Reklama
Reklama

Rosyjska armia w erze bezzałogowców [ANALIZA]

25 listopada 2017, 12:22
Fot. Letagur/wikipedia.com/CC BY-SA 3.0
Fot. mil.ru.
Rosyjski UAV Dozor-600 – fot. wikimedia
Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

W ciągu kilku lat nastąpił bezprecedensowy rozwój rosyjskich systemów bezzałogowych, czego skutkiem jest nie tylko formowanie nowych jednostek i pododdziałów, ale także rosnące rozumienie istotnego znaczenia dronów na współczesnym polu walki. Bagaż praktycznych doświadczeń przyniosły, rzecz jasna, działania bojowe w Donbasie i w Syrii. Dziś trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek ćwiczenia, czy operacje bojowe, przeprowadzane przez SZ FR bez wsparcia środków bezzałogowych różnych typów - w analizie dla Defence24.pl pisze Marcin Gawęda.

Reklama

W sierpniu 2008 r. SZ FR przystąpiły do działań bojowych w Gruzji nie posiadając żadnego efektywnego systemu bezzałogowego, wskutek czego znacząco „kulało” rozpoznanie. Szczęśliwie dla 58. Armii warunki konfliktu były dość korzystne i nie miało to przełożenia na sytuację taktyczną, chociaż przykrym doświadczeniem była aktywność, względnie bezkarna, gruzińskich bezzałogowców Hermes-450 nad Abchazją.

Wojna sierpniowa była impulsem dla rozwoju własnych systemów bezzałogowych, chociaż musiano zacząć od licencji – zakupiono izraelskie Searcher i Bird-Eye firmy IAI. Ten pierwszy produkowany jest na licencji jako Forpost, drugi jako Zastawa. Forpost odgrywa w SZ FR znaczącą rolę jako relatywnie duży bezzałogowiec o klasycznym starcie i lądowaniu. Z rosyjskich BSP na drugim miejscu należy wymienić nieduży, ale masowo produkowany Orłan-10, najczęściej spotykany rodzaj drona nad wschodnią Ukrainą i Syrią.

Forpost
Fot. Letagur/wikipedia.com/CC BY-SA 3.0

W ciągu pięciu lat – w okresie 2012-2017 – nastąpił znaczny wzrost liczby pododdziałów wyposażonych w systemy bezzałogowe, wraz z nim wzrastała liczba przeszkolonych w instytucie w Kołomnie operatorów i ich średni nalot.

Czytaj też: Rosja zwiększa wykorzystanie bezzałogowców

W przypadku SZ FR, systematycznie przybywa nie tylko dronów kilku wiodących typów (Forpost, Zastawa, rodzime Orłan, Elieron, Granat itp.), ale także znacząco narasta nalot i wyszkolenie ich operatorów – szczególnie widoczne jest to na poligonach w Rosji, ale i w Syrii. Jeśli chodzi o Południowy OW, w lipcu 2014 r. MO FR przyznało oficjalnie, że w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego nalot operatorów dronów wzrósł o ok. 30%.  Oczywiście, ważną cezurą był wybuch konfliktu na wschodniej Ukrainie wiosną 2014 r. i interwencja w Syrii jesienią 2015 – zapotrzebowanie na drony skokowo wzrosło.

Orłan 10 big
Bezzałogowiec z rodziny Orłan w rękach żołnierzy rosyjskiej armii. Fot. mil.ru.

Strona ukraińska nie tylko donosiła o dużej aktywności rosyjskich dronów na granicy i prowadzenia przez nie efektywnego rozpoznania na potrzeby artylerii (obserwacja celów, przekazywanie koordynatów celu, ocena skuteczności ostrzału), ale także informowała o zestrzeleniach. Przykładowo, aparat latający zidentyfikowany jako Orłan-10, wyprodukowany w 2009 r., miał zostać zestrzelony 28 listopada 2014 r. w obwodzie ługańskim.

Czytaj też: Bezzałogowce w konflikcie na Ukrainie [ANALIZA]

Ostrożne szacunki pozwalają stwierdzić, że Ukraińcy zestrzelili kilka bezzałogowców tego typu. Straty drony ponoszą także w Syrii, gdzie ich użycie jest nie tylko masowe, ale i niezwykle cenne pod względem szkolenia operatorów i doświadczenia eksploatacyjno-bojowego. W Syrii użycie bezzałogowców różnych typów stało się wręcz rutynowe - monitorują sytuację na całym terenie republiki i w systemie całodobowym. Szczególną rolę pełnią największy Forpost i najbardziej masowy Orłan-10. Forposty stacjonują w bazie Chmejmim, gdzie mają wydzieloną strefę obsługi i stacjonowania, chociaż czasowo przemieszczano bezzałogowce także do innych baz lotniczych, położonych bliżej strefy walk, np. na lotnisko w Aleppo latem 2016 r.

Minister obrony FR, Siergiej Szojgu, w jednym ze swoich wystąpień w październiku 2017 odniósł się do użycia bezzałogowców w Syrii, podkreślając, że od początku operacji bojowej w tym kraju intensywność wykorzystania aparatów bezzałogowych wzrosła o 250%. Podano oficjalnie, że w 2015 r. miało miejsce ok. 400 startów aparatów bezzałogowych w miesiącu, obecnie jest ich ok. 1000 miesięcznie.

Orłan10
Fot. mil.ru

Przy okazji niedawnego forum „Armija-2017”, gen. Aleksandr Nowikow odpowiedzialny za rozwój systemów bezzałogowych jako szef stosownego zarządu w Sztabie Generalnym SZ FR, poinformował, że aparaty bezzałogowe łącznie wykonały w Syrii ponad 14 tys. startów.

Czytaj też: Rosja - Drony ważnym elementem działań komandosów i spadochroniarzy

W takiej sytuacji nie może dziwić, że w trakcie kolegium poświęconemu rozwojowi SZ FR, w tym zwłaszcza zagadnieniu postępów modernizacji technicznej armii, kilka słów poświęcono także systemom bezzałogowym. Prelegent, gen. Walerij Gierasimow, szef SG SZ FR, podkreślił, że w krótkim czasie nastąpił znaczący rozwój lotnictwa bezzzałogowego, określanego w Rosji akronimem BLA – bezpilotowe aparaty latające (bezpilotnyje lietatielnyje apparaty). W 2012 r. w SZ FR służyło niewiele, do tego niemal wyłącznie przestarzałych bezzałogowców, zdolnych wykonywać jedynie płytkie rozpoznanie (do 10 km) i wyłącznie w porze dziennej. W ciągu pięciu kolejnych lat sformowano – według gen. Gierasimowa - 38 jednostek i pododdziałów, którym dostarczono ok. 1800 nowych BSP (BLA). Jak podkreślił gen. Gierasimow pozwala to teraz „prowadzić rozpoznanie na głębokość 500 km, a także efektywnie wykorzystywać je w walce radioelektronicznej, zabezpieczeniu łączności, porażenia ogniowego...”.

 

Czytaj też: Rosja - artyleria wraca do łask - dzięki dronom

To ostatnie zadanie oznacza współpracę systemów bezzałogowych z pododdziałami artylerii, co uważa się obecnie za standard ćwiczony na poligonach i przetestowany w Donbasie oraz w Syrii. W Rosji, być może dla celów propagandowych, używa się nieco mylącego, bo oznaczającego co innego niż na Zachodzie (w NATO), pojęcia systemy rozpoznawczo-uderzeniowe i rozpoznawczo-ogniowe. Nie są to, jak by można pozornie sądzić, drony z montowanym integralnie uzbrojeniem, jak np. Predator, czy Reaper, ale niewielkie bezzałogowce wykonujące misje wspólnie z dedykowanym pododdziałem artylerii. Kompleksy rozpoznawczo-uderzeniowe i rozpoznawczo-ogniowe oznaczają więc w tym wypadku – przynajmniej w chwili obecnej - etatowe aparaty bezzałogowe ściśle współpracujące z określonymi pododdziałami artylerii, lufowej czy rakietowej, w celach skutecznego wykonywania zadania/zadań ogniowych.

Dozor-600
Rosyjski UAV Dozor-600 – fot. wikimedia

Gen. Gierasimow podkreślił także, jako najbardziej istotne, że „znacząco wzrosły bojowe możliwości i efektywność wykorzystania pododdziałów ogólnowojskowych, artyleryjskich, lotnictwa operacyjno-taktycznego, na korzyść których bezzałogowe lotnictwo wykonuje zadania”.
Doświadczenia użycia bezzałogowców, własnych i innych armii, wykazują potrzebę posiadania także średnich i dużych aparatów zdolnych do długotrwałych i dalekich misji. Wdrożenie tego typu bezzałogowców w SZ FR jest tylko kwestią czasu. Na razie dość zaawansowana jest pięciotonowa konstrukcja Altius-M (Altair), porównywana do amerykańskiego MQ-9 Reaper, przechodząca etap prób. Być może, któryś z opracowywanych obecnie większych aparatów bezzałogowych – Altius/Altair, Orion, Ochotnik itd. - miał na myśli gen. Gierasimow kiedy podkreślał, iż na etapie końcowym są prace nad perspektywicznymi systemami „zdolnymi wykonywać zadania na głębokość do 3 tys. km”.

Pododdziały wyposażone w bezzałogowce strukturalnie należą do poszczególnych związków taktycznych SZ FR (brygad czy dywizji), ale także do flot. Eskadry tych ostatnich mają o tyle duże znaczenie, że wyposażone są m.in. w systemy Forpost – jedyne, które można określić jako zbliżone do klasy MALE.

Marcin Gawęda

KomentarzeLiczba komentarzy: 24
Reklama
yaro
środa, 29 listopada 2017, 10:07

Koncern „Kałasznikow” w 2018 roku uruchomi seryjną produkcję ciężkich dronów zdolnych do przewożenia bez tankowania przez długi czas do kilku ton ładunku, poinformowała dziennikarzy służba prasowa firmy. --------------- I w tym momencie można powiedzieć, że zapóźnienie Rosji w BSL można uznać za niebyłe.

Dong
poniedziałek, 27 listopada 2017, 14:45

Czyli gdyby nie licencja Izraela, to "rosyjskie" drony albo by nie istniały, albo by były dopiero w fazie marzeń jak PAK-FA.

LNG second (d. Nabucco First)
wtorek, 28 listopada 2017, 10:24

A tak to wszyscy od Gruzji, poprzez Ukrainę, Polskę, aż po Finlandię mają problem, bo stara artyleria rosyjska której mają ogromne ilości, nagle stała się nadzwyczaj celna. Pytanie: czy zrobili to bez wiedzy Amerykanów czy Amerykanie chcieli postraszyć w/w narody, żeby nakupiły amerykańskiej broni? A może chodziło o podsycanie wyścigu zbrojeń w naszej części świata po to, żeby Rosja rozjechała się gospodarczo? A może w ogóle nie pytano Amerykanów o zgodę? Tak czy siak za relatywnie małe pieniądze Rosja ma dzisiaj bardzo efektywne usprawnienie własnej artylerii, a Izrael zarobił parę dolarów. Ja wiem, że to są niewygodne pytania, ale w razie czego Rosjanie swoją artylerią mogą narobić niezłego bigosu, a to już jest poważne zagrożenie dla nas wszystkich. Mało kto lubi robić za tarczę...

obalaczmitow
sobota, 25 listopada 2017, 17:29

Patrząc po obrazkach BIDA :( Amerykanie ze swoimi Predatorami czy X47 są lata świetlne przed Górną Woltą :D

sylwester
poniedziałek, 27 listopada 2017, 17:35

no amerykańskie drony sa najlepsze , ten najnowocześniejszy lepszy od predatora był taki niesamowity że iran przejął nad nim kontrolę i posadził na swoim lotnisku .W grudniu 2011, irańskiemu wojsku udało się przejąć kontrolę, a następnie wylądować w swojej tajnej bazie lotniczej, dronem UAV RQ-170 Sentinel.  Amerykanie dopiero po jakimś czasie przyznali, że to ich ​​dron i poprosili o jego zwrócenie. Teheran odpowiedział na tę prośbę odmownie twierdząc, że urządzenie zostało przeznaczone do skopiowania i uzyskania produkcji w swoich fabrykach

Pan Ferdek
sobota, 25 listopada 2017, 21:47

Patrząc na dług - 20 bilionów USD - BIDA. Rosjanie ze swoim długiem i technologią są lata świetlne przed... Dolną Woltą (z rakietami oczywiście)!

miki89
niedziela, 26 listopada 2017, 00:59

Nie da się zbudować BSL o zasięgu 3tyś km w Polsce nie wdrażając mniejszych rozwiązań (Łoś, Manta- WB Electronics i innych- ale w 100% polskich), nie liczył bym na offset ( po za płatowcem). Mamy świetnych konstruktorów, świetne firmy, które przy odpowiednim dofinansowaniu potrafią w kilka lat stworzyć taką platformę. Przeproaszam ale nie lobbuję WB tylko że inni nic nie mają.

Tomaszek
niedziela, 26 listopada 2017, 19:14

Mamy świetne firmy swietnych konstruktorów w robieniu zadymy i robieniu interesów między sobą a paru kółek do kawałka blachy to nie potrafią przykręcić trzeba aż do tego Koreańczyków zaprząc

b
niedziela, 26 listopada 2017, 00:14

Autor pominol najnowsze rosyjskie bezzalogowce stacjonujace na Kuzniecowie, 2 MlG 31 ktore po opuszczeniu przez pilotow prowadza dzialania podwodne.

Trefniś
niedziela, 26 listopada 2017, 18:06

Widać ruscy pozazdroscili amerykanom podwodnych F-18 czy nawet greyhounda sprzed kilku dni. Teraz tylko czekać na bezzałogowe niszczyciele, ruską wersję Zumwalta, tego stealth co to nikt go w służbie nie zobaczy.

LNG second (d. Nabucco first)
poniedziałek, 27 listopada 2017, 13:18

Licencję Rosjanom na pierwsze bezzałogowce sprzedał Izrael już po wojnie w Gruzji. Czy tylko ja mam niesmak?

yaro
sobota, 25 listopada 2017, 13:35

No tak najważniejsze, że u nas podpisaliśmy kontrakt na drony mogące również przenosić ładinek bojowy będące w jakiejs misji odpowiednikiem kamikadze.

Mart
sobota, 25 listopada 2017, 18:18

Rosjanie lepiej do tego podeszli. Przede wszystkim liczy się świadomość sytuacyjna. Granatów nie trzeba dowozić dronami, wystarczy moździerz, armata czy rakieta. To tańsze rozwiązanie a wojny wygrywają pieniądze.

Marek1
sobota, 25 listopada 2017, 21:12

A jak w Polsce wygląda kwestia wyposażenia wszystkich jednostek artylerii w etatowe BSL rozpoznawcze ?? Ano NIJAK - po prostu MON jeszcze nie dowiedział się, że takowe być powinny integralną częścią każdej baterii rutynowo wykonując dla niej zadania rozpoznania i lokalizacji celów oraz korygowania na bieżąco ognia baterii. WP póki co jest na etapie pozyskiwania niewielkich BSL dla celów taktycznego rozpoznania o zasięgu do 10km, a korygowanie na bieżąco pracy jedn. artylerii nikomu do głowy nawet nie przyszło formując np. moduły ogniowe Krabów ...

Extern
poniedziałek, 27 listopada 2017, 14:11

A to ciekawe co piszesz bo już parę lat temu widziałem w TV reportaż z manewrów artylerii z ujęciami ze sztabu gdzie oficerowie na jednym ekranie mieli mapę z systemu Topaz z zaznaczonym obszarem uderzenia rakiet, na kolejnym, obraz z konsoli radaru Liwiec przedstawiający trajektorię i przypuszczalne miejscu upadku wystrzelonej właśnie salwy rakiet z Langust, a na kolejnych dwóch ekranach mieli film z dwóch unoszących się właśnie nad celem dronów FlyEye i po chwili na filmach było widać krzaczki eksplozji pokrywające obszar terenu właśnie tam gdzie przewidywał Liwiec. Więc może jednak coś tam ci nasi oficerowie wiedzą.

Mireq
poniedziałek, 27 listopada 2017, 12:48

Ważna uwaga

smiechnasali
sobota, 25 listopada 2017, 13:23

I znowu waląca się Rosja - ile x można w kółko pisać że oni coś robią nowego - oni mieli już dawno zbankrutować i mieli przymierać głodem - tutaj taki psikus. Najważniejsze w BSL nie jest płatowiec - to czym my się w Polsce ekscytujemy to śmiech na sali - to potrafią produkować już więszość krajów od dawien dawna. Problemem jest łączność i systemy kierowania czy transmisji danych. O ile do 50-100 km to dosyć prosta sprawa to powyżej tej odległości to już wyzwanie. Więc do tego dochodzi systemy automatycznego lądowania, automatycznej orientacji w przestrzeni po zagubieniu sygnału, ochrona przed przejęciem przez przeciwnika itp. Rosjanie bardzo szybko nadrabiają stracony czas. Nasze warmate to obecnie już broń dobra na partyzantów - w zasadzie już w rozwiniętych armiach na uzbrojeniu są systemy neutralizujące tego typu zagrożenia poprzez niszczenie ich elektroniki czy zakłócenie transmisji danych.

b
niedziela, 26 listopada 2017, 00:20

W BSL to Rosjanie sa 20 lat za Izraelem, ile za US Army. .....to juz nawet nie przepasc.

Mart
sobota, 25 listopada 2017, 18:22

Łączność i transmisji danych to żaden problem. Nawet na tysiące kilometrów. Wystarczy mieć satelity komunikacyjne.

nie jestem pewien
sobota, 25 listopada 2017, 16:04

"Najważniejsze w BSL nie jest płatowiec - to czym my się w Polsce ekscytujemy to śmiech na sali - to potrafią produkować już więszość krajów od dawien dawna." - no nie wiem. Porównaj sobie zasięg, czas przebywania w powietrzu i udźwig w stosunku do masy takiego rosyjskiego Orłana-10 i sprawdź, czy nasze drony tej klasy mają zbliżone parametry...

riposta
sobota, 25 listopada 2017, 15:43

Northrop Grumman X-47 Pegasus.

dalli
sobota, 25 listopada 2017, 13:04

bezzalogowce to jest przyszlosc

JSM
sobota, 25 listopada 2017, 18:26

Na miejscu Antoniego szukałbym możliwości konstruowania nie tylko dronów ale i pełnowymiarowych samolotów i śmigłowców bezzałogowych. Na początek może być któryś z naszych niewdrożonych projektów.

REal
sobota, 25 listopada 2017, 15:36

Przyszłość to bezzałogowiec niszczący bezzałogowce.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama