Lipcowa wojna Azerbejdżanu z Armenią [KORESPONDENCJA ZE STREFY WALK]

3 sierpnia 2020, 08:22
IMG_9090
Fot. Witold Repetowicz

„Armenia nie miała żadnego powodu by atakować Azerbejdżan. Obecny stan rzeczy może nie jest dla nas wymarzony ale jest satysfakcjonujący. To Azerowie zawsze strzelają w naszą stronę, nigdy odwrotnie.” – powiedział mi Vahan, emerytowany pułkownik armeńskiej armii i weteran wojny karabaskiej.

Jego słowa potwierdzają inni moi armeńscy rozmówcy. „Nasz premier, Nikol Paszynian powiedział, że zajmiemy każdy azerski posterunek, z którego będą do nas strzelać i tak zrobiliśmy po tym jak zaatakowali nas 12 lipca w Tawuszu” – powiedział mi inny armeński oficer, który dodał, że zdaniem Ormian azerski prezydent Ilham Alijew postanowił po kawałeczku odbijać tereny utracone w latach 1993-1994 r. „W kwietniowej wojnie czterodniowej 2016 r. zajęli ponad 1000 hektarów naszej ziemi w Arcachu i teraz myśleli, że będzie podobnie” – stwierdził. Arcach to ormiańska nazwa Górskiego Karabachu, która została przyjęta jako oficjalna przez tę nieuznawaną ormiańską republikę w 2017 r.

Zdaniem Ormian o tym, że to Azerbejdżan winien jest starć, które rozpoczęły się w Tawuszu 12 lipca świadczy też to, że przebywał tam wówczas jeden z kluczowych dowódców azerskich generał Polad Haszimow, szef sztabu 3 korpusu sił zbrojnych Azerbejdżanu, który miał wkrótce potem objąć wysokie stanowisko w sztabie generalnym. Ma to dowodzić tego, że starcia nie wybuchły spontanicznie ale zostały zaplanowane przez Baku. Niektórzy dodają, że dzięki dochodom z ropy Alijew znacznie ulepszył uzbrojenie armii Azerbejdżanu i liczył na to, że przewaga sprzętowa da mu szybkie zwycięstwo. Chodzi w szczególności o drony zakupione przez Azerbejdżan od Izraela. W 2017 r., po tym jak izraelska firma Aeronautics w ramach pokazu możliwości swoich dronów na zamówienie Azerbejdżanu, usiłowała zbombardować armeński posterunek władze Izraela zawiesiły sprzedaż dronów dla Baku. Jednak na początku 2019 r. ten zakaz został cofnięty i Azerowie zawarli z Aeronautics kontrakt wart 13 mln dolarów na zakup dronów atakujących typu „kamikaze” Orbiter 1k, które zostały użyte w ataku w Tawusz.

image
Fot. Witold Repetowicz

Według Ormian Izrael wspiera Azerbejdżan ze względu na to, że postrzega Armenię jako sojusznika Iranu. Ormianie przyznają przy tym, że nie zastosowali się do sankcji nałożonych przez USA na Iran. „Ani na Rosję, która jest naszym najważniejszym partnerem gospodarczym, ani na Iran, który jest na drugim miejscu. Bo z kim wtedy będziemy handlować? Powiedzieliśmy Amerykanom, że jak nam Turcja da gwarancje swobodnego dostępu do portów to możemy wtedy rozmawiać o przyłączeniu się do sankcji na Iran ale to jest oczywiście wykluczone” – powiedział mi jeden z moich rozmówców z armeńskiego MSZ.

Geografia jest dla Armenii nieubłagana. Nie mając dostępu do morza graniczy ona z czterema państwami, z czego z dwoma ma wrogie relacje. Dwoma pozostałymi są Gruzja i Iran, przy czym przez Gruzję (z którą Armenia nigdy nie miała zbyt ciepłych stosunków) Armenia ma jedynie połączenie z Rosją i to przez niewielkie przejście drogowe w Stepanstmindzie, na którym natężenie ruchu jest mocno ograniczone. Droga kolejowa z Gruzji do Rosji wiedzie natomiast przez Azerbejdżan, a więc jest niedostępna dla Armenii. Czwartym sąsiadem jest Iran, z którym granica jest dość krótka, gdyż liczy niespełna 50 km, ale ma kluczowe znaczenie strategiczne dla Armenii. „Po gruzińskiej stronie granicy z Armenią mieszka wielu Azerów, którzy napadali na nasze ciężarówki w latach 90-tych i wtedy jedyne wyjście na świat mieliśmy przez Iran” – stwierdził mój rozmówca z armeńskiego MSZ. Podkreślił jednak, że nie można mówić o tym, że Iran jest sojusznikiem Armenii. „Zachowuje neutralność wobec naszego konfliktu z Azerbejdżanem. A zważywszy, że to muzułmańskie państwo to jest to dla nas bardzo dużo” – dodał.

image
Fot. Witold Repetowicz

„Azerbejdżan ma kilkunastokrotnie lepsze uzbrojenie od nas” – ocenił w rozmowie ze mną Armen, wysoki dowódca wojsk pogranicza. Azerbejdżan z 10 – mln populacją i PKB na poziomie 47 mld usd (opartym głównie na ropie) ma znacznie większe możliwości niż 3-milionowa Armenia z niespełna 10-milionami usd PKB. Budżet obronny Azerbejdżanu wynosi 2,3 mld usd, podczas gdy Armenii tylko 600 mln usd. To powoduje wyraźną dysproporcję jeśli chodzi o możliwości zakupowe, przy czym w obu wypadkach głównym dostawcą jest Rosja. W przypadku Azerbejdżanu w ostatnich latach wzrósł co prawda udział dostawców z innych krajów ale głównie dotyczy to lekkiego uzbrojenia. W przypadku czołgów Azerbejdżan bazuje na rosyjskich T-90 zakupionych w ramach wartej 1 mld dolarów umowy zawartej 10 lat temu z Rosją a obejmującej również m.in. wyrzutnie rakiet Smercz i TOS-1A. Od 2017 r. wzrasta też udział Izraela w dostawach dla Azerbejdżanu. Kraj ten, poza dronami, sprzedał Azerbejdżanowi również m.in. systemy rakietowe Lynx LAR i Lynx Extra oraz rakiety LORA. Azerbejdżan ma też znaczną przewagę ilościową jeśli chodzi o liczebność wojsk tj. 126 tys. do 51 tys. jakimi dysponuje Armenia.

Ormianie twierdzą jednak, że te niekorzystne dla nich dysproporcje niwelowane są dzięki dwóm kwestiom. „U Azerów nie ma ducha walki bo nie walczą o swoją ziemię” – twierdziło wielu moich rozmówców. Drugim powodem ma być inwestowanie Armenii w naukę dotyczącą rozwoju nowoczesnych technologii, którą finansuje diaspora armeńska, szczególnie z USA, co ma pozwalać na modernizację np. czołgów T-72 czy wydłużania zasięgu rakiet. Po wojnie z 2016 r., gdy Azerbejdżan atakował Górski Karabach rosyjskimi rakietami (i dzięki temu osiągnął przewagę) Rosjanie w ramach rekompensaty sprzedali Armenii 4 baterie lądowych pocisków balistycznych krótkiego zasięgu Iskander. Armenia zagroziła wówczas Azerbejdżanowi, że w przypadku powtórzenia podobnego ataku jak w 2016 r. zniszczy Iskanderami jego infrastrukturę gospodarczą, w tym instalacje naftowe. Azerbejdżan natomiast, jeśli chodzi o obronę przeciwlotniczą, bazuje na rosyjskim systemie S-300.

W przypadku starć, które wybuchły 12 lipca główną rolę odegrały drony. Armenia twierdzi przy tym, że zestrzeliła aż 13 azerskich dronów produkcji izraelskiej, w tym 10 typu „kamikaze”, a dodatkowo jeden przejęła za pomocą swego systemu walki elektronicznej, kierując na swoje terytorium. Wszystkie, poza jednym, który został zestrzelony w Arcachu, były użyte przeciwko Armenii w rejonie Berd, prowincji Tawusz. Wprawdzie Azerbejdżan twierdzi, że również zestrzelił armeńskie drony ale Erewań, w przeciwieństwie do Baku, zorganizował wystawę swoich trofeów wojennych w tym zakresie. Ormianie twierdzą przy tym, że mają przewagę nad Azerbejdżanem w ramach wojny elektronicznej. W ostatniej walce z azerskimi dronami produkcji izraelskiej wykorzystywali przede wszystkim system rakietowy TOR.

Publicznie zaprezentowano w Erewaniu 8 azerskich dronów. Jeśli chodzi o pozostałe to Armenia stwierdziła, że 5 z nich znajduje się na terenie neutralnym i jest otwarta na inspekcję międzynarodowej komisji, w skład której mogą wejść przedstawiciele Izraela. Ma to świadczyć o wiarygodności twierdzeń Armenii co do tak dużej liczby zestrzelonych azerskich dronów produkcji izraelskiej. Azerbejdżan bowiem zaprzecza by do tego doszło. „Dla Izraela jest to też problem, gdyż jest to antyreklama ich sprzętu” – powiedział mi jeden z moich rozmówców z armeńskiego MSZ. W szczególności sukcesem Armenii było zestrzelenie wartego 30 mln usd bezzałogowca Hermes 900. Znajduje się on obecnie w jednym z zalewów w strefie neutralnej, jednak Ormianie przedstawili zdjęcia dokumentujące jego zestrzelenie, a poza tym również i w tym wypadku stwierdzili, że Izraelczycy mogą sobie to sprawdzić na miejscu.

Armenia również wykorzystywała drony w ostatnich walkach, przy czym chodzi przede wszystkim o UAV Hresh rodzimej armeńskiej produkcji. To dzięki nim Ormianie zabili gen. Polada Haszimowa i płk Ilgara Mirzayeva, dwóch kluczowych dowódców azerskich uczestniczących w walkach. Ormianie zarzucają przy tym Azerom, że o ile armeńskie drony atakowały wyłącznie cele militarne, to w przypadku dronów azerskich były to cele cywilne.

Azerskie drony i artyleria zaatakowały łącznie 4 wioski w regionie Berd prowincji Tawusz oraz samo miasto Berd. W Berd straty były niewielkie (dron trafił jedynie cysternę w miejscowym zakładzie monopolowym) dzięki skutecznym systemom walki elektronicznej zakłócającym działanie dronów. Znacznie większe straty były w wioskach. Na przykład w wiosce Ajgepar, zamieszkanej przez ok. 380 osób, łącznie większe lub mniejsze straty poniosło 47 gospodarstw domowych. Na jeden z domów spadły aż 4 pociski. Celem ataku dronu typu „kamikaze” było też miejscowe przedszkole. Gubernator prowincji Tawusz, Haik Czobanian, powiedział mi, że w lipcowych atakach azerskich na przygraniczne wsie armeńskie spadło 150 pocisków uszkadzając prawie 100 domów. Strat w ludności w cywilnej jednak nie było (jedna osoba została ranna). Mimo to zdaniem gubernatora Czobaniana atak na obiekt cywilne na taką skalę to oczywista zbrodnia wojenna.

image
Fot. Witold Repetowicz

Armenia ogłosiła już zwycięstwo w tym ostatnim akcie wojny z Azerbejdżanem. Świadczyć ma o tym m.in. zdobycie strategicznych pozycji na pobliskim wzgórzu, z których prowadzony był azerski atak, a także znacznie większe straty strony azerskiej. Chodzi zarówno o zestrzelone drony jak i liczbę zabitych (wg oficjalnych danych jest to 6 żołnierzy po stronie armeńskiej i 12 osób po stronie azerskiej). Sytuacja jest jednak wciąż napięta, zwłaszcza, że 29 lipca Turcja rozpoczęła wspólne manewry z Azerbejdżanem przy granicy z Armenią i Arcachem. Ostatni armeński żołnierz zginął 27 lipca od kuli azerskiego snajpera.

Turcja wyjątkowo mocno wsparła Azerbejdżan w tym akcie tej wojny. Choć Armenia jest członkiem stworzonej z inicjatywy Rosji Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym to nie mogła liczyć na podobne, jednoznaczne wsparcie Kremla. Nie zorganizowano nawet specjalnego posiedzenia tej organizacji, choć Armenia się tego domagała. Ormianie obawiają się przy tym, że Turcja zwiększy swoje zaangażowanie w ten konflikt.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 90
Reklama
Janek
niedziela, 9 sierpnia 2020, 17:22

Dziwne, że Azerowie nie kupują tureckich dronów, które dobrze się sprawdziły w Syrii i Libii.

Gulden
piątek, 7 sierpnia 2020, 15:42

Wszystko pięknie, wspaniale.Każdy ma tam niby swoje interesy,jeśli chodzi o poszczególne państwa.Tylko że problem jest tego rodzaju,że tam za sznurki pociąga od dawien dawna ekipa z Kremla,na zmianę z ekipą z Ankary.I to de facto oni decydują kto z kim się bije,dlaczego i po co.Jakby nie patrzeć nic się za bardzo nie zmieniło od doktryny carskiej w tym regionie.Rozgrywają między sobą te państwa,jak chcą,kiedy chcą zgodnie z aktualną linią w tym zakresie.Of course,jak się robi naprawdę gorąco,to żelazną ręką kremliny sadzą kłócące się kraje,armie, na miejscu,stawiają do pionu.I występują w roli"mediatora"czyli w skrócie gaszą konflikty,które sami rozpalili.Tak z perspektywy patrząc,to tam trwa nie pokój,tylko permamentne,chwilowe zawieszenie broni.Stosując podobne proporcje,taki sam numer "odstawiają"amerykanie na drugiej półkuli,rozklepują amerykę południową w podobny sposób.Czy to militarnie,jak po dobremu nie skaczą jak oni zechcą,czy to politycznie.

Gruzin
wtorek, 4 sierpnia 2020, 10:20

Gruzja i Armenia 2PAŃSTWA 2-religie chrześcijańskie Trudno im sie,dogadać Jakby widzieli DIABŁA

Fanklub Daviena
wtorek, 4 sierpnia 2020, 14:14

Może i Gruzja jest chrześcijańska, ale za Miszy Saakaszwilego (nie wiem jak teraz), na 20 ministrów 19 miało izraelskie paszporty + marszałek parlamentu... A to tłumaczy problemy z dogadaniem się. To tak jak w Serbii chodził "kawał" dlaczego katolicka Polska nie posłuchała Jana Pawła II i napadała na chrześcijańską Serbię: bo jej prezydent był ateistą, premier protestantem a minister spraw zagranicznych żydem... :)

tuis
czwartek, 6 sierpnia 2020, 10:12

Głupi dowcip. Można na niego odpowiedzieć tak, że Polska broniła katolickiej Chorwacji.

Yter
wtorek, 4 sierpnia 2020, 19:50

Żart o napadaniu Polaków na Serbów byłby zabawny gdyby nie makabryczne wyczyny serbskich „żołnierzy” wobec ludności cywilnej sąsiadów, którzy nie chcieli wielkiej Serbii i „zdradzili” Jugosławię. Mordowanie dzieci, kobiet, starców, makabryczne tortury i masowe egzekucje. Pomysły zaczerpnięte wprost od Rosjan i Niemców.

mich
wtorek, 29 września 2020, 12:24

Poczytaj o chorwackich ustaszach, o działaniach dywizji SS-Handschar, o działaniach albańskich w Kosowie, w efekcie o setkach tysięcy zamordowanych Serbów, a zrozumiesz, że to nie była zabawa na Bałkanach i działania Serbów jakkolwiek brutalne miały uzasadnienie.

Nikki
czwartek, 6 sierpnia 2020, 11:52

No tak, ale nalezy pamietać, że inne strony konfliktu też nie były oddziałami aniołów. Tyle, że o wyczynach oddziałów chorwackich czy muzułmańskich nie pisano, bo wrogiem nr 1 była i jest Serbia. Polecam np. wybrać się do Kosowa, zobaczyć jak szlachetnie, zgodnie z prawem i humanitarnie postępują tam Albańczycy.

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 12:03

Rosja trzecia miby chrześcijańska, ale Gruzini nie pałają miłością

krzys
wtorek, 4 sierpnia 2020, 00:12

Dla mnie czytać Pańskie analizy polityczne, to sama przyjemność. Tylko nie wiem, czy potrzebne są te przytyki, które zamieścił Pan w innym miejscu, jakoby to "przedstawiciele wiadomych ambasad". Rejon, gdzie konflikty mają baaaardzo długie korzenie, przez ileś wieków każda strona zdążyła sobie wyrobić "swoje racje", a dla kogoś, kto okazjonalnie zerka na to z boku, wiele będzie uciekało z tła konfliktu. Moim zdaniem nie musi być aż tak złej woli, jak Pan to odbiera. Ja osobiście jestem Panu wdzięczy za te reportaże/analizy, bo one z jednej strony czegoś uczą o świecie, a z drugiej odzierają z fasady politykę mocarstw. Świetnie Pan tłumaczy, kto, gdzie, jak i dlaczego się angażuje w konflikty. Chciałbym poczytać podobne analizy tego co na Białorusi teraz. Kto z kim, dlaczego, w jakim kierunku to może iść, ale nie widzę. A dla nas temat chyba bardzo istotny. Gdzieś nam chyba ta Białoruś ucieka, bo za mocno zajmujemy się sobą.

Konrad.
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 19:25

Vahan z leadu chyba był pułkownikiem ormiańskiej armii. Bo jeśli azerskiej, to musiał mieć ciekawy życiorys;) Artykuł jak zawsze super.

Are
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 18:00

1. Jak zwykle wysoki poziom merytoryczny artykułu W. Reptowicza. 2. Jak zwykle Pan Reptowicz relacjonuje punkt widzenia strony "słabszej", co jak rozumiem spowodowane jest tym, że ta strona jest bardziej zainteresowana zagranicznym public relations, stąd jest bardziej życzliwa dla reporterów. 3. Brakuje mi w artykule dostatecznego wyłuszczenia powodów tego ostatniego konfliktu. Decydenci azerbejdżańscy są żywotnie zainteresowani tym, by współobywatele nie zajmowali się specjalnie patrzeniem władzy na ręce i nie krytykowali np. sytuacji ekonomicznej, bogaceniu się oligarchii i korupcji. Armenia ma podobne kłopoty, ale Moskwa ma duży wpływ i interes w tym, by oddolne ruchy reformatorskie skutecznie torpedować. 4. Największym beneficjentem tego konfliktu jest właśnie Moskwa, która zgodnie z zasadą dziel i rządź, może umacniać swoje wpływy w tym regionie i blokować wszelkie możliwe niewygodne dla siebie posunięcia (skutecznie wygaszając potencjalne ogniska zapalne "kolorowych" rewolucji), mogące zakłócić jej interesy.

Arek
wtorek, 4 sierpnia 2020, 07:41

No tak Moskwa, bo taka Turcja czy Izrael nie widzą w tym interesu, że jest tak jak jest skoro da się na tym zarobić a dodatkowo z punktu widzenia Turcji osłabia się znienawidzonych Ormian a z punktu widzenia Izraela osłabia się państwo życzliwe Iranowi i da się na tym zarobić kilka szekli.

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 01:57

Plus dla Witolda Repetowicza że tym razem nie sili się na prognozy bo te chyba zawsze stawia błednie. Autor zapytał tylko jedną stronę konfliktu bo z nią sympatyzuje od dawna. Azerbejdżanie na całym świecie stoją murem za swoim państwem i mają wspólną opinię że Ormianie są agresorami, błędy decydentów tego nie zmienią

Tyr
wtorek, 4 sierpnia 2020, 19:55

Azerowie...

Nowy
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 17:58

Armenia powinna zaciesniac zwiazki z Gruzja. Blizej im do siebie kulturowo.Ameryka pomaga “ po taniosci”a Rosja wlasciwie tez.A przejscie graniczne i droge da sie robudowac. Dostep do gruzinskich portow to zawsze dobraw obcja a Turcja i Rosja maja wiele sprzecznych interesow.

Pitek1
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 12:50

Współczuje Ormianom, nie mają żadnych lojalnych sojuszników i z każdej strony muszą uważać.

niedziela, 27 września 2020, 10:48

Grecja to jedyny sojusznik

Rozjemca
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 12:50

Bardzo dobry artykuł, który świetnie pokazuje, jak perfekcyjnie konflikt pomiędzy tymi państwami rozgrywa Rosja. I wcale nie ma tu jej konfliktu interesów z Izraelem, z którym przecież ma bardzo dobre relacje polityczne. Przy okazji i Rosja i Izrael nieźle zarabiają na tej ciągle tlącej się wojnie. W razie nadmiernej dysproporcji, tak jak to Pan W.Repetowicz wskazał, Rosjanie sprzedają jednej i drugiej stronie analog uzbrojenia drugiej strony i do czasu znowu jest względna równowaga. Dodatkowo, czego akurat nie ma w tekście, utrzymują w Armenii silną bazę lotniczą do kontroli strategicznej tego rejonu. Sami Ormianie, jak z kilkoma rozmawiałem, są pragmatyczni, a nie ślepo prorosyjscy jak się często u nas uważa. Nie mają zbytniego wyjścia i muszą przełykać te nielojalności Rosji tym bardziej, że w tle jest zawsze stojąca za Azerami, a śmiertelnie dla nich niebezpieczna Turcja. Osobiście stoję po stronie Ormian. Nie tylko dlatego, że to naród bliższy nam kulturowo, ale przede wszystkim waleczny i podobnie jak my, sporo wycierpiał w historii i nie ma "łatwego sąsiedztwa".

zeus89
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 12:24

Ehh. Powstają kraje z kawałkami lądów odgrodzonych innymi państwami od reszty krajów i dziwią, że się to powoduje konflikty. Niby świat zmądrzał po tych wszystkich konfliktach. Są prawa międzynarodowe jest ONZ i co i nic. Dlaczego ONZ nie przypilnowało sytuacji podczas odzyskiwania przez te kraje niepodległości. Takie granice jakie są są po prostu proszeniem się o konflikt. Zresztą nie jedyne miejsce na świecie. Obwód Kaliningradzki np. Jakim sposobem nadal jest rosyjski?

DefBot
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 21:01

Skąd ty wyciągasz takie wnioski?!?! Wtf?

zeus89
wtorek, 4 sierpnia 2020, 06:54

Widziałeś mapę? Taka grafika z zaznaczonymi granicami państw?

Fanklub Daviena
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 12:06

Armenia zorganizowała sobie "kolorową rewolucję", odwróciła się od Rosji i zaczęła flirtować z USA, NATO i UE. To niech oni ich bronią, zamiast domagać się tego od Rosji. Teraz Rosja za frajer tego nie zrobi a Armenia w zasadzie nic Rosji nie ma cennego do zaoferowania. Nawet ewentualna zgoda na rosyjskie bazy nie jest atutem, bo całkiem niedaleko w Osetii Rosja może takie mieć bez łaski. Rzekomo mądrzy Ormianie nie chcieli żyć pod rosyjskim butem, to będą żyli pod islamskim...

spoko
środa, 5 sierpnia 2020, 02:55

Fan chcesz powiedziec ze w Armenii bylo to samo co na Ukrainie najpierw \kolorowa rewolucja\ a w odpowiedzi Rosja przychodzi z wojna :)))

y
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 15:21

No to niech Rosja zlikwiduje swoją bazę i wynosi się z Armenii! Dlaczego tego nie robi? Może jednak, wbrew temu co piszesz, Armenia jest Rosji potrzebna. A że Rosja ma w "głębokim poważaniu" swe zobowiązania i podpisane umowy, to wszyscy wiedzą. A Ukraina i Gruzja odczuły na swojej skórze.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 17:57

Mogą zlikwidować. UE się tego od Armenii domaga. Ta baza formalnie nie jest rosyjska, tylko stanowi część sił zbrojnych "Wspólnoty Niepodległych Państw" i jest wspólna z Ormianami i w ramach tej wspólnoty stacjonują tam rosyjskie MiG-29 i baterie S-300. Wg unijnych sondaży zdecydowana większość Ormian popiera jej istnienie jako zabezpieczenie przed turecką czy azerską agresją. Ale jak Ormianie chcą ją zlikwidować i pozbyć się rosyjskich MiG-29 i S-300, to Rosjanie nie będą robić trudności, może nawet uda się dogadać wycofanie Rosji z Armenii w zamian za wycofanie się Turcji z Syrii... :)

Jo
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 21:19

Formalnie to twoi ruscy sowieci FD, 17.09.39 nieśli bratnią pomoc uciskanym narodom Zachodniej Białorusi i Ukrainy

sułtanat bis
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 11:12

Rosja bardziej boi Turcji niż Armenia Azerbejdżanu dlatego Rosja sprzeda Ormian a Turcy będą dąyć do zbudowania bazy i projekcji siły na terenie Kaukazu. Efektem będzie ustalenie się podobnej równowagi sił co w Syrii i pełzająca proxy war z powolnym wywieraniem presji na Ormian ws terenów co do których Turcja rości sobie pretensje. Najwyraźniej Turcja poza bazami w Omanie, Iraku zajęciu płn Syrii i kontrolowaniu części Libii, Cypru zamierza poszerzyć strefę wpływów o Armenię i wyspy greckie.

Geo
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 21:30

Tylko jest zasłaba. Jak USA stwierdzi, że Turcja jednak niech gra sama, to koniec Turcji, bo chyba ją bardziej nie lubią sąsiedzi niż Izrael Asada.

Marcin
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 11:11

Dla pełniejszego obrazu wydażeń warto by również przedstawić również przedstawić opis tych walk oparty na relacjach przedstawicieli drugiej strony konfliktu.

asf
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 11:04

W Polsce powinien powstać pomnik upamiętniający Ludobójstwo Ormian i Innych Chrześcijan przez Turcję w latach 1915-17.

Polityk
wtorek, 4 sierpnia 2020, 15:08

W świecie polityki nie staje się w obronie słabszych jeśli się nie jest najbardziej napakowanym koksem w swojej części świata.

Milutki
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 13:41

Powinien powstać pomnik Turków zabitych przez ormiańskich agresorów w latach 1915-17

Totamto
wtorek, 4 sierpnia 2020, 14:31

To ilu tych Turków pomiędzy 1915-1917 zginęło z rąk Ormian? Jeden? Z chęcią się dowiem!

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 16:38

Tysiące, na szczęście dużo mniej niż Ormianie by chcieli bo Turcy w porę się obronili i odparli ormiańską agresję

Arek
wtorek, 4 sierpnia 2020, 07:48

tani, żenujący prowokator!

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 10:06

A i owszem, prowokator do myślenia. Żenujący są ci którzy nie chcą myśleć i się oburzają gdy ktoś ich do tego nakłania

złośliwy
wtorek, 4 sierpnia 2020, 11:55

Ktoś kto zaprzecza tureckim mordom na Oramianch w latach 90-tych XIXw. i twierdzi, że to Ormianie napadli na biednych Turków w czasie IWŚ musi mieć szeroką wiedzę o żenadzie a niewielką o mysleniu

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 16:00

Ormianie w XIX w. byli piątą kolumną w Imperium Osmanskim , byli narzędziem Angli, Francji i Rosji, stąd pojawił się konflikt w XIX w. Żenujące jest o tym nie wspomnieć . Tak napadli w czasie I WŚ na Turków aby ich całkowicie zniszczyć

Miła
poniedziałek, 17 sierpnia 2020, 00:12

Popieram. Gratuluję odwagi za napisanie prawdy. Ten artykuł niestety jest jednostronny. Nie odzwierciedla całej sytuacji jak ma miejsce na Kaukazie Południowym. Mam nadzieję, że Azerbejdżan wkrótce przyłączy rodzime ziemie Górskiego Karabachu

Gutek
sobota, 8 sierpnia 2020, 22:30

No tak przecież byli we wspaniałej pozycji by to zrobić, zwłaszcza z odwróceniem się rosji od strony konfliktu przez problemy ze strony europy, jasne.

Pyra
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 17:38

Kim ty jesteś , bo na pewni nie Polakiem, masz problemy z pisownią! Kiedy Ormianie byli agresorami? To Turcy i ich podwładni Azerowie zamordowali w latach 1915-18 1.5 miliona Ormian. To było ludobójstwo!

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 21:53

O błędach w pisowni pisałem w innym poście. A gdybym pisał peany na cześć Ormian to byłbym Polakiem? Dziwna to definicja polskości. W 1915 roku Ormianie zaatakowali Turcję i przegrali, takie są fakty o których Ormianie nie chcą wspominać a gdy się ich do tego zmusi to twierdzą że Turków można napadać i zabijać

Razparuk
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 15:59

Masz kolego sam ze sobą też problem czy tylko z Ormianami?

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 21:54

Nie To Ormianie mają problem z innymi ludźmi głównie Turkami i Azerbejdżanami , mają do nich pretensję że się bronią gdy są napadani

HeHe
piątek, 7 sierpnia 2020, 18:21

Nie ma AZERBEJDŻAN - są AZEROWIE.

złośliwy
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 18:09

Pisze co mu płacą. A że Turcja za dużo pieniędzy ostatnio nie ma to i stać ją tylko na niskiej jakości pracowników jak ten powyżej.

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 12:02

Na Ciebie i to wystarczy bo z podawanymi argumentami nie radzisz. Naukę dostajesz za darmo

złośliwy
wtorek, 4 sierpnia 2020, 15:39

Masz rację - nie daję sobie rady z tym co piszesz. Trudno zachować powagę gdy ktoś na trzeźwo pisze o setkach lat niewolnictwa w USA, braku tegoż w Turcji czy o krwiożerczych Ormianach atakujących bezbronnych Turków, którzy chcieli w czasie IWŚ pobić Rosję i odzyskać zagrabione kiedyś ziemie, ale nie wyszło...

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 17:11

Amerykanie czują się spadkobiercami setek lat niewolnictwa. Ormianie zaatakowali Turków, tak własnie było, nazywaj to jak chcesz. O braku niewolnictwa w Turcji pisałem warunkowo, jeżeli przyjmie się określony sposób myślenia.

Whiro
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 20:08

No zobacz. Zabawne jest to że on w sumie zachowuje się jak wy gdy bronicie Rosji. Może gość po prostu robi sobie z was jaja i uwypukla waszą obłudę?

złośliwy
wtorek, 4 sierpnia 2020, 11:56

Nie szukaj sensu w bezsensie. Poza tym z tymi obrońcami Rosji kompletnie przestrzeliłeś.

spoko
środa, 5 sierpnia 2020, 03:02

Z tym przestrzeleniem to nie bylbym taki pewny:)) Na tym forum ciezko spotkac \neutralnych\ i ty do nich nie nalezysz

Mikser69
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 17:38

Na bank to zakłamany Turek!

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 12:01

Nie możesz wiedzieć czy Turek , ale możesz sprawdzić czy załamany czy nie. I wychodzi że piszę prawdę

złośliwy
wtorek, 4 sierpnia 2020, 15:40

Zapewne w jakiejś alternatywnej rzeczywistości kreowanej przez obecne, nieudolne władze Turcji to co piszesz jest prawdą.

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 17:06

Tylko jedna prawda istnieje, ta w ktorej Turcjabi Azerbejdżan bronią sie przed armenską agresją

axon
piątek, 7 sierpnia 2020, 22:52

jeżeli malutka Armenia zaatakowała Turcję, to jakby Litwa zaatakowała Rosję - czyste państwowo-narodowe samobójstwo. A nawet gdyby jakimś cudem zaatakowała to nie powód by mordować w bestialski sposób (widziałem filmy archiwalne jak twoi bohaterowie podrzynają gardła starcom i kobietom), A jeszcze dopowiem, że Turcja ma setki lat doświadczeń w podbijani nawet odległych krajów - mordując przy tym na dużą skalę - jak ormian właśnie. Rozumiem oczywiście że jesteś Tureckim patriotą i to nawet szanuję, ale broń dobrego imienia swojego kraju w takich aspektach w których możesz to robić - bo zbrodnicze mordy na innych narodach dla budowy imperium (osmańskiego) są sprawą nie do obrony. Na pewno jednak Turcja pod rządami waszego mikrosułtana nie jest krajem dla którego można mieć sympatię. Nie mówię tego jednak o obywatelach Turcji.

Milutki
niedziela, 9 sierpnia 2020, 09:57

Ormianie czekają na dogodny moment w historii aby zaatakować. Podobnie w 1915 roku myśleli że ten moment nastąpił, dostali wsparcie Rosji i Turcja była osłabiona I Wojną Światową, wtedy Turcy jednak się obronili

Oto
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 17:54

A na bank ty jesteś cebul@kiem

Milutki
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 11:00

Korespondencja że strefy walk polega na tym że jedna strona konfliktu przedstawia swoją wersję wydarzeń a druga nie została nawet zapytana. To samo autor mógł uzyskać zamiast jechać na miejsce to wysłać email z pytaniami, Ormianie z którymi sympatyzuje podaliby mu namiary na odpowiednich ludzi, skorzystaliby z darmowego kanału propagandy. Ormianie ostrzeliwali azerskie wsie, w Internecie są zdjęcia ze zniszczeń i wypowiedzi ludzi. Armenski atak był na region w ktorym biegnie azerskie rurociąg z gazem, to pewnie było przyczyną ostatnich wydarzeń. Ormianie od początku są agresorami , w Górnym Karabach działali z zaskoczenia dlatego zdobyli ten region , druga strona nie spodziewała się agresji, wynikiem jest prawie milion azerskich przesiedleńców którzy stracili domy. Ormianie nie traktują Azerbejdżan i Turków jako pelnowartosciowych ludzi, mają sny o dawnym królestwie Armenii które już nie istniało gdy Turcy przyszli na Kaukaz i Anatolię, zadaniem Turcji i Azerbejdżanu jest wybić te brednie z Ormianskich głów.

Ech
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 20:43

Mysle ze jak sie podrozuje to duzo zalezy od losu. raz sie trafi do jednego kraju raz do innego . nie zawsze mozna 2 strony porowno. ale na poczatek dobre i to

wtorek, 4 sierpnia 2020, 01:49

To nie była podróż losowa , autor pojechał do kraju który wspiera i jego przekaz podaje dalej

Ech
wtorek, 4 sierpnia 2020, 10:05

tego nie wiesz. wyyslasz lub strelasz. ja mowie o realnej podrozy. troszke po azji jezdzilelm

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 16:02

Wiem że autor wspiera jedną stronę konfliktu i te stronę będzie przedstawiał w przychylny sposób. To nie jest wycieczka turystyczną na zasadzie jadę w ciemno i opiszę co znajdę

inżynier
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 14:21

Milutki pisze z ambasady tureckiej? Bo język polski naprawdę dobrze opanowany - lepiej niz niejedne tutejszy militarysta, tudzież turbopatriota z językiem ojczystym na bakier. Błędy (drobne) wskazują na zagranicznego autora (tym razem jednak bez rusycyzmów).

Milutki
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 15:46

Błędy wskazują na źle działającą autokorektę i pośpiech , pisanie to tylko moje hobby a nie praca. Tylko na to wskazują.

ARCISZ
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 20:27

ZAJEBISTE

inżynier
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 18:29

Tiaaa autokorekta, zwłaszcza na problemy odmianą :D

Milutki
wtorek, 4 sierpnia 2020, 01:51

"zwłaszcza na problemy odmianą", rzucanie kamieniem w drugiego stojąc samemu w szklarni to zła praktyka

Pyra
piątek, 7 sierpnia 2020, 09:23

Prowokatorze, jesteś kłamcą i Turecko-Azerskim Trollem. Zauważ że nikt ciebie nie popiera twoich bredni. Ormianie żyli w Rzeczpospolitej Polsko-Litewskiej przez setki lat. Do dzisiaj żyje wielu potomków Ormian. Polacy szanują i lubią Ormian. Turcja od swego zarania jest śmiertelnym wrogiem Europy, wie to Grecja i inne kraje bałkańskie. Zobacz jakie to dziwne, nie mam problemu z autokorektą???

Milutki
niedziela, 9 sierpnia 2020, 09:54

Nie zabieram o czymkolwiek poparcie , piszę weryfikowalną prawdę nawet gdy jest nienawistna niektórym. Wielowiekowa obecność Ormian w Polsce nic nie zmienia, tak samo kto Turcję lubi a kto nie

Hanys
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 10:47

Taka to wojna, jak ostatnio była wojna hindusko-chińska. Znaczy ja rozumiem że USA chciałoby jakoś podpalić Kaukaz, jak czyniło to już w przeszłości i przenieść tam niedobitki swojego państwa islamskiego zlikwidowanego przez Syrię-Rosję-Iran a te niedobitki zostały nielegalnie ewakuowane amerykańskimi helikopterami do amerykańskich nielegalnych terrorystycznych baz, ale to sie nie uda, nic z tego ;) Pilnujcie tam lepiej Portland, Chicago i tego co tam sie dzieje, bo historia lubi się powtarzać, w Rosji też tak kiedyś było, biali walczyli z czerwonymi w różnych zakątkach kraju, w USA będzie trochę inaczej, czarni będą walczyli z białymi w różnych zakątkach kraju ;)

spoko
środa, 5 sierpnia 2020, 03:18

Hanys przestan nie osmieszaj sie Chabarowsk tez Stany podpalaja :))) Ja zawsze powtarzam kto za mlodu czerwonka sie zarazil bedzie bronil zywotnych interesow kremla do ostatniego swego tchu:))))

Lol
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 20:16

Hahaha. Rosja ewoluując od księstwa moskiewskiego w 300 lat zajęła miliony km 2 ziem. Zajmowała, podbijała, zruszczyla, mataczyła w tylu krajach i narodach że głowa mała. A ty mi tu że to USA to robiło? Wstydu nie masz? Isis to gromadnie wspierali ochotnicy z Rosji. Z niej pochodziło najwięcej ochotników z Europy. Rosja sprzedawała i sprzedaje broń każdemu terroryście który tylko zapłaci. A isis to krew tej twojej sunnistycznej Syrii i reszty tego syfu. Ale ty myślisz że USA ich przywiozło z Portland?

.
wtorek, 4 sierpnia 2020, 10:02

tak. i rosja wspierajac Assada walczy sama ze doba odbijajac np Palmire-) Dla Twej wiadomosci Usa wsiera rozne ugrupowania anty assadowskie. pozdr

poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 21:09

Ech, szkoda, że nie ma jakiejś rejestracji nicków z np. IP. Przecież ten hanys nigdy na Śląsku nie był... fanklub, hanys, hehe, milutki, sarmata i jeszcze kilku są wręcz obrzydzająco bezczelni...

y
poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 15:24

A kiedy to USA podpalały Kaukaz. Może za cara? Nie błaznuj! Największym podpalaczem tego regionu od zawsze była i jest Rosja. A Turcja próbowała i teraz też próbuje tylko dotrzymać kroku.

Historyk
środa, 5 sierpnia 2020, 20:38

Proszę o odpowiedź, co jest starsze azerbejdzan czy Coca-Cola, tyle w temacie o azerach...

Tweets Defence24