Reklama
Reklama
Reklama

Brytyjski “Iron Man” wylądował na okręcie

4 sierpnia 2019, 12:01
jet-suit-man-dashes-between-royal-navy-boats-at-sea-1024x576
Fot. Royal Navy

Były brytyjski komandos wyposażony we własnej konstrukcji skafander z napędem odrzutowym jako pierwszy wylądował na okręcie i to poruszającym się z prędkością około 20 węzłów.

Kamizelka odrzutowa to kolejny wynalazek po Flyboardzie Franka Zapaty, który pokazuje, że pojedynczy człowiek może przezwyciężyć grawitację i latać. Urządzenie wykonał Richard Browning były brytyjski komandos z Royal Marines i teraz dokonał jego publicznego pokazu na wodach koło Solent przy porcie Portsmouth współdziałając m.in. z szybkim kutrem patrolowym HMS „Dasher”  (typu P2000 o długości 20,8 m i wyporności 54 ton) oraz dwoma łodziami motorowymi.

Do publicznego pokazu możliwości odrzutowego skafandra Browning wykorzystał najpierw coroczne show Fleet Air Arm w Yeovilton, w czasie którego realizowany był m.in. desant brytyjskiej piechoty morskiej. Jednak najważniejsze były próby na morzu, gdy Browning mając na sobie swój wynalazek „przeskakiwał” z okrętu patrolowego HMS „Dasher” na pokład dwóch współdziałających z nim łodzi motorowych poruszających się z prędkością do 20 węzłów.

Próby wykazały, że odrzutowy skafander działa bez problemu nad wodą i pozwala na stosunkowo łatwy start i lądowanie nawet na poruszających się z dużą prędkością jednostkach pływających i przy ograniczonej przestrzeni na górnym pokładzie. W przypadku okrętu patrolowego była to niewielka platforma przygotowana na pokładzie dziobowym.

Skafander Browninga był już prezentowany wcześniej i jest produkowany przez założoną w 2018 roku firmę Gravity Industries również w wersji cywilnej. Jednak próby na patrolowcu HMS „Dasher” były zorganizowane po raz pierwszy i mają być teraz powtórzone na większych okrętach.

To, co zaprezentowali Brytyjczycy różni się od prezentowanego w Paryżu 14 lipca 2019 r. Flyboarda Franka Zapaty. Browning opracował bowiem system, którego elementy zostały rozmieszczone nie w specjalnym podeście, ale na egzoszkielecie o nowatorskiej konstrukcji. Pozwala on na zawieszenie plecaka ze zbiornikiem paliwa oraz pięciu małych silników odrzutowych, z których jeden jest zawieszony na plecach i po dwa na każdym z ramion.

Cały skafander nie sprawia wrażenia wygodnego, ale jak się okazuje nie krępuje on ruchów i pozwala na lądowania nawet na bardzo szybko poruszającej się i niestabilnej platformie. Trzeba przy tym zaznaczyć, że kombinezon Browninga ma jak na razie mniejsze możliwości w porównaniu do Flyboarda Zapaty. Zapas paliwa pozwala mu bowiem na latanie tylko w promieniu kilku kilometrów (a więc pięciokrotnie bliżej) oraz z maksymalną prędkością 50 km/h (a więc trzykrotnie wolniej). Dodatkowo pilot wykorzystuje w czasie lotu ręce i nie może w nich np. trzymać uzbrojenia (tak jak to zrobił Franky Zapata w Paryżu).

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
Reklama
Heniu
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 20:26

Choć na filmie widać możliwości sprzętu i troszkę wystarczy ruszyć głową, by wyobrazić sobie jego przydatność, to oczywiście można po naszymu skrytykować, wskazać wady no i w ogóle ha ha oraz hłe hłe. Ale, kurcze, to bardzo smutna postawa grillowo piwnego towarzystwa, wobec rzeczywiście innowacyjnych działań fachowca i pasjonaty. No i tamtejsza struktura organizacyjna armii jakoś gościa nie kasuje, chyba wręcz przeciwnie. Wyobraźni tamtejszych biurokratów i trepów to nie przerasta, przepisami i śmiechem realizacji pomysłu nie zabili.

Feluś
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 13:55

Moim zdaniem to podstawowy sprzęt "must have" dla wojsk Obrony Terytorialnej. Przynajmniej 1 lub dwie drużyny na "latających plecakach" w każdej kompanii pozwoliły by na wykorzystanie elementu zaskoczenia i szybkie likwidowanie pojawiających się tu i tam ognisk Specnazu w trakcie W. Natomiast w okresie pokoju taki sprzęt może znaleźć zastosowanie przy ratowaniu staruszek i kotków z dachów zalanych gospodarstw podczas powodzi.

Dyktatorek
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 09:25

A My co ??? ... A My wydajemy miliardy na niby modernizacje T72 oraz planujemy kolejną modernizacje 50-letnich okrętów podwodnych ..Brawo MON !!!

Gracz
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 07:35

Ja nie widzę tego w wojsku. Taki pilot to świetny cel położony na tacy bez żadnego kamuflażu czy jakiejkolwiek osłony.

Sojer
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 07:29

Jakbyśmy cofnęli się czasie do lat 60. I Seana Connerego. Z Iron manem ma to tyle wspólnego co terenówka z Transformersem.

jk
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 02:52

Obydwa rozwiązania, brytyjskie i to Zapaty mają poważne wady. Produkt Zapaty obciąża nogi i korpus i jest wymagający fizycznie, co on sam powiedział po locie z Francji do UK, więc o posługiwaniu się bronią w locie nie ma co nawet myśleć. Brytyjski napęd plecakowy odbiera możliwość trzymania czegokolwiek w rękach i ma problem z długością lotu, ale nie obciąża tak organizmu, dlatego amerykanie opracowywali od początku swoje konstrukcje w tym założeniu. Dlatego do teraz indywidualny napęd ma zastosowanie tylko w nieważkości.

bender
niedziela, 4 sierpnia 2019, 21:11

Moim zdaniem wynalazek pana Browninga ma większe szanse na szybkie wdrożenie niż wynalazek pana Zapaty. Zwłaszcza, jeśli jest tańszy. Skafander Browninga pozwala na inspekcje lub abordaż statków. Zapewne też budynków. A to konkretne zastosowanie w marynarce, czy ogólnie służbach. Natomiast pan Zapata przy pierwszej próbie przelotu nad kanałem nie dał rady wylądować na przygotowanej dla niego platformie (fakt, że wiało). Poza tym na dostępnych filmikach pan Zapata w lewym ręku trzyma kontroler swojej deski, więc teoretycznie mógłby posługiwać się bronią krótką w prawym ręku, ale nie tą zabawką użytą w trakcie pokazu w Paryżu. Jestem pod większym wrażeniem Browninga.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 11:49

Ale z platformy Zapaty schodzisz, zrzucasz plecak z paliwem i możesz walczyć a tu rozbieraj się z tego kombinezonu Browninga...

Box123
niedziela, 4 sierpnia 2019, 20:52

Jeden i drugi zrobili je sami. Czy pgz nie stać na to żeby opracować i wdrozyc taki projekt? To samo dotyczy motocykla-drona (dwa wirniki z przodu i z tyłu po bokach, a w środku siedzisko). Obydwa mogły by później być produkowane też na rynek cywilny i na eksport i PR, unosić zyski całej grupie. Przecież to nie jest nie wiadomo jak zaawansowana technologia

bonar
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 11:39

byłoby inaczej gdyby przemysł nie był państwowy

Vix
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 04:37

To w podstawowym zakresie jest poziom techniki garażowej. Takie konstrukcji już jakiś czas temu zbudowali amatorzy cały knif polegał na pojawieniu się odpowiednio mocnych modelarskich silników odrzutowych zresztą koncepcja stara jak jetpack.

Fanklub Daviena
niedziela, 4 sierpnia 2019, 14:31

Jak ktoś się pytał po co dalej inwestować w ZU-23-2, to odpowiadam: między innymi po to...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama