Rosja gra rakietami średniego zasięgu. Rozbrojenie NATO za pozorne ustępstwa? [KOMENTARZ]

26 października 2020, 14:50
iskander-m
Fot. mil.ru

„Rosja jest gotowa nie rozmieszczać rakiet 9M729 w europejskiej części swojego terytorium” – oświadczył w poniedziałek prezydent Rosji, nawołując do takich samych działań NATO. Jednocześnie zaproponował wzajemne inspekcje wyrzutni Iskanderów w Kaliningradzie i instalacji Aegis Ashore w Europie. Równolegle jednak Kreml podtrzymuje swoje stanowisko, zgodnie z którym pociski manewrujące 9M729 nie naruszają ustaleń traktatu INF, czyli ich zasięg jest krótszy niż 500 km.

Już sam tytuł komunikatu opublikowanego przez Kreml - „Oświadczenie Władimira Putina w sprawie dodatkowych kroków zmierzających do deeskalacji sytuacji w Europie w kontekście wygaśnięcia Układu o pociskach jądrowych średniego zasięgu (INF)” – niesie w sobie szczególny ładunek ironii lub hipokryzji. Oto Rosja, która zdaniem światowych ekspertów pociskami 9M729 systemu Iskander złamała ustalenia traktatu INF o wystrzeliwanych z powierzchni ziemi pocisków balistycznych i manewrujących o zasięgu od 500 do 5500 km, utrzymuje, iż tego nie zrobiła. Zobowiązuje się również jednostronnie nie rozmieszać spornych rakiet typu 9M729 w „europejskiej części swojego terytorium”, w zamian proponując wizytacje rosyjskie w instalacjach Aegis Ashore (na przykład w polskim Redzikowie - Rosjanie wielokrotnie oskarżali NATO o rzekome rozmieszczenie tam pocisków ziemia-ziemia) oraz przedstawicieli NATO w obwodzie kaliningradzkim.  

„Celem działań weryfikacyjnych byłoby potwierdzenie nienaruszania traktatu INF w odniesieniu do obiektów naziemnych objętych umowami, a także uzbrojenia, co do cech i klasyfikacji, na które strony nie mogły się zgodzić (rosyjski pocisk 9M729)” – czytamy w oświadczeniu. Jak weryfikowanie parametrów 9M729 miałoby być realizowane przez stronę zachodnią i to w Kaliningradzie, który leży w Europie i nie powinno tam być tych pocisków – tego Kreml niestety nie wyjaśnia.

image
Fot. Kremlin.ru 

Rosja nawołuje po raz kolejny do przyjęcia przez europejskie państwa NATO podobnego moratorium do jakoby przyjętego jednostronnie przez Rosję. Trudno jednak wyobrazić sobie europejski odpowiednik wycofania rosyjskich rakiet za Ural. De facto oznacza to rezygnację z pocisków średniego zasięgu w Europie, własnych czy też amerykańskich, za obietnicę, że rosyjskie Iskandery nie będą uzbrojone w rakiety mogące dosięgnąć Berlina czy Paryża. Oczywiście do czasu gdy będzie to Kremlowi na rękę. Znacznie łatwiej przywieźć rosyjskie rakiety zza Uralu (będące przecież na mobilnych wyrzutniach, dostosowanych do przerzutu drogą lotniczą, co z "klasycznymi" Iskanderami jest ćwiczone) niż amerykańskie rakiety zza Atlantyku (nie mówiąc już o ewentualnym umieszczeniu pocisków w stałej instalacji w Redzikowie, bo to wymagałoby modyfikacji całego systemu Aegis Ashore, dostosowanego tylko do przenoszenia określonej liczby pocisków przeciwlotniczych).

Należy też pamiętać, że Rosja pracuje nie tylko nad lądową wersją morskich rakiet Kalibr o zasięgu 2 tys. km ale też rozwija, podobnie jak USA, mobilne wyrzutnie pocisków hipersonicznych. W porównaniu z tego rodzaju pociskami, Iskandery to mniejsze zagrożenie zarówno ze względu na zasięg jak i czas lotu. A czas lotu pocisku to czas systemów obrony przeciwlotniczej na reakcję, który spadnie z kilku minut do kilkudziesięciu sekund. Mówimy tu o powstających wyrzutniach lądowych, ale przecież Rosja twierdzi, że przetestowany i wprowadzony na uzbrojenie pocisk Kindżał wystrzeliwany m. in. z samolotów MiG-31, osiąga prędkość hipersoniczną.

Z tej perspektywy propozycja Władimir Putina, to sugerowanie, że rozwiązaniem zagrożenia wynikającego z zerwania przez USA traktatu INF jest zakaz rozmieszczania amerykańskich rakiet średniego zasięgu w Europie za obietnicę, że Rosja posiadane już pociski będzie trzymać z dala od NATO. A przecież nie mówimy tylko o Kaliningradzie. Takie pociski można odpalić równie skutecznie z okolic Petersburga czy terytorium Białorusi, gdzie jak wielokrotnie udowodnili Rosjanie, mogą one trafić nawet z Syberii w ciągu kilkunastu godzin.

Propozycji opublikowanej przez Kreml nie należy traktować jako próby rozwiązania kryzysu, wywołanego nieobowiązywaniem traktatu INF, dotyczącego pocisków o zasięgu od 500 do 5000 km. Jest to raczej próba utrzymania przewagi jaka dają Rosji pociski 9M729 i ograniczenia pola manewru NATO. Władimir Putin prezentuje się tutaj jako orędownik pokoju, rozbrojenia i ograniczenia zbrojeń w zakresie broni jądrowej w Europie, ale też sugeruje rozszerzenie takiego moratorium zastępującego INF również na Azję. De facto oznaczałoby to związanie Amerykanom rąk w konfrontacji z rosnącym potencjałem rakietowym Chin, co też jest z pewnością pośrednim celem Moskwy. Całe oświadczenie Władimira Putina można podsumować starym, polskim powiedzeniem, znanym choćby z „Potopu” Henryka Sienkiewicza – „diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni”.

image
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 24
Reklama
Mike Texas, USA
wtorek, 27 października 2020, 07:04

Czy Polska w końcu dostało JASSM-ER za które Polski MON zapłacił ?

Extern
czwartek, 29 października 2020, 13:04

Nie, partia pocisków dla polski ma być produkowana marzec-kwiecień 2021.

zmechoo
wtorek, 27 października 2020, 10:10

tak ale po 2026

laik, zupełny laik
poniedziałek, 26 października 2020, 21:44

Jeśli USA i Rosja będą miały rakiety w Europie, to zagrożone są Rosja i Europa, a USA nie. Dlatego dla USA to słaba oferta, niezgodna z ich interesami.

Blob
sobota, 31 października 2020, 10:17

Nie laik tylko ruski troll. W razie konfliktu wasze rakiety pojawią się przy naszych granicach w chwilę, a rozmieszczenie rakiet z USA w Europie bedzie dużo bardziej czasochłonne - jak w artykule.

Extern
czwartek, 29 października 2020, 12:42

O to to to, a wręcz nawet i lepiej, bo europejscy sojusznicy jeszcze bardziej będą się tulili do USA. Więcej zamówień na broń itd. Oczywiście aby tylko nie przedobrzyć, bo wojna z Rosją jest ani USA ani Rosji w tej sytuacji nie potrzebna. Dlatego też to wspieranie wschodniej flanki jest takie delikatnie mówiąc "wyważone w zaangażowaniu".

poniedziałek, 26 października 2020, 20:04

„Rosja jest gotowa nie rozmieszczać rakiet 9M729 w europejskiej części swojego terytorium”. Dla utrzymania światowego pokoju Polska może wielkodusznie zaoferować znacznie więcej: nie będzie rozmieszczać rakiet 9M729 w azjatyckiej części swojego terytorium, ani na terytoriach należących do azjatyckich sojuszników! Zróbmy ten deal Władimirze Władimirowiczu!

Extern
czwartek, 29 października 2020, 12:40

Jakby się wahali to dajmy jeszcze Rosji Mandzurię.

bender
wtorek, 27 października 2020, 11:14

Sprytnie :-D

Sorry Wołodia
poniedziałek, 26 października 2020, 20:00

Co jak co ale obecnie Rosja ma kiepską pozycje negocjacyjną i nadszarpniętą mocno reputację za nieprzestrzeganie umów militarnych. Mogą sobie stawiać żądania i udawać super potęgę w swoich jedynie słusznych mediach

Olo
wtorek, 27 października 2020, 05:12

Mogą nic nie robić i zachować swój stan posiadania i możliwości rażenia.

Zs
wtorek, 27 października 2020, 09:36

Jak nie robisz nic to się cofasz.

west
poniedziałek, 26 października 2020, 19:22

To nie jest żadna hipokryzja ze strony Rosji. To po prostu polityka...

KrzysiekS
poniedziałek, 26 października 2020, 17:45

No cóż Rosji nie stać na dalszą eskalację. W przypadku rozmieszczenia przez NATO rakiet o zasięgu ponad 1200 km to już w przybliżeniu odległość Warszawa-Moskwa. Straszenie Iskanderami w takim przypadku dla Rosji wygląda nieciekawie. Dla Polski zresztą też, ale kto tam za oceanem przejmuje się Warszawą.

spokojnie
wtorek, 27 października 2020, 11:27

A podobno Rosja ma tak dobre systemy S-300, S-350, S-400, to czego się obawia, skoro jest tak dobrze.

Olgino
poniedziałek, 26 października 2020, 17:42

I ja mu wierzę to człowiek godny zaufania.

Olo
wtorek, 27 października 2020, 05:14

Nie, to polityk realizujący interesy swojego państwa. Z zaufaniem nie ma to kompletnie nic wspólnego.

Wawiak
poniedziałek, 26 października 2020, 20:29

To ja posłużę się cytatem z Wysockiego (odtwarzam z pamięci, więc proszę o wyrozumiałość): "...lecz nie wiedział wróg zdradziecki, że Jepifan był radzieckim oficerem kontrwywiadu oraz wzorem wszystkich cnót"... 8-]

Ewaryst
poniedziałek, 26 października 2020, 18:15

Zgadzam się, Pan Juliusz to wybitny specjalista. Wie, o czym pisze.

Kim
poniedziałek, 26 października 2020, 19:46

Bardzo. Zapomniał tylko napisac o fabryce rakiet sredniego zasiegu w Teksasie... Ktora funkcjonowala na kilka lat przed końcem INF

bender
wtorek, 27 października 2020, 11:13

I jakież to rakiety bazowania lądowego miała produkować ta fabryka? Pamiętaj: kłamstwo ma krótkie nogi.

GB
poniedziałek, 26 października 2020, 16:14

Sugeruję Rosji nie rozmiesczac swoich rakiet w Rosji. Można je umieścić za to na Antarktydzie. To co zrobi zaś NATO nie powinno obchodzić Rosji. NATO zaś sugeruję umieścić rakiety średniego zasięgu w państwach bałtyckich, Polsce, na Ukrainie, niedługo na Białorusi (te zostaną przeniesione z Polski). I ćwiczyć. Dużo ćwiczyć.

Olo
wtorek, 27 października 2020, 05:16

I jak przyjdzie co do czego to specnaz wyrżnie specjalistów i nikt tych rakiet już nie uruchomi.

czwartek, 29 października 2020, 07:46

Można się tak zabezpieczyć, że tylko się wyrżnie specnaz...

Tweets Defence24