Reklama

AS 2019: Bojowe, "ucyfrowione" Mi-8 i Mi-2 z Ukrainy [ANALIZA]

15 października 2019, 12:33
Mi-8MSB-W Kijów 2019 JSabakPA081520
Mi-8MSB-W w Kijowie. Fot. J.Sabak

Podczas wystawy Arms and Security 2019 w Kijowie spółka Motor Sicz zaprezentowała kompleksowo zmodernizowane śmigłowce Mi-2 i Mi-8, które otrzymały nie tylko nowy napęd, ale również w pełni cyfrową awionikę i uzbrojenie kierowane. Wspólne z państwowym koncernem Ukrobornoprom prowadzony jest program integracji nowych systemów kierowania ogniem, głowicy obserwacyjnej i pocisków kierowanych Barier-W.

Ukraina prowadzi obecnie intensywny proces „derusyfikacji” i modernizacji floty śmigłowcowej, w oparciu o możliwości krajowego przemysłu. Istotną rolę pełnia w tym zakresie zakłady Motor Sicz z Zaporoża, które są jednym z większych świtowych producentów silników lotniczych. Oprócz tego, firma od ponad dekady pracuje nad dalszym rozwojem i modernizacją śmigłowców Mi-2, Mi-8, Mi-14 i Mi-24. Zaprojektowano tam m. in. głęboką modernizację maszyny Mi-2, oznaczoną jako MSB-2. Obecnie spółka rozwija przede wszystkim program skalowalnej modernizacji śmigłowców rodziny Mi-8/Mi-17 oraz równoległy program dotyczący Mi-2.

Osiągnięte powodzenie i zamówienia ze strony sił zbrojnych Ukrainy mają również otworzyć możliwość modernizacji Mi-24. Programy te są skierowane są zarówno na rynek krajowy jak i na eksport. Od chwili uzyskania amerykańskiej zgody na realizację remontów i wydłużania resursów śmigłowców rodziny Mi-8/Mi-17 dla krajów sojuszniczych wobec USA, takich jak Afganistan czy Irak, Motor Sicz stara się zainteresować wspomnianych klientów zwiększenie możliwości tych maszyn. Również w Polsce spółka stara się zainteresować różnymi pakietami modernizacji wojsko i zakłady remontowe.

Podczas wystawy Arms and Security 2019 w Kijowe Motor Sicz zaprezentowała dwa kompletne, latające śmigłowce, które biorą udział w testach związanych z certyfikacją zarówno samych maszyn, jak też zastosowanych na nich systemów.

image
Głowica optoelektroniczna OPSN-I. Fot. J.Sabak

„Cyfrowy” Mi-8 z uzbrojeniem kierowanym

Bardziej okazały i przyciągający wzrok był śmigłowiec Mi-8MSB-W stanowiący centralny element ekspozycji. Pierwsze, co zwracało uwagę, to uzbrojenie w postaci przeciwpancernych pocisków kierowanych Barier-W oraz przeznaczona do ich naprowadzania głowica optoelektroniczna OPSN-I. Jest to nowy typ głowicy, która została opracowana zgodnie ze standardami NATO przez Zaporoski Klaster Lotniczy i państwowe izjumskie zakłady sprzętu pomiarowego „Izjum”, należące do koncern Ukroboronprom.

Nowa głowica zastąpiła znacznie prostsze urządzenie optoelektroniczne PM-LKT firmy Fotopriladz, które powstało w ramach programu modernizacji ukraińskich śmigłowców Mi-24, aby zastąpić rosyjski optyczny moduł celowniczy 9S475 systemu rakietowego Szturm, służący do naprowadzania rakiet 9M114 Kokon. PM-LKT była prezentowana na śmigłowcu Mi-8MSB-W m. in. podczas MSPO 2018 w Kielcach i wyposażona jest w kanał HD TV oraz IR jak również laserowy wskaźnik celów. W 2018 roku głowica ta przeszła próby poligonowe, obejmujące również strzelania rakietami Barier-W.

image
Cyfrowa awionika kabiny Mi-8MSB-W. Fot. J.Sabak

Głowica OPSN-I wyposażona jest w dwa kanały optyczne wysokiej rozdzielczości, kanał termowizyjny, laserowy dalmierz oraz laserowy wskaźnik celów dla pocisków Barier-W. Wchodzi też w skład cyfrowego systemu kierowania ogniem, opracowanego przez Ukroboronprom i testowanego obecnie na śmigłowcu Mi-8MSB. Jest to jeden z podsystemów modułowej, cyfrowej awioniki typu „glass cockpit”, która została wprowadzona na śmigłowcu Mi-8MSB. Każdy z pilotów otrzymał dwa 10” wyświetlacze wielofunkcyjne dla zobrazowania wskazań przyrządów, systemów pokładowych czy obrazu z głowicy optoelektronicznej. Trzeci wyświetlacz tej samej klasy umieszczono w panelu środkowym kabiny. Dodatkowo każdy z pilotów dysponuje odrębnym, 5” wyświetlaczem systemu nawigacji i łączności Garmin GTN 650. Część kluczowych wskaźników parametrów lotu pozostawiono jako awaryjne w wersji analogowej w centralny panelu. Obecnie trwa integracja tej awioniki z systemem celowniczym i obserwacyjnym głowicy optoelektronicznej OPSN-I, której zobrazowanie czasowo zdublowano na dodatkowym ekranie umieszczonym ponad tablicą rozdzielczą lewego pilota.

Uzbrojenie śmigłowca przenoszone jest na dwóch trzypunktowych wysięgnikach opracowanych przez zakłady Motor Sicz, podobnie jak uniwersalne pylony które są do nich mocowane. Pozwala to na użycie uzbrojenia produkcji rosyjskiej lub ukraińskiej. Są to przede wszystkim rakiety niekierowane kalibru 80 mm AR-8 różnych wersji w ukraińskich zasobnikach dwudziestoprowadnicowych B8W20MSB lub ośmioprowadnicowych B8W8MSB.  Podwieszane w zasobnikach uzbrojenie lufowe to granatniki 30 mm AG-17A, karabiny maszynowe kalibru 7,62 mm (GSZG-7,62), kaemy 12,7 mm (JaKB-12,7 i KT-12,7) oraz działka lotnicze GSz-23 kalibru 23 mm. Do tego należy dodać zasobniki do minowania narzutowego oraz bomby lotnicze o masie do 600 kg. Uzbrojenie precyzyjne obejmuje pociski powietrze-powietrze Igła, oraz do 8 przeciwpancernych pocisków kierowanych laserowo Barier-W o zasięgu ponad 7,5 km. W przyszłości będą to również pociski RK-10, mogące razić cele odległe o ponad 10 km.

image
Uzbrojenie Mi-8MSB-W. Fot. J.Sabak

Mi-8MSB o 1,5 tony cięższy od klasycznego Mi-8T

Zakłady Motor Sicz koncentrują się nie tyle na uzbrojeniu, co na osiągach maszyn, gdyż produkują przede wszystkim układy napędowe. Firma od lat wytwarza silniki lotnicze rodziny TW3-117 różnych wersji o coraz wyższych parametrach, które przekroczyły możliwości przeniesienia mocy przez przekładnię WR-8, stosowaną na śmigłowcach Mi-8T i Mi-17. Dlatego Motor Sicz proponuje zastąpienie jej nowym typem przekładni WR-14MS, która pozwala zwiększyć osiągi, w tym masę startową śmigłowca z 12,5 do 13 ton. W takiej konfiguracji stosowane są silniki o mocy 2000 KM każdy, co pozwala m. in. zwiększyć ładunek użyteczny do 4 ton w ładowni lub 5 ton na podwieszeniu.

Najbardziej ambitny program modernizacji, to tak zwany Mi-8MSB-W Model 05, w którym zastosowano silniki o mocy 2500 KM oraz jeszcze mocniejszą przekładnię WR-17MS i docelowo, łopaty wirnika głównego nowego typu, także produkcji Motor Sicz. W wersji cywilnej maszyna ta nosi oznaczenie MSB-8. W takiej wersji śmigłowiec ma masę startową 14 ton, może zabrać 5 ton w ładowni lub 6 na podwieszeniu. Jego prędkość przelotowa ma wynosić 270 km/h a maksymalna około 320 km/h. Planowane jest również dodanie tak przydatnych zmian, jak automatyczna rampa uzupełniająca obecne drzwi skorupowe w tylnej części ładowni, symetryczne drzwi boczne z prawej strony kadłuba czy wyciągarka o udźwigu do 300 kg.

image
Mi-8MSB-W z podwieszonym uzbrojeniem. Fot. J.Sabak

Obecnie prowadzone są testy śmigłowca w zakresie podwyższonych osiągów. W lipcu 2019 roku udało się dokonać oficjalnego oblotu śmigłowca cywilnego MSB-8 z ładunkiem o masie 1000 kg większej niż przewidziana dla Mi-8, dzięki czemu osiągnięto masę startową 14 ton i ustanowiono światowy rekord dla tego typu śmigłowca. Maszyna w konfiguracji MSB-8 wyposażona jest w przekładnię WR-17MS i silniki TV3-117WMA-SBM1W z cyfrowym systemem sterowania FADEC oraz tylny wirnik przeniesiony na lewą stronę (ciągnący zamiast pchającego) i dodatkowe drzwi z prawej strony.

Ucyfrowiony Mi-2 „lekkim śmigłowcem szturmowym”?

Równolegle z modernizacją Mi-8 zakłady Motor Sicz prowadzą program rozwoju i wydłużania eksplotacji lekkich maszyn Mi-2. Wyprodukowane przez PZL-Świdnik w ogromnych ilościach śmigłowce są popularne na świecie i cieszą się dobrą opinią, ale ich awionika i napęd mocno się postarzały. Ukraiński producent zdecydował się na ich głęboką modernizację. Równocześnie, odpowiadając na potrzeby sił zbrojnych Ukrainy, prowadzony jest program lekkiej maszyny bojowej Mi-2MSB-W.

image
Lekki śmigłowiec Mi-2MSB-1. Fot. J.Sabak

Podobnie jak Mi-8MSB-W ma on być wyposażony w głowice optoelektroniczną OPSN-I i system kierowania ogniem produkcji Ukroboronprom, pozwalający na wykorzystanie pocisków kierowanych Barier-W oraz ośmioprowadnicowych wyrzutni niekierowanych 80 mm B8W8MSB produkcji Motor Sicz. Zapotrzebowanie na tego typu możliwości bojowe w tak lekkiej maszynie wynikają z doświadczenia sił zbrojnych Ukrainy. Wynika z nich jasno, że w wielu sytuacjach śmigłowce tego typu zapewniają adekwatne możliwości operacyjne.

Istotnym elementem, zapewniającym uzbrojonej maszynie odpowiednie osiągi, jest nowy napęd. Zamiast rosyjskich silników GTD-350 opartych na 50-letniej technologii, zastosowano nowoczesne jednostki AI-450M opracowane przez Motor Sicz z szerokim zastosowaniem technologii ceramicznych. Dzięki temu ich masa jest znacznie mniejsza od pierwotnie stosowanych, przy zdecydowanie wyższych parametrach eksploatacyjnych. Jednostki tego typu mają moc 465 KM każda, przy masie własnej o 25 kg niższej niż GTD-350 (którego moc to 400 KM). Przekłada się to na niższą masę samej maszyny przy lepszym wyważeniu oraz większej mocy i udźwigu.

image
Cyfrowa tablica przyrządów Mi-2MSB. Fot. J.Sabak

Nowe silniki osiągają też znacznie lepsze parametry eksploatacyjne niż GTD-350, zwłaszcza na dużych wysokościach i przy wysokich temperaturach, co było zawsze piętą achillesową Mi-2. Producent w oficjalnym komunikacie mówi również o zużyciu paliwa mniejszym o 30-50%. Prędkość maksymalna w locie poziomym wzrosła ze 191 do 220 km/h, a masa startowa z 3550 kg do 4100 kg, co oznacza wzrost udźwigu o ponad 12 %.

W prezentowanym podczas Arms and Security 2019 śmigłowcu Mi-2MSB-1 zastosowano również w pełni cyfrową awionikę, opartą na tym samym systemie głównym i dwóch wielofunkcyjnych wyświetlaczach 10” oraz dwóch ekranach 6,9”. Całość jest na tyle kompatybilna z rozwiązaniem zastosowanym na Mi-8MSB-W, że zapewnia wyszkolonemu na Mi-2MSB pilotowi umiejętności i nawyki umożliwiające szybkie przejście na nowy typ maszyny. Ten sam system awioniki Motor Sicz chce zastosować w modernizacji Mi-24, tworząc w ten sposób spójny system. Jest to koncepcja spójna z aktualnymi trendami, w których jednolity garnitur awioniki pozwala na uproszczenie i skrócenie procesu szkolenia, ale też ułatwia transfer z jednego typu śmigłowca na inny. Jest to więc część pewnej spójnej, ukraińskiej strategii.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 47
Reklama
Tak myślę
sobota, 19 października 2019, 00:16

Wojsko Polskie posiada ok 60smigłowców Mi 2. Na lepsze wiropłaty w tej klasie nie zanosi się. Może by tak WZL1 zaczęły modernizację? Byłaby ona lepszym rozwiązaniem niż posiadanie latających wraków. Te śmigłowce będą >koniem roboczym< w czasie wojny.

Piotr
wtorek, 22 października 2019, 21:26

WZL-1 nie modernizuje MI-2.

Dyktatorek
czwartek, 17 października 2019, 10:49

Nie ma co się licytować , czy dobrze , czy źle , że sprzedano Świdnik czy Mielec Wtedy były inne realia niż dziś .Np.Czechy pokazały że można dobrze sprzedać (Skoda) Problem jest w tym ,że Polska w temacie inwestycji w inowację zamyka listę wśród krajów w EU. Polska wydaje kase na 500+ a nie na inwestycję w modernizację !!! W obecnych wyborach Polacy potwierdzili że wolą socjal niż inwestycję. Dziś już mielibyśmy 48 sztuk nowiutkich Caraccali plus dostęp do nowych technologii AirBus itd ...a co mamy ???

Pol
środa, 16 października 2019, 16:26

Oto przykład ze jak sie chce to producent silników może modernizowac i unowoczesniac a zakład z którego wyszedł halikopter nie.

Tommy aviator
środa, 16 października 2019, 12:24

Bardzo dobry, analityczny materiał świadczący o dużej wiedzy autora - gratuluję! Opisany potencjał ukraińskiej firmy, biorąc pod uwagę stan wojny, w którym się ten kraj znajduje i podupadanie gospodarki , jest niezwykle imponujący! Na bazie śmigłowców "z poprzedniej epoki" udało się Motor Sich stworzyć w pełni nowoczesny sprzęt o olbrzymich walorach użytkowych i bojowych. Biorąc pod uwagę porównanie opisanych maszyn z analogicznymi pod względem typów, które eksploatujemy w Polsce, chce się płakać. Zmarnowano w Polsce wiele lat i okazji aby ten sprzęt uratować. Ale może nie jest za późno? Może to jest właśnie ten moment kiedy decydenci z MON powinni się przyjrzeć tej ukraińskiej ofercie i temu zakresowi modernizacji jaki zastosowali? Nie znam cen tych modyfikacji ale stawiam przeciwko orzechom, że będzie to zaledwie połowa ceny zaledwie kilku oferowanych nam śmigłowców zachodnich. Przy tak wielkiej flocie tego typu jaką mamy i tych zasobach finansowych, wykonana przy współpracy z Ukrainą jej modernizacja pozwoliłaby na kolejne długie lata eksploatacji posiadanego sprzętu, do którego mamy całą logistyczną bazę i do którego eksploatacji mamy w Polsce olbrzymie przygotowanie logistyczne i kadrowe (zakłady remontowe, mechanicy i piloci w jednostkach). Może więc, porzucając nieuzasadnione już dziś "wschodnie" fobie, bo Ukraina jest niezależnym politycznym bytem, powinniśmy popatrzeć na problem kończących się resursów naszej wojskowej śmigłowcowej floty po nowemu, ekonomicznie i w pełni logicznie, z troską o bieżącą bojową gotowość ale i o kieszeń polskiego podatnika? Jako że nim jestem, namawiam MON do przyjrzenia się tej propozycji!

Dudley
czwartek, 17 października 2019, 15:10

By u nas coś się zmieniło, to musi być wojna lub rewolucja, wszyscy myślą jak by tu zrobić innego w wała, każdy myśli tylko o sobie i swojej wygodzie, począwszy od Kowalskiego skończywszy na naszych "wybrańcach", przy czym im wyżej tym gorzej. Wojna wyzwala w ludziach to co najlepsze i najgorsze, ale pozwala na szybkie i radykalne rozwiązania.

Tak myślę
sobota, 19 października 2019, 00:10

"Wojna pozwala na szybkie i radykalne rozwiązania." i zmusza do racjonalnego myślenia, dbania o swoje granice i obywateli którzy muszą bronić kraju, odbudowywać go...

w
środa, 16 października 2019, 11:31

to sie nazywa MODERNIZACJA. Brawo. Ukraińcy.NAsi sie nie naucza bo oni chca tylko kasy od zachodnich koncernów

w
środa, 16 października 2019, 11:04

przypomina mi sie jak niedawno na tym forum wysmiewano mnie za uwagi o Mi-2. Moze jeszcze znajdziecie madrale zdjecia makiety werski Mi-2 o nazwie Taurus wystawianej w LA gdzies pod koniec lat 80-tych. Tak sie robi modernizacje, ale trzeba by odciac urzedników od stad "przedstawicieli handlowych"

Tak myślę
środa, 16 października 2019, 01:47

Ukraińcy coś robią, a my... zdajemy się na obcych. Świdnik, Mielec w obcych rękach.

dropik
wtorek, 22 października 2019, 15:58

w obcych. cóż poradzić , zawsze można było dopłacać przez lata do tych zakładów, oczywiscie do czasu aż ktoś by zwrócił uwagę , że to nielegalne w UE.

maciej
środa, 16 października 2019, 01:07

Piękny ten Mi-2 - Airwolf na miarę naszych możliwości

Gnom
środa, 16 października 2019, 16:22

Dużo ciekawszy niż widać na pierwszy rzut oka. Tylko bryła podobna i na razie wirnik. Skorupa kompozytowa, silniki bardzo ciekawe i nowy wirnik w drodze. Zapewne góra pół ceny w stosunku do H-145 i AW-169. Chyba ich sprzedaż spadnie na biedniejszych rynkach (i klasyczne "prezenty" od AW nie pomogą).

Davien
środa, 16 października 2019, 20:39

Tyle ze H145 dalej jest sporo lepszy nawet od zmodyfikowanego Mi-2. No ale poniewaz to maszyna wojskowa to porównujemy z H145M a tu Mi-2 wypada znacznie gorzej Aw-169 to juz zdecydowanie wyzsze progi. Tego Mi-2 wezma edynie ci co maja stare Mi nadajace sie do modernizacji i ci co by i tak nie kupili H145M albo AW-169.

Gnom
czwartek, 17 października 2019, 10:12

Napisałem "na biedniejszych rynkach", a nie twierdziłem ze jest lepszy od nowych śmigłowców. Na każdym rynku są towary dla klientów o różnych portfelach. Zacznij czytać co inni piszą, a nie lobbować za firmami.

Davien
czwartek, 17 października 2019, 13:02

Gnomku, czytam ale ty jak widac nie:) Na tych biedniejszych rynkach nikt kto nie ma Mi-2 nie wezmie tej modernizacji bo jakbys nie zauwazył to nie produkcja maszyn od podstaw ale modernizacja:) No ale znowu pomyslec ci się nei chciało:)

Gnom
piątek, 18 października 2019, 01:29

Dzięki o wielki za oświecenie! Szkoda, że świeczką. Jak wiesz ile Mi-2 zostało wyprodukowanych, ile jest składowanych na Ukrainie, zatem ile MSB może zmodernizować i sprzedać to naprawdę dużo. Poza tym gdybyś raczył zauważyć, pisałem o MSB-2, a to nie Mi-2 choć wygląda podobnie i na razie wykorzystuje ten sam zespół nośno-napędowy co Mi-2MSB. Zainteresuj się, informacje są w necie, nie musisz lecieć do Kijowa, czy na Zaporoże, by tego dotknąć. I pouczaj gdy będziesz wiedział o czym piszesz.

Davien
piątek, 18 października 2019, 16:49

Pnaie Gnom Ukraina w ogóle nie uzywa obecnie Mi-2 a patzrąc jak tam obchodza się ze sprzetem... Aha sprawdż sobie kto jeszcze uzywa Mi-2... A co do pouczania gnomku to jak będiesz miał jakakolwiek wiedzę to mozemy rozmawiac bo na razie....

Gnom
poniedziałek, 21 października 2019, 00:36

Mylisz się, latają ciągle i to głównie Mi-2MSB. Ale co tam, ty przecież wiesz, ja tylko widziałem. Ot różnica wiedzy i doświadczenia, moje z lat pracy spotkań i kontaktów - twoje wirtualne.

Davien
środa, 23 października 2019, 19:07

A to ciekawe jak wersja Mi-2 MSB to wersja pasażersko -transportowa dla cywili wiec pewnie jakies prywatne latają ale Ukaińska armia ich juz nie uzywa. Ot taka przewaga jak się wie do czego słuzy dana maszyna:))

Gnom
czwartek, 24 października 2019, 08:23

O niemiły, choć w swym pojęciu wszystkowiedzący. Dwa kręgi w kolorze żółtym i niebieskim (bez rejestracji cywilnej) na łaciatym śmigłowcu Mi-2MSB, oznaczają. że należy on do SZ Ukrainy (jakiej części - nie wnikam). A do czego służy dyspozycyjny Mi-2 wie chyba większość, a ty jak zwykle będziesz się mądrzył, że armia "na pewno" powinna używać tylko uzbrojonych Mi-2MSB-V. Przypominam za klasykiem polskiego kina, że na pewno to "kopernik była kobietą". Uważaj, bo zaperzyłeś się i zaczynasz mówić jak bohaterski filmu.

Davien
piątek, 25 października 2019, 20:55

Gnomku, po pierwsze ten pokazany na zdjeciu łaciaty Mi-2MSB-1 ma rejestracje cywilna na belce ogonowej, po drugie te twoje zdjecie to 2015r, natomiast SP Ukrainy nie uzywaja Mi-2 MSB wiec jak widac panei Gnom staowczo Kopernik nie jest kobieta jak ci sie wydawało:)

Gnom
czwartek, 31 października 2019, 09:50

Mówię o latających, spotykanych na lotniskach na Ukrainie, a nie o tym ze zdjęcia, czy o tym co wyczytałeś w prasie.

gnago
piątek, 18 października 2019, 10:39

Nie rozumiesz podstawowej prawdy dla takich ludzi zachodnie z definicji jest lepsze taka psychiczna podległość lepsiejszym od siebie. Powszechna w Polsce i na Wschodzie

Gnom
poniedziałek, 21 października 2019, 00:38

Rozumiem, aż za dobrze. Ale tacy jak on nie mogą być jedynymi kształtującymi opinię.

Luke
wtorek, 15 października 2019, 19:01

Czemu my tego niemozemy zrobic i wyprodukowac nowy silnik?

ADR
środa, 16 października 2019, 12:51

A czemu ChRL ma problem z silnikami do samolotów i śmigłowców, czemu Turcja czy Korea do czołgów. Silniki i przekładnie to nie są jakieś telefony czy laptopy.

w
środa, 16 października 2019, 10:53

bo sprzedalismy cały swój przemysl za grosze. Jak dreszcz ostatnie kalesony

Gnom
środa, 16 października 2019, 10:51

Bo AWS sprzedał (choć podpisywało już SLD) Rzeszów, PiS - Mielec, a PO - Świdnik. A ponieważ koncerny i państwa nie tolerują konkurencji: - żadne biura konstrukcyjne polskie (a nie daj boże pd polska kontrolą) nie są im potrzebne; - silniki - wg cen i decyzji USA (zatem nie dla konkurencyjnych wytwórców statków powietrznych), - samoloty - jak wyżej, - śmigłowce uzupełnia problem włochów a nie tylko USA. Ponieważ nasza władza od zawsze działa metodą "zamienił stryjek siekierka na kijek" lub wg Teya: "My wam węgiel wy nam banana" to jesteśmy "w d..." i to po czarnej kawie.

Davien
środa, 16 października 2019, 14:18

Panie Gnom, a jakie własne silniki do smigłowców mieliśmy?? Bo zdaje sie ze antyczne GTD-350 to nie nasze:) Silnik do Sokoła to tez z Rosji, licencyjna wersja TWD-10W, tyle ze potem rozwijana, SW-4 to silnik z UK.

Gnom
środa, 16 października 2019, 21:43

Widzisz, słowo klucz podałeś sam - rozwijane. Teraz jest tylko zwijanie wszelkich potencjalnych zdolności projektowych. Udział polskich konstruktorów w projekcie An-28 czy Mi-2 to było praktycznie przeprojektowywanie konstrukcji. I to nie bajka, bo zmiany An-28 widziałem z bliska, choć Mi-znam z opowieści (byłem zbyt młody). Gdzieś ludzie muszą się uczyć, chyba że według ciebie wiedza bierze się z głowy, czyli niczego (jak wg dawnych partyjnych dostojników), zespoły zgrywać. A dalsza produkcja starych ASz-62 i PZL-3S dawała szansę na utrzymanie pozycji Dromadera, czy obecności Kruka na rynku. Jak będziesz ciekaw dlaczego to zobacz na wymagane klasy (wg przepisów lotniczych) i koszty dla silników turbinowych w samolotach rolniczych. Rzeszów po sprzedaży praktycznie odmówił Świdnikowi dostaw przekładni do śmigłowców i silników PZL-10W. Gdyby nie to, dziś w Iraku latały by W-3 a nie amerykany. UTC zadbał o to by silniki Made in USA a nie Made in Poland napędzały śmigłowce w Iraku. Można by mnożyć przykłady, ale ciebie i tak nie przekonam, bo być może własnie te silniki produkują w twoim rodzinnym stanie.

Davien
czwartek, 17 października 2019, 13:12

Panie Gnom rozwijanie gotowej konstrukcji i jej modernizacja sa znacznie łatwiejsze niz zaprojektowanie od podstaw. Irak panie Gnom kupiłby to co poleciliby wtedy Amerykanie i uwierz że nawet jakby ich nie było nie byłyby to Sokoły napedzane słabym silnikiem PZL-10W ale Pumy czy Blackhawki. Panie Gnom wiem że kopia antycznego TWD-10 z pana rodzinnych stron to dla pana ósmy cud swiata ale to jedynie stary, mało ekonomiczny silnik z amerykańskim FADEC instalowany w powiekszonym Mi-2:) A juz płacz o ASz-62 czyli rosyjska kopie Wrighta R-1820... czy kolejna kopie rosyjskiego silnika AL-26V czyli PZL-3S... Panie Gnom jak pan nie ma wiedzy w temacie ...

Gnom
piątek, 18 października 2019, 13:47

Znów moderacja nie puściła, to prościej. PZL-10W to rozwój podobno szybko skopiowanego RR Gem - w okresie kopiowania i rozwoju PZL-10 (przełom lat 70/80) - całkiem przyzwoitego. FADEC zrobiono głównie w Hydralu (to we Wrocławiu, wiesz) i amerykanów tam wtedy nie było, a powiększony Mi-2 oznaczano Mi-3 i ma on niewiele wspólnego z ostatecznym W-3. Kupione przez Stalina za złoto licencje na to co oznaczano potem ASz-62 i AI-26 było poszukiwane w końcu lat 90, a i dziś, w wersji zmodyfikowanej w Kaliszu jest dla wielu ciekawą propozycją, bo firmy macierzyste zaprzestały ich produkcji a trochę samolotów z tym lata na świecie. nawet w Polsce ludzie robią dobre interesy na produkcji i remontach silników lotniczych starego typu. To się nazywa efekt skali. Sugerowałem abyś sprawdził różnice w wymaganiach przygotowania personelu i kosztach pomiędzy samolotem z silnikiem turbinowym i tłokowym o tej samej mocy. Dowiedz się tez czym są Party, czy Normy Obronne. A jak zdarzy ci się wreszcie zaprojektować (nawet zmodyfikować) coś co będzie działało według wymagań klienta i spełni normy lotnicze i wojskowe, to nabierzesz większego szacunku do projektantów.

Davien
piątek, 18 października 2019, 17:00

Gnom, znowu... PZL-10W panei Gnom to licencyjna wersja rosyjskiego TWD-10 a nie Gem-a Podobnie mylisz Mi-3 czyli powiekszona wersje Mi-2 z W-3 powstajacym jako nowa maszyna w oparciu o powiekszony kadłub Mi-2 Zarówno Asz-62 jak i Al-26 to stare silniki nie nadające sie do napedu nowoczesnych maszyn a zastosowanie moga znależć jedynie w tzw kompletnych replikach gdzie wazne sa oryginalne elementy. Ja panie Gnom w przeciwieństwie do pana w swiecie fantazji nie zyję i potrafie realnie ocenić moziwosci. Aha PZL-10W nie miały FADEC, miały go tylko silniki PZL-10WM . Aha panie Gnom wiesz w ogóle co to jest FADEC, bo zakład zajmujacy się hydraulika ci go nie zrobi:)

Gnom
niedziela, 20 października 2019, 00:53

O wielki znaffco wszystkiego, prosiłem chociaż czytaj, bo na zrozumienie przez zaperzonego człowieka nie liczę. Napisałem, że TWD-10 to podobno kopia GEM, choć to raczej wykorzystanie podpatrzonych rozwiązań. O historię W-3 z tobą spierał się nie będę, bo nawet nie wiesz chyba jak on wygląda, sądząc po twoich wątpliwościach w innych twoich postach dotyczących łopat. Czym zajmował się PZL-Hydral też nie wiesz, wg ciebie pewnie rurami kanalizacyjnymi , a może nawet nie (w końcu wg ciebie wcześniej, za komuny, była tu dzicz). Czym jest POLSKI (tak POLSKI) FADEC do PZL-10W (to nazwa ogólna silnika śmigłowcowego a nie jego odmiany), co to jest ALAE itd i wiele innych rzeczy związanych z lotnictwem w Polsce wiem z autopsji a nie z prasy. Jeszcze raz ci sugeruję: mniej zaperzenia, więcej krytycznego podejścia do informacji prasowych, wielostronnego podejścia do problemu - to się nazywa analiza, myślę, że stać cię na to. Powodzenia w rozwoju!

Davien
środa, 23 października 2019, 19:11

Nie panie Gnom, napisał pan że PZL-10W to podobno rozwój RR GEM-a wiec ładnie tak zmyslac:)). Biorac pod uwage ze nie wie pan nawet zapewne co to FADEC to istotnie jakies rury mogły sie panu przysnić, bo akurat PZL Hydral nie zajmował sie rurami ale systemami hydraulicznymi dla lotnictwa. AQ co do podejscia to panei Gnom... to nie ja wymyslam jedna teorie za druga a kazda mniej prawdopodobna ale własnei pan:)

Gnom
czwartek, 24 października 2019, 08:43

Zapieniony i niemiły kolego. Tam jeszcze pojawia się słowo "skopiowanego". Rozumiem, że ponieważ polski nie jest twoim pierwszym językiem, masz kłopot z niuansami. Gdybyś cofnął się do drugiej połowy lat 90, gdy ów FADEC powstawał, a potem miał okazje badać go i wdrażać na W-3, to może byś takich głupot nie pisał i nie obrażał zespołu inżynierów z Hydralu wmawiając im, że są tępi, bo tylko podpisali się pod "darami z USA". Oni naprawdę wiedzieli do czego służą mikroprocesory i elektronicznie sterowana hydraulika. Widzisz, o "wielki", po tej stronie żelaznej kurtyny także kształcono ludzi i robili oni różne rzeczy w podobnym do innych czasie, pomimo ograniczonego dostępu zarówno do finansów jak i technologii. Ponieważ coś umieli, to wbrew temu jak nas wszystkich, inżynierów z tego okresu obrażasz, mogli tworzyć skuteczne rozwiązania i nie biadolić, wybrzydzać i czekać z założonymi rękami na cud "daru wielkiego brata". Definiowanie i rozwiązywanie problemu to prawdziwa praca inżynierska, a nie piana w mediach, by taki jak ty, na bazie jednej zasłyszanej opinii, dyskredytował osiągnięcia (tak ówcześnie to znaczące osiągnięcia w skali co najmniej Europy) kolegów z Hydralu. A że musiało to czekać na decyzję wojska aż do Głuszcza to zupełnie inny temat.

Davien
piątek, 25 października 2019, 21:02

Panie Gnom, naprawdę jak widac niedość że nie wie pan co to FADEC to jeszcze uroiło sie panu jakies sterowanie hydrauliką przez ten system:)Panie Gnom FADEC to w pełni cyfrowy elektroniczny system sterujacy funkcjami silnika bez jakies hydrauliki, a pierwszy silnik PLZ-10 certyfikowany z FADEC to PZL-10WM

Gnom
poniedziałek, 28 października 2019, 09:24

Tu też moderacja blokuje - to prościej. Wszystko co dotyczy wykorzystania cieczy jako czynnika roboczego to hydraulika (a przynajmniej tak określają to PN). Elektryczne lub elektroniczne sterowanie tymi systemami to elementy elektrohydrauliczne. Resztę sobie wygoogluj, o wszechwiedzący. Proponuję ci też zapoznać się z opisem FADEC do PZL-10, a może i paru innych silników. To nie czary mary, tylko zastąpienie sterowania elektromechanicznego przez mikroprocesory i tyle. By zrobić FADEC trzeba znać zasady sterowania silnikiem i jego konstrukcję, choć może w silniku z turbiną od wlotu (jak szydzą z ciebie inni) tez się da, ale nie w technice którą znam.

w
środa, 16 października 2019, 21:31

Davien. Takie były czasy ze moglismy robic to na co nam pozwalano. Teraz ( od 1989r) teoretycznie nikt nam nic nie broni ale dba o swoje innymi metodami (jeszcze mocniej niz wilki wschodni brat). Silnik GTD-350 miał maluski resurs. Lata pracy w WSK Rzeszów spowodowały ze silnik ten oprócz znacznego wzrostu resursu mial tez i wzrost mocy. To samo dotyczy silnika do Sokoła. A embargo bylo z obu stron: z zachodu i wschodu. Trzeba było sie niezle nakombinowac. Do tego lata badan i prac rozwojowych> Silnik do Iskry był kopia silnika angielskiego. Zreszta wszystko mialo swój poczatek w niemieckich silnikach. A prace naszych słabo oplacanych naukowców były uwalane przez naszych urzedników zanim wielki brat sie dowiedział. Duzo by o tym powiedziec

gnago
piątek, 18 października 2019, 10:43

Jest możliwe produkowanie rakietowych baza opracowana technologia perhydrolu . A konstrukcja nie przekracza możliwości przeciętnej polibudy. problem z metalami i ceramika odpowiednich parametrach

Davien
czwartek, 17 października 2019, 13:19

Panie W nikt nam nie broni ale nie bardzo mamy jak projektowac. Brak pieniędzy, wykwalifikowanych kadr teraz wychodzi. Obecnie najlepszym wyjsciem byłoby kupienie licencji na jakis porządny silnik i na tej podstawie nauka i rozwijanie produkcji a nie odkrywanie koła od nowa Silnik do Iskry to powaznie zmodyfikowany i rozwiniety Viper 8 który tak sie składa z Niemcami nie ma absolutnie nic wspólnego. Doszlismy aż do K-15 ale to był koniec mozliwosci modernizacji i modyfikacji SO-1/SO-3

Dudley
czwartek, 17 października 2019, 15:34

Raczej nikt nam nie sprzeda licencji na nowoczesny silnik z opcją na rozwój, albo cena będzie zaporowa. Wystarczy poczytać jakie problemy ma Motor Sicz z pozyskaniem technologi produkcji łopat do śmigłowców. Chiny problem z pozyskaniem technologi silników, a nawet nasz mały producent Flarisa z możliwością użycia silnika renomowanej firmy, fiasko budowy montowni silników przez WZM. Żadna firma nie przekaże technologi, bo zabijanie kury która znosi złote jajka. Jedyne technologie jakie możemy pozyskać to "małpie" albo jak w przypadku offsetu za f16 technologia masowego chowu świń

Astrogator
środa, 16 października 2019, 08:13

U nas zarówno politechniki jak i zakłady produkcyjne zostały zaorane. Natomiast NCN i NCBiR finansują wszelkie badania, tylko nie te dotyczące silników. Technologię GTD-350 mieliśmy. Specjalistów też. Wystarczyło chcieć i patrzeć dalej niż doraźny zysk.

Davien
środa, 16 października 2019, 01:24

Bo nie mamy zakładów produkujacych silniki??

To proste.
środa, 16 października 2019, 00:57

Bo nie umiemy.

Kok
wtorek, 15 października 2019, 16:47

Trzeba przyznać, że jeśli faktycznie te maszyny mają takie osiągi, to pogratulować modernizacji.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama