Reklama
Reklama

Jak reagować na UFO? Instrukcja dla pilotów US Navy

28 kwietnia 2019, 11:47
190225-N-GC639-1088
Fot. US Navy

Amerykańska marynarka wojenna wprowadziła wytyczne dla pilotów lotnictwa morskiego dotyczące procedur obowiązujących w przypadku zetknięcia się z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi UFO.

Dowództwo amerykańskich sił morskich postanowiło przestać ignorować raporty zgłaszane przez pilotów lotnictwa morskiego o spotkaniach z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi i oficjalnie ustala sposób raportowania takich zdarzeń wydając dodatkowo nakaz ich rejestrowania. Wbrew pozorom nie oznacza to oficjalnego uznania przez US Navy obecności statków cywilizacji pozaziemskich nad Stanami Zjednoczonymi, ponieważ pojęcie UFO (Unidentified Flying Object) jest o wiele szersze i zgodnie z nomenklaturą wprowadzoną przez amerykańskie lotnictwo oznacza, po prostu, obiekt nie przypominający żadnego z istniejących i znanych statków powietrznych oraz znanych zjawisk atmosferycznych.

Według nowych wytycznych piloci marynarki wojennej, będą mieli teraz obowiązek zgłaszania wszelkich przypadków zarejestrowania przez nich UFO i będą musieli to robić szczegółowo oraz w odpowiedni sposób. Dzięki tego rodzaju raportom amerykańskie siły zbrojne będą miały możliwość śledzenia tego typu zdarzeń, ich katalogowania, analizowania i wyjaśniania.

Przypuszcza się jednak, że to wcale nie wojsko będzie podmiotem zbierającym tego rodzaju informację, jak również oceniającym ich wiarygodność. Ważny jest jednak sam fakt wskazania pilotom wojskowym: komu i w jaki sposób meldować o napotkaniu w powietrzu czegoś, z czym się nigdy nie spotkali. Amerykanie zabezpieczają się w ten sposób wcale nie przez „bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia”, ale głównie przed nieautoryzowanymi wlotami niezidentyfikowanych samolotów w strefy zakazu lotu lub kontrolowanej przez wojsko przestrzeni powietrznej.

Jak się okazuje, takich raportów było w ostatnich czasach bardzo dużo – szczególnie w okolicach grup lotniskowcowych, wokół których Amerykanie starają się utrzymać strefę całkowitego zakazu lotu obcych statków powietrznych. Tymczasem w kilku przypadkach takich wtargnięć nie udało się określić, z czym w rzeczywistości miało się do czynienia. Nieoficjalnie zostało to uznane jako zagrożenie bezpieczeństwa lotów i dlatego każde zdarzenie ma być teraz szczegółowo sprawdzane. By to było możliwe zdecydowano się ustandaryzować nie tylko sam sposób zgłaszania incydentów, ale również rejestrowania i archiwizowania danych z sensorów związanych z tymi wypadkami (w tym przede wszystkim ze stacji radiolokacyjnych). Taki sposób działania pozwoli szukać podobieństw pomiędzy incydentami, określać ich intensywność oraz miejsca szczególnie „narażone” na ich występowanie.

image
Fot.DoD/YouTube

Sprawę utrudnia fakt, że część tych zdarzeń jest spowodowanych przez niejawne programy lotnicze i kosmiczne realizowane przez amerykańskie siły zbrojne. Utajnione testy realizowane w powietrzu szczególnie w zachodniej części Stanów Zjednoczonych, niejednokrotnie już wzbudziły zainteresowanie mediów i powodowały zaniepokojenie pilotów, którzy nie byli informowani o prowadzonych programach. Tą atmosferę tajemniczości pogłębiały same amerykańskie władze wojskowe, które sporadyczne wydawały raporty na temat niewyjaśnionych zdarzeń. Sprawę próbowano unormować w 2007 roku, gdy Pentagon uruchomił program identyfikacji nieznanych zagrożeń powietrznych (Advanced Aerospace Threat Identification Program). Ostatni raport na ten temat został jednak wydany w 2012 roku i prace przerwano uznając, że są ważniejsze priorytety i wydatki.

Obecnie liczba wykrytych UFO zaczęła być tak niepokojąca, że postanowiono ponownie skoordynować i unormować działania, a wyjaśnienia dotyczące UFO będą mogły być składane o wiele częściej. Raporty te mogą również dotyczyć niezidentyfikowanych zjawisk atmosferycznych UAP (Unidentified Aerial Phenomena), które również mogą być uznane za niebezpieczeństwo.

Obecne działania US Navy zostały prawdopodobnie wymuszone przez specjalistów wojskowych nie związanych z Pentagonem. Od dawna wskazywali oni, że nie chodzi jedynie o konieczność określenia, czy określony przypadek pojawienia się czegoś niezidentyfikowanego stanowił potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Równie ważna jest według nich naukowa weryfikacja przekazywanych informacji. Trzeba bowiem konsekwentnie eliminować takie stwierdzenia, jak: „poruszanie się niezgodnie z prawami aerodynamiki” lub „działanie z przyspieszeniami, których nie wytrzymałby żaden z ziemskich organizmów”.

Amerykanie przyznają się, że do niedawna niezidentyfikowane obiekty latające i niezidentyfikowane zjawiska atmosferyczne wykrywane przez pilotów lub systemy były traktowane jako anomalie „do ignorowania”, a nie jako anomalie „do zbadania”. Cała machina rejestrująca i analizująca dane wyrzucała więc je z systemu, ponieważ nie wiedziano tak naprawdę, co z nimi robić. Według amerykańskich mediów jeszcze do niedawna w ten sposób były ignorowane np. wykryte obiekty powietrzne o prędkości poruszania się większej niż 3 Mach.

A że do takich spotkań pilotów US Navy z UFO dochodziło świadczył chociażby film ujawniony w 2015 r. przez „The Stars”. Amerykańskie ministerstwo obrony pokazało w nim zarejestrowany obraz obiektu powietrznego lecącego bardzo szybko i na bardzo niskim pułapie. Ale takie alarmujące raporty płyną również od pilotów lotnictwa cywilnego. Przykładem może być nieznany obiekt, którego obecność nad Irlandią w nocy zgłosiły aż trzy załogi różnych statków powietrznych.

Gdyby takich niespotykanych zjawisk nie udało się wyjaśnić naukowo, to może oznaczać, że „ktoś” ma już technologie niedostępne dla amerykańskich sił zbrojnych, o których - co gorsza - dodatkowo nic nie wiadomo. Specjaliści wojskowi nie związani z Pentagonem wprost straszą tym, że za kilka lat obserwowane obecnie UFO mogą okazać się rosyjskimi lub chińskimi samolotami nowej generacji.

KomentarzeLiczba komentarzy: 17
RR
wtorek, 30 kwietnia 2019, 02:01

To jest strategiczna komunikacja faktu, że USA dysponuje technologią, która jest tajna nawet dla Sił Powietrznych.

Arcetron
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 13:10

Był taki moment kiedy system obronny rakietowej USA Minuteman był bezużyteczny , w pobliżu wyrzutni pojawił się obiekt kulisty i na ponad 20 minut wyłączył całą elektrykę sterującą rakietą, głośna sprawa dotarła do kongresu USA gdzie prowadzono przesłuchanie dowódców tej jednostki aby określić przyczynę awarii sterowania, po wypowiedziach okazało się że wszystko było sprawne, a armia USA była na tą sytuację bezradna .

Davien
wtorek, 30 kwietnia 2019, 01:12

A ta informacje znalazłes na Sputiku czy w magazynie UFO?? I w jaki sposób problem z jedną wyrzutnią z 450 mógł płynąc na reszte?? Pomysl trochę.

Jasna Planeta
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 11:03

Znalazłem interesującą lekturę książki, gdzie fakty z wielu poprzednich źródeł łączą się i zazębiają. To "Przesłanie od przybyszów z kosmosu" - autor: Rael. W skrócie to naukowcy stworzyli życie na Ziemi i człowieka za pomocą inżynierii genetycznej. W latach 70 ub. wieku doszli do wniosku, że jesteśmy już w stanie zrozumieć prawdziwe wyjaśnienia naszego pochodzenia oraz możliwą przyszłość naszej cywilizacji.

Mniej niż 10 sekund
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 16:53

Kilka milionów lat na modyfikację kodu genetycznego to nie inżynieria.

ET phone home
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 10:28

Ludzie, wy tak na powazno czy zarty sobie stroicie? Mowa o chinczykach a nie klingonach!

Dan
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 14:37

Najbardziej znany ujawniony przypadek spotkania z UFO miał miejsce w 1986 r. nad Alaską. Piloci i obsługa pokładowa japońskiego Boinga 747 ( w sumie prawie 10 osób) zauważyła lecące przed sobą dwa światła. Zgłosiła to do kontroli naziemnej myśląc, że to jakieś samoloty lecą ich kursem. Cywilna obsługa naziemna nic nie zobaczyła na swoich radarach, gdyż te światła nie miały włączonych transponderów, dlatego zgłosiła się do wojskowych. Ci od razu zauważyli olbrzymi cień radiolokacyjny podążający za samolotem. I tu nastąpiła konsternacja, gdyż Japończycy widzieli światła przed sobą. Na prośbę obsługi wojskowego radaru dokonali skrętu o 90 stopni i wtedy zauważyli olbrzymi obły kształt wielkości dwóch stadionów piłkarskich kilkaset metrów od nich, do którego szybko dołączyły te dwa światła widziane przedtem przed samolotem, przedtem podlatując na kilkanaście metrów przed samolot i oświetlając jego kokpit. Po kilku minutach obły kształt z olbrzymią prędkością i przyśpieszeniem odleciał w górę. Z tego spotkania zachowały się zarówno taśmy dokumentujące rozmowę japońskich pilotów z kontrolą wojskowego radaru jak i wskazania samego radaru. To też pewnie byli Chińczycy.

Tedy
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 13:15

Amerykańska marynarka wojenna (i nie tylko ona) podchodzi do tego poważnie.

blisko prawdy
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 01:28

na ostatnim zdjęciu widoczny jest TU-154M

E.T.
niedziela, 28 kwietnia 2019, 22:02

Powinnismy zakupić tak conajmniej ze dwie eskadry latajacych spodków od zeta-Retikulan. Dziwne,że jeszcze nikt o tym w komentarzach nie wspomniał

DSA
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 02:34

to jakieś nędzne półśrodki - kupmy od razu Gwiazdę Śmierci to nikt nam nie podskoczy.

Arcetron
niedziela, 28 kwietnia 2019, 19:23

Wojsko amerykańskie od dawna posiada system zbierania informacji o obiektach nieznanego pochodzenia. Sprawą zajmuje się tajna organizacja o tak tajnym charakterze że nawet do tych danych nie dopuszcza się prezydenta USA, organizacja ma nazwę "MJ-12" , Majestic 12 to organizacja składająca się z byłych wysokich oficerów USA "Office of Naval Intelligence". W Polsce bardzo dużo było przypadków tego typu o czym wypowiadał się pułkownik Ryszard Grundman były zwierzchnik sił powietrznych, nieoficjalnie mówiono o obiektach kulistych poruszających się inteligentnie jak drony z niebywałą prędkością niedostępną dla technologii ziemskich w owych czasach. Zbierane raporty zniknęły . . .

Lukas
niedziela, 28 kwietnia 2019, 17:08

UFO to nie rzadna obca cywylizacja tylko pojazdy z przyszłości podróżujące w czasie . Polscy piloci też głównie w latach 80tych obserwowali te obiekty.Ale na ten temat istnieje jakaś dziwna zmowa milczenia.

MAZU
niedziela, 28 kwietnia 2019, 15:20

Doniesienia o UFO śledzę od dziesięcioleci. Nad napędem antygrawitacyjnym pracują WSZYSCY liczący się gracze. Same badania zaczęły się przed II WS w Austrii, kontynuowali je podczas II WS Niemcy a po wojnie USA i Rosja. Sam napęd może być stosunkowo prosty. Hitlerowcy szukali w Tybecie tzw. komnat wiedzy, w których złożone były starożytne artefakty, pozostałości po naszych przodkach. W jednej z nich ukryta była Vimana, starożytny antygrawitacyjny pojazd wyglądający jak latający talerz. Ta technologia istniała przed Wielką Wojną, która toczyła się kilkanaście tysięcy lat temu z użyciem broni atomowej. Jest to opisane w wielu tekstach wedyjskich. Vimanę mogli odtworzyć Niemcy (opisuje to Igor Witkowski) lub kto inny np. jakiś super bogaty klan (coś wam świta?). Posiadacz działającej technologii antygrawitacyjnej panuje nie tylko nad całą Ziemią, ale również nad całym Układem Słonecznym. Jednak oficjalnie, nikt nie przyzna się do posiadania tej technologii. Prawdziwy wyścig toczy się zatem nie o wystrzeliwane przez rakiety czy samoloty „supersoniki” ale o antygrawitację i antymaterię. M

Mniej niż 10 sekund
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 16:51

Kilkanaście tysięcy lat temu nie było tu żadnej "Wielkiej Wojny z użyciem broni atomowej".

Michał
niedziela, 28 kwietnia 2019, 15:05

Na pewno na taka opinię miało wpływ ujawnione zdarzenie spotkania lotniskowca, wraz z okrętami towarzyszącymi z UFO, które było zawieszone nisko nad ziemią a jego rozmiary były 4 razy większe od lotniskowca. Wymagana była zmiana kursu całej grupy okrętów. Ten i inne fakty powodują, że dziś nie da się już tego zamieść pod dywan. Jednak rząd USA i inne, wiedzą znacznie więcej niż skłonne są przyznać. Ja sam widziałem pomarańczowe światło które poruszało się horyzontalnie, by po chwili nagle przemieścić się do góry.

Olender
niedziela, 28 kwietnia 2019, 15:00

Małymi krokami...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama