Apacze i Hokeje nad Złym Łęgiem [FOTO]

19 czerwca 2020, 07:27
Defender2020 JSabak Apache smoke 1544
AH-64E Apache z radarem Longbow w obłokach dymu. Fot. J.Sabak

W ramach ćwiczenia Defender-Europe 2020 nad poligonem w Drawsku Pomorskim pojawiły się śmigłowce bojowe sił zbrojnych Polski i USA. Wielozadaniowe UH-60M Black Hawk, uderzeniowe AH-64D Apache i szturmowe Mi-24D realizowały szeroki zakres zadań wspierających oddziały trenujące przeprawę przez jezioro Zły Łęg, symulujące w tym wypadku rzekę Wisłę.

Trzon ćwiczenia nad Złym Łęgiem realizowały jednostki lądowe, należące do polskiej 12. Brygady Zmechanizowanej, 9. Brygady Kawalerii Pancernej i 6. Brygady Powietrznodesantowej wraz z sojuszniczymi komponentami 3. Dywizji Piechoty US Army. Trenowały one kluczowy element działań, czyli przekraczanie Wisły przez wojska sojusznicze i stacjonujące na zachodzie kraju jednostki wojska polskiego. Zdobycie i utrzymanie przeprawy przez tą kluczową przeszkodę wodną jest niezbędne dla realizacji działań zaczepnych na wschodzie kraju. Dla potrzeb ćwiczenia królową polskich rzek reprezentuje jezioro Zły Łęg na poligonie Drawsko Pomorskie.

image
Okopane pojazdy wspierały forsowanie rzeki. Fot. J.Sabak
image
KTO Rosomak forsowały rzekę wpław. Inne pojazdy musiały korzystać z mostu pontonowego. Fot. J. Sabak

Tym razem ćwiczenia obserwowali nie tylko oficerowie ćwiczących jednostek, ale również minister obrony Mariusz Błaszczak, pani ambasador USA Georgette Mosbacher oraz dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych, gen. Jarosław Mika i dowódca U.S. Army Europe gen. Christopher G. Cavoli. Po zakończeniu ćwiczenia spotkali się oni z polskimi i amerykańskimi żołnierzami.

Dużo powiedziano już o tym co działo się na ziemi, jednak co najmniej równie ciekawe były działania powietrzne nad Złym Łęgiem, które realizowały polskie śmigłowce z 49. Bazy Lotniczej w Pruszczu Gdańskim oraz amerykańskie z 3rd Combat Aviation Brigade, 3rd Infantry Division. Jako pierwsze na niebie zobaczyliśmy UH-60M Black Hawk, wielozadaniowe śmigłowce, których lądowisko znajdowało się nieopodal amerykańskiego stanowiska dowodzenia. 

image
Fot. J.Sabak
image
Fot. J.Sabak 

Nad rzeką pojawiły się też kilkukrotnie maszyny szturmowe Mi-24D, które przeprowadziły kilka symulowanych ataków lecąc na małej wysokości, zwykle w korycie rzeki poniżej linii drzew. Ze względu na brak odpowiedniego uzbrojenia kierowanego śmigłowce te wystawiają się podczas działania na ogień środków przeciwlotniczych przeciwnika. 

image
Para Mi-24D podczas dolotu do celu. Fot. J.Sabak
image
Mi-24D leciały na wysokości czubków drzew. Fot. J.Sabak

Zupełnie inną taktykę stosują amerykańskie AH-64D Apache, których para przyleciała z odległej bazy w Powidzu aby wspierać wojska sojusznicze. Jeden z nich wyposażony był w radar Longbow, który umieszczony jest ponad wirnikiem i pozwala na rozpoznanie sytuacji i namierzanie celów dla pocisków kierowanych Hellfire gdy maszyna kryje się za drzewami. Oba śmigłowce kryły się z dala od symulowanej przeprawy jedynie od czasu do czasu wychylając się ponad drzewa aby wykonać symulowany atak lub przeprowadzić rozpoznanie. 

image
Tak wygląda śmigłowiec Apache "w naturalnym środowisku". Fot. J.Sabak
image
AH-64E Apache Longbow. Fot. J.Sabak
image
Przelot AH-64E Apache nisko nad wodami Złego Łęgu. Fot. J.Sabak

Jedynie ze względu na gości i dziennikarzy wykonały one jeden przelot, również trzymając się koryta rzeki. Lecąc nisko pomiędzy drzewami lub tuż ponad nimi. Taki sposób działania stanowi najlepszą ochronę dla śmigłowców, gdyż obsługa systemów obrony powietrznej przeciwnika ma bardzo mało czasu na wykrycie, identyfikację i ostrzelanie celu.

image
JTAC w naturalnym środowisku. Fot. J.Sabak
image
Fot. J.Sabak

Ponad polem walki, niewidoczne dla obserwatorów z ziemi, operowały samoloty bojowe F-16C/D Jastrząb. Nad całym tym ruchem powietrznym czuwali, koordynując poszczególne działania, tak zwani JTAC (ang. Joint Terminal Attack Controller). Ich zadania były tym trudniejsze, że oprócz standardowych zadań związanych z planowanie działań lotnictwa wojskowego musieli mieć też na oku dziennikarzy wyposażonych w drony, służące rejestracji materiału audiowizualnego. Poruszając się w powietrzu stanowiły one kolejny element wymagający zgrania w czasie aby nie stanowiły zagrożenia dla nisko lecących śmigłowców.

image
Fot. J.Sabak
image
Fot. J.Sabak
image
Fot. J.Sabak 

Przy tak dużym nasyceniu środkami napadu powietrznego, ale też w związku z bezlitośnie prażącym słońcem wszystkie pojazdy nie biorące udziału w aktywnej fazie ćwiczeń zostały zamaskowane i w miarę możliwości kryły się pod drzewami. Czasem nawet z ziemi trudno było wypatrzeć co rzadsze okazy. Przynajmniej te, które pozbyły się już pustynnego, jasnego kamuflażu, który nadal pokrywa większość amerykańskich pojazdów trafiających do Polski. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 45
Reklama
real_marek
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 13:48

Jakie hokeje? O co chodzi?

Gnom
środa, 24 czerwca 2020, 20:52

Ty tak na poważnie nie wiesz że to też Hind, Łania, Krokodyl?

dim
sobota, 20 czerwca 2020, 21:34

Przepraszam, ale czy ci panowie JTAC nie mogą jakoś zdjąć z siebie tych anten, umieszczając je o trochę... ale większe trochę metrów obok ? A pytam z kilku powodów. Pierwszy to oczywiście ich zdrowie, ale drugi jest taki, że nie byłoby wielkim problemem utrzymanie tajemnicy przy konstruowaniu i produkcji pocisków, naprowadzających się właśnie na taką antenkę. I wtedy okaże się, po wybuchu wojny, że jednak nasze wojska sojusznicze są bez JTAC'ów. Gdyż wszyscy polegli, czy przynajmniej odnieśli rany. A miniaturyzacja elektroniki postępuje bardzo szybko.

Gnom
niedziela, 21 czerwca 2020, 17:36

Ale trochę wolniej niz w filmach SF i podobnych grach. Zatem trochę jeszcze pożyją. A ten był w konfiguracji do konkretnego zadania.

Jarzębina Czerwona
sobota, 20 czerwca 2020, 19:26

JTAC kawalerii powietrznej w akcji Nasi chłopaki mogą pozazdrościć ale troche sie nauczyli

Desantowiec
sobota, 20 czerwca 2020, 19:12

Szkoda ze rosomaka nie przypieli pod chinooka to byla by niespodzianka dla dowództwa

Gnom
niedziela, 21 czerwca 2020, 17:37

Co najwyżej pod Mi-26, bo CH-47 nie dźwiga ponad 20 ton.

Zmechu 12
sobota, 20 czerwca 2020, 18:11

Pisalem juz ze mi24 popsuł sie po pokazie KOBRY TYLKO APACZE DAWALY CZADU KAWALERIA POWIETRZNA

Afganczyk
sobota, 20 czerwca 2020, 19:10

Kolego gdyby nie apache to by NASZ kontyngent byl goły i wesoly Powiem jedno Bardzo mili ludzie z serwisu

Ernst Junger
sobota, 20 czerwca 2020, 15:08

Po co komu śmigłowce szturmowe bez ppk... I ten stan rzeczy utrzymuje się już od lat. Szkoda paliwa i etatów. Szkoda też, że nie pokazali wysokomocnych bwp-1. Nawet lepsze bwp-2 marnie wypadły na wschodzie Ukrainy w Donbabwe i Ługandzie.

dim
sobota, 20 czerwca 2020, 21:37

w naszym MON "show must go on".

Jacek
sobota, 20 czerwca 2020, 09:12

No te dziennikarskie drony niebezpieczniejsze od naszych zestawów opl, nic tylko brać pismaków do terytorialsów

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
piątek, 19 czerwca 2020, 17:19

Niech sobie artykuł przeczytają i obejrzą zdjęcia ci co uważają że śmigłowiec jest łatwy do zestrzelenia, i niech się zastanowią ci co proponują na Kruka jakieś buble bez radaru !!!!!

Gnom
piątek, 19 czerwca 2020, 19:04

A jak ten radar zobaczy coś przez las nad którym się unosi? Czyżby nie istniało zjawisko cienia?

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
sobota, 20 czerwca 2020, 18:50

A co takiego ciekawego jest w lesie żeby śmigłowiec miał tam zaglądać radarem?

Davien
piątek, 19 czerwca 2020, 21:34

Rozumiem ze wg Gnoma fale radarowe nei przenikaja przez drzewa?? Wow to coś nowego:))

Gnom
niedziela, 21 czerwca 2020, 17:48

Nie poszła to powtórzę. Wg ciebie nie istnieje zacienienie dla radaru z USA, a fale GHz (jak wiesz co to) przechodzą bez problemu przez wzgórza, pagóry, budynki itp. Podobnie nie mają zniekształceń na lasach i zagajnikach, czy kępach drzew i bez problemu po przejściu przez nie (podobnie jak budynki pagóry itp) odbijają się od ukrytych czołgów i spokojnie przez owe przeszkody wracają do radarów Apache. Tam "cudowny" komputer eliminując wszelkie zacienienia i zniekształcenia bez problemu prezentuje załodze ów ukryty czołg, dzięki czemu można go zniszczyć. Chyba w grze komputerowej. Polecam zasady propagacji fal z radaru GHz. Fizyka, nawet w USA, jest taka sama jak gdzie indziej. Taki radar ma swoje zalety, ale i wiele wad, dlatego tylko czasami może tylko trochę więcej niż głowica optoelektroniczna. Zalety nie równoważą kosztów i to jest główny powód jego nieobecności na każdym AH-64E i braku na AH-1Z. Śmigło by mieć przegląd sytuacji o jakim myślisz musiałoby lecieć dość wysoko, co przy mizernym zasięgu radu nie wróży mu dobrze. No ale ty wiesz lepiej.

Davien
czwartek, 25 czerwca 2020, 02:29

Widzisz Gnomku ale było pisane o lesie czyli drzewach a nei budynkach czy wzgórzach więc znowu uprawiasz załosne manipulacje. Aha jakos z innych zródeł fale Ghz nie maja problemów w lesie

Gnom
piątek, 26 czerwca 2020, 10:02

Od zawsze proszę: CZYTAJ POST NA KTÓRY ODPOWIADASZ (najlepiej ze zrozumieniem). Wiem co napisałem, inni zrozumieli, a ty masz problem (jak zwykle). Dziwne.

dim
sobota, 20 czerwca 2020, 21:52

Nowego nic. Są silnie tłumione. Im wyższa częstotliwość, tym tłumienie większe. Są też załamywane i odbijane w kierunkach innych, niż do anteny. Możesz przyjąć, że promieniowania gigahercowych radarów nieźle sprawdzają się, przy obserwacji lasu z góry. Dodatkowe tłumienie wprowadza np. deszcz, gromadzenie się wody na liściach... Ewentualnie możesz porównać taką obserwację radarową do podróży łódką, po mętnym jeziorze. Widzisz dno, ale tylko to nieodległe, a najlepiej widzisz fragmenty dna, leżące pionowo w dół pod łódką. Tu wchodzi oczywiście komputerowa obróbka sygnału, pomagając zauważyć obiekty poruszające się. Gorzej z tymi zamaskowanymi widmowo, a już chyba bez szans, nie dość, że w lesie, to jeszcze także zamaskowane w bezruchu... - Wojsk jugosławiańskich NATO nie było w stanie wykryć w lasach i zniszczyć. Mimo, że tamcie nie mieli jeszcze odpowiednika pokrycia "berberys". Można przeszukiwać oczywiście dno lasu skoncentrowaną energią (lidary), ale to trwa. I też raczej pionowo w dół. Koledzy zorientowani w sprzęcie aktualnym na pewno by tu coś dodali - moja wiedza jest raczej niemłoda.

dim
niedziela, 21 czerwca 2020, 07:33

re: propagacja. Chodzi tu tu zarówno o tłumienie, jak i o ugięcia i odbicia, zależne od proporcji długości fali i rozmiarów przeszkody. I tak na przykład klasyczne detektory z transmisją bezprzewodową, w cywilu, dawniejsze 443 MHz jeszcze nadają się do obsługi wolnostojącego trójondygnacyjnego domu jednorodzinnego, z żelbetonowymi betonowymi sufitami, odbiornik pośrodku wysokości (w Grecji standard budownictwa jest mocno antysejsmiczny), ale nie zrobisz już tego przy pomocy obecnie obowiązującego standardu 866 Mhz. Jeśli brak domów także w bezpośrednim sąsiedztwie, dla odbicia sygnałów. Z kolei, aby poziomo przechodzić przez las, długość fali promieni radarowych winna być znacznie większa od rozmarów przeszkód. A jest znacznie mniejsza. - nie wiem tego z praktyki, nie widziałem takiego radaru w akcji, w lesie, ale przypuszczam z praw fizyki. Czyli widoczność dna lasu, to tylko z góry, z ponad drzew.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
niedziela, 21 czerwca 2020, 17:53

Generalnie to śmigłowiec nie ma potrzeby zaglądać radarem do lasu bo nawet jak by to mógł a nie może, to i tak nie użyje uzbrojenia a po drugie w lesie sprzęt pancerny jest nieprzydatny niezdolny do walki ma ograniczoną ruchliwość i niszczy las co widać i bez radaru, więc duże ugrupowania przemieszczają się otwartymi przestrzeniami gdzie mogą się bronić tym bardziej że w lesie nie działają za dobrze albo wcale systemy OPL.

Extern
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 20:52

Że niby czołg nie może jechać duktem leśnym? A to niby czemu?

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 22:13

Mogą ale ile ich tam się zmieści i co zrobią jak wpadną w zasadzkę albo kilka oberwie i zablokuje drogę? w lesie są bagna, łatwo rozstawić miny i jest wiele innych utrudnień, wjazd czołgów do lasu to większa bzdura niż wjazd czołgów do Groznego.

Gnom
wtorek, 23 czerwca 2020, 11:23

Ale za domami, zagajnikami i pagórami to czołgi mają zwyczaj się skrywać i jak wtedy AH-64E ma je wykryć. Przez lasy też się przemieszczają i nie ma w tym nic dziwnego. Zauważ, że podstawowym zdaniem ppanc dla AH-64E nie jest do zwalczania czołgów znad swoich linii. Jeżeli nie niszczy linii nacierających czołgów tylko je wyszukuje to musi przelecieć tak, aby nie było zacienienia, co przy zasięgu jego radaru dla celów pancernych deklarowanym dotychczas na 8 km, a podobno na najnowszych na 16, raczej bezpieczeństwa mu nie wróży.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
wtorek, 23 czerwca 2020, 18:22

Apache jeśli nie jest w stanie wykryć przeciwnika to musi polegać na rozpoznaniu z innych źródeł a dane dostaje na bieżąco datalinkiem możliwości rozpoznania jest dużo. Wiadomym jest że nie będzie widział przeciwnika w czasie kiedy będzie się ukrywał przed radarami OPL a ukrywać się musi żeby był bezpieczny !!! Radar ten ma głównie do kierowania strzelaniem rakiet Hellfire II i użyje go na dogodnej pozycji do walki wiec zasięg radaru jest wystarczający i generalnie ogranicza go horyzont radiolokacyjny, ewentualnie co pewien czas może się wychylić z za osłony i przeskanować obszar w poszukiwaniu wroga.

Gnom
środa, 24 czerwca 2020, 20:53

I dlatego ów radar to nie panaceum na wszystko a tylko jeden z wielu elementów wielowymiarowego pola walki. A tu niektórzy podniecają się tym, jakby mógł więcej od Yody.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 25 czerwca 2020, 01:07

Zgoda ale radar ten pozwala w dogodnych warunkach na likwidację sprzętu pancernego wroga w czasie absolutnie nieosiągalnym dla maszyn bez tego radaru a właściwie to całego systemu kierowania ogniem bo radar to tylko element i to cały czas bez wychylania nosa z za osłony drzew czy budynków.

Gnom
piątek, 26 czerwca 2020, 10:03

Do strzelania "po sieci" nie potrzebujesz radaru na śmigle, czego dowodem pozostałe AH-64E w typowym zespole w USA.

Orthodox
sobota, 20 czerwca 2020, 16:20

No to te które przenikają przez drzewa zamiast się odbijać to chyba jakiś lepszy gatunek Prost z USA. Może jakaś hybryda z rentgenem?

BUBA
piątek, 19 czerwca 2020, 17:00

Czy niewstyd nikomu z MON z tych Hokejow latajacych z Apachami. Bo mnie jako zwyklemu szarakowi to BARDZO.....A do tego dojdzie jeszcze Szwedzki zlom dla PMW. A oglondajac zdjecia to ta pani Ambasado w polowym mundurze to prezetuje sie bardzo kobieco. Tylko nie robcie jej zdjecia ta tle tych hokejow bo wszystko popsujecie.

Orthodox
sobota, 20 czerwca 2020, 16:14

Wstyd i to wielki. A na ziemi archaiczne bewupy. Na morzu też wstydu nie mamy, pokazując się sojusznikom fregatami z nie działającym uzbrojeniem.

BUBA
sobota, 20 czerwca 2020, 18:48

A najgorsze w tym ze w Polsce niygdy niema winnych ...

McGregor
piątek, 19 czerwca 2020, 13:18

Szczerze, to nie rozumiem tej naszej idei produkowania pojazdów pływających które z tego powodu zamiast pancerza mają piankę wypornościową. Zachodnie armie budują jak najcięższe i opancerzone pojazdy a my całkiem odwrotnie...

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
piątek, 19 czerwca 2020, 19:19

Zachodnie armie to się nie znają na wojowaniu zawsze tak było!! liczy się nie opancerzenie tylko mobilność manewrowość szybkość i taktyka, jednym słowem siła szybkiego uderzenia a nie chowanie się pod pancerzem.

Fanklub Daviena
piątek, 19 czerwca 2020, 14:03

Ty nie rozumiesz wielu rzeczy i nawet nie będę wyjaśniał dlaczego, bo i tak nie jesteś zdolny by to ogarnąć. Taka mała podpowiedź: ostatnio Rosjanie uznali, że i ich BWP są... za mocno opancerzone i do Syrii chcą wysyłać opancerzone ciężarówki.

Orthodox
sobota, 20 czerwca 2020, 16:08

Najwidoczniej do ataków na ,,koszary" z czerwonym krzyżem na dachu wystarczą ciężarówki.

Bond
piątek, 19 czerwca 2020, 18:45

Najlepiej niech wymienią swoje BWP na jakieś quady, nie tylko w Syrii, w Rosji także. Te opancerzone ciężarówki, pewnie z dyktą, jak Armata.

Davien
piątek, 19 czerwca 2020, 17:45

No dawno tak się nei usmiałem:)) Ale jak chcecie, łatwiej bedzie wybijac wasze BWP jak wsadzicie nos gdzie nei trzeba:)

gosc222
piątek, 19 czerwca 2020, 12:10

Kiedy przywrócenie ZSW tak jak było, kiedy zakup F-18 Growler do walki elektronicznej bo takich nie mamy A są bardzo potrzebne plus zakup F-15xe i na koniec F-35 trzeba umieć negocjować,kiedy zakup Feenka?

LLD
piątek, 19 czerwca 2020, 13:42

No i nie zapominaj o gwieździe śmierci.

Juhas
piątek, 19 czerwca 2020, 10:49

A czy ambasador Mosbacher grochówkę wojskową dostała?

Willgraf
piątek, 19 czerwca 2020, 15:43

nie koszerna

kaczynski
piątek, 19 czerwca 2020, 10:37

czwiczenia zawsze na propsie

jrli
piątek, 19 czerwca 2020, 09:39

Całkiem ciekawy komponent. Przydałyby się jeszcze BSP.

Tweets Defence24