Australia nie traci Afganistanu z oczu. Specjalsi wrócą? [KOMENTARZ]

21 lipca 2021, 14:21
1091px-3RAR_Afghanistan_2008
Fot. Petty Officer 1st Class John Collins - www.dvidshub.net, domena publiczna
Reklama

W Australii rodzą się pytania, czy tak szybka ewakuacja wojsk amerykańskich z Afganistanu nie wpłynęła na działania sojuszników, którzy musieli de facto przyspieszyć własne operacje w tym zakresie. Tym samym utracili chociażby ważne zasoby wywiadowcze na miejscu, a więc mają obecnie mniejszą możliwość monitorowania rozwoju sytuacji w Afganistanie, gdzie coraz głośniej mówi się o ofensywie Talibów zagrażającej stabilności całego państwa. Wobec tego, pojawiają się sugestie, że Australia powinna ponownie wysłać do Kabulu zespół zadaniowy własnych służb wywiadowczych. Co więcej, taka opcja ma mieć zwolenników również w kluczowych segmentach rządu.

Australia jest być może jednym z pierwszych państw, uczestniczących w 20-letnich działaniach w Afganistanie, które wycofały swoje wojska oraz dyplomatów z tego państwa, ale nie zamykają drogi do ich ostrożnego powrotu. Wszystko w celu, jak to się określa, monitorowania na miejscu odradzania się wpływów Talibów w tym kraju. Jak podało ABC (Australia) minister spraw zagranicznych Marise Payne byłaby skłonna zorganizować wysoce ostrożny powrót australijskiej misji dyplomatycznej do Afganistanu w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Aczkolwiek należy podkreślić, że nie ma jeszcze przygotowań planistycznych i nie podejmowane są żadne działania operacyjne w tym zakresie.

Sama M. Payne była wcześniej znana ze sceptycyzmu, co do decyzji o wycofaniu zarówno żołnierzy jak i urzędników oraz przede wszystkim oficerów wywiadu. Formalnie już 18 czerwca wszyscy Australijscy oficjele oraz wojskowi mieli powrócić do kraju z Afganistanu. Dodatkowo 250 Afgańczyków zostało przerzuconych do Australii w ramach systemu Afghan Locally Engaged Employee (LEE), chroniącego współpracowników australijskiego kontyngentu. Przy okazji pojawiły się interesujące przecieki z grona australijskich decydentów sugerują, że Canberra nie była zadowolona z amerykańskiego pośpiechu, który charakteryzował wycofywanie sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych z Afganistanu. Postępowanie administracji Joe Bidena miało uniemożliwić efektywne przygotowanie się sojuszników, którzy również musieli przeprowadzić podobne operacje i to przy wysoce niestabilnej sytuacji wewnątrz samego Afganistanu. Trzeba podkreślić, że obecny prezydent Stanów Zjednoczonych był wręcz dumny z dynamiki wycofania wojsk.

Australijskie media spekulują obecnie, że pierwszym krokiem byłoby ponowne dyslokowanie na miejsce grupy zadaniowej złożonej z funkcjonariuszy służb specjalnych. Chodziłoby zapewne o przedstawicieli cywilnej Australian Secret Intelligence Service (ASIS) jak i być może również reprezentantów mniej znanej wojskowej Defence Intelligence Organisation (DIO). To właśnie od ich misji w Kabulu mogłoby zależeć, czy władze w Canberrze zdecydowałby się na ponowne otwarcie już typowo placówki dyplomatycznej w Afganistanie lub zakwaterowanie dyplomatów w innej, sojuszniczej ambasadzie. Przy czym, sugeruje się, że na wstępie australijscy szpiedzy mogliby być zakwaterowani w kompleksie amerykańskiej CIA, znajdującym się w afgańskiej stolicy.

Co naturalne w takich przypadkach, wraz z funkcjonariuszami operacyjnymi do Afganistanu musiałby być skierowany element zabezpieczenia. Stąd też, do Kabulu zapewne trafiliby ponownie australijscy operatorzy np. wojsk specjalnych lub formacji paramilitarnych, ulokowanych przy wspomnianych strukturach wywiadowczych. Zależałoby to oczywiście od skali grupy zadaniowej australijskiego wywiadu. Z wojskowego punktu widzenia, nawet sama obecność australijskich funkcjonariuszy wywiadu wymagałaby też zbudowania odwodu poza Afganistanem, pozwalającego na szybkie i sprawne przeprowadzenie ewakuacji, a także wzmocnienie własnych sił na miejscu np. w przypadku porwania. Mielibyśmy więc do czynienia z o wiele szerszym praktycznym operacyjnym zaangażowaniem na kierunku afgańskim, niż sugerowałaby to liczba oficerów wywiadu i być może dyplomatów.

Trzeba też odnotować, że australijski minister obrony nie zamyka drzwi przed jakąś formą przyszłego zaangażowania wojskowego Australii w Afganistanie. W kwietniu tego roku Peter Dutton zaznaczał, że nawet w przypadku pogorszenia się sytuacji wewnątrz Afganistanu nie jest planowany powrót australijskich wojskowych. Aczkolwiek już po formalnym wycofaniu wszystkich sił z tego kraju, ten sam polityk w lipcu zasugerował, że byłby gotów zaakceptować możliwość rozmieszczenia tam jakiegoś komponentu sił operacji specjalnych. Jednakże, jego zdaniem musiałby by być spełnione dwa strategiczne warunki. Pierwszy z nich to podjęcie działania w celu zapobieżenia realnej groźbie ataków terrorystycznych. Drugi z nich odwołuje się do zbieżności takiego działania z interesem narodowym samej Australii lub w przypadku potrzeby kooperacji sojuszniczej chociażby z Amerykanami.

Reklama
link: https://sklep.defence24.pl/produkt/brytyjskie-wojska-specjalne/
Reklama 
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
Roman
piątek, 23 lipca 2021, 11:14

Przecież to są mrzonki, to co opowiada Mme Marise Payne, australijska min. spr. zagr. Którędy będzie przerzucać oficerów wywiadu do Kabulu, a później ich stamtąd ewakuować? Czy rząd Pakistanu i tamtejszy wszechwładny wywiad ISI mający bliskie kontakty z talibami (bo przecież talibowie szkolili się w Pakistanie) będzie tak gotowy do współpracy z Kangaroo Intelligence aby narażać swoje doskonałe kontakty z talibami? Bo dostęp do Afganistanu od strony państwa ajatollachów jest raczej wykluczony. Pozostaje wreszcie kierunek północny tylko satrapie środkowoazjatyckie (Tadżykistan, Turkmenistan, Uzbekistan) też obawiają się kłopotów z talibami i zapewne woleliby ich nie drażnić i raczej oglądają się na Putina. Politycy, którzy tak chętnie opowiadają o działalności ambasad i ich jawnej i mniej jawnej działalności w nieprzyjaznym Afganistanie powinni sobie przypomnieć jak skończyła się taka działalność dla największej ówczesnej światowej potęgi jaką było Imperium Brytyjskie i jej ambasadora w Kabulu sir Louisa Cavagnariego i ochraniających go żołnierzy z elitarnego pułku Corps of Guides. W końcu większość wykształconych Australijczyków, a do nich zalicza się i Marise Payne czytała książkę M.M. Kaye "Far Pavillions"

trzcinq
środa, 21 lipca 2021, 21:19

Serio? Dobrze że Australia martwi się o Afganistan

Chyżwar dawniej Marek
czwartek, 22 lipca 2021, 09:17

Tym akurat każdy powinien się martwić. Rosjanie najbardziej.

andys
środa, 21 lipca 2021, 20:11

Ciekaw jestem, co Australijczycy maja teraz tam do roboty? Sądzac z informacji prasowych, można oczekiwać jakiejś formy zaangażowania się Rosji w Afganistanie, a nawet moga byc zmuszone do tego w ramach współpracy z Tadzykistanem. Australia moze uczynić próbę "podpiecia " sie pod Rosje w Afganistanie. Oczywiscie inicjatywa ta moze miec amerykańskie korzenie. Wiadomo, że USA raczej nie moga juz wrócic do Afganistanu.

Naiwny
środa, 21 lipca 2021, 19:43

Wysłanie do Afganistanu jakichkolwiek zagranicznych wojsk, misji wojskowych, wojsk specjalnych itp przez dowolny inny kraj będzie stanowiło zerwanie umowy zawartej przez USA z Talibami. USA zawarło tę umowę w imieniu całej koalicji okupującej ten kraj. Jeśli Australia, Turcja itp wyślą z powrotem do Afganistanu dowolne siły wojskowe które pozostaną tam po wycofaniu się wojsk USA to będzie oznaczało powrót do sytuacji sprzed wycofania się amerykanów i ciąg dalszy walk z okupantami. Powodzenia dla dzielnych chłopców z Australii, kowboje nie dali rady to Wy dacie?

Cpt Price
piątek, 23 lipca 2021, 10:59

Kangury są za ciency w uszach, ostatnio obudzili się z ręką w nocniku bo jakiś strategiczny port w Terytorium Północnym jest w rękach chińczyków.

afgan
czwartek, 22 lipca 2021, 11:00

na czym polegala ta australijska dzielnosc? Moze by tak zrobili "natowski porzadek" w twojej wiosce, zrozumialbys na wlasnym ciele ich "dzielnosc"

dwsqs
czwartek, 22 lipca 2021, 10:18

Talibowie zrywają wszelkie porozumienia, więc nie ma o czym gadać.

Tweets Defence24