System IFF był i powinien być produkowany w Polsce

31 października 2016, 10:01
Antena interrogatora systemu IFF dalekiego zasięgu umieszczona nad anteną radaru TRD-15 wchodzącego w skład Morskiej Jednostki Rakietowej – fot. M.Dura
Antena interrogatora systemu IFF krótkiego zasięgu umieszczona nad głowicą optoelektroniczną systemu kierowania ogniem artyleryjskim – fot. M.Dura
Strzelec przenośnego zestawu przeciwlotniczego Grom z zestawem interrogatora krótkiego zasięgu IKZ-02 – fot. M.Dura
Antena interrogatora (z ośmioma pomarańczowymi elementami) i transpondera (niewielki walec ponad najwyżej położoną radiową anteną UKF) systemu IFF Mark XII na okręcie rakietowym ORP „Metalowiec” – fot. M.Dura
Transponder TRN-50 – fot. PIT-RADWAR
Transponder TRL-50 – fot. PIT-RADWAR
Interrogator IDZ-50 – fot. PIT-RADWAR
Interrogator ISZ-50 – fot. PIT-RADWAR
Szyfrator KIN-2 – fot. PIT-RADWAR
Interrogator SA10M2E – fot. PIT-RADWAR
Interrogator ISZ-01 – fot. PIT-RADWAR

Wymiana systemu identyfikacji „swój-obcy” IFF (Identification Friend or Foe) była jednym z najważniejszych zadań, jakie postawiono przed Siłami Zbrojnymi RP po rozpadzie Układu Warszawskiego. Dzięki programowi „Supraśl” zadanie to nie tylko zostało wykonane, ale – co najważniejsze – praktycznie cały sprzęt został dostarczony przez polski przemysł. Taki sposób działania w przypadku systemów identyfikacji (albo „systemu IFF”) powinien stać się regułą.

System identyfikacji „swój-obcy” wykorzystuje się w celu rozróżnienia sił własnych od sił przeciwnika i obiektów neutralnych. To dlatego uważa się go za element decydujący zarówno o suwerenności, jak i wskazujący na przynależność koalicyjną. Z tego też powodu jest on szeregowany do kategorii spraw o najwyższym stopniu tajności, których zdradzenie może całkowicie zdezorganizować nawet najlepszy system obronny.

Urządzenia systemu IFF są stałym i niezbędnym elementem wyposażenia wszystkich sił zbrojnych. Nic więc dziwnego, że po rozpadzie Układu Warszawskiego system identyfikacji eksploatowany w wojsku polskim musiał zostać wymieniony, tak by np. obiekty rosyjskie nie miały możliwości podszywania się pod nasze statki powietrzne i okręty. Były też przyczyny bardziej prozaiczne. Stary, rosyjski system identyfikacji wykorzystywany w Polsce (Kremnij-2) pracował na częstotliwościach (około 700 MHz), które wojsko zobowiązało się zwolnić dla nadajników telewizyjnych.

Co więcej, wymiana urządzeń identyfikacji „swój-obcy” musiała zostać podporządkowana wymaganiom technicznym i proceduralnym związanym ze współdziałaniem z siłami sojuszniczymi. Dla Polski, która planowała już wtedy wstąpić do Paktu Północnoatlantyckiego, oznaczało to konieczność szybkiego dostosowania się do zupełnie nowych standardów NATO. Było to o tyle trudne, że nie mieliśmy wówczas jeszcze dostępu do obowiązujących w pakcie niejawnych dokumentów normatywnych (przede wszystkim do porozumienia standaryzacyjnego STANAG 4193, definiującego system IFF).

Interrogator ISZ-01 – fot. PIT-RADWAR

Zakup nowego sprzętu nie nastręczał większych trudności, ponieważ wystarczyło napisać odpowiednie wymagania dla dostawcy (tak było np. z samolotami F-16). W przypadku już istniejącego wyposażenia wojskowego i uzbrojenia, w dużej części produkowanego w byłym Związku Radzieckim lub w oparciu o radzieckie licencje, zadanie okazało sie już znacznie bardziej skomplikowane. Nowoczesne systemy elektroniczne musiały zostać bowiem wkomponowane w urządzenia starszej generacji, które były niekompatybilne, oparte na starej technologii (często lampowej) i działały według zupełnie innej zasady. A to wymagało równoległego prowadzenia wielu programów badawczo-rozwojowych (B+R).

O rozmachu całego procesu może świadczyć fakt, że wymiana urządzeń systemu identyfikacji „swój-obcy” w Polsce musiała zostać przeprowadzona zasadniczo na wszystkich statkach powietrznych, okrętach, naziemnych stacjach radiolokacyjnych oraz różnego rodzaju środkach ogniowych. W proces, który wiązał się z wykonaniem setek różnego rodzaju instalacji, zostały zaangażowane wszystkie rodzaje sił zbrojnych. Co więcej, dla zachowania ciągłości funkcjonowania systemu dowodzenia i kierowania, konieczne było zachowanie okresu przejściowego, w trakcie którego równolegle funkcjonowały: stary, porosyjski system Kremnij-2 i nowy system identyfikacji IFF Mark XII.

Spośród krajów byłego bloku wschodniego Polska przyjęła najbardziej ambitne założenia dla programu wymiany. Po pierwsze, ponieważ projekt dotyczył największych sił zbrojnych, które wyszły z sojuszu ze Związkiem Radzieckim, miał to być proces najbardziej rozbudowany, co związane było z dużą ilością różnorodnego sprzętu wymagającego integracji w każdym z rodzajów sił zbrojnych. Docelowo należało przeprowadzić operacje dla kilkuset instalacji na kilkunastu typach i wersjach statków powietrznych, kilkunastu typach okrętów, kilkunastu typach radarów oraz kilku typach środków ogniowych.

Po drugie, zdecydowano się na maksymalne skrócenie okresu przejściowego tak, aby jak najszybciej wycofać mało wiarygodny system, teoretycznie mogący być kontrolowany przez Rosjan (cały czas zachowując ciągłość pracy systemu identyfikacji „swój-obcy”). Po trzecie, założono, że system identyfikacji IFF jest gwarantem suwerenności i w związku z tym powinien być produkowany i serwisowany w Polsce.

Wymagało to kompleksowego współdziałania (we wszystkich rodzajach sił zbrojnych), oraz zagwarantowania bardzo dużych środków finansowych. Najważniejsze jednak jest to, że pomimo cięć budżetowych cały ten program został zrealizowany praktycznie zgodnie z planem.

Czym jest system identyfikacji radiolokacyjnej IFF?

System IFF jest oparty na dwóch typach urządzeń: zapytujących (interrogatory) oraz odpowiadających (transpondery). Aby określić przynależność obiektu wykrytego przez radary lub urządzenia optoelektroniczne (optyczne) operator systemu IFF uruchamia interrogator, który emituje sygnał zapytania zgodny z wybranym trybem pracy (współdziałają wtedy: nadajnik interrogatora i odbiorniki transponderów pracując na ustalonej częstotliwości 1030 MHz). Po odebraniu sygnału zapytania transponder znajdujący się na obiekcie zapytanym automatycznie generuje sygnał odpowiedzi (współpracują wtedy: nadajnik transpondera i odbiornik interrogatora pracując na ustalonej częstotliwości 1090 MHz).

Interrogator SA10M2E – fot. PIT-RADWAR

Tak więc system identyfikacji IFF pozwala określić, czy zapytany obiekt jest „swój”, czy „nieznany”. Brak odpowiedzi nie daje prawa do otworzenia ognia, ponieważ istnieją sytuacje, gdy również własna platforma nie odpowiada na zapytanie (np. gdy: transponder jest uszkodzony, transponder jest wyłączony ze względu na charakter zadania albo pilot popełni błąd w obsłudze urządzenia). Dlatego w celu stwierdzenia, że identyfikowany obiekt jest „wrogi”, konieczne jest przeprowadzenia całego procesu identyfikacji, w ramach którego wykorzystuje się dodatkowe źródła identyfikacyjne (np. plany lotów, rozpoznanie radioelektroniczne, rozpoznanie wzrokowe, urządzenia łączności itd.).

Systemy identyfikacji, od czasu ich wprowadzenia w czasie II wojny światowej, są systematycznie modernizowane. Nie jest to jedynie wymiana „elektroniki”, ale przede wszystkim zwiększanie bezpieczeństwa i pewności działania. To jest powód, dla którego wprowadzono szyfrowanie sygnałów zapytania i odpowiedzi, co ma uniemożliwić przeciwnikowi podszywanie się pod „swoje” obiekty. W tej dziedzinie, na zasadzie wyścigu konstruktorów zamków z włamywaczami, okresowo wprowadza się kolejne unowocześnienia, co jednak zmusza użytkowników do okresowej modernizacji albo wymiany urządzeń systemu IFF.

W zależności od sposobu kodowania sygnałów zapytania i odpowiedzi oraz mocy kryptograficznej szyfrowania tych sygnałów, wyróżnia się obecnie dziesięć rodzajów pracy zwanych modami. Oznacza się je w następujący sposób: w przypadku modów wojskowych cyfrą arabską od 1 do 5 lub w przypadku modów cywilnych wielką literą alfabetu A, B, C, D i S. Mody 1, 2, 4 i 5 mają zastosowanie tylko wojskowe (mody 4 i 5 są szyfrowane). Mody 3 i A (często oznaczane jako 3/A) oraz C i S są używane zarówno przez wojskowe jak i cywilne służby kontroli ruchu lotniczego w celu zapewnienia bezpieczeństwa w przestrzeni powietrznej, w której poruszają się cywilne jak i wojskowe statki powietrzne zgodnie z normami Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego ICAO - International Civil Aviation Organization). Polskie siły zbrojne wykorzystują obecnie mody 1, 2, 3/A, 4, C i S.

W zależności od tego, jakie mody są wykorzystywane, system identyfikacji przyporządkowuje się do odpowiedniego standardu systemu IFF, oznaczanego kryptonimem „Mark” oraz cyframi rzymskimi. W polskich siłach zbrojnych jest obecnie stosowany system IFF Mark XII (mod 4 jako podstawowy mod bojowy), który planuje się w najbliższym czasie zastąpić systemem IFF Mark XIIA (mod 5 jako podstawowy mod bojowy).

System IFF Mark XII w Polsce – sukces wojska i polskiego przemysłu

System IFF Mark XII udało się wprowadzić do Sił Zbrojnych RP dzięki wielkiemu programowi „Supraśl” realizowanemu w latach dziewięćdziesiątych XX wieku z wykorzystaniem polskiego przemysłu. W obecnej sytuacji tym bardziej przy implementowaniu w polskiej armii systemu IFF Mark XIIA należy wykorzystać potencjał polskiego przemysłu.

Należy zwrócić uwagę na to, że wprowadzenie systemu IFF Mark XII było zadaniem o wiele trudniejszym, niż ma to miejsce obecnie w przypadku systemu IFF Mark XIIA. W latach dziewięćdziesiątych zaczynaliśmy bowiem praktycznie od zera, uruchamiając nie tylko produkcję urządzeń, których wcześniej nie wytwarzaliśmy, ale również wprowadzając zupełnie nowe procedury i standardy. Ponadto, przed ponad dwudziestu laty nasze wojsko wyposażone było w o wiele bardziej zróżnicowany sprzęt (szczególnie jeżeli chodzi o Wojska Radiotechniczne) niż obecnie, nie było dostępu do natowskich dokumentów, a proces przeprowadzania zmian był mocno ograniczony wyznaczonym czasem.

Siły Zbrojne RP we współpracy z przemysłem musiały wtedy przeprowadzić:

  • wymianę sprzętu (urządzeń zapytujących i odpowiadających, systemów antenowych, okablowania obiektów, złączy obrotowych, oprogramowania);
  • integrację systemową z obiektami (radarem naziemnym, awioniką statku powietrznego, wyposażeniem okrętowym, systemami dowodzenia i zbioru danych);
  • badania kwalifikacyjne nowych urządzeń systemu IFF na każdym typie sprzętu wojskowego;
  • szkolenie użytkowników - według wcześniej przygotowanego programu, instrukcji i na stworzonej od nowa infrastrukturze szkoleniowej.

Analizy prowadzone przed rozpoczęciem procesu wymiany wykazały, że w przypadku polskich Sił Zbrojnych, z powodu różnic pomiędzy poszczególnymi wersjami i wariantami użytkowanego sprzętu, nie można zastosować rozwiązań całkowicie gotowych, tzn. z tzw. ”półki” (ponieważ takich nie było). Stwierdzono też, że dominujące w całym programie mogą być koszty wynikające z integracji. Zakup gotowej instalacji i tak pociągnąłby za sobą realizację etapu projektowego – dostosowującego ją do konkretnego sprzętu wojskowego. Tak więc program należało przeprowadzić odpowiednio szybko, zachowując przy tym pełną niezależność. Warunkiem sukcesu, oprócz zapewnienia finansowania, musiało być uzyskanie odpowiedniej wiedzy i stworzenie odpowiedniego potencjału ludzkiego.

Dlatego ówczesne Ministerstwa Obrony Narodowej podejmując decyzję o zmianie porosyjskiego systemu identyfikacji na natowski w ramach programu pod kryptonimem „Supraśl” (projekt koncepcyjny i proces tworzenia założeń taktyczno-technicznych trwał tylko rok - od połowy 1990 do 1991 roku), postanowiło oprzeć się na własnym przemyśle radiolokacyjnym wraz z własnym potencjałem naukowo-badawczym. Na głównego wykonawcę tego skomplikowanego zadania wyznaczono Centrum Naukowo Produkcyjne Elektroniki Profesjonalnej RADWAR S.A. z Warszawy (obecnie jest to, wchodząca w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej, spółka PIT-RADWAR S.A.).

„Podręcznikowy” sposób wprowadzenie systemu IFF Mark XII w Polsce

W pierwszym kroku, tj. jeszcze w 1991 roku, CNPEP RADWAR S.A. przeprowadziło analizę trendów i kierunków, w jakich zmierza system identyfikacji swój-obcy w państwach NATO, wskazując na konieczność wprowadzenia systemu IFF Mark XII pracującego w modach 1, 2, 3/A, 4 i C (a więc w najnowszej wersji). Ponadto uznano, że chcąc sprostać założonym przez MON limitom czasowym konieczna będzie współpraca z doświadczonym partnerem zagranicznym. Wynikało to z faktu, iż opracowanie od podstaw zasadniczych urządzeń systemu, którymi są interrogator i transponder, znacznie wydłużyłoby realizację pracy.

NDR
Antena interrogatora systemu IFF dalekiego zasięgu umieszczona nad anteną radaru TRD-15 wchodzącego w skład Morskiej Jednostki Rakietowej – fot. M.Dura

Przyjęto jednak specyficzną filozofię postępowania i założono, że:

  • przemysł krajowy będzie miał zapewniony maksymalny udział w tym przedsięwzięciu;
  • elementy typowe, ściśle związane ze standaryzacją w systemie IFF Mark XII, tj. transponder oraz interrogator, będą produkowane w oparciu o licencję pozyskaną od partnera zagranicznego, którego sprzęt sprawdził się w eksploatacji;
  • wszystkie prace integracyjne, zarówno projektowe jak i wykonawcze, będą realizowane samodzielnie;
  • do maksimum zostanie wykorzystana istniejąca infrastruktura urządzeń po starym systemie;
  • problem okresu przejściowego będzie rozwiązywany metodami organizacyjnymi.

Taki sposób działania zaproponowany przez CNPEP RADWAR S.A. spotkał się z akceptacją Rady ds. Naukowo-Technicznych MON i został wdrożony do realizacji w połowie 1992 roku. W międzyczasie (w latach 1991 – 1993) rozpatrzono kilka ofert wiodących firm światowych. W efekcie, w kwietniu 1993 r., nastąpiło podpisanie kontraktu licencyjnego z francuską firmą Thomson CSF-CNI na produkcję w CNPEP RADWAR S.A. następujących urządzeń systemu IFF Mark XII:

  • zestawów urządzeń zapytujących dalekiego zasięgu (interrogator SA10M2 + dekoder G3DE3 + pulpity SR19 i SR20);
  • zestawów urządzeń zapytujących średniego zasięgu (interrogator SB16E3);
  • interrogatorów pokładowych (SB14E/A);
  • i transponderów (SC10D2).

Etapowe wdrożenie systemu identyfikacji IFF Mark XII w Siłach Zbrojnych RP

Ze względu na ograniczenia czasowe przyjęto stopniową realizację programu „Supraśl” z ustaleniem pewnych priorytetów. Za najważniejsze uznano „Bezpieczeństwo Ruchu Powietrznego” i dlatego w pierwszym etapie wprowadzono interrogatory dalekiego zasięgu do radarów naziemnych obserwacji powietrznej oraz transpondery do statków powietrznych.

W drugim etapie urządzenia systemu identyfikacji IFF otrzymały platformy Wojsk Lądowych i Marynarki Wojennej, w tym:

  • systemy rakietowe;
  • radary krótkiego zasięgu;
  • okręty podwodne i nawodne;
  • Posterunki Obserwacji Wzrokowo – Technicznej i Łączności (POWTiŁ) Marynarki Wojennej (wyposażone w radary obserwacji powietrznej i nawodnej Nur-23 i radary obserwacji nawodnej SRN 7453).

W trzecim etapie zajęto się systemami sterowania i dowodzenia, przesyłaniem danych cyfrowych dotyczących identyfikowanych obiektów oraz zdalnym sterowaniem na dalekie odległości. Ostatni etap poświęcono procesowi integracji interrogatorów pokładowych (lotniczych) na samolotach MiG-29 (wyposażonych w rosyjskie radary). Dzięki temu nastąpiła rzeczywiście płynna transformacja poprzedniego systemu identyfikacji do standardu natowskiego.

Antena interrogatora systemu IFF krótkiego zasięgu umieszczona nad głowicą optoelektroniczną systemu kierowania ogniem artyleryjskim – fot. M.Dura

Każda instalacja była poprzedzona pracą badawczo-rozwojową, których w sumie przeprowadzono ponad 40. W ramach realizacji tematu „Supraśl” opracowano, przebadano i wdrożono m.in.:

  • 16 typów instalacji na samolotach i śmigłowcach;
  • 10 typów instalacji radarowych;
  • 3 podstawowe typy instalacji okrętowych, w tym na okrętach podwodnych i okrętach nawodnych wyposażonych w radiolokacyjne systemu kierowania uzbrojeniem artyleryjskim i rakietowym.

Zakończenie pracy B+R było praktycznie w każdym przypadku jednoznaczne z uruchomieniem produkcji seryjnej i wyposażeniem wszystkich (lub większości) platform danego typu, rodzaju lub wersji w urządzenia systemu IFF.

Było to możliwe, ponieważ w ramach prac stworzono własną dokumentację integracji, odzwierciedlającą sposób instalacji interrogatorów i transponderów w różnych typach sprzętu. Równolegle wojsko uzyskało dostęp do szerokiego zestawu „akcesoriów” do systemu IFF, które zostały zaprojektowane w Polsce: anten (15 typów różnych anten zarówno do urządzeń odzewowych, jak i zapytujących), złączy obrotowych, interfejsów mechanicznych i elektrycznych.

Dodatkowo, wychodząc od wersji transpondera licencyjnego, opracowano i wdrożono do produkcji dziewięć wykonań lotniczego zestawu urządzenia odzewowego o różnym przeznaczeniu. Cały program zakończył się realizacją około 300 różnych, pokładowych instalacji transponderów, które zainstalowano m.in. na:

  • samolotach: Su-22M4, Su-22UM3K, MiG-29, MiG-29UB, Ts-11 Iskra, MiG-21UM, MiG-21Bis. M-28 Bryza 1R, M-28 TD i An-28;
  • śmigłowcach: Mi-24W, Mi-24D, W-3W, W-3RM, W-3T, Mi-8, Mi-14PS, Mi-14PŁ i Mi-17;
  • okrętach podwodnych i nawodnych (projektu 1241, 206FM, 207, 570/I, 863, ORP „Kaszub”, ORP „Kontradmirał X. Czernicki”, ORP „Bałtyk” i ORP „Wodnik”).

Zrealizowano również ponad 120 różnych, naziemnych i okrętowych instalacji interrogatorów na:

  • radarach: N31, N31M, N11, N12, N21, N22, N23 i SRN7453 (dwa ostatnie na POWTiŁ MW);
  • przeciwlotniczych systemach rakietowych: OSA, KUB, NEWA;
  • okrętowych radarach obserwacyjnych i kierowania uzbrojeniem: MR123 i HARPUN (na małych okrętach rakietowych projektu 1241) i MR302 (na korwecie ORP „Kaszub”).

Strzelec przenośnego zestawu przeciwlotniczego Grom z zestawem interrogatora krótkiego zasięgu IKZ-02 – fot. M.Dura

W ramach programu „Supraśl” udało się dodatkowo:

  • zamontować interrogatory na samolotach MiG-29;
  • stworzyć bazę szkoleniową dla użytkowników;
  • wygenerować i przesłać informacje o identyfikacji do Narodowego Centrum Wspomagania Operacji Powietrznych ASOC (Air Sovereignty Operation Center).

Szczególnym wyzwaniem było zautomatyzowanie procesu identyfikacji i sprzężenie polskich radarów wojskowych, w tym interrogatorów systemu IFF, z systemem ASOC. Wymagało ono wykonania szeregu opracowań z zakresu nowoczesnej technologii cyfrowej z wykorzystaniem mikroprocesorów sygnałowych oraz opanowania techniki ekstrakcji obróbki danych radiolokacji wtórnej (ekstraktor UZS-01).

Korzyści wynikające ze zrealizowania programu „Supraśl”

Decyzja MON o wymianie systemu identyfikacji „swój-obcy” na kilka lat przed przystąpieniem Polski do Paktu Północnoatlantyckiego w oparciu o spółkę CNPEP RADWAR S.A. była działaniem bezprecedensowym. Ale przyjęta filozofia okazała się trafną i pozwoliła w miarę szybko wyposażyć Siły Zbrojne RP w urządzenia nowego systemu, zgodnego z wymaganiem NATO.

Antena interrogatora (z ośmioma pomarańczowymi elementami) i transpondera (niewielki walec ponad najwyżej położoną radiową anteną UKF) systemu IFF Mark XII na okręcie rakietowym ORP „Metalowiec” – fot. M.Dura

Co więcej, ułatwiło to działanie w latach następnych. Dzięki opanowaniu koniecznych technologii oraz stworzeniu bazy naukowo-technicznej udało się później opracować m.in.:

  • interrogator krótkiego zasięgu IKZ-02 będący całkowicie własną konstrukcją (opracowany w ramach projektu celowego NALEPIAN, współfinansowany przez Komitet Badań Naukowych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego i wykonany we współpracy z Marynarką Wojenną);
  • interrogator średniego zasięgu ISZ-01 będący całkowicie własną konstrukcją, który zastąpił licencyjny interrogator SB16E3 (opracowanie sfinansowano z środków CNPEP RADWAR S.A.);
  • ekstraktor (RLG005) wbudowany do interrogatora SA10M2 (otrzymano w tren sposób interrogator SA10M2E);
  • szyfratory modu 4: KIN-2 i KTR-2 (oparte o „chipsety” modu 4 dostarczane przez MON) wraz z systemem dystrybucji kluczy modu 4;
  • kilkanaście typów systemów antenowych przeznaczonych do systemów radarowych, w których są instalowane interrogatory (w tym na radarze pokładowym samolotu M-28 Bryza Bis).

Bardzo ważnym efektem programu „Supraśl” było również utworzenie zaplecza logistycznego dla urządzeń systemu IFF. Jego wartość doceniają sami żołnierze, którzy na co dzień korzystają ze wsparcia technicznego specjalistów CNPEP RADWAR S.A., często w bardzo nietypowych sytuacjach. Widać to było np. w Marynarce Wojennej, gdy trzeba było bardzo szybko przygotować fregaty typu Oliver Hazard Perry, przekazane przez Stany Zjednoczone, do działań w systemie IFF w polskich Siłach Zbrojnych – z polskim wsparciem logistycznym. Pomoc specjalistów RADWAR-u oraz krajowe urządzenia pozwoliły rozwiązać większość problemów związanych z zupełnie nowymi dla polskich marynarzy jednostkami pływającymi.

Transponder TRN-50 – fot. PIT-RADWAR

Zadanie na przyszłość - wprowadzenie systemu IFF Mark XIIA (prace Kwisa i Kwisa-2)

Przejście z systemu IFF w wersji Mark XII na Mark XIIA jest związane przede wszystkim z wprowadzeniem nowego modu 5, w którym zastosowano nowoczesne metody cyfrowego kodowania i szyfrowania transmitowanych sygnałów. Według specjalistów „piątka” charakteryzuje się m.in. najwyższym stopniem odporności na „podszywanie się” przeciwnika pod „swoich” oraz daje „wiele innych korzyści techniczno-eksploatacyjnych”.

Planując w Siłach Zbrojnych RP wprowadzenie modu 5 należy pamiętać, że w procesie tym nie zaczynamy od zera. Ponadto nadal istnieje w Polsce firma - Spółka Akcyjna PIT-RADWAR (powstała z połączenia Przemysłowego Instytutu Telekomunikacji i CNPEP RADWAR S.A.), która jest w stanie z powodzeniem zrealizować to zadanie.

Interrogator ISZ-50 – fot. PIT-RADWAR

To właśnie ona realizuje już, na zamówienie Inspektoratu Uzbrojenia MON, projekty rozwojowe KWISA i KWISA-2. Projekt KWISA dotyczy opracowania prototypów interrogatorów średniego zasięgu (ISZ-50) i dalekiego zasięgu (IDZ-50) (pracujących w systemie IFF Mark XIIA), które są przeznaczone do współpracy z radarami – odpowiednio: dalekiego i średniego zasięgu.

W ramach tego projektu, w PIT-RADWAR opracowano już i wykonano prototypy interrogatorów systemu IFF Mark XIIA typu ISZ-50 i IDZ-50 oraz z powodzeniem dokonano próbnej instalacji tych urządzeń w radarach Wojsk Radiotechnicznych. W styczniu 2015 r., po zakończeniu badań wstępnych, PIT-RADWAR zgłosił je do badań kwalifikacyjnych. Siły Zbrojne RP już na tym skorzystały, ponieważ dostarczone przez PIT- RADWAR do SZ RP radary SOŁA są wyposażone w interrogatory ISZ-50 i z powodzeniem przeszły wymagane badania OiB (obronności i bezpieczeństwa) w trybie II.

Należy jednak pamiętać, że oprócz ww. interrogatorów IDZ-50 i ISZ-50, celowe jest opracowanie interrogatorów krótkiego zasięgu systemu IFF Mark XIIA (z modem 5). Spółka PIT-RADWAR jest gotowa do opracowania takich urządzeń (oznaczonych roboczo jako IKZ-50) i oczekuje na zamówienie takiej pracy. Opracowanie i wykonanie interrogatora krótkiego zasięgu byłoby niejako kontynuacją pracy KWISA, a wiedza zdobyta podczas jej realizacji gwarantowałaby, że przedsięwzięcie to zostanie sprawnie zrealizowane.

Projekt KWISA-2 dotyczy opracowania prototypów transpondera systemu IFF Mark XIIA typu TRL-50 i transpondera systemu RIFF typu TRN-50. Transponder TRL-50 jest przeznaczony do instalacji na platformach powietrznych i morskich. Oprócz podstawowej funkcji, jaką jest odbiór zapytań i wysyłanie odpowiedzi i raportów w systemie IFF, pełni on dodatkowo funkcję urządzenia zapytującego w systemie Reverse IFF (odwrócony IFF – RIFF).

Transponder TRL-50 – fot. PIT-RADWAR

Przypomnijmy, że system RIFF umożliwia identyfikację obiektów naziemnych z powietrza, co radykalnie zmniejsza ryzyko ognia bratobójczego. Dzięki temu rozwiązaniu platformy powietrzne uzyskują nową zdolność identyfikacji w relacji powietrze-ziemia (powierzchnia) bez potrzeby stosowania specjalnie zaprojektowanych do tego celu urządzeń (których zarówno opracowanie, jak i instalacja na platformach powietrznych jest bardzo kosztowna). Transponder TRN-50 jest urządzeniem odzewowym w systemie RIFF i jest przeznaczony do instalowania na platformach lądowych i morskich.

Warto inwestować w polski przemysł radiolokacyjny

Opracowanie i produkcja prezentowanych urządzeń wpisuje się w wieloletni program wdrażania systemu IFF Mark XIIA do sojuszniczych sił zbrojnych NATO. Ze względu na rozległość i stopień skomplikowania programu tylko kilka ośrodków w Europie, w tym spółka PIT-RADWAR, ma kompetencje do jego realizacji. Przy czym należy pokreślić, że system RIFF jest rozwijany obecnie przez trzy kraje europejskie, w tym Polskę (PIT-RADWAR) na podstawie trójstronnego porozumienia ministerstw obrony.

Interrogator IDZ-50 – fot. PIT-RADWAR

Jak udowodnił program „Supraśl”, doświadczenia procesu wdrażania systemu IFF są dobrą bazą na przyszłość do dalszych, całkowicie autorskich opracowań, pozwalających sprostać wysokim wymaganiom Ministerstwa Obrony Narodowej RP i innych potencjalnych klientów. Dzięki temu polskie rozwiązania są zamawiane również za granicą (anteny systemu IFF), a co najważniejsze mogą zagwarantować nam praktycznie pełną samowystarczalność w tak ważnej dziedzinie, jak identyfikacja bojowa.

W artykule wykorzystano materiały należące do PIT-RADWAR.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 29
Reklama
beka
poniedziałek, 31 października 2016, 10:29

No i co z tego? Jesteśmy bezbronni.

Marek1
poniedziałek, 31 października 2016, 11:48

Ale za to już możemy stwierdzić co leci na nas. Z ta świadomością łatwiej się przegrywa ... ;-). A już poważniej, to chyba JEDYNY od 2 dekad w WP przykład jak POWINNA wyglądać współpraca wojska z krajowym przemysłem zbrojeniowym. Cała reszta, to jedno wielkie i długie pasmo klęsk, porażek, zaniedbań, błędów i sabotażu ...

Mat
czwartek, 3 listopada 2016, 09:40

Myśląc logicznie, ten który za wszelką cenę chce uniezależnić się produktami typu IFF od sojuszników z NATO ma nieczyste zamiary (dobry przyklad to Turcja ukladająca się z Putinem) Jeżeli decydujemy się na wspólną sojuszniczą obronę bo sami nie jesteśmy w stanie się obronić to po co nam kody żródłowe i niezależny od państw NATO system identyfikacji swój-obcy? To nie buduje zaufania do sojuszników zwlaszcza, że oni pamiętają iż to polski oficer wywiadu wykradł plany pocisku Cruse i przekazał je towarzyszom radzieckim. Może czas się zdecydować gdzie są sojusznicy a gdzie nasi wrogowie?

Grzesiek
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 20:35

Szanowny Panie Mat, W artykule jasno jest wskazane, że ciągle jesteśmy "uzależnieni" od sojuszników z NATO: szyfratory modu 4: KIN-2 i KTR-2 (oparte o „chipsety” modu 4 dostarczane przez MON) wraz z systemem dystrybucji kluczy modu 4; Więc jest to jak najbardziej kompatybilny system, ba wręcz zależny od jednego z państw NATO :-)

lichodziejewski
piątek, 4 listopada 2016, 15:26

Panie kolego, pomyłka, to nie chodziło o pocisk Cruise, a o Patriota, a mowa oczywoście o naszym "asie" wywiadu. Taki drobny szczegół. A to że Turek układa się z Putinem to normalka i NATO nic do tego nie ma. Jankesi też się z nimi dogadywali i dogadują. Koń jaki jest każden widzi.

K
poniedziałek, 31 października 2016, 12:44

Tylko nalezy pamietac ze tymi nadajnikami nie wygramy wojny, najwazniejsze to miec obrone rakietowa smiglowce samoloty zolnierzy czolgi itp. Do tej pory bylo zwinanie polskiej armIi. Dopiero Macierewicz wie do czego sluzyc armia i jak ma wygladac , wczesniejsze budowanie lub administrowanie armia to byl sabotaz sowiecki i tyle. Generalowie po Sowieckich uczelniach i tp. Wreszcie dochodzi czyszczenie i odbudowa.

Si
poniedziałek, 31 października 2016, 23:46

Ten Macierewicz który pozbawił polskie wojsko na kolejne kilka lat nowych śmigłowców wielozadaniowych,który za poprzednich rządów PiSu próbował uwalić kontrakt na Rosomaki,który rozbudowuje do granic absurdu Obronę Terytorialną zupelnie nieprzydatną w konflikcie z Rosją,który współpracował z agentem SB panem Luśnią i jego bliskim kolegą panem Rękasem z proputinowskiej partii Zmiana której szef został zatrzymany przez ABW pod zarzutem szpiegostwa?Tak masz rację,Macierewicz wie co to sowiecki sabotaż jak nikt inny :)

rozczochrany
poniedziałek, 31 października 2016, 18:44

Jednak jest to bardzo ważny element systemów radiolokacyjnych, przeciwlotniczych i wyposażenia samolotów bojowych bez którego te bronie są w praktyce bezużyteczne. O jego wadze niech świadczy to że kilku naukowców tureckich zostało zamordowanych, zanim Turkom udało się opracować własne systemy IFF i uniezależnić się od USA i pośrednio Izraela w tej kwestii. To samo dotyczy systemów łączności i szyfrowania. Też mają podstawowe znaczenie dla zdolności państwa do obrony i ważne jest by były własne narodowe i niepowtarzalne by nie można było ich podsłuchiwać, zakłucać ani blokować.

Anty Szatan-2
poniedziałek, 31 października 2016, 18:43

Przede wszystkim Polska powinna dysponować własną bronią jądrową. Wyrzutniami w każdym województwie. Oraz pociskami jądrowymi do F-16 (których liczbę powinniśmy zwiększyć).

zLoad
czwartek, 3 listopada 2016, 17:32

W "Pax Imperia" to byla podstawa, orbitalne pola min zblizaly sie do statkow i je niszczyly momentalnie. Zanim wroga flota sie przebila w zasieg wyrzutni rakiet, stacji bojowych czy wyrzutni dronow bojowych czy dokow kosmicznych rakiety dalekiego zasiegu zrobily robote. Jesli obce okrety nie mialy systemu widzenia ukrytych min, lecialy wprost na planete to blyskawicznie atak byl anihilowany.

zLoad
poniedziałek, 28 listopada 2016, 19:33

Tam nauczylem sie taktyki S&F (send and forget), wysylalem lotniskowce kosmiczne do walki, kiedy te zblizaly sie do wrogich jednostek wypuszczaly drony bojowe do walki, cala chmara ich byla. Wylecialy a okrety glowne odwracaly sie i odlatywaly aby zbudowac nowe jednostki dronowe (pojemnosc byla ograniczona). Zwykle te drony skopaly wroga flote solidnie, i potem wystarczylo drugi raz podleciec zeby dokonac dziela zniszczenia. Zaleta dronow podczas atakow na planety (mam nadzieje terrorystow) ze te mogly manewrowac miedzy polami minowymi.

mity i fakty
poniedziałek, 31 października 2016, 12:23

DZIĘKUJE - nareszcie pozytywna informacja o naszej myśli wojskowo - cywilnej . W elektronice byliśmy zawsze do przodu , słynne wieże i sprzęt radiowo od twarzający . Zawsze można na elektroników liczyć szczególnie dla wojska ?

Nic to nie da
poniedziałek, 31 października 2016, 12:01

Prawda jest taka, że przed Szatanem-2 i tak nas nie obroni ...

Kamil
poniedziałek, 31 października 2016, 19:33

Zdetonowanie tak dużej ilości ładunków jądrowych o tak wielkiej mocy, że jedna rakieta jest w stanie wymazać z mapy kraj wielkości Francji czy Niemiec to nuklearna zagląda dla całego świata. Opad radioaktywny zatruje ogromną część globu. Ruscy równie dobrze mogą spuścić ją na Syberii czy na Petersburg. Poza tym nie tylko o neutralizacje kraju tu chodzi, wybuch wielu głowic jądrowych o takiej sile może spowodować wieloletnie "zakrycie słońca" pod tumanami kurzu, w konsekwencji drastyczny spadek temperatury czyli śmierć poprzez wychłodzenie i głód. W zasadzie efekt podobny do tego jaki nastąpił po uderzeniu wielkiej asteroidy w Ziemię gdzie żyły dinozaury. Jest jeszcze jeden problem. Zarówno USA jak i Rosja mogą wyparować, bo oba kraje są przygotowane na taką ewentualność. Tzw. martwa ręka i jej amerykański odpowiednik sprawi, że na Ziemi nie zostanie kamień na kamieniu.

krzysiek84
poniedziałek, 31 października 2016, 14:15

Przecież to nielot... Prędzej wybuchnie mu któryś stopień jeszcze w wyrzutni niż do nas doleci...

Kiks
poniedziałek, 31 października 2016, 13:25

Na razie przed NS-2 dobrze sobie radzimy.

obert
poniedziałek, 31 października 2016, 12:20

To i rosje nict nie obroni,jezeli ona nawat Estonie zaatakuę

45
poniedziałek, 31 października 2016, 11:39

A kto nas chce zaatakować?

Olender
poniedziałek, 31 października 2016, 11:35

Światełko w tunelu... ale przynajmniej miło się czyta

lol
poniedziałek, 31 października 2016, 11:35

Ciekawe czy nasz Su-22, który 19 sierpnia 2004 zestrzeliliśmy w trakcie ćwiczeń też miał ten system?

Gall Anonim
środa, 2 listopada 2016, 08:18

To, że potencjalny cel jest rozpoznany jako "swój" wcale nie oznacza, że nie można otworzyć do niego ognia.

Greg
poniedziałek, 31 października 2016, 18:39

Może pstryczek był na "wył."

lichodziejewski
piątek, 4 listopada 2016, 15:42

Jak sięgam pamięcią do lat 1995-1999, kiedy pukaliśmy do bram Sojuszu, sprawa wdrożenia IFF w naszej OP była jedną z kluczowych. Zapewnialiśmy wówczas HQ w Brukseli (nazwiska zapewniaczy jeszcze pamiętam), że przełkniemy tę żabę bez problemów. Spore wrażenie na mnie wywarł sytem, nad którym wtedy dość intensywnie pracowano na szczeblu operacyjnym Sojuszu, a chodziło o tzw. tagging. Innym słowy, wdrażano systemy oznakowania wszelakiego sprzętu, żeby unikać wypadków friendly fire, czyli ostrzelania przez wojska własne, a także aby ułatwić orientację elektroniczną systemów dowodzenia. Situation awareness. No, ale to działo się pod koniec lat 90 ubiegłego wieku. A kaj my som teraz? Jak przeczytałem w artykule, jesteśmy już 16 lat w NATO, zaś sprawy te ciągle są u nas na etapie albo eksperymentów, albo wczesnego wdrażania. Na szczęście jest nowa zmiana. No comments.

jan
środa, 2 listopada 2016, 09:13

nie jestem expertem od wojskowosci tak po chlopsku myslac jezeli nie bedziemy mogli panowac nad przestworzach nad Polska to wiekszy wysilek winnien byc dany na to by przecienik nie mogl na nim zapanowac po przez obrone przeciw lotnicza!!!! nie czarujmy sie nikt nie jest w stanie 1000 mysliwcow kupic!! a 2000 rakiet krutkiego i sredniego zasiegu jest realne!!!!

ecik
poniedziałek, 31 października 2016, 11:24

Wszystko bardzo pięknie... Tylko skoro jesteśmy tacy dobrzy, to dlaczego inne kraje nie ustawiają się do nas w kolejce po zakupy? Czechy, Słowacja , Węgry, kraje Bałtyckie, Ukraina, Rumunia, Chorwacja. Oni wszyscy przechodzą na system zachodni mając jednocześnie ruski sprzęt. Pytam się jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego Radwar nie ma kolejki klientów na najbliższe 15 lat?

czytać ze zrozumieniem
poniedziałek, 31 października 2016, 15:51

Wydaje mi się, że coś co jest gwarantem suwerenności kraju i produktem ściśle tajnym nie może być sprzedawane każdemu jak bułeczki w sklepie...mylicie pojęcia nie wszystko co robi wojsko jest na sprzedaż, są produkty takie jak ten, które robi się tylko na własny użytek

2
poniedziałek, 31 października 2016, 12:49

No bo jak już i tak mają kupować z zagranicy to chyba jednak wolą kupić od kraju który nie jest momentami rządzony przez idiotów.

edi
poniedziałek, 31 października 2016, 12:32

Bo nie mamy przebicia $$$ w kopercie.

Zagłoba
poniedziałek, 31 października 2016, 10:52

Ten przykład dowodzi, że potrafimy w Polsce przeprowadzić skomplikowane projekty od zera do końca aż po wdrożenie i serwis i to w terminie. Warto z tego wyciagać wnioski. Po pierwsze warto przeczytać jeszcze raz ten tekst i przyjrzeć się jak był realizowany ten projekt. Po drugie to zastanowić sie czy nie za bardzo pobłażamy w Armii MON-ie nieudacznikom i nieróbstwu. Czy nie czas rozliczać za podejmowane decyzje i zmiany skutkujące wzrostem kosztów i odwlekaniem terminów i to zarówno wojskowych jak i cywilów i polityków. Ten przykład ale i wiele innych z cywilnego przemysłu potwierdza że potrafimy niemal perfekcyjnie realizować skomplikowane projekty. Pytanie dlaczego w Armii tego nie robimy?

Tweets Defence24