jeszcze większą współpracę rosyjsko-turecką, mimo że pozornie Rosja i Turcja znalazłyby się po przeciwnych stronach. Tyle że relacje te mają charakter transakcyjny, a Rosja nie jest zainteresowana tym, by strona pozornie przez nią wspierana w jakimkolwiek konflikcie odniosła ostateczne zwycięstwo. Dlatego Rosja będzie starała się wejść w rolę mediatora (jak zawsze) między Turcją a Haftarem, stawiając na szali swoje poparcie lub jego brak i dążąc do tego, by Libia stała się - podobnie jak Syria - krajem ogarniętym permanentnym konfliktem. W ten sposób, przy bezczynności UE i NATO, Rosja odegra też większą rolę jako rozjemca w całym sporze wschodnio-śródziemnomorskim umacniając swoje wpływy w Izraelu, Cyprze, Grecji i Egipcie.

Gen. Haftar wydaje się tymczasem nie przejmować tureckimi zapowiedziami interwencji militarnej i w czwartek 12 grudnia ogłosił „decydującą bitwę” o Trypolis. W tym samym czasie prezydent Egiptu wezwał do „akcji” przeciwko „państwo wspierającym terroryzm”, mając wyraźnie na myśli Turcję i Katar. Jeśli Haftar zdoła zająć Trypolis to umowa libijsko-turecka zostanie unieważniona i będzie to gigantyczna klęska Erdogana. Z drugiej strony, bezpośrednie zaangażowanie się Turcji w Libii może doprowadzić do wojskowej konfrontacji turecko-egipskiej na terenie tego kraju.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 139
Reklama
Dajaman
poniedziałek, 23 grudnia 2019, 00:01

Jak na moje oko Turcja chce odbudować dawną potęgę państwa Osmańskiego... Erdogan chyba ma ciągotki na sułtana :P wiele na to wskazuje

Kometon
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 21:03

Jaka zabawna zmiana tonu. Do tej pory Haftar był tym złym wspieranym przez Moskwę a Saradż to ten dobry popierany przez tzw. społeczność międzynarodową. Nagle się okazuje, że Trypolis wspiera się bojówkami islamskimi (nagle?) a pomoc Rosji dla Haftara nie jest kluczowa. No i sam Haftar - to obywatel USA czyli na plus.

Milutki
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 23:23

I raptem bez znaczenia jest ze Turcja wspiera rząd uznany przez ONZ czyli światowy porządek , ci nieuznani stali się dobrzy

Marek
sobota, 18 stycznia 2020, 22:04

Mamy do czynienia ze zderzeniem cywilizacji. Było wcześniej. Później tliło się tylko. Teraz fanatycy religijni podsycili ogień, co dotyczy zresztą także Turcji. Do tego dochodzą rosyjskie ambicje bez pokrycia no i oczywiście coraz bardziej zyskujące na znaczeniu Chiny. Dożyliśmy ciekawych czasów, w których trudno mówić o porządku światowym i ONZ. To ostanie zresztą nigdy niczego nie potrafiło załatwić jak należy.

Dalej patrzący
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 20:49

Rosja i Turcja rozpychają się w próżni geostrategicznej powstałej z wycofywania się USA na Pacyfik. Co nieuchronnie musi docelowo [ca 10 lat] spowodować ostrą konfrontację obu graczy walczących o wpływy. Punktem krytycznym będzie podjęcie przez Erdogana programu atomowego. Zapewne z pozyskaniem najpierw głowic z Pakistanu. Na ten krok Rosja na pewno odpowie na nowym poziomie - nawet siłowo.

CatalinaIsland
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 14:14

Oczywiście że nieprawda, jak zwykle. Turcja podpisała i uznaje traktat w Lozannie. Spór dotyczy kliku niezamieszkałych skał jak te obok Kastellorizo na przeciwko kurortu Kas (Kekova np) Rzecz idzie o tę cześć Cypru, który zajęła Turcja w wyniku rebeli greckiej na Cyprze arcybiskupa Makariosa. Zajęcie nie zostało uznane przez żadne państwo. Ale Turcy uznają, że turecka część jest Turcją co jest absurdem bo do tej pory Cypr Północny jest nieuznawanym państwem (!!!) i chcą na tej podstawie rozszerzyć granicę strefy ekonomicznej (trochę jak Rosjanie na Krymie). Sprawa ciągnie się od x lat. Erdogan z nią wraca jako kolejny punkt szantażu ale opowieści że nie uznaje Chios albo rzeczonej Kastellorizo ( na której zresztą byłem płynąc promem z Kas!) to raczej imaginacje (kolejne) Autora.

BadaczNetu
niedziela, 15 grudnia 2019, 17:51

Coraz wyraźniej widać, że sfeminiszowana, pozbawiona tożsamości i gwałtownie starzejąca się Europa, coraz mniej liczy się w światowej polityce. Europa nie ma ani idei która by kogoś interesowała ani realnej siły która mogłaby gdzieś coś zdziałać. W dodatku przez różne idiotyczne pomysły systematycznie dąży do samozagłady. Ciekawie będzie, gdy np. we Francji wygrają w wyborach muzułmanie. I będą dysponować bronią atomową...

bender
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 10:40

Liczba wyznawców proroka bardzo szybko rośnie, ale w Rosji. Bliższa koszula ciału, więc to powinno Cię nie martwić, a nie Francja.

Marek
sobota, 18 stycznia 2020, 22:13

W Europie także rośnie. Problem polega właśnie na tym, że w Europie i u Rosjan. A Francją właśnie jak najbardziej należy się martwić. Choćby tylko dlatego, że ulokowano w tym kraju ważny dla całego świata ITER. A rozróby wybuchają w tym kraju niestety coraz częściej.

Adr
sobota, 14 grudnia 2019, 22:42

Najlepszy scenariusz to turecka o bezpośrednia interwencja i pośrednie wsparcie przez USA,AS, Egipt czy Grecję sił anty-tureckich. PS. Nie dziwię się że Turcja zdaje się nie zauważać istnienia greckich wysp. Skoro Grecy pozwolili je skoliniziwac mimo posiadania budowanej wyrzeczeniami silnej armii.

Milutki
niedziela, 15 grudnia 2019, 14:30

Ale Turcy o tym wiedzą że obce siły mogą wspierać wrogów wewnetrznych czyli PKK/YPG i dlatego bezwzględnie ich zwalczają. Turcja dobrze wie że żądania autonomii PKK/YPG to kłamstwo, oni gdy nadarzy się okazja np. mocne wsparcie zewnętrznych sił to zażadaja podzielenia Turcji

poniedziałek, 16 grudnia 2019, 12:48

I co złego w podzieleniu Turcji?

Milutki
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 13:01

Dla Polski bardzo źle , przecież Turcja sojusznikiem NATO. Polska nie popiera podziału Hiszpanii i powstania państwa Katalonii to tak samo nie powinna popierać podziału Turcji

realista-analityk
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 21:19

Jeśli Turcja blokuje natowską inicjatywe obrony Polski przed atakiem Rosji to sie okazuje że Polska ma w Turcji wroga a nie sojusznika więc nie będzie się przejmowała podziałem terytorum wrogiego państwa

Milutki
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 23:39

Nonsens, to skoro Niemcy i Francja a nawet same USA za czasów Baraka Obamy sprzeciwiali się zwiększenia zaangażowania NATO na flance wschodniej to ich tez należy uznać za wrogów i podzielić? Niemcy wbrew interesom Polski budują Nord Stream to i im już zupełnie trzeba wywołać wojnę? Turcja jest częścią sił NATO które mają przyjść na pomoc Polsce i dlatego Turcja może decydować jak ta wspólna obrona Polski bedzie przebiegać. W traktacie NATO nie jest wpisane ze NATO ma bronić tylko Polski ale ze wszystkich czlonkow i Turcja może się domagać również zobowiązań względem siebie.

Davien
czwartek, 19 grudnia 2019, 18:23

Turcja jako agresor w Syrii nie moze sie niczego domagać od NATO i nic cie dostanie poza nowymi sankcjami. A jak się wam w NATO nei podoba to droga wolna, Unia euroazjatycka pewnie was przyjmie:)

Milutki
piątek, 20 grudnia 2019, 15:19

Turcja rozbija gniazdo swoich wrogów u swoich granic

Marek
sobota, 18 stycznia 2020, 22:19

A przy okazji usiłuje szerzyć tu i tam to, w co pan Erdogan bardzo mocno wierzy. A jak działa jego V kolumna widać nawet w dość odległych od Turcji Niemczech.

wert
wtorek, 17 grudnia 2019, 23:07

tyle że Turcja żąda obrony przed wrogiem którego sama stworzyła! Represjami za nawet używanie języka kurdyjskiego. Szansa na pokój była duża

Milutki
piątek, 20 grudnia 2019, 15:21

Problemy jakie doznaje mniejszość nie są powodem do odłączania terytorium od istniejącego państwa.

niedziela, 15 grudnia 2019, 19:39

Tak właśnie było się stało 100%

michalspajder
sobota, 14 grudnia 2019, 22:04

Z calego galimatiasu my, Polacy powinnismy wyciagnac jeden wniosek: umiesz liczyc, licz na siebie. Skoro NATO nie uwaza problemow grecko-tureckich za swoje, ta skad wiemy, ze uzna nasze i rosyjskie za takowe? Albo nasze i niemieckie? Skad wiemy, ze Artykul 5 traktatu ma wartosc wieksza niz papier toaletowy, ktory codziennie splukujemy w ubikacji? Skad wiemy, ze Trump zrobi cokolwiek dla kogokolwiek, jesli nie bedzie to zgodne z racja stanu USA? Skad wiemy, ze Rada Bezpieczenstwa ONZ zrobi cos wiecej niz wydanie rezolucji? Przeciez niby to akceptuja rzad, ktory jest popierany przez islamistow i ma wiekszosc przzeciwko sobie. I ciekawe, co zrobia, jesli tureccy profesjonalisci naprawde wyladuje w Libii i pobija tego Haftara? Jak mowie, bajzel jest taki, ze nikt juz tak naprawde chyba nie jest niczyim sojusznikiem. Tu sie Egipt dogaduje z Izraelem co do gazu, ale tez kupuje rosyjskie uzbrojenie. Turcja to juz nawet wiecej klopotu, bo to przeciez czlonek NATO. Powtarzam: nie popelnijmy bledu naszych przodkow z XVIII wieku, liczmy na siebie.

analityk
czwartek, 19 grudnia 2019, 07:57

w XVIII w wlasnie liczylismy na siebie i prowadzilismy wojny ze wszystkimi dookola - skonczylo sie upadkiem Polski

michalspajder
sobota, 21 grudnia 2019, 03:12

O jedno "I" za daleko:-) Liczylismy tylko na siebie w XVIIwieku, a nie w XVIII. W XVIII nie prowadzilismy zadnych wojen az do 1792 roku, do wojny w obronie Konstytucji 3 Maja. Konfederacja barska to byla wojna domowa, w ktora wmieszala sie carska Rosja.

MODO
sobota, 14 grudnia 2019, 21:47

Dziwne czasy nadchodzą. Trza tłuc te GROTy 5,56x45mm szybciej i rozdać polskim obywatelom.

Gulden
sobota, 14 grudnia 2019, 13:50

Należy zadać sobie proste pytanie.Czy turcy,jak już pozajmują to,co sobie tam mają zamiar zająć,kontrolować,anektować,czy mieć pod kontrolą...są w stanie utrzymać.Czy wystarczy im sił,by politycznie,gospodarczo,militarnie mieć to pod butem?Plany mają ambitne,fakt,ale czy biorą pod uwagę, że mogą się tym udławić?

niedziela, 15 grudnia 2019, 22:02

Chciałbym przypomnieć że Turecka Armia jest tylko trochę słabsza niż armia całej Unii razem wzięta.

analityk
czwartek, 19 grudnia 2019, 07:59

Pytanie czy gospodarczo sa w stanie. To ze maja wielka armie to tylko pogarsza sprawe.

gegroza
sobota, 14 grudnia 2019, 13:38

Przez długi czas miałem sentyment do Turcji ale obecnie należy się erdoganowi mocny cios w nos. Tyle że Trump to cienias, który do pięt nie dorósł takiemu np. Reaganowi. ! Uważam ze i Polska powinna coś z tym zacząć robić. Ale nasze władze też do niczego nie dorosły

gliwiczanin
sobota, 14 grudnia 2019, 01:01

Obecne działania Turcji można porównać do działań Chin, która nie liczy się z nikim. Robi co chce oraz zawłaszcza cudze tereny strefy ekonomicznej by kraść złoża naturalne. Do tego grozi swoim mniejszym sąsiadom i szantażuje wszystkich wokół. Dziwię się osobo broniącym Erdogana. Ciekaw jestem co powiecie gdy Niemcy lub Rosja zrobią podobnie na wodach polskiej strefy ekonomicznej. Szkoda tylko że najbardziej cierpi Cypr i Grecja praktycznie osamotnione w politycznej walce z turkami, którzy roszczą sobie prawa do Cypru pomimo tego że 77% mieszkańców wyspy to Grecy cypryjscy, a tylko 18% to Turcy. Pozostałe 5% to inne narodowości. Pis wierzy że sojusznicy w godzinie ''W'' nam pomogą lecz to nie prawda. Każdy najpierw to przekalkuluje czy to się opłaca. Każdy kraj pilnuje swoich interesów. Podobnie zresztą było przed i po drugiej wojnie światowej i tak jest i dziś. Jeśli sam się nie umiesz obronić to nikt cię nie obroni. Już o tym wiedzą Grecy, którzy mają silniejszą armie od nas. Wystarczy spojrzeć na lotnictwo. Oni mają około 231 samych myśliwców o samolotach AWACS nie mówiąc. Marynarek nie ma co porównywać ze względu na fakt że Grecja potrzebuje okrętów do obrony wysp przed turkami. Greckie wojska liczą około 177,6 tys. żołnierzy zawodowych oraz 280 tys. rezerwistów, a nasze około 120 tys. żołnierzy zawodowych łącznie z rezerwą i WOT.

SOWA
niedziela, 15 grudnia 2019, 16:19

Tu nie chodzi o obronę Erdogana a uświadomienie forumowiczom, że poważne państwa dbają o swój interes narodowy i zawsze jeśli zawodzą mediacje realizują go drogą siłową.

gliwiczanin
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 14:46

Tak to prawda że poważne państwa dbają o swoje interesy. Tylko że Turcja może się przeliczyć prowadząc politykę zastraszania i zagarniania cudzych stref ekonomicznych. Ciekaw jestem czy też będziesz tak pisał jeśli Rosja i Niemcy też zagarną cudzą strefę ekonomiczną np. Polski. Jeśli Turcy zaczną militarnie interweniować na morzu Śródziemnym to mogą stracić całkowicie okupowaną część Cypru na korzyść Grecji. Co by nie mówić zarówno marynarka wojenna jak i lotnictwo Greckie stanowi znaczną siłę. Co do Tureckiego statku robiącego odwierty Grecy powinni dawno go przegonić lub przejąć podobnie jak to robią Rosjanie na morzu Czarnym.

Gugluk
sobota, 14 grudnia 2019, 12:45

110 tyś. Zawodowych 25 tyś WOT i 10 tyś NSR.

gliwiczanin
niedziela, 15 grudnia 2019, 00:07

Dzięki za poprawienie. Niestety co by nie mówić nawet mała Grecja ma liczebnie większą armię zawodową, która się tak naprawdę liczy. WOT czy NSR lub wojska rezerwy nigdy nie dorównają jednostką zawodowym pod względem wyszkolenia, które praktycznie stale ćwiczą i poprawiają swoje umiejętności.

niedziela, 15 grudnia 2019, 17:44

No z tymi ćwiczeniami

Olender
piątek, 13 grudnia 2019, 20:31

Erdogan ostro gra... tylko czy ma tak do końca czym?

Jan
piątek, 13 grudnia 2019, 18:50

Wyłączna strefa ekonomiczna to obszar do 200 mil morskich, a nie 200 km!

SOWA
piątek, 13 grudnia 2019, 18:23

"To nie jest sprawą NATO". Pora obudzić się ze snu Panie i Panowie, budować własną sprawną armię a nie wierzyć w papierowe sojusze bez obustronnych interesów. Gdy np. Niemcy zablokują podejście pod Świnoujście (sprawa naszej granicy morskiej jest nieuregulowana) to też nie będzie sprawa NATO.

Milutki
piątek, 13 grudnia 2019, 17:16

Jakie działanie Turcji wywoła sympatie dotychczas nieprzychylnych komentatorów, opinii publicznej, rzadów? Czy jak Turcja sie wycofa sie z umowy z Libia to wtedy wzbudzi sympatie? Nie, zostanie to uznane jako slabość Turcji i żadania pójda dalej aż do całkowitego zniszczenia Turcji. Turcja musi budowac swoja sile i strefy wplywów, w przeciwnym razie sily zewnetrzne beda dażyć do zniszczenia Turcji pod byle powodem np. stworzenia państwa etnicznego dla Kurdów. Gdy Turcja zbuduje swoja siłe, zdobedzie argumenty przetargowe, rowniez w basenie Morza Środziemnego, to kazdy potencjalny przeciwnik czy to Rosja, UE czy USA bedzie musiał dokładniej skalkulować gdy zechce mu sie nakładać sankcje albo wspierać wrogie Turcji siły. Grecja i Cypr nie uznaja potrzeb a nawet samego istnienia Turków cypryjskich i Turcja musi bronić swoich rodaków m.in przez pilnowanie złóż gazu które im sie należa jako mieszkańcom Cypru.

Atatürk
sobota, 14 grudnia 2019, 08:21

No i to jest problem, że Turcja widzi przeciwników w sojusznikach. Kupuje bron od Rosji, nie respektuje praw midzynarodowych, szantazuje i grozi bronią migracyjną. Mam nadzieje, że przeszarżują w tych swoich poczynaniach i wyjdzie im to bokiem.

Milutki
sobota, 14 grudnia 2019, 10:37

Skoro państwa które sie zwą sojusznikami wspierają wrogie Turcji bojówki i jeszcze twierdzą że te bojówki wcale nie są wrogie to Turcja ma powody aby do takich sojuszy odnosić się sceptycznie. Europa chciałaby wswspierać pożądane sobie siły w Syrii i zostawić Turcje samą z problemem uchodźców, a Turcja sie nie daje, to nie jest broń a raczej samoobrona ze strony Turcji

wert
niedziela, 15 grudnia 2019, 14:05

Kurdowie to nie bojówki! Anders po wyjściu z Persji otrzymał od Churchila zadanie ochrony ropociągów. Wtedy jak Kurdowie trafili na patrol angielski NIKT nie wracał. Naszych nie ruszali podobnie jak my ich. Jest ciekawa relacja jednego porucznika któremu motocykl nawalił a Kurdowie go odstawili pod bazę tylko dlatego że był Polakiem. Ten waleczny naród jest nam bliski, my odzyskaliśmy niepodległość oni nie. Wolny Kurdystan to hamulec dla mocarstwowych ciągot erdogana a nasze chłopaki ochotniczo walczyli ramię w ramie z ISIS. Co do uchodźców to Turcja formując i finansując ISIS ich naprodukowała SAMA całe mnóstwo

Milutki
niedziela, 15 grudnia 2019, 20:08

Kurdowie to nie bojowki ale PKK/YPG tak. Polska odzyskała niepodległość bo ją wcześniej miała , Kurdystan natomiast nigdy nie istniał wiec nie może odzyskać niepodległości. "Wolny Kurdystan" to ułuda stworzona przez światowe mocarstwa do ich rozgrywek politycznych

Davien
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 00:38

Panie milutki ile można kłamać o YPG. YPG nigdy nie atakowało Turcji, nei działało w Turcji wiec skończ te załosne kłamstwa. I nikt nie będzie wspierał tureckich agresorów .

Milutki
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 23:41

YPG nie działało w Turcji bo ma tam PKK.

...
piątek, 13 grudnia 2019, 17:06

po.to im s400 zeby wvrazie czego miec niezalezny system obrony. wszytjo zaplanowane

tyle
piątek, 13 grudnia 2019, 16:40

Mści się tolerowanie przez NATO i UE i to przez dziesiątki lat, agresywnej i awanturniczej tureckiej polityki. Zero reakcji na wiele incydentów grecko tureckich, gdzie stroną agresywną była Turcja.

Milutki
piątek, 13 grudnia 2019, 23:09

Mści sie ze Europa była nieznana incydent grecki próby aneksii Cypru i zepchniecia Turków cypryjskich w niebyt, łatwo się domyśleć w jaki sposób . Turcja powstrzymała te działania militarnie i nauczyła sie ze na Morzu Śródziemnym skazana jest na takie metody działania, na żadne zrozumienie nie może liczyć

dim
niedziela, 15 grudnia 2019, 20:49

Koleś, ty przestań zmyślać. Gdyż akurat historia Cypru wyglądała zupełnie inaczej. Natomiast obecnie północną część wyspy opuściła już większość miejscowych tzw. Turko-Cypryjczyków, a na ich miejsce i w kilkakrotnie większej liczbie przywieziono kolonistów z kontynentu. Aktualnie na jednego, dorosłego mężczyznę, Turko-Cypryjczyka, przypada już 2,5 tureckiego żołnierza, zmilitaryzowanego kolonisty lub policjanta. Czyli jest to już ze strony Turcji taka okupacja - kolonizacja, jakiej w całej historii Polski, Polacy nawet nigdy nie poznali.

Milutki
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 00:09

Turcy z kontynentu przyjechali bronić swoich rodaków których w najlepszym wypadku ze strony Greków groziloby wypedzenie

dim
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 13:23

I to była inwazja pierwsza, LEGALNA tzn. Turcja miała do niej prawo, z zajęciem 3% powierzchni wyspy (droga do Nikozji). A potem, gdy to wszytko co napisałeś było już nieaktualne, a i junta w Grecji nie istniała już, nastąpiła druga, ta wielka inwazja, pełna zbrodni wojennych i zakończona okupacją 38% wyspy i rabunkiem 60% jej potencjału ekono. Tak samo nielegalna (w prawie międzynarodowym) jak inwazje z 1 czy 17 września 39 i podobnie wyglądająca.

Milutki
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 16:29

W Grecji rządziła junta wojskowa która próbowała zaanektować Cypr, czy ktoś dzisiaj wini Grecję, dostrzega ze to Grecja wywołała konflikt? Nie , wszyscy winią tylko Turcję. Nawet gdyby Grecji udałoby się zaakceptować Cypr i wypędzić Turków to Europa by nie kiwnęła palcem by to powstrzymać. Turcy z kontynentu bronią swoich rodaków i rozszerzając inwazję zapewnili im symetrię w obronie, dzisiaj Turcja próbuje zapewnić im tez dochody z wydobycia gazu które im się należą a których Cypr by nie przekazał.

Davien
czwartek, 19 grudnia 2019, 18:26

Bo dawno powinni Tureckich okupantów pogonic z Cypru .I nic im się nie nalezy poza biletem w jedna stronę do Ankary

Milutki
piątek, 20 grudnia 2019, 15:25

Czyli co Turcy na Cyprze mieli zrobić, rozpłynąć się w powietrzu bo Grecy tak chcą? Turcja nie jest od spełniania greckich życzeń

dim
piątek, 13 grudnia 2019, 16:38

Autor napisał /Redakcja zdecydowała się zamieścić na ten temat coś bardzo późno i także bardzo mało. Gdyż Turcja od kilku już lat nie uznaje także grekiej suwerenności nad mniej więcej połową Morza Egejskiego, prawie 200 wysp, w tym bodaj 18 tradcyjnie licznie zamieszkałych uznając za "ziemie tureckie znajdujące się pod nielegalną grecką okupacją". "Historycznie tureckie, aktualnie nielegalnie okupowane" są m.in. tak znane miejsca jak Chios, Lesbos, Rodos... - Praktycznie nie ma już tygodnia, by któryś z najwyższych urzędników państwa tureckiego tego nie mówił, lub przynajmniej - jak Erdogan - nie fotografował się "mimochodem" na tle takiej mapy i to np. w trakcie spotkania na akademii wojskowej. Morze Egejskie ma nawet swoją "nową turecką tradycję", jako (cytuję) Niebieska Ojczyzna. Przy czym chodzi o precyzyjnie (bez żadnych tzw. szaryf stref) wyznaczone granice z Traktatu Lozańskiego 1923, uznane przez strony, następnie wymiany ludności, do roku 1974 nie kwestionowane. Jednak ostatnio Erdogan oświadczył, że "nie do przyjęcia jest sytuacja na wyspach greckich" - czemu jest nie do przyjęcia ? Otóż ponieważ - tu przykład podany przez prezydenta Turcji - na Rodos jest już tylko 1% muzułmanów... Czyli do propagandy potrzeby wojny wykorzystać można jako pretekst zarówno obecność mniejszości narodowej czy religijnej... jak i jej brak. Wojna wisi w powietrzu od roku 1974. Kilka razy dzieliły od niej dosłownie godziny. Natomiast Mike Pompeo, zapytany niedawno, w Grecji, wprost i publicznie co zrobią USA, nie tylko uchylił się, ale jeszcze podkreślił, że "są sprawy w których USA nie ustąpią, to czerwone linie" a następnie wyjaśnił, powtarzając to kilkakrotnie, że chodzi o OCHRONĘ WŁASNOŚCI PRYWATNEJ. Czyli zaczął mówić o czymś w rodzaju 447, tyle że wobec własności milionerów na greckich wyspach. Plus oczywiście totalne ogólniki (cytuję), że Grecję, w sojuszu z USA czeka świetlana przyszłość - też powtórzone kilkikakrotnie. - NO ZUPEŁNIE JAKBY MÓWIŁ O POLSCE W SOJUSZU Z USA ! - Zaraz potem, grecki dowódca w wywiadzie publicznym, zapytany co on o tym myśli, odpowiedział "Jest oczywiste, że gdy zostaniemy napadnięci, musimy walczyć sami". Autor artykułu tutaj nie dopisał również, że w przypadku wspomnianych koncernów wydobywczych, oba są to kapitały bezpośrednio izraelskie lub żydowskie z USA. I to też należy dodać do wypowiedzi Mike'a Pompeo, jako tło "naszego klubu nie ważcie się ruszać", co jeszcze bardziej przypomina mi inicjatywę 447. Autor nie napisał też, że na najbardziej natychmiastowo spornej działce nr 7 Cypru wiercenia rozpocząć miały koncerny ENI i Total (ich joint venture), ale natychmiastowo, po tureckiej próbie nowej rakiety, zapowiedziały że wierceń tam nie planują. Choć mieli je zacząć już owego tygodnia... Wiele można dodać, wydłużając i tak długi post, ja dodam tylko jedno. Że im bardziej ta sytuacja jest napięta, tym bardziej przemysły zbrojeniowe kilku krajów na tym korzystają, na tym więcej miliardów. I o to tylko chodzi na Śródziemnym, od 1974 roku niezmiennie i nieprzerwanie, a nie o żadne tam sojusze. A Turcja nie robi niczego nowego, czego przedtem nie zapowiadała. Pamiętajcie - Hitler też nie zaskakiwał, to oczy Europy były tak uparcie zaciśnięte. - Szanowni Państwo... ja nie zamierzam się Wam skarżyć. JA WAS OSTRZEGAM ! Polska to nasze wspólne dobro. Więc jeśli pilnie nie zadbacie i do potrzeb stosownie o swe siły zbrojne i ich przygotowanie... Licząc na... na pustkę, próżnię, tam nic nie ma, tam są tylko kupił-sprzedał interesy w przestrzeni międzynarodowej.... Polski nie będzie. Stanie się znów kolonią. Lub nawet przestanie istnieć. "Narodowość to przesąd" - jak mówił nam raz jeden z "wielkich polskich polityków", aktualnie raczej międzynarodowy niż polski.

gegroza
sobota, 14 grudnia 2019, 13:41

100 %

PiterNZ
piątek, 13 grudnia 2019, 15:56

Skoro USA i niektóre państwa NATO wprowadziły sankcje wobec Turcji to logiczne, że ta ostatnia będzie prowadziła coraz bardziej niezależne działania. Akcja wywołała reakcję i to normalne. Ktoś się spodziewał, że Turcja będzie teraz błagać o przebaczenie?

gegroza
sobota, 14 grudnia 2019, 13:42

Gdzie te sankcje ? Tylko nimi straszą !

Milutki
piątek, 13 grudnia 2019, 19:52

Tak właśnie jest, Turcja jest w kółko straszona sankcjami wiec Turcy nie mają dużo do stracenia gdy po raz kolejny słyszą groźby, gdyby ulegli i powstrzymali sie od działania to tylko rozzuchwaliliby swoich przeciwników którzy poczuliby że groźby działają . Przez działanie w Libii Turcja zyskuje atuty do kolejnych negocjacji z zachodem i Rosją.

Dudley
sobota, 14 grudnia 2019, 11:56

Turcja ma do stracenia wszystko. To kraj aspirujący do roli lidera w regionie, ale ma wielu konkurentów lub wrogów, i robi sobie następnych. Cyba nietrudno sobie wyobrazić Turcję wyrzucona z NATO objętą Sankcjami na wzór Iranu z zamkniętą granicą z Grecją, NATOwską misją na morzu śródziemnym, otwartym wsparciem Kurdów, aneksją Cypru Północnego. Turcja rzucona na kolana biedna, z zamieszkami na tle ekonomicznym , szarpana z każdej strony przez dotychczasowych wrogów i byłych sojuszników. Marzenia o odbudowie imperium osmańskim trzeba będzie zakopać na 100lat. To dość apokaliptyczna wizja, ale Turcja ma nieciekawą sytuację międzynarodową i nierozsądnego przywódcę, a to nigdy nie jest dobra mieszanka

Milutki
niedziela, 15 grudnia 2019, 10:01

To wszystko co wymienisz może dziać się już teraz. Państwa NATO wspierały wrogie Turcji bojówki z byle wykretem to jak Turcja bedzie milczeć to wkrótce pójdą dalej ze wszystkim. Tak samo UE chciała zostawić Turcję samą z uchodźcami a samemu oddzialywac dowolnie na Syrię .Turcja jak bedzie to tolerować to będzie to co piszesz

Davien
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 00:41

milutki, NATO nigdy nei wspierało PKK wiec albo pzredstaw dowody albo skończ kłamać. YPG to nei PKK mimo kłamstw wygadywanych przez turecka propagandę. A jeszcze troche niech Turcja porozrabia to się skończy zabawa.

Milutki
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 11:18

Tylko jaki dowód można przynieść komuś kto każdy dowód neguje? Gdy je podaje to się do nich nie odnosisz

rED
sobota, 14 grudnia 2019, 08:44

Tak było z Japonią w 1941. Czy uważacie że Turcja powinna powtórzyć błędy Japończyków?

Roman
piątek, 13 grudnia 2019, 15:56

Po raz ostatni wojska tureckie walczyły w ówczesnej Trypolitanii i Cyrenajce (późniejsza Libia) w czasie wojny włosko-tureckiej w latach 1911-12 w wyniku której Libia została przekształcona w kolonię włoską, a Turcja utraciła ostatnie tereny w północnej Afryce, które trzymała pod swoją władzą od XVI wieku. Czyżby Erdogan chciał podążać śladem tureckich sułtanów - zdobywców z XVI wieku czyli Selima Okrutnego i Sulejmana Wspaniałego?

Olo
piątek, 13 grudnia 2019, 15:56

autor skłamał twierdząc że Turcja wywołała kryzys migracyjny w Europie. Europa miała zwrócić Turcji koszt pobytu przesiedleńców. Nie ma zwrotu to nie ma pibytu bo Turcji na to nie stać. Na tereny objęte wojną nie ma sensu wracać więc wędrowali do Europy.

SOWA
sobota, 14 grudnia 2019, 01:09

Najważniejsze, Turcja nie wywołała wojny w Syrii i Libii. To kryzysowa sytuacja zmusiła ją do tego aby zostać jednym z ważniejszych graczy w obu konfliktach. Sam mam mieszane uczucia patrząc na poczynania Ankary z drugiej strony potrafię zrozumieć Erdogana. Problem w tym, że zbyt wysoko postawił poprzeczkę Turcji, upadek może być bolesny ale jeśli wygra... to Europa będzie miała spory problem.

wert
wtorek, 17 grudnia 2019, 22:50

Turcja m.in. wywołała wojnę w Syrii chcąc odsunąć Assada. Erdogana putin rozgrywa jak dzieciaka. Zabrał mu syrię nawet nie pozwalając na zdobycie bufora z Afrin. Odstawił od NATO, reaktywował Assada i się śmieje z kolejnego naiwniaka

dim
piątek, 13 grudnia 2019, 21:32

Autor nie skłamał, a to ty nie znasz tematu. Nikogo nie przemyca się bezpłatnie, zawsze kosztuje to (od granicy do granicy, w Turcji) kilka tysięcy USD na łebka. Samo dopuszczenie do próby pokonania morza, to 1200 dolarów w normalne dni i 600 dolarów w dni złej, zimnej pogody i dużej fali, ale łączne koszty są dla emigranta znacznie wyższe. W szczycie wojny syryjskiej, na jedynm emigrancie zarabiano nawet, łącznie 6 do 10 tysięcy dolarów. Pomnóż przez miliony osób. I dopiero do tego dodaj miliardy, przekazywane (a jakże !) przez Unię Turcji. Ciekawe kto w Unii bierze za to do kieszeni procenty ? bo że bierze, jestem pewien !

mm
piątek, 13 grudnia 2019, 21:15

Europa nie ma żadnych zobowiązań wobec Turcji z zakresu prawa międzynarodowego a dotyczących imigrantów . Jest wręcz przeciwnie. Unia zobowiązała się do pomocy Turcji mającej problem z ochroną własnych granic przez które przenikali imigranci. To co robią Turcy to najzwyklejszy szantaż i wykorzystywanie dobrej woli spowodowanej polityczną poprawnością. To może się skończyć zapewne szybciej niż później i będzie Turków bolało.

Milutki
sobota, 14 grudnia 2019, 11:05

I na czym miałaby polegać europejską pomoc w ochronie tureckich granic? Że Turcja zbuduje mur pod napięciem elektrycznym aby Syryjczycy ginęli od bomb Asada? Na taką obronę Turcja się nie zgodzi, ci ludzie muszą jechać do Turcji a Turcja nie jest więzieniem wiec jak zechcą to pojadą dalej. Jeżeli Europie się to nie podoba to niech współpracuje z Turcją nad wspólnym politycznym rozwiązaniem w Syrii a nie wspierają bojówki które uniemożliwiają powrót uchodźców do swojego kraju. Jeżeli Europa chce aby uniemożliwić uchodźcom wyjazd do siebie to niech dokładają sie do utrzymywania ich w Turcji

Milutki
piątek, 13 grudnia 2019, 19:59

Zgadzam się. Kryzys uchodźczy w Europie powstał przez wojnę domową w Syrii a nie przez działania Turcji. Turcja nie jest więzieniem dla Syryjczyków , jeżeli chcą jechać dalej to niech jadą , jeżeli Europa chce by zostali w Turcji to niech płacą na ich utrzymanie. Przeciwnicy Turcji chcieliby jednak aby oni zostali w Turcji aby destabilizowali ten kraj i wywolywac tam zamieszki po to aby później oskarżać Turcję ze jest niewydolnym krajem nieprzestrzegającym praw człowieka

suawek
sobota, 14 grudnia 2019, 12:27

Co znaczy: niech jadą? Oni zdaje się potrzebują wiz do UE.

Milutki
sobota, 14 grudnia 2019, 19:18

Potrzebują ale to Europa jest odpowiedzialna za ludzi którzy wjechali do niej bez bez wiz, czy to będzie deportacja więzienie czy jeszcze coś innego. Jeżeli Europa chce aby Turcja ich powstrzymywania przed wyjazdem do Europy to niech się dokłada do ich utrzymania

dim
niedziela, 15 grudnia 2019, 06:29

Ale to Turcja ich szmugluje do Europy. Do greckich wód pozostają pod ochroną tureckiej straży granicznej i wojska. A wyłapywani i zawracani są tylko ci z nich, którzy należycie sowicie nie opłacili się jeszcze tureckim gangom. Gangi płacą oczywiście policji, straży granicznej, wojsku i władzom cywilnym - haracz ze swych zysków.

Milutki
niedziela, 15 grudnia 2019, 11:24

Istnienie gangów szmuglerskich to sprawa wtórna. Podaż powstałą bo i pojawił się popyt na takie usługi

dim
niedziela, 15 grudnia 2019, 20:27

Ty zdaje się odpowiadasz na posty, których ani nie przeczytałeś. To nie żadne gangi, to w Trucji działa tak organizacja państwowa, od lokalnych strażników, po najbliższą rodzinę urzędującego prezydenta.

Davien
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 00:42

Dim, milutkiego nei pzrekonasz chocby mu fakty pzred oczami tańczyły to bedzie slepy.

Milutki
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 00:13

Turcja na sile nikogo nie szmugluje, sami chcą jechać. A skoro jest potrzeba to pojawiają się i tacy co ją zaspokajają, tacy czy inni, bez znaczenia

Jacek
sobota, 14 grudnia 2019, 10:16

Może warto zapoznać się z dokumentami ONZ w temacie uchodźców wojennych? Terenem w jakim mają oczekiwać na powrót jest PIERWSZE bezpieczne państwo. A w kosztach ich utrzymania powinno partycypować ONZ

Milutki
sobota, 14 grudnia 2019, 18:55

Najbardziej dotknięci kryzysem uchodźcom sa Niemcy , a Niemcy nie graniczną z Turcją, uchodźcy ci przebywali jeszcze Bałkany, Grecję Austrię , Węgry, nie tylko jedna Turcja ich nie zatrzymywania ale jedną Turcję obwinia sie o kryzys. istnieją też inne szlaki uchodźców z pominięciem Turcji i uchodźcy ci docierają dalej niż pierwsze kraje do których dotarliśmy

dim
niedziela, 15 grudnia 2019, 20:30

Niemiecki rząd sam to sobie zaplanował. Ekonomiści jednogłośnie niemal domagali się podwyżek płac, by ożywić gospodarkę. Grupa działaczy gospodarczych wykoncypowała sobie, że zamiast "psuć konkurencyjność rynku pracy" 92 miliardy Euro (od razu podali kwotę docelową, już w 2015 roku !), wrzucą w gospodarkę, ale poprzez organizację pobytu "uchodźców", nie przez podwyżki płac. Czy miało to sens ekono ? Popatrz na waszą niemiecką gospodarkę, dziś.

Adr
piątek, 13 grudnia 2019, 15:52

Nie dziwię się Turcji że nie uznaje istnienia greckich wysp. Skoro Grecy pozwolili je zasiedlic naslanym przez Erdogana,, imigrantom". I to mimo posiadania silnej armii. Ustepujcie dalej.

ikuyighjghjghj
piątek, 13 grudnia 2019, 14:35

To są konsekwencje, łamania solidarności w świecie zachodu, rurociągów północnych, przymknięcia oka na Krym i Donbas, różnicy zdań w sprawie Iranu, a co za tym idzie utraty szacunku do zachodu ze strony dużej części Państw, między innymi Turcji. Należy dodać, że Francja, także częściowo Włochy była w czołówce tego łamania, teraz też oni zbierają tego konsekwencje w postaci zagrożenia swoich strategicznych kierunków z których importują gaz. Oraz penetracji swoich strategicznych perymetrów.

Olo
piątek, 13 grudnia 2019, 16:02

to nie jest kwestia łamania solidarności tylko pazerności zachodu. Dążenie do zysków było podstawą kolorowych rewolucji a teraz mamy tego efekty...

Yugol
piątek, 13 grudnia 2019, 17:22

Dokładnie zgadzam się że pazerność.Pamiętam jak funki pisały że dzięki uczestnictwu w Irackej awanturze paliwo będzie po 2 zł. Zapamiętajcie obecną cene gazu.

suawek
sobota, 14 grudnia 2019, 12:29

Czyli sugerujesz, że Rosja zapewniłaby Polsce gaz tańszy niż dostarcza obecnie?

niedziela, 15 grudnia 2019, 00:19

Chodzi mu o to ze gaz podrożeje.

R14
piątek, 13 grudnia 2019, 14:16

A Europa dryfuje... i nie wie gdzie i po co...

Kapitan
piątek, 13 grudnia 2019, 13:52

Poslijcie w ten rejon naszego flagowca Ślazaka to zrobi tam porządek z tym całym balaganem.

bender
sobota, 14 grudnia 2019, 17:55

Uważasz, że gdyby był w pełni korwetą Gawronem, to zrobiłby porządek?

Stary Grzyb
piątek, 13 grudnia 2019, 13:07

Art. 5 układu NATO mówi o wspólnej reakcji sojuszu na agresję wobec jednego z jego członków, ale nie o wspólnym wsparciu agresji jednego z członków przeciw komukolwiek. Innymi słowy, czyżby Turcja powinna się spodziewać wojny z Egiptem, wspartym mniej lub bardziej po cichu przez Izrael i kilka innych państw regionu? Na terenie Libii szanse Turcji w takim starciu są raczej nikłe. Ciekawe przy okazji, czy Amerykanie faktycznie usunęli już swoją broń atomową z Turcji, bo gdyby Turcja próbowała ją przejąć, to amerykanie stanęliby wobec konieczności dokonania zmasowanego uderzenia na dotychczasowego sojusznika. Reasumując: jak Erdogan zamierza wydać otrzymany od Putina bakszysz, bo innego racjonalnego wyjaśnienia jego działań nie widać?

Milutki
piątek, 13 grudnia 2019, 23:26

O konflikcie USA z Turcją już mówiono gdy USA stacjonowały w płn Syrii , mówiono że Turcja zaatakuje USA. Nic takiego sie nie stało, prezydenci Turcji i USA dogadali się między sobą i wojska USA zrobiły miejsce Turkom. Obecnie Turcja ma i płn Syrię , na razie część , i zachowany sojusz z USA. Tak będą załatwiane też przyszłe spory

Davien
sobota, 14 grudnia 2019, 10:43

Turcja ma obecnie jedynie problemy a sojusz z USA wisi na włosku własnie pzrez działąnia Turcji. Ale jak widac Erdogan kolejny raz chce sobie rozkwasic nos o scianę. Trump juz na wylocie a jdynie on jeszcze desperacko blokuje CAATSA przeciwko Turcji.

Milutki
sobota, 14 grudnia 2019, 19:04

Turcja jest asertywnym krajem i USA to szanuje. Na razie faktem jest że sojusz USA z Turcją jest zachowany mimo pesymistycznych prognoz że oba państwa wejdą ze sobą w konflikt. Erdogan dotychczas nie rozkwasil sobie nosa o ścianę, spotkało to tylko komentatorów wróżacych mu porażkę

Davien
sobota, 14 grudnia 2019, 23:25

Milutki, sojusz z Turcja wisi na włosku patzrąc co Turcja wyprawia. Erdogan juz zrobił sobie miazge z nosa w sprawie F-35, rozbił go sobie o gospodarkę która spada na łeb na szyję a teraz jeszczce pakuje sie w otwarty konflikt z NATO i UE. CAATSA nie oberwaliscie tylko dlatego ze Trump to desperacko blokuje ale ma teraz gorsze problemy.

Milutki
niedziela, 15 grudnia 2019, 14:21

O wisieniu sojuszu na włosku tez już od dłuższego czasu sie mówi ale ten sojusz jednak trwa. Amerykanie pogodza sie z tym że Turcja nie jest ich wasalem a partnerem a na partnerstwo pracować muszą obie strony a nie tylko jedna.

Davien
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 00:44

Milutki, obecnei Turcja robi wszystko by nie dość że byc pierwszym krajem który z NATO wyleci to jeszcze skłóca sie z całym światem wiec jak tego chcecie...

Milutki
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 10:28

To cały świat sie słucha z Turcją godząc w podstawowe interesy państwa. Turcja tylko stawia temu opór

Milutki
niedziela, 15 grudnia 2019, 11:48

F35 czy jakakolwiek broń nie jest wiele warta jeżeli w czasie wojny nie bedzie można z niej skorzystać a wręcz służy ona do kontroli własnej armii przez obce siły. Turcja w sprawie f35 tor co straciła to miała stracić, alternatywne scenariusze sa jeszcze gorsze, tak samo w innych sprawach

Davien
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 00:48

Milutki, chcesz pare scenariuszy? To zaczynamy. Program T-70 lezy, F-16 leża i kwiczą bez wsparcia, T129 własnei leży bez silników,podobnie jak praktycznie wszystkie czołgi waszej armii i to efekt jednej decyzji USA które własnei staracie sie wkurzyc na maxa. Gospodarka leci wam w dół i te 2 baterie S-400 wam nei pomoga.Aha a teraz pomysl cosie stanei jak Grecja dostanie np wsparcie Stanów w pozbyciu sie was z szelfu cypryjskeigo czy w pogonieniu z okupowanej części Cypru? Zaczniecie z USA wojnę?

Milutki
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 14:50

Utrata tego wszystkiego jest i tak lepsze niż utrata swojego terytorium i danie możliwości obcym siłom robienia puczy wojskowych.

Davien
czwartek, 19 grudnia 2019, 18:30

Milutki, własnie wasza "super" armia została zredukowana po utracie tego do poziomu turbaniarzy z krabinami, wiec jak sadzisz jak długo Turcja wtedy przetrwa?

Szept
piątek, 13 grudnia 2019, 16:51

Dawno takich bzdur nie czytsłem. Turcaja jest w NATO i nie ma opcji żeby atakowała bazę USA aby cos tam przejąć. Z drugiej strony atak USA na jakiegokolwiek członka NATO z jakiegokolwiek powodu oznaczć będzie koniec tej organizacji. Mniej fantazjowania więcej real politic.

Davien
sobota, 14 grudnia 2019, 00:32

Panie Szept, Turcja juz prowadzi wrogie działania przeciwko NATO wiec daruj sobie płacz bo bedzie jak z F-35 gdzie wykopanie Turcji poparli wszyscy uczestnicy.

Davien
piątek, 13 grudnia 2019, 16:30

Panie Grzyb jakby Turcji tak odbiło ze próbowałaby zagarnac broń jadrowa to Rosja pierwsza by ja utemperowała i to przy pełnej zapewne akceptacji reszty świata.

Aecjusz
sobota, 14 grudnia 2019, 10:25

Rosja na pewno by się przestraszyła i pewnie zmieniłaby front, ale czy jest obecnie na tyle silna by Turcję temperować? Szczerze wątpię.

Davien
sobota, 14 grudnia 2019, 17:08

Aecjusz, jakby reszta swiata poparła te działania to tak, i zapewne nie byłoby to temperowanie nalotami ale jeden czy dwa pociski wycelowane dokładnie w te bomby jadrowe, Z terrorystami jądrowymi a tym byłaby Turcja sie nei rozmawia.

Kol
piątek, 13 grudnia 2019, 12:53

Turcy albo wyjdą zwycięsko z tej bitwy i umocnią się w całym regionie będąc mocarstwem na wzór Bizancjum lub po prostu przegrają, ale tylko wizerunkowo. Libia to bardzo mocny punkt nacisku na Europę więc jest o co walczyć. A Ci co szczekają na Erdogana niech dalej szczekają bo tylko tyle mogą.

Lolek
piątek, 13 grudnia 2019, 13:15

Turcy nigdy nie stracili poczucia "imperialności". Ma to nawet diaspora Turecka w Niemczech czy Holandii, stąd niechętnie się integrują. Poczucie siły i wielkiej historii jest im wpajane nawet za pomocą popkultury, czy seriali takich jak np. Wspaniałe Stulecie. Ni ma się zatem co obrażać na rzeczywistość. Turcja chce i może w przyszłości szachować Morze Śródziemne. Między innymi dlatego USA potrzebuje silnego Izraela. Skoro w nas, Polakach czasami odzywają się imperialne resentymenty, to co dopiero u Turków czy Persów?

Eter
sobota, 14 grudnia 2019, 10:05

O jakim imperium mówisz? I Rzeczpospolita była republiką. Z historią swojego caratu mojej historii nie porównuj.

czepialski
piątek, 13 grudnia 2019, 20:29

Jak im spadnie więcej takich dronów jak na fotce to zapomną o "imperialności" a nie trzeba było zbyt wyrafinowanego uzbrojenia wystarczyły wyśmiewane u nas ZSU-23

Młam
sobota, 14 grudnia 2019, 13:26

Trzecią dostawę już musieli wysłać. Donosi się o 14 strąconych Bayraktarach od połowy maja tego roku....

Davien
sobota, 14 grudnia 2019, 10:44

Pnaie Czepialski, te drony lataja "troche" za wysoko by nawet MANADS mogły im zagrozić.

Lolek
piątek, 13 grudnia 2019, 12:31

Zupełnie jak bym czytał o podbojach i sojuszach Osmanów w wieku XV i XVI. Historia lubi się powtarzać. Najpierw Trypolis, potem Malta :)

werte
piątek, 13 grudnia 2019, 14:09

Nie wiem gdzie czytałeś te brednie bo akurat na Malcie Turcy dostali lanie i jej nie podbili.

piątek, 13 grudnia 2019, 16:19

Dokładnie!

Zenek
piątek, 13 grudnia 2019, 12:11

Czy ktoś by mógł mi wytłumaczyć, jak to jest ze Turcja może sobie "wpuścić" parę milionów uchodźców do UE? Czy granice UE nie są chronione i każdy może je przekroczyć jeśli jest w odpowiednio dużej grupie? Autentycznie tego nie pojmuję. Jeśli trzeba to angażuje się w ochronę granic regularne wojsko.

khjkhfjhkjh
piątek, 13 grudnia 2019, 14:28

Bo graniczy z tzw. miękkim podbrzuszem Europy, czyli Bałkanami.

antylewak
piątek, 13 grudnia 2019, 17:32

To nie ma z tym nic wspólnego. W XIXw Wielka Brytania okupowała 1/4 lądów na Ziemi i każdy Kenijczyk czy Bengalczyk mógł się osiedlić w Londynie (Polak też, np. J.K.Korzeniowski). ALE MUSIAŁ SIĘ TAM SAM UTRZYMAĆ, więc się tam nie wybierali (za wyj. dzieci indyjskich maharadżów). Gdyby UE zamiast socjalu dla tych najeźdzów dawała 500 euro na drogę i bilet, to imigranci w większości wróciliby do Afryki pierwszej zimy...

werte
piątek, 13 grudnia 2019, 14:19

Skoro pontonami mogą przepłynąć z Libii do Włoch to jaką niby przeszkodą są dziesiątki setki greckich wysepek oddalonych od siebie o rzut kamieniem? Nie potrzeba nawet silników do tych pontonów. Wystarczą wiosła. To tyle jeśli chodzi o granicę morską. Co do lądowej to Grecja i Bułgaria mają takie sobie (żeby nie używać słowa skorumpowane) służby graniczne. Nie wiem czy Frontex coś tu faktycznie zmieni. Poza tym Turcji jest na rękę destabilizowanie Grecji i Europy uchodźcami bo może naciskać bezpośrednio na Brukselę domagając się miliardów euro i pośrednio na NATO blokując umowy obronne sojuszu i domagając się uznania organizacji kurdyjskich za terrorystyczne. A skoro i tak do UE jej nie przyjmą i w NATO jest uznawana czarną owcę to ma teraz wolną rękę.

dim
niedziela, 15 grudnia 2019, 20:40

Nie ma to nic wspólnego z korupcją, a z niemożnością odsyłania. Turcja to nie Bałoruś/Ukraina. Turcja statystycznie przyjmuje zwrot co siedemdziesiątego ze zgłoszonych. I za to każe sobie jeszcze płacić unijne miliardy. Z kolei na wszelkie ostrzejsze postępowanie wobec nielegalnych natychmiastowo ostro reaguje Unia. "Prawa człowieka".

kim1
piątek, 13 grudnia 2019, 14:19

Masz rację. Kiedyś w państwach Układu Warszawskiego tak było. Teraz w państwach zachodnich jest taka dowolność, że nie ma co liczyć na wysłanie regularnego wojska do ochrony granic. To jest ta tzw. poprawność polityczna.

bender
sobota, 14 grudnia 2019, 17:46

W Układzie Warszawskim było tak fajnie, że wielkie armie poborowych, które miały nas bronić przed przeciwnikiem, który w ogóle nie chciał na nas napaść, doskonale się sprawdziły do wymuszania posłuszeństwa w państwach członkowskich.

rED
piątek, 13 grudnia 2019, 11:58

Turki idą do zwarcia. Grecja nie może ustąpić i wtedy to się stanie sprawą NATO

MAZU
piątek, 13 grudnia 2019, 11:17

Z naszego punktu widzenia istotne jest, czy wybuch "wojny zastępczej" spowoduje zaangażowanie wojsk rosyjskich a tym samym zmniejszy ich możliwości operacyjne na zachodniej flance. Jeśli do tego nie powiodą się "negocjacje" ukraińsko - rosyjskie, to przez kilka lat będziemy mieli względny spokój. M

Jacek
piątek, 13 grudnia 2019, 14:15

Rosjanie angażują się wojskowo w taki sposób aby nikt nie mógł się bez nich obyć ale żeby niczego do końca nie rozstrzygnąć. Na zasadzie dziel i rządź. Nie będą się angażować jak w Afganistanie. Przy okazji rozszerzają własną strefę anty-dostępową stosunkowo niewielkim kosztem. Taki sposób działania ich umacnia a nie osłabia. Dzięki temu mają nowe narzędzia wpływu. W tym na Europę. Ale i na Chiny i USA. Generalnie nie jest to dla nas nic pozytywnego.

Gnom
piątek, 13 grudnia 2019, 12:44

Byłoby fajnie, ale Rosja od czasów carskich realizuje hasło: morze czarne morzem wewnętrznym imperium. Jak już Turcja się narazi wszystkim, wciągnie w konflikt, to ruscy wesprą powstanie przyjaznego im Kurdystanu i dopiero się wzmocnią. Ubezpieczą granice południowo- zachodnia, to zajmą się zachodnią na poważnie. A to nam dobrze nie wróży.

Pio
piątek, 13 grudnia 2019, 18:34

Rosjanie mają takie możliwości, że stać ich na "podchody" w 3 miejscach na raz a więc i niedaleko nas.przeciez oni w donbasie i Syrii nie uważali jakiś większych sił, wystarczy że są i kontrolują.starczy im ludzi żeby porozrabiać i w baltyckich

Tomo
piątek, 13 grudnia 2019, 18:16

Tylko że nie ma już imperium a Rosją na morzu czarnym była silnie zmarginalizowana. Zajęcie Krymu drastycznie polepszyło jej sytuację ale o morzu wewnętrznym nie ma co marzyć. Wręcz przeciwnie wszystkie poza Rosją kraje basenu są albo chciały by być w NATO

Davien
sobota, 14 grudnia 2019, 00:36

Tomo, zajęcie Krymu nic Rosji nei polepszyło sytuacji bo w razie jakiegoś konfliktu sa w duzej pułapce: wroga Ukraina odcina ich od Rosji a bazy NATO jak były wokół to są. jedyne co im sie udało to zrobic sobie z Ukrainy wroga na całe zycie. Juz nawet mieszkańcy krymu maja ich dość bo niby miało sie polepszyc a jesty gorzej niz za czasów ukraińskich.

SOWA
niedziela, 15 grudnia 2019, 16:13

W razie poważnego konfliktu Rosjanie wchodzą na południową Ukrainę, mrugają okiem do Węgrów i Rumunów którzy patrzą nieprzychylnie na poczynania Kijowa wobec ich mniejszości narodowych. Tak, wówczas NATO jest pozamiatane bo wojna na Ukrainie nie staje się wojną Sojuszu a lokalnym konfliktem takim jak obecnie ma Turcja przy granicy z Syrią.

Davien
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 00:53

SOWA i w tym momencie USA zostało własnei wciągniete do wojny na Ukrainie czyli stało się cos czego Putin od samego początku stara sie uniknać ze wszystkich sił. A wiesz jak t by dalej wyglądało? Bo akurat tu Turcja by zareagowała i nei byłby to lokalny konflikt. I wtedy Rosja ma pozamiatane i to tak ze sladupo nich na Ukrainie nei zostanie.

i tyle...
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 12:38

Tak USA by wojowało własnymi żołnierzami na Ukrainie alez na pewno prezydent USA wysłał by USA żołnierzy na wojne przed wyborami :) a Niemcy, Francja i pozostałek kraje Europejskie z boku przyglądały by się jak USA niszczy i wciaga w wojne Europę. Tak Turcja by zarereagowała popzrez zamkniecie Amerykańskich baz na swoim terytorium. Tak a USA by ryzykowały odwet rakietowy na swoim terytorium. Doktryna RF wyrwżenie mówi, że w przypadku ataku na FR odpowiedźią będzie atak odwetowy na terytorium agresora.

Davien
czwartek, 19 grudnia 2019, 18:34

Nie miałby wyboru, bo na szali lezy reputacja USA i do tego własnie Putin pokazał Trumpowi wielkiego faka mówiąc sprawdzam:) A Niemcy i Francja podobnie jak NATO nic do tego nei maja i nic by nei robiły. A co do odwetu rakietowego to się płaczku nie osmieszaj, bo jakbyscie dostali odpowiedż to sladu by po Rosji nie zostało. Turcja jszcze by pomogła USA widząc w tym szanse na poprawe stosunków więc znowu wyszedł ci zonk:)

SOWA
poniedziałek, 16 grudnia 2019, 10:29

Amerykanie nic nie zrobią tak jak milczeli gdy Rosjanie weszli do Gruzji i zajęli Krym. Turcja też nic nie zrobi, wtedy będzie miała wolną rękę aby rozprawić się z Kurdami. USA i Turcja to poważne państwa tak jak Rosja. One każde działania opierają na kalkulacjach. Może Waszyngton wyśle broń, może poprosi Polaków, a może wówczas wielu oligarchów ukraińskich poprze Putina bo coraz częściej ta grupa jest niezadowolona z działań tzw. zachodu. To tylko gdybania. Jedno jest pewne, Rosja nie odda Krymu bez wojny.

Davien
czwartek, 19 grudnia 2019, 18:37

Panei SOWA tyle ze USA wejdzie bo od tego zalezy ich reputacja . Z Gruzja umowy obronnej nie mieli, wiec żałosny przykład. Krym tez bo nie była to pełnoskalowa agresja ale jak widze dalej tego nei rozumie pan. Turcja akurat od poczatku sprzeciwia sie zajeciu Krymu a przy okazji bedzie miała okazje by poprawic swoje notowania w oczach USA wiec jak sądzisz co wybiorą?

ET
piątek, 13 grudnia 2019, 17:17

Ruscy zrobią to do spółki z państwem położonym w Palestynie. Albo zrobią to Chińczycy, i wtedy będą mieć trzymanie na wszystkich, zwłaszcza na Ruskich.

wolf
piątek, 13 grudnia 2019, 12:25

...i miliony uchodźców wojennych, których trzeba będzie przyjąć..

Tweets Defence24