Przeciwradiolokacyjne HARM-y lecą na Bliski Wschód i Tajwan

7 czerwca 2019, 12:48
030909-N-9907G-502
Podwieszanie rakiety AGM-88 HARM pod skrzydła samolotu F/A-18C Hornet ma pokładzie lotniskowca USS „Theodore Roosevelt”. Fot. F. Grimm/U.S. Navy

Koncern Raytheon otrzymał kontrakt o wartości 355,4 milionów dolarów na modernizację rakiet antyradiolokacyjnych typu AGM-88B HARM pochodzących z zasobów sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych i przekazanie ich dla Bahrajnu, Kataru i Tajwanu. Amerykańskie siły zbrojne armia w tym czasie zamawiają już nowsze pociski AGM-88E AARGM i rozwijają system AGM-88G AARGM-ER, wytwarzane przez koncern Northrop Grumman.

O kontrakcie udzielonym koncernowi Raytheon powiadomił amerykański Departament Obrony 21 maja 2019 r. Umowa dotyczy bowiem sprzedaży wrażliwych technologii do dwóch krajów, z uwagą obserwowanych przez swoich sąsiadów (Tajwanu i Kataru). Pomimo niechęci większości innych państw arabskich w odniesieniu do Kataru oraz protestów władz w Pekinie związanych z jakimikolwiek próbami unowocześniania tajwańskich sił zbrojnych, Amerykanie zdecydowali się przekazać do obu tych krajów (i Bahrajnu) partię posiadanych w zapasie rakiet antyradiolokacyjnych AGM-88B HARM (High Speed Anti-Radiation Missiles).

Rakiety te zostaną wcześniej zmodernizowane, co będzie związane m.in. z wymianą (lub certyfikacją) paliwa silników rakietowych oraz wymianą podzespołów elektronicznych. Zastosowany zostanie m.in. zmodyfikowany blok sterowania HCSM (HARM Control Section Modification) opracowany wcześniej przez koncern Raytheon na zamówienie Pentagonu. Blok ten otrzymał już odbiornik GPS, zmodyfikowany blok precyzyjnej nawigacji inercyjnej z żyroskopem światłowodowym oraz cyfrowy komputer pokładowy (rakiety wersji AGM-88A HARM miały dane o radarach wprowadzane do pamięci EEPROM, natomiast AGM-88B HARM miały już komputer pokładowy, ale przestarzały technologicznie).

Takie zmiany pozwalają systemowi pokładowemu i rakiecie określić lokalizację emitera radaru i uderzyć w stację radiolokacyjną nawet wtedy, gdy wyłączy ona nadawanie. Istnieje dodatkowo możliwość takiego zaplanowania trasy, by nie obejmowała ona rejonów, w których pociski antyradiolokacyjne nie powinny działać. Amerykanie chcą również przerobić niewielką partię pocisków bojowych AGM-88B na pociski szkoleniowe CATM-88B (Captive Air Training Missiles).

Modernizacja HARM-ów była konieczna, ponieważ są to pociski wykorzystywane od połowy lat osiemdziesiątych i ich skuteczność w odniesieniu do najnowszych radarów stawała się coraz mniejsza. Tymczasem jest to rodzaj broni, który daje takim krajom jak Tajwan czy Katar możliwość neutralizowania nowoczesnych, rakietowych systemów przeciwlotniczych - wywodzących się z rosyjskich systemów S-300 i S-400 i wykorzystywane np. przez Iran czy Chiny (eliminując radary naprowadzania stanowiące „piętę achillesową” tych systemów).

Rakiety HARM są to pociski o długości 4,1 m i średnicy 0,254 m, o masie 355 kg, poruszające się w kierunku celów z prędkością ponad dwukrotnie przekraczającą prędkość dźwięku. Ich pasywna głowica naprowadzająca namierza się na źródło promieniowania radiolokacyjnego, którymi są głównie radary wykorzystywane w systemach obrony powietrznej.

Ładunek bojowy o masie około 66 kg i wymuszonej fragmentacji może być uruchamiany dzięki laserowemu zapalnikowi zbliżeniowemu FMU-111/B. Pozwala to zarówno na niszczenie odłamkami obiektów „przestrzennych” (takich jak systemy duże systemy antenowe), jak również na uderzenie bezpośrednie w urządzenia kompaktowe (takie jak mobilne rakietowo-artyleryjskie zestawy przeciwlotnicze).

Prace modernizacyjne nad pociskami AGM-88B HARM będą realizowane przez zakłady koncernu Raytheon w Tucson i mają zostać zakończone do 2027 roku. Pośrednikiem ze strony amerykańskiej w realizacji umowy będzie centrum logistyczne USAAF (Air Force Life Cycle Management Center) w Warner Robbins w stanie Georgia.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Reklama
Fanklub Daviena
piątek, 7 czerwca 2019, 15:12

Ale S-300/400 dla HARMa teraz nie wyłączają transmisji - mają specjalny oświetlacz puszczający transmisję w glebę kilkaset metrów od zestawu i HARM leci w tą oświetloną glebę jak Reksio za kością...

Davien
piątek, 7 czerwca 2019, 22:50

Funku, nie mają nic takiego wiec nie kłam. A HARM kieruje sie na żródło transmisji czyli biedny radar:)

xd
niedziela, 9 czerwca 2019, 07:56

a skąd wiesz że nie ma co w wikipedii nie napisali to nie istnieje czy może projektowałes s400 i stąd posiadasz taką wiedzę

Davien
niedziela, 9 czerwca 2019, 20:46

Panie xD system obrony dla S-400 pod nazwa Morfeusz został dokładnie opisany po tym jak Rosja z niego zrezygnowała. Do tego to co opisał funclub nie uratowałoby niczego. Pocisk antyradarowy nie leci na emisje ale na żródło tej emisji wiec radar i tat i tak oberwie, swiecenie w glebe najwyzej wyjałowi parę rosówek.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
piątek, 7 czerwca 2019, 19:35

HARMy nie są atakowania S300 S400 do rozwalania S300/400 są nisko latające pociski manewrujące bo mają odpowiedni zasięg i odporność na wykrycie, HARMy maja za mały zasięg i są łatwe do zestrzelenia, są dobre do obrony przed systemami średniego i małego zasięgu

Davien
niedziela, 9 czerwca 2019, 20:48

Pnaioe Brzeczyszczykiewicz. S-300/400 nie am czym zestzrelić HARM-a, a zasięg odpalenia dla celu typu mysliwiec dla S-400 to maks 120km z wiatrem z tyłu. Zasieg HARM-a jest podobny więc biedny radar.

Antyfanklub
piątek, 7 czerwca 2019, 17:07

Wierzysz w to czy tak kazali napisać?

Tweets Defence24