Reklama

USA: chrzest „bojowy” superszybkich pocisków artylerii okrętowej

10 stycznia 2019, 12:46
180804-N-LI768-1218
Strzelanie z armaty Mark 45 niszczyciela USS „Dewey” przeprowadzone 4 sierpnia 2018 r. w czasie ćwiczeń RIMPAC 2018. Fot. D. Langer/US Navy

Amerykańska marynarka wojenna bez rozgłosu przeprowadziła z sukcesem strzelanie superszybkimi pociskami z armaty Mk 45 mod 4 kalibru 127 mm na niszczycielu rakietowym USS Dewey (typu Arleigh Burke)Wykorzystywane w czasie testów superszybkie, kierowane pociski HVP zostały opracowane na bazie podobnej amunicji zaprojektowanej wcześniej dla przyszłych dział elektromagnetycznych.

Zgodnie z informacjami ujawnionymi przez USNI News, z niszczyciela USS „Dewey” wystrzelono w sumie dwadzieścia pocisków HVP (Hyper Velocity Projectiles). Jest to amunicja precyzyjna (wyposażona w stery i system naprowadzania) oraz bardzo szybka, lecąca z prędkością ponad Mach 3. Wybór armaty Mk 45 był nieprzypadkowy, ponieważ udowodniono w ten sposób możliwość wykorzystania nowej amunicji na wszystkich okrętach posiadających ten system uzbrojenia artyleryjskiego.

A są to nie tylko amerykańskie niszczyciele typu Arleigh Burke i krążowniki typu Ticonderoga, ale również wiele innych, zagranicznych jednostek pływających, w tym: tureckie i greckie fregaty typu MEKO 200, nowozelandzkie i australijskie fregaty typu Anzac, tajskie fregaty typu Naresuan, hiszpańskie fregaty typu Alvaro de Bazan, australijskie niszczyciele typu Hobart, duńskie okręty dowodzenia i wsparcia typu Absalon, południowokoreańskie fregaty typu Inchen oraz niszczyciele typu Sejong the Great i Chungmugong Yi Sun-sin, japońskie niszczyciele typu Atago i Akizuki oraz tajwańskie niszczyciele typu Kee Lung.

image
Wizja artystyczna pocisku HVP. Fot. BAE Systems

Niebagatelne znaczenie miało również miejsce przeprowadzenia testów nowych pocisków. Amerykanie zorganizowali je bowiem latem 2018 r. podczas jednego z epizodów międzynarodowego ćwiczenia Rim of the Pacific (RIMPAC). Świadkami strzelania byli więc na pewno reprezentanci wielu państw biorących udział w tych manewrach: w tym prawdopodobnie z Japonii, Australii, Nowej Zelandii oraz Korei Południowej. Specjalistom pokazano, że ponad czterdziestoletni system artyleryjski może otrzymać zupełnie nowe możliwości.

Wykorzystywane w czasie testów superszybkie, kierowane pociski HVP zostały opracowane na bazie podobnej amunicji zaprojektowanej wcześniej dla przyszłych, amerykańskich dział elektromagnetycznych. Otrzymano w ten sposób tańszy niż rakieta środek zwalczania tak wymagających celów jak np. duże, bezzałogowe aparaty latające, czy też pociski manewrujące. Amerykanie już porównują koszty użycia pocisków HVP do np. ceny obecnie wykorzystanych, okrętowych, rakietowych systemów samoobrony, opartych np. o rakiety SM-2, ESSM czy RAM.

Wskazują przy tym na konkretne przykłady, w tym na atak przeprowadzony na amerykańskie okręty na Morzu Czerwonym w październiku 2016 roku. By zniszczyć dwie rakiety odpalone przez szyickich rebeliantów w Jemenie trzeba było wystrzelić aż trzy rakiety z niszczyciela USS „Mason” oraz użyć ładunków dipoli z systemu zakłóceń Nulka. Wykorzystane wtedy przez Amerykanów dwie rakiety SM-2 i jedna ESSM wyceniono na ponad 5 milionów dolarów. Pociski HVP kosztowałyby wielokrotnie taniej, bo od 75 do 100 tysięcy dolarów za sztukę.

image
Rodzina pocisków HVP proponowanych przez koncern BAE Systems do armat kalibru 127 mm, 155 mm i dział elektromagnetycznych. Fot. BAE Systems

Do tego należy doliczyć niewątpliwe zalety, jakimi są: większy zasięg armaty Mk45 (ponad 80 km), duża szybkostrzelność (16-20 strzałów na minutę), duża ilość amunicji przechowywanej na pokładzie okrętów (na niszczycielach typu Arleigh Burke to ponad 600 sztuk) i łatwość jej uzupełnienia – także na morzu. Daje to możliwość długotrwałego angażowania się w działania w oddaleniu od własnych baz – w tym te prowadzone przeciwko celom lądowym.

To właśnie te dodatnie cechy powodują, że Amerykanie chcą rozszerzyć zakres stosowania pocisków HVP, przygotowując ich wersję również dla armat kalibru 155 mm. Jest to szczególnie ważne dla niszczycieli typu Zumwalt, z których każdy jest uzbrojony w dwa systemy artyleryjskie AGS (Advanced Gun System). Ich wykorzystanie stanęło pod znakiem zapytania po anulowaniu przez amerykańską marynarkę wojenną planów zakupu pocisków dalekiego zasięgu LRLAP - Long-Range Land Attack Projectile (po tym jak ich cena jednostkowa urosła do 800 tysięcy dolarów za sztukę). Dziesięciokrotnie tańsze pociski HVP mogą teraz usunąć ten problem. Ale na obecnych pracach mogą też skorzystać armaty kalibru 155 mm wykorzystywane przez Piechotę Morską (M777) i samobieżne haubice M109 będące na uzbrojeniu wojsk lądowych USA.

Amerykańska marynarka wojenna na razie nie chce udzielać jakichkolwiek informacji na temat strzelań z wykorzystaniem HVP poza jedynie potwierdzeniem, że do testów ogniowych doszło w czasie manewrów RIMPAC 2018.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 33
Reklama
Davien
piątek, 18 stycznia 2019, 16:54

Anda biorac pod uwage ze taki NASAMS/NASAMS-2 w przeciwiństwie do TOR-a Pancira czy Buk-a działa całkowicie pasywnie, może uzywac kilku rodzajów pocisków zarówno samonaprowadzających się na radar jak i z głowica IIR, ma znacznie większe mozliwosci zwalczania celów, może atakowac cele wykryte przez dowolny inny środek obserwacji pola walki dzięki wbudowanemy datalinkowi to akurat rosyjskie systemy wygladaja to dość prymitywnie:))

anda
piątek, 18 stycznia 2019, 00:06

Davien zgadzam się z tobą, że amerykańskie odpowiedniki rosyjskich systemów przeciwlotniczych są najlepsze na świecie biją je na głowę pod względem kosztów produkcji, utrzymania a co do innych parametrów to jest akurat na odwrót

Davien
czwartek, 17 stycznia 2019, 07:01

No to obalamy mity funka:)) System C-RAM enturion moze niszczyc granaty możdzierzowe i zwykłe pociski z haubic ale nie pociski HVP. System ASOP Afganit nie zwalcza podkalibrowych, to na razie może Iron Fist a systemy ASOP działaja na zasięgu metrów wiec funku miłego kompromitowania sie. USA jak najbardziej posiada odpowiednik Buk-a znacznie od niego lepszy czyli NASAMS, który w zależności od uzytych pocisków może też zastapić TOR-a czy Pancyra, a ani TOR, ani Pancyr rakiet zwalczac nie potrafia. No i tyle zostało z twoich mitów funku:)

Fanklub Daviena
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 18:42

@Davien: jak ktoś potrafi, to właśnie Rosja (vide wyprzedzenie USA w technologiach rakietowych i hipersonicznych), ale tego nie robi z powodów które wyjaśniłem, ale których nie ogarniasz. Co nie przeszkadza ci kłamać jak zwykle: "Pocisków artyleryjskich funku nie zestrzelisz, a twoje rakiety bez problemu" - tak się składa, że pociski artyleryjskie zestrzelić jest łatwiej, bo w przeciwieństwie do rakiet, poruszają się po przewidywalnej trajektorii balistycznej. Dlatego " The Centurion™ Weapon System mission represents a revolutionary approach to countering insurgent activities by intercepting rockets, artillery and mortar rounds in the air before impact" - czyli co Davienku, tym razem Raytheon kłamie, że potrafi zestrzeliwać pociski artyleryjskie? I jak się nie da, jak T-14 ma system aktywnej obrony niszczący nadlatujące pociski podkalibrowe, które mają, jak pisałem, zbliżoną prędkość do pocisków z artykułu, a Niemcy również pracują nad takim systemem? No ale nasz forumowy "znafca" tajnych danych jak RCS F-22 i Su-57 czy zasięgów ich radarów, "wie lepiej", że się "nie da". I świetnie wiesz Davienku, że USA nie ma odpowiedników Pancyra czy Tora, nie mówiąc o Buku i rosyjskich rakiet zestrzeliwać nie potrafi. Powiedz Davienku, bo znasz się lepiej: kiedy jak coś Raytheon pisze, to podaje prawdę, a kiedy jak coś Raytheon podaje, to kłamie? Po czym to rozpoznać? Po tym, że jak podaje to co ty, to mówi prawdę, a jak nie tak jak ty, to kłamie? :)

Davien
niedziela, 13 stycznia 2019, 11:57

Funku, to że Rosja nie potrafi takiej amunicji zrobic nie znaczy ze reszta świata jest tak zacofana:) Ta jak piszesz "głupia " amunicja wymaga olbrzymiej ilości wystrzelonych pocisków by osiagnac cel, co dzisiaj przy radarach artyleryskich oznacza szybki koniec takiej artylerii. Pocisków artyleryjskich funku nie zestrzelisz, a twoje rakiety bez problemu:)

WastePL
piątek, 11 stycznia 2019, 23:18

Panie @ghfghfgh. 1. Nie mamy Kryli, nie mamy tylu Krabów, Nie mamy "luźnych" 10-15 mld, nie mamy tego jakiegoś rozpoznania i naprowadzania. Jeżeli to miała być absolutnie największa zaleta, to mógłbym sobie darować następne punkty, ale co tam. 2. "Odporna na atak wyprzedzający (...)". Serio pan uważa, że nasz potencjalny wróg nie zauważy wyprowadzenia na pozycje bojowe kilkuset jednostek sprzętu w pobliżu własnych granic? 3. "Przeciwnik musi się liczyć z trudnymi do oszacowania, ale na pewno znacznymi stratami (...)" itp, itd. Rozumiem, że pana zdaniem my nie musimy się z takimi stratami liczyć? 4. "Dodatkowa zaleta, jeśli rozmieści się te Kryle w całym kraju (...)". Jeżeli pan rozmieści Kryle w całym kraju, to jak pan chce zagrozić Obwodowi Kaliningradzkiemu?

Fanklub Daviena
piątek, 11 stycznia 2019, 17:34

To kolejny nieprzemyślany pomysł USA i skończy jak podobne nieprzemyślane pomysły, np. granatnik XM25 CDTE, czyli jako kosztowny przerost formy nad treścią. JEDYNĄ zaletą artylerii lufowej względem rakiet jest możliwość względnie celnego strzelania tanią, "głupią" amunicją. Tylko to usprawiedliwia wysoki koszt lufy i reszty konstrukcji armaty względem tanich prowadnic rakietowych. Kiedy jednak zaczyna się nabijać metkę z ceną amunicji poprzez jej układy naprowadzania, sterowania, napędowe itp. ta zaleta znika i pojawia się pytanie dlaczego nie rakieta? 3 Machy a nawet więcej, to żaden wyczyn dla pocisków rakietowych a przy układach naprowadzania znika największy problem artylerii rakietowej - niska celność "głupich" rakiet.

Napoleon
piątek, 11 stycznia 2019, 15:13

@Stary Grzyb, z naszymi elitami niestety nic się nie da. Nie mam pomysłu co musiało by się wydarzyć. Od kilkunastu lat mówi się o podstawowych brakach, a my kolejny raz z motyką na słońce, zamiast postawić na nasycenie kupujemy pojedyncze sztuki bo nowoczesne i w standardzie NATO lub jak kto woli USA. Jakby naprawdę przemyślano PMT 2013 mielibyśmy już rzeczy o których piszesz plus wszelkie drony, a za 4 lata można byłoby na spokojnie podchodzić do Wisły, Homara i Harpi, mając topowe wojska lądowe. Gospodarka przez inwestycje w krajowy przemysł obronny podskoczyła by znacząco bo jednak jest różnica czy wydajemy 12mld w kraju czy za granicą. Pozdrawiam

Extern
piątek, 11 stycznia 2019, 13:18

@Davien: naprowadzanie tego to raczej nie GPS/INS, tylko ponieważ to wcześniej siedziało w railgunie to prawdopodobnie coś prostszego, pewnie radiokomendowe na podstawie wskazań radaru.

Stary Grzyb
piątek, 11 stycznia 2019, 12:33

Do "Napoleon". W tym problem, że wiele rzeczy można - od rozwoju pocisków 155 mm ze zintegrowanym silnikiem strumieniowym, przez amerykańsko-norweską kierowaną rakietobombę o zasięgu 150 km wystrzeliwaną z prostych kontenerów startowych, rozwój głowic kasetowych, ładunków paliwowo-powietrznych, przez wdrożenie działającej amunicji ppanc. kalibru 125 mm, odpornych na boczny wiatr głowic tandemowych i termobarycznych do RPG-7 (jak znalazł dla WOT), po dodanie drugiego stopnia do rakiet "Piorun" i umieszczenie zrakietyzowanych "Loar" na podwoziach części T-72. Mnóstwo można, ale "niedasie". Pozdrawiam.

Rob
piątek, 11 stycznia 2019, 11:53

Ja rozumiem ze nie ktorym ''kanapowym generalom'' czytanie ze zrozumieniem moze sprawiac klopoty, autor pisze czarno na bialym ''Wykorzystywane w czasie testow superszybkie, KIEROWANE pociski, zostaly opracowane jak podobna amonicja opracowana dla dzial elektromagnetycznych''

ghfghfgh
piątek, 11 stycznia 2019, 11:19

@Stary Grzyb - popieram. Zalety tej koncepcji to: 1. Jest całkowicie wykonalna, właściwie prawie wszystko już mamy. Koszt w zaokrągleniu 10MLD-15MLD (Do Kryli trzeba dodać jeszcze jakieś rozpoznanie i naprowadzanie) , całkowicie do przyjęcia. Jest to ABSOLUTNIE największa zaleta. 2. Odporna na atak wyprzedzający, nawet przy użyciu taktycznej broni jądrowej - przeciwnik nie może liczyć, że wyeliminuje większą część potencjału w ataku wyprzedzającm, co zdecydowanie podnosi próg decyzji o ataku. 3. Przeciwnik musi się liczyć z trudnymi do oszacowania, ale na pewno znacznymi stratami, łącznie z ryzykiem tak zwanego pyrrusowego zwycięstwa (Wygrał, ale poniósł takie straty, że w sumie przegrał). To także zwiększa próg decyzji o ataku. (Jesli chodzi o minimalną siłę ognia tego rozwiązania to szacuję, że trzeba zaorać Kaliningrad + nowo formowaną Armię Gwardyjską - przy dużym prawdopodobieństwie takiego zdażenia, ataku nie będzie. 4. Dodatkowa zaleta, jeśli rozmieści się te Kryle w całym kraju, zmniejsza to ilość, żołnierzy potrzebnych w OT. W takim wypadku niewielkie oddziały OT (wystarczy 1-3 osoby) wykrywają przeciwnika i podają namiary, resztę ogaraniają Kryle.

GUMIŚ
piątek, 11 stycznia 2019, 10:26

Te pociski służą do zwalczania rakiet manewrujących i dronów , które są dużym zagrożeniem dla okrętów. Stosowanie tradycyjnych rakiet plotn. w tym celu jest bardzo kosztowne w przeciwieństwie do użycia wielokrotnie tańszych precyzyjnych pocisków artyleryjskich. Ciekawe kiedy USA zastosują takie rozwiązania dla wojsk lądowych.

Davien
piątek, 11 stycznia 2019, 07:39

Panie bez podziwu: Tyle że APFSDS-T nie sa kierowane, nie maja zasięgu ponad 80km, nie przenosza ładunku wybuchowego i nadaja sie własciwie tylko do zwalczania czołgów. Istotnie, powyzej 2km/s prochem nic sie raczej nie rozpedzi

Davien
piątek, 11 stycznia 2019, 07:36

Panie anda, nawet na ilustracjach widac że HVP ma powierzchnie aerodynamiczne słuzące do sterowania. Z opisu wynika że predkość wynosi ponad Mach 3 podczas lotu wiec wylotowa jest na pewno wyzsza. Co do naprowadzania to do wyboru, do koloru ale zapewne GPS/INS z optronicznym w fazie terminalnej Panie Anda zwalczanie takiego pocisku jest praktycznie niemozliwe, bo nikt nie produkuje systemów OPL zestzreliwujacych pociski artyleryjskie

haha
czwartek, 10 stycznia 2019, 23:17

Te pociski wyglądają na kinetyczne w sabotach i jeśli ktoś porównuje to do Himarsa to albo jest trolem albo nie wie o czym pisze.

Stary Grzyb
czwartek, 10 stycznia 2019, 23:12

Do "WastePL". Pisałem wyraźnie o "Krylu" z automatem ładowania, bo każdy inny jest nonsensem. Przy rozśrodkowanym rozmieszczeniu takich dział i nowoczesnym systemie kierowania ogniem (czyli jednolicie zarządzającym koncentracjami ognia prowadzonego z tych rozśrodkowanych w terenie dział) przeciwdziałanie będzie bardzo trudne - oczywiście pod warunkiem rozmieszczenia odpowiednio dużej liczby armat. Poza tym - pisałem o "Krylach", bo są tańsze niż "Kraby", co ma znaczenie w naszych warunkach budżetowych, ale warto pamiętać, że np. Korea Płd. ma ponad 1.000 haubic K9 Thunder - i to jest liczba, która w połączeniu z omawianymi w artykule pociskami (w odpowiedniej liczbie) pozwalałaby w naszych warunkach zrobić, w razie potrzeby, należyty porządek w okolicy.

df
czwartek, 10 stycznia 2019, 22:24

Taki system jest także dla OTO Melara 76 mm i nazywa się Strales, Dart. Wystarczy doczepić antenę, zintegrować system z BMS okrętu, nie trzeba przerabiać armaty. Przydałby się dla polskiego Ślązaka. To system półaktywnie naprowadzanych kierowanych pocisków w dosyć wąskiej wiązce napewno nie nadaje się do zwalczania wysoko manewrujących celów ale do niszczenia pocisków przeciwokrętowych takich jak poddźwiękowy Kh35 Uran ale teoretycznie też Onyx, Granit itp. Takie pociski przeciwokrętowe działają w rojach - salwa z Bastionu-P to rój kilku pocisków w tym jeden aktywny .. Amerykanie chcą niskokosztowo zwalczać saturacyjne zagrożenia na morzu budując jeszcze jedną linię obrony. To tym bardziej pokazuje jakim absurdem byłoby kupno Adelaid lub inwestycja w ESSM block 1 bez aktywnego radaru. Ślązak to musi być minimum: 1. linia KDA 35mm + amubicja programowalna 2. CAMM naprowadzany aktywnie 3. (opcjonalnie) Strales (Dart)

Napoleon
czwartek, 10 stycznia 2019, 22:03

@MAZU, a czy te pociski są już w seryjnej produkcji? Cena jest wynikiem spekulacji póki co. Prawdopodobnie bazuje jak zwykle na kosztach programu plus ilości wyprodukowanej amunicji - zresztą to chyba ciągle manufaktura. Pozdrawiam

Marek1
czwartek, 10 stycznia 2019, 20:39

Takie precyzyjne HVP z zasiegiem 80-90 km dla Krabów zamiast starego szajsu GMLRS z Himarsa za kosmiczna kasę dla LM ... echhhh rozmarzyłem się ;)). PGZ od kilku lat NIE jest w stanie skopiować nawet starego już Kwytnika z Ukrainy, a ja tu pitolę o HPV ... ;)))))

anda
czwartek, 10 stycznia 2019, 20:13

Panie Maksymilianie tytuł rewelacyjny ale czy prawdziwy? 3 macha to 3660 km/h / w przybliżeniu bo to zależy od czynników atmosferycznych / 3660 km/h 3660 km : 3600 s 1,016 km/s 1016 m/s. Moja armata 85 mm - pocisk przeciwpancerny to prędkość początkowa 1050 m/s więc nie jest to żadna rewelacja. Teraz pytanie czy te 3 m to utrzymywane jest na całej trasie? czy tylko jest to prędkość wylotowa? Jak na całej trasie to faktycznie rewelacja ale jak ją utrzymują? Jakoś nie słychać o wynalezieniu super wydajnego paliwa rakietowego, a odpowiednie ukształtowanie aerodynamiczne raczej wyklucza możliwość jego sterowania. Jak jest naprowadzany na cel? czy ma może własny radar czy musi współpracowac z innymi środkami? Zwalczanie takiego pocisku na dystansie kilku km jest piekielnie trudne ale na maksymalnym zasięgu przy tej prędkości pocisku nie stanowi problemu / czas dolotu to 78 s zakładając utrzymanie stałej prędkości na całym dystansie /. Owszem, może to być doskonała amunicja na przeciwnika nie posiadającego odpowiedniej techniki ale dla Chin czy Rosji nie stanowi to większego problemu.

WastePL
czwartek, 10 stycznia 2019, 19:53

Superszybkie? 3 Ma to ok. 1050 m/s. Czyli jakieś 7,5% szybciej niż standardowy pocisk wystrzeliwany z Kraba czy PZH 2000. @Stary Grzyb, proponuję sprawdzić jaka jest szybkostrzelność Kryla. No i, jak rozumiem, zakładasz, że w czasie tego ostrzału wróg śpi i nie podejmuje żadnych działań.

Napoleon
czwartek, 10 stycznia 2019, 18:34

@Stary Grzybie, dokładnie tak jak piszesz. Rozwijać tego typu amunicje w kraju można i nie ma z tym najmniejszego problemu. Niestety zawrót głowy i erekcje sprawiają nam tylko rakiety czym większa i bardziej wszechmogąca tym większa i dłuższa przyjemność z ekscytacji produktem, który w naszych warunkach będzie akurat mało użyteczny.

Fxx
czwartek, 10 stycznia 2019, 17:46

Przy takim zasięgu problemem staję się naprowadzanie - co z tego że można razić cele odległe o 100 km skoro przy [stosunkowo] niewielkiej sile rażenia trzeba znać pozycję celu co do 10-20 metrów, a żadnych systemów samonaprowadzających nie ma. To dobre [bardzo dobre nawet!] do niszczenia celów nieruchomych lub bardzo dużych [lotniskowiec, tankowiec] ale już trafienie manewrującego niszczyciela może być problemem nawet na 60 km. Dobrze chociaż że pociski tanie to można strzelać salwami.

mc.
czwartek, 10 stycznia 2019, 16:46

Oczywiście że to pieśń przyszłości, ale - kaliber 127 mm na czołgach i taki pocisk...

Szymon
czwartek, 10 stycznia 2019, 16:39

Nie zdziwiłbym się, jak się niedługo okaże, że mają przetestowaną również bez rozgłosu broń hipersoniczną.

bez nabożnego podziwu
czwartek, 10 stycznia 2019, 16:20

@Byki: Niepowalający postęp. "Ponad 3 Machy"? Podkalibrowe pociski z armat współczesnych czołgów osiągają prawie 5, w eksperymentach 6 Machów. Nic nadzwyczajnego w tych pociskach nie widzę. I szczerze to szybszych od tych przeciwpancernych raczej się nie spodziewam z armat prochowych, bo prawo zachowania pędu raczej to uniemożliwi (limitem jest szybkość spalania się prochu).

wróbel
czwartek, 10 stycznia 2019, 16:18

Liczę że u nas już się pracuje nad podobną amunicją kalibru 23 mm ;))))

Jol
czwartek, 10 stycznia 2019, 16:18

Wszysto prawda jeżeli ta armata ma wspomaganie elektromagnetyczne. Ale o tym niema ani słowa.

Byki
czwartek, 10 stycznia 2019, 15:13

I to jest postęp

Stary Grzyb
czwartek, 10 stycznia 2019, 15:03

No proszę. I tak oto, na dodatek "bez rozgłosu", okazało się, że USA dysponują systemem superszybkich, precyzyjnie kierowanych, dysponujących zasięgiem od 80 (dla kalibru 127 mm) do pewnie dobrze ponad 100 kilometrów (dla kalibru 155 mm), zabieranych przez okręty w wielkiej liczbie i na dodatek bardzo tanich (w relacji do swoich możliwości) pocisków, które w krótkiej (2 -3 pociski) salwie mogą zniszczyć każdy cel aerodynamiczny, a w długiej (powiedzmy 25 pocisków wystrzelonych w ciągu 90 sekund w trybie MLSI) zmienić w płonący wrak dowolny cel nawodny (z wyjątkiem pancernika, czy ciężkiego lotniskowca chronionego przez grupę bojową). Long live USA! A swoją drogą, gdyby tak wreszcie udało się wyprodukować i wdrożyć do służby z 500 "Kryli" (oczywiście z automatem ładowania, inne pomysły to nonsens) i kupić do nich po 100 takich pocisków na lufę, to całkowicie wyobrażalnym, choć znacznym, kosztem 5 - 7 mld USD Polska uzyskałaby wreszcie jakąś elementarną siłę odstraszania, w postaci zdolności zaorania potencjału militarnego Obwodu Kaliningradzkiego oraz szeroko rozumianych podejść do przesmyku suwalskiego i podstaw wyjściowych z kierunku białoruskiego (to na wypadek, gdyby Wowie udało się "wyzwolić" Białoruś i uczynić ją rejonem koncentracji sił rosyjskich) w ciągu 10 minut od chwili wydania rozkazu otwarcia ognia.

Hobbysta
czwartek, 10 stycznia 2019, 14:54

Czy są takie dla kalibru 76 mm?

MAZU
czwartek, 10 stycznia 2019, 14:42

Zastanówmy się. Cena LRLAP to prawie milion dolarów. Prawie tyle co rakieta Tomahawk, od której jest 8-krotnie szybszy, ale też 15 razy mniejszy (ma też 10 razy mniejszy zasięg). HVP jest jeszcze mniejszy, ale też i 10 razy tańszy, a pomimo to jest to jednak strasznie dużo jak na takiej klasy amunicję, szczególnie przy strzelaniu "seriami". Realna cena powinna być 10 razy mniejsza. Nasuwa się zatem pytanie, kto tak doi amerykańskiego podatnika. M

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama