Australia wzmocni marynarkę wojenną

26 lutego 2016, 10:19
Fot. © Commonwealth of Australia

Premier Australii Malcolm Turnbull zapowiedział w czwartek rozbudowę sił morskich swego kraju poprzez zwiększenie liczby okrętów podwodnych i nawodnych w ramach długoterminowego planu, mającego na celu utrzymanie pokoju w regionie Azji i Pacyfiku. 

Liczba okrętów podwodnych ma wzrosnąć z sześciu do dwunastu. Australijska marynarka wojenna ma też otrzymać trzy nowe niszczyciele, dziewięć fregat do zwalczania okrętów podwodnych oraz dwanaście kutrów patrolowych.

Rozbudowa sił morskich jest centralnym elementem 20-letniego planu modernizacji sił zbrojnych, mającego umożliwić reagowanie na przyszłe zagrożenia, w tym na napięcia na Morzu Południowochińskim, gdzie Chiny - największy partner handlowy Australii - agresywnie forsują roszczenia terytorialne.

Plan zakłada, że najważniejszym partnerem strategicznym Australii pozostaną Stany Zjednoczone. Agencja Associated Press odnotowuje, że Australia nie popiera żadnej ze stron w sporach terytorialnych na Morzu Południowochińskim i sprzeciwia się USA, które chcą, żeby okręty australijskie pojawiały się w pobliżu kontrolowanych przez Pekin Wysp Paracelskich.

Premier Turnbull odmówił poinformowania, czy siły australijskie zaangażują się w takie operacje. "Popieramy i praktykujemy swobodę żeglugi zgodnie z prawem międzynarodowym, ale nie będziemy (...) zapowiadać przyszłych operacji Australijskich Sił Obronnych" - powiedział Turnbull dziennikarzom.

USA chcą, by ich sojusznicy w regionie wraz z innymi krajami azjatyckimi zajęli bardziej jednomyślne stanowisko wobec Chin w kwestii Morza Południowochińskiego od czasu, gdy Chińczycy zaczęli tam budować sztuczne wyspy.

Chiny roszczą sobie prawa do kluczowych rejonów i wysp na Morzu Południowochińskim, co doprowadziło do sporu z sąsiednimi państwami - Wietnamem, Filipinami, Malezją, Tajwanem i Brunei. Przez akwen ten prowadzą ważne szlaki żeglugowe; ocenia się, że wartość transportowanych nimi towarów sięga 5 bilionów dolarów rocznie.

Australia ma ogłosić w tym roku, czy sześć nowych okrętów podwodnych, mających zastąpić jednostki typu Collins, zbudują dla niej Japończycy, Niemcy, czy Francuzi. Plan rozbudowy sił zbrojnych zakłada, że okręty te będą kosztowały co najmniej 56 miliardów dolarów australijskich (40 mld euro). 

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Reklama
Ojciec 6+ dzieci
piątek, 26 lutego 2016, 11:53

Australia ma ogromny problem z zapewnieniem ludzi wojsku. Nikt nie chce służyć. Ja widzę w tym szansę dla Polskie, która powinna podjąć współpracę szkoleniowo-bojową z Australia, wysyłając naszych żołnierzy do obsługi ich sprzętu. Np. marynarzy do łodzi podwodnych, marynarzy do ich łodzi patrolowych, pilotów itd. Dzięki takiej współpracy Polscy żołnierze mieliby dostęp do najnowszego sprzętu, bo tylko najnowszy tutaj mają, a Australia miałaby ludzi do używania tego sprzętu. Może ktoś z MON, kto zna język angielski napisze list do Australii z ofertą?

AS1
sobota, 27 lutego 2016, 15:26

To chesz z Polskich zolnierzy najemnikow robic ? a co w wypadku kiedy chiny beda w konflikcie z Austalia , a w tym samym czasie rosja zaatakuje Polske , to czy nasi zolnierze beda walczyc za Australie , kiedy Polska krwawi ?

Extern
piątek, 26 lutego 2016, 14:57

"mającego na celu utrzymanie pokoju w regionie Azji i Pacyfiku". Raczej chodzi o wojnę nie o pokój. Podobno Stany Zjednoczone Ameryki bardzo naciskają na Australię aby ta rozbudowywała szybko swoją flotę podwodną i nawodną aby pomóc im w blokadzie morskiej Chin jaka prawdopodobnie zostanie za jakiś czas założona. Śpieszą się żeby zdążyć zanim Chiny uzyskają przewagę w obrębie drugiego łańcucha wysp.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama