Reklama

NSM – wielozadaniowy pocisk przeciwokrętowy

1 lipca 2019, 10:21
Zdj Hero - Precision Weapons
Rakieta NSM odpalona z wyrzutni lądowej. Fot. Kongsberg

Przeciwokrętowe rakiety NSM zostały kilka lat temu wprowadzone na uzbrojenie Sił Zbrojnych RP w ramach Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego, i są one ciągle rozwijane. Obecnie stanowią już nie tylko uzbrojenie okrętów i jednostek brzegowych, ale też statków powietrznych, w tym śmigłowców morskich (w wersji JSM – Joint Strike Missile). Ewoluuje również koncepcja ich użycia.

Rakieta NSM (nor. Nye Sjomalsmissiler, ang. Naval Strike Missile) wprowadzona na wyposażenie Marynarki Wojennej RP razem z nadbrzeżnymi dywizjonami rakietowymi (obecnie Morska Jednostka Rakietowa), jest przeznaczona przede wszystkim do zwalczania nawodnych jednostek pływających. Jest to jednak system uzbrojenia mający dodatkowo możliwość atakowania celów lądowych, dzięki systemowi nawigacji satelitarnej GPS w wersji wojskowej (z modułem kryptograficznym SAASM).

image
Wyrzutnia nadbrzeżnego dywizjony rakietowego Marynarki Wojennej RP. Fot. M.Dura

Pocisk opracowany przez norweski koncern Kongsberg ma zasięg ponad 200 km. Oznacza to, że może zwalczać cele znajdujące się poza horyzontem (Over-the-Horizon), za pośrednictwem niewidocznych przez sensory platform z wyrzutnią. Przelot rakiety realizowany jest z dopasowaniem do profilu terenu TERPROM (terrain profile matching), z możliwością ominięcia strefy zakazu lotów (no-flight zones) oraz uwzględnieniem ograniczeń co do wysokości lotu.

Działanie według zasady „wystrzel i zapomnij” (Fire and Forget) poza zasięgiem wzroku BVR (Beyond Visual Range) jest możliwe dzięki wyposażeniu rakiet NSM w głowice naprowadzające się na podczerwień. Wykorzystywane w nich są chłodzone matryce na dwa pasma podczerwieni. Ograniczono w ten sposób wpływ warunków atmosferycznych na działanie rakiet NSM, jak również zachowano dużą rozdzielczość obrazu przy szerokim polu widzenia i zwiększonym zasięgu.

Układ naprowadzania jest zbudowany w taki sposób, by pozwolić nie tylko na wykrycie jednostek nawodnych, ale również na ich identyfikację. Stało się to możliwe dzięki wprowadzeniu układu autonomicznego rozpoznania celu ATR (Autonomous Target Recognition). Dzięki niemu pocisk ma możliwość wykorzystania bazy danych sygnatur termicznych okrętów. Umożliwia to rozpoznanie konkretnego celu ataku, jak i uderzenie w dokładnie wskazane miejsce, co zwiększa skuteczność trafienia.

Norwedzy skorzystali przy tym z wieloletnich doświadczeń, jakie zdobyli budując i produkując rakiet przeciwokrętowe krótkiego zasięgi Penguin, wykorzystywane od lat siedemdziesiątych do dzisiaj przez siły zbrojne ośmiu państw (w tym Stanów Zjednoczonych).

Pocisk NSM został jednak zaprojektowany praktycznie od początku, ponieważ zgodnie z wymaganiami konieczne było zarówno zwiększenie zasięgu, jak i ograniczenie wykrywalności przez radary oraz systemy wykrywania w podczerwieni. Zastosowanie technologii stealth było związane przede wszystkim z odpowiednim zaprojektowaniem kształtu pocisku z charakterystycznym, „kanciastym” przekrojem oraz spłaszczonym nosem, pod którym umieszczono matrycę systemu naprowadzania w podczerwieni.

Stabilność i manewrowanie w locie zapewniają trapezowe powierzchnie sterowe w układzie X (umieszczone na końcu rakiety) oraz dwa trapezowe skrzydła o rozpiętości 1,4 m, rozkładające się tuż po starcie. Są one zamontowane w 1/3 długości rakiety, na wysokości wlotu powietrza do silnika marszowego.

W przypadku pocisków NSM odpalanych z okrętów i wyrzutni brzegowych zastosowane są bowiem dwa silniki. W czasie lotu wykorzystywany jest jednostopniowy silnik turboodrzutowy, marszowy Microturbo TRI 40-4 (o długości 680 mm, średnicy 280 mm i masie 44 kg) wykorzystujący paliwo JP-8 lub JP-10.

Obecnie jest on produkowany przez koncern SAFRAN i stosowany również we francuskich rakietach przeciwokrętowych Exocet MM-40 Block III oraz małych, bezzałogowych statkach powietrznych. Według producenta cechuje się on niskim zużyciem paliwa oraz ciągiem od 250 do 300 daN, co pozwala na lot z prędkością poddźwiękową (od 0,7 do 0,95 Mach).

image
Marszowy silnik turboodrzutowy TR 40 stosowany w rakietach przeciwokrętowych NSM i Exocet Block III. Fot. Safran

W czasie startu wykorzystywany jest natomiast, dołączony z tyłu pocisku, silnik startowy na paliwo stałe (booster), który jest odrzucany po osiągnięciu odpowiedniego pułapu i prędkości. Rakieta NSN opuszcza wyrzutnię „do góry brzuchem” ponieważ pod spodem ma wysunięty wlot powietrza do silnika marszowego (co utrudniałoby jej położenie w normalny sposób na szynach startowych). Dopiero w locie następuje obrót pocisku o 180º. Utrzymywanie odpowiedniego pułapu zapewnia się poprzez zastosowanie wysokościomierza laserowego. Za profil poziomy lotu odpowiada układ nawigacji inercyjnej oraz system GPS.

Rakieta NSM jest więc naprowadzana praktycznie całkowicie pasywnie, do samego momentu uderzenia w cel. Nie ma więc możliwości jej wykrycia przez systemy rozpoznania radioelektronicznego, co jest możliwe w przypadku pocisków z aktywną głowica radiolokacyjną. Prawdopodobieństwo przebicia się przez systemy obronne można zwiększyć dodatkowo realizując atak kilku pocisków jednocześnie, nadlatujących z różnych kierunków. W końcowej fazie ataku pociski nie tylko lecą nisko nad falami (sea-skimming), ale mogą również manewrować w kierunku i wysokości utrudniając zadanie systemom antyrakietowym.

image
Profil lotu manewrującej w wysokości i kierunku rakiety NSM widziany ze strony okrętu-celu. Fot. Kongsberg

Rakiety NSM mają stosunkowo małą głowicę bojową Pierwsze próby z jej wykorzystaniem w odniesieniu do prawdziwego celu (ex. norweska fregata HNoMS „Trondheim” (o długości 96,6 m i wyporności 1745 ton) zostały przeprowadzone 5 czerwca 2013 roku na poligonie ATC Andøya. Wykazały, że po trafieniu okręt-cel nie zatonął, ale zniszczona została duża część jego nadbudówek na śródokręciu, powyżej linii burty.

Fregata wyłączona zostałaby więc na pewno z walki na długi okres i potrzebowałaby pomocy ze strony innych jednostek pływających. Należy dodatkowo pamiętać, że te zniszczenia mogłyby być jeszcze większe, gdyby zaatakowany okręt posiadał na pokładzie własne uzbrojenie i paliwo, a dodatkowo pocisk trafiłby w jego najbardziej wrażliwe miejsce.

