Jakie wsparcie logistyczne dla Kormoranów?

21 maja 2018, 11:30
Zdj Kormoran kadłub DSC_7027
Kadłub Kormorana wyprowadzany z hali stoczniowej. Fot. Remontowa Shipbuilding

Niszczyciele min Kormoran II to opracowane w krajowym przemyśle jednostki, wdrażane do Marynarki Wojennej. Choć wsparcie ich eksploatacji wymaga szczególnych kompetencji, to wojsko szuka wykonawcy posiłkując się otwartą i ogólną procedurą dialogu technicznego.

Pierwsza Regionalna Baza Logistyczna z Wałcza ogłosiła niedawno informację o zamiarze przeprowadzenia dialogu technicznego w sprawie „Wieloletniego wsparcia eksploatacji okrętów projektu 258 (Kormoran II)”. Poszukiwanie tych usług (na razie na wstępnym etapie) odbywa się w otwartej procedurze, choć wsparcie ich eksploatacji wymaga szczególnych kompetencji, takich jakie nabyto przy ich budowie, w szczególności związanych ze stosowaniem stali amagnetycznych. W tym momencie powstaje pytanie, czy armia wie, co jest potrzebne do wsparcia odebranych niedawno okrętów, czy też chce przeprowadzić procedurę tylko po to, aby mieć formalną podstawę do późniejszych działań (zrealizowanie fazy analityczno-koncepcyjnej). Dialog techniczny jest jednak dowodem, że system wsparcia eksploatacji dla Kormoranów nie został zdefiniowany, choć jednostki są już wprowadzane.

Jacy specjaliści mogą pracować na okrętach typu Kormoran?

Ze względu na zastosowane technologie oraz systemy, wsparcia logistycznego Kormoranów mogą się podjąć tylko takie podmioty, które są do tego odpowiednio przygotowane i mają na to certyfikaty, infrastrukturę, narzędzia oraz specjalistów. Poza stocznią Remontowa Shipbuilding, OBR CTM i ich podwykonawcami (np. firmą KenBIT w przypadku systemu łączności) na dziś nikt w Polsce takich warunków nie spełnia. A wsparcie eksploatacji z zasady ma być realizowane w kraju, zwłaszcza jeżeli chodzi o wyprodukowany w Polsce sprzęt.

image
Stocznia Remontowa Shipbuilding. Z przodu widać pomalowaną na niebiesko i czerwono wielką halę kompletacyjną, w której jeden przelot wydzielono i przygotowano dla niszczycieli min typu Kormoran. Fot. Remontowa Shipbuilding

Stocznia Remontowa Shipbuilding musiała podjąć szereg kroków, by zrealizować dostawę dla Marynarki Wojennej niszczyciela min ze stali niemagnetycznej. Okręt ten został zbudowany w oparciu o dokumentację, którą ta stocznia musiała sama opracować przy pomocy własnych podwykonawców. Został tam też dodatkowo zintegrowany i sprawdzony we współpracy innymi członkami konsorcjum.

Przygotowania do tego zadania zaczęły się już w roku 2013. Przede wszystkim chodziło o uzyskanie odpowiednich technologii. Najprostszym rozwiązaniem byłoby ją kupić na Zachodzie, ale partnerzy zagraniczni nie wykazywali zainteresowania taką współpracą. Wcześniej liczyli bowiem, że to oni właśnie dostaną kontrakt na polskie niszczyciele min, dlatego stocznia Remontowa Shipbuilding sama opanowała tę technologię i to już na początku 2014 r.

Odpowiednią widzę i umiejętności osiągnięto dzięki nabywaniu doświadczeń pracy trzech komórek organizacyjnych stoczni Remontowa Shipbuilding: Biura Technologicznego, służb Głównego Spawalnika oraz Wydziału Budowy Kadłubów. Pracownicy z tych komórek potrzebnych technologii oczywiście nie opracowali od podstaw, ale je odpowiednio udoskonalili. To przełożono na wymagania dla stworzonej w tym celu infrastruktury, przede wszystkim specjalnej hali produkcyjnej.

Potwierdzeniem tego jest certyfikat wydany przez PRS (Polski Rejestr Statków), który tę technologię później zweryfikował i sprawdził np. magnetyczność oraz strukturę materiału (różnych próbek) przed i po połączeniu przez spawanie. Potwierdzono w ten sposób, we współpracy z Wydziałem Mechanicznym Politechniki Gdańskiej, że stal przed i po obróbce jest nadal amagnetyczna. Certyfikat ten musiał być po czterech latach potwierdzony i stocznia Remontowa Shipbuilding właśnie to zrobiła. Dzięki temu mogą być realizowane prace stoczniowe z wykorzystaniem stali amagnetycznej.

image
Certyfikat potwierdzający posiadanie odpowiednich technologii przez stocznię Remontowa Shipbuilding. Fot. Remontowa Shipbuilding

Tylko zakłady mające takie uprawnienia mogą wykonywać prace na niszczycielach min typu Kormoran. Jeżeli więc 1. RBL w Wałczu musiała z jakiegoś powodu (np. z powodu polecenia) rozesłać zaproszenia do dialogu technicznego, to taki warunek powinien zostać postawiony w zaproszeniu. W ogłoszeniu nie było jednak takiego elementu.

I nie chodzi w tym przypadku jedynie o posiadanie samej technologii, ale również o możliwość jej praktycznego wykorzystania np. mając do tego odpowiednich specjalistów. To właśnie dlatego, w strukturach stoczni Remontowa Shipbuilding, w służbach Głównego Spawalnika, jest Niepubliczny Zakład Szkolnictwa Zawodowego, który poza tradycyjnymi metodami spawalniczymi (np. ze stalą czarną - węglową, i aluminium) od lat specjalizuje się również w stalach austenitycznych, w tym w szczególności w stalach amagnetycznych. Instruktorzy Remontowej Shipbuilding są w stanie nauczyć tego typu umiejętności spawaczy, monterów i kowali oraz nadać im indywidualne uprawnienia.

Trzeba dodatkowo pamiętać, że takie szkolenie nie jest ani tanim, ani krótkim procesem. Człowiek rozpoczynający takie nauczanie musi posiadać wcześniej odpowiednie kwalifikacje, wiedzę fachową i praktykę stoczniową. Jest to bowiem szkolenie uzupełniające, doskonalące już posiadane umiejętności (jest to np. spawanie innym prądem, innym materiałem, itd.).

Jaka infrastruktura potrzebna jest do budowy i prac stoczniowych na Kormoranach?

Sam „fizyczny” sposób budowy niszczycieli min Kormoran II jest podobny do tego, jaki stosuje się w innych jednostkach pływających. Różnica tkwi w szczególnych właściwościach wykorzystywanego materiału i w szczególnych, technologicznych wymaganiach czystości wykonywania prac. Celem jest uniknięcie wprowadzenia do tego procesu materiałów ferrytycznych.

Dlatego przygotowując się do budowy niszczycieli min ze stali niemagnetycznej stocznia Remontowa Shipbuilding musiała wykonać pewne inwestycje w tym m.in: przygotowując odpowiednią halę produkcyjną oraz organizując specjalnie odseparowaną przestrzeń magazynową dla materiałów niemagnetycznych.

image
Hala produkcyjna przygotowana dla niszczycieli min typu Kormoran. Fot. Remontowa Shipbuilding

Przede wszystkim zapewniono odcięty od świata przelot kadłubowy – czyli halę, w której przebiega cały proces składania poszczególnych okrętów. Miejsce montażu jest odseparowane od pozostałej części stoczni i oddzielone szczelnymi drzwiami, śluzą i filtrowanym powietrzem, nie pozwalając na dostanie się do środka opiłków z tych miejsc stoczni, gdzie prowadzona jest normalna obróbka stali czarnej. Zadbano nawet o to, by stoczniowcy pracujący w tej hali mieli specjalne stroje, które wyróżniają ich na terenie całego zakładu.

Sama hala swoją wielkością nie pozwala na budowę dwóch kadłubów jednocześnie, ale realizacja obecnego kontraktu jest możliwa dzięki tzw. przesunięciu. Terminy dostawy poszczególnych jednostek są bowiem przesunięte o cykl dziewięciomiesięczny. Jest to wystarczający czas, żeby skończyć pierwszy kadłub i zacząć prefabrykację płaską (przestrzenną) drugiej jednostki. Sam rozmiar hali pozwala bowiem na umieszczenie w niej jednego okrętu i 50 proc. kadłuba następnego niszczyciela min. W przypadku, gdyby to była większa produkcja (np. w ramach kontraktu eksportowego) to wtedy stocznia deklaruje, że jest przygotowana na dodatkową inwestycję i zbudowanie kolejnego, tego typu przelotu.

Kormorany są oczywiście budowane na elementach stalowych (stalowe są np. tory i wózki), ale za każdym razem stosuje się separację: przez przekładki drewniane, plastikowe lub z innych materiałów niemagnetycznych). W ten sposób nie dopuszcza się do pozostawiania tzw. wtrąceń w materiale. Tych wtrąceń nie można się oczywiście całkowicie pozbyć, ale dzięki dużej dyscyplinie technologicznej można ograniczyć wpływ ferrytu na materiał, z którego zbudowany jest kadłub niszczyciela min typu Kormoran i jego podzespoły.

image
Kadłub pierwszego Kormorana. Fot. Remontowa Shipbuilding

Istotną rolę odgrywa też projektowanie, umożliwiające wyeliminowanie materiałów ze stali czarnej. Jeżeli jednak, takie się pojawią, są identyfikowane po to, by móc we współpracy ze specjalistami OBR CTM je później „zneutralizować” pod względem magnetycznym, w ramach okrętowego systemu demagnetyzacji.

Przygotowanie do produkcji niszczycieli min polegało dodatkowo na zabezpieczeniu odpowiedniej, odrębnej przestrzeni magazynowej zarówno dla: wyrobów koncesjonowanych, do których wytwarzania i obrotu wymagana jest odpowiednia koncesja, jak i dla materiałów i wyposażenia niemagnetycznego (w tym stali amagnetycznej, która wiadomo że jest przeznaczona dla niszczycieli min).

Poświęcono na ten cel część jednej ze stoczniowych hal kompletacyjnych (charakterystyczny, pomalowany na niebiesko budynek C-209) - a dokładnie przelot piąty. Przelot ten oddzielony od reszty specjalna przegrodą, a dodatkowo odpowiednio wyposażony. Ta blacha musi być ewidencjonowana, a więc również trzymana w zamknięciu (również by do miejsca przechowania nie nawiało opiłków stali „czarnej”).

Jak w Polsce buduje się i jak powinno się budować okręty przeciwminowe?

Zgodnie z przyjętym harmonogramem start budowy drugiego Kormorana (tzw. palenie blach) jest zaplanowane na wrzesień 2018 r. Miesiąc wcześniej mają być natomiast dostarczone arkusze stali oraz profile. W czasie przerwy czasowej jaka powstała pomiędzy zakończeniem budowy pierwszej jednostki wyszkoleni w technologii specjaliści nie byli wykorzystywani w tej dziedzinie i dlatego musieli zostać wysłani do innych zadań.

Stoczniowcy opisali to bardzo obrazowo: „To tak jakby neurochirurgów wyspecjalizowanych w operacjach mózgu z nanoprecyzją, skierować do zszywania ran na oddział ratunkowy lub wycinania wyrostków robaczkowych”. Zamówienie dwóch kolejnych Kormoranów było opóźnione, pomimo tego Remontowa Shipbuilding pewnym wysiłkiem organizacyjnym zachowała odpowiednie dla niszczycieli min zbudowanych ze stali amagnetycznej umiejętności spawalnicze, monterskie i kowalskie.

Umiejętności te są zresztą przydatne nie tylko podczas budowy, ale również w trakcie zabezpieczenia logistycznego eksploatacji. Przykładów jest wiele – choćby spawanie stali amagnetycznych. Do mechanicznych uszkodzeń w wyniku użytkowania będzie dochodziło w czasie służby bojowej okrętów i wtedy taka specjalność, potwierdzona odpowiednim certyfikatem, będzie niezbędna do przeprowadzenia ewentualnych napraw. Jak na razie zatwierdzone metody naprawcze niszczycieli min Kormoran II ma w Polsce jedynie stocznia Remontowa Shipbuilding.

image
Prom hybrydowy B-617 budowany przez Remontowa Shipbuilding dla brytyjskiego armatora - Transport for London. Fot. LMG Marin/Remontowa Shipbuilding

Zakłady te nie są zresztą uzależnione jedynie od zamówień wojskowych. Zarówno specjaliści, jak i infrastruktura wykorzystywana przy budowie niszczycieli min jest więc wykorzystywana, chociaż w odpowiedni sposób i z pewnymi ograniczeniami. Przykładowo w hali prowadzone są tylko prace konstrukcyjne w metalach nieżelaznych (aluminium). Kiedy był budowany żaglowiec to sezonowano tam również drewno przeznaczone na pokład, dzięki wydajnemu systemowi wentylacji.

W obecnym portfelu zamówień Remontowa ma 22 jednostki pływające. Ostatnio wodowanymi jednostkami (w dniach  14 – 15 maja) były dwa promy hybrydowe B-617 (o nowoczesnym napędzie bateryjnym), które będą zapewniały transport drogą wodną ludzi i samochodów przez Tamizę w samym środku Londynu (pomiędzy dzielnicami Woolwich i North Woolwich). Te jednostki o długości 62,3 m zostały zamówione przez brytyjskiego armatora - Transport for London. Przewiduje się, że obie te jednostki będą przewoziły rocznie łącznie ponad milion samochodów i 2,6 miliona pasażerów.

image
Budowa jednego z dwóch promów hybrydowych B-617. Fot. Remontowa Shipbuilding

Kontrakt na budowę tych jednostek został wygrany przez polską stocznię w ogólnie dostępnym przetargu, w którym uczestniczyły firmy z Hiszpanii, Finlandii, Holandii i Niemiec. Choć sam projekt promów został przygotowany przez norweskie biuro projektowe LMG Marin, to dokumentacje roboczą przygotowało biuro Remontowa Marine Design & Consulting należące do Remontowa Holding.

Niewiedza czy celowe działanie?

Gdyby decyzję o budowie drugiego i trzeciego niszczyciela min typu Kormoran (wstępnie przyjęte nazwy OORP „Albatros” i „Mewa”) podjęto wcześniej nakładając procesy produkcyjne na siebie, ograniczonoby koszty całego kontraktu oraz lepiej zagospodarowano istniejący potencjał wykonawców. Popełniono jednak błąd w planowaniu i realizacji programu. Poszukiwanie podmiotu zabezpieczającego logistycznie nowe okręty w formie dialogu technicznego pokazuje, że podobny błąd może się powtórzyć. I nawet jeżeli taki podmiot rzeczywiście by się znalazł, to za jego przygotowanie do realizacji postawionego mu zadania (np. pozyskanie technologii potwierdzonych certyfikatami i szkolenie personelu) Ministerstwo Obrony Narodowej będzie musiało dodatkowo zapłacić.

Niezrozumiały jest również sam fakt, że resort obrony zamawiając pierwszy okręt nie zagwarantował dla niego od razu odpowiedniego wsparcia logistycznego w czasie eksploatacji, co jest standardem przy kontraktach w krajach NATO. Jak się okazało błąd ten zresztą powtórzono również podczas podpisywania drugiego kontraktu. Oficjalnie zaznaczano wtedy wyraźnie, że zapłacono również za trzy pakiety wsparcia logistycznego ILS (Integrated Logistic Support). Zrobiono to prawdopodobnie by ukryć rzeczywiste koszty realizacji budowy okrętów typu Kormoran, ponieważ takie pakiety ILS na całym świecie są rzeczywiście bardzo kosztowne. Są one bowiem określane jako sposób przedłużenia gwarancji.

Komunikat resortu obrony był jednak mało precyzyjny, ponieważ nie zaznaczono, że chodzi owszem - o wsparcie logistyczne, ale w bardzo wąskim zakresie. Zamówiony ILS obejmuje bowiem tak naprawdę jedynie: rozszerzone szkolenia, rozszerzoną dokumentację oraz pakiet części zapasowych dla wybranego przez Marynarkę Wojenną cyklu użytkowania. Nie jest to więc wsparcie wieloletnie, ale krótkoterminowe. Dodatkowo ma ono jedynie przygotować załogę do samodzielnego reagowania na pojawiające się problemy techniczne w czasie rejsu i po powrocie do bazy w oparciu o utworzony tam zapas części zamiennych.

image
Okręt ORP „Kormoran” w czasie prób morskich. Fot. Remontowa Shipbuilding

W żadnym wypadku nie chodzi natomiast o wieloletnie zabezpieczenie okrętów przez certyfikowane warsztaty stoczniowe i specjalistyczne. Zgodnie ze standardami NATO (NATO Logistic Handbook) jest to więc jedynie poziom pierwszy ILS – tzw. Ship Logistic Maintenance z pewnymi elementami poziomu drugiego (Depot Logistic Maintenance). Sformułowanie „z pewnymi elementami” zostało tu użyte dlatego, że do realizowania wsparcia zgodnie z poziomem drugim ILS konieczne jest posiadanie w bazach specjalistycznych warsztatów, których w Marynarce Wojennej jest bardzo mało. Dodatkowo żaden z nich nie jest certyfikowany do realizowania prac na tak nowoczesnych jednostkach jak niszczyciele min z kadłubem ze stali niemagnetycznej. Nie jest to natomiast na pewno poziom trzeci – tzw. Base Logistic Maintenance.

Efektem tego będzie konieczność rozpisywania kolejnych postępowań (przetargów), każdorazowo gdy po okresie gwarancji wystąpi usterka, której nie uda się usunąć siłami załogi, a to wydłuży czas ponownego doprowadzania jednostek do pełnej sprawności technicznej i operacyjnej.

Realizujące budowę Kormoranów konsorcjum (stocznia Remontowa Shipbuilding i OBR CTM i) przez trzy lata identyfikowało potrzeby Marynarki Wojennej w tym zakresie i składało kilkakrotnie różne propozycje w tej sprawie do Inspektoratu Wsparcia i Inspektoratu Uzbrojenia. Propozycja dla Sił Zbrojnych opierała się m.in. na fakcie, że Stocznia Remontowa Shipbuilding z Gdańska jest częścią większej organizacji – Remontowa Holding. W jej skład wchodzi m.in. Gdańska Stocznia Remontowa, czyli podmiot przygotowany do obsługi dowolnej jednostki pływającej w ramach jej cyklu życia. To ten zakład miałby zajmować się zabezpieczeniem Kormoranów, tym bardziej, że jego głównym źródłem dochodów są właśnie remonty i przebudowy statków, platform wiertniczych, okrętów, itp.

Gdańska Stocznia Remontowa regularnie zresztą pracuje dla Marynarki Wojennej i doprowadza do pełnej sprawności jej jednostki pływające. Wybór tych zakładów jako wykonawcy wsparcia eksploatacji w przypadku Kormoranów oznaczałby automatycznie przekazanie przez Stocznię Remontowa Shipbuilding odpowiedniej wiedzy specjalistycznej, dokumentacji, specjalistów, a nawet udostępnienie miejsca w specjalistycznej hali.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że pomimo tych działań i propozycji, w Siłach Zbrojnych RP nie wypracowano w tej sprawie wspólnego poglądu. Inspektorat Wsparcia podobno uważał, że kwestia jest po stronie zamawiającego, natomiast zamawiający (Inspektorat Uzbrojenia) uważał, że kupił jednostkę taką, jaką mu polecił gestor, natomiast jej zabezpieczenie należy już do obowiązków Inspektoratu Wsparcia. Być może więc poszukiwanie wykonawcy wsparcia eksploatacji w drodze dialogu technicznego jest przynajmniej po części spowodowane brakiem porozumienia pomiędzy odpowiednimi komórkami MON i Sił Zbrojnych RP.

Jest to jednak potwierdzenie, że wojsko nadal nie wie, jak docelowo powinno być realizowane wsparcie logistyczne na nowego typu jednostkach pływających, nie tylko na Kormoranach. Stopniowe zlikwidowanie w ostatnim czasie systemu logistycznego wsparcia okrętów, jaki funkcjonował wcześniej w Marynarce Wojennej doprowadziło obecnie nawet do takiej sytuacji, że tak naprawdę nie było komu przyjmować pierwszego niszczyciela min ORP „Kormoran”. Nie ma do tego również odpowiednich do dzisiejszych czasów procedur, brakuje też ludzi w mundurach, którzy byliby gotowi je opracować.

Dowodem na to jest choćby trudna do zrozumienia sytuacja, w której pierwszy okręt Kormoran przyjęto w całości, pod jednym indeksem materiałowym JIM (Jednolity Indeks Materiałowy). Dla porównania wcześniej przyjmowano jednostki pływające poszczególnymi działami, m.in. by móc prowadzić odpowiednią statystykę i planować działania modernizacyjne oraz remontowe również dla pojedynczych systemów i urządzeń. Teraz przykładowo przy wymianie armaty kalibru 23 mm trzeba będzie również zmienić JIM całego okrętu. Z dużym prawdopodobieństwem można więc przypuszczać, że podobne problemy ze wsparciem eksploatacji Kormoranów powtórzą się w innych programach okrętowych, o ile w ogóle będą one realizowane.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 25
Reklama
Admirał
poniedziałek, 28 maja 2018, 02:10

Jakość zakupów na poziomie WOT-ów

123456
niedziela, 27 maja 2018, 23:37

O ILS wszyscy w MON wiedzieli i celowo został pominięty, gdyż koszty byłyby nie do zaakceptowania i projekt nie powstałby. A tak jest i MON będzie bulił kosmiczne pieniądze za jedynego serwisanta okrętów \"amagnetycznych\". Koszty będą duże........ W \"... \" bo za jakiś czas dojdziemy do wniosku że już nie są amagnetyczne - taka właściwość stali. Tam się puknie, tam przyspawa i czar pryśnie.

spawacz
niedziela, 27 maja 2018, 10:59

Tak się składa ze wszyscy fachowcy spawalnicy którzy budowali kormorana, złożyli wymówienie , ponieważ prywatna stocznia remontowa nie dała im podwyżek o które prosili.

say69mat
środa, 23 maja 2018, 11:01

Kłania się fatalnie zredagowana i realizowana koncepcja Inspektoratu Uzbrojenia. Gdzie zamiast koordynacji systemowej zakupów uzbrojenia mamy do czynienia z instytucją od wszystkiego. W tym od realizacji zakupów uzbrojenia dla poszczególnych rodzajów sił zbrojnych. Przecież jedynym rozsądnym, rozwiązaniem jest redakcja i potrzeb na poziomie rodzajów sił zbrojnych. Dalej systemową koordynację przez rzeczony IU, oraz realizację procedury zakupów sprzętu i uzbrojenia przez wyspecjalizowaną agencję zakupów uzbrojenia.

WojEmeryt
wtorek, 22 maja 2018, 18:38

no jakoś tąarmięwasala trzeba osłabić, by nie reprezentowała zbyt wysokiego poziomu = wówczas pan \"musi\" bronić danego kraju, żądając jednocześnie horrendalnych haraczy... ile razy ta sama historia ma się powtarzać? To naprawdę uwłacza inteligencji tutejszych ludzi, którzy wierzą naiwnie w wiadomości sprzedawane w tzw. mediach, podczas gdy geopolityka wskazuje wręcz nagminnie, że prawda jest dokładnie odwrotna - podobnie jak za \"komuny\".

gegroza
wtorek, 22 maja 2018, 11:45

jak już kilkakrotnie pisałem - w WP zmiany są niewielkie i tylko na gorsze. Zastanawiam się nad WOTem ale cały czas odpycha mnie to co się wyprawia w armii.

NAVY
wtorek, 22 maja 2018, 02:32

...żyjemy w bałaganiarskim kraju w którym władza nie szanuje dobra wspólnego ! Kormorany powinny być zamówione od razu jako jako seria okrętów z pełnym serwisem w odpowiedniej ilości sztuk,by nakłady na budowę się zwróciły i,co najważniejsze produkcja ciągła była i,zamówienie opiewało by na seria umożliwiającą zastąpienie wszystkich starych jednostek trałowych - oczywiście nie mówię tu o skali 1/1 ,ale w odpowiedniej na jakie jest zapotrzebowanie operacyjne naszej floty.

JSM
wtorek, 22 maja 2018, 15:36

Spychologia urzędników MON odpowiedzialnych za odbiory + brak doświadczenia w odbiorach nowych okrętów i mamy rok w plecy.

Pim
poniedziałek, 21 maja 2018, 20:11

Pytanie nie wiedza, czy celowe działanie jest słuszne. Uważam, że to działanie celowe. W dobie CBA, dynamicznych służb śledczych kto podejmie decyzję by zlecić \"serwis\" producentowi i do tego bez przetargu? Co z tego, że tylko on posiada know - how do tego? Pojawi się młody, dynamiczny prokurator, który zada pytanie : czy jesteście absolutnie pewni, że tylko ta stocznie posiada te możliwości? Przetarg wygra ZdzichShipbuilding, kadłub poprawi się meselkiem i nikt zarzutów nie dostanie. Meselkiem już były \"poprawiane\" łopatki turbin w T.Kościuszce który się rozbił. Więc tradycja jest. A jak wiadomo \"tradycję buduje się trzysta lat...\" adm. A.B.Cunningham

Kononowicz
poniedziałek, 21 maja 2018, 18:19

ja w ogóle tego wszystkiego nie kumam. Polska MW to skansen, muzeum, totalna hańba państwa polskiego. MON mógłby zamówić ze 4 silnie uzbrojone korwety, któraś z naszych stoczni wspólnie z partnerem zagranicznym by je zbudowała, oczywiście na licencji, bo sami niczego nie wymyślą. i byłby spokój na 40 lat. Ile taka korweta kosztuje z uzbrojeniem ? 2 mld zł ??? skoro jest ponad 20 mld zł rocznie na 500+ to na korwety też by kasa się znalazła. A teraz zejdźmy na ziemię. Nie będzie niczego, bo cała kasa pójdzie na Patrioty.

Edek
niedziela, 27 maja 2018, 22:53

Niemiecka korweta typu 130 kosztuje razem z uzbrojeniem ok. 330 mln euro. Młody okręt jest dobrze wyposażony m.in. w systemy przeciwokrętowe oraz przeciwlotnicze. Posiada armatę OTO Melara 76 mm a w dodatku ma na pokładzie dwa helikoptery bezzałogowe, które mogą prowadzić misje rozpoznawcze jak i uderzeniowe. Najśmieszniejsze jest to, że nasz nieuzbrojony, albo uzbrojony jedynie w armatę, gawron, który kosztuje już tyle samo co uzbrojony typ 130 jest oparty na identycznym projekcie MEKO wykonanym w stoczni Blohm und Voss. Niemcy wybudowali 5 sztuk w koszcie 320-330 mln euro każdy, a my jednego, nieuzbrojonego w ten samej cenie.

nie mieszajmy ideowo dwoch systemow walutowych
wtorek, 22 maja 2018, 15:16

Idac tym tropem - skoro jest 3mld na strzelnice, to na niepelnosprawnych kasy nie ma ?

zły
wtorek, 22 maja 2018, 14:05

Kasa na 500+ nie wzięła się znikąd. Każdy podatnik dokłada do tego programu ok 50 zł miesięcznie. Ale gdyby zmienić proporcję i nie dawać na WOT więcej niż na MW to mogła by być inna rozmowa.

superglue
wtorek, 22 maja 2018, 17:02

500+ to okolo 25 mld pln rocznie, ktory umilowany rzad pożyczył w MFW jak Ci mało to oprócz skasowania 500+ można skasowac min sportu (ale nie WOT) i kasa jak znalazl, poza tym mozna nie finansować nachodzcow i Ukrainy.

Sternik
wtorek, 22 maja 2018, 15:41

A do czego ci ta cała MW? Na Bałtyk wystarczą DOBRZE skonfigurowane jednostki rakietowe + właśnie holowniki, niszczyciele min (schowane przed zniszczeniem) i awaryjnie jeden patrolowiec jakby był jakiś bunt na statku. I tyle. Nikt nie będzie eskadrami latał po tym bajorku i się naparzał. Kilka rakiet i po eskadrze.

Perun
sobota, 26 maja 2018, 20:15

A po co Danii, Niemcom, Szwecji, Norwegii, Finlandii, a przede wszystkim Rosji? Mało tego rosyjskie OP klasy projektu Warszawianka mają możliwość odpalania rakiet manewrujących.

-CB-
środa, 23 maja 2018, 01:01

Posiadanie samych rakiet, to postawienie się w sytuacji zero-jedynkowej. Albo atakujesz czyli jest wojna, albo nic nie robisz, tymczasem jest masa stanów pośrednich. Rakiety na patrol czy w celu tylko odstraszania nie wyślesz.

robertpk
poniedziałek, 21 maja 2018, 17:00

podobnie jest w przypadku projektów B+R kiedy w połowie projektu zmienia się inspektorat odpowiedzialny ze strony MONu , więc projekty są \"redefiniowane\" ponieważ nie były wcześniej konsultowane i uzgadniane wewnątrz ministerstwa. taka, ....dywersja codzienna, która trwa od lat i nikt tego nie rusza bo po co ? - przecież to publiczne pieniądze, ważne jest żeby procedura trwała, co z tego że projekty z reguły kończą się bez wdrożenia ? Urzędnicy w mundurach mają na wszystko podkładki, odpowiedzialność jest idealnie rozmyta, pieniądze znikają, prace B+R są wykonane (przynajmniej na papierze) a co najważniejsze zapłacone .... wszyscy uczestnicy tej zabawy są zadowoleni

Wawiak
poniedziałek, 21 maja 2018, 16:17

Przecież to jest jak sabotaż... co robi kontrwywiad???

Myślący
niedziela, 27 maja 2018, 11:19

Polski kontrwywiad nie istnieje od 12 lat.

Michnik
poniedziałek, 21 maja 2018, 15:31

piąta hala od prawej, druga od lewej - co to? Koordynaty dla artylerii?

GM
poniedziałek, 21 maja 2018, 19:08

Dostęp do tej wiedzy umożliwia zwykła mapa Google.....

Krzysiek
poniedziałek, 21 maja 2018, 15:01

Kupili okrenty bez instrukcji obslugi;) To jakis zart

Zawisza_zielony
poniedziałek, 21 maja 2018, 21:18

Tam gdzie kończy sie logika zaczyna sie wojsko.

JSM
wtorek, 22 maja 2018, 15:42

I to się nigdy nie zmienia.

Tweets Defence24