Konfrontacja Iranu i USA w Iraku: Trump w pułapce

31 grudnia 2019, 13:39
Baghdadweb_944_1
Fot. US Department of State

Amerykański atak na pozycje szyickich oddziałów Kataib Hezbollah w Iraku może okazać się bardzo kosztowny dla USA. Nie można wykluczyć, że jest to pułapka zastawiona na Amerykanów przez irańskie Sepah. Trump może wkrótce znaleźć się przed dylematem czy wycofać 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Iraku czy też wysłać znacznie większe siły w celach bojowych. Tymczasem 31 grudnia demonstranci zaatakowali kompleks ambasady USA.

W amerykańskim ataku na pięć baz Kataib Hezbollah (3 w Iraku i 2 w Syrii), formacji będącej częścią Haszed Szaabi, zginęło 29 osób, a ponad 50 zostało rannych. Do uderzenia doszło 29 grudnia i było ono odpowiedzią na ostrzał amerykańskiej bazy K1 koło Kirkuku, mający miejsce dzień wcześniej. Zginął wówczas jeden Amerykanin. USA obarczyła za to odpowiedzialnością właśnie Kataib Hezbollah. Atak na K1 był kulminacją serii niegroźnych incydentów przeciwko amerykańskim bazom w Iraku.

Po śmierci amerykańskiego obywatela spodziewana była silna odpowiedź USA, inaczej bowiem Amerykanie okazaliby słabość i zachęcili do kolejnych i coraz śmielszych ataków. Problem jednak jest taki, że dokonując nalotu na bazy Kataib Hezbollah w Iraku Amerykanie zaatakowali formację będącą oficjalnie częścią irackich sił zbrojnych. Haszed Szaabi nie ma bowiem w Iraku statusu bojówek czy organizacji terrorystycznej, bez względu na to jak USA je postrzega. W dodatku formacja ta odegrała kluczową rolę w pokonaniu Państwa Islamskiego, a zbombardowane bazy znajdowały się w zachodniej części prowincji Anbar i odgrywały ważną rolę w zwalczaniu ukrytych komórek ISIS. Oczywiście faktem jest, że Haszed Szaabi w ogóle, a Kataib Hezbollah w szczególności, ma bardzo bliskie relacje z irańską Gwardią Rewolucyjną czyli Sepah. Obecność tej formacji w Anbarze ma też służyć zabezpieczaniu korytarza tranzytowego z Iranu do Morza Śródziemnego. USA dążą natomiast do jego zablokowania, co jest również w interesie Izraela i Arabii Saudyjskiej. Dlatego właśnie Donald Trump nie tylko nie planuje wycofywania z Iraku sił USA ale nawet chciał je wzmocnić 2000 żołnierzy wycofywanych z Syrii. Irak jednak na to się nie zgodził.

Problem USA polega na tym, że od dłuższego czasu porusza się po Iraku jak "słoń w składzie z porcelaną", dając siłom proirańskim argumenty i de facto prowadząc do ich wzmocnienia. Usunięcie Bretta McGurka z funkcji specjalnego wysłannika USA przy koalicji przeciwko ISIS było strzałem w kolano, gdyż był on najsprawniejszym dyplomatą amerykańskim w regionie. Mimo to nawet on przegrał rozgrywkę o stworzenie nowego rządu Iraku po wyborach w maju 2018 r. Miał jednak przeciwnika w osobie gen. Kasema Sulejmaniego, który w układach irackich porusza się jak ryba w wodzie. I nie chodzi tylko o szyitów, gdyż tajemnicą poliszynela są świetne relacje Sulejmaniego z irackimi Kurdami, zwłaszcza rządzącym w Erbilu Barzanim. Kurdowie darzą Haszed Szaabi i siły proirańskie w Iraku szczerą i głęboką niechęcią ale pod naciskiem Iranu rząd iracki zawarł korzystną dla Regionu Kurdystanu umowę w sprawie wzajemnych rozliczeń budżetu federalnego i sprzedaży ropy. Kurdowie mają też świadomość, że sukces protestów (postrzeganych jako antyirańskie i wspierane przez USA), miałby bardzo negatywne konsekwencje dla Kurdystanu.

Postulaty protestujących godziły bowiem w interes Kurdów (m.in. odejście od zasady podziału stanowisk wg kryteriów etniczno-sektariańskich, wzmocnienie władzy centralnej, zmiana konstytucji itp.). Irańczycy nie zaniedbywali też relacji z irackimi sunnitami. Np. przewodniczący parlamentu Mohammad al-Halbusi (b. gubernator Anbaru) jest uważany za proirańskiego, podobnie jak wpływowy polityk Khamis Khanjar. Z kolei szef irańskiej dyplomacji Jawad Zarif w trakcie wizyty w Iraku spotykał się z liderami sunnickich plemion. Tymczasem Donald Trump w czasie wizyty w Iraku w grudniu 2018 r. potraktował ten kraj jak terytorium okupowane udając się tylko do amerykańskiej bazy al-Asad i nie odwiedzając Bagdadu. Co więcej, zaproponował premierowi Iraku spotkanie w amerykańskiej bazie, co byłoby ogromną zniewagą i oczywiście nie doszło do skutku. Po tej wizycie w Iraku wybuchłą burza i siły proirańskie w parlamencie zaczęły zbierać podpisy pod ustawą nakazującą USA opuszczenie Iraku. Ostatecznie zabrakło im głosów, niemniej teraz sytuacja może ulec zmianie.

Jeszcze w maju tego roku, gdy doszło do niegroźnego ostrzału ambasady USA w Bagdadzie, przedstawiciele Haszed Szaabi oraz związanej z tą formacją frakcji parlamentarnej Fatah, odcinali się od tego incydentu i podkreślali, że nie chcą by Irak został wciągnięty w konflikt irańsko-amerykański. Niestety, od tego czasu USA nie zrobiły nic by załagodzić napięcia, wręcz przeciwnie. W listopadzie do Iraku przybył wiceprezydent Pence i nie tylko, że nie odwiedził Bagdadu ale oprócz bazy al-Asad udał się również do Erbilu, co było jeszcze większą oznaką lekceważenia dla władz irackich. Ponadto siły proirańskie oskarżały USA (i to nie bez powodu) o podgrzewanie antyirańskiej i wrogiej Haszed Szaabi wymowy protestów w Iraku. W ich trakcie podpalono wiele biur szyickich partii, a także trzykrotnie spalono irańskie placówki dyplomatyczne. Protesty doprowadziły też do kryzysu rządowego, gdyż zmusiły premiera Adela Abdel Mahdiego do rezygnacji, a kandydatura jego następcy (oczywiście związanego z proirańską większością w parlamencie) została zablokowana przez prezydenta Barhama Saliha.

Wiele wskazuje na to, że gen. Sulejmani postanowił w takiej sytuacji zagrać "va banque" i wciągnąć Trumpa w pułapkę. I wydaje się, że amerykański prezydent dał się w nią wprowadzić, wydając rozkaz ataku na bazy Kataib Hezbollah. Atak na bazę K1 miał sprowokować USA do takiego kroku, który spotkałby się w Iraku z powszechnym oburzeniem i zmusił parlament do przyjęcia decyzji o nakazaniu amerykańskim wojskom opuszczenie tego kraju. Zgodnie z umową z władzami w Bagdadzie Stany Zjednoczone są bowiem w Iraku po to by wspierać walkę z Państwem Islamskim, a atak na Haszed Szaabi jest de facto uderzeniem przeciwko Irakowi. Bez względu na związki Haszed Szaabi z Iranem jest to bowiem formacja mająca legalny status w Iraku. Ponadto jeśli USA traktują Irak jako suwerenne państwo, a nie terytorium okupowane, to relacje iracko-irańskie nie mogą być powodem działań militarnych USA na terenie Iraku.

Atak na Kataib Hezbollah został potępiony nie tylko przez siły proirańskie, ale również przez czołowe postacie szyitów nastawionych negatywnie do rosnących wpływów Iranu w Iraku m.in. ajatollaha Sistaniego oraz Muktadę as-Sadra. Ten drugi odegrał kluczową rolę w blokowaniu proirańskiego kandydata na premiera. Teraz jednak Sadr zapowiada wsparcie działań zmierzających do prawnego nakazania USA wycofania się z Iraku, a jeśli to nie nastąpi to zapowiada podjęcie „innych działań”. Potępienie ataku na Kataib Hezbollah przyszło też ze strony drugiej, największej frakcji w parlamencie, tj. bloku Nasr, byłego premiera Abadiego, który jest od dawna skłócony z siłami proirańskimi i był faworytem USA w wyborach w 2018 r.

USA może zatem znaleźć się w bardzo trudnym położeniu. Jeśli parlament przegłosuje nakaz opuszczenia Iraku przez siły amerykańskie, to albo do tego dojdzie albo też USA zignorują to postanowienie i po prostu przejdą do okupacji tego kraju. Pierwsze rozwiązanie będzie nie tylko bardzo poniżające dla USA ale również oznaczać będzie totalne załamanie się polityki USA w sprawie blokowania Iranu. W takiej sytuacji Iran po prostu będzie w Iraku triumfował. A Rosja uzyska większy wpływ na Arabię Saudyjską i Izrael, jako jedyna siła mogąca blokować Iran. Opcja druga jest jednak jeszcze gorsza gdyż oznacza konfrontację militarną w roku wyborczym. To samo może nastąpić, jeśli parlament jednak nie podejmie decyzji o usunięciu wojsk USA z Iraku i Haszed Szaabi postanowi uderzyć na Amerykanów stacjonujących w tym kraju. Trump wielokrotnie krytykował interwencję w Iraku i zapowiadał wycofywanie żołnierzy. Tylko, że obecne 5 tys. amerykańskich żołnierzy nie poradzi sobie z 150 tys. Haszed Szaabi i choć ostatecznie nie ma wątpliwości, że USA zwyciężą w takiej konfrontacji, to może być to dla nich bardzo kosztowne. Sytuacja może bowiem przypominać apogeum walk z sadrystami sprzed 10 lat. Trzeba przy tym pamiętać, że w Iraku stacjonują też polscy żołnierze i że USA mogą zwrócić się o sojusznicze wsparcie (i zwiększenie jego liczebności) w takiej sytuacji.

W przypadku wybuchu irańsko-amerykańskiej wojny w Iraku na pełną skalę USA mogą podjąć decyzję o podziale Iraku i zaproponować władzom kurdyjskim odcięcie się od Bagdadu. Może to być kusząca perspektywa dla Kurdów, którzy nie chcą by USA opuszczały Irak i w przypadku podjęcia takiej decyzji przez iracki parlament mogą się jej nie podporządkować. Jednak Kurdowie mają też wiele do stracenia w takiej sytuacji, a dla USA oznaczać to będzie przypieczętowanie pełni wpływów irańskich w reszcie Iraku. Nie ulega natomiast wątpliwości, ze będzie to oznaczać wojnę oraz odrodzenie się Państwa Islamskiego, które już teraz korzysta na pogłębiającym się chaosie.

Mobilizacja tłumów by protestowały pod ambasadą USA w Bagdadzie to kolejne sprytne posunięcie sił proirańskich w Iraku. Budynek ten jest teoretycznie niedostępny, gdyż znajduje się w strzeżonej części Zielonej Strefy, ale irackie siły porządkowe nie były ani w stanie ani nie miały chęci powstrzymywania tłumów. Ambasada USA to też potężna twierdza, ale już jej zablokowanie będzie dla USA bardzo kłopotliwe i odwróci całkowicie uwagę od dotychczasowych protestów antyrządowych. 31 grudnia ewakuowano personel, w tym ambasadora, a w niektórych miejscach protestujący podłożyli ogień. Jakikolwiek incydent z ofiarami śmiertelnymi wzmocni w takiej sytuacji siły proirańskie i postawi tych, którzy są w parlamencie przeciwni nakazaniu USA opuszczenia Iraku, w bardzo kłopotliwej sytuacji.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 47
Reklama
Anton
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 21:42

Amerykanie wycofują wojska z Iraku. Ale numer. Wizerunkowo chwilowo stracą ale jak to mówią: czasem trzeba rzucić za siebie aby znaleźć przed sobą. Irak pożałuje tej decyzji prędzej czy później bo jak im Iran zacznie mieszać albo żeby było ciekawiej ich najedzie to wtedy zatęsknią za okupantem amerykańskim. Dochodzi jeszcze sprawa ISIS. Tam to się dopiero zacznie gotować. Atak na Sulejmaniego był co prawda nie za bardzo fair ale Iran pałkę przeginał wielokrotnie. Tam teraz każdy z każdym będzie się nawalał o kasę, rządy, wpływy itd. Niech USA jeszcze z Afganistanu wyjadą to się jeszcze Talibowie tam wpierdzielą i tym prawem szariatu. Uchodźców w UE będzie tyle co w Moskwie rakiet.

xx
piątek, 3 stycznia 2020, 18:55

a polskie podroby w konserwach juz oczekuja na dystrybucje

Obserwator
piątek, 3 stycznia 2020, 15:56

Warto wspomnieć, w jakich okolicznościach zakończyła się Wojna Wietnamska. W dniu 30 kwietnia 1975 roku z oblężonego Sajgonu ewakuowani zostali ostatni amerykańscy żołnierze, pracownicy konsularni , doradcy wojskowi i agenci służb specjalnych. Była to największa w historii ewakuacja jaką kiedykolwiek przeprowadzono przy wykorzystaniu śmigłowców, obejmująca prawie 7 tys. ludzi. Ostatni amerykański śmigłowiec odleciał z dachu budynku ambasady USA na 3 godziny przed zajęciem Sajgonu przez żołnierzy Wietnamskiej Armii Ludowej i partyzantów Wietkongu . Był to ostateczny koniec przegranej przez Amerykanów oraz ich sojuszników , trwającej prawie 20 lat wojny w Wietnamie... Oczywiście sytuacja w Indochinach była wtedy zupełnie inna, niż istniejąca obecnie jna Bliskim Wschodzie. Więcej prawdopodobny jest więc rozwój wypadków, podobny do ataku na konsulatu USA w Bengazi. W dniu 11 września 2012 roku islamiści z ugrupowania Ansar asz-Szari’a powiązani z Al-Ka’idą ostrzelali amerykańską placówkę dyplomatyczną w Libii. Z Trypolisu pośpiesznie ściągnięte zostały posiłki, w walkach zginęło 4 Amerykanów, w tym ambasador i 2 żołnierzy Navy SEALS. Po tym ataku dodatkowo wysłano 50 marines, w celu wzmocnienia ochrony amerykańskich placówek dyplomatycznych w Libii. Konsulat USA w Bengazi i ambasada USA w Trypolisie obecnie są zamknięte, a najbliższa amerykańska placówka dyplomatyczna w tym regionie znajduje się w Tunisie...

Jan z Krakowa
piątek, 3 stycznia 2020, 16:07

Wietnam Północny napadł na Wietnam Południowy (tak samo jak trochę wcześniej Korea Północna na Południową). Po tej ,,przegranej przez Amerykanów oraz ich sojuszników , trwającej prawie 20 lat wojny w Wietnamie " rozpoczęly się komunistyczne rzezie i czystki w Wietnamie Południowym, ludzie uciekali nawet na łodkach (,,boat people"). Nie widzę żadnego powodu do radości z przegranej USA w tej wojnie z komuną.

Ha z Hanoi
sobota, 4 stycznia 2020, 18:30

Przedstawiasz tutaj jakąś alternatywna historie , bowiem to USA zaatakowały Wietnam Północny. W w Wietnami Północnym trwała wojna domowa i ogromna większość ludności łącznie z ich duchowieństwem(bramini) sprzyjała wietkongowi nie marionetkowym władzom na usługach USA. Cały ten konflikt spowodowała polityka USA i nie wywiazanie sie z umów zawartych z wietnamskim ruchem oporu .(powstała 2 września 1945 roku Demokratyczna Republika Wietnamu miała pełne poparcie USA)

Ha z Hanoi
niedziela, 5 stycznia 2020, 14:50

Drobna pomyłka -wojna domowa trwała w Wietnamie Południwym oczywiście. Za oczywiste przejęzyczenie przepraszam.

niedziela, 5 stycznia 2020, 14:04

Panie Ha z Hanoi. To pan produkuje historię aletratywną. Gdyby pan choć trochę, na historii się znał wiedział by pan, że obe cnie takiego miasta jak Hanoi

Jacek z Warszawy
piątek, 3 stycznia 2020, 22:14

Warto przypomnieć, że USA po II Wojnie Światowej przeprowadziły kilkadziesiąt interwencji zbrojnych na całym świecie. Szerzenie demokracji w amerykańskim stylu kosztowało życie kilku milionów ludzi. W czasie samej tylko Wojny Wietnamskiej zginęło ponad 2 miliony cywilnych mieszkańców Indochin. Obecnie w wyniku amerykańskich bombardowań giną ludzie w wielu krajach, w tym w Afganistanie, Iraku, Syrii i Jemenie.

Telek
niedziela, 5 stycznia 2020, 19:19

Panie Jacku z Warszawy, Proszę dla bycia w prawdzie, przypomnieć ilu istnień ludzkich kosztowały dla przykładu rosyjskie interwencje w celu szerzenia demokracji ludowej, proszę tendencyjnie nie zapominać, że Iran czy inne kraje tego regionu to nie chrześcijańskie czy islamskie 'aniołki' i rozgrywają swoje cele w sposob mniej czy bardziej brutalny i militarny. Nie roznia sie od USA ani troche w tym zakresie, poza pewnie techniką. Dla zwykłych ludzi skutki są opłakane, jak zawsze na wojnie i prosze nie przypisywać tego jednostronnym działaniom, bo to zwykła jest nieprawda.

Derwisz
czwartek, 2 stycznia 2020, 20:39

Iran zapedzil sie w Iraku i Syrii i PUDŁO Amerykańska kaska sie skończyła a Iran NIE MA SZYICI W PUŁAPCE

ksawery
czwartek, 2 stycznia 2020, 18:10

To pozorowane działania. Dla Trumpa pół świata może obecnie spłonąć, dla niego priorytetem jest ponowna wygrana w prezydenckich wyborach, a te nie da się wygrać ciągle posyłając amerykańskich chłopców daleko od rodzin i to na obszary, które tylko niepotrzebnie absorbują amerykańskiego podatnika w kontekście najważniejszej rywalizacji z chińskim smokiem. W Iraku będzie trochę fajerwerków, wyleci w powietrze kilka składów broni i posterunków milicji szyickich, a pózniej obszar odda się Putinowi czy Turcji i wszyscy w glorii chwały wrócą do amerykańskich baz.

Naiwny
środa, 1 stycznia 2020, 21:46

Pewnie USA opanują sytuację i nadal będzie tak jak było tydzień temu. Tylko tyle, że utopią w Iraku kolejne miliardy dolarów i zwiększą tam swą militarną obecność. A zasoby USA to nie worek bez dna i to co pójdzie na Irak zabiorą z innego miejsca. Światowa wojna na wyniszczenie ma sie coraz lepiej.

Maciek
środa, 1 stycznia 2020, 15:28

Dopiero teraz widać w pełni jak bezsensowna politykę prowadzi na tym obszarze USA od blisko dwóch dekad. Najpierw niepotrzebna wojna Busha, potem katastrofalna decyzja Obamy o wycofaniu z Iraku zanik kraj został ustabilizowany. A teraz są tragiczne następstwa. USA będą miały wybór albo się kompleksowo ponownie zaangażować, albo całkowicie wycofać. Obstawiam pierwsza możliwość, bo jak się wycofają, stracą wpływy w regionie, który jest strategicznie ważny A na to pozwolić sobie nie mogą.

CdM
środa, 1 stycznia 2020, 23:54

I ani słowa o najbardziej katastrofalnym z prezydentów, którego działania, zwłaszcza w ostatnich miesiącach to szczyty niekompetencji? Ciekawe... Ponowne wejście do Iraku na pełnej petardzie dędzie bardzo niepopularnym działaniem, złamaniem obietnic Trumpa i szansą na jego przegraną ( o ile wcześniej nie uda się impeachment, ale pewnie nie).

Maciek
piątek, 3 stycznia 2020, 17:45

przecież napisałem jaka fatalna alternatywa stoi przed Trumpem. A co on postanowi - nikt tego nie wie, bo facet jest nieprzewidywalny. Powiedzieć o Trumpie, że jest niekompetentny, to nic nie powiedzieć. Nigdy się tego nie dowiemy, ale jestem przekonany, że gdyby na jego miejscu posadzić sołtysa mojej wsi, byłby znacznie skuteczniejszy.

zeus89
piątek, 3 stycznia 2020, 13:14

Ani słowa bo ty oceniasz skutki decyzji których jeszcze nie ma. Maciek ocenił skutki decyzji, które już miały miejsce.

Jacek
środa, 1 stycznia 2020, 10:34

Każde przypadkowe wydarzenie może całkowicie zmieść obecny stan w regionie. A to uruchomi kolejne siły dążące do zabezpieczenia swoich interesów i pogorszenia sytuacji przeciwnika. Kruchy lód, cienkie szkło..

janusz
wtorek, 31 grudnia 2019, 22:53

Pan premier górali z Golanu ogłosił nowy plan. Nawiąże stosunki dyplomatyczne z Arabią, ZEA i innymi państwami nad pewną zatoką. W domyśle pomoże im w przypadku wojny, którą rozpęta. Dosiego Roku.

janusz
piątek, 3 stycznia 2020, 10:23

Przepraszam za pomyłkę. Ubiegł go Pan Trump.

Arcetron
wtorek, 31 grudnia 2019, 21:51

Walka z wiatrakami, jak podczas wojny w Wietnamie. USA jest tam gdzie jest jakiś interes, nie płacisz nie masz ochrony prawie jak z gangsterami. Operacje pod fałszywą flagą skłócenia ze sobą mniejszości narodowych Iraku tylko po to aby wywołać wojnę domową, tak działają tajne służby amerykańskie o których było napisane w lokalnych gazetach, a dowodem był areszt dla żołnierzy którzy podkładali materiały wybuchowe, Jak wygląda odbicie amerykańskich speców z aresztu w Iraku ? wieżdzają czołgi i rozwalają posterunek policji, posterunek który w legalny sposób postawił zarzuty atakom terrorystycznym dla żołnierzy tajniaków którzy mieli wywołać lokalny konflikt. Tak wygląda walka z terrorystami w Iraku.

Smuteczek
wtorek, 31 grudnia 2019, 21:24

Czas wiec rychlo wycofac naszych chlopakow z Iraku. Po ostatnich walkach naszych z Sardystami wiemy juz ze nic na tym uhrac nie mozemy a nie ma sensu za darmo przelewac krwi. To przede wszystkim kryzys amerykanskiej dyplomacji ktora nie umie sobie poradzic w takim układzie i my na tym polu im pomoc nie mozemy.

Cezar
wtorek, 31 grudnia 2019, 21:08

Obecnie w Iraku trwają wielkie zamieszki. Większość Irakijczyków żąda nowych wyborów i odejścia obecnego rządu, który jest posłusznym wykonawcą poleceń Teheranu. A Irakijczycy w ogromnej większości (nawet szyici) Iranu bardzo, bardzo nie lubią. Ale rząd opierając się na finansowanych przez Teheran milicjach ma protesty gdzieś. Do tego milicje te nie słuchają nikogo, pomimo tego, że niby są podporządkowane armii, poza swoimi dowódcami, a ci słuchają tylko irańskiego generała Sulejmana. A właśnie siedziba jednej z takich milicji została zbombardowana przez siły USA. A została zbombardowana, bo członkowie tej milicji bardzo chętnie występują w roli "nieznanych sprawców" brutalnie atakując żądających zmian demonstrantów. Sami demonstranci do USA nic nie mają, jakiś czas temu spalili natomiast irański konsulat w Karbali. Do tego niegdysiejszy zaprzysięgły wróg Amerykanów mułła Muktada as Sadr zmontował w poprzednich wyborach dość egzotyczną, mocno lewicową koalicję sił politycznych (np. komunistka została deputowaną właśnie z Karbali) i obecnie wyraźnie sympatyzuje z protestującymi, choć po raz pierwszy nie jest siła sprawczą protestów, a nawet spotkał się wyraźnie z nieufnością demonstrantów jako człowiek z obecnego układu władzy. Do tego as Sadr wyraźnie poróżnił się z Teheranem, odrzucił doktrynę Chomeiniego zakładającą bezpośredni nadzór kleru nad władzą i obecnie wspiera ajatollaha Sistaniego z jego doktryną kwietyzmu, która odrzuca jakikolwiek udział kleru w bieżącym sprawowaniu władzy (sam as Sadr nie piastuje żadnych stanowisk i formalnie jest jedynie patronem duchowym koalicji Fairun) i sprowadza szyicki kler jedynie do roli duchowych przewodników i recenzentów poczynań rządów. też dla jasności. Obecnie Irak bije rekordy wydobycia ropy, dziennie jest to około 4,3 mln baryłek, rekord za Saddama to 3,1 mln baryłek dziennie, przy dość niskich kosztach wydobycia i rafinacji. jednak w latach boomu naftowego w latach 2003 - 2014 Irak skoncentrował się jedynie na wydobyciu ropy całkowicie zaniedbując inne sektory gospodarki, do tego doszła rozbuchana korupcja i zwykłe złodziejstwo (iracka agencja antykorupcyjna szacuje, że zdefraudowano pomiędzy 220 a 300 mld ) czyli choroba naftowa w pełnej krasie. Do tego Irak ma rekordowy przyrost naturalny, co powoduje, że wśród młodzieży panuje rekordowe bezrobocie, a 55% Irakijczyków ma poniżej 25 lat. rządów Saddama nie pamięta 30% społeczeństwa, a amerykańską inwazję ledwo kojarzą. Stawiają na nacjonalizm, nie panarabski w stylu partii Baas, tylko narodowy, iracki. W ogromnej większości mają w nosie czy ktoś jest sunnitą, szyitą czy chrześcijaninem (zdarzało się, że demonstracje ochraniały chrześcijańskie milicje, które nie oddały broni i nie podporządkowały się ani armii ani tym bardziej Teheranowi) natomiast bardzo nie podobają im się przeogromne irańskie wpływy w rządzie. Izrael jest im obojętny, sprawa palestyńska mało wzrusza. Obchodzi ich to, co dzieje się nad Tygrysem i Eufratem. Bo przecież nie da się nie zauważyć, ze dobrze zarządzany Irak stałby się w przeciągu 20 lat regionalnym mocarstwem, przywódcą świata szyickiego detronizując Iran, a nawet mógłby pokusić się o przywództwo w świecie arabskim.

ET
piątek, 3 stycznia 2020, 22:33

To już chyba przeszłość, bo Muktada zdaje się zmienił front, co nie dziwi, bo za USA nigdy nie przepadał. Iran chce być regionalnym mocarstwem i "starszym bratem" dla Iraku, być może boją się powtórki z Saddama. W dodatku zatrzymał się na swoich 80 mln, tak jak Polska na 38, i chyba na tym stanie, zatem demografia przemawia za Irakiem, ale to piosnka przyszłości. Póki co milicjami rządzi Iran, a anty-irański ruch w Iraku nie ma ani przywództwa ani broni, bo post-saddamowskie bojówki rzeźników z BAAS zostały ostatecznie załatwione (przez Hezbollach Sulejmaniego do spółki z Kurdami) wraz z IS. Sulejmani potrafił rozmawiać ze wszystkimi, Trump nie potrafi gadać z nikim, chyba tylko z Nataniachu, co nie wróży Irakowi zbyt dobrze, i to chyba wszyscy tam wiedzą. Nie jest tak jak w Wietnamie, gdzie "wujek Ho" zdecydował, że woli wąchać francuskie g. jeszcze następne dwa lata niż chińskie następny tysiąc". Wtedy też Jankesi popełnili głupstwo z ignorancji pomieszanej z arogancją, bo Ho chciał się z nimi dogadać jak Tito, a ci od razu wskoczyli we francuskie buty z wiadomym skutkiem. Ale Irak nie ma swojego "wujka Ho" a polityką nie rządzą nastolatki, arogancji nie lubi nikt. Jankesi nic już w Iraku nie ugrają, postanowili go po prostu podpalić na odchodne, żeby Iran miał się czym zajmować.

jinx
piątek, 3 stycznia 2020, 14:57

bardzo rzetelny i rzeczowy komentarz a nie tylko walenie ślepo w USA

Zbig gniew
czwartek, 2 stycznia 2020, 00:31

Skąd ty Cezarze masz tak fantastyczne wieści? Mieszkasz w Iraku?

szczekun
piątek, 3 stycznia 2020, 15:23

Nie trzeba mieszkać, wystarczy czytać i myśleć aby widzieć co się dzieje wkoło nas.

Arkadiusz Jerzy Stawicki
czwartek, 2 stycznia 2020, 13:59

Akurat Cezar przedstawił bardzo krótko, celnie i dokładnie to co analityków zabiera 30 stron :)

Mirosław Maria Jarosław Miron Ksawery Potocki
czwartek, 2 stycznia 2020, 20:23

A którym?

janusz
środa, 1 stycznia 2020, 18:19

Z twierdzeniem, że naród chce nowych wyborów polemizować nie będę, jedne już były niedawno. Ale z ostatnim zdaniem jak najbardziej. Kto miałby dobrze zarządzać? Toż z tej zielonej strefy są zarządzani znakomicie. Chodzi o wywołanie konfliktu z Iranem, a nie o krainę mlekiem i miodem płynącą jak 3 tysiące lat temu.

Dalej patrzący
wtorek, 31 grudnia 2019, 19:27

Donald Trump nic nie zrobił dla Iraku. Jedyne argumenty na wielkość Trumpa to to, że jeździł po świecie, budował hotele, jadł kremówki, znał kilka języków i dużo się uśmiechał, czyli był normalnym człowiekiem. Ignorował także skandale dotyczące zachowań wojsk USA w Iraku. Omamił was tym swoim uśmieszkiem i ładnymi słowami że uważacie, że był kimś naprawdę wyjątkowym? Wcale nie był, rozpiera was tylko ta wasza duma, że taki prosty chłop wszedł na wysokie stanowisko, że rednecki z Nebraski potrafią zaistnieć. Łudziliście się, że dzięki niemu też możecie do czegoś w życiu dojść, a tu nic z tych rzeczy. Jedyne co dla was miał to Visa Waiver Program i ładna przemowa napisana mu przez pomocników, a wy dalej taplacie się w bagnie i bawicie się w wysławianie prezydenta, którego własny rząd chce abdykować, zamiast zrobić coś pożytecznego dla świata bez tej chorej pychy z powodu jego nieistniejących zasług.

Zbig gniew
czwartek, 2 stycznia 2020, 00:26

"jadł kremówki, znał kilka języków" - Trump zna kilka języków? No no, czego my się tu dowiadujemy.

szperacz
piątek, 3 stycznia 2020, 00:38

Ludzie wywiadu mają najlepsze "informacje"... . Kiedy piszą do nas na forach, i zwracają się per "wy", "was" - to nie są nasze służby... Przemówienie dla Trumpa w W-wie, rzeczywiście napisał Polak, jak się nie mylę to był Marek Chodakowski.

ja
wtorek, 31 grudnia 2019, 19:19

isis zostalo pokonane pezez - iranczykow, kurdow, assada , rosjan. bylo zas wspierane czasami przez usa (jako wrog assada) a czasami bombardowane przez usa. zalezy jak pasowalo

Lord Godar
wtorek, 31 grudnia 2019, 18:38

I to jeszcze jeden przykład na to , że Trump nie ma zmysłu dyplomaty i polityka . Ma zmysł biznesmena , twardego i przebojowego w negocjacjach , dążącego do określonego celu , a podejście do innych państw jest takie jak do swoich pracowników , w tym tych nielegalnie zatrudnionych . Ale to widać nie skutkuje wszędzie , są ludzie i narody , które mają swoją "inszość" , które potrafią się mu oprzeć , czego z kolei on nie potrafi uszanować.

CdM
czwartek, 2 stycznia 2020, 00:08

Jako biznesmen zbankrutował kilkukrotnie. Tak to już bywa w biznesie. Raz nie wyjdzie drugi raz sobie odbije. Sęk w tym że jako prezydent ma tylko jeden kraj. I że jest to akurat mocarstwo, na którym opiera się ta część globu, do której należymy. A on ma to samo ryzykanckie podejście. Nie wiem jak wy, ale ja mam ciarki.

Lord Godar
czwartek, 2 stycznia 2020, 16:20

No cóż , kredyt z banku spłacisz lub umorzysz , ale kredytu zaufania straconego w głupi sposób ciężko odzyskać .

pragmatyk
czwartek, 2 stycznia 2020, 11:48

Tylko,że jako biznesmen miał kredyty ,których bankom nie mógł spłacic i żeby nie było krachu ,kredyty mu umorzono ,a polityka to nie gra do jednej bramki ,ale trzeba wbić gola do wielu bramek ,a na to trzeba mieć szerokie horyzonty intelektualne,lub mieć mądrych doradców.

dim
wtorek, 31 grudnia 2019, 17:17

Ale to już nie moje problemy, ani nie polskie, tylko USA. Szczęśliwego Nowego Roku życzę.

men
wtorek, 31 grudnia 2019, 16:56

Analiza wyborna, pomijając fakt że prawdę mówiąc co tam się NAPRAWDĘ dzieje wiedzą (być może) tylko ci co grają w "wielką grę" i to nie osoby z czołówek mediów - to zidiocenie tzw elit politycznych jest faktem, praktycznie trudno dostrzec na tej niwie jakiegoś lidera-przywódcy-w sensie pozytywnym (negatywnych na pęczki) naszej części świata.

Olo
środa, 1 stycznia 2020, 10:49

dokładnie, otrzymujemy wiele informacji że och i ach a tak naprawdę są to rzeczy z góry zaplanowane. Np. kwestia tortur w więzieniu Abu Ghurajb, 32 km od Bagdadu. Amerykańscy strażnicy upadlali irakijskich więźniów. Och a fe, jakie to złe, wypaczeni strażnicy, hańba dla amerykañskiej armi. A co się teraz okazuje? Był to specjalnie przygotowany program CIA mający na celu radykalizację irakijczyków aby po wyjściu na wolność byli skłonni zasilić szeregi ISIS.

CdM
czwartek, 2 stycznia 2020, 00:14

Tak tak tamto wcześniej to była dezinformacja ale to, to już całkowicie pewne :)

Rozsądny
wtorek, 31 grudnia 2019, 15:49

No to jaka w końcu jest prawda? Pan Witold pisze w powyższym artykule, że cyt. "Kataib Hezbollah w Iraku Amerykanie zaatakowali formację będącą oficjalnie częścią irackich sił zbrojnych", a w komentarzach pod innym artykułem na Defence24 - Pan wyrocznia forum Defence24, nieomylny Pan Davien się z tego śmieje, to w końcu jak jest bo nie wiem? A przecież niemożliwe żeby Pan Davien pisał głupoty w swoich komentarzach? Kto rozmija się z prawdą Pan Davien czy Pan Witold?

Zachwyt
środa, 1 stycznia 2020, 03:06

No skoro tak napisał sam Davien to właśnie tak musi być. Nie wolno poddawać w wątpliwość jego wiedzy. Wie wszystko a nawet więcej. Wie nawet to czego nie wie świat. Szacunek.

tyu
wtorek, 31 grudnia 2019, 19:52

Można założyć że redaktor raczej wie więcej bo się tym zajmuje zawodowo więc pewnie to komentator Davien tym razem się pomylił. Zdaża sie każdemu. Jak to się mówi "nie popełnia błędów ten kto nigdy nie wychodzi z domu".

Cpt obvious
środa, 1 stycznia 2020, 20:03

To była ironia. Nie wyczułeś jej? To oczywiste, że redaktor wie lepiej. A Davienowi to może czasem zdarza się mieć racje. Ale nie za często.

ZZZZ
czwartek, 2 stycznia 2020, 04:16

Drugie zdanie artykułu świadczy o tym, że redaktor ... nie jest pewny o czym pisze. A powinien być bo po pierwsze, jest dziennikarzem branżowym, po drugie, to JEST pułapka zastawiona na Trumpa przez Irańczyków.

CdM
czwartek, 2 stycznia 2020, 10:45

No cóż, tak to już jest, że wiedza nigdy nie jest całkiem pewna, a najlepiej o tym wiedzą ci, którzy są najlepiej poinformowani. Na twierdzenie, że mają całkowitą pewność w skomplikowanych sprawach mogą sobie pozwolić jedynie anonimowi komentatorzy czerpiący uproszczoną wiedzę z piątej ręki.

fifi
wtorek, 31 grudnia 2019, 19:35

Naprawdę traktujesz przemyślenia pana daviena poważnie?Ja bym poleciał wężykiem...Analiza przednia,bo bez sciemy i owijania w bawełnę .Wiecej takich tekstów!

Tweets Defence24