Reklama

Strielec zwiększy skuteczność rosyjskiej artylerii i lotnictwa? [ANALIZA]

19 kwietnia 2019, 11:52
Zdj a tytułowe
Oficjalne zdjęcie żołnierzy ćwiczących ze "Strielcem" nie pokazują rzeczywistego zestawu KRUS "Strielec". Fot. mil.ru

Rosyjskie siły zbrojne coraz częściej informują o ćwiczeniach, w których żołnierze pododdziałów rozpoznawczych działają na rzecz własnej artylerii. W większości wypadków trenuje się wtedy wykorzystanie systemu KRUS Strielec, którego zadaniem jest m.in. przekazywanie danych o położeniu celów do zniszczenia, dla naziemnych systemów ogniowych oraz lotnictwa bombowego.

Komunikat rosyjskiego resortu obrony z 23 marca 2019 r. (a wcześniej z 22 stycznia 2019 r.) opisujący ćwiczenia zwiadowców górskich pododdziałów Południowego Okręgu Wojskowego na stokach gór Kaukazu wydawał się typowy. Informowano w nim bowiem o specjalnych ćwiczeniach taktycznych żołnierzy z jednostek rozpoznawczych w warunkach zimowych w zakresie organizowania zasadzek, minowania dróg oraz likwidowania punktów dowodzenia umownego przeciwnika. Trenowano także przemieszczanie się z wykorzystaniem nart oraz organizowanie wypoczynku w warunkach zimowych.

W tym teoretycznie standardowym działaniu szczególną uwagę zwrócono jednak na wykorzystanie systemu rozpoznania, dowodzenia i łączności KRUS Strielec (Komplieks razwiedki, uprawlienia i swiazi), który według resortu obrony zapewnia dowodzenie walką, identyfikację wykrytych obiektów, obliczanie ich współrzędnych, wyznaczanie celów oraz przygotowanie danych do skutecznego użycia uzbrojenia.

W rzeczywistości mamy tu do czynienia przede wszystkim z systemem łączności i dowodzenia najniższych szczebli. Sami Rosjanie przyznają, że „z punktu widzenia podstawowych funkcji i możliwości KRUS Strielec jest uzupełnieniem i zamiennikiem dla systemów łączności głosowej wykorzystywanych w różnego rodzaju pododdziałach wojsk naziemnych”. Z jego pomocą żołnierze mogą bowiem komunikować się między sobą oraz przekazywać różnego rodzaju dane.

image
Interfejs na planszecie dowódcy pododdziału zestawu KRUS Strielec. Fot. mil.ru/YouTube

Częste ćwiczenia z użyciem Strielca wskazują, że Rosjanie chcą wprowadzić na wyposażenie swoich wojsk zestawy pozwalające na wskazywanie celów dla swoich systemów artyleryjskich w sposób zautomatyzowany, zwiększając ich celność oraz przyspieszając czas reakcji na zagrożenie. Zadania tego, jak widać, nie zleca się już jednak tylko wyspecjalizowanym obserwatorom jednostek artylerii lub koordynatorom działań lotnictwa, ale również żołnierzom z innymi specjalnościami.

KRUS Strielec zresztą nie powstał tylko na potrzeby artylerii i zwiadu, ale przede wszystkim jako dodatkowy element wyposażenia żołnierza przyszłości - Ratnik. Jest on zresztą często mylony z Ratnikiem, którego elementy mogą być podłączone do Strielca lub są jego integralnym elementem (np. okular przezierny, komputer taktyczny AK i TT, celownik telewizyjny do karabinka szturmowego i wyborowego Szachin).

image
Tablet taktyczny dowódcy zestawu KRUS Strielec. Fot. mil.ru/YouTube

Czym tak naprawdę jest KRUS Strielec?

KRUS Strielec to zestaw rozpoznania, dowodzenia i łączności opracowany oraz produkowany seryjnie przez firmę Radioawionika z Sankt Petersburga. Pomimo faktu, że został on wprowadzony na uzbrojenie w 2007 roku Rosjanie cały czas go udoskonalają, i to w takim stopniu, że obecnie wyróżnia się już dwie jego wersje: Strielec i Strielec-M.

Według oficjalnego komunikatu resortu obrony z marca 2019 r. w skład zestawu KRUS wchodzą: komputer osobisty dowódcy, radiostacja satelitarna, radiostacja VHF, dalmierz-goniometr, przenośna stacja radarowa krótkiego zasięgu Fara-WR, urządzenie transmisji danych, system nawigacji indywidualnej i grupowej współpracujący z systemami GLONASS i GPS.

W rzeczywistości tak zredagowana informacja (być może specjalnie) niewiele wyjaśnia - jak cały zestaw Strielec naprawdę działa i z czego tak naprawdę może się składać? Czasownik „może” jest tutaj bardzo ważny, ponieważ skład zestawu KRUS może się różnić i to zarówno, gdy się uwzględni stanowisko żołnierza w pododdziale, jak i jego specjalność oraz wykonywane w danym momencie zadanie. Nawet bowiem wyposażenie bazowe/indywidualne może zwierać inne elementy wyposażenia, w zależności od tego: czy mamy do czynienia z dowódcą, czy też ze „zwykłym” operatorem.

Pomocą jest modułowa budowa zestawu, która pozwala na łatwe wymienianie elementów (np. w przypadku uszkodzenia) lub uzupełnianie dodatkowym wyposażeniem. Upraszcza to dodatkowo proces modernizacji systemu, ponieważ najczęściej nie trzeba wymieniać całego ekwipunku, a jedynie jego zmodyfikowaną część.

Rosjanie informują jak na razie o siedmiu wariantach zestawu KRUS Strielec zapewniających działanie żołnierzom różnych specjalizacji i szczebli.

  • 83т215WR-1 - wariant bazowy;
  • 83т215WR-2 - wariant rozszerzony;
  • 83т215WR-3 - operator dalmierza PDU-4;
  • 83т215WR-4 - operator radiostacji R-168-5UN-2;
  • 83т215WR-5 - operator radiostacji łączności satelitarnej R-438-М;
  • 83т215WR-7 - dowódca;
  • 83т215WR-8 - operator radaru Fara-WR.

Do tego dochodzi ekwipunek „zewnętrzny”, który może współpracować z KRUS i który jest dobierany w zależności od realizowanej misji. To właśnie w tym ekwipunku mogą być (choć nie muszą) wymieniane przez resort obrony: dalmierz-goniometr, przenośna stacja radarowa krótkiego zasięgu Fara-WR i radiostacja satelitarna. Ale, jak się okazuje, mogą to być również bezzałogowe aparaty latające oraz zdalnie sterowane roboty lądowe.

Co wchodzi w skład zestawu KRUS Strielec?

Wyposażenie „indywidualne” KRUS Strielec, jest w całości rozmieszczone i połączone przewodami na kamizelce taktycznej lub kuloodpornej żołnierza. Przy czym urządzenia łączności i obsługi systemu są zawieszane na piersi, anteny radiowe i systemu nawigacji satelitarnej są rozmieszczane na barkach, a zasobniki transportowe w dolnej części oporządzenia z boków. Ułatwia to poruszanie się, nie krępuje ruchów podczas wykonywania misji, jak również przyśpiesza zarówno zakładanie wyposażenia, jak i jego zdejmowanie.

Taki indywidualny zestaw żołnierza w wersji Strielec-M waży około 2,5 kg z czego najcięższym elementem jest litowo-jonowy akumulator KPE-1 (kontiejner pierwićnowo eliektropitanija). Zabezpiecza on pracę wszystkich urządzeń wchodzących w skład Strielca (w niektórych przypadkach również urządzeń współpracujących) przez co najmniej 8 godzin w temperaturach od -40°C do +60°C, zachowując przy tym odporność na silne wstrząsy, zanurzenie w wodzie i brud. Akumulator umieszczony jest w specjalnej kieszeni transportowej (w kamuflażu) podwieszanej do kamizelki taktycznej z jej dolnej, tylnej prawej strony.

W podobnej kieszeni transportowej (podwieszanej do kamizelki taktycznej z jej dolnej, tylnej lewej strony) umieszcza się „mózg” całego zestawu, czyli blok obróbki i sterowania AK-1 (apparatnyj kontiejner). Jest to tak naprawdę komputer przenośny w „bezpiecznej” obudowie. To właśnie z niego odbywa się sterowanie całym zestawem, jak również przez niego rozdzielane jest zasilanie do poszczególnych urządzeń, podawane z akumulatora KPE-1.

image
Pulpit operatorski kierowania POU zestawu KRUS Strielec. Fot. mil.ru/Youtube

Do podstawowej obsługi indywidualnego wyposażenia wchodzącego w skład zestawu KRUS Strielec jest potrzebny tak naprawdę jedynie nagłowny zestaw mikrofonowo-słuchawkowy TMG (teliefonno-mikrofonnaja garnitura), którego słuchawki chronią słuch żołnierza przed bliskimi wystrzałami i wybuchami, a z drugiej strony wzmacniają ciche dźwięki. Podstawowe czynności zestawu można obsługiwać z pomocą niewielkiego (wielkości paczki papierosów), metalowego manipulatora kontrolowanego przez dotyk POU (pult operatwnowa uprawilienija) – tzw . pulpitu operatorskiego kierowania.

Manipulator ten jest zawieszony na piersi jako zewnętrzny element, najczęściej na lewej stronie kamizelki taktycznej. Znajduje się na nim m.in. włącznik/wyłącznik zestawu KRUS, „tangent” radia, oddzielny przycisk „ranny” oznaczony krzyżem (jego wciśnięcie wskazuje dowódcy na mapie, że dany żołnierz potrzebuje pomocy medycznej wraz z jego położeniem), przycisk przełączania abonentów i „klawisz programowalny”. Dzięki takiemu rozwiązaniu całe sterowanie zestawem Strielec jest według Rosjan proste, efektywne i intuicyjne (można go obsługiwać bez pomocy wzroku).

Żołnierze wyposażeni w KRUS są połączeni w sieć komputerową, w której można przekazać głos, obrazy, filmy wideo, wiadomości tekstowe oraz cyfrowe. Zasięg tej sieci dla jednego zestawu wynosi około 1,5–2 km, ale ze względu na fakt, że każdy zestaw może pracować jako retlanslator, to ten obszar można bez problemu rozszerzyć.

Przekazywanie danych w sieci odbywa się poprzez tzw. moduł indywidualnej łączności radiowej MIRS (moduł indywidualnoj radioswiazi). Jego system antenowy został umieszczony w półsferycznej kopule o średnicy kilku centymetrów i umieszczony na prawym barku żołnierza (w osłonie podobnej do pagonów). Podobny wyglądem układ antenowy posiada inny element wyposażenia Strielca – moduł systemu nawigacji satelitarnej MSNS (Moduł sputnikowoj nawigacionnoj sistemy). Półsferyczny system antenowy tego systemu został umieszczony z kolei w „pagonie” lewego barku. Ten moduł nawigacyjny ma również podsystem nawigacji inercyjnej, który pozwala na określenie współrzędnych nawet wtedy, gdy nie ma dostępu do danych satelitarnych (np. z powodu zakłóceń).

Interfejsem łączącym żołnierza z całą siecią KRUS Strielec jest indywidualny wielofunkcyjny pulpit MFP (mnogofunkcjonalnyj pult) wielkości smartfona, o niewielkim ekranie z układem graficznym oraz prostym układzie kilku przełączników zapewniających w miarę prostą obsługę i wykonywanie nawet bardzo złożonych zadań.

image
Żołnierz wyposażony w zestaw KRUS Strielec pracujący z indywidualnym wielofunkcyjnym pulpitem MFP. Na jego prawym ramieniu widoczna półsferyczna antena systemu łączności satelitarnej. Fot. mil.ru

To właśnie do tego pulpitu mają być podłączane wszystkie urządzenia zewnętrzne – np. dalmierz-goniometr. Dane uzyskane w ten sposób użytkownicy pulpitu sterowania przesyłają do swego dowódcy w sieci wewnętrznej. Mogą być one uzupełnione przez samych żołnierzy na podkładzie mapy elektronicznej, z możliwością dopisywania wyjaśnień, ustawiania parametrów, identyfikowania systemów uzbrojenia przeciwnika, zaznaczania stref szczególnie interesujących dla rozpoznania oraz miejsc do atakowania w pierwszej kolejności.

Wszystkie te dane mogą być później przekazywanie do dowódcy. Są one zobrazowane na jego tablecie taktycznym AK lub TT, które mają rozszerzony zakres funkcji i większy ekran niż pulpit MFP. Dzięki temu dowódca może łatwiej analizować sytuację, kontrolować działanie swoich żołnierzy (wiedząc np. który z nich jest ranny) i wydawać rozkazy, które z kolei są zobrazowywane na pulpitach taktycznych wskazanych podwładnych. Może też wskazywać cele, którymi mają się zajmować poszczególne, podległe mu osoby (lub pododdziały). Rosjanie wskazują, że taki sam tablet taktyczny TT powinni mieć jeszcze inni żołnierze w pododdziale w takich specjalnościach jak snajper, operator granatnika czy lekkiego karabinu maszynowego.

Dowódca korzystając ze Strielca może również planować trasę przemarszu dla żołnierzy, która nie tylko pojawi się na ekranie pulpitu indywidualnego, ale również może działać jako „nawigator audio”, podpowiadając w słuchawce jak się poruszać. Pomaga w tym fakt, że żołnierze są połączeni z systemami GLONASS i GPS. Dowódcy mają również możliwość nagrywania wiadomości głosowych.

image
Tablet taktyczny dowódcy zestawu KRUS Strielec” Fot. mil.ru/YouTube

Rosjanie tego nie zaznaczają, że tablet taktyczny TT wykorzystywany w zestawie KRUS Strielec prawdopodobnie fizycznie niczym nie różni się od pulpitów dowódców, które wchodzą w skład wyposażenia żołnierza przyszłości Ratnik. Zmiany dotyczą więc jedynie oprogramowana oraz poziomu dostępu do baz danych i odpowiednich szczebli kierowania.

Do łączności zewnętrznej w strefie bliskiej dowódcy wykorzystując radiostację R-853-W2M o zasięgu około 8 km, przy wykorzystaniu naziemnego retlanslatora – do 200 km, a przy wykorzystaniu lotniczego retlanslatora na wysokości 9000/10000 m – do 400 km. Może być też wykorzystana radiostacja R-168-5UN-2 Akwiedukt (o zasięgu około 10 km) oraz radiostacja łączności satelitarnej R-438-M Biełozier.

Co może zostać podłączone do KRUS Strielec?

Informacja przekazywana przez rosyjskie ministerstwo obrony, że KRUS Strielec może współpracować z we wszystkimi rodzimymi systemami rozpoznania, dowodzenia, celowaniem, wyznaczania celów, radarami rozpoznania pola walki, dalmierzami-goniometrami oraz bezzałogowymi statkami powietrznymi jest bardzo mało precyzyjna.

W rzeczywistości taka współpraca jest możliwa tylko z najnowszymi urządzeniami w swojej klasie, i to też prawdopodobnie tylko takimi, które wcześniej zostały do tego przystosowane. Jak na razie oficjalnie wiadomo tylko o dwóch takich urządzeniach. W przypadku dalmierza-goniometru takim przystosowanym do współdziałania rozwiązaniem, jest przenośny moduł obserwacyjny PDU-4. Pozwala on nie tylko określić namiar i odległość do celu (do 3-5 km), ale ma również możliwość fotografowania i filmowania.

image
Zestaw obserwacyjny z dalmierzem laserowym PDU-4. Fot. mil.ru/YouTube

PDU-4 to urządzenie wielkości niewielkiej lornetki, które może być wykorzystywane ze statywem, albo też używane z ręki (błąd pomiaru odległości zwiększa się wtedy do około błędu 1,5–2 metrów). W celu zmniejszenia wagi dalmierz laserowy nie ma własnej baterii i łączy się bezpośrednio z zestawem Strielec pobierając zasilanie z jego akumulatora litowo-jonowego. Przy czym przewody zasilające urządzenia w czasie transportu są schowane w jego wnętrzu, dzięki czemu nie można ich zgubić.

Dalmierz nie jest bezpieczny dla oczu i może oślepić innych ludzi. Do jego obsługi służą tylko cztery przyciski znajdujące się na górnej powierzchni obudowy. Można nimi przede wszystkim wybrać jeden z trzech modów pracy: pomiar odległości, robienie zdjęć i filmów wideo. Rosjanie sami się jednak przyznają, że funkcja wideo jest wykorzystywana rzadko ze względu na zbyt długi czas przekazywania danych. Wewnętrzna pamięć pozwala jednak na nakręcenie filmu o długości 36 minut. Cztery przełączniki dają dodatkowo możliwość ustawiania menu, parametrów zdjęć i filmów oraz pozwalają na automatyczne wysyłania danych do indywidualnego pulpitu operatora.

image
Współpracujący z KRUS Strielec radar rozpoznania pola walki Fara-WR. Fot. roe.ru/catalog

Jeżeli chodzi o radary rozpoznania pola walki, to jak na razie wiadomo, że z KRUS Strielec może współpracować z przenośną stacją radiolokacyjną Fara-WR. Jest ona przeznaczona do rozpoznania ruchomych celów naziemnych (ludzie - sprzęt) o każdej porze dnia i roku. Radar ten jest sektorowy (może prowadzić obserwacje w kącie azymutu od 24º do 180º) i pozwala na automatyczne przekazywanie danych do wskazanego odbiorcy. Stacja Fara-WR wykrywa pojazdy ciężarowe na odległości do 10 km, czołgi na 8 km a pojedynczych żołnierzy do 4 km. Całe urządzenie waży około 12 kg i może być rozwinięte w czasie mniejszym niż 3 minuty.

Na bazie dostępnych informacji trudno określić, jakie typy rosyjskich bezzałogowych aparatów latających zostały już przez Rosjan dopasowane do współpracy z KRUS Strielec. Pierwsze informacje na temat takich prób zostały opublikowane przez resort obrony 16 lutego 2018 roku podczas ćwiczeń zorganizowanych w Południowym Okręgu Wojskowym na Zakaukaziu na wysokości około 1500 metrów. Wspomniano jednak wtedy jedynie, że operatorzy dronów (UAV) uczą żołnierzy piechoty zmotoryzowanej, jak integrować ich bezzałogowe aparaty latające z zestawami KRUS Strielec „w celu najdokładniejszego określenia współrzędnych i wykorzystania UAV jako retlanslatorów do przesyłania danych ze stref martwych w terenie górskim”.

Nie ujawniono przy tym, o jaki typ dronów wtedy chodziło oraz w jaki sposób odbywała się ta współpraca (np. czy obraz był przekazywany bezpośrednio na pulpity i tablety Strielca, czy też dane wynikające z niego były tam przenoszone ręcznie).

Nie wiadomo również jak w rzeczywistości odbywa się współdziałanie z lotnictwem, które podobno miało miejsce już w czasie manewrów Zapad-2009. W 2014 roku poinformowano nawet o ćwiczeniu, w którym dwa samoloty Su-24M zaatakowały bombami 250 kg cele o współrzędnych wskazanych przez zwiadowców wojsk lądowych wyposażonych w KRUS Strielec. W żadnym z przekazów nie sprecyzowano jednak, czy odbyło się to w sposób automatyczny, czy też po prostu poprzez komunikaty głosowe. Trudno jest jednak przypuszczać, by starej generacji samoloty Su-24M zostały przygotowane na współdziałanie właśnie z system KRUS Strielec.

Ocena Strielca

System KRUS „Strielec” został wprowadzony na uzbrojenie w 2007 roku, ale tak naprawdę nie był wtedy jeszcze systemem gotowym. Pierwsze lata jego wykorzystania były raczej tzw. okresem eksploatacji próbnej, bardziej przypominającej pracę badawczo-rozwojową niż służbę operacyjną. System był bowiem wyraźnie niedopracowany i Rosjanie sami się przyznają, że „po kilku latach trzeba było przeprowadzić w nim głęboką modernizację”.

Polegała ona przede wszystkim na zmniejszeniu ciężaru systemu z 5,4 kg do 2,5 kg oraz jego ergonomicznym rozmieszczeniu na kamizelce taktycznej żołnierza (jak się okazało wcześniej przewody plątały się z pozostałym wyposażeniem żołnierza, a kieszenie transportowe zasłaniały np. dojście do pakietu medycznego). Wprowadzanie zmian zresztą nadal trwa, ponieważ w sposób ciągły wyszukiwane są te elementy, których poprawienie zwiększy skuteczność Strielca.

image
Półsferyczne moduły antenowe układu nawigacji satelitarnej i łączności, które umieszczone w specjalnych pagonach na barkach żołnierzy, wyraźnie przeszkadzają i w czasie ruchu przesuwają się na plecy. Fot. mil.ru/YouTube

Niedopracowane są np. półsferyczne moduły antenowe układu nawigacji satelitarnej i łączności, które umieszczone w specjalnych pagonach na barkach żołnierzy, wyraźnie przeszkadzają i w czasie ruchu przesuwają się na plecy. Podobnie może być również z pozostałym wyposażeniem, które często nie jest zabierane do działań w całości. Na filmach i zdjęciach z łatwością można dostrzec żołnierzy jedynie z częścią wyposażenia KRUS, które dodatkowo nie jest umieszczone na znajdującej się w jego komplecie, dedykowanej kamizelce taktycznej.

Pomimo tych wszystkich problemów wynikających z „wieku niemowlęcego” i z braku odpowiednich środków finansowych na wdrożenie w dużej skali, systemy KRUS Strielec i Strielec-M są ogromnym krokiem naprzód dla armii rosyjskiej. Rosjanie potrafili bowiem wybrać docelowe rozwiązanie (bez prowadzenia wieloletnich analiz, dialogów technicznych i bez końca przekładanych przetargów) godząc się na pewne ograniczenia, ale wiedząc, że przynajmniej będą mieli co poprawiać.

Ich rozwiązanie jest więc cały czas rozwijane, a jego wymagania są na bieżąco modyfikowane nie przez ludzi zza biurek, w jakimś szefostwach, inspektoratach lub sztabach, ale bezpośrednio przez użytkowników – i to często działających w warunkach bojowych. Dokonując wyboru Rosjanie stworzyli też standard, który teraz jest narzucany innym produktom kupowanym dla rosyjskich sił zbrojnych.

Strielec może stać się dla rosyjskiej armii tym, czym mógłby się stać np. system Jaśmin dla polskiej armii – z tą różnicą, że w Polsce zaczęto od wyższego szczebla dowodzenia. Rosjanie również myślą o kilku poziomach konfiguracji, ale zaczęli od zestawów przeznaczonych dla najniżej położonych w hierarchii pododdziałów – od poziomu drużyny. Kolejny poziom ma być przeznaczony dla dowódcy plutonu i kompanii, trzeci (według Rosjan najbardziej kompletny) - dla dowódców batalionów i brygad.

W rozwijaniu tego projektu Rosjanom przeszkadza w tej chwili tak naprawdę tylko brak pieniędzy. Nie mając z tego powodu szans na masowe wprowadzenie Strielca do armii, rozpoczęto od pododdziałów rozpoznania wojsk lądowych. To właśnie zwiadowcy uczę się jako pierwsi, jak w zautomatyzowany sposób prowadzić obserwację, szukać ważnych obiektów oraz naprowadzać własne samoloty i artylerię.

image
Oficjalne zdjęcia resortu obrony pokazujące żołnierzy z KRUS Strielec często nie pokazują pełnego Strielca, a jedynie niektóre jego elementy. Fot. mil.ru

Można przypuszczać, że gdyby Rosjanie mieli taki budżet wojskowy jak Amerykanie, to ich wojska już od kilku lat byłyby w dużej części wyposażone w zestawy KRUS Strielec. Dostępne środki finansowe są jednak wielokrotnie mniejsze i dlatego wprowadzanie tego systemu odbywa się bardzo powoli. Liczba wprowadzonych zestawów Strielec nie jest znana. Wiadomo jedynie, że do 2013 roku rosyjskie siły zbrojne otrzymały 1000 seryjnych zestawów pierwszej wersji, co oznacza, że rocznie przekazywanych jest około 200 kompletów. Nie były one jednak praktyczne w użyciu (do momentu wprowadzenia wersji Strielec-M) i być może właśnie dlatego KRUS był praktycznie niewidoczny podczas agresji Rosji na Ukrainę oraz interwencji w Syrii.

Braki budżetowe muszą być przy tym bardzo duże, ponieważ system wielokrotnie potwierdził swoją skuteczność, szczególnie podczas współpracy z lotnictwem frontowym bezpośredniego wsparcia oraz artylerią. Pomimo tego, zamówienia są śladowe – patrząc na liczebność rosyjskiej armii. Na szczęście.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 55
Reklama
ewrwerewter
wtorek, 23 kwietnia 2019, 16:25

A co się dzieje z mitycznym Tytanem?

środa, 24 kwietnia 2019, 13:25

Przecież to mit...;)))

thewired
wtorek, 23 kwietnia 2019, 13:29

Na jakich częstotliwościach to pracuje?

Orcio
niedziela, 21 kwietnia 2019, 20:16

A u nas zamiast modernizacji mamy przetargi końcżące się niczym. Braki podstawowego sprzętu PGZ którenie wiadomo co dostarcza i piątkę Kaczyńskiego- czyli kasa w błoto zamiast na modernizację państwa, w tymi armii. Wszystko to zabezpieczone przeświadczeniem rządzących, że Amerykanie nas obronią.

Olbrycht
niedziela, 21 kwietnia 2019, 11:10

Co do podejścia do spraw modernizacji przypomniała mi się opowieść wujka ktora oddaje różnice w podejściu między polską mentalnością a rosyjska (sowiecka) Rzecz się dziala w czasach słusznie minionych, podczas budowy infrastruktury rurocisgu na północy ZSRS. Czesc zadania wykonywała ekipa polska (wtedy wbrew pozorom takie wyjazdy były finansowo bardzo atrakcyjne), resztę sowiecka. W trakcie prac okazało się że trzeba wykonać dodatkowe roboty, a terminy były straszliwie wyśrubowane (zadanie miało duże znaczenie, chodziło o eksport gazu na Zachód). Wujek był kierownikiem kontraktu ale wsrod Polaków pojawiły się od razu kwasy i kłótnie - że się nie da tego zbudować w takim terminie, że już za zimno, że jedna zmiana ma więcej pracy niż druga i że należy komisyjnie ustalić i nadzorować kto co robi i jak dzieli kasę. W konsekwencji na placu budowy doszło do quasi strajku a roboty stanęły (mimo że za wykonanie tych pracy polscy robotnicy mieli obiecane dość duże premię w twardej walucie). Wujek był załamany i poszedł pogadać ze swoim sowieckim odpowiednikiem. Ten na pytanie co zrobimy skoro tego się nie da zrobić w tym terminie odpowiedział wujkowi nastepujaco - ja też wiem że będzie bardzo ciężko ale widzicie - ja dostałem od parti zadanie do wykonania i muszę zrobić wszystko, aby je wykonać w terminie. Bo wy w razie porazki najwyżej stracicie pieniądze i wrócicie do kraju, a ja w najlepszym razie następne lata będę pracował na Kamczatce, a jak będę miał pecha - wsadza mnie do łagru za sabotaż. Moim zdaniem to w jakimś sensie tłumaczy różnice w podejściu do zakupów dla wojska w Polsce i Rosji (ZSRS).

andys
sobota, 20 kwietnia 2019, 19:23

Radar Sowa mamy, radiotelefony Radmor i Kenbit , interfejsy również. Potrzebny jest ktos , kto to wszystko połączy w produkt i bedziemy mieli Strzelca-PL, wcale nie gorszego od tego rosyjskiego.

Roman
niedziela, 21 kwietnia 2019, 10:40

Nie mamy porządnych dronów, własnych satelitów komunikacyjnych, własnego systemu nawigacji satelitarnej itp. Więc trochę nam brakuje. Ale oczywiście można korzystać z tego co jest i próbować, może coś się z tego urodzi.

andys
wtorek, 23 kwietnia 2019, 01:38

Jest GPS i tworzy sie powazny system europejski . Potrzebne tutaj drony to nie te z najwyzszej półki

zyg
sobota, 20 kwietnia 2019, 09:37

czyli Rosjanie mają odpowiednik ITR używanego przez Aliantów w 1991 roku w Kuwejcie? Trochę pózno ?

Roman
niedziela, 21 kwietnia 2019, 10:42

Tak jak być powiedział patrząc na kalkulator naukowy, że to nic nowego w stosunku do mechanicznej maszynki do liczenia sprzed 150 lat. To cośtam liczy i to cośtam liczy.

bender
piątek, 26 kwietnia 2019, 18:49

Tak, tylko że strielec to ta mechaniczna maszynka. USA rozwija IBCS, a rosyjski strielec to taki nasz Topaz, skutecznie u nas wdrożony do artylerii od końca lat 90.

Davien
niedziela, 21 kwietnia 2019, 03:47

Namiastke IVIS-a tez teraz dopiero wprowadzaja.

Tkwc
piątek, 19 kwietnia 2019, 23:26

Przecież dialogi i i analizy są po to, aby postawić tamę modernizacji wojska. Po to zostało to pomyślane i wielu osobom to bardzo odpowiada. Procedury dialogów działają bardzo sprawnie. Prawie nic nie jest zamawiane. Można powiedzieć, że nic w wojsku nie działa tak sprawnie jak dialogi techniczne. Zakupu nie ma, a dialogi się udały :) Można przejść do następnego etapu: oczywiście kolejnego dialogu technicznego :).

Remi
niedziela, 21 kwietnia 2019, 19:42

Procedury utrudniające i skutecznie opóźniające zakupy wprowadził poprzedni rząd. Usankcjonowali w ten sposób komunistyczne zasady że jak urzędnik ma 30 dni na odpowiedź to odpowie... w 30tym dniu!!! Więc gdy wprowadzono kilku etapowe postępowania to sama korespondencja trwa... latami. Dzięki temu nikt nikomu się nie narażał, nie było pośpiechu, i NIKT nikogo nie gonił do roboty!!! I tak jest do dziś!! Zauważcie", że np. obecny rząd potrafił "przepchnąć" niejedną ustawę w ciągu 72 godzin!! Więc jaki jest problem i ten pseudo-problem rozwiązać?! Trzeba tylko CHCIEĆ!!!

Bartek 1
wtorek, 23 kwietnia 2019, 03:42

Wielokrotnie widzieliśmy że aktualny rząd może w jeden wieczór przegłosować co chce i co zechce a prezydent jeszcze w nocy to podpisze.

Edmund
piątek, 19 kwietnia 2019, 23:20

Śmiem twierdzić, że Armia Rosyjska pod względem struktury oddziałów lądowych i rozdziału zadań na poszczególnych żołnierzy dorównuje, jeśli nie przewyższa wojsk USA, które dopiero teraz starają się dogonić w tej dziedzinie (artyleria i rozpoznanie ,,lądowe") Rosję. To logiczny krok z uwagi na bogactwo w liczbie artylerii polowej i rakiet. Pozostaje pytanie o efektywność oddziałów rosyjskich, ale na niską bym nie liczył z uwagi na mnogość ćwiczeń, a i założenia teoretyczne są bardzo trafne. Nam pozostaje wiara w zakup F 35 i w sojusznika z USA, bo sami nawet nie możemy się porównać w tej dziedzinie z Rosją, z tej prostej przyczyny, że nic porównywalnego nie mamy. Mamy za to pomieszane priorytety, miotamy się w różnych kierunkach, coś rozpoczynamy i rzadko kończymy. Rosja przynajmniej w tej dziedzinie jest konsekwentna i efekty widać.

bender
piątek, 26 kwietnia 2019, 18:41

Mylisz się. Z dużych konfliktów lądowych USA wygrało Desert Storm i Iraqi Freedom dekadę później, następnie wojnę w Afganistanie i praktycznie każde starcie lądowe jakie się im przydarzyło. Tymczasem jakie starcia lądowe wygrała Rosja? Wojnę z Gruzją? Potyczki na Ukrainie? Co do naszych kompetencji, to po Iraku i Afganistanie wiele się nauczyliśmy. Szacuje, że nasze zmechy na Rośkach i Rakach raczej wymiatają bojców na BWPach i BTRach. W automatyzacji dowodzenia też mamy przewagę, ale nie wiadomo jak jeszcze długo.

Olo
sobota, 27 kwietnia 2019, 21:56

Nigdy nie doświadczyli prawdziwego wroga na polu walki bo atakowali zawsze słabszego osłabionego poprzez sankcję więc czym się tu chwalić?

bender
środa, 1 maja 2019, 13:25

Bredzisz, Irak w 1990 był czwartą potęgą militarną świata, za to jakoś nie widzę jak Rosja nawiązuję walkę z czymś większym od Gruzji. Do tego wszystkiego Amerykanie zawsze mają skomplikowane RoE i nacisk na unikanie niepotrzebnych postronnych strat. A że są najsilniejsi i cały świat jest od nich słabszy? Tylko pozazdrościć im siły i organizacji.

Załamany John
piątek, 3 maja 2019, 15:01

Irak "czwartą potęgo świata". Co za bzdury. Ale faktycznie USA aby z Irakiem - krajem może nie "czwartego" ale na pewno "trzeciego" świata "wygrać" musiało stworzyć fałszywe dowody, kłamać na forum ONZ i zmontować koalicję szeregu państw satelickich. Naprawdę "niesamowite" osiągnięcie! I ostatecznie po latach, "nagromadzeniu" wskutek swoich wojenek bilionów zadłużenia "stracić" ten zdobyty Irak na rzecz wpływów irańskich. A wszystko wskazuje, że amerykańskie wojska niedługo będą się z Iraku ewakuować na żądanie irackiego rządu. Ale głowa do góry: paniki jak w Sajgonie raczej nie będzie.

bender
piątek, 10 maja 2019, 21:47

Nie kompromituj się. Irak w 1990 roku miał 900 tys. żołnierzy pod bronią, co robiło z niego czwartą militarną potęgę na świecie. To akurat jest łatwo sprawdzić.

Załamany John
niedziela, 12 maja 2019, 23:47

Człowieku, a o czym w końcu XX wieku świadczyła liczba "strzelców"? Nie rozśmieszaj czytających.

Lukasz
piątek, 19 kwietnia 2019, 23:03

Różnica polega na tym, że my robimy dialogi i analizy, a Rosjanie testują i unowocześniają w praktyce.

grig
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 10:30

Bez przesady. Nasze dowództwo ma system "jaśmin" i śmiało może zwalczać wroga w sztabie. Tylko wojsko polowe nie ma. Tak więc 3 koła są sprawne w traktorze.

Niuniu
piątek, 19 kwietnia 2019, 22:35

Opisany system i podobne stosowane w wojskach NATO mają olbrzymi wpływ na prowadzenie konfliktu zbrojnego. Wymagają jednak długotrwałego treningu użytkowników czyli mogą być stosowane przez żołnierzy zawodowych. Systemy te potencjalnie są również zagrożone cyber atakiem przeciwnika i przeciwdziałaniem elektronicznym. Wojska działające w pełny uzależnieniu od tych systemów w przypadku ich obezwładnienia przez przeciwnika znajdą się w bardzo trudnej sytuacji taktycznej. Ale niewątpliwie jest to przyszłość wojsk specjalnych i lądowych.

Sssssss
piątek, 19 kwietnia 2019, 20:48

Kruca bomba dobra rzecz, wiadomo że technologicznie odstają od zachodu ale to jest naprawdę dobrze pomyślane.

Władysław
piątek, 19 kwietnia 2019, 19:20

Jesteśmy 100 lat za Rosją, a zakup F35 tego nie zmieni. Raczej jest potwierdzeniem bałaganu i poplątania priorytetów. W ogromnej części mamy armię defiladową.

Kiks
piątek, 19 kwietnia 2019, 18:09

Bogactwa im od tego nie przybędzie.

MK
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 18:46

Na pewno nie zbiednieją.

Fanklub Daviena
niedziela, 21 kwietnia 2019, 18:33

Może bogactwa nie przybędzie, ale dzięki temu na pewno nie ubędzie! Gdyby tego nie mieli, to skończyliby jak Irak, Jugosławia, Libia, Nigeria itp. Przecież Zbig Brzezinski pisał "Już wkrótce Rosja rozpadnie się na 17 niepodległych państw, których bezpieczeństwo będą gwarantować stacjonujące tam wojska USA", M. Albright pisała o Syberii "To niemoralne, by tak wielkie bogactwa należały tylko do jednego narodu" a Bill Clinton zapłacił, zamówił, ale wstydliwie nie odebrał, wydrukowane w Szwajcarii banknoty "Niepodległej Syberii". Wszak "Projekt Nowego Amerykańskiego Stulecia" jawnie głosi, że USA mają czerpać gospodarcze i finansowe korzyści ze swojej przewagi militarnej i mają fizycznie zbrojnie likwidować każdego, kto się temu sprzeciwi a nawet... nie sprzeciwia, ale ma możliwości sprzeciwienia się!!!! :)

Robotics
piątek, 19 kwietnia 2019, 17:46

Ciekawy artykuł. Podoba mi się analiza tego systemu. Tak jak Autor napisał u nas zaczęłoby się od dialogów technicznych, które pewnie zajęłyby więcej czasu niż zbudowanie pierwszych wersji tego systemu. Na szczęście dla Rosjan oni nie mają w swoim wojsku i ministerstwie szpiegów którzy blokują rozwój. Nie mają jak widać też "pożytecznych idiotów" którzy na niczym się nie znają ale próbują rządzić. My mamy jak na razie i jednych i drugich, dlatego tak wygląda rozwój Polskich systemów. Miejmy nadzieję, że kiedyś to się zmieni.

Maras
piątek, 19 kwietnia 2019, 17:10

No Davien, może się posmiejemy razem z Ruskich? Prawda jest taka że wyprzedzaja nas o lata świetlne. Natomiast jezeli chodzi ogólnie o NATO to wcale nie sa za bardzo do tyłu (no moze z wyjatkiem USA ktore maja swoje zaawansowane cholernie drogie zabawki). Samo podejscie praktyczne powinno byc dla nas przykładem. Akurat tutaj maja dużo wieksze możliwości np. Syria.

Olo Kwasek
niedziela, 21 kwietnia 2019, 19:57

Powodów do śmiechu z Rosjan są dziesiątki!! Wypadków, wpadek, katastrof i np. strzelania Pancyrow do ptaków z pominięciem np. dronow. Po drugie bardzo głupio robisz próbujac porównywać siły Rosji i Polski, choćby dlatego, że Rosja wydaje na zbrojenia prawie 25% swojego budżetu, a my 2.5% to dopiero będziemy wydawać! Więc pisz z sensem. Ogólnie zaś w stosunku do NATO to akurat SĄ daleko w tyle. Na Ukrainę, Bałtów i Polskę są wystarczająco mocni. Poza tym zazwyczaj hucznie ogłaszają wprowadzanie nowego sprzętu gdy tymczasem maja dwa.... ale prototypy. Natomiast np. USA nie ogłasza że wprowadza a tylko czasem informuje o skutecznym teście. My natomiast toniemy w biurokracji i niejasnych rozproszonych kompetencjach. A dodatkowo nie pchamy się we wszystkie konflikty zbrojne jak Rosja by testować swoje zabawki. My jesteśmy nastawieni na obronę gdy Putin tęskni za dawnym komunistycznym mocarstwem straszacym cały normalny świat!!!

Davien
sobota, 20 kwietnia 2019, 16:05

No panie maras a czemu nie:)) Jeden Strielec tego nie zmieni, w reszcie sprzetu to tak 15-20 lat za NATO min, o lotnictwie nie mówiąc, tu zatrzymali sie w latach 90-tych:)

Maciek
piątek, 19 kwietnia 2019, 16:46

No nie wiem czy 1000 kompletów można określić jako śladowe. To w praktyce 100 10-osobowych oddziałów rozpoznawczych. Dość żeby skutecznie nasycić front o szerokości kilkuset km i spowodować , że sowiecka artyleria zniszczy większość celów. Dla państw bałtyckich i Polski to chyba jest jednak problem?

grig
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 10:32

Weź nie tragizuj. Przecież to nie katastrofa. Mamy dużo generałów. Dadzą radę.

Fanklub Daviena
niedziela, 21 kwietnia 2019, 18:22

Może to chodzi o "śladowe" w sensie rosyjskim? W IIWŚ najlepszy czołg IIWŚ, rosyjski T-44 wyprodukowano w ilościach "śladowych", tak małych, że prawie nikt o nim nie słyszał, czyli w ilości 1800+ szt. Za to słynnych niemieckich Tygrysów... 1355 szt... :)

Davien
wtorek, 23 kwietnia 2019, 11:19

Funku, T-44 nigdy ni brał udziału w II Wojnie swiatowej wiec znowu się osmieszasz. Więc nic dziwnego że nikt nie słyszał by to "cudo" brało udział w wojnie:) No ale jego nastepca mógł sie pochwalic napaścią na Wegry w 1956r.

detektor bzdur
wtorek, 23 kwietnia 2019, 17:47

Jak zwykle piszesz nie na temat. Co z tego, że w walkach nie brał udziału. Był najlepszym czołgiem? Był! A nie brał udziału, bo był tak rewelacyjny, że Stalin trzymał go w tajemnicy. Gdyby T-34 nie dawały rady, albo Niemcy wysłali na front coś przełomowego, to by brał udział w walkach. Brytyjczycy Gloster Meteorom (pierwszym przyjętym do uzbrojenia myśliwcom IIWŚ) z tego samego powodu nie pozwalali na loty poza granicami Anglii.

piątek, 26 kwietnia 2019, 18:28

Jak mógł być najlepszy skoro nie walczył?

Davien
czwartek, 25 kwietnia 2019, 04:01

Panie detektor, T-44 powstał pod sam koniec wojny a w jednostkach pokazał sie w czerwcu 1945r wiec znowu pokazujesz niewiedze:)Był to czołg przejściowy, z uzbrojeniem z T-34-85 wieć z działem gorszym od M1A1 z Shermana M4A3:) T-34 był tak "super" ze sami Rosjanie chcieli go wycofać a jedynie napaść niemiecka uratowała teciaka a i tak Niemcy rozstrzeliwali je tysiacami. Najlepsze czołg Ii Światowej to Pantera po stronie osi i M-26 Pershing u aliantów. Wystarczy czy bawimy się dalej.

Albercik
piątek, 19 kwietnia 2019, 15:58

Interesujący artykuł nt metodologii. Rosjanie wybrali drogę do dopracowania Strielca metodą "równania dołków" czyli wprowadzenia prototypu do eksploatacji i następnie dopracowywania jego najsłabszych elementów. Dzięki temu oni już MAJĄ kilkaset zestawów w linii. Lepszych bądź gorszych ale JUZ mają!! A jak to wygląda u nas? Nasza metodologia jest kompletnie inna, polega na "sypaniu kopców" czyli tak długiego NIE WPROWADZANIA niczego do linii, aż po wielu latach zbudujemy "dopracowaną" doskonałą wersję, którą w minimalnych ilościach zaczniemy może wprowadzać. Zatem w odróżnieniu do Rosjan NIGDY nie będziemy mieli niczego bo my chcemy mieć od początku IDEALNY sprzęt albo żaden!! Jak samolot na zastępstwo archaicznych Su22 to najnowszy F35. Jak okręt to żaden tam choćby "wypasiony" Gawron, tylko musi byc super fregata. Jak obrona plot to musi być od razu 5x Patriot a nie 20x Narew!! Jak zamiennik T72, to żaden tam Gepard tylko musi byc od razu Leo4!! Jak zamiennik dla BWP to lekki, ale pancerny, musi pływać, szkoda że nie latać, zapominajac o raptem dwóch ważnych aspektach : pancerz i ppk! Jak zamiennik dla blaszanki BRDM z "malutka" to od razu gąsienicowy i pewnie ze Spike-NLOS. Jaki mają efekt Rosjanie a jaki my? Oni MAJA sprzęt , a my go wciąż opracowujemy. Za to kupujemy kuchnie polowe, bo nawet hełmów nie potrafimy wybrać w krócej niż 5 lat!!

jasiu
sobota, 20 kwietnia 2019, 12:26

po co nam cokolwiek skoro mamy wojsko USA u nas wiec oni sakutecznie nas obronia .

Normalny
niedziela, 21 kwietnia 2019, 20:13

Błąd myślenia albo kpisz! Nas NIE obronią Amerykanie. Ani nikt inny. Oni twierdzą że mogą co najwyżej nam POMÓC gdy MY będziemy się bronic sami! Nas przed Rosjanami chroni możliwość, że w ataku na Polskę zginą jacyś Amerykanie! A tego Trump im nie daruje. I dlatego też - wyraźnie przepłacając - kupujemy na potęgę wyłącznie w USA! Kupujemy po prostu ich życzliwość, więc cena jest wg mnie w sumie mniej ważna. Uważam też, że nie ważne ilu NATOwskich szwejkow u nas będzie - bo to MY musimy być jak najsilniejsi. Więc wkurza mnie gdy ktoś w MON czy IU sabotuje wybór np. durnych nowych granatnikow ppanc, czy choćby możliwość dokupienia do nich istniejących przecież nowoczesnych pociski z tandemowymi głowicami!!! A terenówki?? Szok!! Namiastkę Strielca też przecież mamy ale go "dopracowujemy"!!!!! I juz powiedzmy za 15 lat będziemy mieć kompletny... prototyp.

Grzegorz
sobota, 20 kwietnia 2019, 12:20

Cała prawda!

Marek1
sobota, 20 kwietnia 2019, 09:49

Tzw. święta prawda - pięknie pokazałeś na czym polega idiotyzm "polityki" kolejnych MON-ów realnie wręcz paraliżujący modernizację WP i wprowadzanie nowoczesnych rozwiązań. Największym dramatem jest to, że NIE MA już w WP nikogo kto miałby odwagę powiedzieć dyletantom w garniturach, że to oni są winni utrwalaniu istniejącego od dekad skansenu technologicznego w SZ RP. Ale dont fear - zaraz zapewne dowiemy się z postów tzw. hiperpatriotów, że syst. Strielec to fikcja, nie działa, a te parę tys. egzemplarzy w armii FR to kremlowska propaganda.

sobota, 20 kwietnia 2019, 08:14

Metodologia stosowania przez Rosjan nie wydaje się sensowną, jaki sens ma wypuszczenie serii 1000 szt. Niedopracowanego produktu??? Przecież do zdiagnozowania usterek nie potrzeba aż tak dużych serii, a w ten sposób powstaje duża ilość różnych wersji, gdzie po iluś latach powstanie logistyczny i szkoleniowy galimatias. Testować powinno się na mniejszych partiach, a do użytku wprowadzać jeden dopracowany produkt. Czy słyszałeś, aby BMW lub Mercedes wprowadziły na rynek partie testowe samochodów po kilka tysięcy sztuk? To byłby nonsens, a tak właśnie robią Rosjanie.

Smuteczek
wtorek, 23 kwietnia 2019, 09:49

Przeczytaj wreszcie artykuł że zrozumieniem. Tylko do 2013 otrzymali 1000 szt. Co wg autora oznaczało serie po raptem 200 rocznie. Zatem w skali Rosji to małe serie. Gdzie tu widzisz nonsens? Gdzieś widzisz jakieś "serie po parę tysięcy" o które pytasz? Gdybyśmy my tak mogli małymi seriami po np. 100 szt. Kupować przez 5 lat np. granatniki ppanc, to dziś byłaby to już jakaś siła. Ale nasz MON już 10 lat "mysli, analizuje, dooracowuje koncepcje, prowadzi dialogi techniczne". A np. nowoczesnych helmow i kamizelek kuloodpornych czy nawet taktycznych NIE MA! Żołnierze maja braki w umundurowaniu ale KASTA URZEDNICZA w MON ma się świetnie, nowy minister nagrodził ich podwyżkami, premiami, awansami, medalami. W MON reż jest jak widać nieusuwalna, niezawisła, nie kompetentna, niewydolna, niereformowalna "nadzwyczajna kadra"!! Ciekawe, bo jak rządził Macierewicz to jednak w miarę szybko podomykano szereg kontraktów, nie chwale go bo wg mnie to i tak kropla w morzu potrzeb, ale "efektywność" nowego ministra to głównie paradno-defiladowa taka, propagandowo-reklamowa. I to mnie bardzo smuci.

Paranoid
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 19:10

Należy zdefiniować czym jest "niedopracowany", bo dla określonych funkcji może być w 100% dopracowany. Z artykułu nie wynikają szczegóły jak wynikało wprowadzanie, to co opisane to de facto dość ogólne info. Przykład z BMW dość słaby, ale są inne branże które tak robią tzw. instalacje pilotażowe, półtechnika itp. np. w petrochemii.

Albercik
niedziela, 21 kwietnia 2019, 20:35

Jeśli dla ciebie ważniejsza jest logistyka przed siłą ognia to chyba ci się priorytety gruuuubo pomyliły!! I od kiedy to Ruscy mieliby się logistyką przejmować?? Argumenty bez sensu!!! Bzdurą jest też porównywanie produktów użytkowych/rynkowych z branżą obronną!! Skąd w ogóle takie chore odniesienie??? W wojsku koszt jest wtórny, gdy w biznesie zawsze jest to relacja koszt/zysk. A 1000 sztuk Rosjanie wprowadzili bo robią to od paru lat kolejnymi małymi partiami choćby dlatego że nie mają ani kasy ani mocy produkcyjnych. A i zmiany wprowadzają w miarę ich opracowywania!! A Więc im się ten ok tysiąc uzbierał. A logika jest banalnie prosta: jak kupię "cos" dziś - to od jutra już "to" MAM! Mam coś, co pozwala nawet w tej niewielkiej ilości wzmacnić moje zdolności DZIŚ!! Nie za 5 lat!! I dlatego ja też bym nie silił się na szukanie jakichś "wydumanych" super konstrukcji dla WP, tylko jak PGZ czy WB, czy Kutno "coś" opracuje to kupiłbym kilkadziesiąt od razu, kazał wojsku ćwiczyć, dopracować taktykę, wyszukać słabe strony i wtedy zarządzać zmian w celu dokupienia więcej. Bo to by nasze wojsko sukcesywnie choć małymi nawet partiami WZMACNIALO!! A u nas BRDMy służą 50 lat!!! I nawet gdy mamy jakieś pieniądze, to ich nie wydajemy na broń tylko na samoloty VIP, drogi, straz graniczna, kuchnie polowe?? Cudem jakimś chyba kupiliśmy Poprady i Pilice. Ale co znowu z Notecią która jest przecież o epoke lepsza niż Pilica?! Jeśli logikę "krótkiej kołdry" w przypadku Strielca rozumiem, to pseudo-logiki naszego MON kompletnie nie chwytam!

dfsfsdgdfg
wtorek, 23 kwietnia 2019, 16:28

Tia powolne, ale systematyczne wzmacnianie ma sens.

Fanklub Daviena
niedziela, 21 kwietnia 2019, 18:27

Ta, bardzo "niesensowna" rosyjska metoda. USA tak nie postępowało i wprowadziło M-16 "po testach" i "po dopracowaniu" wojsku - i potem Wietnam pokazał ile były warte. Podobnie "po testach" F-4 nie miał działek, Wietnam pokazał co to jest warte. Ale USA idzie dalej - teraz już kupuje uzbrojenie... zanim zostało zaprojektowane i zbudowane, po "przetestowaniu" wirtualnym w komputerach - przykładem jest F-35 i widać ile to jest warte. Natomiast Rosjanie kontynuują swoją "niesensowną" metodę: Su-35 od wielu lat są w jednostkach, były operacyjnie używane w Syrii i dopiero jesienią ubiegłego roku oficjalnie ogłoszono w nich gotowość operacyjną i oficjalnie przyjęto do uzbrojenia! Normalnie co to za "bezsensowna" rosyjska metodologia... :)

Davien
wtorek, 23 kwietnia 2019, 11:25

No własnie, pokazał jak Mig-i po spotkaniu z Phantomami Ii spadały ak ulegałki:) A kłopoty M-16 skończyły się od wersji M-16A2 i twoja Rosja potem zerżneła ich załozenia tworząc AK-74 na nabój 5.45mm wiec jak zwykle pokazujesz... A co do Su-35S vs F-35 to własnie widac ile sa warte Su-35 w tym porównaniu: moga robic jedynie za ruchome cele:)

Aleksander
wtorek, 23 kwietnia 2019, 17:28

Smutne jest to, że MIGi spadały, M16 poprawili, a konflikt w Wietnamie nie zakończył się zwycięstwem USArmy (tak samo jak Korea i Afganistan) - cóż potrafią wygrywać tylko na pustyni (prawdopodobnie wynik ćwiczeń w Teksasie, Arizonie czy Nowym Meksyku)

Davien
piątek, 26 kwietnia 2019, 03:22

Panie Aleksander, w Korei to USA rozniosło w pył połączone siły KRLD i Chin wspierane przez ZSRS tak że za Jalu mało kto zwiał. W wietnamie wygrywali wojskowo ale przegrali politycznie u siebie wiec znowu wpadka. W Iraku po Saddamie zostało wspomnienie wiec jak widac tez wygrali. Panie Aleksander....

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama