Generał Andrzejczak: Musimy efektywnie zintegrować system bezpieczeństwa narodowego [WYWIAD]

16 kwietnia 2021, 07:38
thumbnail_LUKASZ_KERMEL0014
Fot. st. szer. Łukasz Kermel/Sztab Generalny WP.
Reklama

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, oceniając ją z punktu widzenia wojskowego w znakomitej większości spełnia nasze oczekiwania, jest w niej zawarte wiele konkretnych wytycznych. Trzeba jednak dążyć do jej implementacji z całym pakietem dokumentów, precyzujących kompetencje i odpowiedzialność poszczególnych organów państwa - podkreśla w rozmowie z Defence24.pl generał Rajmund Andrzejczak, Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Generał mówi też o konieczności budowy systemu zapewniającego świadomość sytuacyjną, współpracy międzynarodowej oraz nowej strategii wojskowej i koncepcji operacyjnej Sił Zbrojnych RP.

Jędrzej Graf: Jednym z podstawowych celów, jakie stawiał Pan na kadencję było przygotowanie nowej koncepcji operacyjnej dla Sił Zbrojnych RP. Miał temu służyć m.in. projekt NUP 2X35, uwzględniający obok Sił Zbrojnych także zakrojoną na szeroką skalę ocenę środowiska bezpieczeństwa z udziałem ekspertów zewnętrznych, choćby naukowców. Czy udało się sfinalizować prace nad tą koncepcją i jakie są jej główne elementy?

Generał Rajmund T. Andrzejczak, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego: Nowe Urządzenie Polskie NUP 2X35 to tylko jeden z bardzo wielu elementów, które mają służyć wypracowaniu dokumentów planistycznych na kolejne lata. Prace trwają w wielu obszarach, a jednym z nich jest wspomniany przez Pana projekt realizowany w Centrum Doktryn i Szkolenia Sił Zbrojnych (CDiSZ) w Bydgoszczy. Moim założeniem było stworzenie pewnej przeciwwagi, uzupełnienia i poszerzenia obszaru analiz. Mając naturalne narzędzia planistyczne, wojskowe z niemałym dorobkiem, ale i określoną kulturą wewnętrzną, zdecydowałem o stworzeniu dodatkowego narzędzia, by móc wyjść poza schematy, by być bardziej obiektywnym.

Powstał dodatkowy zespół, który miał za zadanie przeanalizować środowisko bezpieczeństwa znacznie szerzej, w wielu zakresach - w demografii, procesach urbanizacji, nowych technologii, spraw klimatycznych czy kwestii energii. Zależało mi, by zbudować dobrą komunikację do debaty. Ku mojemu zaskoczeniu, odbiór był bardzo dobry, ze strony uniwersytetów, pracowników naukowych, organizacji i osób prywatnych. Podkreślam, że to „X35” w swoim rozumieniu oznacza proces ciągły, nie można mówić o jego zakończeniu, bo środowisko bezpieczeństwa cały czas bardzo dynamicznie ewoluuje. Stworzyliśmy mechanizm, który będzie pozwalał nam reagować na te zmiany, tworzyć otwartą dyskusję. Debatę, której uczestnicy nie zawsze się zgadzają, ale takie jest założenie.

Prace w ramach NUP 2X35 pozwoliły nam na zaobserwowanie wielu trendów, procesów, kierunków zmian. Przykładowo, zmiany demograficzne już powodują, że musimy kłaść większy nacisk na robotyzację, technologie bezzałogowe i autonomiczne. Nie tylko dlatego, że są one dostępne i skuteczne na polu walki, ale też dlatego, że z uwagi na procesy społeczne coraz trudniej może być zaangażować dużą liczbę młodych ludzi do klasycznie rozumianej służby wojskowej. Tak będzie we wszystkich społeczeństwach, w których widoczne są podobne trendy. Kolejna kwestia to urbanizacja. Okazuje się, że my wojskowi nieco inaczej rozumiemy współczesne miasta, w których coraz częściej obecne są technologie takie jak Smart City, 5G, szeroko pojęte usługi, funkcjonujące służby, zdolności, podmioty. To wszystko ma duży wpływ na przykład na proces osiągania gotowości bojowej, przechodzenia z czasu kryzysu i pokoju do wojny.

Miasta są też bardzo zależne od infrastruktury, dostaw żywności, wody, energii. Jednym z problemów analizowanym w ramach NUP 2X35 był wpływ możliwych zaburzeń w utylizacji śmieci na funkcjonowanie miasta i operacji wojskowych w czasie kryzysu i wojny. Niedługo później siły zbrojne zostały skutecznie zaangażowane w czasie pokoju do wsparcia organów administracji rządowej i służb ratowniczych w przeciwdziałaniu skutkom ptasiej grypy, wykrywaniu ognisk wirusa Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF), czy reagowania kryzysowego w oczyszczalni ścieków Czajka. Środowisko operacyjne jest coraz bardziej złożone i siły zbrojne budując nowe zdolności oraz koncepcje użycia muszą patrzeć znacznie szerzej.

Co w takim razie z koncepcją operacyjną? W 2020 roku przyjęto Strategię Bezpieczeństwa Narodowego, wyznaczającą ogólne kierunki rozwoju systemu bezpieczeństwa, jednak dokumentów niższego szczebla, jak wspomnianej koncepcji, wciąż nie ma.

Koncepcja operacyjna to jeden z bardziej widocznych elementów, to wojskowy sposób na użycie sił zbrojnych we wszystkich scenariuszach i powinniśmy o nim mówić również w Sztabie Generalnym. Natomiast naszym głównym wektorem rozważań i analiz powinna być nowa strategia wojskowa uwzględniająca wszystkie zmiany w środowisku bezpieczeństwa. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego jest dla nas drogowskazem i w dość precyzyjny sposób zdefiniowała pewien podział na obszary, terminy, na ich rozumienie, usystematyzowała sprawy w wielu zakresach, z czego się cieszę.

Myślę, że pomiędzy Strategią Bezpieczeństwa Narodowego, a koncepcją operacyjną, będącą odpowiedzią na pytanie „jak armia ma walczyć”, niezmiernie ważne jest ustanowienie swoistego połączenia poziomu wojskowego z poziomem politycznym. Tym „mostem” łączącym jest naturalnie strategia wojskowa. Intensywnie pracujemy nad koncepcją operacyjną, nad tym jak będzie ona wyglądać i nad wdrożeniem jej do użycia. Ma ona charakter wielodomenowy, uwzględnia klasyczne obszary operacji lądowych, powietrznych i morskich oraz nowe - cyberprzestrzeń. Przygotowuje podwaliny do działań w domenie SPACE i tworzy miejsce na zdolności operacyjne w przestrzeni kosmicznej. Będzie kompatybilna z rozwiązaniami NATO, ale chcę by miała nasz narodowy, polski charakter, uwzględniający zarówno dorobek, jak i nasze rozumienie przestrzeni. Skupiamy się na efektywniejszym systemie indykatorów, rozpoznania i rażenia na duże odległości w jednym czasie we wszystkich domenach.

To wszystko stawia przed nami masę wyzwań, związanych z integracją obecnych i nowych zdolności operacyjnych, ale i procesem podejmowania decyzji, zwłaszcza na najwyższym szczeblu polityczno-wojskowym w niezwykle krótkich reżimach czasowych.

Dwa lata temu, w wywiadzie dla Defence24.pl mówił Pan o tym, że to całe społeczeństwo stanowi o potencjale obronnym państwa, zwłaszcza w scenariuszu hybrydowym. Na ile w Polsce udało się zbudować podstawy nowoczesnego systemu obrony powszechnej? Jaką rolę odgrywa tu Strategia Bezpieczeństwa Narodowego i jaką rolę widzi Pan dla Sztabu Generalnego we wzmacnianiu systemu obrony powszechnej?

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, oceniając ją z punktu widzenia wojskowego w znakomitej większości spełnia nasze oczekiwania, jest w niej zawarte wiele konkretnych wytycznych. Trzeba jednak dążyć do jej implementacji z całym pakietem dokumentów, precyzujących kompetencje i odpowiedzialność poszczególnych organów państwa. Czekamy więc na ustawę o bezpieczeństwie narodowym. Ministerstwa, podmioty, instytucje państwowe odpowiadają za swoje elementy systemu obronności państwa i musimy się zastanowić, jak stworzyć mechanizmy integrujące te komponenty, a także określające wojskowy wkład do całego systemu bezpieczeństwa, bo przecież armia jest tylko jego ogniwem, ważnym, ale nie jedynym.

Niezbędne jest także przyjęcie kolejnych dokumentów strategicznych w poszczególnych obszarach, zgodnie z zakładaną hierarchią, w tym wspomnianej strategii wojskowej, a na jej podstawie – wielodomenowej koncepcji operacyjnej. Dodam, że obecne rozwiązania musiałyby być zweryfikowane, i może warto rozważyć przyjęcie modelu bliższego modelowi anglosaskiemu, zakładającego strukturę SBN, strategii obronnej, wojskowej i innych dokumentów (koncepcja operacyjna). Wymagałoby to sugerowanego w SBN porządkowania dokumentów strategicznych.

Obecnie pracujemy nad propozycjami w tym zakresie. Chciałbym tutaj jednocześnie przestrzec przed pewnym reaktywnym podejściem, wykorzystywaniem bezpośrednio rozwiązań z innych państw. Każdy kraj ma inne uwarunkowania i źródła kultury strategicznej, trzeba je dokładnie przestudiować, zanim podejmie się decyzje, których skutki będą obejmować okres znacznie dłuższy. Zarówno nasze środowisko fizyczne z geografią, właściwościami regionu, sąsiadów, stref wpływu, klimatem, technologiami, jak i uwarunkowania historyczne, nasz kod społeczno-kulturowy, klimat czy system polityczny są decydującymi czynnikami. Bezrefleksyjne kopiowanie obcych rozwiązań może być szkodliwe i nieefektywne. Zupełnie inny jest kontekst strategiczny w krajach skandynawskich, w USA czy Izraelu.

Żołnierze Wojsk Specjalnych na ćwiczeniu Noble Jump. Fot. Archiwum DKWS/Combat Camera DORSZ.
Żołnierze Wojsk Specjalnych na ćwiczeniu z serii Noble Jump (zdjęcie ilustracyjne). Fot. Archiwum DKWS/Combat Camera DORSZ.

Jakie obszary postrzega Pan jako najważniejsze do zbudowania całego systemu bezpieczeństwa narodowego?

Z mojej perspektywy uważam, że uzyskanie synergii między obszarami zarówno wojskowym jak i cywilnym stanowić będzie o efektywności systemu.

Niemniej jednak dwa kluczowe czynniki to zbudowanie wspólnego, połączonego obrazu sytuacji strategicznej państwa we wszystkich wymiarach, domenach. To tu właśnie rozstrzygający jest wspomniany system indykatorów. Musimy wiedzieć, które z nich powinny wzbudzać w nas niepokój, mówić nam że niedługo może wystąpić kryzys lub działania zbrojne, by przygotować odpowiednio skalibrowaną odpowiedź, reakcję. Okazuje się, że dzisiaj nieproporcjonalnie wiele z indykatorów jest w sektorze cywilnym. Przykładowo operacje bankowe, prowadzące do kryzysu lub poprzedzające jego wybuch, mogą wydarzyć się poza klasycznie pojmowanym systemem rozpoznawczym sił zbrojnych. Podobnie sprawa wygląda z zarządzaniem informacją, komunikacją strategiczną, fake newsami itd. Zarządzanie drabiną eskalacyjną wymaga szybkiej i precyzyjnej oceny całego środowiska. Aby utrzymać efektywność i inicjatywę musi być to wspólne, nie tylko wojskowe. Obserwujemy to przecież codziennie w kryzysach i konfliktach na całym świecie.

Niezbędna jest integracja systemu bezpieczeństwa już na etapie ostrzegania?

Zdecydowanie tak. Siły Zbrojne RP, mają swoją platformę ale musi być zintegrowana z pozostałymi, w ramach której komunikują się wszystkie ministerstwa i urzędy zajmujące się poszczególnymi obszarami. To nie tylko kwestie dyplomacji, ekonomiczne, infrastruktury, zarządzania informacją, ale także na przykład cyberprzestrzeń. W tej domenie znakomita większość działań będzie się odbywać poza naszymi wojskowymi systemami, które są odpowiednio chronione, potwierdziliśmy to wielokrotnie. Oczywiście nie oznacza to, że nie jesteśmy narażeni – wręcz przeciwnie – ale zdecydowana większość oddziaływania niemal na pewno będzie dotyczyć właśnie systemów cywilnych. Są one rozproszone i funkcjonują jako „otwarte”, z wielu więc względów nie zawsze da się je zabezpieczyć w takim stopniu jak nasze wojskowe. To z jednej strony aspekt technologii, ale też i zmiany kultury komunikowania. Siły Zbrojne RP są tu bez wątpienia liderem.

Również działania informacyjne, fake newsy, agresywna narracja, propaganda, zarządzanie refleksyjne dotyczą przede wszystkim sfer cywilnych i na pewno będą odczuwalne zanim dojdzie do zastosowania sił, zauważalnych dla wojskowego rozpoznania. Wszystko to może być zapowiedzią potencjalnego kryzysu. Musimy efektywnie zintegrować system bezpieczeństwa narodowego, także po to, by mieć obraz strategiczny pozwalający nam na adekwatną reakcję w sytuacji zagrożenia i utrzymywanie inicjatywy.

Jeżeli otrzymamy odpowiednio wczesne ostrzeżenie, być może uda się nam zapobiec wystąpieniu konfliktu czy nawet kryzysu przez relatywnie niewielkie środki, na przykład wykorzystanie Wojsk Specjalnych, Wojsk Obrony Terytorialnej, czy całego wachlarza instrumentów z obszaru odstraszania, zwiększenia obecności wojsk, podwyższania gotowości, również silniejszego komunikowania tego co robimy (STRATCOM). Musimy jednak mieć pełen ogląd i kontrolować wszystkie potencjalne czynniki ryzyka, a do tego konieczna jest współpraca wszystkich odpowiedzialnych instytucji. To moim zdaniem jeden z najważniejszych kierunków implementacji SBN. Państwo, patrząc jako całość, ma ogromny potencjał, ale będzie go można użyć tylko, gdy będzie zintegrowany.

Ponadto ogromną wartością SBN jest dostrzeżenie siły w integracji wysiłków całego państwa w danej dziedzinie. Dla przykładu, wspomniany wyżej STRATCOM jest najsilniejszy wtedy, gdy dyplomaci, ekonomiści i wojskowi mówią jednym głosem i dążą do jednego celu, określonego na poziomie państwa, a nie poszczególnych resortów.

Fot. St. szer. Łukasz Kermel/Sztab Generalny WP
Generał Rajmund Andrzejczak. Fot. st. chor. szt. mw. Arkadiusz Dwulatek/Zespół Reporterski Combat Camera DO RSZ.

Jaki jest zatem drugi obszar?

To podejmowanie decyzji, a właściwie prędkość tych procesów.

Konieczna jest integracja w ramach systemu bezpieczeństwa tak, jak mówi SBN. Tego wymaga współczesne środowisko bezpieczeństwa w jakim znajduje się Polska. Przypomnę, że w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, ale i w dokumentach NATO, jako największe źródło potencjalnego zagrożenia wykazywana jest agresywna postawa Federacji Rosyjskiej i jej imperialne ambicje. Rosja pilnie przygląda się, rozpoznaje i wykorzystuje nasze słabości, nawet w tych sferach, które traktujemy jako źródła naszej siły.

To choćby wolność, przestrzeganie prawa i demokracja, na których zbudowany jest fundament państwa. Moskwa natomiast może działać poprzez prowadzenie wojny poniżej progu, w szarej strefie, mając świadomość gdzie i jak ograniczają nas regulacje prawne czasu pokoju i prawne kompetencje, które mogą być zastosowane tylko w czasie wojny w rozumieniu prawa.

Dlatego w naszych ramach prawnych pewne procesy dotyczące nie tylko aktywacji i aktywności Sił Zbrojnych RP, ale całego państwa, systemu ochrony zdrowia, ewakuacji itd. będą musiały wystąpić znacznie wcześniej, jeszcze przed wybuchem otwartego konfliktu. Państwo musi wiedzieć co się dzieje we wszystkich domenach i musi być zdolne, by zareagować w odpowiednim czasie, szybciej niż zagrożenie.

Nawet jeśli Wojsko Polskie zostanie uruchomione odpowiednio wcześnie, musi być efektywnie wspierane przez cały podsystem pozamilitarny, przez całe państwo. Rozwój społeczno-gospodarczy powoduje, że cały system jest bardziej skomplikowany niż kiedyś, a jego sprawne działanie wymaga odpowiednich rozwiązań, realizujących wytyczne Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Oczywiście niezbędne są działania w zakresie poszczególnych składowych systemu, chociażby ochrony ludności. Najważniejsza jest jednak świadomość sytuacyjna i możliwość sprawnego podejmowania decyzji w trudnych sytuacjach, bo bez tych dwóch elementów nawet rozbudowane siły i środki nie będą skuteczne.

Chciałbym zapytać o kwestię szkolenia rezerw, związaną z obroną powszechną, ujętą przecież w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Wiemy, że zasób rezerwistów, którzy odbyli zasadniczą służbę wojskową będzie się wykruszał. Czy Wojsko Polskie będzie w stanie odtworzyć gotowość rezerw po pandemii, uwzględniając starzenie się rezerwistów, potrzeby gospodarki? I czy Pana zdaniem jest przestrzeń do dalszego wzmocnienia rezerw w oparciu o system ochotniczy?

Rezerwy są bardzo istotne i głęboko wierzę, że będziemy mogli rozszerzać zakres szkolenia i przygotowania rezerw, oczywiście jeśli pozwoli nam pandemia. Na tę chwilę mamy zrozumienie, że szkolenie rezerw jest potrzebne, akceptację przełożonych, możliwości planowania większej liczby szkoleń, jak i odpowiednie zasoby, również finansowe. Możemy szkolić znacznie więcej osób, również ochotników, którzy wcześniej nie służyli w Siłach Zbrojnych RP. Moje priorytety na 2021 rok nie ulegają zresztą zmianom - to właśnie szkolenie rezerw, ale i kultura gotowości bojowej oraz zdrowy tryb życia.

Chciałem, by szkolenie rezerw było możliwe w znacznie szerszym zakresie i w nowej formule, w dużych jednostkach bojowych. Nie było to jednak możliwe, przede wszystkim ze względów sanitarnych. Musimy też uwzględniać potrzeby społeczeństwa. Bitwa, którą prowadzimy z pandemią jest priorytetem, więc do ewentualnego wyciągania rezerwistów z obszarów, gdzie są dziś potrzebni należy podchodzić z ostrożnością i zrozumieniem. Zapewniam jednak, że plany dotyczące intensyfikacji szkoleń rezerw będą wdrażane, jak tylko pozwoli na to sytuacja pandemiczna.

A jeśli chodzi o bardziej długofalowe wnioski?

Musimy kompletnie przemodelować nasze podejście do szkolenia rezerw. Rozwój technologii w ostatnich 10-15 latach był tak niewspółmierny w porównaniu z tym, co występowało w latach 80. czy 90. ubiegłego wieku, że samo powołanie rezerwisty i wprowadzenie go na pewien okres do jednostki wojskowej nie zawsze będzie wychodziło naprzeciw potrzebom armii. Pierwszym czynnikiem jest wykorzystanie systemów informacyjnych, komunikacyjnych.

Dotyczy to głównie specjalistów, na przykład oficerów sztabu. W ostatnich latach zmieniliśmy nie tylko wyposażenie, ale i kulturę komunikacji, sposób działania. Mogę powiedzieć, że wykorzystanie systemów sieciocentrycznych ma swoje walory, ale jeśli chodzi o rezerwy jest ogromnym wyzwaniem. Najkorzystniejsze byłoby powoływanie rezerwistów częściej, regularnie, na krócej trwające szkolenia. Do podobnych wniosków doszli oficerowie armii izraelskiej, z którymi rozmawiałem. Oczywiście musimy uwzględnić i skalibrować proces szkolenia, aby nie naruszyć gospodarki. Wszyscy musimy wrócić po pandemii do swoich zajęć, odbudować ekonomię, która jest przecież bazą dla rozwoju Sił Zbrojnych RP.

Jestem jednak optymistą, już wiele udało się zrobić. Szkolenia są dziś bardziej efektywne, intensywne i skoncentrowane na sprawach przypisanych danym stanowiskom. Odeszliśmy od przysłowiowej nauki śpiewu i musztry. Uważam jednak, że powinniśmy nadal rozwijać system rezerw. Obok konieczności przygotowania nowych rezerwistów, musi on uwzględniać specyfikę konfliktu wielodomenowego. Stopień gotowości rezerw dla Wojsk Specjalnych czy komponentu cyberobrony musi być znacznie wyższy, a z kolei aktywowanie tych środków nie jest równoznaczne z uruchomieniem pełnych rezerw. Konieczne więc będzie zbalansowanie pomiędzy rezerwą mobilizacyjną, a tą skalibrowaną na potrzeby konkretnych komponentów, włączaną do działań na wczesnym etapie sytuacji kryzysowej. To jedno z wyzwań, przed którymi stoimy.

Mówił Pan o szerszym stosowaniu tzw. mission command, czyli dowodzenia przez cele, dającego większą swobodę, ale i odpowiedzialność podwładnym, co jednak wymagało zmiany kulturowej. Jak z tej perspektywy ocenia Pan obecną sytuację w Siłach Zbrojnych? Na jakim etapie tej drogi jesteśmy?

Jak sama nazwa mówi, kultury nie można całkowicie zmienić w ciągu dwóch lat. Paradoksalnie jednak pandemia przyspieszyła pewne procesy. Nie mogliśmy na co dzień komunikować się ze sobą tak jak wcześniej, wiele zadań wykonywano za pomocą narzędzi informatycznych, przy bardziej spłaszczonej architekturze i szerszej dostępności do informacji. Spowodowało to, że decyzje często – i słusznie – podejmowano na najniższych szczeblach, nie oczekując na dokładne rozkazy „z góry”.

Podkreślam, że pomimo ograniczeń starałem się jeździć do wojsk w czasie pierwszej fali pandemii i byłem pod ogromnym wrażeniem działania wojsk w terenie. Mission command, dowodzenie przez cele, samodzielność, zdolność do podejmowania decyzji, mądra ocena ryzyka były naprawdę imponujące. Należałoby bardzo mocno inwestować w młodych ludzi, a przede wszystkim w system ich kształcenia, czyli akademie, uczelnie wojskowe oficerskie i podoficerskie. W całym procesie przygotowania dowódców, na różnych szczeblach, na mission command musi zostać położony znacznie większy nacisk. Z moim pierwszym podoficerem pracujemy nad tym wspólnie.

Potrzebna jest pokoleniowa zmiana?

Zapewne w dojrzałym wieku trudniej zmienia się przyzwyczajenia, nawyki, zachowania. Będę tu jednak realistą, mission command nie wiąże się ze stopniem wojskowym, nie przynależy też do młodego wieku. Podobnie jest z tzw. cyfrowością. Znamy młodych ludzi, którzy nie potrafią odnaleźć informacji w Internecie, choć zdawać by się mogło, że to ich naturalne środowisko. Są z kolei nieco starsi, którzy swobodnie radzą sobie w nowym obszarze. To kwestia kulturowa. Armia z samej natury jest pionowa, instytucjonalna, hierarchiczna. Taka nagła zmiana kultury wewnętrznej, aby nie czekać na rozkaz tylko oceniać sytuację i samodzielnie podejmować decyzję, mogłaby w niektórych wypadkach mieć niepożądane skutki. To naturalne ryzyko związane z dowodzeniem przez cele. Na coś trzeba się zdecydować, a „mission command” to od lat cecha wiodących armii. Innej drogi nie ma, jeśli chcemy być szybsi niż zagrożenie, musimy podejmować szybkie decyzje na każdym szczeblu, oceniając ryzyko i ponosząc odpowiedzialność.

Musimy kształcić ludzi dobrze zmotywowanych, umiejących ocenić sytuację i podejmować decyzje. Budujące przykłady takiego postępowania widziałem w czasie pandemii. Faktycznie młodsza generacja ma większą skłonność do podejmowania decyzji w taki sposób. Wdrażanie „mission command” to jednak zadanie na lata, jeszcze potrwa, a być może będzie ciągłym procesem.

image
Fot. st. szer. Łukasz Kermel/Sztab Generalny WP.

Nawiązując do pandemii, ponad rok jesteśmy w „nowej rzeczywistości” przez nią spowodowanej. Jak ocenia Pan zaangażowanie armii w zwalczanie pandemii? Jakie są wnioski?

Osobiście jestem bardzo zadowolony z zaangażowania i postawy żołnierzy, pomimo tego, że też dotykały nas liczne problemy i wyzwania wewnętrzne. Z drugiej strony jestem przekonany, że my żołnierze zdaliśmy egzamin oczekiwań społecznych. Wciąż słyszę podziękowania, bardzo dobre opinie i recenzje. Jeżeli Polacy oczekują żebyśmy wykonali zadanie, które wykracza ponad nasz standardowy zakres odpowiedzialności, to po prostu to robimy z pełnym oddaniem. Taką mamy też społeczną misję. Czy chodziło o kwestie odkażania, logistyczne, komunikacyjne, czy obszary wojsk operacyjnych, inżynieryjnych, chemicznych, Żandarmerii Wojskowej czy Wojsk Obrony Terytorialnej, po prostu to wykonaliśmy i to jest dobre samo w sobie, państwotwórcze. Największymi bohaterami są bez wątpienia nasi medycy, piątka z plusem. Jednocześnie pełnimy dyżury bojowe, szkolimy się, realizujemy zadania operacyjne w polskich kontyngentach. Wszystkim żołnierzom należy się masa dobrych słów i uznanie. Świetna robota Panie i Panowie, dziękuję.

Jak wszyscy, zadaję sobie pytanie jak będzie wyglądała przyszłość. Dzielę to na trzy fazy. Pierwsza stricte pandemiczna, związana z zahamowaniem tych procesów, szczepieniami i utrzymaniem wydolności systemu opieki zdrowotnej. Druga ekonomiczna, którą my też jesteśmy zainteresowani, przecież nasz budżet zależy od ekonomii państwa i zależy nam, by gospodarka ruszyła jak najszybciej na pełnych obrotach. Trzecia to zmiany społeczne. Dzieci, pierwszoklasiści, którzy jednak inaczej zaczynają edukację, to ogromny stres związany z bezpieczeństwem bliskich, utratą pracy, zmianami w życiu prywatnym, zawodowym, to zmiany w relacjach społecznych, izolacja, troska o starsze pokolenie, to też akceleracja w użyciu nowych technologii, praca zdalna, przeniesienie wielu obszarów do sieci itd.

Dziś wojsko jest mocno zaangażowane w zwalczanie pandemii koronawirusa. Czy nie obawia się Pan jednak, że wpływa to na zdolności operacyjne? I kiedy Siły Zbrojne RP powinny wrócić do standardowych szkoleń?

Zacznę od tego, że działania związane ze wsparciem społeczeństwa będziemy wykonywać tak długo, jak będzie to potrzebne. Myślę, że udało nam się je dobrze zbalansować z naszą codzienną służbą. Dyżury bojowe są pełnione na wysokim poziomie, odbywają się szkolenia poligonowe, choć z pewnymi ograniczeniami.

Wyzwaniem jest natomiast jak najszybszy powrót WOT do rytmu przygotowań do działania zgodnie z wojennym przeznaczeniem, bo przecież są częścią Sił Zbrojnych RP i mają swoje zadania w systemie obronnym, a ich zaangażowanie, z ogromnym poświęceniem w przeciwdziałanie pandemii jest proporcjonalnie największe. Z punktu widzenia wojska ten powrót powinien mieć miejsce jak najszybciej. Dziś częściowo wykonują zadania obrony cywilnej. Uważam, że po pandemii powinna się nad tym odbyć dyskusja, bo w sytuacji zagrożenia o innym charakterze elementy Sił Zbrojnych, w tym WOT, mogą mieć dodatkowe, inne zadania.

Skoro jesteśmy przy WOT, to jak Pan ocenia współpracę z Wojskami Obrony Terytorialnej, które mają obecnie nieco inne miejsce w systemie dowodzenia i kierowania Siłami Zbrojnymi? Czy Pana zdaniem za kilka lat, po osiągnięciu pełnej zdolności będą one gotowe do włączenia w „standardowy” system dowodzenia?

Różne podporządkowanie komponentu terytorialnego nie jest jedynie polską właściwością, bo na przykład Gwardia Narodowa USA, (choć nie jest bezpośrednim odpowiednikiem struktur WOT), w określonych okolicznościach również jest aktywowana w inny sposób. W normalnych sytuacjach podlega władzom stanowym, natomiast w stanach wyższej konieczności może być „federalizowana” i wykonywać zadania typowe dla wojska. Jeśli podzielimy te działania na zadania stricte operacyjne, bojowe, to docelowo WOT, tak jak inne rodzaje sił zbrojnych, muszą podlegać szefowi Sztabu Generalnego, tak jest to ujęte w ustawie. Na razie jednak Wojska Obrony Terytorialnej są wciąż w procesie formowania.

Patrzę do przodu, organizacja musi być więc gotowa na to, by płynnie włączyć jednostki WOT po certyfikacji w cały system dowodzenia. Rozmawiamy na temat koncepcji, już wkrótce przed nami kolejne ćwiczenie WOT w operacji. Będziemy też dyskutować na temat wniosków z aktywacji WOT, które pojawiły się przy okazji przeciwdziałania koronawirusowi. Położę jednak znacznie większy nacisk na działania bojowe. To obszar największych zainteresowań i priorytet wpisujący się w podstawowe zadanie całych sił zbrojnych. Głęboko wierzę, że jak tylko Wojska Obrony Terytorialnej uzyskają pełną gotowość, będą wnosiły bardzo istotny wkład w system obronny RP, jest dla nich miejsce w nowej, wielodomenowej koncepcji operacyjnej.

Przejdźmy do nieco innego tematu, do współpracy międzynarodowej. Jak postrzega Pan możliwości, rolę Polski na wschodniej flance NATO, w kontekście zachodzących zmian środowiska bezpieczeństwa? W jakich kierunkach współpraca wojskowa, a zatem i polityczna, powinna być rozwijana i jaką rolę do odegrania mają Siły Zbrojne RP?

Na samym początku muszę powiedzieć, że nie da się uciec od polityki. Clausewitz dość klarownie zdefiniował rolę wojska jako instrumentu, który zwykle jest używany w kontekście politycznym, w zestawie różnych narzędzi jakie posiada państwo. Zatem jeszcze raz odniosę się do SBN. W Strategii nasza rola, sojusze regionalne, członkostwo w NATO i Unii Europejskiej oraz relacje transatlantyckie są jasno określone. Naszym zadaniem jako wojskowych jest realizacja tych wytycznych politycznych.

Jeśli chodzi o rolę współpracy międzynarodowej, bardzo dużo czasu poświęciłem na dyskusje i dialog z partnerami na flance wschodniej, aby znaleźć wspólną perspektywę rozumienia zagrożeń. Mówię tu przede wszystkim o kierunku północnym, krajach bałtyckich, Litwie, Łotwie, Estonii, ale też Czechach, Słowacji, Węgrzech w formacie V4, jak i Rumunii na kierunku czarnomorskim. Rozumienie zagrożeń jest takie samo, podobnie je definiujemy, łączy nas nie tylko strategiczna wspólnota wartości ale też interesów.

To ważne, bo Sojusz Północnoatlantycki jest w czasie inicjatyw transformacyjnych. Z jednej strony ciągle definiujemy zagrożenia regionalnie, mówiąc o Rosji w kontekście naszego bezpośredniego otoczenia i o terroryzmie w basenie Morza Śródziemnego. Pojawiają się jednak nowe wyzwania, takie jak rywalizacja z Chinami, o której coraz częściej rozmawiamy. Stany Zjednoczone jako gracz globalny wiedzą, że mają potężne wyzwanie na Dalekim Wschodzie, a są w tym czasie podstawą Sojuszu Północnoatlantyckiego jako dostarczyciel bezpieczeństwa. Administracja prezydenta Bidena podtrzymuje zaangażowanie w relacje transatlantyckie. System sojuszy pozostaje więc podstawą naszego bezpieczeństwa, w to inwestujemy i wypełniamy odpowiedzialnie nasze zobowiązania.

A co z inicjatywami regionalnymi, czy jest przestrzeń do ich poszerzenia?

Zdecydowanie tak, jest wiele inicjatyw, które są i mogą być realizowane na poziomie wojskowym. Podam przykład współpracy z Rumunią, która jest drugim najsilniejszym państwem na wschodniej flance, więc ta współpraca powinna być kontynuowana.

Działając w ramach NATO i UE na nasze zaangażowanie patrzą z uwagą wszyscy, zwłaszcza kraje bałtyckie, bo obiektywnie Rzeczypospolita ma największy potencjał w regionie. Mamy armię dysponującą trzema dywizjami narodowymi, kolejną formowaną, certyfikowanym dowództwem dywizji międzynarodowej. Realizujemy programy modernizacyjne, takie jak zakupy Wisły, systemu HIMARS czy F-35, równolegle z prowadzoną w bardzo szybkim czasie budową Wojsk Obrony Terytorialnej. Musimy zdawać sobie również sprawę z odpowiedzialności jaka na nas spoczywa, ale mamy potencjał by wykazywać więcej inicjatyw, bilateralnych i multilateralnych w regionie i silniej akcentować naszą rolę.

Rozmawiamy o tym z sojusznikami, rozmawiamy z Amerykanami. Najistotniejsza i najbardziej widoczna jest nasza aktywność w systemie odstraszania i obrony, koordynacja szkoleń, zadań operacyjnych w regionie na całej flance wschodniej. Intensywnie ćwiczą nasze jednostki narodowe, wszystkie elementy NATO-wskie z eFP na Łotwie, 15BZ z eFP na Mazurach, dowództwo korpusu MNC NE (w Szczecinie - red.), dywizja MND NE (w Elblągu - red.), kilka tygodni temu lotnictwo strategiczne USAF wykonywało zadania w naszym obszarze, właśnie zakończyliśmy ćwiczenie przerzutu i integracji jednostki Morskiej Jednostki Rakietowej w Rumunii nad Morzem Czarnym. Musimy wykazywać inicjatywę, a jednocześnie działać ostrożnie i z rozwagą, tak by zachować spójność sojuszu, bo ona jest olbrzymią wartością. NATO musi być zdolne do reagowania w zakresie 360 stopni, a my jako regionalny lider możemy uczestniczyć w kreowaniu procesu adaptacji strategicznej Sojuszu.

Istotna jest także szeroko pojęta współpraca w rejonie Morza Bałtyckiego, nie tylko w ramach NATO, ale i ze Szwecją i Finlandią. Wszyscy mamy podobne postrzeganie zagrożeń i wspólne interesy w zakresie bezpieczeństwa. Tylko poprzez synergię działań możemy je skutecznie realizować.

Chciałbym zapytać o wnioski z wydarzeń jakie dzieją się w środowisku międzynarodowym, a mianowicie z konfliktów, takich jakie mają miejsce w Górskim Karabachu, na Ukrainie czy w Syrii. Widzimy, że zmieniają się środki walki. Jakie Pana zdaniem są najważniejsze wnioski?

Oczywiście obserwujemy wszystkie najważniejsze konflikty. Pierwszą kwestią, jaką należy uwzględnić analizując konflikt, jest określenie celów politycznych stron. I tak na przykład, konflikt w Górskim Karabachu nie był wojną pełnoskalową między dwoma podmiotami państwowymi. Był to spór terytorialny, konflikt prowadzony w ograniczony sposób, przez krótki okres, odbywający się w znacznej części w sferze informacyjnej.

Musimy też uwzględniać kontekst aktorów strategicznych, czyli wpływy, interesy jakie się tam ścierały. Polska, jako kraj członkowski NATO i UE jest w zupełnie innej sytuacji, niż w wypadku spornego terenu pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem. Także przekładanie wniosków na zasadzie „jeden do jednego” byłoby obarczone błędem i bardzo szkodliwe.

Na poziomie strategicznym myślę, że trzeba zwrócić uwagę na zademonstrowanie przez Rosjan zdolności do projekcji siły w bardzo krótkim czasie. Zdecydowali oni o użyciu instrumentów wojskowych, szybkim ich przemieszczeniu w rejon działań, by zmienić zestaw lewarów przy stole negocjacyjnym. To pokazuje jak ważna jest wspominana wcześniej szybkość politycznych procesów decyzyjnych na poziomie państwa, podejmowanych na podstawie pełnego obrazu połączonej sytuacji operacyjnej i skuteczne użycie elementu wojskowego w wojnie nowej generacji.

image
BTR-82A rosyjskiego kontyngentu wojskowego przeznaczonego do działań w Górskim Karabachu. Fot. mil.ru. 

Duża część komentarzy związanych z konfliktem w Karabachu wiąże się z szerokim zastosowaniem środków bezzałogowych, w tym amunicji krążącej. Na ile wiąże się ono ze specyfiką tamtej wojny, a w jakim stopniu wnioski mogą być wdrażane również do polskiej rzeczywistości?

W Górskim Karabachu mieliśmy do czynienia z wojną pozycyjną, więc nie możemy jej oceniać przykładając do naszego regionu. W tym konflikcie wystąpiło wiele bardzo specyficznych warunków, działania miały z założenia ograniczoną skalę. Dlatego w ocenie konfliktu na poziomie taktycznym i operacyjnym, jak również w wyciąganiu wniosków, musimy uwzględnić szerszy strategiczny kontekst.

Jednocześnie nie ulega wątpliwości, że rozwój i wdrażanie platform bezzałogowych jest kluczowe. Obserwowane rozpoznanie celów, degradacja systemów rozpoznawczych przeciwnika, obezwładnianie systemów przeciwdostępowych czy uderzenia precyzyjne na dużą skalę nie pozostawiają wątpliwości o skuteczności i potrzebie użycia bezzałogowych statków powietrznych (bsp).

Powinniśmy jednak powoli przekładać akcenty z bezzałogowych systemów powietrznych na lądowe. W wojnie w Górskim Karabachu nie mieliśmy do czynienia z walkami w przestrzeni miejskiej w takim stopniu, jakim może mieć to miejsce we współczesnym konflikcie w środowisku Europy Środkowo-Wschodniej. Zatem oceniam, że platformy bezzałogowe do walki w mieście,  BSP - Bezzałogowe Systemy Powietrzne do rozpoznania, rażenia, czy nawet platformy logistyczne, transportowe i do ewakuacji medycznej, są przyszłością i należy je rozwijać technologicznie oraz doktrynalnie.

Nie ma jednak informacji o programach bojowych bezzałogowych systemów lądowych dla Wojska Polskiego.

Tak to prawda, konieczne jest pewne dostosowanie. Sądzę, że zdolności ich budowania w dużej mierze są również w Polsce.

Byłem ostatnio w Hucie Stalowa Wola (HSW), wysoko oceniam jej zdolności produkcyjne, konstrukcyjne i rozwojowe. Zapoznałem się procesem produkcyjnym wielu platform, w szczególności z modułem wieżowym ZSSW do KTO Rosomak/BWP Borsuk, jestem zdania, że w Polsce można zbudować i wdrażać nowe platformy bojowe, odpowiadające na współczesne wyzwania. Wprowadzamy już do linii Kraby i Raki, które mają świetne opinie załóg i dowódców. To dokładnie te zdolności, które są potrzebne. Patrząc na przykładzie systemu ZSSW, moździerza Rak, haubicy Krab ale też opracowywanego nowego BWP Borsuk widać, że polski przemysł ma potencjał do tworzenia własnych rozwiązań na poziomie światowym.

Na przykładzie Raków, o których rozmawiałem w HSW, również w zakresie wspominanej robotyzacji platform lądowych, technologii autonomicznych, potencjał huty i innych ośrodków pokazuje, że możemy to skutecznie rozwijać. My jako Siły Zbrojne RP musimy przyspieszyć swój proces definiowania potrzeb, określania wymagań, poprawić komunikację. Środowisko bezpieczeństwa Polski powoduje, że Wojska Lądowe powinny być priorytetem. A w połączeniu z innymi platformami, także bezzałgowcami, które już są w szyku, możemy multiplikować ich zdolności i musimy to robić.

Wiele programów modernizacyjnych jest jednak opóźnionych. Czy w takiej sytuacji zdecydowałby się Pan na wybór priorytetów, uwzględniając odsunięcie w czasie części programów?

Co do istoty, wszystkie programy ujęte w Planie Modernizacji Technicznej są ważne i muszą być realizowane. Podkreślam, że już prowadzimy szereg projektów skokowo podnoszących potencjał sił zbrojnych, jak F-35, HIMARS czy wspomniana modernizacja artylerii.

Nie ukrywam jednak, że mamy wieloletnie zaniedbania. Nie ma więc wątpliwości, że powinniśmy kupować szybko, sprawnie i w dużych ilościach. Trzeba jednak pamiętać o uwzględnieniu realiów ekonomicznych. Pierwszym punktem, który mnie niepokoi jest potrzeba powrotu do standardowych rytmów gospodarczych zaburzonych w związku z pandemią koronawirusa, bo to również oddziałuje na budżet resortu obrony narodowej. Musimy też być ostrożni, bo część z tych systemów jest pozyskiwana z elementami pochodzącymi z zagranicy, a to może wydłużać czas dostaw.

Nie można też podchodzić do sprawy reaktywnie, bo są to systemy, które będą eksploatowane przez 30-40 lat. Musimy balansować między potrzebą budowy zdolności a koniecznością jej utrzymania i rozwoju w cyklu życia. Przemysł obronny długo był zaniedbywany i nie miał z różnych względów zamówień na odpowiednią skalę. Trzeba zakładom dać szanse wejść na wyższe obroty, jeśli chodzi o ilość, ale przede wszystkim o jakość, bo technologie zmieniają się bardzo szybko. Huta Stalowa Wola, ale też inne zakłady, są przykładami, że jest to możliwe.

A jakie widzi Pan w tym zakresie największe wyzwania?

Oprócz obszarów, o których rozmawialiśmy, dodam także systemy kosmiczne, na przykład budowa mikrosatelitów. Będą one miały realny wpływ na działania sił zbrojnych, co również wskazuje Nowa Polska Wielodomenowa Koncepcja Operacyjna, ale pewnie temat na osobną rozmowę.

Sądzę, że w kwestii modernizacji jest na pewno wiele spraw do zrobienia, ale nie możemy zapominać, że podstawowym i najważniejszym elementem tego układu jest człowiek. Inwestycja w edukację i kształcenie żołnierzy, kursy, szkolenia, nieustanny rozwój i pokora do wiedzy. Najważniejsze jest morale, poczucie dumy, kluczowe są także standardy, motywacja i praca zespołowa. Wszystkich nas czeka ciężki czas po pandemii w wymiarze społecznym i ekonomicznym. Będzie to wymagać wiary, ogromnego poświęcenia, pracy, musimy więc zachować najwyższe standardy, zarówno w służbie, w szkoleniu, planowaniu, jak i modernizacji, budowaniu nowoczesnych Sił Zbrojnych RP. Człowiek pozostaje jednak w tym procesie wartością nadrzędną.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 79
Reklama
XXY
czwartek, 29 lipca 2021, 20:08

To kto odpowiada za "implementację" Strategii Bezpieczeństwa Narodowego? I dlaczego ona nie jest spełniona? Jedna " Strategia" nie została jeszcze wdrożona a generał snuje złote myśli o następnej! Żart czy kpina? W ten sposób można co tydzień "gadać", "uzgadniać", "implementować" nowe strategie i...nowe wywiady. Interesuje go "...budowa systemu zapewniającego świadomość sytuacyjną, współpracy międzynarodowej oraz nowej strategii wojskowej i koncepcji operacyjnej Sił Zbrojnych RP." Dlaczego tego nie ma, co on zrobił i minister że tego nie ma? Wypowiedź generała odbieram jako mnożenie kolejnych bytów, jako ucieczkę przed odpowiedzialnością. To jak wygląda bezpieczeństwo Państwa, tego gen. nie mówi! Dlaczego Sejm nie rozlicza Go?!

papuga
środa, 5 maja 2021, 11:56

Jak czytam takie wypowiedzi generałów to nie mam nawet wątpliwości, że jesteśmy zacofani mentalnie, o sprzęcie nawet nie wspomnę. Głupi kamuflaż munduru nas przerasta.

zxxc
poniedziałek, 26 kwietnia 2021, 01:52

Piekne zdjęcia, kolorowe. Wszystko ładnie napisane. O "rozmowach z sojusznikami i o rozmowach z Amerykanami" ze nie będzie musztry i śpiewów Na końcu jest i o wierze. Nie mogę doczekać się aż minie Covid i zobaczę Pana Generała na paradzie wojskowej. Z tym wszystkim sprzętem który posiadamy Ależ to bedą piękne zdjęcia. Kolejne...

St. bosman
niedziela, 2 maja 2021, 18:59

Polska kupi pare okrętów LOS ANGELES i po sprawie będzie i jesteśmy Panami na Bałtyku.

Szekspir
niedziela, 18 kwietnia 2021, 18:07

słowa, słowa, słowa

PODATNIK pyta
niedziela, 18 kwietnia 2021, 12:54

A ja się pytam kto będzie prowadził rozpoznanie pola walki ,walką ....kiedyś wypuszczało się na stanowiska ogniowe wroga plutony jak było mało to kompanie a nawet całe bataliony ...nooo kto ...

Wojmił
niedziela, 18 kwietnia 2021, 11:27

Po co generałowi tyle ładownic?

uuuuu
piątek, 23 lipca 2021, 15:40

Wojmił. Groźnie wygląda jak Rydz- Śmigły przekraczający granicę podczas ucieczki na zachód.

dr
poniedziałek, 19 kwietnia 2021, 12:29

Żeby się od szweja nie odróżniał zbytnio. Ja też wolę złote lampasy, epolety, czapkę z pióropuszem, czerwone wypustki i szamerunki gdzie popadnie ale dla obserwatora i snajpera to prezent. Lepiej niech wygląda jak reszta potencjalnych ofiar.

Kazik :)
niedziela, 18 kwietnia 2021, 12:49

Bo to dobrze wygląda!!! 99% żołnierzy nie wie po co ma kamizelką taktyczną i do czego ona służy a chcemy latać F-35, może by tak od podstaw zacząć!!!!

Realista
niedziela, 18 kwietnia 2021, 00:47

Drony są bez sensu tyle zrozumiałem... będziemy do nich z Patriotów (których nie ma i są za drogie strzelać) beczka śmiechu. A jak się powódź przytrafić to helikopterów nie bedzie...

sdfghjk
niedziela, 16 maja 2021, 21:59

Helikopterów jest 250 + policyjne. Po co ci więcej?

Ein
sobota, 17 kwietnia 2021, 21:11

Bardzo interesujący wywiad, widać że pan generał widzi zagadnienie obrony państwa holistycznie i to duży plus. Także szerokie ujęcie problemów związanych z pandemią, nawet w ujęciu edukacyjnym (młode pokolenie) cieszy, bo to chyba pierwszy raz, kiedy wojskowy, widzi znacznie więcej niż tylko swój obszar. U nas króluje nadal "Polska resortowa" i trzeba z tym jak najszybciej zerwać. Oczywiście w obecnych uwarunkowaniach politycznych to niemożliwe, bo obecny układ niezdolny jest do refleksji, samonaprawy, przeświadczony o swojej genialności. Okłamywanie się jest najgorszą rzeczą jaka może dotknąć struktury państwa, a w tym jesteśmy obecnie niekwestionowanymi mistrzami. Co się tyczy kwestii wojskowo-geostrategicznych... dobrze, że wspomniano o kierunku północnym, mocno akcentując nasze zaangażowanie, wspomniano także Szwecję oraz Finlandię. Symptomatyczne, że najpierw było o tym kierunku, a dopiero później o V4, przy czym generał wyraźnie wyróżnia najbardziej zaawansowaną doktrynalnie, modernizacyjnie Rumunię i słusznie - bo to jest partner, który dostrzega najpełniej wyzwania i robi wiele, by im wyjść na przeciw. Małe państwa V4 albo nie mają potencjału, albo działają na szkodę (Węgry, do pewnego stopnia także Słowacja) i to zdaje się generał dostrzega, choć oczywiście nie mówi o tym wprost, bo niewypada obrażać sojuszników. Środowisko wielkomiejskie jako główna domena to niewątpliwie jedno z głównych wyzwań i znowu dobrze, że to tutaj podkreślono. A jest to wyzwanie niezwykle trudne dla sił zbrojnych, bo te muszą całkowicie zmienić taktykę działania, absorbować awangardowe, kompletnie nowe, systemy walki, zrywające z klasycznym orężem wykorzystywanym do tej pory w wojsku. Także dobrze, że o tym jest mowa, dobrze że mówi o powrocie WOT do zadań stricte wojskowych, bo przecież po to WOT stworzono - to nie jest OC! I cieszy, że wnioskiem z pandemii będzie dyskusja na temat wzmocnienia tego obszaru, bo to całkowicie u nas leży, a jest konieczne w holistycznie pojmowanym systemie bezp. państwa. To trzeba zrobić na cito!!! Generalnie nie ma tutaj jakiś słabych punktów, to mądra, przemyślana i całościowa wypowiedź na temat obecnego i przyszłego bezpieczeństwa RP. Oby tylko generał mógł kontynuować pracę, bo nie jest żadną tajemnicą, że dojna zmiana chciała zmienić "wodza" na kogoś bardziej spolegliwego. To jest właśnie nasz dramat, że u nas nie ma żadnej ciągłości, jest tylko tymczasowość. O tym też między wierszami można przeczytać w wywiadzie i cóż... niczego nie zbudujemy, jak będzie karuzela, w której tak gustują durni politycy

Marian
sobota, 17 kwietnia 2021, 16:08

Wojsko z prl, OC nie ma. O czym on rozmawia?

Ponury
sobota, 17 kwietnia 2021, 13:59

Trzeba się w końcu zdecydować: albo wariant kosarykański (brak armii), albo totalna reforma Wojska Polskiego, z przykrojeniem liczebności i struktur do realiów budżetowych przy maksimum w tych granicach efektywności. Aby nie wyrzucać pieniędzy na darmo. Bo obecnie jest x razy gorzej niż w '39.

Były żołnierz.
sobota, 17 kwietnia 2021, 18:55

Niestety z przykrością stwierdzam,że ma pan rację.Dodam, że relatywnie do 39 r jesteśmy znacznie gorzej przygotowani do obrony państwa.Projekty Szefa Sztabu Generalnego są futurystyczne i absolutnie nie dostasowane do realiów SZ, które są absolutnie zdewastowane.I otym pan generał wie doskonale.

Kazik :)
sobota, 17 kwietnia 2021, 14:30

Bardzo dobre konstruktywne podsumowanie - jednym słowem wniosek jest jeden - brak decyzji to najgorsza decyzja!!!!!! - obecna prowizorka trwająca od lat w WP aż kole w oczy!!!!!

Krzys
środa, 21 kwietnia 2021, 20:33

Podsumował! Co robi od lat aby poprawiać obronność. Boję się że nic - robi (ł) karierę. Inaczej byłyby widoczne jakieś efekty. Nie chodzi o zakup NOWYCH granatów.

Alexy
sobota, 17 kwietnia 2021, 09:32

Pan Generał klarowne, precyzyjnie się wypowiada. Ogromna wiedza, właściwe rozłożenie akcentów, potrzeb naszej armii i całego systemu obrony państwa. Gratuluję!! Chciałbym tylko podkreślić, że praca nad nową strategią musi się opierać na tym co jest, bo można wywnioskować, że gdyby zagrożenie wystąpiło obecnie to mamy decyzyjny chaos!!?? Panie Generale, życzę szybkich efektów podjętych działań. Pozdrawiam!!!

sobota, 17 kwietnia 2021, 10:13

To dlatego WP pod gen. Dowództwem na ćwiczeniach przegrało w 5 dni?

Alexy
sobota, 17 kwietnia 2021, 11:58

Rozdmuchana przez media sprawa. Czy znasz szczegóły? Jeśli tak to napisz jak było na utajnionych ćwiczeniach!! Ja szczegółów nie znam a mediom, szczególnie pewnej opcji, nie ufam więc się nie wypowiadam na ten temat. Oceniam wywiad, który przeczytałem i to co on zawiera. Drażnią mnie wypowiedzi "ekspertów" od wszystkiego, przedstawiciele fanklubów etc.

niedziela, 18 kwietnia 2021, 19:47

W 39 przegrali w 7 dni...to jest możliwe by 5 dni, czego się spinasz... historii nie znasz?

ja
wtorek, 11 maja 2021, 17:45

a to ciekawe, że w 39 przegrali 7.09, możesz rozwinąć

Rotor
sobota, 17 kwietnia 2021, 11:58

Może po raz pierwszy przeprowadzono ćwiczenia bez "tuszowania". Ćwiczy się po to by wyłapać błędy i nie popełniać ich w rzeczywistej akcji.

Ernst Stavro Blofeld
sobota, 17 kwietnia 2021, 18:35

Podobno 5 lat wcześniej też takie były wtedy przegrana po 3 dniach. Czyli te Patrioty Himars i F-35 za miliardy zł odwlekły porażkę o całe 2 dni brawo!!

Piotr ze Szwecji
sobota, 17 kwietnia 2021, 11:57

Pod poprzednimi dowódcami WP przegrywało w 3 dni. 5 dni to postęp. ---------- WP nadal nie ma Narwi ani pułków plot przy każdej dywizji. Garnizony dywizji są rozrzucone po paru województwach. Regionalne magazyny amunicji jak i dowództwa dywizji nie cieszą się osłoną pułków plot. Rosjanie wysadzali ukraińskie magazyny amunicji w przeszłym roku przygotowując się do mobilizacji w tym roku przy granicach Ukrainy. Polska sama pada pod ciężarem wyłącznie złej logistyki opartej na infrastrukturze garnizonowej z 19 wieku i przestarzałej organizacji dywizji, która zakłada, że amunicja precyzyjna i krążąca nie zacznie na nich spadać od 1 godziny wybuchu konfliktu i będą mieć choć 1 tydzień na mobilizację. Do tego Rosjanie ćwiczą całymi armiami każdego roku, kiedy MON do dziś dnia nie odważyło się wysłać choć 1 całą polską dywizję na poligon w celach choćby ćwiczeń integracyjnych i koordynacyjnych. ---------- Osobiście widzę scenariusz z tuzinem Kolibrów i tuzinem Iskanderów plus 1 głowicy nuklearnej do pokonania WP w 24 godziny i otrzymania od rządu Polski dokumentu o totalnej kapitulacji. Kolibry do zniszczenia magazynów amunicji i wszystkich dowództw WP. Iskandery do zniszczenia głównego dowództwa WP i MON w Warszawie, a także do zniszczenia infrastruktury lotnisk F-16. Głowicy nuklearnej nie trzeba nawet odpalać. Starczy wideo stream przesłać Internetem rządowi z żądaniem totalnej kapitulacji w stylu "albo odpalamy na Warszawę". Nie trzeba też oficjalnej wojny rosyjsko-polskiej. Starczy by rosyjskich buntowników z Ukrainy wyposażyć w te rakiety... Kapitulacja totalna Polski byłaby nie wobec Kremla, lecz wobec jakiegoś rosyjskiego cywila z Doniecka, który by miał roszczenia w Polsce dla Noworosji wobec Przemyśla, Rzeszowa i Lublina.

Extern
piątek, 14 maja 2021, 14:33

Że niby 24 sztukami konwencjonalnych pół tonowych bomb można zmusić kraj wielkości Polski do kapitulacji? Większego nonsensu dawno nie czytałem. W 1999 roku NATO przez 78 dni 450cioma samolotami bombardowało Serbię. Zużyto na nią ponad 1000 rakiet manewrujących i 28 000 sztuk innej amunicji lotniczej. Wykonano prawie 40 tysięcy lotów bojowych z czego 10 tysięcy było uderzeniowych. Dopiero wtedy udało się zmusić maleńką przecież Serbię do rozpoczęcia rozmów i to jedynie o wycofaniu się z Kosowa a nie o poddaniu kraju przecież. Rozumiem że może napatrzyłeś się na twardych Wikingów mieszkając w Szwecji, ale że aż tak nisko cenisz własny naród do nie pomyślał bym nawet..

Ernst Stavro Blofeld
sobota, 17 kwietnia 2021, 22:47

Czego nie ma to można by książkę pisać a zaczął bym że nie ma ludzi wystarczająco mądrych w szeroko rozumianej władzy. Generalnie to się z tobą zgadzamm choć 2 połowa z tym 24h to przesada, jak nie uważam żeby NATO obroniło PL z żenującym poziomem obronności w wojnie realnej, to jednak twój scenariusz jest nadużyciem nie uwzględniającym sytuacji ogólnej wokół.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 18 kwietnia 2021, 12:29

Te 24h sparaliżowania WP i totalnej kapitulacji Polski to tylko jeden zawsze możliwy scenariusz. Sytuacja dookoła Polski zawsze się zmieniała i będzie się zmieniać. Póki Polska słaba jest i będzie, Polacy nie będą kowalami własnego losu.

ja
wtorek, 11 maja 2021, 17:47

poproszę o jakieś dane odnośnie tego, że WP przegrywało w 3 dni

królewiec
sobota, 17 kwietnia 2021, 05:58

Pan generał może działać w zakresie swoich okrojonych ostatnio kompetencji i w ramach przyznanych środków finansowych. Ukompletowanie naszych jednostek to 10 - 30% . W koszarach nie ma zapasów amunicji , paliw ,część sprzętu w naprawach ,remontach i modernizacjach np czołgi . Wyobraźmy sobie że w Obwodzie Kaliningradzkim rozpoczynają się zapowiedziane oficjalnie ćwiczenia . Z koszar wyjeżdża 15 batalionów wojska i wjeżdża do Polski do Braniewa ,Gołdapi i Bartoszyc i dalej . Ja się pytam kto jak i gdzie z w jaki sposób zatrzyma te oddziały ? WOT nie ma nawet broni osobistej w domach . Najwyraźniej władza nie ufa i boi się społeczeństwa bardziej niż agresora .

niedziela, 18 kwietnia 2021, 19:49

Korki powstałe w wyniku ucieczki ludności cywilnej da wojsku czas na przygotowanie się do kapitulacji

kol
poniedziałek, 19 kwietnia 2021, 10:39

a po co ma ludność uciekać? Priorytetem będzie zajęcie Warszawy, a nie domu Kowalskiego pod Olsztynem..

xavi
sobota, 17 kwietnia 2021, 00:53

Jest super, 1 porządny samolot na milion mieszkańców, satelitów brak, dronów bojowych brak, obrony plot brak, śmigłowców brak. I brak realnych szans na zmianę tego stanu w najbliższym czasie.

bhjhb
piątek, 16 kwietnia 2021, 23:45

Bicie piany, wodolejstwo, zabiurokratyzowanie wszystkiego. Byle do emeryturki. Gdyby obcy pracownicy pewnego państwa, młode chłopy miały magazyny tajne z bronią, to w czasie W nasze orzełki z koszar nie wyjadą. Ale skoro raport wywiadu o wirusku z Chin nic nie dał w efekcie poza lezeniem na biuku MOrawieckiego to otwierajmy granice dalej i siejmy pandemie zła w kazdej postaci. Dziś zatomizowanie narodu gwarantuje swobodny pobór masy biologicznej zgodnie z zaleceniami z davos pragnących włądzy nad majątkiem świata i ciałami ludzi okrutników bogaczy. Oczywiście w zamian za obietnice Zeneca postawienia u nas fabryki (współwłaściciel Gates). Byle stołek i kasa, niezaleznie od tego kto daje. W czasie W zapytamyy gdzie byliście gdy kaczyński niszczył naród polski? Może juz nie będzie kogo bronic poza sobą? Wszyscy wybiora okupanta.bo tak serdecznie dość będa mieli wewnetrznego wroga?

men
piątek, 16 kwietnia 2021, 22:24

Panie Generale, z całym szacunkiem, WP na obecną chwilę nie ma ani jednego batalionu w pełni operacyjnego, w sytuacji gdzie nawet tzw politycy jedynej słusznej opcji mówią że wojna z Rosiją tuż, tuż, coś w tym temacie Pan zmienił?, z całym szacunkiem, przynajmniej jeden batalion!!!!! ruscy maja ich wg naszych "najlepszych sojuszników" ok 100-120!!!!, na fasmagorie nie ma już czasu, no ale elita zajęta podgryzaniem się na potęgę, gdzie im w głowie jakaś tam obrona................... tyle w temacie, czas na pierdolety i teoretyczne rozważania nam się po prostu skończył

niedziela, 18 kwietnia 2021, 08:51

Gdzieś Ty znalazł te 120 batalionow

Nieznany
piątek, 16 kwietnia 2021, 19:45

w przypadku wojny, Wywyad z Obywatelem jest niezbędny. wojsko nie może być wszędzie, tak jak my obywatele, pora wykorzystać też nasze oczy żeby i zdobywać dzieki temu informacje wywiadowcze. Na naszym terenie dyktujmy warunki! Aplikacja społecznościowa po określonych warunkach w czasach wojny mogła by służyć do przekazywania informacji, zaszyfrować wcześniejszym nauczaniem zdalnym.. To Tyle jeśli za darmo.. a jęsli pieniążki no to Drony kamikaze oraz Technologia conajmniej hipersoniczna.

GRD
piątek, 16 kwietnia 2021, 18:53

Mówiąc krótko: nic się nie zmieni, działamy dalej wg instrukcji z lat 60, sprzętu nie ma, może będzie. Świat się zmienia, technologia idzie do przodu a wojny nie będzie, jest dobrze jak jest. Polatamy choćby na drzwiach do stodoły a nasze wojaki bagnetami załatwią ruskie rakiety, takie mamy morale.

Zatroskany
piątek, 16 kwietnia 2021, 16:27

Dlaczego dziennikarz nie pyta wprost pana generała o rzeczy najważniejsze? Np. czy nie przeszkadza m u jako szefowi sztabu, że nasza armia nie ma podstawowych zdolności tj. kompleksowego rozpoznania na szczeblach taktycznym, operacyjnym i strategicznym, że nie mamy zintegrowanego systemu rozpoznania, śledzenia, namierzania i niszczenia celów bez którego nie będziemy wstanie wykorzystać nawet części możliwości nielicznych nowoczesnych systemów które mamy. Czy nie przeszkadza mu, że nie mamy i długo nie będziemy mieć skutecznego systemu obrony powietrznej co czyni nasze wojska praktycznie bezbronne wobec nowoczesnych środków napadu powietrznego. Mamy za to WOT, nowo pomalowane T72 i plany budowy fregat które są nam potrzebne w naszych warunkach jak śnieg w lipcu.

alkaprim
sobota, 17 kwietnia 2021, 09:11

Zatroskany-dodać należy jeszcze to,czym my będziemy niszczyc wrogi sprzęt-system systemem,sprzęt sprzętem-a gdzie skuteczna amunicja,pociski,rakiety,bomby kierowane i inne-no i w jakich ilościach?.....

Krzys
czwartek, 22 kwietnia 2021, 07:22

Należy chyba zapytać gdzie jest WSZYSTKO - mam na myśli działający, sprawny system, gotowy do odparcia zagrożeń. Nie ma? Kto, imiennie, jest winien? Kto poniósł odpowiedzialność za zbrodnię wobec narażonego kraju? Za ogólniki - dziękuję.

D
piątek, 16 kwietnia 2021, 21:28

A co on ma do powiedzenia? To tak jakbyś sam został dowódcą a politycy pieniędzy ci nie dadzą. 1000 czołgów to 40mln zł, 1000 Borsuków to 35 mld, 100 samolotów, Narew, Wisła,, Helikoptery itp.

alkaprim
sobota, 17 kwietnia 2021, 09:13

To po co sieje propagandę sukcesu-skoro jest inaczej?

Krzys
czwartek, 22 kwietnia 2021, 07:24

I dlaczego firmuje istniejący stan rzeczy? Honor? Kariera?

GRD
sobota, 17 kwietnia 2021, 23:03

Dokładnie. Jest syf, kiła i mogiła. Okręt tonie.

Viktor
piątek, 16 kwietnia 2021, 17:35

RAT 31 DL to trzy radary nato w Polsce A więc mają rozpoznanie od 2015

Laik
piątek, 16 kwietnia 2021, 17:02

Ponieważ dziennikarz straciłby akredytacje i więcej żadnego pytania by nie zadal.

Judasz
piątek, 16 kwietnia 2021, 14:21

Coz Jezeli przyjadą rosyjskie autobusy z turystami i dzialkami125mm potrzeba jak najwięcej im przecistawic sprzetu przeciw autobusowego .wiadomo że nasza góra powinna mieć jak największe rozeznanie w tym co się dzieje i możliwość natychmiastowej reakcji. Jak na razie budujemy prócz kraba i raka tylko sprzęt pomocniczy .

Mixi
piątek, 16 kwietnia 2021, 14:15

Kiedy wywalczymy płacenie reparacji przez Niemcy to środków na pełną modernizację na pewno nie zabraknie plus oczywiście zwykły dotychczasowy budżet MON. Do tego radykalna poprawa służby zdrowia i solidne inwestycje w krajowy przemysł i naukę połączone z przejrzystym i przyjaznym prawem podatkowym oraz działalności gospodarczej. Wszystko to połączone z troską o pamięć historyczną i wielowiekowe wartości kulturowe oraz rodzinę sprawi, że Polska będzie bardzo dobrym krajem dla naszego życia i rozwoju przyszłych pokoleń.

Felix
piątek, 16 kwietnia 2021, 14:25

Po wojnie alianci podzielili Niemcy na strefy i każdy z nich miał dostać swoje procenty. ZSRR miał dostać 50% i z tych pieniędzy miał się podzielić z Polską itp. Polska się zgodziła i mała dostać 15%. Dostaliśmy figę z makiem.

447
piątek, 16 kwietnia 2021, 14:36

Nie ważne oddajcie co nasze

Ewa
piątek, 16 kwietnia 2021, 18:37

Zglos sie do Rosjan

447
sobota, 17 kwietnia 2021, 07:42

Nie tu lepiej. Rosjanie nasi

Jasiu
piątek, 16 kwietnia 2021, 14:11

Potrzebne są: czas i pieniądze. Nie wszyscy rozumieją, że każdy nowy system który chcemy pozyskać musi być odpowiedni do naszych obecnych ale i przyszłych potrzeb. Takie systemy sporo kosztują, więc należy je kupować z rozwagą i myśleć kto je będzie obsługiwał. Wyszkolenie obecnie żołnierza-operatora to nie 5 minut jak kiedyś. Tylko czasami i lata. Więc nie bądźmy w gorącej wodzie kompani.

covid ltc
piątek, 16 kwietnia 2021, 18:22

Zgadzam się z Panem, tylko obawiam się że nasi generałowie nie wiedzą czego chcą. I tak lata lecą. Żal patrzeć na ten nasz gwiazdozbiór bezdecyzyjności. Amerykanie nic za nas nie zrobią, polska kadra dalej nie rozumie po co jest na stonowiskach.

Krzys
czwartek, 22 kwietnia 2021, 07:27

Chyba jednak rozumieją. Ale silniejsza jest wola nienarażania - dotrwania do emerytury. Dziwne tylko że nie myślą o potomkach, którzy zostaną.

Piotr ze Szwecji
piątek, 16 kwietnia 2021, 13:13

Trzeba czytać między wierszami. Dramat generała garnizonowej armii pozbawionej choć 1 poligonu z prawdziwego zdarzenia. Rezerwy tak zielone jak zawodowi nie ostrzelani. Przeżytkowa taktyka, organizacja i dowodzenie na każdym szczeblu. Muzealna broń na wyposażeniu z jeno kroplówką nowego. Musi wyręczać Obronę Cywilną, która praktycznie nie istnieje. Drony niemożliwe do zakupu, bo urzędnicy muszą mielić myśl o nowym wydatku do 2035. I ten strach, ogromny strach, że gospodarka po Covid-19 nie podźwignie się szybko, a pieniądze dla WP od tego zależne. ---------- "Jeżeli otrzymamy odpowiednio wczesne ostrzeżenie, być może uda się nam zapobiec wystąpieniu konfliktu czy nawet kryzysu przez relatywnie niewielkie środki". WOT pomoże z wczesnym wykrywaniem. Środki zależne są jednak od polityków, a preferencja w Sejmie jest na socjal i demografię, a nie na przemysł (czytaj gospodarka) czy bezpieczeństwo. Co gorsze, obecnie rządząca partia to najlepszy scenariusz dla finansowania WP. Nie wiadomo śmiać się czy płakać?

erd
piątek, 16 kwietnia 2021, 14:43

Może tego w szkole ciebie nie nauczyli ale.....pieniądze nie rosną na drzewie jak liście a biorą się z gospodarki z podatków...coś już kumasz???? im mniejsze podatki tym mniej kasy min na wosjko....coś świta w główce? może rodziców zapytaj....

Krzys
czwartek, 22 kwietnia 2021, 07:31

Pieniądze to jedno a wizja (raczej jej brak - ciągłe zmiany priorytetów) to drugie. Małymi środkami też daje się sensownie gospodarować dla osiągnięcia najlepszego możliwego efektu.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 25 kwietnia 2021, 12:02

Po socjalistach i liberałach gospodarczych nie spodziewaj się cudów gospodarowania. Oni ścigają wyuzdane utopie (perpetum mobile!) ekonomiczne, a nie ekonomiczny pragmatyzm.

Piotr ze Szwecji
sobota, 17 kwietnia 2021, 01:21

Pieniądze rosną z inwestycji, a inwestycje tworzą dodatkowe podatki. Polska to największy posiadacz polskiego kapitału. Ten trafia głównie w czarne budżetowe dziury bez dna, które zwie się zdobyczami po komunizmie. Bez inwestycji nie ma wzrostu gospodarczego, ani dywidend z inwestycji. Najbogatsza polska instytucja nie może odmawiać przekierowania choć części tego strumienia podatków w inwestycje przemysłowe. Choćby związane z przemysłem zbrojeniowym i technologiami podwójnego zastosowania. To miały zapewniać umowy offsetowe przy kontraktach MON:u. Tam nie ma prawa w EU zakazującego państwu działalności gospodarczej, czy firmom zbrojeniowym produkcji cywilnej czy świadczenia usług cywilnych. Jak dogonimy Koreę Południową i zwiększymy PKB Polski 3x bez tych inwestycji? To elementarna gospodarka neomerkantylistyczna: kapitał, logistyka i towary przemysłowe. Bez przemysłu z polskim kapitałem (nie ważne prywatnym czy państwowym) będzie tylko stagnacja gospodarcza w Polsce. Oddać przemysł w Polsce w ręce obcego kapitału to przepis na wywóz pieniędzy z Polski. Sam piszesz, że pieniądze nie rosną na drzewach, a jak ich inwestycjami sami nie zarobimy, to ich nie będziemy mieć dalej.

Alexy
sobota, 17 kwietnia 2021, 14:58

Nie rozumiem Twojego toku myślenia. Inwestycje państwowe? Najlepszą inwestycją jest zamawianie nowoczesnego sprzętu w polskim przemyśle. Pozwala to inwestować w park maszyn, zdobywać nowe kompetencje, rozwijać produkt a następnie zdobywać rynki zagraniczne. Tak jest z HSW, to najlepsza droga, pod warunkiem, że zarządy PGZ będą uczciwe i rzetelne.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 4 maja 2021, 11:48

To o czym piszesz jest koniecznością, lecz na pewno nie najlepszym rozwiązaniem. Patrz Aleksander Hamilton i Amerykańska Szkoła Ekonomiczna (od 20 wieku zwana też neomerkantylizmem). Sposób myślenia, który wygrał Amerykanom ich wojnę domową z południem, a potem WW1 i WW2. Tylko szkoda, że w latach 70:tych 20 wieku go opuścili.

SOWA
piątek, 16 kwietnia 2021, 20:08

Widzę socjalistyczną szkołę ekonomi. Nie potrzeba wysokich podatków tylko dobrego, prostego prawa podatkowego. Prawa które uniemożliwia unikania podatków. Odnosząc się do artykułu. Patrząc na historię Polski datując ją od Potopu Szwedzkiego to największym zagrożeniem dla Polski byli niestety rodacy. Widzę, że niewiele się w tym temacie zmieniło. W tym kraju zawsze może obowiązywać tylko jedna narracja.

marian
piątek, 16 kwietnia 2021, 13:35

Preferencja w sejmie na demografię? Może i tak, ale na spadek, a nie wzrost demograficzny.

trzcinq
piątek, 16 kwietnia 2021, 12:29

Bardzo stonowane wypowiedzi generała dostosowane do oficjalnej narracji obecnej ekipy MON. Zwróciłbym uwagę na wysoką ocenę HSW i prac nad ZSSW30 (kiedy kontrakt?) oraz BWP Borsuk.

Rataj
piątek, 16 kwietnia 2021, 12:00

Khm, to bardzo ciekawe, ale w kontekście ostatniej komisji obrony: jak chcemy prowadzić operacje, chronić terytorium, współdziałać etc. posiadając 41 sprawnych samolotów? Brak broni rakietowej, Bsp, środków przeciwpancernych? Dekapitacji Marynarki wojennej?

MariuszŻ
sobota, 17 kwietnia 2021, 14:17

A wojna za kilka msc

zeneq
piątek, 16 kwietnia 2021, 11:43

Uff, ...odetchnąłem. A już myślałem że ktoś poważnie myśli i ma plan wdrożenia SBN. A to zwykłe ględzenie wysoko ulokowanego pierdzistołka. Od pierwszych zdań widać że ma w nosie efektywność i skuteczność - liczy się "kod kulturowy" cokolwiek to znaczy. A sprawdzone i funkcjonujące systemy zagraniczne to bezrefleksyjne kopiowanie obcych wzorców czyli szkodnictwo i brak wyobraźni. Bo my to umiemy sami i lepiej. Faktycznie że nie umiemy i nie lepiej ale za to w zgodzie z naszym "kodem kulturowym" czyli pewnie z improwizacją i fuszerką bez poszanowania dla realiów i życia ludzkiego. Co do jego spostrzegawczości na aktualne trendy to pozazdrościć że wnioskiem z wojny azersko-armeńskiej było to że trzeba szybciej ustalać polityczne decyzje wroga i przyspieszyć drogę decyzyjną. O tym że bez ingerencji w ustawodawstwo nici z tego, że ten sznureczek i tak się zaplącze bo taka jego natura i struktura oni słowa. Na dociekania redaktora o rolę bezzałogowców w tym konflikcie i konieczność ich implementacji w WP wyjaśnił że tam są góry a u nas niekoniecznie i trzeba ostrożnie bo można popełnić błąd bo jeszcze się zaimplementuje coś niewłaściwego. A w ogóle to najważniejszym elementem tego układu jest człowiek i morale, poczucie dumy. Czyli zwykła codzienna tramtadracja...

Pik
piątek, 16 kwietnia 2021, 11:23

Dobrze, że ktoś zajął się tymi aspektami. Może znajdziemy nasze słabe strony i mocne, szanse o zagrożenia.

Krzys
czwartek, 22 kwietnia 2021, 07:33

To musimy, Pana zdaniem, dopiero ich szukać?

Budka S.
piątek, 16 kwietnia 2021, 10:15

Rajmund brat Felicjana?

Viktor
piątek, 16 kwietnia 2021, 12:27

Głęboki unik w bok

blooper
piątek, 16 kwietnia 2021, 09:56

Co za order ma na szyji? Krzyż Żelazny?

andys
sobota, 17 kwietnia 2021, 21:10

To glównie do redaktora. Pozwole sobie podzielić sie refleksja na temat ubrania generala na 1 zdjeciu. Genarał targa na brzuchu magazynki do Beryla (?) dla wszystkich otaczajacych go osób, choć sam broni dlugiej chyba nie ma. Zwracajacy uwage hełm z dodatkami (nikt inny ze zdjecia takiego nie ma). Do tego rekawiczki ... Odnosze wrazenie, ze liczna delegacja odpowadza generała na 1 lini frontu, aby tam walczył za wszystkich.

andys
poniedziałek, 19 kwietnia 2021, 19:39

Jeszcze jedno- dlaczego na ostanim zdjeciu przedstawiono rosyjski transporter. Jki to zwiazek z polskimi sprawami?

piątek, 16 kwietnia 2021, 12:30

To Order Krzyża Wojskowego przyznawany za wybitne zasługi w działaniach przeciw terroryzmowi lub podczas operacji pokojowych. To najwyższe z odznaczeń wojskowych nadawanych w Polsce za czyny bojowe w czasie pokoju.

Prawda
piątek, 16 kwietnia 2021, 13:11

Jakich operacji pokojowych i walce przeciw terroryzmowi tych które stworzył Izrael razem z USA

Tweets Defence24