Cechą charakterystyczną rakiet NSM jest ich kompaktowość. Są one relatywnie krótkie (3,96 m) i lekkie (407 kg z boosterem i 347 bez silnika startowego), dzięki czemu mieszczą się do prostopadłościennych kontenerów o wymiarach 4,1  x 0,9 m x 0,85 m, o masie 846 kg. Kontenery te montuje się najczęściej po cztery w jednym unoszonym hydraulicznie pod kątem 10-60º module o masie 3900 kg.

image
Makieta w skali 1:1 rakiety przeciwokrętowej NSM. Fot. M.Dura

Moduł ten jest praktycznie autonomicznym systemem startowym, do którego wystarczy podłączyć jedynie system zasilania i łącze danych z pociskiem, by można było go wykorzystywać bojowo. Jego przygotowanie do działań nie trwa dłużej niż 4 minuty, natomiast odstęp między odpaleniami poszczególnych pocisków w salwie to około 2,5 sekundy.

O ile podczas tworzenia nadbrzeżnych dywizjonów rakietowych dla polskiej Marynarki Wojennej zadecydowano, że rakiety będą montowane na dedykowanych im podwoziach (Jelcz), o tyle Amerykanie dostosowali pociski NSM do standardów „paletowych” systemu ładowania PLS (Palletized Load System). Zaprojektowany w ten sposób moduł startowy może być z łatwością montowany na amerykańskich okrętach z odpowiednio przygotowanym miejscem, jak również może być bez problemu ładowany na standardowe, ciężkie samochody ciężarowe wykorzystywane w siłach zbrojnych Stanów Zjednoczonych.

image
Odpalenie rakiety NSM z doraźnie stworzonej dzięki systemowi ładowania PLS (Palletized Load System), mobilnej wyrzutni lądowej w czasie ćwiczeń RIMPAC w 2018 r. Fot. US Army

Amerykanie testowali już możliwości tak doraźnie tworzonych wyrzutni rakiet nadbrzeżnych w czasie ćwiczeń RIMPAC (Rim of the Pacific) w 2018 roku na Hawajach. Pocisk NSM wystrzelony z takiej wyrzutni bez problemu trafił we wskazany mu cel (ex amerykański okręt desantowy USS „Racine” o długości 159,1 m i wyporności około 8000 ton) znajdujący się 63 Mm od wyspy Kauai. I w tym przypadku rakieta NSM nie zatopiła jednostki pływającej, ale spowodowała duże uszkodzenia w jej nadbudówkach.

Rozwiązanie okazało się na tyle skuteczne, że koncern Raytheon (który w ramach umowy z 2016 r. przygotował swoje zakłady po produkcji norweskich rakiet) otrzymał już konkretne zamówienie wartości 47,59 mln USD na integrację pocisków NSM w strukturach amerykańskiej piechoty morskiej. Najprawdopodobniej będzie to związane ze stworzeniem odpowiednika Morskiej Jednostki Rakietowej, która wykorzystywałaby kołowe, mobilne wyrzutnie rakiet nadbrzeżnych.

Dzięki „paletowemu” systemu ładowania PLS jednostka taka miałaby możliwość elastycznego wyboru pomiędzy różnego rodzaju paletami z uzbrojeniem. Po wypracowaniu odpowiednich rozwiązań w odniesieniu do konkretnych systemów rakietowych mogłyby więc to być rakiety przeciwokrętowe, ale również pociski ziemia-ziemia systemu HIMARS, czy nawet rakiety przeciwlotnicze.

Dla Marines niewątpliwie ważne jest, jak łatwo takie zestawy można transportować z wykorzystaniem różnego rodzaju jednostek pływających. Świadczyć o tym może europejskie ćwiczenie Spring Storm 2019 trwające od końca kwietnia do połowy maja br., w czasie którego na jednym okręcie transportowo-minowym typu Lublin przerzucono do Estonii pododdział składający się z sześciu pojazdów oddelegowanych z Morskiej Jednostki Rakietowej z Siemirowic (podlegającej 3. Flotylli Okrętów z Gdyni).

Automatycznie pokazano tym, jak łatwo można rozszerzyć obszar Morza Bałtyckiego zabezpieczony polskimi rakietami NSM, uzyskując w ten sposób m.in. możliwość kontrolowania ruchu jednostek pływających pomiędzy Obwodem Kaliningradzkim i Sankt Petersburgiem.

Podobny przerzut elementów Morskiej Jednostki Rakietowej miał miejsce podczas faktycznych, ćwiczebnych strzelań rakietowych, jakie przeprowadzono w 2016 r. w północnej Norwegii w okolicach wyspy Andoya. W Polsce takich testów nie można było przeprowadzić ze względu na duży zasięg rakiet i trudność w zabezpieczeniu zagrożonego przez nich rejonu.

Rakiety NSM i okręty

Cechą charakterystyczną rakiet NSM jest łatwość ich integrowania na różnego rodzaju i wielkości platformach pływających. Norwedzy np. bez problemu zastosowali te pociski na swoich fregatach typu Fridtjof Nansen (o długości 134 m i wyporności 5290 ton) oraz na wielokrotnie mniejszych kutrach rakietowych typu Skjold (o długości 47,5 m i wyporności 274 tony). Przy czym w przypadku kutrów trudność nie polegała jedynie na wielkości tych jednostek, ale również na konieczności podporządkowania się wymaganiom stealth.

image
Sposób montażu palet z rakietami NSM na wykonanych w technologii stealth norweskich kutrach rakietowych typu Skjold. Fot. forsvaret.no

Największym sukcesem będzie jednak bez wątpienia dozbrojenie w norweskie rakiety przeciwokrętowe amerykańskich okrętów do działań przybrzeżnych typu LCS (zarówno jednokadłubowych typu Freedom, jak i trzykadłubowych typu Independence), jak również przyszłych amerykańskich fregat (typu FFG(X)).

Decyzja Amerykanów to efekt wcześniejszych testów rakiet NSM przeprowadzonych na pokładzie norweskiej fregaty HNomS „Fridtjof Nansen” w czasie manewrów RIMPAC 2014 (Rim of the Pacific) w lipcu 2014 r. oraz na pokładzie jednego z okrętów do działań przybrzeżnych LCS (Littoral Combat Ship) typu Independence USS „Coronado” we wrześniu 2014 r. W tym ostatnim przypadku - bez integracji z okrętowym systemem walki oraz pokładowymi sensorami.

image
Przykładowy sposób instalowania modułów z rakietami NSM na pokładzie trzykadłubowego okręty LCS typu Independence. Fot. Kongsberg

Koncern Kongsberg zaproponował, by każda jednostka LCS otrzymała docelowo trzy moduły po sześć rakiet NSM, które miałyby być zamontowane w miejscach wyznaczonych podczas projektowania tych okrętów pod moduły zadaniowe. Do dzisiaj natomiast nie określono liczby pocisków, jaką mają otrzymać przyszłe amerykańskie fregaty. Liczba okrętów US Navy przystosowanych do przyjęcia rakiet NSM drastycznie się zwiększy, jeżeli po już przeprowadzonych konsultacjach koncernów Kongsberg i Lockheed Martin rakiety te przystosuje się do odpalania z wyrzutni pionowego startu Mk 41. Wtedy w ten system uzbrojenia, w sposób automatyczny, będzie można wyposażyć wszystkie okręty klasy AEGIS.

Rakiety NSM zostały także wybrane dla korwet typu Gowind budowanych dla malezyjskiej marynarki w stoczni BHIC BHIC (Boustead Heavy Industries Corporation) w Lumut na licencji francuskiego koncernu stoczniowego DCNS. Chęć zakupu norweskich pocisków przeciwokrętowych za ponad 10 miliardów koron (1,19 miliarda dolarów) potwierdziło również niemieckie ministerstwo obrony. Prawdopodobnie zostaną one wprowadzone na uzbrojenie dla właśnie opracowywanych dla Deutsche Marine fregat wielozadaniowych MKS 180 (Mehrzweckkampfschiff 180). Możliwe, że odbędzie się to w wersji zmodernizowanej, o zwiększonym zasięgu.

 Pociski powietrze-ziemia

Jak na razie najważniejszym uzbrojeniem opracowanym na bazie rozwiązań z rakiet NSM są pociski lotnicze JSM (Joint Strike Missile). Od kilku lat koncern Kongsberg prezentuje też gotowość do opracowania rakiety przystosowanej do odpalania spod wody, z wykorzystaniem typowych wyrzutni torpedowych kalibru 533 mm na okrętach podwodnych. Makieta tego rozwiązania jest już prezentowana przez producenta od kilku lat, jednak właściwe prace nad takim systemem nie zaczną się wcześniej niż w 2020 r., o ile będzie zainteresowanie ze strony potencjalnych klientów.

image
Makieta-przekrój kapsuły dla okrętów podwodnych z rakietą NSM. Fot. M.Dura

Takie zainteresowanie jest natomiast w odniesieniu do pocisków lotniczych JSM. Wynika ono przede wszystkim z faktu, że już dokonano integracji tych rakiet z samolotem V generacji F-35, jak również z powszechnie wykorzystywanymi samolotami wielozadaniowymi F-16. To właśnie z tego powodu zainteresowanie norwesko-amerykańskimi rakietami JSM wyraziła Japonia, która zamierza w przyszłości wprowadzić nawet 147 samolotów F-35. W przypadku tych myśliwców ważne jest również to, że pociski JSM mogą być przenoszone w ich wewnętrznych komorach uzbrojenia, a więc nie pogarszają charakterystyk stealth całego statku powietrznego.

image
Rakieta JSM umieszczona w wewnętrznej komorze uzbrojenia samolotu F-35. Fot. Kongsberg

Liczba platform przystosowana do przenoszenia rakiet NSM może się jeszcze bardziej zwiększyć, o czym świadczą przygotowania do wprowadzenia pocisków NSM-HL na morskie śmigłowce MH-60R Seahawk przeznaczone dla Indii. Zgodę Departamentu Stanu na sprzedaż 24 takich helikopterów (za 2,6 miliarda dolarów) dla indyjskiej marynarki wojennej została opublikowana przez agencję współpracy obronnej DSCA (Defense Security Cooperation Agency) 2 kwietnia 2019 r. Dostarczenie ich z rakietami NSM będzie wymagało jednak dodatkowej umowy z koncernem Kongsberg.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 105
Reklama
Marek1
środa, 10 lipca 2019, 11:49

Niestety, najprawdopodobniej do dziś d-ctwo MW nawet NIE rozpoczęło prac zmierzających do pozyskania bazy danych dot. charakterystyk termicznych poszczególnych okrętów potencjalnych przeciwników RP na Bałtyku. Ponieważ nadal NJR NIE posiada dedykowanych powietrznych nosicieli sensorów, jednostki te są w sytuacji strzelca wyborowego, któremu kupiono wysokiej klasy karabin, ale BEZ optycznych syst. celowniczych pozwalających na precyzyjne strzelanie dalekozasięgowe.

Hejka
piątek, 5 lipca 2019, 21:21

Parafrazując słynne zdanie Brusa Lee "Deska nie oddaje ciosów", jeżeli na okręcie zamontujemy systemy obrony aktywnej z nowoczesnego czołgu np Trophy (nieporównywalnie dłuższy czas na detekcję zagrożenia - pocisku NSM a i miejsca na montaż pod dostatkiem) to taki pocisk okaże się zupełnie bezużyteczny. Okręty nie mają systemów obrony aktywnej ?

Luigi
sobota, 13 lipca 2019, 05:39

Systemem obrony aktywnej okrętu są pociski przeciwrakietowe, radary i urządzenia zarządzające tym wszystkim. Czołgowy system obrony aktywnej jest na okręcie zupełnie bezużyteczny. Pocisk przeciwokrętowy musi zostać zestrzelony w znacznie większej odległości. Zestrzelenie takiego NSMa w odległości parunastu czy nawet kilkudziesięciu metrów nie wiele daje. Bo rozpędzone odłamki w które zamieni się rakieta i tak trafią w okręt, a ten w przeciwienstwie do czołgu opancerzony nie jest.

Nikt
sobota, 13 lipca 2019, 01:11

Do zwalczania takich celów masz systemy CIWS, czy rakiety plot

Hejka
sobota, 13 lipca 2019, 23:47

Wiem, księgowy ale z życiówką w maratonie 3:15:08. A wracając do tematu. CIWS waży 6 ton i kosztuje 14 mln dolarów (The Phalanx CIWS) i są to sprzężone działka. Wersja rozwojowa ma dodatkowo np. The RIM-116 Rolling Airframe Missile a więc antyrakiety które także ważą 6 ton. Nie bardzo wiem Panie "NIKT" o czy Pan mówi. W omawianym przypadku system Trophy byłby przysłowiową "deską ratunku" jak w działkach skończy się amunicja a te 21 antyrakiet nie trafi celu czyli manewrującej rakiety NSM z technologią Stealth (która może być skuteczna tak czy inaczej).

Hejka
czwartek, 11 lipca 2019, 22:25

Fregaty norweskie typu Fridtjof Nansen z systemem AEGIS kosztują ok. 557 milionów dolarów (według Defence24). Koszt 1 systemu Trophy to 140 tys dolarów (według Defence24). Do obrony najbardziej newralgicznych miejsc na fregacie potrzeba załóżmy 20 systemów Trophy (system obrony bezpośredniej) co daje kwotę ok. 3 mln dolarów a więc kwotę niewielką przy cenie fregaty. Co otrzymujemy ? Bez znaczenia dla tego systemu będzie fakt, że NSM jest rakietą manewrującą bo w odległości 2 metrów od okrętu ta rakieta już nie manewruje a system Trophy działa skutecznie na takich odległościach. Chodzi przecież o to, żeby system obrony okrętu zniszczył rakietę nawet 0,5-2 metry od pokładu czy burty a nie żeby ta rakieta wybuchła wewnątrz okrętu np. w maszynowni. Zmodyfikowany system Trophy jako system zwalczania torped? Opis działania jak powyżej tylko środowiskiem jest woda a nie powietrze. Może opatentować?

Też sobie czasem popiszę
wtorek, 9 lipca 2019, 18:11

Pociski przeciwczołgowe nie są budowane w technologii stealth, a NSM owszem. Ponadto pocisk ppanc nie robi piruetów takich jak NSM - patrz ilustracja "Profil lotu manewrującej w wysokości i kierunku rakiety NSM widziany ze strony okrętu-celu". To bardzo trudny cel dla obrony aktywnej. óry musi trafić w cel o wymiarze z grubsza 2 x 2 metry, stąd również wiadomo W przypadku długiego na co najmniej kilkadziesiąt metrów okrętu nie ma takiej pewności, więc musiałbyś wystrzelić wiele takich przeciw-pocisków. NSM korzysta z pół wieku doświadczeń w rozwoju pocisków p-okr, a przy tym reprezentuje najwyższy poziom technologiczny. Ta deska nawet jak odda cios, to nie zrobi tego precyzyjnie.

lol
wtorek, 9 lipca 2019, 00:33

Ten Trophy to przypadkiem nie jest do ochrony pojazdów? Może kostkami eraka obłożymy nasze okręty? Dla okrętów masz artyleryjskie systemy CIWS i SeaRam.

Navigator
poniedziałek, 8 lipca 2019, 12:40

4 efektory NMS na fregaty Olivier Perry.

lol
poniedziałek, 8 lipca 2019, 21:52

O to to to właśnie.

hmm
sobota, 6 lipca 2019, 17:39

Mają, chociażby Phalanx

Rafal
wtorek, 2 lipca 2019, 17:03

Drugie nagranie z testowania NSM jest fajne, ptak w odleglosci paru metrow i przezyl.

Davien
środa, 3 lipca 2019, 01:27

Rafał raczej kilkudziesięciu metrów,. Do tego NSM nie ma głowicy odłamkowej .

Rafal
środa, 3 lipca 2019, 18:02

Davien jezeli uzywasz tylko telefonu do robienia zdjec, i nie wiesz nic o ogniskowych to prosze nie wypowiadaj sie.

bender
środa, 3 lipca 2019, 00:27

Taki efekt zoomu kamery. Ptak leci od kamery w stronę wybuchu, ale od miejsca wybuchu jest daleko. Zauważ, że jest rozstaw jego skrzydeł to ponad połowa długości pocisku (0:19), a to tylko jakaś mewa nie albatros. Nie przeżyłby, gdyby przelatywał nad miejscem eksplozji. Tak czy siak lucky bird.

Rafal
środa, 3 lipca 2019, 18:00

Blender, efekt zoomu kamery :) To sie nazywa dluga ogniskowa i w calym filmie byla uzyta w paru sekundach na nagraniu plynacego kutra, co jest widoczne w skrocie perspektywy pomiedzy okretem a wybrzezem, resza kadrow to szerokie ogniskowe, wliczajac to bardzo szerokie "rybie oko" widoczne przy odpalaniu pocisku z kutra, znajac zycie to zykle GoPro bylo. Takze przy wybuchu, zadnego przeklamania perspektywy nie ma. Tyle z wlasnego doswiadczenia video/zdjeciowego, taka prace. Co do twojej mewy, to najpopularniejsza w Europie Mewa srebrzysta ma rozpietosc skrzydel 1.5m.

bender
piątek, 5 lipca 2019, 18:20

Nieprecyzyjnie się wyraziłem, ale nadal mam racje. Przyjrzałem się dokładniej tej 19 sekundzie filmu, jest moment gdy jak twierdzisz 1,5 m mewa wydaje się tej samej długości co prawie 4 m pocisk. Pocisk mieści się w scenie około 12 razy co daje wysokość sceny 48 m. Stosunek obrazu wynosi 16:9 więc szerokość sceny to trochę ponad 85 m. Natomiast dla mewy wysokość sceny to 18 m i szerokości 32 m. Z twierdzenia Talesa (o równoległych prostych) wiemy, że stosunek pomiędzy pomiędzy szerokością pól widzenia w tym przykładzie będzie taki sam jak pomiędzy odległością do mewy i odległością do pocisku. Czyli pocisk jest 2,67 raza dalej niż mewa, albo innymi słowy odległość od mewy do pocisku jest 1,67 raza większa niż od kamery do mewy. I to tyle w temacie, że mewa jest kilka metrów od pocisku, bo nie jest.

Pietia Goras
wtorek, 9 lipca 2019, 12:49

I szach mat

wtorek, 2 lipca 2019, 23:54

Głowica ćwiczebna.

Maciek
wtorek, 2 lipca 2019, 16:32

Jakby go przeskalowali o 100%, powstałby całkiem zgrabny pocisk, który byłby konkurencją dla tomahawka.

dropik
wtorek, 2 lipca 2019, 15:44

ciężko mi sobie wyobrazić , aby rakieta z ponad 200 km widziała w podczerwieni cele. Na 100% jest wystrzeliwana w ich kierunku i dopiero po przeleceniu części trasy głowica je wykrywa.

Davien
środa, 3 lipca 2019, 01:29

Dropik, pocisk jest wystrzeliwany w kierunku podanych koordynatów celu, leci na autopilocie i uzywajac TERCOM jak może a dopiero w poblizu celu uruchamia własna głowicę IIR

bender
środa, 3 lipca 2019, 00:13

Dokładnie tak. Wysyłasz pocisk ale nie w punkt (co w sumie też możesz), tylko w jakiś sektor. Weź pod uwagę, że przy strzelaniu na maksymalne odległości cel ma z 10 minut na zmianę pozycji. Pocisk po zbliżeniu się do celu rozpoczyna się przypisywanie sygnatur do obiektów, identyfikuje cel, podejmuje decyzje co do profilu ataku i atakuje. Dlatego szkoda by ich było na strzelanie w ląd. To chytre zabawki morskie.

Prauda
wtorek, 2 lipca 2019, 14:26

Okręty cele nie zatonęły, ale zniszczenia spowodowane przez NSM były w zupełności wystarczające do wyeliminowania tych okrętów z działań.

Pjoter
wtorek, 2 lipca 2019, 13:23

50 takich kutrów dla nas hmmmm piękne marzenie

Kacper
wtorek, 2 lipca 2019, 18:35

Takie kutry są dobre na fiordy a nie na nasze odsłonięte wybrzeże! Mieliśmy za PRLu kutry typu Osa ale one były przeznaczone nie do obrony, tylko ataku na cieśniny duńskie. Nam są potrzebne większe okręty z takimi rakietami aby mogły operować przy wzburzonym morzu co na Bałtyku jest bardzo częste.

lol
wtorek, 9 lipca 2019, 00:38

Nie do ataku na cieśniny tylko do ataku na okręty. W tamtych czasach cienko było z rakietami powietrze woda, a rakiety woda-woda były duże, ciężkie i miały dość mały zasięg. Więc do niszczenia okrętów stworzono małe szybkie kutry rakietowe, które miały szybko zbliżyć się na odległość strzału i wystrzelić rakiety. W tamtych czasach to wystarczało, ale przyszły czasy, że samoloty zaczęły być groźniejsze dla okrętów, a te małe kutry nie miały radarów ani porządnych systemów plot. i były łatwym celem dla lotnictwa. Dlatego w takie formie jak wtedy(bez obrony plot) straciły rację bytu.

SOWA
wtorek, 9 lipca 2019, 11:31

Już po wprowadzeniu kutrów rakietowych do PMW (były to tajne okręty a żołnierze nosili na czapkach napis "kutry torpedowe") zorientowano się, że mają słabą opl. Z desantu na cieśniny miało wrócić 30% Os. Oczywiście mówimy o wariancie optymistycznym. Były to najpiękniejsze kutry rakietowe.

Tomek
poniedziałek, 1 lipca 2019, 17:25

Za każdym razem jak patrze na tą wyrzutnię NSM na jelczu to pierwsze co rzuca mi się w oczy to brak odpowiedniej nośności tego podwozia. Czy w ruchu czy stacjonarnie pojazd sprawia wrażenie przeciążonego na tył.

rED
czwartek, 4 lipca 2019, 11:35

"Kontenery te montuje się najczęściej po cztery w jednym unoszonym hydraulicznie pod kątem 10-60º module o masie 3900 kg." CZTERY TONY a wg ciebie ile wejdzie na takiego Jelcza?

pl
wtorek, 9 lipca 2019, 00:39

10/10

Jan z Rokitna
poniedziałek, 1 lipca 2019, 17:03

We wczesniejszych artykuła czytałęm, że realny zasięg tych rakiet to ponad 50 km ze względu na brak infrastruktury radarowej.

bender
środa, 3 lipca 2019, 01:16

To nie tak. Zasięg radarów baterii ogranicza własne rozpoznanie i tylko tyle. Gdyby bateriom NSM przyszło samodzielnie prowadzić strzelania, to ich możliwość wykrycia celi powierzchniowych sięgałaby horyzontowi radarowemu własnych radarów. Ale bateria może wystrzelić w stronę dowolnych koordynatów w zasięgu lotu pocisku. W ten sposób może niszczyć cele lądowe. A wobec celi morskich ma seekera IR i ATR (Autonomous Target Recognition). Dolot na maksymalny zasięg zajmuje około 10 minut, a pocisk nie jest sterowany radarem. To właśnie głowica IR i ten ATR czynią NSM takim dobrym pociskiem przeciwokrętowym. Marynarce Wojennej oczywiście przydałoby się dobre rozpoznanie dalekiego zasięgu i to miały zapewnić programy Rybitwa czy Płomykówka, ale nadal jakimś tam rozpoznaniem dysponuje, zwłaszcza w pasie nadbrzeżnym. Za to z drugiej strony radary MJR są 3D i potrafią całkiem ładnie wyszukiwać zagrożenia w powietrzu. Spodziewam się, że już dziś potrafiłyby działać na rzecz systemu Łowcza/Rega, ale ich przyszłość widzę jako sensory IBCS. A system tak mocno zintegrowany jak IBCS kompletnie zmieni sposób pojmowania tego czym są własne sensory.

Robcio
piątek, 5 lipca 2019, 15:35

Radary przeciwlotnicze 3D czyli TRS15/NUR są całkowicie zbędne w MJR, powiem że mu bardziej szkodzą niż pomagają. Ich duża moc w impulsie sprawia że z dużo większej odległości zostaną wykryte i namierzone niż same wykryją cel np. powietrzny. Uruchomienie TRS15 w bliskim sąsiedztwie NDR-a zdradza jego pozycje co oznacza praktycznie zniszczenie całego dywizjonu. A już samo zniszczenie radaru oznajmiającego każdym impulsem "tu jestem, tu jestem" jest banalne dla pocisku antyrardarowego, a ponieważ jest tylko 1 radar na cały dywizjon, po jego zniszczeniu jest on całkowicie ślepy. A w sytuacji gdy zadaniem MJR nie jest wykrywanie samolotów to stosowanie tego typu ciężkiego, niemobilnego radaru jest kompletnie niewłaściwe. Fachowcy powinni to wiedzieć. MJR potrzebuje niskoemisyjnych "niewykrywalnych" radarów RM100 pracujących na fali ciągłej, z mocą minimalną. I to więcej niż po 1sztuce: wtedy jeden "czuwa" a drugi się przemieszcza albo czeka "uśpiony" w gotowości. Wtedy zdolności MJR są niemal zagwarantowane! A do samoobrony to MJR powinien mieć nie "kobylaste" Nury, a jakieś zdecydowanie mniejsze i lżejsze np. Soły i parę Popradów! A Nury wtedy, jak będą potrzebne do naprowadzanie niskokosztowych efektorow Wisły czy Narwi, ale wtedy to już w ramach IBCS.

chateaux
czwartek, 4 lipca 2019, 19:15

Wlasny system rozpoznania pocisku NSM - iw IR, jest jedynie systemem naprowadzania terminalnego, gdy cel jest juz w zasiegu widzialnosci optycznej. Jesli jednak cel znajduje sie w odleglosci 150 km od wyrzutni, a wyrzutnia dysponuje jedynie danymi z radaru o zasiegu skutecznym max 50km dla celow powierzchniowych, to ow IR na nic sie nie przyda pociskowi, bo ten nawet nie zostanie wystrzelony, gdyz zaloga wyrzutni nie bedzie wiedziala o istnieniu celu dla tego pocisku.

bender
piątek, 5 lipca 2019, 18:51

NSM nie jest pociskiem naprowadzanym radarowo. Za to ma naprowadzanie inercyjne, GPS, terrain-reference navigation, imaging infrared homing, i bazę danych celów. Co ciekawe producent podaje, że można użyć naprowadzania IR również wobec celi lądowych (o czym wcześniej nie wiedziałem). Zgodnie z danymi producenta pocisk można wystrzelić na kilka sposobów, również bez podania lokalizacji celu ale za to z maksymalnie rozszerzonym obszarem przeszukiwania celu. Ergo można strzelać na ślepo.

Pozdro
wtorek, 2 lipca 2019, 15:26

Zgadza się! Do tego mamy kupione dla nich tylko dwa radary co jest liczbą śmieszną bo w przypadku uszkodzenia obu, oba dywizjony stają się ślepe i głuche!! Radary może zniszczyć byle snajper z karabinem przeciwsprzętowym, a przecież Rosja ma świetne oddziały dywersyjne i nonstop ćwiczą swoje operacje desantowe powietrzne i morskie. Zatem dopaść nasze radary będzie super łatwo nawet na piechotę. W szczególności, że oba te radary to TRS15-M, doskonałe radary 3D czyli... przeciwlotnicze! Oznacza to że są ciężkie, mają wielgachne anteny, są malomobilne, łatwe do wykrycia i namierzenia bo pracują impulsowo zatem z dużą mocą sygnału. Namierzy je byle jaki system antyrardarowy Rosji i zostaną przez to zniszczone w ciągu kilkunastu minut max. od uruchomienia. Żadnych rezerwowych radarów w MJR oczywiście MON nie przewiduje. Ponieważ MJR nie ma własnej obrony plot typu choćby Grom, byle samolot namierzy nasz radar odpali pocisk czy bombę i po radarze. A NSM staną się wtedy calkowicie bezużyteczne. Bo MON wybrał najgorsze z możliwych radarów, mogąc kupić też polskie, świetne do tych właśnie celów "morskie" radary RM100. A one są praktycznie niewykrywalne bo pracujące z małą mocą na tzw fali ciągłej, lżejsze, prostsze i przez to wysoce mobilne. Do tego wszystkiego MON wstrzymał modernizację posiadanych na Bryzach morskich radarów As400 do wersji co najmniej 2 razy lepszej czyli do AS800. Te ostatnie na Bryzach mają horyzont wykrycia celów morskich bodaj ponad 180 km. Zatem tak. Realny zasięg NSM - dzięki MON - pozostaje max 57km.

Sssssssssss
wtorek, 2 lipca 2019, 23:38

Rosjanie zmienili sposób działania desant morskiego na Bałtyku. Pobudiwali szybkie kutry desantowe i intensywnie ćwiczą desanty małych grup w siłę do kompanii. Oczywiście z wózkami bojowym. Mogą bardzo szybko desantować wysoce mobilne i dobrze uzbrojone grupy uderzeniowe. Szybko się przystosowali i gdy wysadzą takie dwie to szybko zlikwidują zagrożenie jakie stwarzają nasze NSM. Pewnie przy próbie powrotu stracą te grupy ale i tak wyjdą na duży plus bo my stracimy te dywizjon i będzie po ptokach. W praktyce nie mają osłony chroniące je przed takim atakiem. Potrzeba by było śmigłowców do bardzo szybkiego przerzutu oddziałów oraz śmigłowców szturmowych do likwidacji tych desantów. teraz oficjalna narracja jest, że śmigłowce to szeciorzędna potrzeba.

Pozdro
środa, 3 lipca 2019, 11:24

Temat desantow rosyjskich czy naszych śmigłowców to jest zupełnie inny wątek. Faktem jest wdrożenie do MJR niewłaściwych radarów, brak radarów rezerwowych, brak współpracy z Bryzą i czy nawet jak pisze Davien z F16. Po prostu na skutek ewidentnie błędnych decyzji MON nie mamy zabezpieczonego rozpoznania dla MJR nawet na dystansie poniżej 50 km, bo dwa radary dla dwóch dywizjonów to porażka, to ledwo "wegetacja" tych dywizjonów. Powyżej 50km to de facto jesteśmy ślepi, chyba że przyleci jakiś "AWACS". A całkowicie oślepić oba dywizjony może w skrajnym wypadku DWÓCH snajperów uszkadzajac JEDYNE DWA radary obu dywizjonów. Niewyobrażalna krótkowzroczność decydentów MON, wręcz na poziomie dzieci w przedszkolu. Wstyd i żenada.

Davien
czwartek, 4 lipca 2019, 00:40

Panie Pozdro, żaden radar czy to Obecny czy najnowoczesniejsze radary swiata nie zobaczy dalej niz do horyzontu radiolokacyjnego i finał. A żeby stzrelac z NSM nie potrzeba nawet tych radarów,zwsze mozna odpalić na TERCOM albo korzystając z dowolnych innych żródeł, nawet kutra rybackiego z datalinkiem .

Pozdro
czwartek, 4 lipca 2019, 21:41

Z całym szacunkiem ale komentujesz to czego nie napisałem. NIE piszę że jakikolwiek radar widzi powyżej horyzontu, prawda? Nie trzeba mi tłumaczyć że rakietę o zasięgu 200 km można odpalić na TERCON na odległość 200 km. Tylko do czego, jak radar na wyposażeniu MJR widzi na 50km? Skąd NSM wie że cokolwiek płynie poza 57 km horyzontu radarowego, MJR zatrudni "dowolne źródło" np. wróżki?? Nie wątpię, że NSM można naprowadzić z dowolnego źródła choćby kutra, ale my NIE mamy kutrow z datalinkiem. Można pewnie i z satelity albo sterowca z radarem, Merlina, albo... Listę możesz wydłużyć dowolnie. Tylko my poza słabiutkimi starymi radarami na Bryzach obecnie NIE mamy nic, i z NICZYM nie ćwiczymy współpracy MJR. Mój post nie dotyczy teorii użycia NSM, tylko realiów na dziś, obecnej praktyki w MW!

Davien
sobota, 6 lipca 2019, 11:28

Panie Pozdro, żaden radar nie będzie widział dalej niż na te 50km. kuter był tylko przykładem, zródłem danych może być samolot, okret, Bryza naprowadzała na cel na 180km wiec jak widac nie taki ten radar słabiutki, sa chocby F-16.

bender
środa, 3 lipca 2019, 22:18

Uczepiłeś się tego radaru, a przecież NSM nie jest pociskiem sterowanym radarowo. To głowica IR i ATR pozwalają NSM rozpoznawać i atakować cele. Poza tym dlaczego MJR nie miałaby przyjąć wskazania celu z Bryzy czy F-16? Przecież na namiar z Bryzy już z sukcesem strzelano. W najgorszym razie operator może wprowadzić współrzędne celu ręcznie. Poza tym radary rodziny NUR-15 są trójwspółrzędne, a 15C oprócz namierzania celi morskich zachował możliwość wykrywania celi powietrznych. Na stanie jednostki jest bateria plot, więc taki radar znacznie poprawia świadomość sytuacyjną. Nie wiem czy i w jaki sposób możliwa jest wymiana informacji online pomiędzy MW a SP, ale spodziewam się, że powinna być możliwa, bo NUR-15 w zestawach OPL z Łowczą/Regą działa. Nawet jeśli nie, to kwestia interfejsu, który i tak musi powstać, jeśli program Płomykówka będzie kontynuowany. Ostatecznie zaś wpięcie w IBCS. Własne radary będą przede wszystkim chroniły przestrzeni wokół jednostki, podczas gdy sensory okrętów, samolotów, dronów będą działąć na korzyść baterii NSM. Nadal jakieś własne Marinery szybko i znacząco wzmocniłyby obecne możliwości rozpoznania MJR.

Pozdro
czwartek, 4 lipca 2019, 22:12

"Ten" radar jest jeden na cały dywizjon, wg mnie to za mało. I to zły radar. Jak chcesz zwalczać samoloty to nie pchaj radaru plot do MJR!! Tam Nur to bezsens!! Jeśli się upierasz to powinny być dwa, zasadniczym dla MJR powinien być RM100, a dla osłony plot niech ci będzie Nur. Ale drugim!!! Co do czepiania się to radar służy do wykrycia celu, a z zasięgiem wykrycia ok 50 km nie potrzebny nam NSM o zasięgu bodaj nawet 220km. F16? Nigdy nie przecwiczono takiej współpracy i nie jest ona rutynowym działaniem, podobnie jak z Bryzami. Jedna próba wiosny nie czyni. Jeśli programy jak Płomykówka czy drony będą kontynuowane, to wtedy twój komentarz będzie na miejscu, choć nie wierzę że MON np. dołoży RM100 do MJR. Na dziś żadnego interfejsu nie ma, i jak powinieneś wiedzieć NIE ma współpracy miedzy MW a np. lotnictwem. Podsumowujac: nie wysilam się na teoretyzowanie "co może, co będzie" neguję co jest, jak jest! Bajki, sny i marzenia zostawiam dzieciom

bender
piątek, 5 lipca 2019, 19:25

Od radarów wolałbym Marinery lub jakąś formę Płomykówki, nawet nie koniecznie w samej MJR, ale za to przez okrągła dobę na patrolu nad wodą. A przyszłość w postaci IBCS zdarzy się szybciej niż później. W efekcie skokowo wzrosną możliwości całych sił zbrojnych, w tym rzeczywiście nie do końca dziś wykorzystany potencjał MJR.

Sssssssssss
środa, 3 lipca 2019, 23:53

Dlaczego nie miałby brać namiarów celu z F-16? Bo znajdują się w różnych rodzajach wojsk i nie ma między nimi bezpośredniej łączności. Kwestia organizacji łączności i przekazywania informacji w naszej armii a nie techniczna. Jak się wyższe szczeble dowodzenia dogadają i przekażą to tak, bez tego nie będą widzieć celi widzianych przez F-16. Bryzy są Marynarki ale też są bardziej protezą, dużych możliwości to one niestety nie mają.

Pozdro
czwartek, 4 lipca 2019, 22:27

Dokładnie jak piszesz. Rozpoznanie w całym WP leży. I o ile samo wybrzeże jest bardzo dobrze strzeżone przez całą sieć nieźle zintegrowanego systemu obserwacji wielu radarów wielu służb, to wymiany informacji między rodzajami wojsk można dokonać wyłącznie telefonicznie porównując np. dwa monitory z dwóch rodzajów wojsk. Bo np. sytuacja radarowa z Sił Powietrznych nie jest obrazowana w systemach MW, i na odwrót. Interfejsem jest... telefon!! Dzisiaj??? I jak mi ktoś napisze ze można dane celownicze NSM wprowadzić "ręcznie" to chyba dostanę zajadów!!! W dobie gdy moja chińska kamera wifi warta 95 zł, zerkająca na mój ogródek automatycznie "wrzuca" mi obraz wprost na smartfona, po wykryciu ruchu przy mojej przydomowej plantacji malin?? A mnue ktoś przekonuje że NSM "można" wycelowac ręcznie??? Żarty? Niechby ktoś wreszcie zaczął myśleć w MW i MON kompleksowo, bo jak nie, to najskuteczniejszy okaże się WOT na Jelczach!!

Davien
czwartek, 4 lipca 2019, 19:34

Panie ssssss F-16 może przekazać te dane bezposrednio do pocisku uzywajac datalinka nie musi w tym celu korzystac z posredników. Bryzy juz kierowały NSM na ponad 180km bez probemów.

bender
piątek, 5 lipca 2019, 19:07

Producent podaje, że dwustronny datalink (Link16) mają JSM, a NSM są pozbawione tej funkcjonalności. Czyli wszystko co wiemy trzeba im powiedzieć przed startem. Nadal system wyszukiwania celów jest na tyle dobry, że w sytuacjach krytycznych możesz strzelać na ślepo, po prostu w ogólnym kierunku celu. Zazwyczaj to, co trzeba zrobić, to wyznaczyć obszar lub obszary gdzie tego celu się spodziewamy. Producent podaje też, że system planowania misji wypracowuje z dostępnych danych strategie do wyboru przez operatora w mniej niż 5 sekund. Cwana broń.

Rafal
piątek, 5 lipca 2019, 12:54

Tak, a jak nasz F-16 przesle dane o celu do naszego NSM?

Davien
sobota, 6 lipca 2019, 11:31

Nazywa to sie link-16 panie Rafał:)

Rafal
środa, 10 lipca 2019, 15:45

To sie nazywa brak wiedzy dzieciaku, F-16 ani Bryza o ktorej bzdury pislales nie przesle niczego do NSMa

bender
piątek, 5 lipca 2019, 18:33

Zadzwoni przez międzymiastową do dowódcy baterii NSM i poda mu lokalizacje GPS celu? Też zadziała.

Ssssssss
środa, 3 lipca 2019, 20:47

Tak, racja z rozpoznaniem. To w całym wojsku leży i w tych dywizjonach też. Nawiązałem do desantów by pokazać, że te dyizjony kompleksowo zrobiono nogami, w każdym aspekcie, ochrony też. U nas robią tylko to co na defiladach można pokazać i byle na papierze się zgadzało. W praktyce nasze dyizjony z NSM mają znikomą wartość bojową i przeżywalność.

Jasio
wtorek, 2 lipca 2019, 11:04

Zasięg tych rakiet to ponad 200 km tylko że my je możemy wystrzeliwać na max 50 bo dalej "nie widzimy" no chyba że jakiś geniusz wyśle bezbronną Bryzę w misję samobójczą

Davien
środa, 3 lipca 2019, 01:31

Jasio, a po co Bryza, mozna spokojnie wysłać F-16, nie dośc że namierzy i poda koordynaty celów z ponad 200km ale cały czas może przekazywac dane dla pocisków przez datalink. nawet Bryza może to robić, juz robiła na 180km a rosyjska OPL ma zasięg do 120km i to jedynie na kilku najnowoczesneijszych fregatach.

Jasio
sobota, 6 lipca 2019, 20:39

Panie Davien a skąd my nabierzemy tyle F-16 do namierzania celów nad Bałtykiem ?? My nie mamy wystarczającej ilości do obrony nieba nad Polską.Był niedawno artykuł tutaj że jest tylko jedna para dyżurna bo kilka naszych F-16 strzeże nieba nad Bałtami,kilka tam,kilka tu to rodzi się pytanie ile my mamy sprawnych tych samolotów,naet jeśli wszystkie byłyby to i tak jest to stanowczo za mało

Olo Kwasek
piątek, 5 lipca 2019, 22:02

Davien, a co gdy Rosja wyślę oprócz fregaty np. któreś szybkie Su?? Ich radary wykryją z łatwością Bryze, i co WTEDY z naprowadzaniem NSM? Jaki zasięg maja rosyjskie pociski p-p? Co wtedy z Bryzą? Tak tylko pytam!

R
piątek, 5 lipca 2019, 12:59

Bryza nie przekazwywala danych bezposrednio do pocisku.

asd
wtorek, 2 lipca 2019, 10:21

I tak i nie. Realny zasięg użycia ich przez polską armię to 50 km. Same rakiety mają dużo większy. Da się ten problem rozwiązać. Trzeba mieć środki do namierzania na większe odległości (np lotnictwo, radary okrętów). Komunikacja z innymi źródłami jest w NSM zaimplementowana.

Marek
wtorek, 2 lipca 2019, 10:10

Niekoniecznie. Wystarczy wskazać cel z drona albo z samolotu.

chateaux
czwartek, 4 lipca 2019, 19:17

Zeby wyslac ten samolot, trzeba wiedziec gdzie go wyslac i kiedy. Chyba ze chceszs latach F16 24h na dobe 7 dni w tygodniu. Bo nie maja nic innego do roboty nad Polska, wiec 24/7 beda patrolowac Baltyk.

Sssssssssss
wtorek, 2 lipca 2019, 23:29

Trzeba mieć te drony i samoloty.

Marek
czwartek, 4 lipca 2019, 17:07

Przecież mamy F-16, które to potrafią no i Bryzy też.

po co?
wtorek, 2 lipca 2019, 09:25

Jedno zdanie trafiające w PUNKT.

Jan
poniedziałek, 1 lipca 2019, 16:00

kocham te filmiki do bezbronnych , nie manewrujących celów - ciekawe jaki byłby efekt do strzelania do okrętu w pełnej gotowości bojowej

lol
wtorek, 2 lipca 2019, 06:04

Już prostuję twoją niewiedzę - dodaj sobie wybuch amunicji i paliwa. Cele na ćwiczeniach są oczyszczone z paliwa, olejów amunicji i załogi, więc są lżejsze i przyjmują więcej trafień przed zatonięciem, to czasem powoduje mylne wrażenie że okręt jest odporniejszy a pociski słabe. Oczywiście ciekawiej by to wyglądało, gdyby zostawiono na pokładzie jakieś działko CIWS, żeby pokazać czy te rakiety są cokolwiek warte.

Jan
piątek, 5 lipca 2019, 00:47

nie chodzi kolego o efekty samego wybuchu co możliwość faktycznego zestrzelenia tej rakiety

lol
niedziela, 7 lipca 2019, 03:30

A o czym ja piszę w ostatnim zdaniu? Filmów z użycia systemu CIWS(jakiegokolwiek) przeciw celom innym niż powolne ćwiczebne drony, niestety nie ma. Niestety w Falklandach nikt nie raczył włączyć tych systemów i poddźwiękowe exocety robiły co chciały, przez co po dziś dzień mamy spekulacje czy phalanx by cokolwiek trafił. Dziś mamy rakiety hipersoniczne i w dodatku niektóre w technologii stealth(NSM), więc można sądzić że ze starym phalanxem by sobie poradził ten pocisk, ale to tylko gdybanie.

michalspajder
poniedziałek, 1 lipca 2019, 14:50

PMW posiada,jako najbogatsza i najpotezniejsza marynarka wojenna na swiecie az 3 typy rakiet przeciwokretowych.Harpoon na OHP(glownym zadaniem tych okretow jest utrzymanie sie na powierzchni),RBS-15 na kutrach rakietowych(nie smialbym nazwac ich korwetami) typu Grom i oczywiscie NSM w MJR.Ktore by tu wybrac?Harpoon nie bedzie juz rozwijany,wiec teoretycznie nie powinien byc brany pod uwage.RBS jest super,bedzie nowa wersja o zasiegu 300km,ale u nas jest posadowiony na chyba jednak nieperspektywicznym typie okretu,w 3 sztukach eksploatowanym.Zostaje NSM,poniewaz jest w uzyciu w dosc powaznej jak na polskie warunki ilosci.Po wycofaniu kutrow rakietowych byloby dobrze rozwinac NJM dokupujac wiecej wyrzutni i pociskow NSM.Ale mam taka obawe.Nasz rzad chetnie wezmie byle co od Mesjaszy zza oceanu,za kazda cene.I tak sie boje,ze te pociski Harpoon moga byc jeszcze wybrane,czy to dla przyszlych okretow,czy moze na brzeg(to juz bylaby krancowa glupota).

GB
wtorek, 2 lipca 2019, 15:12

Harpoony zostały dawno wycofane z PMW.

michalspajder
wtorek, 2 lipca 2019, 22:35

Nie zostaly chyba.Dalej sa,ale w sladowej ilosci.OHP je przenosza,ale nie jako pelna jednostke ognia,a tylko polowe.

Marek T
wtorek, 2 lipca 2019, 11:47

Jeśli już to LRASM.

Marek
wtorek, 2 lipca 2019, 10:33

Czyli chciałbyś, żebyśmy OHP zaraz po podarowaniu zdemontowali Harpoony? No mamy kilka rodzajów pocisków i przez to bałagan w logistyce. Ale ma to także swoje zalety, bo potencjalny przeciwnik będzie musiał dobrze kombinować. Jak sam zauważyłeś RBSy są dobre. NSMy też. I nie pogniewałbym się wcale , żeby od tych jak to określiłeś "mesjaszy zza oceanu" razem z F-35 wzięto także LRASM. A skoro już mowa o wycofaniu kutrów rakietowych na co na razie się nie zanosi, dobrze by było, gdyby na Gawrona trafiły RBSy. Zresztą i bez wycofania kutrów powinno się dokupić do niego RBSy tak samo jak i OPL krótkiego zasięgu.

lol
niedziela, 7 lipca 2019, 03:32

Jakiej logistyce? Wszystkie harpoony są na okrętach. Nie mamy czym ich uzupełniać, więc nie ma żadnej logistyki ani bałaganu w niej.

Marek
poniedziałek, 8 lipca 2019, 17:05

Mamy NSMy i RBSy prawda? Poza tym z czego wnosisz, że nie możemy uzupełnić Harpoonów jeślibyśmy chcieli? Sklepik w USA nie został przecież zamknięty. A przypuszczam, że AGM-84G, choć leciwe są tam jeszcze w magazynach.

lol
poniedziałek, 8 lipca 2019, 21:56

A gdzie ja wniosłem, że nie możemy ich uzupełnić? Po prostu nie zgodziłem się z twoim twierdzeniem, że trzy różne rakiety na krzyż tworzą jakiś bałagan w logistyce.

pimcik
poniedziałek, 8 lipca 2019, 15:50

czyli nie ma problemu:)

KrzysiekS
wtorek, 2 lipca 2019, 10:29

KrzysiekS->michalspajder Cytuję "Wojskowe Zakłady Elektroniczne podpisały umowę na budowę centrum produkcyjno-serwisowego pocisków rakietowych NSM." więc chyba coś jest na rzeczy. Jestem za to bardzo dobry efektor.

Nawigator
poniedziałek, 1 lipca 2019, 13:47

Czyżby szykowali rozmieszczenie NMS na kutrach torpedowych?za malo pocisków!!!!!!

Navigator
poniedziałek, 1 lipca 2019, 18:42

Potrzebne przynajmniej 4 Kalibry do zatopienia podobnego statku jak na filmie.A my mamy dwa takie.Nie taki Kaliningrad straszny HAHAHAHA

Skjold
poniedziałek, 1 lipca 2019, 16:11

Ale cacko, 2 rakiety NSM spięte radarem sea giraffe. A takie juz mamy!!!!! O

Marek T
poniedziałek, 1 lipca 2019, 13:07

Nie ma problemu więc z zastosowaniem tych rakiet na OP typu 212, co powinno być zachętą do jego wyboru w ramach programu Orka.

zx
wtorek, 2 lipca 2019, 07:41

Tą rakietę można odpalić z każdego OP posiadającego wyrzutnie torpedowe. Pionowe wyrzutnie to można zachować dla konkretnych strategicznych pocisków, a nie na przeciwokrętowe NSMy.

Marek T
wtorek, 2 lipca 2019, 12:02

Aby myśleć o okrętach z pionowymi wyrzutniami najpierw trzeba posiadać (sprawne) klasyczne OP...

zx
środa, 3 lipca 2019, 16:53

Doprawdy? A to dlaczego?

lol
wtorek, 2 lipca 2019, 06:08

NSM może być odpalany z wyrzutni torpedowych, więc można go nawet zintegrować z Orłem czy Kobbenem. Ale to nie o taki pocisk się rozchodzi w programie orka. My potrzebujemy taktycznego pocisku o większym zasięgu.

Davien
poniedziałek, 1 lipca 2019, 23:21

Marek sa dwa problemy: NSM nie mieści sie do wyrzutni, dla OP powstaje nowy pocisk NSM-SL bazujacy na JSM dla F-35 o zasięgu ok 300km i nie ejst to klasyczny pocisk manewrujący ale pocisk pokr, który nawet przy MdCN wypada słąbiutko.

Marek T
wtorek, 2 lipca 2019, 12:12

Odnośnie NSM w całym rozważaniu w grę wchodzi oczywiście wersja dedykowana, a taka miałem na myśli ;-) A tak przy okazji to cele dla owych rakiet znajdują się całkiem niedaleko...

środa, 3 lipca 2019, 22:32

To jest fantastyczna broń przeciw okrętowa, do strzelania w cele naziemne to żal jej seekera IR i ATR. Poza tym tam jest tylko

Davien
środa, 3 lipca 2019, 01:35

Marek, nie chodzi nawet o zasieg ale o słabiutka jak na manewrujacy głowicę i potezna cenę pocisku. Itak, nawet przy tych jak pan twierdzi niedopracowanych MdCN NSM-SL jest po prostu słaby.

asd
niedziela, 7 lipca 2019, 03:34

Przy pocisku hipersonicznym, można sobie pozwolić na mniejszą moc głowicy, bo prędkość też robi spore zniszczenie.

Marek T
wtorek, 2 lipca 2019, 11:53

Po zeszłorocznym "syryjskim" ataku oceny MdCN znacznie spadły... Do czasu opracowania nowej jego wersji nie polecam...

Davien
środa, 3 lipca 2019, 01:34

Marek, żaden MdCN w wersji dla OP nie był odpalony, Awarie miała rakieta dla okrętów nawodnych .

JSM
poniedziałek, 1 lipca 2019, 18:21

Zasięg 200 km to nie jest to o co nam chodzi dla OP.

Marek
wtorek, 2 lipca 2019, 10:45

Niekoniecznie, bo i w tym przypadku można je wykorzystywać do niszczenia jednostek nawodnych. A jeśli chodzi o CM do tego, do czego ty chcesz, francuskie też nie powalają na kolana. Natomiast Hyunmoo-3 są już takie jakich nam trza. Dlatego też ktoś powinien spróbować kupić te pociski u naszych koreańskich przyjaciół.

Marek T
wtorek, 2 lipca 2019, 03:43

Priorytetem dla współczesnego OP jest ATT np Sea Spider , nowoczesne ciężkie torpedy, rakiety płot np Idas i rakiety np typu NSM jako opcja, a nie główne uzbrojenie... Pozdr

Marek
wtorek, 2 lipca 2019, 16:03

Ale przeciw okrętowe raczej. No bo co innego można nawojować tą wersją NSM, która ma być do okrętów podwodnych?

Navigator
wtorek, 2 lipca 2019, 00:52

F35 daje te możliwości Jest spięty z Wisłą

Marek T
wtorek, 2 lipca 2019, 11:55

Typ 212 jest o wiele trudniejszy do wykrycia , jeśli można zrobić takie porównanie ;-)

Davien
środa, 3 lipca 2019, 01:38

marek, ale maks 300km zasięgu w porównaniu do 550km w wykonaniu JSM to jednak spora róznica. Do tego w porównaniu do OP z F-35 moge je odpalic na cele leżące dalej niz jakies 200km od linii brzegowej:)

Viking
poniedziałek, 1 lipca 2019, 16:41

Ta, tylko że OP 212 w większości jest robiony przez Norwegów a polska zamierza kupić to przez niemieckiego pośrednika który w praktyce wykonuje tylko gola skorupę, nawet baterie litowo jonowe mają być norweskie

Davien
poniedziałek, 1 lipca 2019, 23:23

Viking Norwedzy do 212CD robia tylko system walki a ito wspólnie z Niemcami, cała reszta jest niemiecka .

Viking
środa, 3 lipca 2019, 20:56

Tylko system walki, "tylko" A ile w tym 50/50 kontraktcie okrętów dostaną norwedzy a ile Niemcy? Napęd elektryczny też jest norweski gwoli ścisłości.

Davien
czwartek, 4 lipca 2019, 00:45

Viking a od kiedy to Siemens i jego Permasyn sa firma norweska?? Kongsberg robi jedynie wspólnie z Atlasem system walki a reszta jest z Niemiec albo jak liczyc po tym kto jest włascicielem MTU to i z UK.. Zreszta co w tym dziwnego bo 212CD to modernizacja 212A a tu Norwegia nie miała nawet srubki:)

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama