Australia zbroi się i wspiera przemysł [ANALIZA]

12 kwietnia 2019, 13:05
Air to Air imagery
E-7A Wedgetail. Fot. RAAF

Australijskie ministerstwo obrony opublikowało budżet na rok fiskalny 2019-20 w tym plany pozyskiwania uzbrojenia i sprzętu wojskowego na najbliższe lata. Perspektywy są wielkie, szczególnie że Canberra uważa obecnie zapewnienie bezpieczeństwa narodowego za swój najwyższy priorytet. Inwestycje mają objąć także rozwój przemysłu zbrojeniowego, wspierających go firm i ośrodków naukowych.

Australijski budżet na najbliższy rok fiskalny 2019-20 to 38,7 mld dolarów australijskich (ok. 27,1 mld USD). Jest to kontynuacja trendu z roku ubiegłego, zgodnie z którym Australia ma zwiększyć swoje wydatki do wysokości 2 proc. PKB jeszcze w roku budżetowym 2020-21. Biorąc pod uwagę, że nominalny produkt narodowy brutto tego kraju szacuje się na 1,53 bln USD, to nakłady na obronność sięgną wówczas mniej więcej 30 mld USD. Z kolei łącznie aż 123 mld USD planuje się wydatkować do lat 2022-23.

Wzrost nacisku na obronność w Australii nie dziwi biorąc pod uwagę rosnące napięcie w rejonie Pacyfiku, związane głównie z rozwojem Chińskiej Republiki Ludowej i jej morskimi ambicjami. W siłę rosną też inni gracze w regionie. A parasol ochronny zapewniany przez Stany Zjednoczone może ulec osłabieniu – czy to w wyniku osłabienia sojuszniczego supermocarstwa, czy pogorszenia z nim stosunków. Poważne "zgrzyty" na linii Canberra – Waszyngton pojawiły się np. po objęciu prezydentury przez Donalda Trumpa. Osobnymi i nieustającymi problemami samej Australii są też imigracja i terroryzm.

Zakupy sprzętowe

Australia nie „obudziła się” jednak dopiero w tym roku. Przeciwnie, wzrost jej wydatków na siły zbrojne i rodzimy przemysł obronny jest notowany od kilku lat. Już w ramach zeszłorocznego budżetu podjęto zobowiązania finansowe o wartości grubo ponad 50 mld USD. Podpisano kontrakt na 12 okrętów typu Attack, które mają wchodzić do służby począwszy od lat 30. To największy kontrakt zbrojeniowy w historii tego państwa. Jego wartość to około 35 mld USD. Okręty zostaną zaprojektowane i zbudowane na Antypodach, w oparciu o projekt francuskiej Shortfin Barracudy i współpracę z DCNS. Druga co do wielkości inwestycja dotyczy floty nawodnej, a dokładnie budowy dziewięciu nowoczesnych fregat typu Hunter za równowartość ok. 24 mld USD. Trwają prace nad okrętami typu Arafura, których docelowo ma powstać 12, a zakontraktowane i budowane są na razie dwa. Doliczając do tego planowane jednostki pomocnicze okazuje się, że Australijczycy chcą wprowadzić do służby łącznie 54 jednostki w największym od czasu drugiej wojny światowej programie unowocześnienia marynarki wojennej.

Wszystkie jednostki powstają i będą powstawały w stoczniach australijskich. Do tego podpisano w ostatnich latach umowę na zakup 211 kołowych wozów bojowych CRV (Combat Reconnaissance Vehicle) i drobniejsze zakupy, w tym: ciężkich morskich bezzałogowców MQ-4C Triton i zintegrowanych systemów dla żołnierza piechoty. Trwają też długofalowe inwestycje jak zakupy myśliwców F-35A, morskich samolotów patrolowych P-8A Poseidon, modernizacje wyposażenie samolotów walki elektronicznej F/A-18 Growler i E-7A Wedgetail i inne pomniejsze programy.

Wspieranie nearshore’u

Australijski Austal buduje również 21 łodzi patrolowych typu Guardian dla marynarek wojennych i innych służb państw ze swojego najbliższego otoczenia, tak aby mogły same skutecznie zwalczać przemyt czy zagrożenia terrorystyczne. Wsparcie dotyczy także infrastruktury. Na Fidżi Australia finansuje budowę regionalnego hubu do szkolenia policji i innych formacji „utrzymujących pokój”, na Nowej Gwinei zaś pomaga rozbudowywać bazę morską w Lombrum. W tym ostatnim przypadku chodzi o „zwiększenie interoperacyjności”, czyli m.in. o zdolność do przyjmowania australijskich jednostek pływających.

Inwestycje w infrastrukturę i naukę

Australia inwestuje olbrzymie pieniądze w infrastrukturę – tak przemysłową jak i przyczyniającą się do wzrostu zdolności sił zbrojnych. W ostatnich miesiącach sfinansowano m.in. pierwszą transzę przebudowy paliwowego systemu logistycznego dla sił zbrojnych za równowartość około 800 mln USD. Za ponad 400 milionów trwa przebudowa stoczni w Osborne South, która ma przygotować ją do prac nad fregatami typu Hunter. Ponad miliard ma kosztować unowocześnienie stoczni w Australii Zachodniej.

Inwestuje się także w rozwój nauki. W lutym zaimplementowano strategię STEM (Science, Industry, Technology, Engineering and Mathematics) mającą zapewnić przemysłowi odpowiednio wykształcone kadry w ciągu następnej dekady. Uruchomiono program Defence Global Competitiveness Grant, którego celem jest wspieranie małych firm w konkurowaniu na rynkach światowych. Z kolei program Sovereign Industrial Capability Grant ma wspomóc finansowo małe i średnie przedsiębiorstwa niezbędne dla samowystarczalności rodzimego przemysłu obronnego i stworzyć hub innowacji w sektorze obronnym. Lokalny przemysł jest też wspierany poprzez angażowanie go w przedsięwzięcia budowlane i przebudowy okrętów.

Potencjał militarny Australii rośnie - co nie dziwi, biorąc pod uwagę zmianę w sytuacji w regionie jak i rozwój tego kraju. Czy przełoży się to na zachowanie równowagi sił w regionie i czy z importera Canberra stanie się ośrodkiem nowoczesnego uzbrojenia własnych projektów? To będziemy mogli ocenić w ciągu najbliższych kilku lat.

KomentarzeLiczba komentarzy: 10
Ekonomista
niedziela, 14 kwietnia 2019, 22:19

Do autora artykułu: jak procentowo przedstawia się udział w wydatkach na poszczególne rodzaje sił zbrojnych ?

zły porucznik
sobota, 13 kwietnia 2019, 14:09

@Bart To jest budżet na rok fiskalny (jeden rok a nie dwa lata), a więc jest blisko 2,5 -krotnie wyższy niż budżet naszego MON.

Hog
sobota, 13 kwietnia 2019, 06:09

Kupcie HAWKEI jeżeli myślicie o sprzdazy czegokolwiek w Australii przez PGZ

hym108
piątek, 12 kwietnia 2019, 18:15

Nie wierze ze chinczycy sa zagraoznem. Sa pracowici, spokojni, nie awantrjacy sie. Zapatrzeni w siebie. Zuelnie nie maja tendecji wychdzic poza kraj srodka by podbijac jakies obce londyn. Oni to nie to samo co Zachod.

Adam S.
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 15:47

@hym108 Chiny nie są imperium typu rosyjskiego, czyli hordą barbarzyńców niszczących wszystkich i wszystko. Bardziej przypominają USA: są przekonani o tym, że są pępkiem świata i świat ma się dostosować do nich. Jak na swoją wielkość ( demograficzną i gospodarczą) zachowują się stosunkowo mało agresywnie, ale już sama ich wielkość jest problemem. 2% PKB od takiej gospodarki to kolosalne pieniądze dla armii. Inwestycje zagraniczne też są kolosalne. Sama "grawitacja" takiego olbrzyma pomału robi z niego ( na razie drugie) centrum świata. Mając taki potencjał, nie ma powodu, żeby Chiny nie zabezpieczyły się przed barbarzyńcami z północy, Indiami, a w dalszej perspektywie przed USA.

xawer
sobota, 13 kwietnia 2019, 21:04

"Zuelnie nie maja tendecji wychdzic poza kraj srodka" Ależ skąd, opanowali gospodarczo Afrykę, budują cały łańcuch("koraliki") swoich portów od Pacyfiku przez Ocean Indyjski do Europy, budują zmilitaryzowane wyspy na odległych akwenach morskich, do których roszczą sobie pretensje terytorialne(aneksja Tybetu i okupacja części terytorium Indii to pikuś) Wyjątkowo "spokojne" mocarstwo:-D

Maj.
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 18:32

W XVIII wieku Chiny to ponad połowa ekonomii światowej. W XIX wieku mocarstwa europejskie, Japonia i USA podzieliły sobie Chiny na strefy wpływu, w których łupiły miejscowych bez miłosierdzia, doprowadziły do paru wojen i klęsk głodu w których zginęły miliony Chińczyków, i co najgorsze upokorzyły Chiny, w XX wieku zrobiła to Japonia. A Chińczycy niczego żadnym barbarzyńcom nie zapomną.

Bart
piątek, 12 kwietnia 2019, 16:39

zobaczcie, że australijski budżet mon wcale aż tak znaczącą nie różni się od polskiego. na dwa lata 2019 i 2020 wynieśc ma on około 27 miliardow czyli około 110 miliardów złotych. biorąc pod uwagę nasz na około 45 mld w tym roku i na pewno wyższy w kolejnym (tym bardziej, że w 2020 ma on wynieść ponad 2% pkb) to pewnie my jako Polska będziemy dysponować na te dwa lata łącznym budżetem około 95-100 mld złotych. jednak ilość zakupionego przez nas sprzętu jest dramatycznie niska w porównaniu z Australią. i to mega martwi

M
sobota, 13 kwietnia 2019, 15:15

Bo tam się nie płaci emerytur z budżetu i to od 40 roku życia.

Maj.
niedziela, 14 kwietnia 2019, 12:41

Mylisz się. Po 20 latach służby w armii australijskiej należy się emerytura. Czyli w wieku około 40 lat. Emerytury w budżecie naszego MON to tylko kilkanaście procent. Pytanie na co wydawana jest reszta.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama