Reklama
Reklama

WOT przynajmniej na razie poza SGWP. Co jest w projekcie "małej" reformy dowodzenia [ANALIZA]

30 maja 2018, 15:54
Prezydent Andrzej Duda i szef MON Mariusz Błaszczak na poligonie w Nowej Dębie. Fot. MON/Twitter

Prezydent Andrzej Duda i szef MON Mariusz Błaszczak na poligonie w Nowej Dębie. Fot. MON/Twitter


"Do czasu osiągnięcia pełnej zdolności do działania przez Wojska Obrony Terytorialnej" ich dowódca będzie podlegał bezpośrednio szefowi MON. Pozostali dowódcy rodzajów sił zbrojnych – generalny i operacyjny – zostaną podporządkowani szefowi Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Podobnie stanie się z szefem Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych, który dziś podlega DGRSZ.

To najważniejsze zapisy projektu, który od stycznia 2019 r. ma wprowadzić tzw. małą reformę systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi (w żargonie wojskowych znaną jako "mały SKiD"). W środę na poligonie w Nowej Dębie prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych Andrzej Duda oraz szef MON Mariusz Błaszczak ogłosili "nowe otwarcie" w sprawie SKiD. – To, co mamy dziś, co zostało wprowadzone za czasów koalicji PO-PSL, to system tworzący chaos kompetencyjny. Odchodzimy od tego, ustanawiamy bardzo klarowne reguły – przekonywał Błaszczak. Zapowiedział, że szefowi SGWP zostaną podporządkowani dowódca generalny i dowódca operacyjny. Poinformował też, że WOT do czasu ich sformowania będą pod bezpośrednim nadzorem ministra.

Projekt zmian ustawowych nie został jeszcze opublikowany. Mimo to Defence24.pl poznało jego zapisy. Dokument mamy z kilku źródeł, zarówno cywilnych, jak i wojskowych, i tych bliskich MON, i tych bliższych otoczeniu prezydenta. Dzięki temu już teraz możemy opublikować analizę zapisów. Zasadniczo potwierdzają się ustalenia, o których Defence24.pl informowało jako pierwsze nieco ponad miesiąc temu.

Wtedy nie było wiadomo, czy Dowództwo WOT – tak jak pozostałe rodzaje sił zbrojnych – zostanie podporządkowane szefowi SGWP już teraz, czy dopiero w zapowiadanym drugim etapie reformy SKiD. Dziś można powiedzieć, że przygotowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej we współpracy z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego projekt zmian w dwóch ustawach – o urzędzie MON oraz o powszechnym obowiązku obrony – przewiduje, że ministrowi będzie podlegało bezpośrednio dwóch dowódców: szef SGWP i dowódca WOT. Przy czym dowódca WOT ma być podporządkowany szefowi MON – jak napisano w projekcie – "do czasu osiągnięcia pełnej zdolności do działania przez Wojska Obrony Terytorialnej".

To bardzo interesujący zapis i w niniejszym tekście kilka akapitów zostanie poświęconych jego analizie. Najpierw jednak należy przedstawić pozostałe planowane zmiany w systemie kierowania i dowodzenia.

Zgodnie z projektem, który poznało Defence24.pl, oba istniejące obecnie połączone dowództwa rodzajów sił zbrojnych – generalne (DGRSZ) i operacyjne (DORSZ) – zostaną utrzymane. Co symboliczne, dowódca generalny i dowódca operacyjny znikną z ustawy o urzędzie MON, a wiec nie będą już podlegać bezpośrednio ministrowi ani nie będą już na liście osób, przy pomocy których szef MON kieruje działalnością resortu (pozostaną na niej wiceministrowie, czyli sekretarze i podsekretarze stanu, a także szef SGWP, dowódca WOT i dyrektor generalny MON). Jednak w ustawie o powszechnym obowiązku obrony nie przewiduje się zmiany przepisu, który stanowi, że dowódcami rodzajów sił zbrojnych są dowódca generalny, dowódca operacyjny oraz dowódca WOT. W tej samej ustawie mają także pozostać przepisy, które określają zadania DGRSZ i DORSZ (z jedną zmianą, o której mowa poniżej).

O ile w obecnym porządku prawnym szef MON w czasie pokoju kieruje działalnością rodzajów sił zbrojnych przy pomocy dowódców generalnego, operacyjnego i WOT, o tyle w projekcie przewiduje się, że będzie się to odbywało za pośrednictwem szefa SGWP oraz dowódcy WOT (znów z zastrzeżeniem: "do czasu osiągnięcia pełnej zdolności do działania przez Wojska Obrony Terytorialnej"). Jednocześnie szef SGWP ma pozostać organem pomocniczym szefa MON w kierowaniu działalnością sił zbrojnych w czasie pokoju.

Przewidywany jest też zapis, zgodnie z którym szef SGWP będzie "pierwszym żołnierzem" RP (dosłownie: "najwyższym pod względem pełnionej funkcji żołnierzem w czynnej służbie wojskowej").

Szef SGWP z urzędu naczelnym dowódcą na czas wojny

To szef SGWP będzie też z urzędu osobą przewidzianą do mianowania na stanowisko Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych na czas wojny. W związku z tym projektowane przepisy będą nakładały na szefa SGWP obowiązek przygotowywania się do realizacji zadań wynikających z kompetencji naczelnego dowódcy.

Teraz osobę przewidzianą na to stanowisko wskazuje prezydent na wniosek premiera. Tak stanowią przepisy obowiązujące od 2014 r. Pierwszym takim oficerem został w 2015 r. ówczesny dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. broni Marek Tomaszycki. Wynikało to z logiki wciąż obowiązującego systemu dowodzenia, według której to dowódca operacyjny ma narzędzia do przygotowania i dowodzenia obroną państwa w razie wojny (teraz ma się to zmienić). Drugim oficerem przewidzianym do mianowania na stanowisko naczelnego dowódcy w czasie wojny jest od 2017 r. szef SGWP gen. Leszek Surawski. Jak się wydaje, nominacja wynikała z przekonania obecnego obozu władzy, że to właśnie szef SGWP powinien być "pierwszym żołnierzem" w czasie pokoju i wojny. Wyrazem tego przekonania jest zresztą omawiany projekt ustawy.

Interesującą i logiczną konsekwencją wspomnianych zmian jest przepis, który mówi, że szef SGWP do czasu mianowania Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych (na czas wojny) i przyjęcia przez niego dowodzenia, dowodzi siłami zbrojnymi poprzez – co ważne – dowódców rodzajów sił zbrojnych. Obecnie odpowiedzialny za to jest dowódca operacyjny, ale przepis, który o tym stanowi, ma zostać wykreślony z ustawy. Czyli de facto "pokojowy" szef SGWP do czasu (niemal) automatycznego i (niemal) przesądzonego mianowania na "wojenne" stanowisko będzie miał podstawę prawną do dowodzenia wtedy, kiedy to będzie najbardziej potrzebne.

(Co ciekawe, w pierwotnej wersji, skierowanej 21 maja do wewnątrzresortowych konsultacji, projekt mówił, że do czasu mianowania naczelnego dowódcy na czas wojny szef SGWP dowodzi wojskiem przy pomocy DGRSZ i DORSZ. Zmiana na "dowódców RSZ" oznacza podporządkowanie szefowi SGWP także dowódcy WOT, co w sytuacji wojennej wydaje się ruchem logicznym i pożądanym).

Znacznie rozbudowana ma zostać lista zadań szefa Sztabu Generalnego WP. Dziś są na niej planowanie strategicznego użycia sił zbrojnych, programowanie ich wieloletniego rozwoju, nadzór nad ich ogólną i operacyjną działalnością, reprezentacja na forum międzynarodowym, doradzenie ministrowi obrony, planowanie przygotowania MON do funkcjonowania w razie zagrożenia i wojny oraz przygotowanie i utrzymanie zapasowych stanowisk dla prezydenta, premiera i rządu w razie obrony państwa. Projektowana lista zadań szefa SGWP wygląda następująco:

Art. 8. 1. Do zakresu działania Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego należy: 1) dowodzenie Siłami Zbrojnymi, z wyłączeniem Wojsk Obrony Terytorialnej do czasu osiągniecia ich pełnej zdolności do działania; 2) planowanie strategicznego użycia Sił Zbrojnych; 3) planowanie organizacji i funkcjonowania Wojennego Systemu Dowodzenia Siłami Zbrojnymi; 4) planowanie i organizowanie mobilizacyjnego i strategicznego rozwinięcia Sił Zbrojnych; 5) przygotowanie i wyszkolenie Sił Zbrojnych na potrzeby obrony państwa oraz udziału w działaniach poza granicami kraju; 6) określenie celów i głównych kierunków w zakresie działalności operacyjnej i szkoleniowej Sił Zbrojnych; 7) zapewnienie utrzymania w Siłach Zbrojnych gotowości mobilizacyjnej i bojowej; 8) programowanie wieloletniego rozwoju Sił Zbrojnych; 9) programowanie rzeczowo-finansowe w Siłach Zbrojnych oraz udział w planowaniu wydatków rzeczowo-finansowych; 10) planowanie i koordynowanie systemu logistycznego Sił Zbrojnych; 11) reprezentowanie Sił Zbrojnych w najwyższych kolegialnych organach wojskowych organizacji międzynarodowych, których Rzeczpospolita Polska jest członkiem; 12) doradzanie kierownictwu Ministerstwa Obrony Narodowej w sprawach dotyczących ogólnej i operacyjnej działalności Sił Zbrojnych; 13) przygotowanie i utrzymanie stanowisk kierowania w rejonach rozwinięcia zapasowych stanowisk kierowania obroną państwa dla Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Prezesa Rady Ministrów oraz ministrów i centralnych organów administracji rządowej wskazanych przez Prezesa Rady Ministrów; 14) nadzorowanie organizacji ochrony obiektów i urządzeń o szczególnym znaczeniu oraz zapewnienia ich funkcjonowania; 15) zarządzanie i przeprowadzania kontroli w bezpośrednio podległych związkach organizacyjnych i jednostkach wojskowych na zasadach i w trybie określonym w ustawie o kontroli w administracji rządowej; 16) wykonywanie innych zadań zleconych przez Ministra Obrony Narodowej, Sekretarza Stanu lub Podsekretarza Stanu wynikających z ustaw i innych przepisów.

projekt nowelizacji ustaw o urzędzie MON i o powszechnym obowiązku obrony

W projekcie jest też przepis, który zmierza do tego, by podporządkować szefa Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych bezpośrednio szefowi SGWP, a nie jak teraz DGRSZ. Szef Inspektoratu znajdzie się więc na poziomie strategiczno-operacyjnym. Jednocześnie w projekcie nie ma "ciągu dalszego". Ani słowa o tym, kto mianuje szefa IWspSZ, co oznacza, że nadal będzie to kompetencja szefa MON, chociaż zanim Inspektorat został podporządkowany DGRSZ, jego szef był mianowany przez prezydenta. Ani słowa też o Dowództwie Wsparcia, zapowiadanym m.in. w Koncepcji Obronnej RP, czyli jawnym raporcie ze Strategicznego Przeglądu Obronnego przygotowanego przez MON, kiedy ministrem był Antoni Macierewicz.

Kiedy WOT zostanie zrównane z innymi rodzajami sił zbrojnych?

Projektowana nowelizacja oznacza de facto utrzymanie specjalnego statusu Wojsk Obrony Terytorialnej. Dziś są one jednym samodzielnym rodzajem sił zbrojnych, niepoporządkowanym ani Dowództwu Generalnemu RSZ ani Dowództwu Operacyjnemu RSZ. Zupełnie inaczej niż w przypadku Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych. Projektowane przepisy stanowią, że WOT będą jednym rodzajem sił zbrojnych poza zasięgiem szefa SGWP (z wyjątkiem planowania użycia WOT na wypadek kryzysu i wojny).

Cytowany zapis, że "do czasu osiągnięcia pełnej zdolności do działania przez Wojska Obrony Terytorialnej" ich dowódca będzie podlegał bezpośrednio szefowi MON pojawił się w projekcie stosunkowo niedawno. Jeszcze w wersji skierowanej do uzgodnień wewnątrz resortu mowa była po prostu o tym, że dowódca WOT podlega ministrowi (bez żadnych zastrzeżeń).

Wcale nie jest przesądzone, że taki zapis utrzyma się do czasu uchwalenia ustawy. Jak już zwracano uwagę w serwisie Defence24.pl, WOT stały się w debacie publicznej jednym z najbardziej kontrowersyjnych zagadnień dotyczących wojska. Gorąca dyskusja w parlamencie dotyczyła nawet przepisów odnoszących się do symboli tego nowego, powołanego w 2017 r. rodzaju sił zbrojnych. Niemal w ciemno można obstawiać, że podobnie będzie, gdy do Sejmu trafi projekt ustawy dotyczącej "małej" reformy systemu kierowania i dowodzenia. Można się też spodziewać, że niemal na pewno zostaną zgłoszone poprawki, które będą zmierzały do podporządkowania WOT szefowi SGWP już teraz, a nie w drugim etapie reformy systemu dowodzenia. Jeśli przedstawi je opozycja, prawie na pewno przepadną. Ale co jeśli takie zmiany zgłosi ktoś ze Zjednoczonej Prawicy? To pytanie jest tym bardziej zasadne, że wśród autorów projektu zmian w systemie dowodzenia są takiego zwolennicy rozwiązania.

Zasadne jest też pytanie, kto i w jaki sposób określi, że WOT osiągnęły "pełną zdolność do działania". Być może autor niniejszego tekstu jest w błędzie, ale najprawdopodobniej nie wynika to z przepisów rangi ustawy. Najpewniej stanowią o tym regulacje wojskowe. Czy to nie za mało jak na przesądzanie o sprawach regulowanych ustawą? I kto oraz w jaki sformalizowany sposób stwierdzi: "Dobrze, WOT są już w pełni gotowe"?

No i wreszcie, co po osiągnięciu przez WOT pełnej zdolności do działania? Komu zostaną podporządkowane? Szefowi SGWP czy DGRSZ? Projekt ustawy na te pytania nie odpowiada. Dla twórców reformy SKiD oczywiste jest, że jeśli wprowadzony zostanie drugi etap zmian, w ramach którego mają powstać osobne dowództwa rodzajów sił zbrojnych podporządkowane SGWP, Dowództwo WOT będzie jednym z nich, równym pozostałym. Natomiast jeśli nadal będą istniały połączone dowództwa rodzajów sił zbrojnych – generalne i operacyjne, to WOT zostaną podporządkowane DGRSZ. Jednak z przepisów projektu wcale to nie wynika.

Dlaczego reforma SKiD jest "mała"?

W marcu szef BBN Paweł Soloch zapowiedział, że reforma dowodzenia będzie rozłożona na etapy. Wskazywał on wówczas na chęć uniknięcia ryzyka ewentualnego zakłócenia funkcjonowania sił zbrojnych. – Rewolucyjne reformy nie służą armii – podkreślił wtedy Soloch. Kilka dni później prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych Andrzej Duda powiedział na odprawie kierowniczej kadry MON, że zmiany będą wprowadzane stopniowo.

Można to także wyczytać z uzasadnienia projektu ustawy ws. "małego" SKiD. – Wskazane zmiany powinny zostać przeprowadzone jak najszybciej. Jednakże na obecnym etapie należałoby ograniczyć je do niezbędnego minimum. O ile bowiem proces przywrócenia poprzedniej pozycji SG WP może być dokonany stosunkowo szybko, o tyle reaktywowanie stanowisk poszczególnych dowódców RSZ (wraz z dowództwami), z uwagi na fakt, iż wiąże się z poważnymi zmianami organizacyjno-kadrowymi oraz znaczącymi nakładami finansowymi, rozłożone zostanie w czasie – napisano w uzasadnieniu projektu ustawy.

Kolejne argumenty można wywnioskować z najnowszego, opublikowanego pod koniec kwietnia numeru wydawanego przez BBN kwartalnika "Bezpieczeństwo Narodowe". Płk Adam Brzozowski, zastępca dyrektora Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi gen. bryg. Jarosława Kraszewskiego, podkreśla w nim, że planowana obecnie reforma systemu kierowania i dowodzenia, podobnie jak ta z 2014 r., ma rewolucyjny charakter. – Dwie tak radykalne reformy systemu kierowania i dowodzenia, przeprowadzone w tak krótkich odstępach czasu, mogą walnie przyczynić się do jego paraliżu, a przynajmniej czasowej jego dysfunkcji – zauważa pułkownik. Dodaje więc, że warto rozważyć przeprowadzenie najpierw "małej" reformy, czyli rozwiązania pośredniego (częściowego), a dopiero w drugiej kolejności wprowadzenie rozwiązań docelowych. Ewolucyjny sposób przeprowadzenia reformy – argumentuje wicedyrektor z BBN – pozwoli uniknąć błędów i ponoszenia zbędnych strat kadrowych i materialnych.

Za przygotowanie drugiego etapu reformy systemu kierowania i dowodzenia ma odpowiadać Sztab Generalny WP. Prace mają ruszyć bez zbędnej zwłoki. Pytanie, jak długo potrwają. Kadencja parlamentu minęła już półmetek, a to nie sprzyja rewolucyjnym reformom.

KomentarzeLiczba komentarzy: 51
NN
wtorek, 5 czerwca 2018, 13:35

WOT to niezły pomysł, lecz czy nie lepszy byłby aby obecny rząd wpisał do Konstytucji uznanie przyrodzonego prawa każdego Polaka do posiadania broni jako element bezpieczeństwa państwa? Wyobraźcie sobie 15mln Polaków-cywili pod bronią, którzy gdy wróg zechce ich rozbroić lub prześladować wyjdą aby odpłacić im pięknym za nadobne. Obecne (jak i byłe) rządy warszawskie doskonale zdają sobie z tego sprawę i nie mają zamiaru uznać tego prawa Polaków. Dziwię się, że Polacy mający w nie tak dalekiej historii pamięć o zbrodniach rządu (również mieniącego się polskim) czy to podczas Poznańskiego Czerwca 56r, Pomorza w latach 80 czy pacyfikacji Kopalni Wujek nie domagają się by takie prawo było ich FILAREM demokracji.

Czesio
czwartek, 7 czerwca 2018, 23:31

Daj sobie spokój z mrzonkami. Przyznanie powszechnego prawa do posiadania bronii to droga do unicestwienia Polaków. Sami się wystrzelamy z pobudek politycznych albo po pijaku.

Lucek
czwartek, 7 czerwca 2018, 00:51

Niemcy do utrzymania porządku w okupowanej Polsce potrzebowali tylko 25 tysięcy żandarmów. I to jest fakt. Kolejny fakt jest taki. ze we wrześniu 1939 600 tysięcy zdrowych umundurowanych i uzbrojonych mężczyzn oddało się do niemieckiej i rosyjskiej niewoli. 150 ludzi majora Hubala przez dziesięciolecia służyło do tworzenia mitów o waleczności Polaków. Przestańcie karmić się złudzeniami o masowym oporze WOT.

ZZZ
piątek, 8 czerwca 2018, 09:57

Bzdura. Wg Williamsona, na terenie Generalnej Guberni stacjonowało zawsze co najmniej 50 000 policjantów i żandarmów niemieckich (w szczytowych momentach 80 000) oraz co najmniej 300 000 (w szczytowym okresie 550 000, nie licząc okresów, kiedy przez teren GGG przebiegał front) żołnierzy Wehrmachtu.

Jerzy
piątek, 8 czerwca 2018, 23:22

50 000 do pilnowania 35 milionów to i tak nieźle. 1 żandarm do pilnowani 700 ludzi. Po tym jak front wschodni w Rosji wydłużył się do tysięcy kilometrów, rozpoczęły sie działania w Afryce i na froncie zachodnim Wermachtu w Polsce już prawie nie było. Niemcy nie mogli tez wycofać udziałów wermachtu do Polski z frontu gdyz to natychmiast powodowałoby kolejny wyłom dokonany przez Armię czerwoną. Wermacht był w całości zajęty prowadzeniem wojny.

Lucek
czwartek, 7 czerwca 2018, 00:42

Prawo do posiadania broni jako element bezpieczeństwa państwa to mit i bajka. 95% osób zainteresowanych bronią zakupiłoby bron krótką do ochrony osobistej. Nie wiem w jaki sposób tacy entuzjaści uzbrojeni w \"pistoleciki\" mogliby skutecznie powstrzymać pancerne dywizje i oddziały piechoty zmotoryzowanej npla. Wbrew powszechnemu przekonaniu podstawowe szkolenie strzeleckie to najłatwiejszy element szkolenia wojskowego, ktory można zrealizować w ciągu tygodnia. Prawdziwe schody zaczynają się przy szkoleniu na nowoczesnym sprzęcie. Nawet takie proste sprawy jak posługiwanie sie mapą i współrzędnymi oraz orientacja w terenie to juz problem dla wielu amatorów wojska. O obsłudze nowoczesnej radiostacji juz nie wspomnę. Powszechny dostęp do broni ma minimalne znaczenie dla naszej obronności. Jesli juz to tylko powrót do powszechnego szkolenia rezerwy choćby w wymiarze minimalnym 3 miesięcy dla każdego zdrowego mężczyzny.

Seitz
niedziela, 3 czerwca 2018, 16:45

Dla wszystkich, którzy nie potrafią powstrzymać się przed uprawianiem polityki na forum tak fachowego portalu powtórzę. Nie neguj potrzeby posiadania żołnierzy. WOT to też żołnierz. Nie prywatna armia PiSu i nie zabiera pieniędzy wojsku. Jeszcze do końca nie wiesz jaki będzie efekt. Dopiero fundamenty stawiają a ty już narzekasz, że dach przecieka.

marian
niedziela, 3 czerwca 2018, 18:03

Ale to jest przecież portal w pewnym sensie polityczny. Nawet są tu działy :\"polityka obronna\", \"geopolityka\"

Seitz
niedziela, 3 czerwca 2018, 19:29

Polityczny w sensie geopolityki a nie partyjniactwa i przepychanek PO PiSowych.

marian
niedziela, 3 czerwca 2018, 22:50

Rozumiem. Też chciałbym czytać tylko sensowne wypowiedzi ;)

Realista
niedziela, 3 czerwca 2018, 05:30

nie chce robić tu analizy której nikt nie przeczyta ale patrząc między wierszami widać iż chodzi o rozgrywkę wewnątrz PIS,u Morawiecki idzie w politykę socjalna skoro sondaż się zgadza to jest nie do ruszenia a z Macierewiczem spalili opcje bo wojsko bo to 100-000 głosujących a nie 17 milionów i poszedł Błaszczak prezydent przez sady podpadł prezesowi i mamy roszady co do hierarchii dowodzenia widać tu wyraźnie ze jest to grupa przynajmniej na razie która w razie buntu wojska lub rady ocalenia narodowego robi za filar nie mowie ze kolumnę jedna czy druga WP lub WOT będzie pod rozkazami \"naszych\" zresztą Macier się z Dudą o to pożarli dodać aneks do wiecie czego i jest bigos ... dziwne rzeczy mogą na nas spaść przez USA i ich zakulisowych 1066 jest aktywne ... a JUST użyte w nieodpowiednim momencie trochę by tu na 200 lat zamieszało nie wiem jak państwo ale ja widzę tyle iż 2 % pkb na wojsko za co chwali nas prezydent USA starczy co najwyżej na pacyfikacje Ukraińców lub w.......nych Polaków bo i tak idzie na waciki naprawy dróg też kosztują w ZUS to studnia bez dna i trzeba cofać środki ... a związkowcy w obronnym to tez nie więcej niż 20-30 tyś osób bo w sumie poza 4-5 miejscami jest krater bo bombie penetrującej a nie przemysł ...

Kokogut
sobota, 9 czerwca 2018, 15:26

Nieskładna jest wypowiedź człowieka będącego pod wplywem.

PKP kargo
sobota, 2 czerwca 2018, 11:26

Wot w ogóle nie powinien podlegać, amatorom z SG... Tylko wojewodom i prezydentom dużych miast... Dlaczego ano dlatego, że dla wojewodów nie ma VIP samolotów oraz casy... Wszystko jest zarezerwowane dla sabotazystow z mon, wp, iu, wiejskiej...wszystko od pułkownika w górę da dyla... I z Madagaskaru będą gadać... Polacy bijmy się za wolna Polskę... Jeżeli dostanę pioruna w razie w... Daje dyla, chowam się w krzakach w krzesinach lub Okęciu i czekam na start VIP Boeinga i dopiero po oproznieniu skutecznym rury wracam do walki do kompanii karnej

wacek
piątek, 1 czerwca 2018, 14:57

Moim zdaniem dopuki ta formacja nie będzie podlegała Sztabowi Generalnemu nie powinna w nazwie używać \"Wojska\" lecz \"Jednostki Obrony Terytorialnej\",

seitz
piątek, 1 czerwca 2018, 11:04

WOT to mieszkańcy uzbrojeni w karabiny zamiast kamieni oraz wyrzutnie rakiet zamiast butelek z benzyną. WOT to pierwszy wniosek wyciągnięty przez naród z drugiej wojny światowej. WOT to dziesięciokrotnie tańszy żołnierz o przeszkoleniu 10 krotnie większym niż powstańczy harcerz. WOT to miejscowy patriota, a nie frontowy etatowiec. WOT to mieszkaniec przygotowany w czasach pokoju na czas wojny. Potrzebna jest kampania informacyjna żeby ludzie nie wygadywali takich głupot jak \"prywatna armia pisu\" albo \"Zabiorom piniondze prawdziwemu wojsku\"

realista
niedziela, 3 czerwca 2018, 03:27

Taki Ukrainski Wot pokazał co warte są te zgrupowania. Zniszczona miasta, miesiące strzelania w okrzyku z wrażeń i selfie z telefonów z frontu. Nie masz pojęcia co oznacza regularna armia, kiedy sztab i dzilania synchronizowane rozwiązują okupację miasta w tydzień jak było w Iraku i Afganistanie. Roczny koszt WOT to pociski manewrujące o zasięgu ponad 300 km zdolnych zniszczyć elektrownię jądrową albo lotnisko i stanowiska radarowe. 10 lat utrzymania WOT a Polska armia miałaby arsenał rakiet manewrujących

Seitz
niedziela, 3 czerwca 2018, 16:29

Dziesięć lat bez piwa i masz mercedesa. Ukraina nigdy nie miała WOT tylko majdanowcow w kaskach rowerowych z kamieniami i butelkami w ręku. Czyli zaprzeczenie WOT.

eytetged
niedziela, 3 czerwca 2018, 15:07

To policz jeszcze ile sprzętu kupilibyśmy, gdyby tak nie utrzymywać WOT przez 50, 100, 250 i 500 lat.

superglue
poniedziałek, 4 czerwca 2018, 10:49

To policz jeszcze ile sprzętu kupilibyśmy, gdyby tak nie utrzymywać ministerstw kultury, sportu, i polityki socjalnej pomocy dla nachodzcow pomocy dla Ukrainy itp

ZZZ
poniedziałek, 4 czerwca 2018, 09:55

A jakby w ogóle posłać wszystkich do cywila na 10 lat? Skumulowałoby się ponad 200 miliardów i wtedy to można byłoby robić zakupy!

Ochotnik wot
poniedziałek, 4 czerwca 2018, 00:31

Policz ile wydalismy na min. Kultury przez 50 itd lat

Zenek
sobota, 2 czerwca 2018, 02:12

nie \"zabiorom\" , tylko już zabrali. Nie wiem też skąd to 10 x tańszy i 10 x bardziej przeszkolony, pewnie jesteś dobrze poinformowany, albo zgadujesz. Strzelam że to drugie.

Seitz
sobota, 2 czerwca 2018, 16:23

Ja tylko tłumaczę ignorantom czym jest współczesna armia krajowa. Nie straciło regularne wojsko ani złotówki. Budżet WOT jest mniejszy niż całkowity ubiegłoroczny wzrost wydatków na wojsko. W sumie wydatki na WOT są w tym momencie 20 razy mniejsze niż całego wojska. Stopień przeszkolenia myślę, że będzie nieskończenie większy bo armia krajowa wogóle nie przeszła szkolenia. A ty nie strzelaj tylko policz sam. Nie bądź pożytecznym i...

ochotnik WOT
poniedziałek, 4 czerwca 2018, 13:41

budzet MON to okolo 40 mld pln, WOT to około 2 mld pln, nawet niech bedzie 4 mld pln, to skasowac dotacje dla zagranicznych firm, kin i teatrow, caly budzet państwa to około 100 mld $, wiec niech nie biadola

miki
piątek, 1 czerwca 2018, 18:40

Drogi forumowiczu jaką szanse przetrwania na współczesnym polu bitwy ma partyzantka leśna w dobie nowoczesnych radarów i systemów obserwacji w podczerwieni lub termowizji o satelitach nie wspominając. Polsce do obrony jest potrzebna armia może nie liczona w milionach, ale posiadająca przewagę technologiczną w uzbrojeniu nad potencjalnym przeciwnikiem.

---
sobota, 2 czerwca 2018, 02:20

Panie miki, a ja się pytam kto nas obroni jak znowu ktoś nas najedzie i zacznie gwałcić nasze kobiety i zabijać nasze dzieci? Armii operacyjnej mamy tyle co kto napłakał (na 100 tyś ponad tysiąc to np, lekarze, choć aktualnie jest z 400 wakatów). Liczy się każda osoba z karabinem w ręku, która w godzinie najazdu stawi opór (potem już jest za późno). Czy historia nic nas nie nauczyła? Kto jest przeciwko WOT lub jakiejkolwiek próbie zwiększenia obronności Polski jest albo idiotą, albo obcym agentem. Przypominam, że jesteśmy drugim pokoleniem (oprócz międzywojennego) które ma szanse dorosnąć bez garnizonów obcych wojsk na przestrzeni ostatnich 300 lat. Poza tym przypominam, że nastolatki (chłopcy i dziewczyny) z IDF dostaje karabin już trzeciego dnia służby i się z nim w ogóle nie rozstaje.

Seitz
sobota, 2 czerwca 2018, 02:13

Przeczytaj mądrzejszą dyskusję niż większość forumowych. Odnośnie WOT: \"do sparaliżowania oporu asymetrycznego (obrony terytorialnej) i pełnej kontroli danego terenu przeciwnik potrzebuje przewagi na poziomie 20 do 1\". Na 60 tysięcy terytorialsow potrzeba prawie 2 miliony ruskich żołnierzy. Czy to nie jest większy straszak niż regularna armia? http://www.defence24.pl/kryzys-myslenia-strategicznego-przeklada-sie-na-postrzeganie-wot-dyskusja-o-terytorialsach

JW2457
niedziela, 3 czerwca 2018, 00:35

To sa kompletne bzdury.Rosjanie potrafili kontrolowac zajete tereny za pomoca kilkudziesiecio-tysiecznych armii i korpusow bezpieczenstwa.I to w kilku krajach.Przez dziesiatki lat.Kto tego nie wie jest ignorantem nie znajacym najnowszej historii,a jesli ja zna to albo jest glupcem,albo dezinformatorem. ...Co nie oznacza,ze Ot jest niepotrzebne,ale nalezy sie opierac na faktach.

Varan
czwartek, 7 czerwca 2018, 07:51

JW2457, nic nie rozumiesz. WOT oprócz siły zbrojnej ma także zadanie zniechęcić i podrożyć koszty planowanego ataku na Polskę. Sama świadomość, że będą mieli do czynienia z dobrze wyszkolonym, uzbrojonym i zdeterminowanym patriotą, będzie powodowała kolejne policzenie kosztów, strat i zysków. Taki Putin będzie po prostu musiał wydać znacznie więcej pieniędzy, a i tak nie będzie pewny czy właściwie skalkulował ryzyko. Ponadto będzie się musiał pożegnać z szybkim zajęciem naszego terytorium i ponoszeniem dalszych, długotrwałych kosztów, także osobowych. Po prostu WOT to gotowy do partyzanckiego działania, wyposażony i nękający ustawicznie wróg na obcym terenie. Polska ma szansę i musi być dla nich drugim Afganistanem, zakończonym solidną porażką. Wszystko zależy od naszej determinacji w wyposażaniu i szkoleniu masowej ilości zdolnego do obrony i ataku z ukrycia żołnierza-patrioty (LOKALNEGO). Bo historia pokazała że oddziały wojsk zmotoryzowanych i pancernych mogą szybko zając nawet dużą częśc jakiego kraju, ale już utrzymać tę sytuację dłuzej to zupełnie coś innego niż zaskakujący atak silnie uzbrojonych oddziałów. Dynamika działań znacząco zwalnia, każdy chce w naturalny sposób odetchnąć, odpocząć i w końcu intensywne walki cichną. Zaczyna się proza życia i pojawia się probelm rozproszonych grup sił WOT, które nie dadzą im chwili spokoju i pewności, że zrobili już wszystko. Armia ruskich (czy tam innych niemców) ma ochotę wykonać zadanie i zakończyć wyczerpujące dzialania.A wtedy staje się słaba, bo wola walki upadła. Wszak wykonali, zrobili już swoje. A tu właśnie zostali znowu zaatakowani i to boleśnie. I o to chodzi, aby nie znali dnia ani godziny. To podnosi koszty. A te decydują w znaczący sposób. Wojnę rozgrywa się głównie w czasie pokoju. Potem tylko wyrównuje się rachunki.

Seitz
niedziela, 3 czerwca 2018, 16:33

Rosjanom udało się to w krajach w których nie było zorganizowanego oporu społeczeństwa. W Afganistanie na przykład nigdy im nie wyszło.

marian
piątek, 1 czerwca 2018, 23:50

Panie miki. A co stoi na przeszkodzie, aby współczesny partyzant używał radarów, podczerwieni, termowizji o satelitach nie wspominając. Może powstać taka sytuacja, że partyzantka będzie się opłacała, a może być wręcz przeciwnie. Ale lepiej być przygotowanym, niż nie być przygotowanym. Jakoś wojska operacyjne posiadają pododdziały rozpoznania, a nawet dalekiego rozpoznania, i jakoś muszą sobie poradzić z radarami, termowizją i satelitami. Stała obrona przed partyzantami na terenie całego kraju przez wiele miesięcy, czy lat jest dość kosztowna, a partyzant w dzień może iść do pracy, a nocą na akcje. Oczywiście nie zawsze partyzantka się opłaca, ale jeżeli ma się do wybory śmierć w obozie, albo szanse przeżycia z bronią w ręku, to co by Pan wybrał? A Historia się chyba jeszcze nie skończyła.

hhh
sobota, 2 czerwca 2018, 19:24

Panowie, na dzień dzisiejszy poziom wyszkolenia WOT to katastrofa!!! To przytyk dla wojsk operacyjnych. Odnośnie 60k żołnierzy kontra 2 kk żołnierzy przeciwnika, wystarczy sterroryzować ludność i skończy się wojowanie WOT tak jak kiedyś AK. Na koniec, jestem zwolennikiem WOT, popieram argumenty, że lepiej mieć jak najwięcej osób wyszkolonych, a morale i broń znajdą sie same.

Seitz
niedziela, 3 czerwca 2018, 02:10

Poziom wyszkolenia na dzień dzisiejszy? O czym ty mówisz. Przecież WOT dopiero startuje. Armia Krajowa była masakrycznie wyposażona i wogóle nie szkolona, a zdobywała kolejne dzielnice Warszawy. Dzisiejszy wróg przekroczy granicę licząc na opieszałość naszych sojuszników i wtedy zobaczy 60 tysięcy mieszkańców pod bronią z dnia na dzień bez powszechnej mobilizacji i nie licząc powiedzmy 160 tysięcznej armii zawodowej.

ZZZ
środa, 6 czerwca 2018, 13:08

I wówczas wróg zaproponuje tym tysiącom mieszkańców: 1500 zł na każde dziecko oraz wiek emerytalny 50 lat.

ZZZ
piątek, 8 czerwca 2018, 09:58

Tylko ciekawe, skąd na to weźmie pieniądze.

db+
środa, 6 czerwca 2018, 01:35

\"Armia Krajowa prawie wygrała powstanie\", \"zdobywała kolejne dzielnice Warszawy\". Skąd Ty bierzesz te rewelacje?

marian
niedziela, 3 czerwca 2018, 00:09

Ale prawie każda wojna opiera się na terrorze. Równie dobrze przeciwnik, przed napadem na nas, może wysłać komunikat do żołnierzy wojsk operacyjnych jak i innych służb, że jakakolwiek forma oporu skończy się źle dla ich rodzin po przejęciu terenu. Ilu znajdzie się wtedy odważnych? Patrząc na to w ten sposób nie warto w ogóle nawet zabierać się do obrony.

Tom
czwartek, 31 maja 2018, 16:34

Na szczęście. Czego SGWP się nie dotknie to usycha.

ZZZ
czwartek, 31 maja 2018, 11:39

Zbudowany na ciężkie miliardy złotych WOT będzie podlegał ministrowi ON? Prywatna armia PiS? Polska to coraz dziwniejszy kraj.

Podbipieta
piątek, 1 czerwca 2018, 11:13

I bardzo dobrze bo wojskowi tak by zbudowali WOT jak kupują Mustangi.

ZZZ
wtorek, 5 czerwca 2018, 15:46

Przecież WOT jest budowany przez wojskowych. Kukuła jest cywilem?

Seitz
niedziela, 3 czerwca 2018, 23:55

Kiedyś ktoś mądry powiedział \"To nasze polskie państwo.Ja je zawsze szanować będę bez wzgledu na to kto rządzi.Byleby było niezawisłe.\" I za to go cenię.

ZZZ
wtorek, 5 czerwca 2018, 15:47

Na szczęście komuchów z PiS szanować nie muszę.

ZZZ
piątek, 1 czerwca 2018, 21:15

Zacznijmy od tego, że geniusze pokroju gen. Różańskiego dalej twierdzą, że NSR był genialnym pomysłem i postulują przerobienie WOT na NSR.

ZZZ
wtorek, 5 czerwca 2018, 15:49

Wmawianie dzieciakom że będą walczyć ze Specnazem to przejaw inteligencji, jak rozumiem.

ZZZ
środa, 6 czerwca 2018, 11:24

Ma Pan w ogóle jakiekolwiek pojęcie o taktyce zwalczania grup dywersyjnych?

ROBERT T
piątek, 1 czerwca 2018, 14:58

SKORO KWOTA PRZEKROCZONA JEST 2 KROTNIE PRZEZ OFERENTA, TO PAN BY KUPIŁ TE OFEROWANE MUSTANGI?

Pragmatyk
środa, 30 maja 2018, 19:05

Co do WOT to ciekawy zapis - zatem co oznacza pełna zdolność do działania?

Ska
czwartek, 31 maja 2018, 14:40

To znaczy wszystkie brygady OT osiągną gotowość do podjęcia działań (odpowiednie ukompletowanie, sprzęt, wyszkolenie) - termin określony jest dla każdej brygady.

rumtumtum
sobota, 2 czerwca 2018, 00:05

A termin osiągnięcia gotowości można przekładać w nieskończoność. PiS ma swoją armię. Brawo Wy!

ZZZ
poniedziałek, 4 czerwca 2018, 09:57

Gratulacje, wykazał się Pan zupełnym brakiem znajomości pragmatyki w MON i WP. Każda nowo formowana jednostka ma wyznaczony jakiś termin. I w każdym przypadku można ten termin zmienić.

db+
piątek, 1 czerwca 2018, 20:37

Czyli co najmniej do początku 2022 (a patrząc na opóźnienie formowania WOT względem harmonogramu lekko licząc ze dwa lata dłużej) kilkadziesiąt tysięcy uzbrojonych ludzi będzie podlegać prezesowi jednej z partii politycznych. Ciekawy wariant demokracji.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama