Reklama
Reklama

Saab: oferta na A26 nadal aktualna [FOTO]

30 sierpnia 2019, 13:55
expeditionary-sub--intro
Fot. Saab

Podczas seminarium online o programie A26, koncern Saab potwierdził portalowi Defence24.pl, że pomimo czasowego zatrzymania programu Orka, oferta sprzedaży okrętów podwodnych typu Blekinge (A26) dla Marynarki Wojennej RP jest nadal aktualna. Jednocześnie Szwedzi ujawnili nowe szczegóły na temat budowy swoich najnowszych okrętów podwodnych.

Koncern Saab ujawnił nowe szczegóły odnośnie swojego najnowszego okrętu podwodnego (A26), który jest już oficjalnie klasyfikowany jako typ Blekinge - od nazwy pierwszej jednostki budowanej obecnie dla szwedzkiej marynarki wojennej (drugi okręt otrzyma imię „Skåne”). Prezentacja całego programu odbyła się podczas specjalnego seminarium zorganizowanego w Sztokholmie 30 sierpnia 2019 r., w którym - dzięki transmisji online - mogli uczestniczyć specjaliści z całego świata. Szwedzi skorzystali z tego prostego sposobu komunikacji, by przedstawić postępy prac realizowanych głównie w zakładach Saab Kockums. Udostępnili też prezentację, która częściowo wyjaśniła odmienne podejście do sposobu projektowania i budowania najnowszych, szwedzkich okrętów podwodnych.

Seminarium zaczął Gunnar Wieslander, prezes Saab Kockums, który wskazał w jakich, coraz trudniejszych warunkach, muszą obecnie działać poszczególne marynarki wojenne: przy permanentnej obserwacji prowadzonej przez nowej generacji systemy obserwacji technicznej (w tym lotnicze i satelitarne). Te nowe środki pozwalają na praktycznie ciągłe i w czasie rzeczywistym tworzenie rozpoznanego obrazu sytuacji nawodnej. W takiej sytuacji jedynym środkiem, który zapewnia skrytość działania, pozostaje okręt podwodny.

W czasie całego seminarium koncern Saab zwracał uwagę szczególnie na jedna cechę budowanych u siebie okrętów podwodnych – na modułowość. Takie podejście jest szczególnie ważne w przypadku okrętów podwodnych, które - jak pokazują doświadczenia różnych marynarek wojennych - mogą być wykorzystywane nawet przez 50 lat. To właśnie dlatego tak przydatne są rozwiązania, które pozwalają na szybkie, proste i tanie wykonywanie potrzebnych prac modernizacyjnych i remontowych.

Projekty szwedzkich okrętów podwodnych są podporządkowane takiemu założeniu, co najwcześniej było widać w ich napędzie niezależnym od powietrza (AIP) opartym o silnik Stirlinga. Od samego początku był on budowany jako kompletny moduł, dzięki temu można go było wprowadzić poprzez dodanie nowej sekcji kadłuba o długości około 10 m już na okręcie HSwMS „Nacken” w 1988 roku.

image
Proces wprowadzania nowego modułu AIP do okrętu HSwMS „Nacken”. Fot. Saab

Takie podejście szczególnie sprawdziło się podczas ostatnio przeprowadzonej modernizacji dwóch starszych jednostek HSwMS „Gotland” i HSwMS „Uppland” (typu A19). Jednostki te w ramach prac „mid-life upgrade” otrzymały bowiem zdolności zbliżone do tych, jakimi będą dysponować nowej generacji okręty typu A26. Na zmodernizowanych Gotlandach zastosowano w sumie dwadzieścia ważnych systemów z Blekinge. Zalicza się do nich rozwiązania dotyczące: systemu walki, masztów, części mieszkalnej oraz kompleksu treningowego.

image
Na zmodernizowanych okrętach podwodnych typu Gotland zastosowano w sumie dwadzieścia ważnych systemów takich, jak na obecnie budowanych okrętach podwodnych typu Blekinge. Fot. Saab

Takie podejście jest również przydatne podczas samego procesu kompletowania i uruchamiania okrętu podwodnego. Na okręcie podwodnym może bowiem pracować jednocześnie nie więcej niż pięćdziesięciu stoczniowców (a więc praktycznie jedna osoba na jeden metr). Dlatego tak ważna jest możliwość wcześniejszego kompletowania gotowych i sprawdzonych modułów, które można budować nie tylko w innej hali, ale również w innych zakładach produkcyjnych.

Modułowość jest najbardziej widoczna podczas budowy najnowszych okrętów podwodnych typu Blekinge. Przewidując przeszłe programy modernizacyjne, w jednostkach tych wydzielono dziewięć modułów, które w sprawdzony już praktycznie sposób, mogą być odcięte i ponownie zamontowane (lub wymienione). Szwedzi zdają sobie bowiem sprawę, że nie można przewidzieć zadań, jakie mogą być stawiane okrętom podwodnych za 20-30 lat. By je później do tego przygotować może być potrzebna głęboka modernizacja i szwedzkie podejście może w tym na pewno pomóc.

image
Na okrętach podwodnych typu Blekinge wydzielono dziewięć modułów, które mogą być odcięte i ponownie zamontowane (lub wymienione). Fot. Saab

Najdalej wysunięty w kierunku rufy jest moduł z układem przekazania napędu, zbiornikami, systemem sterów oraz śrubą.

image
Rufowy moduł napędu i sterów na okrętach podwodnych typu Blekinge. Fot. Saab

Dalej wydzielono sekcję napędu niezależnego od powietrza AIP. Jest to oryginalnie opracowany i rozwijany przez Szwedów moduł, który od wielu lat sprawdza się w działaniach operacyjnych. Moduł ten zawiera - poza samym silnikiem Stilrlinga - również zbiornik na skroplony tlen (LOX). Przy czym tlen ten może być wykorzystywany nie tylko dla potrzeb AIP, ale również dla załogi. Szwedzi podkreślają, że rozmiar ten sekcji może się zmieniać w zależności od wymagań klienta odnośnie długości przebywania pod wodą. Im taka autonomiczność podwodna ma być większa, tym zbiornik tlenu musi być większy.

image
Moduł napędu niezależnego od powietrza na okrętach podwodnych typu Blekinge. Fot. Saab

Trzecią sekcją „wymienną” kadłuba jest moduł silnika diesla. I znowu Szwedzi mówią o możliwości zmieniania rozmiarów tego elementu w zależności od wymaganej przez klienta prędkości, mocy, manewrowości itp. Zależeć ona będzie także od zamówionej liczby silników (czy ma być jeden duży, czy dwa mniejsze).

image
Moduł silnika diesla na okrętach podwodnych typu Blekinge. Fot. Saab

Kolejna sekcja wymieniona na okrętach podwodnych typu Blekinge jest rozwiązaniem opcjonalnym, której prawdopodobnie nie będzie na jednostkach budowanych dla szwedzkich sił morskich. Jest to bowiem moduł z wyrzutniami pionowego startu, które według przedstawicieli Sabb mają pozwolić na wykorzystywanie uzbrojenia atakującego również cele na lądzie (rakiety manewrujące).

image
Moduł wyrzutni pionowego startu dla systemów uzbrojenia na okrętach podwodnych typu Blekinge. Fot. Saab

Piąta sekcja od strony rufy zawiera, przede wszystkim, zbiorniki paliwa oraz wody. Ich wielkość jest dobierana pod potrzeby klienta związane przede wszystkim z autonomicznością. Jest ona jednak również bardzo ważna jeżeli chodzi o właściwości morskie całego okrętu. Zbiorniki znajdują się bowiem w centralnej części kadłuba i ich projektowanie wymaga uwzględnienia bardzo wielu uwarunkowań – np. jeżeli chodzi o stabilność.

image
Moduł zbiorników na okrętach podwodnych typu Blekinge. Fot. Saab

Pod samym kioskiem znajduje się moduł mieszkalny, który jest również dobierany (jeżeli chodzi o wyposażenie i wielkość) pod potrzeby klienta. To właśnie tam załoga spędza bowiem większość czasu, przebywając pod wodą dzięki AIP nawet kilka tygodni. Musi więc to być miejsce, gdzie można wypocząć, co wymaga zapewnienia pewnego komfortu pomimo małej ilości dostępnego miejsca. Wyposażenie tej części będzie się również zmieniało wraz z zadaniami stawianymi przed okrętami. W przypadki wersji oceanicznej A26 (bo taka jest również proponowana przez Saab) trzeba np. uwzględnić konieczność działania przez okres dłuższy niż miesiąc.

image
Moduł „mieszkalny” na okrętach podwodnych typu Blekinge. Fot. Saab

Siódmą sekcją licząc od strony rufy jest moduł „operacyjny” z pomieszczeniem Bojowego Centrum Informacyjnego. To właśnie stamtąd steruje się praktycznie wszystkimi systemami na okręcie oraz prowadzi walkę. W sekcji tej przechowywane są również jednostki uzbrojenia (torpedy i rakiety), które nie znajdują się w wyrzutniach torpedowych.

image
Moduł „operacyjny” na okrętach podwodnych typu Blekinge. Fot. Saab

Dziobowa sekcja może być według Saab wykonana na wiele sposobów. Znajdują się tam bowiem standardowe wyrzutnie torpedowe (WT) kalibru 533 mm, ale w szwedzkiej wersji A26 jest również jeden cylindryczny dok MMP (Multi Mission Portal), który ma średnicę większą niż 1,5 m, długość ponad 6 m, i który został umieszczony centralnie pomiędzy pozostałymi WT. Szwedzi kilkakrotnie wspominali o tym rozwiązaniu w czasie Seminarium podkreślając, że może ono diametralnie zmienić sposób działania podwodników w przyszłości.

Dok ten ma być bowiem głównym elementem pozwalającym na rozszerzenia zakresu zadań okrętów podwodnych np. poprzez wykorzystanie większego rozmiarowo sprzętu dla komandosów, bezzałogowych pojazdów podwodnych, czy niestandardowego uzbrojenia (o średnicy większej niż 533 mm).

image
Dziobowa sekcja okrętów podwodnych typu Blekinge z cylindrycznym dokiem MMP (Multi Mission Portal). Fot. Saab

Szczegółów na temat budowy oraz wykorzystania MMP Szwedzi nie chcieli jednak zdradzić zasłaniając się tajemnicą. Nie pokazano również żadnych zdjęć tego rozwiązania, poza artystyczną wizją jego przyszłego zastosowania operacyjnego.

image
Wizja artystyczna wykorzystania cylindrycznego doku MMP na okrętach podwodnych typu Blekinge. Fot. Saab

Ostatnim modułem wymienianym przez Saab jest sekcja kiosku z masztami, która również może być kompletowana w zależności od specyficznych wymagań zamawiającego (np. jeżeli chodzi o typ zastosowanych masztów optoelektronicznych i peryskopów).

image
Sekcja kiosku okrętów podwodnych typu Blekinge z cylindrycznym dokiem MMP (Multi Mission Portal). Fot. Saab

Saab nadal w programie Orka

Bardzo ważna dla Polski była ostatnia część seminarium, związana z pytaniami od obserwatorów tego wydarzenia. Na wyraźne pytanie portalu Defence24.pl prezes Saab Kockums - Gunnar Wieslander - potwierdził bowiem, że pomimo zastopowania przez polski rząd programu Orka propozycja sprzedaży do Polski okrętów podwodnych typu A26 wraz z rozwiązaniem pomostowym jest nadal aktualna.

Szwedzi przyznali również, że nadal są bardzo poważnymi kandydatami w przetargu na okręty podwodne dla holenderskiej marynarki wojennej – współpracując w tym programie bardzo ściśle z największą w Holandii grupą stoczniową Damen.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 93
Reklama
say69mat
poniedziałek, 2 września 2019, 12:51

Jeżeli zdecydujemy się na zakup ex-brazylijskich U209 i modernizację przez Thyssen Ag ntp - w polskich stoczniach - to kwestia zakupu A26 ma sens, jeżeli zdecydujemy się na wersję okrętów z wyrzutniami VLS, przystosowanymi do działania w obszarach oceanicznych. Wówczas posiadanie dwóch typów op ma jak najbardziej racjonalne podstawy. Jeżeli rezygnujemy z wariantu OP, jako elementu strategicznego odstraszania, trzymamy się kooperacji z Niemcami.

Havana
niedziela, 1 września 2019, 12:11

Pan Prezydent Brazylii przybywa do Polski KC390 ,i U290 do kupienia Herculesy i Kobbeny

Marcin
niedziela, 1 września 2019, 01:21

Kupujemy op w Brazylii i szlus, Kobbeny i spalony Orzeł idą na złom, w sumie dobrze . W końcu bedą op na poziomie.

Imperial Palace
środa, 4 września 2019, 14:39

Tylko dlaczego na tak niski i znowu "pomostowym".

Pan Babinicz
niedziela, 1 września 2019, 00:06

..pro publico bono Poloniae" sie piniendze znajdom.. PKB rośnie, Vatcik kapie, kraik bogacisie.. sie ze śwedami dogadamy.. tehnotranswerek, kooperacyjka, leasing - ratki - lepszej reklamy nie będą mieli jak sie decydenci zdecydują - to i nam co skapnie sie rakiety dokupi.. byleby VLS miał na czym pływać to sie już producenci wygimnastykują żeby w niego wcisnąć swoje misile.. sie wie .. już widzę oczami wyobraźni jak wiceadmirał Aleksandr Michajłowicz Nosatow rwie z głowy włosy z powodu naszych A26-tek.. ..niech sie trolle trudzą i zmęczą, niedowiarkom gały z oczodołów powypadają a nam prędzej czy później - nie kaktus - ale flota podwodna urośnie - amen!! ..czego naszym podwodniakom , waćpanom i sobie winszuję.. ;)

Gort
niedziela, 1 września 2019, 11:46

Jak wynika z raportów NIK, to duże pieniądze są w Polsce modelowo marnowane. Dwie nitki Nord stream opasane są nasluchami, tak więc konieczny jest okręt, który sobie z tym poradzi. Dok do zadań specjalnych to doskonałe rozwiązanie. Jedyny problem, to pieniądze na realizację wszystkich priorytetowych programów. Wejście w F35 zamrozi na lata pozostałe.

Pol
sobota, 31 sierpnia 2019, 15:34

Tak brazylia to jest to postawimy obok naszych złomów razem równo bandą rdzewieć.Sa i plusy koszty uzytkowania odpadną.

Piotr ze Szwecji
sobota, 31 sierpnia 2019, 15:25

Program Orka powstał na podstawie Polskich Kieł. Kupujemy więc rakiety manewrujące razem z ich nosicielem, a nie sam okręt podwodny. Polskie okręty podwodne z założenia mają operować w zasięgu całego Bałtyku, ponieważ Polska ma na tym samym zasięgu interesy gospodarcze na Morzu Północnym. Morze Północne też jest płytkie, lecz tylko w południowej swojej części. Przed Zalewem Gdańskim leży także największa głębia Bałtyku, co wielu "domowych strategów" ignoruje. Francuzi ze swoim Scorpene oferują (ledwie od roku coś) transfer technologii budowy chyba teraz najlepszego kadłuba twardego, a Scorpen ze swoimi 350 m zanurza się głębiej niż A26 i Type215 z ich 250 m zanurzenia. To oznacza, że kiedy polski OP kładzie się na dnie, przyczajony ze swoimi rakietami manewrującymi, to dobrze byłoby gdyby wytrzymał twardsze stuknięcie o dno i to na trochę większej głębokości. Budowa modułowa kadłuba A26 może się po prostu nie nadawać.

bonar
sobota, 31 sierpnia 2019, 12:38

Wydaje mi się, że trzymanie się ze Szwedami, to byłoby coś b. realistycznego, technicznie są świetni, są blisko, i też specjalne mają ukształtowanie tej ich niby-wyspy, wszyscy wiedzą, jakie tam są miejsca - z czasem, kupując szwedzką technikę może i można by się dogadać, żeby tam coś mogło itakdalej...

prawieanonim
sobota, 31 sierpnia 2019, 12:33

Wyrzutnie VLS na tym okręcie mają sens tylko wtedy kiedy okręt będzie uzbrojony w głowice nuklearne w przeciwnym razie szkoda miejsca na kilka pionowych rur bo wartość bojowa kilku konwencjonalnych pocisków będzie bliska zeru. Ostatecznie można umieścić tam pociski przeciwokrętowe dużego zasięgu np LRASM.

Mar
sobota, 31 sierpnia 2019, 12:13

Szkoda ze nie będziemy ich mieli

sadex
sobota, 31 sierpnia 2019, 11:19

my potrzebujemy okretu z manewrujacymi.

kłopotek
sobota, 31 sierpnia 2019, 18:50

doczytaj ten artykuł do końca. Widać, że jest opcja dla manewrujących

Davien
sobota, 31 sierpnia 2019, 21:25

Kłopotek, tyle ze Szwedzi nie mają manewrujących i ich ci nie zaoferują. Obecnie OP z manewrujacymi to jedynie Scorpene.

kolo
niedziela, 1 września 2019, 12:09

Jak by nasi mieli trochę oleju w głowie to zapukaliby do Korei i zapytali o ich rakiety 1500 km robi robotę od biedy 800 km tez się nada. I tak Koreańczycy mieli by znowu darmową reklamę w tej części świata jak w przypadku armato-haubicy K9. Z kolei Szwedzi uzyskaliby znaczną przewagę swojego produktu w wypadku integracji A 26 z rakietami manewrującymi z Korei. Oba kraje by coś zyskały a i my mielibyśmy niezły sprzęt i moglibyśmy sporo od Szwedów i Korei wynegocjować.

say69mat
poniedziałek, 2 września 2019, 12:44

Korea ma zakaz reeksportu uzbrojenia jak i technologii wykorzystanej do jego produkcji. Jeżeli zawiera technologię oraz komponenty made in USA.

Davien
poniedziałek, 2 września 2019, 02:22

Panei Kolo po pierwsze watpliwe jest by Korea ot tak sprzedawała najnowsze swoje manewrujace. Po drugie HM2 to nie manewrujacy ale balistyczny i nie odpalisz go z żadnego z dost.epnych nam OP, po trzecie jest cos takiego jak MTCR i Korea przestzrega go co do joty . Do tego sam musisz się starac o te pociski, kupic e za swoje i za swoje zintegrować z OP.

sos
sobota, 31 sierpnia 2019, 14:10

My potrzebujemy OP z pociskami jądrowymi. Wtedy można wydać każde pieniądze. Inne opcje , to wyrzucona kasa i tu rację ma Box123.

Fff
poniedziałek, 2 września 2019, 12:02

Dokladnie tak. Nam potrzeba rakiet z glowicami jadrowymi i srodkow przenoszenia takich jak oceaniczne OP a nie szlupki na baltyk.wszystko inne to wyrzucanie pieniedzy

Polarny Miś
sobota, 31 sierpnia 2019, 13:11

A za co? Mon ma 235mln usd tylko

Hektor
sobota, 31 sierpnia 2019, 10:28

Skoro jest AIP, to po co moduł silnika diesla? Przecież taki napęd nadaje się tylko do pływania nawodnego w czasie pokoju. W czasie wojny aby uniknąć wykrycia okręty podwodne będą pływać cały czas pod wodą. Co prawda istnieje coś takiego jak chrapy, ale na współczesnym polu walki ich użycie to ogromne ryzyko. Gdybym ja był konstruktorem, to wywalił bym silnik diesla, a w zamian umieściłbym większe zbiorniki na ciekły tlen.

Boczek
poniedziałek, 2 września 2019, 12:15

Jeden moduł Stirlinga do zaledwie 75 kW.

Grredo
niedziela, 1 września 2019, 16:02

Nie fantazjuj. Okręt musi mieć możliwości uzupełnienia paliw nawet w podrzednym porcie rybackim. Co do rakiet trzeba kupić taki system by u sojuszników można było uzupełniać zapasy. Jedno jest pewne. Orety muszą być kontraktowane wraz z integracją wszystkich systemów walki i uzbrojenia. Zakupy w częściach to pomyłka. Widać to na przykładzie programu Gawron.

lol
sobota, 31 sierpnia 2019, 15:53

A w razie awarii AIP wyciągniesz wiosła i będziesz wiosłował? Po porcie i powierzchni będziesz pływał na cichym AIP, żeby wróg mógł nagrać sygnaturę akustyczną okrętu na tym napędzie i łatwiej go znaleźć w zanurzeniu? Masz jeszcze jakieś genialne pomysły?

Hektor
sobota, 31 sierpnia 2019, 22:22

Tak jasne. Bo jedyny sposób na zdobycie sygnatury akustycznej to wysłanie szpiega z krainy deszczowców co by pływał łódką przy wejściu do portu wojennego udając wędkarza mając na końcu wędki zamiast haczyka zespół hydrofonów.

lol
niedziela, 1 września 2019, 17:21

Nie geniuszu, wystarczy że na dnie portu umieści się czujniki. Na otwartym morzu nie przewidzisz którędy OP popłynie, żeby go nagrać. W porcie nagrasz wszystko. Dotarło?

Hunter
sobota, 31 sierpnia 2019, 14:51

Hektor widać nie bierzesz pod uwagę awarii AIP a jak się zepsuje na morzu to co wiosła? To jest alternatywa jako zabezpieczenie

Hektor
sobota, 31 sierpnia 2019, 22:32

Takie skrajnie asekuracyjne myślenie doprowadziło do tego, że wiele pierwszych statków i okrętów miało dodatkowo maszty z żaglami. Ciekawe dlaczego szybko zaprzestano budowy takich "mieszańców"?

sd
niedziela, 1 września 2019, 17:18

Bo silniki parowe po wielu latach unowocześniono i nie były już tak awaryjne jak na początku. To samo czeka AIP. W razie awarii zbiornika z tlenem czym zasilisz aip?

Hektor
sobota, 31 sierpnia 2019, 22:17

Przecież są jeszcze akumulatory.

Nikt
sobota, 31 sierpnia 2019, 11:50

I pływał 24/7 na nqpędzie AIP? : )

Patriota
sobota, 31 sierpnia 2019, 09:48

Szwedzi zapomnijcie,ten nieudolny rząd już uwalił program Orka,tak jak i już została uwalona Narew i drugi etap Wisły.Polska ma armię defiladową nie nadającą się do żadnych działań zbrojnych,po kilka sztuk sprzętu kupiono do pokazania na paradzie.

Havana
sobota, 31 sierpnia 2019, 13:02

Orka się obudziła Jest okazjaz Brazylii U209

Patriota
sobota, 31 sierpnia 2019, 23:25

Miały być nowe okręty z pociskami manewrującymi a nie szrot z Brazylii

ryba
sobota, 31 sierpnia 2019, 12:45

narzekacz pospolity hehe to polsce zagraża najbardziej ,na Orkę na dziś niema zbyt wiele kasy a narew czeka na finalizacje pierwszego etapu wisły no chyba wiesz z jakiego powodu są dwa IBCS I efektor

Patriota
sobota, 31 sierpnia 2019, 23:24

Toż jest pierwszy etap Wisły a już się mówi że z drugiego etapu chcą rezygnować bo przecież trzeba kupić kilkanaście samolocików.I zostaniemy z dwoma bateriami które tak naprawdę bez drugiego etapu nic nie znaczą.Będzie co pokazać na paradzie :) A w razie W jedną baterię rozstawią na Żoliborzu a drugą na Nowogrodzkiej żeby naczelnik ze świtą mógł dojechać na lotnisko i prysnąć nowiutkimi samolotami

Darfiq
sobota, 31 sierpnia 2019, 08:56

Idealne rozwiązanie dla nas ,tylko... ktoś sie postawi i przepchnie? możemy sobie poskładać jak lego co nam potrzeba

prawieanonim
sobota, 31 sierpnia 2019, 12:41

Najgorsze rozwiązanie z możliwych bo ten okręt to mieszanina rozwiązań technologicznych z różnych krajów. Pakując się w A26 pakujemy się w skomplikowany łańcuch dostaw podzespołów i koszty. Najlepsza oferta to niemiecka oferta. Okręt budowany na miejscu z najnowszymi niemieckimi technologiami. Niemieckie systemy i niemieckie uzbrojenie.

Davien
sobota, 31 sierpnia 2019, 21:27

Ale jedynie pod warunkiem ze sie nei uprą przy pociskach manewrujacych od razu. W tym wypadku pozostaje wyłacznei Scorpene z MdCN, bo ani Niemcy ani Szwedzi zwyczajnie nie maja takich pocisków.

Boczek
poniedziałek, 2 września 2019, 12:20

Nie uprą się już, bo nie ma żadnych OP z manewrującymi z jednej ręki, a już na pewno nie OP z AIP, a jeszcze mnie OP AIP - MdCN sub nie istnieje. Najbardziej prawdopodobny z jednej ręki wydaje się być 212CD.

Davien
wtorek, 3 września 2019, 19:25

Panie Boczek, znowu?? To moze wyjaśni pan co było odpalane z wyrzutni podwodnej podcfzas testów MdCN i z jakim to MdCN jest zintegrowany startowo Suffren?? Do tego Scorpene jak najbardziej posiada AIP wiec panei Boczek....

prawieanonim
niedziela, 1 września 2019, 17:15

Z tymi pociskami to taki sam poroniony pomysł jak ze SkyCeptorami do Narwi. Kolejna spuścizna po byłym na szczęście ministrze MONu. Teraz kiedy INF odchodzi w zapomnienie należy się zainteresować mobilnymi wyrzutniami rakiet manewrujących.

Davien
poniedziałek, 2 września 2019, 02:31

Tyle ze jak na razie jedynie Rosjanie maja cos takiego na Zachodzie tego nie było bo nie były zwyczajnie potzrebne. I dalej nie są.

prawieanonim
środa, 4 września 2019, 13:17

Na Zachodzie nie są potrzebne bo Zachód ma w czym wybierać jeśli chodzi o środki odstraszania. W Polsce są potrzebne bo jaka jest nasza armia to każdy widzi a my potrzebujemy skutecznego straszaka.

Davien
czwartek, 5 września 2019, 11:47

Tyle ze nie do.ść że najpierw musimy kupic te manewrujące, a tu łatwo nie bedzie to jeszcze sami do nich opracowac te wyrzutnie.

ET
niedziela, 1 września 2019, 13:04

Ale Szwedzi nie stawiają problemów z ewentualną integracją Tomahawk, a Niemcy tez nie robili problemów z Popeye. W dodatku w A 26 jest miejsce na duże wyrzutnie pionowe. Orka ma tylko sens jako broń odwetowa, a zasięg francuskich pocisków to - o ile dobrze pamiętam - jakieś 350 km. Mało. Wybór oferty szwedzkiej to stawianie na USA, niemieckiej i francuskiej - na UE. To jest wybór geopolityczny, zasadniczo w obu wypadkach błędny, bo konflikt amerykańsko-chiński znów uczyni z Rosji "sojusznika naszych sojuszników", ze wszystkimi wynikającymi stąd konsekwencjami. Pierwsze symptomy nowego "resetu" już widać, wystarczy uważnie patrzeć.

Davien
poniedziałek, 2 września 2019, 02:28

Panie ET, a ma pan te Tomahawki?? Niemcy nie integrowali Izraelczykom żadnych Popeye Turbo SLCM, zrobił to sam Izrael. Nie integracja jest problemem ale pozyskanie pocisków manewrujacych. Zasieg MdCN to ponad 1000km , 450 to miał jak odpalali go w testach bez kapsuły. Szwedzi panie ET nie oferuja żadnych manewrujących a Tomahawków z USA nigdy nie dostaną . I tyle panie ET, chce pan OP z manewrującymi na starcie to jedynie Scorpene i MdCN, bo nawet rosyjskie 636 dostałbyś z 3M14E o zasięgu 290km:)

ET
środa, 4 września 2019, 23:33

Oczywiście że Niemcy nie integrowali Popeye, tylko wmontowali wyjątkowo duże wyrzutnie torpedowe, o wiele za duże dla torped... ;) Co do pozyskania pocisków, to jest właśnie powód zawieszenia "Orki" - Amerykanie nie chcą udostępnić Tomahawk, więc Orka nie ma sensu (o własnym programie pocisku manewrującego nikt w Polsce nie myśli, choć 30 lat temu mieliśmy zapas 300 silników SO-3 do Iskry) . Do Tomahawk pasuje W64, i sam taka możliwość podziałała by na Kreml jak czerwona płachta na byka, a ostatnią rzeczą której Wuj Sam by sobie życzył, to przyspawania Moskwy do Pekinu. To samo ze skuteczną przeciwpancerną ammu M829A3. Technicznie polskie Leo mogły by nią strzelać i pewnie rozpruły by nią nawet T-14, ale politycznie to jest niemożliwe, bo Wuj Sam tak samo dziś potrzebuje Rosji przeciw Chinom jak Roosvelt z Churchilem sowietów przeciw Niemcom, dlatego wystawia nas tak samo jak wystawili tamci. Pan widzisz drzewa, panie Davien, tylko nie dostrzegasz lasu ;)

Davien
czwartek, 5 września 2019, 11:52

Dokładnie panei ET wg Niemieckiego MON-u wyrzutnie torped kalibru 650mm miały słuzyc do odpalania Harpoonów w adapterach a okrety powstały zanim w ogóle Izrael skończył opracowywanie Popeye Turbo SLCM wiec jak widać.... Amerykanie nie sprzedają Tomahawków nikomu, nawet izrael ich nie dostał, jedynie UK. Do zadnego obecnie Tomahawka nie pasuje głowica W64, ostatnie TLAM-N wycofano z uzytku i złomowano juz pewien czas temu:) USA nikomu panie ET nie sprzedaje M829A3 amunicja eksportowa to K-EV A1-4 z rzeniami ze spieku wolframu, równie skuteczna jak niemieckie DM. Naprawde panie ET moze bez teorii spiskowych bo to nudne się robi:)

ET
niedziela, 8 września 2019, 01:53

Co do oświadczeń niemieckiego MON, niech każdy w nie sobie wierzy, jeśli to mu poprawia samopoczucie. Amerykanie nie mogą dostarczać środków przenoszenia broni jądrowej innym państwom niż te z którymi mają układ (tak jak z UK) i które należą do "atomowych" sygnatariuszy NPT, a państwo żydowskie do nich nie należy, dlatego prawo im tego zabrania. Odmowa rozmów w sprawie Tomahawk dla Polski jest decyzją polityczną, która położyła Orkę. Polska nie jest zwykłym "sojusznikiem" USA tylko państwem frontowym, który w razie gorącego konfliktu ryzykuje przyjęcie jądrowego uderzenia deeskalacyjnego, jednego lub więcej, jeśli jedno nie wystarczy do kapitulacji. Jestem Polakiem i mam gdzieś (oględnie rzecz ujmując) zasady, które sobie przyjmują USA w handlu bronią. Interesuje mnie jedynie co jest technicznie możliwe i gdzie stosuje się zapory stricte polityczne. Jeśli takie zapory da się stwierdzić, proponuję logiczne wyjaśnienie ich natury. Wekslowanie tego frazą "spiskowych teorii" może wynikać albo z intelektualnej nieporadności albo/i braku niezależności własnych sądów (ktoś płaci i wymaga). Tertium non datur. Limitować zdolności obronne restrykcjami eksportowymi, to sobie USA mogą w przypadku Hondurasu czy Salwadoru. Jeśli władze RP się na to godzą, to jesteśmy bananową republiką, a nie wolnym krajem. To jest problem na który próbuję zwrócić uwagę, a nie drugorzędne kwestie techniczne - ten prawdziwy fetysz "znafcóf"

NEMO
niedziela, 1 września 2019, 09:49

Jak mają już być nowe okręty to tylko z pociskami manewrującymi,lepiej mieć takie uzbrojenie niż nie mieć go wcale......Ale znając życie żadnych okrętów nie będzie,zaledwie dwie baterie Patriot uwaliły całą resztę i niema pieniędzy.Kupi się po kilka sztuk sprzętu i na paradzie będzie co pokazać,ludziom że coś się robi też będzie jak wmówić

say69mat
poniedziałek, 2 września 2019, 13:34

Nie tyle z pociskami manewrującymi ile z wyrzutniami, do których można załadować dowolną konfigurację pocisków balistycznych, manewrujących, przeciwlotniczych, przeciwrakietowych. Osobną kwestią są koszta utrzymania tego typu okrętu, z reguły klasy oceanicznej w linii. Stąd, czy nie prościej jest kupić okręty nawodne jako platformy efektorów opl/opr oraz pocisków manewrujących???

Davien
poniedziałek, 2 września 2019, 02:30

Pociski manewrujące mozna dokupic pózniej( o ile sie uda) to nie ejst podstawowe uzbrojenie OP zwłaszcza w ilości 4-6 rakiet na okręt. A co do patriotów to akurat nic nie uwaliły, ba będize też 2 etap na pozostałe 6 baterii. ale jak MoN z budżetu finansyje takie rzeczy jak ławki grające....

grundy
sobota, 31 sierpnia 2019, 03:41

Minus to chyba Tactical Module. Centrum operacyjne i składowana pod nim rezerwowe uzbrojenie, to że tak powiem średnio dobre rozwiązanie. Choć ciężko wymyślić na OP modułowym coś innego w takim układzie.

Boczek
poniedziałek, 2 września 2019, 12:28

Nie ma czegoś takiego jak OP niemodułowe. Wszystkie OP sprzedawane na eksport (i nie tylko) są tak opracowane - 209/214 z AIP lub bez, 212A ze śluzą dla specjalsów lub bez, 216 z VLS (Vertical Multi-Purpose Lock - VMPL, tu nawet z modulami w module) lub bez - tu nawet dalej niż Szwedzi, bo istnieje projekt i techniczny i handlowy.

cv
sobota, 31 sierpnia 2019, 15:54

Jedyna osoba która zwróciła na to uwagę.

Box123
sobota, 31 sierpnia 2019, 03:20

Pytanie czy Polska faktycznie potrzebuje teraz nowych okrętów podwodnych. Być może lepszym rozwiązaniem jest kupić dwa używane od Brazylii o czym się od pewnego czasu mówi, a środki z okrętów przeznaczyć na inne cele. Przede wszystkim skupić się na: wisle, Narwi z pełną licencją (najlepiej na camm i camm-er) i na na jej podstawie opracować np pioruna2 o zasięgu do 12km; projekcie nowego czołgu (przynajmniej 65t), kupieniu większej ilości pocisków przeciw pancernych i p-lotniczych ( a nie 40 wyrzutni javelinow bo to jest niepoważne, bo nawet 400 sztuk bylo by nie zaduzo, i to niezależnie od pirata) czy może dorzuceniu eskadry f35 tak żeby dwie były do 2026 i jedna potem + reanimowac homara (zamówić od razu 140sztuk z polonizacja i transferem technologi przynajmniej na rakiety 80km + produkcję u nas rakiet 150 i 300km bo to je powinniśmy mieć przede wszystkim). Na tym tle kupowanie za 10mld trzech okrętów podwodnych które w najlepszym razie odpala ok 30 rakiet to marnowanie środków. Może już lepiej skoro traktat inf przestał obowiązywać rozpocząć pracę nad naziemną wyrzutnią np do tomahawkow, a jeśli Amerykanie nie chcieli by nam sprzedać ich w większej ilości poszukać innego rozwiązania.

Trzeźwy
sobota, 31 sierpnia 2019, 20:44

Fantasto , zejdź na ziemię! Zebrałeś pomysły zbyt drogie i zbyt skomplikowane w polskich realiach. Pojedynczo już tylko sama czy Orka, czy Harpia , czy nowy czołg MBT wykańczają nasz budżet. Po wtóre każda "polonizacja" w tym np. Homara powoduje automatycznie podrożenie go 2 razy, bo oferta PGZ była droższa 2x niż czysta wersja amerykańska. Dlatego wzięliśmy już pierwszą baterie amerykańską! Przemyśl swoje koncepcje, "wishfull thinking" nie działa!

Tak myślę
niedziela, 1 września 2019, 02:20

"Po wtóre każda "polonizacja" w tym np. Homara powoduje automatycznie podrożenie go 2 razy, bo oferta PGZ była droższa 2x niż czysta wersja amerykańska. Dlatego wzięliśmy już pierwszą baterie amerykańską! " Zależy gdzie się kupuje. U wuja Sama na pewno będzie znacznie drożej, i jeszcze drożej w trakcie eksploatacji konserwacji, napraw. U innych może być taniej i z transferem. Wpisz w wyszukiwarkę: Serbskie raki i homary.

asd
sobota, 31 sierpnia 2019, 15:57

Jeśli mielibyśmy kupić stary złom, który za parę lat znowu trzeba zastąpić, to lepiej nie kupować NIC, a za te pieniądze kupić NOWY sprzęt dla inne części wojska. Nie stać nas na oszczędzanie. Pozorna oszczędność na zakupie starych kryp to topienie milionów, które można było dołożyć do nowego okrętu.

Patriota
sobota, 31 sierpnia 2019, 15:48

Wszystko ładnie,pięknie piszesz tylko to nie realne bo ten rząd tworzy armię defiladową,po kilka sztuk sprzętu właśnie do pokazania na paradzie i paplanie że to Ameryka nas obroni

Tak myślę
sobota, 31 sierpnia 2019, 00:40

Najlepsze dla Polski są miniaturowe okręty podwodne z Korei Południowej w ilości 5szt. https://www.defence24.pl/koreanski-miniaturowy-okret-podwodny-dla-tajlandii

lol
sobota, 31 sierpnia 2019, 16:00

Tak myślisz? A dlaczego? Bo nie zmieszczą się na nim rakiety manewrujące? To może kupcie je sobie do Kaliningradu? To, że mamy zabytkowe Kobbeny nie znaczy że potrzebujemy je zastąpić równie małym i nędznie uzbrojonym okrętem.

Tak myślę
niedziela, 1 września 2019, 02:14

Tak własnie myślę, że ponosi was fantazja z tymi rakietami manewrującymi. Zapewne chcielibyście Amerykańskie? Są stanowczo za drogie, a innymi wojsko zapewne nie będzie zainteresowane nawet gdybyśmy otrzymali zastrzyk technologii. Kierunek jest na Made in USA.

Davien
środa, 4 września 2019, 18:39

A jakie ma pan obecnie pociski manewrujace dostepne w handlu?? Bo poza Tomahawkami( mało prawdopodobne) i MdCN ( tylko z OP z Francji ) pozostał panu 3M14E z Rosji o zasięgu całych 290km( MTCR sie kłania) i koreański Huynmoo-3C( prawdopodobieństwo jak przy Tomahawku).

Trff
sobota, 31 sierpnia 2019, 15:38

Najlepsze bo? Spodobał Ci się kolor? Rozmiar? Jakieś konkrety?. 5? A dlaczego nie 3 lub 6? Kolejny myśliciel z netu.

Tak myślę
niedziela, 1 września 2019, 02:11

Jesteś kolejny fantasta z netu. 5sztuk- jeden jest w naprawach, drugi w przeglądach i konserwacji, a trzy pływają po Bałtyku chroniąc nasze porty. Okręty uzbrojone w rakiety to fantazja na którą nas nie stać. Na Bałtyk te małe jednostki wystarczą. Są tańsze w eksploatacji od innych okrętów. Lepiej mieć 30% czegoś niż 100% niczego.

Luke
sobota, 31 sierpnia 2019, 00:36

Ja jestem wlasnie za tym projektem z rakietami. A26 jest przyszloscia.

kłopotek
sobota, 31 sierpnia 2019, 18:54

problemem w tym wypadku mogą być rakiety, a raczej ich brak

ck
piątek, 30 sierpnia 2019, 22:58

Wszystkie oferty są ciekawe. W sumie to czemu nie kupić od każdego oferenta po jednym okręcie? Przetestuje się w praktyce, a kiedyś zastąpi okrętami tego którego OP lepiej się sprawował.

Diadem
sobota, 31 sierpnia 2019, 17:36

Przeczytaj siebie jeszcze raz i zastanów się jakie koszty logistyczne by to oznaczało.

ck
niedziela, 1 września 2019, 17:35

Przy takiej zbieraninie różnego złomu jaki mamy, 3 różne OP nie robią ŻĄDNEJ różnicy. Jedynie potencjalny wróg miałby problem, bo każdy OP miałby inną sygnaturę akustyczną, inne rakiety manewrujące itd. Logistyka jest żadna. Obecnie nie potrafimy wyremontować ani Kobbena ani Orła bez współpracy z producentami tych okrętów. Z nowymi będzie podobnie. "Logistyka" dostaw paliwa, we wszystkich przypadkach wymaga dodatkowych dostaw ciekłego tlenu, ON już mamy w MW, w niemieckim OP trzeba dodatkowo czystego wodoru. Wielkie mecyje na 3 okręty. Uzbrojenie raz załadowane ma szansę dotrwać do końca eksploatacji OP co widać po naszych OHP, więc tu też nie ma problemów logistycznych. Gdybyśmy mieli 100 OP, to można by było podyskutować o logistyce. W przypadku TRZECH OP czy nawet czterech(jeśli Francuzi wyremontują Orła), żadne problemy logistyczne nie występują, bo to nie olbrzymia flota tylko pojedyncze okręty.

Davien
środa, 4 września 2019, 18:42

Panie CK miąłby pan koszmarek logistyczny jak chodzi o AIP, pociski manewrujące tylko na francuskim OP, rózne systemy dowodzenia czyli rózne szkolenie załóg itp.

Nikt
sobota, 31 sierpnia 2019, 11:52

Wiesz że można poprostu poprosić o okręty testoqe do testowania? XD

ks
niedziela, 1 września 2019, 17:38

A myślisz że stocznia to salon samochodowy, i mają flotę okrętów stojących na kołkach czekających na zakup lub wypożyczenie? Jak zapłacisz to zbudują w zamówionej konfiguracji. Bez tego nie budują bo każdy ma inne wymagania co do modułów okrętu.

KOSA
piątek, 30 sierpnia 2019, 22:32

NASZ MON JUŻ Dawno powinien wejść w ten program 2 okręty plus opcja na kolejne 2 a dodatkowo remont porządny i modernizacja ORŁA !!! A obowiązkowo moduł z rakietami !!! na 4 okrętach … Tylko u nas jest mega sabotaż . i nic nie będzie. DYWERSJA .

Erf
sobota, 31 sierpnia 2019, 15:39

MON nie jest od zakupów uzbrojenia.

w
piątek, 30 sierpnia 2019, 21:06

wejsc w to . Dokończyc takze pozostałe 7 szt Gawronów z pomocą Szwedów i Brytyjczyków. A kazdego kto wspomnie o 'dialogu.." za drzwi

Dda
sobota, 31 sierpnia 2019, 15:41

A czemu Szwedów i Brytyjczykow? A może Holendrów i Duńczyków? A może z pomocą USA co? Nie? A może Somalia nam pomoże lub Korea....A Francja? Co obraziłes się na innych? Litości

gerge
piątek, 30 sierpnia 2019, 19:55

Idealne dla nas!!!

Marek1
piątek, 30 sierpnia 2019, 19:35

Pytanie do DEF24 - czy ktokolwiek z IU/MO lub IMW w ogóle wziął udział w tym seminarium, choćby nawet online ?

Navigator
piątek, 30 sierpnia 2019, 18:08

Za późno kupujemy U209-1400 z Brazylii Cena 200 do 300 mln usd Startuje tez Peru ktore juz ma 6 sztuk to i chce stary zlom wymienić

Pol
piątek, 30 sierpnia 2019, 17:48

Dla nas to najlepsze rozwiazanie bo można zbudowac sam dok wyzutni pionowego startu i testowac rakiety przed montażem całego okrętu w razie awari tracimy tylko jeden moduł. A otwarte oprogramowanie stwarza nowe mozliwosci zbudowania własnnego drona czy innego rodzaju uzbrojenia własnej produkcji.Chociażby drona do patrolowania baltic pipe.czy poszukiwawczego złoży ropy gazu na dnie oceanów.Nie stac nas na stary złom z brakiem wizi modernizacji i zamknietym oprogramowaniem.

olo
piątek, 30 sierpnia 2019, 17:24

Nie będzie żadnych nowych OP odkupią stare U 209 od Brazylii jako rozwiązanie pomostowe przed wprowadzeniom nowego, którego nota bene nigdy nie będzie. Ot i cała modernizacja MW WP.

ryba
piątek, 30 sierpnia 2019, 17:22

Na dzień dobry nasz OP powinien być tani bo bałtyk to taka kałuża i raczej nigdzie poza wybierać sie nimi nie bedziemy co innego fregata która powinna miec wiekszy zasieg i uzbrojenie umożliwiajece obronienie sie przed każdym zagrożeniem.

SimonTemplar
sobota, 31 sierpnia 2019, 16:12

No cóż. Gadasz bzdury. Bałtyk jest mały ale działanie małych OP jest tu nie tylko możliwe.ale i wskazane. Morze płytkie al są miejsca głębokie. Nasze OP będą działać głównie na Bałtyku ale powinny mieć możliwość swobodnego przepływu poza Bałtyk, aby co niektórzy nie znali dnia ani godziny kiedy z odległości 50km od brzegu spod wody zostanie.wystrzelony pocisk manewrójący o zasięgu 3000 do 4000 km.. Spójrz na linie brzegowe na wschód od Finlandii a zrozumiesz, dlaczego Rosjanie nie chcą aby Polska miała małe okręty podwodne z rakietami manewrującymi o takim zasięgu, do tego zdolne podpłynąć niepostrzeżenie niemal.wszędzie. A26 jest konstrukcją bardzo trudną do wykrycia w zanurzeniu a jeśli czytałeś artykuł to wiesz, że w.odpowiedniej wersji może przebywać pod wodą ponad miesiąc bez najmniejszego problemu.

sobota, 31 sierpnia 2019, 11:05

Powielasz rzeczywista nie prawdę pogadaj z podwodn

Anty sknera
piątek, 30 sierpnia 2019, 17:03

Okręt idealny na Bałtyk , ale tylko wtedy jeśli będzie posiadał rakiety woda ziemia

asf
piątek, 30 sierpnia 2019, 16:52

Oferta szwedzka jest najlepszym rozwiązaniem dla Polskiej Marynarki. Niestety MW jest u nas niesłusznie niedoceniana, w konsekwencji czego jest wiecznie niedoinwestowana...

Willgraf
piątek, 30 sierpnia 2019, 16:43

i jako jedynie zaproponowali remont ORP ORZEŁ III !!!

Patcolo
sobota, 31 sierpnia 2019, 01:00

Francuzi tez proponowali remont tej jednostki

dfg
piątek, 30 sierpnia 2019, 22:52

Chyba ci się z ofertą Francuską pomyliło.

Davien
piątek, 30 sierpnia 2019, 22:26

Willgraf , remont i modernizacja Orła to oferta Francuska nie Szwedzka:))

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama