Reklama
Reklama

Głowice rakiet balistycznych Trident II po modernizacji

25 stycznia 2019, 14:26
Zrzut ekranu 2019-01-25 o 12.06.32
Głowica W76, Ilustracja: NNSA/Los Alamos

Amerykańska Narodowa Administracja Bezpieczeństwa Jądrowego poinformowała o zakończeniu ważnego programu modernizacji amerykańskiej broni atomowej. W jego wyniku w grudniu ub. roku wszystkie używane przez US Navy głowice W76-0 o mocy 100 kt. zostały zmodernizowane do standardu W76-1. 

Głowice W76-0 weszły do służby w 1978 roku a ich produkcja trwała do 1987 roku. Obok dysponujących mocą 475 kt. głowic W88 stanowią one podstawowe uzbrojenie rakiet balistycznych Trident II. Program modernizacji głowic W76-0 do standardu W76-1 rozpoczął się w 2008 roku. Jego celem było przedłużenie okresu ich eksploatacji o kolejne 20 lat do czasu pojawienia się nowej generacji głowic, co nastąpi prawdopodobnie dopiero po 2040 roku. 

Zgodnie z informacjami podanymi przez Narodową Administrację Bezpieczeństwa Jądrowego (NNSA), czyli agencję amerykańskiego Departamentu Energii odpowiadającą za rozwój broni jądrowej W76-1 wraz z pojazdem powrotnym (ang. reentry vehicle) Mk. 4A są  znacznie przeprojektowane w stosunku do poprzedniej wersji. Broń ma wejść na wyposażenie zarówno US Navy jak i Royal Navy. 

Równocześnie, zgodnie z wytycznymi wskazanymi w tegorocznym Nuclear Posture Review, mają być prowadzone prace nad głowicą W76-2, czyli zmodernizowaną wersją o zmniejszonej mocy przeznaczonej do użytku na szczeblu operacyjnym. W bieżącym roku NNSA otrzyma na ten program 65 mln USD. Przyszłość programu nie jest jednak pewna. Wynika to przede wszystkim z tego, że Demokraci są przeciwni budowie tej broni i chętnie przeznaczyliby fundusze przeznaczone na rozwój "małych" głowic jądrowych dla rakiet balistycznych Trident II D5 na inne cele. 

Program małych głowic jądrowych przenoszonych przez Tridenty to jeden z elementów amerykańskich odpowiedzi na łamanie przez Rosjan traktatu INF i rozmieszczanie w pobliżu wschodniej flanki NATO wyrzutni rakiet Iskander uzbrojonych w pociski o zasięgu przekraczającym ustalony w traktacie limit 500 km. Zgodnie z planami przedstawionymi w tegorocznym Nuclear Posture Review wprowadzenie do służby głowic W76-2 przenoszonych przez Tridenty II ma być pierwszym krokiem amerykańskiem odpowiedzi, w drugiej fazie planowane jest opracowanie nowej odpalanej z morza rakiety manewrującej uzbrojonej w głowice jądrową, która będzie następcą wycofanych ok. 2013 roku pocisków cruise BGM-109A TLAM-N Tomahawk. 

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Reklama
Extern
sobota, 26 stycznia 2019, 20:43

@MAZU, Musiałbyś do tak skonstruowanej bomby "rurowej" mieć z 50 kilo uranu (trochę ponad masę krytyczną) o niezwykle wysokiej a przez to trudnej do uzyskania czystości, aby tylko wystarczyło przyłożyć obie połówki. Jeśli miałbyś niewystarczająco dobrze wzbogacone paliwo (a tak jest zazwyczaj) to i tak musiałbyś uzyskać odpowiednią kompresję mas przez implozję aby uzyskać nadkrytyczną gęstość na odpowiedni czas. Ta "rura" musiała by być wtedy bardzo ciężka aby jej nie rozerwało zanim ta odpowiednia gęstość nie zostanie uzyskana i wystarczająco długo podtrzymana. W praktyce nikt tak nie konstruuje bomb atomowych które mają być bronią, bo poza tym że takie bomby są bardzo ciężkie, to jest to po prostu nieopłacalne. Aby to w ogóle choć trochę wybuchło, zużywa się dużo, bardzo trudnego do uzyskania, bardzo czystego uranu z którego i tak przy takiej konstrukcji bomby wybucha może z 10% paliwa.

MAZU
sobota, 26 stycznia 2019, 01:38

Technologia nuklearna jest trywialnie prosta. Aby zwiększyć moc prymitywnego "zapalnika" jakim jest "bomba atomowa" będąca de facto rurą z węglika wolframu z dwoma "pół ładunkami" plutonu lub uranu oraz z prostym ładunkiem prochowym przesuwającym połówki do siebie. Limit energetyczny takiego ładunku to ok. 50 kT (50.000 ton TNT). Ale jeśli potrzeba więcej, to wystarczy płaszcz z suchego deuterku trytu. Pozwala to na zwielokrotnienie siły wybuchu, nawet 1000 razy. TO JEST STRASZNE. M

seitz
piątek, 25 stycznia 2019, 16:35

W Polsce jest możliwa praktycznie z dnia na dzień budowa bomby atomowej na podstawie starych planów. Izotopy promieniotwórcze produkujemy w reaktorze Maria pod Warszawą więc możemy produkować również paliwo uranowe, plutonowe, a więc posiadamy niezbędne zdolności oraz projekt wykonawczy. Nie mamy gdzie przeprowadzić testów jednak technika budowy bomby atomowej nie jest nie wiadomo jak trudna i można z ufnością 6 sigma przyjąć, że założenia teoretyczne zadziałają w praktyce gdy będzie trzeba. Z dnia na dzień możemy awansować do pierwszej ligii potęg militarnych w celu własnej ochrony bez kupowania pod stołem z Pakistanu czy też proszenia się o parasol ochronny. energetyka24.com/polski-reaktor-jadrowy-dziala-od-lat-i-to-tuz-pod-warszawa-komentarz

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama