Rakietowe projekty Republiki Korei [ANALIZA]

25 października 2020, 08:44
840_472_matched__pz8130_840472matchedoz56moad73ccfac1700c51839fabb1cbbdcf81
Wyrzutnia południowokoreańskich rakiet manewrujących Hyunmoo-3. Fot. Teukwonjae707/ Wikimedia Commons/CC BY 4.0

Przygotowując się na zagrożenia dnia dzisiejszego, ale także i jutra, Republika Korei (Korea Południowa) od lat systematycznie inwestuje w szereg systemów rakietowych – zarówno przeznaczonych do obrony swojego terytorium, jak i do precyzyjnego uderzenia na wroga. Celem jest uzyskanie nie tylko większego potencjału militarnego, ale także zbudowanie samodzielności od Stanów Zjednoczonych w zakresie, tak operacyjnym, jak i technologiczno-przemysłowym.

Zasadniczym powodem, dla którego Republika Korei inwestuje w siły zbrojne jest oczywiście ciągle istniejące zagrożenie ze strony Korei Północnej (Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej). Ta, co prawda dysponuje przestarzałymi wojskami konwencjonalnymi, ale jednocześnie może pochwalić się rozbudowanymi i groźnymi siłami rakietowymi, w tym artylerią i rakietami balistycznymi. Zasadniczym problemem dla Korei Południowej jest fakt, iż stołeczny Seul znajduje się zaledwie 56 kilometrów od granicy. W razie wojny obrona miasta przed północnokoreańskim atakiem, także ze strony licznej artylerii dalekiego zasięgu, byłaby niezwykle trudna.

Z perspektywy Korei Południowej potencjalnym wyzwaniem jest również rosnąca potęga Chin, które w przyszłości mogą stać się zagrożeniem. Po trzecie, chociaż wojna z Japonią jest bardzo mało prawdopodobna, to Seul – o czym nieco szerzej w dalszej części – ma napięte relacje z Tokio i na poprawę stosunków dwustronnych, pomimo zabiegów Stanów Zjednoczonych, się nie zanosi. Również na ewentualne kryzysy w relacjach z Japonią Republika Korei stara się przygotować.

Założenia systemu

W obliczu szerokiej gamy zagrożeń, Seul realizuje strategię rozwoju potencjału tak defensywnego jak i ofensywnego w trzech elementach, znanych pierwotnie jako 3K, a od 2017 roku i decyzji prezydenta Jae-in Moona jako „system trzech osi” (three-axis system). Pierwszy z nich to tak zwany STS (Strategic Target Strike), wcześniej znany jako KC (Kill Chain). Rozumieć przez niego należy zdolność wykrycia i identyfikacji oraz przeprowadzenia uderzenia wyprzedzającego na północnokoreańskie wyrzutnie i stanowiska artylerii. Składają się na to chociażby satelity rozpoznawcze, których Seul do 2023 roku chce posiadać pięć, rakiety oraz samoloty F-15K i F-35A. Element ten nie ma wymiaru politycznego, co oznacza, że jego celem jest zneutralizowanie ofensywnego potencjału Korei Północnej, a nie obalenie reżimu w Pjongjangu. Drugi, to warstwa dawniej znana jako KAMD (Korean Air and Missile Defence), a więc rozbudowana, wielowarstwowa obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa. Od 2019 roku obowiązuje nazwa KMP (Korean Missile Defense).

Trzecia oś, to znany jeszcze niedawno jako potencjał KMPR (Korea Massive Punishment and Retaliation), a od 2019 roku jako OR (Overwhelming Response). To zakres zdolności sił zbrojnych Republiki Korei precyzyjnego zniszczenia infrastruktury krytycznej Korei Północnego, w tym politycznego i wojskowego dowództwa. Na ten element składają się chociażby wprowadzanie do służby rakiety Hyunmoo-2 (balistyczne) i Hyunmoo-3 (manewrujące). To również otrzymane w latach 2014-2016 niemiecko-szwedzkie rakiety manewrujące powietrze-ziemia Taurus KEPD 350K (razem 170 sztuk + 90 kolejnych zamówionych w 2018 roku), które w odróżnieniu od rodzimych systemów lepiej radzą sobie z penetracją punktów umocnionych, w tym także instalacji podziemnych. Aktywacja całości potencjału KMPR miałaby nastąpić po wcześniejszym, zmasowanym ataku ze strony Korei Północnej – szczególnie z wykorzystaniem broni jądrowej.

Na mocy decyzji prezydenta Moona z 2017 roku, wydatki na „system trzech osi” miały zostać zwiększone o 14,5%, aby przyspieszyć jego uruchomienie z 2022 roku na rok 2020. Wiążę się to z planami przekazania tak zwanego OPCON (operational control), a więc kontroli operacyjnej nad siłami zbrojnymi Korei Południowej w stanie wojny. Te obecnie byłyby dowodzone przez Amerykanów. Na mocy dyskutowanych zmian, siłami połączonymi ma w przyszłości dowodzić czterogwiazdkowy generał południowokoreański, podczas gdy jego zastępcą będzie czterogwiazdkowy generał amerykański. Oznacza to zwiększoną autonomię sił zbrojnych Korei Południowej.

Obrona przeciwrakietowa

Istotnym elementem budowania potencjału militarnego Korei Południowej jest inicjatywa KAMD/KMP, a więc wspomniana obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa. Aż do momentu wprowadzenia własnych satelitów, południowokoreański system opiera się na satelitach amerykańskich, zapewniających zarówno rozpoznanie, jak i wczesne ostrzeganie o wystrzelonych przez Pjongjang rakietach. Dane trafiają do centrum dowodzenia w bazie sił powietrznych Osan, nieco ponad 60 km na południe od Seulu. Systemy południowokoreańskie i amerykańskie są zintegrowane, ale oba działają od siebie niezależnie, co wynika głównie z powodów politycznych.

Podstawą południowokoreańskiej obrony są baterie PAC-2/3 oraz rozwijane własne systemy, w tym rakiety ziemia-powietrze średniego i dalekiego zasięgu. Ważnym etapem wzmacniania potencjału jest modernizacja systemów Patriot i rodzimych M-SAM Cheolmae-2. Co do tych drugich, Seul wyposaża je w nowe rakiety (Block 2). Z kolei Patrioty są wyposażane w rakiety PAC-3 MSE (Missile Segment Enhancement). Projekt modernizacji ośmiu baterii PAC-2 do standardu PAC-3 rozpoczęto w grudniu 2016 roku na mocy wartej 1,3 mld USD umowy z kwietnia 2014 roku.

W ramach budowy KADM i zastąpienia Nike-Hercules łącznie Korea Południowa zakupiła w Niemczech 48 wyrzutni PAC-2 wraz z rakietami ATM (Anti-Tactical Missile) i GEM+ (Guidance Enhanced Missile Plus). Pierwsza partia 24 wyrzutni trafiła do Seulu w 2008 roku. Warto nadmienić, że w tamtym okresie z powodów tak finansowych jak i politycznych plan nabycia PAC-3 w Stanach Zjednoczonych zakończył się fiaskiem. W 2020 roku w środkowym Seulu rozmieszczono dwie wyrzutnie – jedną PAC-2 i jedną PAC-3. „Korean Times” szacuje, że obecnie Republika Korei ma 10 baterii Patriot (40 wyrzutni), natomiast amerykańskie siły wojskowe w tym państwie posiadają osiem baterii PAC-3. Wejście do służby rakiet PAC-3 MSE przewidziane jest na lata 2021-2023.

Wspomniany M-SAM (znany też jako KM-SAM, Cheolmae-2 lub Cheongung) to system średniego zasięgu, opracowywany przez południowokoreańską, rządową Agencję Rozwoju Obronności (ADD - Agency for Defense Development), firmy Samsung Thales, Hanwha, LIG Nex1 oraz Doosan DST przy współpracy z rosyjskimi firmami Ałmaz-Antej i MKB Fakel. Prace nad nim rozpoczęto w 1998 roku, a pierwsza bateria została rozmieszczona na wyspach na Morzu Żółtym na początku 2016 roku.

Bateria składa się z czterech wyrzutni na pojeździe 8x8, każda z ośmioma komorami, oraz pasywnej stacji radiolokacyjnej w paśmie X, technologicznie opartej na systemie S-400. Opracowano go jako następcę przestarzałych już 24 baterii MIM-23 Hawk, które Republika Korei zaczęła wykorzystywać w 1964 roku. Cheolmae-2 o długości 4,6 metra może przechwytywać rakiety balistyczne na pułapie do 20 km. Zasięg maksymalny to 40 km. Jednostkowa cena rakiety to około 1,3 mln USD.

W kwietniu 2020 roku podano do wiadomości, że zakłady LIG Nex1 przekazały południowokoreańskim siłom powietrznym rakiety wariantu Block 1, której podstawowym zadaniem jest zwalczanie samolotów, podczas gdy ich zdolność neutralizacji rakiet wroga jest ograniczona. Dostawy trwały od 2015 roku. Przyznano jednocześnie, że priorytetem firmy jest obecnie produkcja wersji Block 2, która energią kinetyczną będzie przechwytywać wrogie rakiety na pułapie do 20 km. Gotowość Block 2 ogłoszono w 2017 roku. Wtedy też rozpoczęła się faza produkcyjna. W odróżnieniu od Block 1, dla wariantu Block 2 przechwytywanie wrogich rakiet balistycznych jest podstawowym zadaniem.

Prócz M-SAM, Republika Korei rozwija projekt L-SAM, który ma dać siłom zbrojnym tego państwa rakiety przechwytujące dalekiego zasięgu. Przewidywany pułap operowania baterii Cheolmae-4 to 40-60 kilometrów. Zasięg to maksymalnie 150 km. L-SAM, który według niektórych będzie rozwinięciem rosyjskiej rakiety 48N6, wyposażony ma być w towarzyszący radar AESA w paśmie S, będący rozwinięciem rosyjskiego systemu 91N6E. Jego opracowanie sprawia, że Korea Południowa nie ma już takiej potrzeby zakupić w Stanach Zjednoczonych systemu THAAD, który od kwietnia 2017 roku na terenie tego państwa już się znajduje (jedna bateria, sześć wyrzutni – po osiem rakiet każda).

Rozmieszczono ją w Seongju, a więc nie chroni ona Seulu, ani też amerykańskich sił niedaleko granicy z Koreą Północną (Camp Humphreys na południe od Seulu), lecz port Pusan, dokąd w razie wojny byłoby kierowane wsparcie dla walczących. Warto nadmienić, że w 2020 roku Pekin otwarcie wypowiedział się przeciwko obecności amerykańskich wyrzutni THAAD na obszarze Korei Południowej. Przewiduje się, że prace nad L-SAM zostaną zakończone w 2022 roku, a Korea Południowa zakupi w pierwszej fazie cztery baterie. Tym samym ma on znaleźć się w służbie na przełomie 2023/2024 roku.

Istotnym elementem KAMD są oczywiście stacje radiolokacyjne. Korea Południowa posiada zakupione w 2009 roku dwa radary EL/M-2080 Green Pine Block B. Działają one od 2012 roku. Dwa kolejne (Block C) zamówiono w kwietniu 2017 roku. Najlepszym rozwiązaniem, wzmacniającym świadomość sytuacyjną i dającą możliwość stworzenia regionalnego obrazu, byłoby zintegrowanie południowokoreańskiej sieci nie tylko z amerykańską, co już ma miejsce, ale także z japońską oraz być może z tajwańską (Tajpej posiada bowiem radar dalekiego zasięgu PAVE PAWS).

Niemniej jednak chociaż Japonię i Koreę Południową łączy obawa przed Koreą Północną oraz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, to relacje pomiędzy Seulem a Tokio pozostają napięte. To właśnie niechęć do współpracy z Japonią sprawia, że kolejne południowokoreańskie rządy nie godzą się połączenie własnej obrony przeciwrakietowej z amerykańską, bowiem oznaczałoby to wymianę danych z Tokio.

Jak wynika z ogłoszonego w 2019 roku planu, chcący wzmocnić swoją obronę krótkiego zasięgu (dolnego piętra), Seul planuje zakupić dwa radary wczesnego ostrzegania, a także trzy dodatkowe niszczyciele z systemem Aegis, które są już zintegrowane z systemami naziemnymi. Co do tego drugiego systemu to Seul posiada już radary Aegis SPY-1D(V) na pokładzie trzech niszczycielach KDX-III (typ Sejong Wielki), wyposażonych w rakiety SM-2 Block IIA/B. To wariant Aegis Baseline 7 o ograniczonym udziale w zintegrowanej obronie przeciwlotniczej i przeciwrakietowej (IAMD – Integrated Air and Missile Defense), niezdolny do przechwytywania rakiet balistycznych (dotyczy także ich śledzenia). Dopiero trzy kolejne, wspomniane okręty mają mieć nowoczesny system Baseline 9.C2 (BMD 5.1). Jednostki te planowane są na lata 2023, 2025 i 2027 i na ich wyposażeniu znajdą się rakiety SM-3. Gdyby trzy pierwsze okręty typu Sejong Wielki zostały zmodernizowane do wersji Baseline 9, to wówczas ich pokładowe rakiety SM-2 uzyskałyby ograniczoną zdolność zwalczania rakiet balistycznych.

Korea Południowa rozważa zakupienie w Stanach Zjednoczonych przeciwlotniczych i przeciwrakietowych rakiet SM-6, które wzmocniłyby morski komponent dość słabej obecnie tarczy antyrakietowej. W przypadku tych drugich, promień zapewnianej przez ten system osłony wzrósłby nawet 400 kilometrów. Co do SM-2, to maju 2019 roku Seul uzyskał zgodę amerykańskiego Departamentu Stanu na zakup do 94 takich rakiet za 313,9 mln USD.

Warto nadmienić, że w grudniu 2017 roku Zjednoczone Emiraty Arabskie rozmawiały z Koreą Południową na temat współpracy wojskowej. Jednym z poruszonych tematów była możliwość przeprowadzenia na terytorium tego pierwszego państwa testów południowokoreańskich rakiet. Byłoby to korzystne dla ZEA, bowiem KAMD przystosowany jest do zwalczania północnokoreańskich rakiet balistycznych – z podobnym zagrożeniem (irańskim) mierzyć się musi Abu Zabi. Według Korei Południowej, ZEA to idealne miejsce do ćwiczeń, ponieważ jest tam wiele niezamieszkałych obszarów, a państwo to ma doświadczenie w użytkowaniu systemu Patriot.

Wojska rakietowe

Ważnym elementem ofensywnych zdolności Korei Południowej są rakiety balistyczne i manewrujące, w tym rodziny Haeseong – przeciwokrętowe Haeseong I o zasięgu 150 km (wystrzeliwane z ziemi lub wody) lub 250 km (wystrzeliwane z powietrza), manewrujące Haeseong II o zasięgu 500 km (wystrzeliwane z wody) oraz Haeseong III o zasięgu 1,5 tysiąca kilometrów (wystrzeliwane z okrętów podwodnych). To również wycofywane już ze służby NHK-2 (znane jako Nike Hercules Korea II), będące rakietami balistycznymi krótkiego zasięgu (250 km).

Konstrukcje takie stanowią efekt pracy rodzimej zbrojeniówki, ale Seul korzysta z technologii państw trzecich, głównie Stanów Zjednoczonych i Rosji, aczkolwiek oba państwa muszą mieć na uwadze zapisy dobrowolnego i nieformalnego reżimu kontroli technologii rakietowych (MTCR – Missile Technology Control Regime), który ma zapobiegać proliferacji systemów o zasięgu powyżej 300 km i głowicy co najmniej 500 kg. Korea Południowa podpisała zapisy MCTR w 2001 roku.

Korea Południowa systematycznie zwiększa parametry swoich rakiet. Limity są ustalone w wyniku porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi. To efekt kompromisu z 1979 roku, kiedy Seul zgodził się porzucić ideę własnego programu broni jądrowej, podczas gdy Waszyngton zapowiedział wsparcie południowokoreańskich projektów rakiet balistycznych. Wówczas ustalono, że nie będą one przekraczać zasięgu 180 km i masy głowicy powyżej 300 kg. W 1997 roku parametry te zwiększono do 300 km i 500 kg, a w 2012 roku do 800 km i 500 kg. Wówczas uzgodniono, że głowica może być większa w przypadku rakiet o mniejszym zasięgu – tona dla rakiet o zasięgu 500 km lub 2 tony dla rakiet o zasięgu 300 km. W wyniku kolejnych testów jądrowych ze strony Pjongjangu, w 2017 roku prezydent Donald Trump zniósł 500-kilogramowy limit głowicy, co pozwala Seulowi opracować rakiety mogące spenetrować umocnione cele Korei Północnej, w tym podziemne instalacje.

Nowe możliwości pozwoliły Republice Korei zwiększyć zasięg zamontowanych na platformie kołowej rakiet balistycznych Hyunmoo-2. Pierwszy wariant, to jest Hyunmoo-2A, ma zasięg około 300 km i głowicę bojową rzędu 500 kg, co stanowiło skok jakościowy względem Hyunmoo-1. Te wprowadzone pod koniec lat osiemdziesiątych rakiety miały 480-kilogramową głowicę i zasięg 180 km. Hyunmoo-2A znajduje się w służbie czynnej od 2013 roku. Dwa lata później przetestowano Hyunmoo-2B o zasięgu 500 km i głowicy o masie 997 kg. Wariant o zasięgu 800 km z 500-kilogramową głowicą, oznaczony jako Hyunmoo-2C, został zaprezentowany w 2017 roku. Według oficjalnego komunikatu, Hyunmoo-2C stanowić ma podstawowy instrument warstwy Kill Chain i wraz z pozostałymi rakietami będzie fundamentem strategii wojskowej prezydenta Moona.

Technologie rakiet Hyunmoo służą Korei Południowej do rozwijania rakiet manewrujących, w tym rodziny zbiorczo określanej jako Hyunmoo-3. Model Hyunmoo-3B zaprezentowano w 2009 roku, a jego maksymalny zasięg to około tysiąc kilometrów, podczas gdy dla Hyunmoo-3A to 500 km, a dla Hyunmoo-3C około 1,5 tysiąca km. Stan projektu nie jest znany, ale spekuluje się, że Seul chce wprowadzić do służby wariant o zasięgu 1,5 tysiąca kilometrów, a także rakietę balistyczną Hyunmoo-4, wyposażoną w tonową głowicę bojową (według innych źródeł nawet dwutonową). Dwie takie rakiety przetestowano w kwietniu 2020 roku, ale tylko jeden z nich zakończył się powodzeniem. Jej zasięg to 800 km. Rakiety są opracowywane z myślą o niszczeniu podziemnych instalacji w Korei Południowej, a zwiększenie masy głowicy było możliwe dzięki decyzji prezydenta Trumpa z 2017 roku.

Jednocześnie Korea Południowa rozwija systemy rakietowe klasy MLRS. Od 2004 roku zaczęto wprowadzać 220 ATACMS (110 x Block I i tyleż samo Block IA). Wiodącym systemem, produkowanym od 2014 roku jest K239 CHUN-MU na platformie kołowej (8x8). Występują trzy zasadnicze warianty – wyrzutnia 12 rakiet kalibru 227 mm/239 mm lub do 40 rakiet kalibru 130 mm. Od 2015 roku stanową one podstawę wojsk rakietowych, które niezmiennie wykorzystują produkowane na licencji M270 MRLS. Wspomniane rakiety kal. 130 mm są wykorzystywane w będących w służbie od lat osiemdziesiątych kołowych (6x6), 36-prowadnicowych wyrzutniach K136 Kooryong. W grudniu 2019 roku nieznaną liczbę pojazdów zamówiły Filipiny.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 45
Reklama
Dalej patrzący
poniedziałek, 26 października 2020, 20:21

Mr Davien cd - pomijam, że i większość efektorów antyrakietowych Rosji jest jednocześnie "plot", to samo tyczy MEADS Aster czy właśnie...LM PAC-3MSE. Tyle, że koreański L-SAM jest od PAC-3MSE nowocześniej zaprojektowany pod każdym względem i to w całym cyklu życia produktu, wliczając monitoring i serwis. No i reprezentuje wyższy poziom technologii materiałowej, co przekłada się na znacznie większe przeciążenia manewrowe, niż PAC-3MSE. A to jest kluczowe dla antyrakiety. Przechwytywanie samolotu załogowego], który manewruje z przeciążeniami o rząd wielkości mniejszymi, jest dla antyrakiety funkcją dodatkową - oczywiście przy odpowiedniej elektronice /kontroli. A w tym względzie Korea też się przyłożyła - bo w końcu rozwijają L-SAM dla siebie w gardłowej sytuacji - bo mają Koreę Północną pod nosem, nie mówiąc o smoku nieco dalej... Przypomina to naszą sytuację strategiczną z Obwodem Kaliningradzkim za miedza i z problemem czasu reakcji szybkiego przechwycenia - który rozwiązano w systemie L-SAM - stąd i L-SAM mam za jak najbardziej "uszykowany" pod nasze potrzeby dla skutecznej obrony Polski -system także z całym "otoczeniem" towarzyszącym. Zresztą i rosyjski efektor 48N6 - który był w 2010 konstrukcją wyjściową/bazową dla zaprojektowania mocno zmienionego i ulepszonego L-SAM wg postępu nowych technologii i w ramach Przemysłu 4.0 - jest i antyrakietą i służy do przechwytywania lotnictwa. Z antyrakiety zrobi się efektor plot - na odwrót to raczej trudne, właściwie niemożliwe ze względu na skok wymagań wobec manewrowości i elektroniki....

Dalej patrzący
poniedziałek, 26 października 2020, 22:09

Mr Davien - już w 2017 zdecydowano ostatecznie o funkcji także "Anti-Aircraft" dla L-SAM. Nawet na wiki [ale anglojęzycznej] jest to podane - tam zasięg "przeciwsamolotowy" określono [wg AD2019 podczas mojego spotkania dane były NIEAKTUALNEJ wg źródeł z 2017 na 150 km. Co jest pewną dezinformacją, a raczej niedomówieniem i pomieszaniem spraw - bo tu nie chodzi o zasięg max wtedy w 2017 [jak by to sugerowało podane we wpisie wiki źródło z 2017 co do zasięgu podanego na 150 km] - tylko chodzi o najbardziej aktualny mi znany [AD20219] min zasięg przechwycenia - owszem 150 km - ale w trybie "no escape" względem samolotu - jak się dowiedziałem bezpośrednio - dla samolotu z kalkulowaną prędkością "ucieczki" Mach 2,25 [co moim zdaniem wynikło z kalkulowania tej prędkości do maszyn...Suchoja - czyli de facto...do samolotów chińskich w rodzaju Su-27/35 czy J-15] Zaś zasięgi maksymalne L-SAM dla "Anti-Aircraft" jak podawałem w poprzednim wpisie z niedzieli 21:37 - są dużo większe.... P.S. Nieco danych uzupelniających nt wytrwałej drogi Korei Płd do osiągnięcia suwerenności produkcji i rozwoju programów rakietowych Republiki Korei zawierają dostępne w PDF biuletyny PISM: nr 59 (1171) z 13 maja 2014 r. oraz biuletyn nr 57 (1630) z 18 kwietnia 2018...

Dalej patrzący
poniedziałek, 26 października 2020, 09:33

Errata: nie "[przynajmniej 150 km - wobec 1000 km dla NdCN]" a winno być oczywiście "[przynajmniej 1500 km - wobec 1000 km dla NdCN]". Przy czym rozwijany obecnie manewrujący HM-3D ma mieć zasięg minimum 2 tys km, a spodziewany zasięg to 2,5 tys km. Natomiast obecny balistyczny HM-2C o zasięgu 800 km [czyli zasięgu, jaki rozwijany PrSM dla HIMARSa [Homara] ma osiągnąć dopiero w drugiej fazie przyszłego rozwoju], będzie miał już rozwijanego następcę HM-2D o zasięgu minimalnym 1000 km, przewidywanym 1200 km, maksymalnie z boosterami [to wersja lądowa] 1500-1800 km. W sumie powtarzam - szeroka współpraca, pełen transfer technologiczny [choćby stopniowo w "kawałkach" i pod stołem] w zakresie pełnych systemów rakietowych i antyrakietowych z funkcją plot - to realna droga do osiągnięcia pełnej suwerenności strategicznej Polski - która jest konieczna wobec zmian sojuszy na świecie, a zwłaszcza wobec możliwości ponownego "resetu" i deal'u USA-Rosja przeciw Chinom, co z pewnością oznaczłoby pogorszenie sytuacji Polski - jak po 17 IX 2009. Uświadomionym i konsekwentnie realizowanym celem PMT na poziomie strategicznym winna być budowa całokrajowej, saturacyjnej sieciocentrycznej strefy antydostępowej A2/AD Tarczy i Miecza Polski z własnym suwerennym C2/C5ISR spinającym wszystkie domeny w jedno środowisko sieciocentryczne "każdy sensor - każdy efektor - każdy nosiciel" - z jak największa współpracą w dziedzinie high-tech [RMA] z Republika Korei - ale także z Japonia czy z koncernami europejskimi [Konsberg, Nammo, Leonardo, Thales UK, MBDA, MEADS itp.] - na zasadach partnerskich - z pełnym transferem technologii. Z koncentracją na tanich licznych mobilnych nośnikach lądowych, aerostatach HALE [nie tylko w głębi kraju - czyli cała wzajemnie się ochraniająca sieć z sensorami dalekiego zasięgu, efektorami prak/plot/C-RAM, ofensywnymi rakietami i efektorami precyzyjnymi średniego/dalekiego zasięgu], na skalowalnych dronach [w tym dronizacja/zdalne sterowanie F-16, Bielikow, Turbo Orlików, śmigłowców, opcjonalna dronizacja F-35A - ale i dronizacja/zdalne sterowanie np. wszystkich T-72/PT-91] - na dronach wszystkich domen. Całość działająca nielinearnie , w maksymalnie płaskiej i elastycznej i maksymalnie mobilnej i rozproszonej strukturze równoległego dowodzenia we wszystkich domenach w real-time [sieciocentrycznośc "wszechdomenowa"] - z maksymalna projekcją siły pozahoryzontalnymi efektorami precyzyjnymi. Całość pod przykryciem A2.AD Tarczy i Miecza Polski - która już w trakcie pokoju w ramach "niewidzialnej" wojny WRE i swoim potencjałem przewagi projekcji siły zgniecie możliwości rosyjskiej A2/AD Obwodu Kaliningradzkiego i przyszłej rosyjskiej A2/AD na Białorusi [po anschlussie - najdalej 2025]. Zgniecenie rosyjskich A2/AD i przewaga naszej całokrajowej A2/aD jest warunkiem strategicznym sine qua non dla przetrwania Polski w strefie zgniotu - a także dla uzyskania DYNAMICZNEJ kontrolowalnej głębi strategicznej - a także dla uzyskania wsparcia innych państw Wschodniej Flanki - oraz wsparcia i dostaw USA i UK. Bo pojedynek stref A2/AD rozstrzyga sytuację strategiczną "albo-albo" - czyli ustawia skrajnie wygrana lub przegraną w układzie "all or nothing" - reszta jest już tylko rolowaniem wszelkich aktywów bojowych w "turkey shoots" względem tego gracza, którego A2/AD przegra.

Zaq
poniedziałek, 26 października 2020, 06:35

Zamiast kleczec przed amerykanami, powinniśmy w większym stopniu współpracować z koeranczykami z południa w zakresie uzbrojenia oni przynajmniej chcą się dzielić technologiami jak np. K2.

Dalej patrzący
niedziela, 25 października 2020, 21:37

Cieszę się, że po 4 latach moich "wolontariuszowych" wpisów nt rakiet i antyrakiet Korei Płd - także D24 wreszcie coś napisała na ten temat. Dodam, co wiem z pierwszej reki, że zasięg antyrakietowy L-SAM to 150 tylko MINIMUM, natomiast spodziewany zasięg to 250 km. Tak samo pominięto, że jest to pocisk uniwersalny , także plot - i zasięg zwalczania płatowców to MINIMUM 250 km, zaś oczekiwany zasięg to 350 km. W założeniu ma to zapobiegać odpalaniu rakiet powietrze-ziemia z samolotów, a przynajmniej dać "dynamiczną głębię strategiczną" dla wystarczającego czasu reakcji - który jest kluczowy ze względu na bliskość granicy stolicy Republiki Korei. Oczywiście MR Davien, czyli płatny lobbysta LM, będzie to podważał - bo osiągi taktyczne PAC-3MSE są dużo gorsze - a efektor koreański na dodatek jest tańszy i ma cykl życia o niebo tańszy w serwisie. Zamiast kupować bezsensu licencję na K2PL - powinniśmy kupić licencję, transfer technologiczny i nawiązać szeroka długofalową współpracę z Republiką Korei w rakietach [i sensorach i systemach przynajmniej C2 - a lepiej C5ISR] - nie tylko L-SAM, ale także w rakietach ofensywnych. Wtedy np. wszelkie rozważania na d24 nt zakupu Orek z NcDN nie miałyby sensu - bo uzyskalibyśmy taniej dużo większa projekcję siły na dużo większy zasięg [przynajmniej 150 km - wobec 1000 km dla NdCN] z tanich naziemnych nośników mobilnych. No, ale trzeba widzieć, rozumieć, chcieć - i realizować. Bez patrzenia ślepo w przepłacany "jedynie słuszny" sprzęt Wuja Sama z czarnymi skrzynkami i z drogim serwisem - co robimy zamiast rozwijania własnej technologii i własnych produktów dla budowy REALNEJ suwerenności strategicznej - ale także na eksport. Dodam, że funkcję "przeciwsamolotową" zdecydowano ostatecznie dla L-SAM w 2017 - dla unifikacji i uzyskania jednego dużego wspólnego zasobu wysokiego/dalekiego piętra obrony prak/plot. Sam efektor od początku jest zaprojektowany na drukarki 3D w produkcji i w serwisie, ma też znaczące ulepszenia w technologii materiałowej dla uzyskania znacznie większej wytrzymałości na przeciążenia i przez to także znacznie lepszej manewrowości. A w serwisie. - z przechowywaniem z zestawem sensorów monitoringu zdalnego - dla utrzymania wysokiej REALNEJ dyspozycyjności bojowej w kontenerze wypełnionym azotem - a także dla uzyskania długotrwałego okresu międzyprzeglądowego.

fkldjfkldjgkjfdkgd
poniedziałek, 26 października 2020, 11:21

Korea, jest ciekawym kierunkiem, i na pewno warto z nią rozmawiać, jednak ma jedną wielką wadę dostawy z Korei trwają długi i łatwo je odciąć. Odcięcie dostaw z USA jest dużo trudniejsze.

Dalej patrzący
poniedziałek, 26 października 2020, 19:59

Odciąć transfer technologii z Republiki Korei? - przecież o to własnie chodzi, oraz o produkcję w polskich zakładach [i o pełen serwis - bez czarnych skrzynek]. a nie o dostawy sprzętu z USA - zawsze na podrzędnym miejscu w długiej kolejce. Skoro USA nie chce nam sprzeda technologii [przypomnę- przy I fazie Wisły tylko 5% offset zamiast oczekiwanego min 50% - a przy Homarze offset 0%] - to dogadajmy się z Koreą i tam kupmy technologię do naszej suwerennej produkcji i dalszego rozwoju [najlepiej wspólnego rozwoju razem z Koreą] .

Davien
poniedziałek, 26 października 2020, 08:49

Sam chciałes sabotazysto: L-SA jest pociskiem wyłacznie antybalistycznym a nie jak zmyslasz uniwersalnym. Podane zasięgi sa jak najbardziej własciwe w przeciwieństwie do twoich bredni. ROK nie sprzeda ci zadnych technologii rakietowych bo nie zaryzykuje złamania układów rozbrojeniowych dla takigo fantasty jak ty. I to tyle z twoich bajek, jak widac obalonych przez samych Koreańczyków:)

San Escobar
poniedziałek, 26 października 2020, 06:46

Ale jak to ktoś powiedział - Polska nie może być silnym krajem i nasza wojsko musi pozostać słabe jak teraz więc o rakietach możemy pomarzyć i rząd tego pilnuje a dla pozorów że niby coś robią to kupili defiladowy dywizjon Himars ze śmiesznym zapasem 30-stu rakiet ATACMS.Taka ilość to jest śmiech na sali no ale koszerni z rządu pilnują żeby Polska armia niebyła zbyt silna

Rgier
niedziela, 25 października 2020, 23:46

To jest taki potencjał że od razu wiadomo że nie podołamy...

Polak z Polski
niedziela, 25 października 2020, 19:19

Korea odkupiła od Niemiec 48 wyrzutni PAC-2, które my mogliśmy odkupic i zmodernizować do PAC-3. I od kilku ładnych już lat mielibyśmy ochronę antybalistyczną i przecilotniczą. Dziś dokupilibyśmy 8 baterii PAC-3 w najnowszej wersji plus Narew i bylibyśmy zabezpieczeni. Ale panowie z MONu "szrotu" nie kupują, trudnią się wieloletnimi dialogami technicznymi i zakupami z półki w ilościach defiladowych.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 26 października 2020, 10:57

"My" zmodernizować? Tak jak "wolno" nam zmodernizować F-16? Albo choćby samodzielnie naprawiać? :)

Marek
poniedziałek, 26 października 2020, 07:35

Ależ jak najbardziej mieli w zwyczaju kupować wyeksploatowany szrot.

San Escobar
poniedziałek, 26 października 2020, 06:49

Żebyśmy kupili te wyrzutnie z Niemiec to uznaliby że mamy wspaniałą OPL i o nowych wyrzutniach pomyśleliby za 50 lat.Tak jak było z programem Wilk,zamiast nowego czołgu to odmalowali T-72 i zrobili bieda modernizację Leo2 a teraz czekamy 40 lat na seryjne Leo3 bo tylko te rząd interesują jak już to potwierdzili

Jack
niedziela, 25 października 2020, 18:45

"Prace nad nim rozpoczęto w 1998 roku, a pierwsza bateria została rozmieszczona na wyspach na Morzu Żółtym na początku 2016 roku." .......................... U nas to tyle trwają "dialogi" na 4 nogi.

Victor
niedziela, 25 października 2020, 16:29

Tak się buduje samodzielność i niezależność. Nie poprzez kupowanie wszystkiego w USA bez względu na cenę i bez jakiegokolwiek tranferu technologii. Mozna być w sojuszu z USA a technologie czerpać z Europy, bo USA jakoś ma z tym problem. O Rosji już nawet nie wspominam.

Zatroskany
niedziela, 25 października 2020, 15:11

Jak zwykle macie problem ze wstawieniem komentarzy .... próbuje jeszcze raz a więc dlaczego Korea może a my nie ? Są dwie opcje albo jesteśmy pustym narodem albo u władzy od upadku komunizmu w naszym kraju są ludzie którym zależy na tym aby Polska nigdy nie stała się tak mocna gospodarczo jak i militarnie jak np Korea Płd. Stawiam bardziej na to drugie bo chyba nie ma na świecie drugiego takiego kraju jak Polska która od wieków dostaje kopa i nie wyciąga żadnych wniosków z tego.... powinniśmy być tak silni militarnie jak przynajmniej taki Izrael, czy komuś nie wydaje się to dziwne ?

Bursztyn
niedziela, 25 października 2020, 14:28

Lokalizacja Seulu zmusza Koreę do wprowadzenia systemu iron dome

mis
niedziela, 25 października 2020, 13:12

W Korei minister obrony nie deklaruje wyboru obcego C4 MSHORAD do krajowego systemu SHORAD zanim ten zostanie zaprojektowany, nie wybiera oferenta zanim rozpocznie negocjacje w sprawie warunków zakupu sprzętu, nie zatrudnia firmy lobbingowej związanej z oferentem do reprezentowania interesu zamawiającego, nie negocjuje offsetu z pośrednikami a nie producentem sprzętu dlatego są efekty.

Stary Grzyb
niedziela, 25 października 2020, 13:06

Tak dla przypomnienia - w roku 1960 południowokoreański przemysł osiągnął zdolność montażu, najpierw w systemie SKD, a potem CKD, tak złożonych wyrobów, jak wojskowe jeepy, oczywiście zasadniczo z części dostarczanych przez Amerykanów. Można się zadumać patrząc na drogę, którą Koreańczycy przebyli w ciągu ostatnich 60 lat, nie tylko w aspekcie technologii militarnych, ale całościowo rozumianego rozwoju cywilizacyjnego - od nędzy i ruiny, spowodowanych komunistyczną inwazją z północy, którą z największym trudem udało się odeprzeć, do bogatego kraju będącego jedną ze światowych potęg gospodarczych, technologicznych i militarnych. Oczywiście, z ogromną amerykańską pomocą i pod amerykańska osłoną, ale jednak - przez 60 lat ... Odnosząc to do warunków polskich - z tych samych 60 lat 30 zabrała nam sowiecka okupacja i narzucona przez Moskwę kretyńska komuna, ale jeśli porównać to, co zdołaliśmy osiągnąć przez następne 30 lat choćby z tym, co osiągnęliśmy w 20-leciu międzywojennym, nie mówiąc o porównaniu z Koreą Południową, to można się zadumać jeszcze bardziej.

kibic
środa, 28 października 2020, 23:35

Południowa Korea nie jest zależna od nikogo. Są tylko zależni od USA w niektórych sprawach militarnych. USA patrzą na nich przychylnie za względu na bliskie sąsiedztwo Chin i Korei Północnej. My siedzimy geograficznie i politycznie pomiędzy Niemcami a Rosją. Jedni i drudzy mają u nas duże wpływy. Rosyjskie słabną, ale Niemieckie mają się świetnie. W dodatku nasz PRLowski przemysł został w większości wykupiony lub zlikwidowany. Z dużych zakładów pozostały rafinerie, Azoty, KGHM i kopalnie węgla. Przyrównywanie sytuacji do okresu międzywojennego jest niewłaściwe. Wtedy startowaliśmy z biedy i mieliśmy jeszcze wojnę z Bolszewikami, ale byliśmy samodzielni. Teraz jesteśmy w UE, która jest narzędziem temperowania słabszych konkurentów.

pp47
wtorek, 27 października 2020, 02:04

Dodam, że w latach 60ych ub. wieku PKB Korei Płd był wielokrotnie niższy niż w Polsce, Południe było biedniejsze i mniej rozwiniete niż Północ, a na wsi orano kamieniste pola drewnianymi (tak!) sochami i radłami, co widziałem w seulskim muzeum. Zresztą w tedy i Turcja z bezsilnym zachwytem podziwiała nasze WFM-ki i Wsk-i, budowane tam przez nas elektrownie i cukrownie itp, nie mówiąc już o tym, że wtedy to my (wprawdzie na licencji) budowaliśmy jedne z najlepszych myśliwców, już własnej konstrukcji odrzutowce bijące rekordy świata, wysyłaliśmy rakiety w kosmos itp. No a gdzie jesteśmy teraz: - uważamy za oczywiste, że jesteśmy daleko za Koreą i nawet Turcją i jedyne, co potrafimy, to przepłacać, co inni raczą nam sprzedać!

Paranoid
niedziela, 25 października 2020, 21:02

Fenomen tego rozwoju jest ciągle badany, same suche liczby niestety nie wyjaśniają wiele. Można się naśmiewać z Daewoo, ale gdzie oni są a nie my. Niestety nasi rządzący nie potrafią (nie chcą) oddzielić w analizach polskich firm i zagranicznych i wychodzi zaciemniony obraz sukcesu eksportowego. Można zapytać Rząd jakie WŁASNE innowacje powstały i zostały wdrożone w dużej skali przez polskie państwowe koncerny za ostatnie 5-10 lat. Wystarczy popatrzyć na chemię/petrochemię, owszem wiele jest rodzimych projektów, ale te największe w ostatnich latach to wszystkie na obcych technologiach/licencjach. W prywatnym może jest lepiej, niby osiągamy historyczne rekordy w B+R/PKB ale ja tych efektów jakoś osobiście nie widzę.

San Escobar
niedziela, 25 października 2020, 12:44

Korea już niedługo się schowa przy potencjale Polski,nasi stratedzy z pis kupili dla WP cały jeden dywizjon Himars z zapasem całych 30 rakiet ATACMS.A naszego nieba będą bronić całe dwie baterie Patriot.Będzie moc na paradzie :)

kapibara
niedziela, 25 października 2020, 12:27

Prawdopodobnie doszło do jakieś wymiany technologicznej między Rosją i Koreą. Stąd asysta Rosjan w koreańskich programach rakietowych. W drugą stronę zapewne poszły technologie wytwarzania zaawansowanej elektroniki.

Samsung rządzi
niedziela, 25 października 2020, 18:16

Kiedyś specjaliści z Polski jeździli do Korei, a teraz Korea wyprzedziła Polskę o lata świetlne. Korea Południowa nie wprowadziła sankcji na Rosję, dlatego może intensywnie z nią handlować. Ałmaz- Antej i Samsung od dawna po cichu realizują wspólnie wiele kontraktów (elektronika do ruskiego systemu S-350 jest od Samsunga, podobnie jak elektronika do rakiet 40N6 jest również od Samsunga). Jedni i drudzy się rozwijają i o to chodzi, a za 15-20 lat Samsung będzie oferował najdoskonalsze systemy obrony powietrznej i wyprzedzi zarówno USA jak i Rosje.

Fanklub Daviena
niedziela, 25 października 2020, 17:22

Rosja i Korea Południowa zmierzają w stronę znaczącej współpracy. Uważają się wzajemnie za rodzaj gospodarczego i politycznego "hedgingu" przeciw Chinom i USA. Nie chcą ani świata jednobiegunowego (Pax Americana) ani dwubiegunowego (Chiny i USA). I Korea Południowa i Rosja nie chcą, by Korea Północna wpadła w łapy Chin bądź USA. Oba kraje mają wroga w Japonii. Rosja nic nie ma przeciw zjednoczeniu Korei na warunkach jak najlepszych dla Korei Południowej a takie zjednoczenie nie jest na ręką ani USA, ani Chinom ani Japonii. Rosja ma dobre układy i z Koreą Północną i Południową, czego nie można raczej powiedzieć o żadnym innym państwie, więc może odegrać dużą rolę w zjednoczeniu krajów. Interesy gospodarcze i polityczne Rosji i Korei Południowej są zadziwiająco zbieżne i spodziewaj się narastającej współpracy obu krajów. Oczywiście dla obłąkańczych rusofobów to musi być szok... Zrozumcie mikre rusofobiczne móżdżki, że Rosja prowadzi politykę wielowymiarową i nie jest uzależniona od nikogo - ani "od gazu dla UE", ani od Chin, ani "od zachodnich kredytów i technologii" jak przez lata tu bredziliście. Owszem, sankcje mogą być dla Rosji dotkliwe, ale nie druzgocące i Rosja potrafi się znakomicie dotkliwie "odgryźć", czego USA i UE doświadczyły... Teraz Rosja w zasadzie zrywa rozmowy z Zachodem, bo jak Rosja powiedziała ustami Ławrowa i Pieskowa, na Zachodzie politykę prowadzą niepoważne dzieci i małpy, więc Rosja nie będzie marnować czasu na rozmowy, tylko poczeka aż Zachód spoważnieje i wydorośleje. :)

Jan z Krakowa
poniedziałek, 26 października 2020, 13:02

Zwróciłeś uwagę na beznadziejną geopolitycznie sytuację Rosji, która ma bardzo silnych wrogów tj. Chiny, USA, Japonię. W świetle dotychczasowych opinii twoja analiza sytuacji Rosji jest bardzo cenna.

Davien
poniedziałek, 26 października 2020, 08:54

Widzisz funku, ale piszesz wyłacznie o KRLD, Kore Płd doskonale pamieta że to dzieki Rosji została napadnieta przez KLD i ze Rosjanie pomagali najeżdżcom. O zjednoczeniu mówi wyłacznie KRLD co ładnie potwierdza że zwyczajnie kłamiesz. A co do Rosji to na Zachodzie nikogo wasze fochy nie obchodzą, niedługo dołaczycie z takim podejsciem do KRLD jako parias swiata. A co do odgryzania się Rosji to na razie Zachód te wasze odgryzanie śmiechem zabija:)

Marek
poniedziałek, 26 października 2020, 07:44

Gdyby koreańscy lotnicy nie przesłali Rosjanom gorącego powitania z pokładowych działek, może bym uwierzył.

Zdzichu Dyrman
niedziela, 25 października 2020, 13:15

W drugą stronę nie poszły żadne technologie, bo transfer technologii rosyjskiej do Korei Południowej, rozpoczęty w 1996 roku dostawą 33 czołgów T-80U, został dokonany w ramach spłaty długu zaciągniętego jeszcze przez ZSRR.

Troll i to wredny
niedziela, 25 października 2020, 12:06

W Korei rozwija się wojska rakietowe, w Polsce terytorialne. Zniszczenie wroga na jego terenie, a nie bieganie z ,,Kałachem" po własnych krzakach.Chyba widać różnicę w podejściu do obrony Ojczyzny, technologii wojskowej i potencjale militarnym. PGZ raczej by im nie zaimponowała swoją ofertą, a wizje MON mogły by co najwyżej wywołać...zdumienie.

Fanklub Daviena
niedziela, 25 października 2020, 11:17

"zbudowanie samodzielności od Stanów Zjednoczonych w zakresie, tak operacyjnym, jak i technologiczno-przemysłowym." - jak również politycznym! Społeczeństwo Korei ma dość corocznego płacenia 5 mld USD okupu w postaci kasy dla USA + wymuszone zakupy amerykańskiego uzbrojenia i dostało furii, jak Trampek chce haracz podnieść na 9 mld USD. Koreańczycy chcą wykopać USA ze swojego kraju, bo uważają, że jest główną przeszkodą przed zjednoczeniem Korei. Gdyby nie USA, to już dawno byliby zdaniem Koreańczyków zjednoczeni. Koreańczycy słusznie uważają, że USA nie chce powtórzenia casusu Niemców, gdzie wyrosło im po zjednoczeniu mocarstwo wymykające się spod kontroli USA, a w przypadku Korei byłoby jeszcze gorzej. USA obawia się, że po zjednoczeniu będą mieli do czynienia z mocarstwem o południowokoreańskich technologiach i przemyśle z północnokoreańską tanią siłą roboczą i surowcami. Kora Południowa nie boi się Chin: ma z nimi 3x większą współpracę gospodarczą niż z USA i uważa za sojusznika przeciw Japonii.

Generalissimus
niedziela, 25 października 2020, 14:23

Gdyby nie Chiny to do zjednoczenia Korei doszłoby już dawno ;). Przypomnę, że to USA uratowały Koreę przed zjednoczeniem - ale pod jarzmem komunistów. Korea Południowa wcale nie chce szybkiego zjednoczenia bo wzięłaby na swoje barki kompletnie odizolowanych od dziesięcioleci krewniaków z północy. Kraj zacofany, przy którym biliony marek wpompowane w NRD przez RFN to byłby mały pikuś. Bogaci, żyjący nowocześnie w luksusie Koreańczycy z południa wcale się do zjednoczenia nie palą. Pokolenie z czasów wojny koreańskiej może jeszcze, ale dzisiaj? Szczerze wątpię.

Złota orda
niedziela, 25 października 2020, 14:03

a Rosja nigdy nie zaatakowała Polski.....

Autor
niedziela, 25 października 2020, 13:53

Yyyy... nie? Korea była by może zjednoczona, ale pod czerwonym sztandarem. Po drugie, co widać w artykule , USA jest nadal i pozostanie jednym z filarów obrony Korei, bo kto inny? Z Japonią mają zbyt chłodne stosunki, Rosja jest za słaba żeby cokolwiek komukolwiek gwarantować ( na przykładzie Armenii), a jak pójdą do Chin to zostaną wchłonięci.

Zdzichu Dyrman
niedziela, 25 października 2020, 13:02

Stek bzdur. Skąd w ogóle pomysł że Korea Południowa zamierza jednoczyć się z Północną? Koszty takiego zjednoczenia procentowo są wielokrotnie większe niż koszty zjednoczenia Niemiec i zrujnowały by gospodarkę Korei. Kolejna rzecz, jakie to niby drogocenne surowce posiada Korea Północna, że zjednoczenie z nią było by rzekomo tak opłacalne? To samo tania siła robocza - nierentowne północnokoreańskie zakłady upadną w ciągu pierwszego miesiąca po zjednoczeniu, z północy na południe uciekły by miliony, nowo powstały kraj natychmiast miałby stopę bezrobocia rzędu kilkudziesięciu procent. Podsumowując: zjednoczenie Korei to mrzonki i to nawet gdyby istniała wola polityczna po obu stronach strefy zdemilitaryzowanej, co zresztą też jest mrzonką.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 26 października 2020, 08:58

Skąd pomysł? Porozmawiaj trollu z Południowymi Koreańczykami a i Kimowie są chętni na polskie rozwiązanie: przekazanie władzy w zamian za uwłaszczenie się na majątku narodowym i bezkarność. Nie było żadnego problemu z północnokoreanskim programem atomowym - Clinton podpisał umowę w ramach której Kim wygasił wszystkie reaktory w zamian za dostawy mazutu za śmieszną kwotę 35 mln USD rocznie. Bush ją zerwał by był powód do judzenia i wojny. Jak nie wiesz jakie surowce ma Korea Północna (która nawiasem pisząc o dziesięciolecia wyprzedza naukowo i technologicznie Polin) to dyskusja z takim ignorantem nie ma sensu.

Zawisza_Zielony
niedziela, 25 października 2020, 11:13

Dlaczego jedni mogą a my nie. Przecież nasze potrzeby są podobne, a potrzeby jest przede wszystkim upór i konsekwencja, a pieniądze na końcu tego łańcuszka.

Jack
niedziela, 25 października 2020, 18:46

Trzeba się zastanowić, kto nami rządzi?

Monkey
niedziela, 25 października 2020, 17:06

@Zawisza_Zielony: Bo ci „jedni” potrafią się postawić i po prostu wstają z kolan a ci „drudzy” czyli my najzwyczajniej w świecie o wstawaniu z kolan tylko mówią, a przy każdej próbie tylko walą głową w amerykańską półkę i zawsze coś z niej biorą. Zamiast wspierać własny przemysł.

Marek
poniedziałek, 26 października 2020, 07:46

Nikt się tam nie stawia, bo i po co? Po prostu. To, co robią, robią z głową. I robią to od dawna konsekwentnie.

Zatroskany
niedziela, 25 października 2020, 15:03

Są dwie opcje albo jesteśmy pustym narodem albo u władzy od upadku komunizmu w naszym kraju są ludzie którym zależy na tym aby Polska nigdy nie stała się tak mocna gospodarczo jak i militarnie jak np Korea Płd. Stawiam bardziej na to drugie bo chyba nie ma na świecie drugiego takiego kraju jak Polska która od wieków dostaje kopa i nie wyciąga żadnych wniosków z tego.... powinniśmy być tak silni militarnie jak przynajmniej taki Izrael, czy komuś nie wydaje się to dziwne ?

vc
niedziela, 25 października 2020, 10:29

Tajwan nie obroni się samodzielnie przed Chinami, ale Korea Południowa już tak.

Hybryda
niedziela, 25 października 2020, 10:23

Każdy widzi z że "ochrona" USA słabnie i niedługo Stany Zjednoczone będą chronić już tylko siebie, więc kto ma rozum widzi, że może liczyć ostatecznie przede wszystkim na siebie. Szkoda że Polski nie ma wśród tych państw.

Tweets Defence24