Reklama
Reklama

Ekspert: „Takie sobie” polskie nowe technologie [OPINIA]

8 stycznia 2019, 14:16
Zrzut ekranu 2019-01-08 o 13.31.23
Fot. DGRSZ

Zadaję sobie pytanie, czy polska zbrojeniówka może się skutecznie rozwijać i wprowadzać w życie opracowywane przez naukowców nowoczesne technologie i startupy - pisze dla Defence24.pl mecenas Jarosław Kruk, partner zarządzający w Kancelarii Prawniczej Kruk i Wspólnicy. 

Zakłady będące własnością globalnych graczy postępują zgodnie ze strategia koncernową  i jeśli uda im się coś ciekawego odkryć – przekazują cały know-how do centrali, a tam decydują, co robić dalej. Firmy prywatne, przynajmniej kilka największych, starają się wdrożyć do swojej produkcji nowoczesne technologie, szczególnie jeżeli chodzi o produkcję z szansami na eksport.  Często te nowoczesne technologię same zresztą tworzą i starają się je skomercjalizować. Oczywistym jest, że rynki zagraniczne wymagają bardzo nowoczesnych technologii i niskich cen, często niższych niż na krajowym rynku. Nie słychać natomiast informacji, żeby jakaś mała firma X wynalazła daną technologię, w szeroko rozumianym sektorze bezpieczeństwa państwa, a potem skutecznie ją wdrożyła i samodzielnie lub wspólnie z  partnerem branżowym czy finansowym rozpoczęła produkcję. Nie  słychać też, aby przemysł państwowy stworzył sporo ciekawych technologii, które są później wdrażane. Istnieją co prawda chlubne wyjątki typu PIAP, ale generalnie jest bardzo tak sobie.

W ogóle w Polsce jest dość słabo z rozwojem nowoczesnych technologii. Praktycznie olbrzymia większość polskich startup’ów stara się o znalezienie zagranicznego partnera, który kupi większość akcji/udziałów i jak będzie dobrze, to wyłoży środki na rozwój technologii. Dotychczasowe doświadczenia większości firm technologicznych pokazują, że w naszym kraju, po przekroczeniu pewnego etapu rozwoju trudno rozwinąć firmę technologiczną.  W  ubiegłym roku wprowadzono wprawdzie pewne ułatwienia podatkowe,  a kolejne zaczną obowiązywać w 2019 (IP Box), ale jak to zadziała w praktyce - nie wiadomo. Urzędnicza bezmyślność może dużo zniszczyć pomimo niezłych z pozoru przepisów. Dotychczas wspieranie innowacyjności szło w naszym kraju tak sobie.

W sumie to dobrze, że implementujemy rozwiązania dające efekty w krajach UE i Izraelu.  W tym ostatnim kraju powstaje mnóstwo starup’ów  związanych z branżą militarną i szerokorozumianym bezpieczeństwem państwa oraz obroną cywilną. Co ciekawe, ich założycielami są młodzi ludzie wspierani doświadczonymi praktykami – średnia wieku  50-60 lat. Sami inwestują niewiele, zwykle równowartość od 100 tysięcy do miliona złotych. Swoimi rozwiązaniami próbują zainteresować armię, policję, służby i straż pożarną. Oczywiście w pierwszym rzucie dobijają się o kasę w wyspecjalizowanych funduszach, które najchętniej zainwestują w to, co zdaje się cieszyć chociażby wstępnym zainteresowaniem armii i innych służb państwowych. I wielu takim firmom się to udaje; znajdują kupca na pomysł czy technologie albo specjalistyczny fundusz pomaga w zdobyciu środków w oparciu o IPO na NASDAQ lub w pozyskaniu inwestora.

My nie możemy porównywać się ze środowiskiem, w którym krewny czy dobry znajomy na Wall Street to bardziej reguła niż rzadkość, ale naśladować dobre przykłady zawsze można. Czyli po prostu zmałpować jak to się tam robi, a więc przenieść rozwiązania i powoli dostosowywać je do naszych warunków. U nas największą bolączką nie jest przecież wynalezienie danej technologii, bo z tym instytuty naukowe, uczelnie i młodzi zapaleńcy dają sobie świetnie radę. Główny problem tkwi w komercjalizacji tych technologii.

Okazuje się, że finalny odbiorca (lub odbiorcy) nowych rozwiązań nie jest nimi zbytnio zainteresowany ponieważ potrzebuje i preferuje rozwiązania „z półki”. Może dobrze by było przeanalizować przyczyny takiego zachowania.

Zawarcie umowy na dostawę pierwszej fazy Wisły i umowy offsetowej z nią związanej rodzą pytania, jak wykorzystać możliwości faktyczne i prawne, żeby rozwinąć przemysł zbrojeniowy i efektywnie zaspokajać potrzeby Sił Zbrojnych.

Polski przemysł, jak pisze mój macierzysty portal Defence24.pl, jest w stanie rozwinąć produkcje efektorów rakiet przeciwlotniczych o zasięgu powyżej 10 km, potrzebnego ogniwa w systemie obrony plot. Warto by to wpleść do rozwijanych programów. Od razu powstaje przy tym pytanie czy polski przemysł może samodzielnie produkować system typu Wisła - na dzień dzisiejszy wydaje się, że nie. Szanse dla niego można upatrywać w wąskiej  specjalizacji - produkcji wybranych elementów/komponentów  na potrzeby koncernów zagranicznych i wejście w ich łańcuch dostaw oraz robienie tego na tyle dobrze i tanio, aby koncernowi opłacało się zamawiać te elementy nie tylko do systemów przeznaczonych dla Polski.

Tak w ogóle, to w naszych postępowaniach zakupowych brakuje elastyczności. Nie ma przeciwskazań prawnych, aby w jednej sporej transakcji zakupowej pozyskać w offsecie część technologii kluczowej z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa; kupić  licencję na jakiś konkretny wyrób, z prawem jego rozwijania i sprzedaży na rynki zagraniczne; w jakiejś części doprowadzić do współpracy przemysłowej. Tak aby polski przemysł zbrojeniowy był w MON traktowany jako całość, a nie jako dzielony na ten znajdujący się pod wpływem Skarbu Państwa i prywatny. Istniej przecież tak dużo rozwiązań prawnych mogących zabezpieczyć interesy bezpieczeństwa państwa.

 

 

KomentarzeLiczba komentarzy: 34
Covax
niedziela, 13 stycznia 2019, 11:08

Panie df: Koniec 2016r. Mony Polski i Ukrainy podpisują porozumienie o wspólpracy, WB kupuje stare R27 w cenie Amraam, i ruszają dwa duże programy programy rakietowe z "partnerem zagranicznym" za kase NCBiR. Rok 2018 Jeden z dyrektorów w grupie WB ( konferencja o opl, mozna zobaczyc na YT) wrzuca w "swiat" informacje " Roman Musiał (wb) dodał, że większość niezbędnych elementów już istnieje: silnik, paliwo, głowice naprowadzające (aktywne, pasywne i termowizyjne).......stwierdził, że czas potrzebny na wdrożenie produkcji w Polsce wynosi około trzech lat." i żeby śmieszniej Politechnika Świetokrzyska dostaje 1,8 mln z NCBiR na sterowanie wektorem ciągu dla rakiety "Pirat" czyli akurat jak produkcja rakiet wicher bedzie miała ruszać w Polsce(maskirowka RE wektorowania ciągu z R73 ??) . I teraz pytania. 1. Czy PGZ nie wie co się dzieje w jej spółkach ? Telesystem ( seeker FPA) i Pit radwar ( przynajmniej testy w komorze bezechowej sekeer'a/ów zaprojektowanego przez wb) Gamrat paliwa ( ciekawostka Ukrainski Korsarz od tego roku ma paliwa Gamratu) czy samej WB ( 25% udziału Skarbu Państwa). 2. Czy to tylko "maskirowka" żeby mieć lewar na MBDA żeby z camm nie było jak z feniksem ( lipiec/sierpień dopiero będzie można oficjalnie "grzebac przy feniksie" czyli 20 lat zabkokowane prace nad feniksem i innymi systemami rakietowymi ) 3. Czy PGZ/MON poszło dwoma "równoległymi drogami"

Mortensen
piątek, 11 stycznia 2019, 22:15

Do Macieja. Porównywanie zatrudnienia w czasach PRL i dzisiaj nie ma wielkiego sensu. W PRL tzw. zakłady pracy zatrudniały setki zbędnych pracowników ponieważ rachunek ekonomiczny nie miał znaczenia ale liczył się efekt społeczny czyli brak bezrobocia. Aby ocenić udział produktów high-tech w eksporcie należałoby odnieść się do nakładów finansowych przeznaczonych na na te cele. Słusznie zauważyłeś, ze większość produktów high-tech to własność międzynarodowych korporacji ale własność należy do tego kto finansuje badania. Wniosek jest taki ze Państwo polskie zupełnie zaniedbało finansowanie badań i rozwoju high-tech z budżetu. Z drugiej strony wiadomo ze finansowanie z budżetu jest bardzo mało efektywne. Prywatne firmy lepiej liczą swoje pieniądze. W PRL nikt nie przejmował się efektywnością finansowania bo stosowaliśmy tzw "ekonomię polityczną socjalizmu" I dlatego ten system upadł.

df
piątek, 11 stycznia 2019, 18:38

@Wrona Rozumiem że to Ukraińcy mieliby nam produkować rakiety ew. my przekazać im technologię polskich głowic IR na FPA, systemów radiolokacyjnych i kierowania ogniem w zamian za przestarzałą R27 ? Nigdy nie poszedłbym na to. Efektory Narwi muszą powstawać w Polsce w oparciu o całkowicie polską technologię ! kupno technologii R27 ... tak i nic więcej

Maciej
piątek, 11 stycznia 2019, 15:30

Kraje takie, jak np. Republika Federalna Niemiec rozwijają wieloletnie programy, projekty badawcze z sektora zbrojeniowego, które obejmują swoim zakresem działania wszystkie rodzaje sił zbrojnych. Gro tych projektów zrealizowano samodzielnie, a gro w kooperacji z partnerami europejskimi lub USA. W ten sposób Niemcy systematycznie wprowadzają nowe rodzaje uzbrojenia w siłach lądowych, powietrznych i marynarce wojennej. Tym samym podstawowe i najważniejsze projekty mają za sobą. Natomiast u Nas wszystko jest w planach.

hmm
czwartek, 10 stycznia 2019, 23:49

Niech tylko każdy robi swoje a dobrze, i będzie rezultat, warunki ramowe w sumie nie są takie tragiczne.

Integrale
czwartek, 10 stycznia 2019, 23:29

Nasz przemysl zbrojeniowy nie ma zadnych technologii oprocz technologii post sowieckiej. Jego dzialalnosc skupia sie na remoncie starych rupieci bedacych na stanie armi i dorabianiu do nich watpiliwej jakosci czesci zamiennych bo od dawna ten sprzet nie ma wsparcia producenta. Wycofanie z naszej armi sprzetu rosyjskiego bedzie powodowalo upadek wiekszosci zakladow PGZ. Dlatego nie wycofaja tego sprzetu i beda go po raz setny malowac i smarowac przez nastepne 20 lat. No wyobrazmy sobie co moze robic PGZ jakbysmy z dnia na dzien wycofali smiglowce MI, samototy su i mig oraz czolgi t72 i twardy. Chyba tylko pozostaja rosomaki i to wszystko.

Okręcik
czwartek, 10 stycznia 2019, 19:47

ja mam wrażenie że nasz przemysł zbrojeniowy myśli tak; cobyśmy nie wyprodukowali i za jaką by nie cenę armia to kupi. jeśli nasz Grot faktycznie taki dobry jak twierdza źródła rządowe, to trzeba zjechać z cena i zrobić z tego hit eksportowy jak Czesi ze swego brena. Z tego co wiem, a mogę się mylić, Grot dostarczany do WOT jest 3x droższy od karabinka czeskiego, więc jaki tu sens?

4 - ta, a może 5 -pięćsetka
czwartek, 10 stycznia 2019, 15:25

Wiele prawdy w komentarzach. Sam artykuł zwraca uwagę na powszechną patologię. Gdzie jest podstawowy problem? Brak własnej kasy. Dopływ środków jest realnie śladowy, a nawet jeśli jest to sporo się trzeba nad tym napracować. Środki powinny być wielokrotnie większe. Nawet jeśli jej znaczna część zostanie zmarnowana. Wszyscy od "innowacji" wiedzą, że prawdziwe nowości sa obarczone sporym ryzykiem. My chcemy tanio i skutecznie. Tworzymy w tytm celu niebotyczne zbiurokratyzowanie. To działa przeciwskutecznie. Co do samej kadry, ta w ogólności jest cienka. Jednak czy potrzebujemy "wysoką średnią"? W przełomach zawsze decydują jednostki. U nas stawia się na średnią. Kolejna sprawa to wszelkie instytucje naukowe czy szkoły wyższe, ich kadra. Nadal ludzie realnie są rozliczani z dorobku naukowego i w związku z tym skupiają się na "karierze naukowej". To jest bezproduktywne. Jeśli ktoś pochyla się zwłaszcza nad nowatorskim rozwiązaniem to powoduje, że musi je zabezpieczyć (choćby patent). To powoduje zawsze znaczne opóźnienie i mniejszy dorobek. Częste są ograniczenia tego co później można opublikować. Co ważne inaczej przygotowuje się temat/patent by mieć "kolejny numer", a inaczej by go komercjalizować. Nadal opłaca się być naukowcem, a nie tworzyć nowe rozwiązania. Jedyna szansa w małych start-upach jednak przy obecnej konfiguracji one dojda do pewnego poziomu merytorycznego ale pewnej granicy nie przeskoczą. To trochę jak z medycyną. Prywatna służba zdrowia zajmuje się zasadniczo dość prostymi rozwiązaniami, a z pewnościa nie wymagjącą dużej ilości sprzętu pod parą i sporych zespołów ludkich. Brodawkę można bez problemu wyciąć jednak przeszczepu prywatnie nikt nie zrobi. Błędy są systemowe. Zasadniczo o reformie nauki i jej kierunkach decydują prawnicy i "zagraniczni eksperci", którzy nie znają polskiej specyfiki, historycznych zaszłości i reprezentują swoje interesy.

Covax
czwartek, 10 stycznia 2019, 14:34

Ciekawe że artykuł o "takiej sobie innowacyjności' polskiego przemysłu pojawił się dokładnie kiedy pojawił się temat WICHER-ET itd. Przypadek ?

Maciej
czwartek, 10 stycznia 2019, 14:01

W bieżącym 2019 r. będziemy obchodzili 30-lecie upadku realnego socjalizmu nad Wisłą. Wówczas nie byliśmy innowacyjną potęgą, i dziś także nią nie jesteśmy. W PRL eksport produktów wysokiej techniki stanowił ok. 8%, czyli tyle samo co w dobie III RP z tą różnicą, iż dziś większość produktów high-tech w polskim eksporcie to własność międzynarodowych korporacji i firm zagranicznych, które zainwestowały nad Wisłą po 1989 r. Ponadto dziś w sektorze high-tech pracuje o ponad 100 tys. osób mniej niż w PRL, to wszystko budzi moje wielkie zdumienie, bo Europa i świat Nam odjeżdżają. Co jest grane ludzie?

pizdus
czwartek, 10 stycznia 2019, 00:55

Jedyna rzecz jakiej potrzebuje RP to dobry odpowiednik amerykanskiego FBI!!!! sabotaz i korupcja...to trzeba wykorzenic...

Kazik
środa, 9 stycznia 2019, 22:22

@Wojciech, w pełni się z Tobą zgadzam. Obecnie postęp nauki i techniki przebiega tak szybko, że Polska nie ma najmniejszych szans na dogonienie zachodu choćby w kilku dziedzinach, jeśli będzie bazować wyłącznie na samodzielnie opracowanych technologiach. Dziś wystarczy, że nie zostanie zapewniona ciągłość kształcenia specjalistów w jakiejś dziedzinie, i się wylatuje z branży: w czasie "wypełniania" takiej luki pokoleniowej może stać się przestarzałe wszystko to co dana firma czy ośrodek naukowy opracował. Tak więc bez kupna technologii i być może wykształconych specjalistów nic nie osiągniemy. Zwłaszcza mając taką naukę jaką mamy, czyli głównie opartą o kierunki humanistyczne, ekonomiczne itp.

Wrona
środa, 9 stycznia 2019, 20:15

W Polsce zdecydowali się nie tworzyć systemu obrony powietrznej Nareva wspólnie z Ukrainą (błędne tłumaczenie z polskiej Narwy) i planować produkcję systemu obrony powietrznej z tą samą modernizacją sowieckiej rakiety R-27. Wcześniej informowano, że Roman Romanow, dyrektor generalny koncernu Ukroboronprom, oficjalnie zaproponował polskiemu Ministerstwu Obrony nowe, wspólne opracowanie systemu obrony powietrznej bliskiego zasięgu z użyciem pocisków rakietowych R-27 wyprodukowanych przez kijowskie przedsiębiorstwo Artem. W dniu 8 marca 2017 r. Romanow przedstawił zastępcy Bartoszowi Kownackiemu plan stworzenia prototypowego systemu obrony powietrznej krótkiego zasięgu, który otrzymał działający tytuł P-27 ADS (Air Defence System), przygotowany przez przedsiębiorstwo państwowe Artem. Nowy system obrony powietrznej można nazwać "Narew" i będzie zawierał następujące komponenty wyprodukowane w Polsce: radar dozorowy, radar naprowadzania pocisków, mobilne stanowisko startowe, pasywny optyczno-elektroniczny system nadzoru dla celów powietrznych i śledzenia rakiet, system dowodzenia i kontroli oraz system łączności między komponentami. Kompleks miał zostać uruchomiony w serii w 2019 roku. Jednak 8 stycznia Defence-Blog opublikował oświadczenie przedstawiciela polskiej firmy WB Electronics, Romana Mushali, dotyczące projektu nowego systemu obrony powietrznej. Według Mushala projekt powinien opierać się na ulepszonej wersji ukraińskiej rakiety R-27 typu powietrze-powietrze. Zauważył, że większość niezbędnych elementów została już stworzona: silnik, paliwo, głowice z własnym napędem (aktywne, pasywne i termowizyjne). Produkcja w Polsce powinna zostać wdrożona za około trzy lata. Nowy system rakietowy będzie stosowany do ochrony ważnych budynków i obiektów, sił lądowych ze wszystkich typów samolotów, śmigłowców, pocisków samosterujących, broni kierowanej, pocisków powietrze-ziemia, pocisków przeciw okrętom. Nowy system obrony powietrznej może działać w promieniu do 30 kilometrów w przypadku pocisku kierowanego w podczerwieni (WICHER-ET), 25 km w przypadku wersji z aktywnym prowadzeniem radarowym (WICHER-EA) i prawie 110 km w przypadku pasywnej wersji radarowej (WICHER PEP). Będzie również miał pionowy system startowy. System obrony powietrznej można zainstalować na polskiej ciężarówce Jelcz 662D. Całkowita masa podwozia (maksymalne obciążenie) wynosi 14 000 kg (11 000 kg).

prywaciaż
środa, 9 stycznia 2019, 15:22

ludzie jak mozna sie rozwijać jak na starcie masz już p..rane obciążenia fiskalne setki przepisów i ograniczeń tylko ktoś o stalowych nerwach i zdrowiu jak smok może zacząć działać , nie mówiąc o finansach jaki bank da nowej firmie na start pieniądze ludzie aż trudno w to uwierzyć że takie głupoty piszą na tych wszystkich portalach zachęcam ekspertów by sami spróbowali zacząć i potem coś pisali zobaczymy

Wojciech
środa, 9 stycznia 2019, 14:55

Jesteśmy daleko w tyle technologicznie i sami od zera nic nowego nie wymyślimy jedyna rada to kupować licencje i na ich podstawie potem unowocześniać i rozwijać projekty tak robiły takie kraje jak Korea Południowa i np: Turcja.

Mika
środa, 9 stycznia 2019, 14:40

Jedyne wyjście i to nie tylko dot. zbrojeniówki, to chodzić na wybory i glosować na mądrzejszych ludzi. Nie tak jak teraz...

say69mat
środa, 9 stycznia 2019, 14:38

W zasadzie jakim to cudem struktura własności takich firm zbrojeniowych jak KMW lub GM/GA/GD zakłada innowacyjność jako kluczowy element funkcjonowania i przetrwania w domenie gospodarki narodowej??? Z kolei, w warunkach naszego, kraju innowacyjność potentatów krajowego przemysłu zbrojeniowego należy do sfery pobożnych życzeń??? Niezależnie od licznych - mało skutecznych - prób modernizacji metod zarządzania strukturami przemysłu zbrojeniowego odziedziczonych w spadku po peerelu.

sfvs
środa, 9 stycznia 2019, 14:30

"Zakłady będące własnością globalnych graczy postępują zgodnie ze strategia koncernową i jeśli uda im się coś ciekawego odkryć – przekazują cały know-how do centrali, a tam decydują, co robić dalej" - i to jest sedno. Zdrajcy Polski wyprzedali za ułamek ceny polski przemysł - i proszę sobie darować pisanie, że to dyrdymały, bo każdy trochę starszy wie o co chodzi. To gdzie mamy tę innowacyjność rozwijać i wdrażać? Rzeczy, projekty, które mogliśmy rozwijać zostały zniszczone po wrogim przejęciu przedsiębiorstw przez obcy kapitał. Mamy kupować ICH produkty i technologie. Poza tym wszyscy widzimy co nasza zbrojeniówka potrafi, co się zmieniło od 1989roku - pt91, beryl i pasoszelki - to potrafi, i nie widać, żeby coś chciała potrafić ponad to. Wszystko postradzieckie technologie. O czym my tu w ogóle dyskutujemy? A pisanie o prywatnych firmach, "startupach" jest śmieszne, bo dla nich się liczy tylko to, żeby jak najszybciej się dorobić i opchnąć firmę za kilka mln firmie "zachodniej". Ciekawe, czy już te hełmy z lat 60tych wyremontowali, żeby nasi żołnierze z gołą głową nie biegali...

asd
środa, 9 stycznia 2019, 13:28

Państwo powinno wreszcie wspomagać firmy kupujące patenty z zagranicy bo bez techonologii ani rusz

Defonaxes
środa, 9 stycznia 2019, 12:15

Bełkot panie...bełkot !

Sęp1945
środa, 9 stycznia 2019, 12:06

to nie bełkot to ostrożne i bardzo dyplomatyzne określenie totalnego chaosu w zarządzaniu polską zbrojeniówką. Polski eksport państwowych firm zbrojniowych mówi wszystko. Na tyle nas dokładnie w tym szambie stać i kropka.

Paranoid
środa, 9 stycznia 2019, 09:52

Bełkot. Co to znaczy "tak sobie"? Bez analiz. Zarząd PGZ to też prawnicy więc wychodzi na to, że powinni być ekspertami od innowacji? Nigdy w historii nie było tyle kapitału dla start-upów jak w ostatnich latach. To że jest trudno jest naturalną koleją rzeczy. Państwo nie powinno się w to mieszać.

robertpk
środa, 9 stycznia 2019, 09:47

Polscy przedsiębiorcy i polscy naukowcy to dwa plemiona odległe od siebie kulturowo tak daleko jak maorysi i eskimosi. Patrzę na sytuację od wielu lat od strony przemysłu (prywatnego) , to nie jest tak, że przemysł "chce rozwiązania z półki". Przemysł chciałby rozwiązań własnych .... ALE: - aby planować własne technologie należy myśleć w dłuższej perspektywie, polski przemysł prywatny , żyje w większości tu i teraz, ale to z kądś wynika.... Aby Państwo mogło zmienić tą sytuację, musiałoby : - PLANOWAĆ i konsekwentnie realizować długookresowe programy rozwoju strategicznych technologii - ZAUFAĆ uczciwie wybranym podmiotom prywatnym - NADZOROWAĆ kamienie milowe programów rozwojowych - EGZEKWOWAĆ efekty programów - KUPOWAĆ powstałe produkty Po drugie skończyć z patologią "nauki polskiej" - ogromna większość tego środowiska nie jest zainteresowana współpracą z przemysłem, ponieważ wiąże się to z realną pracą, wymaganiami i oceną z zewnątrz środowiska , współpraca z praktykami i konkretną odpowiedzialnością za efekty pracy. W realiach uczelnianych - można latami rozwiązywać dawno rozwiązane projekty, można nie być na hali produkcyjnej od kilkunastu lat i być "autorytetem w branży". Dodatkowo dochodzi: - makabra biurokracji na uczelniach, instytutach . - dominujący marazm i selekcja negatywna w ogromnej większości firm państwowych

Gojan
środa, 9 stycznia 2019, 08:02

Autor stawia ryzykowną tezę, że koncerny prywatne są inowacyjne, a małe firmy prywatne i państwowe - nie. Żeby to udowodnić, miesza dwie rzeczy: zdolność do wymyślania wynalazków i zdolność do ich wdrażania do produkcji masowej. Tymczasem z analiz z lat 70. XX w., prowadzonych w USA, wynikało, że większość wynalazków dokonywana była poza wielkimi koncernami, przez małe firmy prywatne i osoby fizyczne, natomiast koncerny miały pieniądze, które mogły i chciały wyłożyć na zakup tych wynalazków i ich wdrożenie, i tym się różniły od dużych firm państwowych np. w Polsce. Potwierdzeniem niezdolności amerykańskich koncernów zbrojeniowych do samoistnego generowania wynalazków była konieczność powoływania w USA rządowych agencji, np. NASA czy DARPA, których zadaniem było i jest opracowywanie wynalazków i technologii, które przełamywałyby zagraniczną przewagę - kiedyś ZSRR w kosmosie (pierwszy sputnik i rakietę załogową wypuścili Rosjanie w latach 50. XX w.) a obecnie konkurencję w dziedzinie technologii zbrojeniowych Rosji i Chin, których przemysł zbrojeniowy opiera się, jak w Polsce, na państwowych skomercjalizowanych firmach. Okazuje się więc, że wiele zależy od tego, ile pieniędzy się przeznacza na te cele, a nie od formy własności firm (jak błędnie twierdzili Marks-Engels i Korwin-Mikke:)). Następnie Autor wzywa do przeanalizowania przyczyn braku zainteresowania finalnych odbiorców w Polsce nowymi rozwiązaniami polskich konstruktorów i preferowania przez tych odbiorców rozwiązaniami „z półki”. Przyczyny takiego zachowania polskich odbiorców widzę dwie: (1) brak w Polsce rodzimego kapitału, zainteresowanego inwestycjami we WDRAŻANIE nowych technologii w Polscel (2) dywersja ze strony niektórych polskich decydentów (cywilnych i wojskowych), którzy, uzależnieni od zagranicznych mentorów, lobbują na rzecz tych państw. Tak było za czasów tzw. „komuny” (uzależnienie od Moskwy) i tak jest teraz (uzależnienie od Waszyngtonu, Berlina, Paryża czy Tel Awiwu). Bo zdolni w Polsce są, jak wszędzie – vide np. śp. inż. Jacek Karpiński, którego „zdmuchnięto” w Polsce najpierw w późnych latach 70 (pod presją Moskwy, bo jego wynalazki zagrażały komputerom systemu RIAD, który miał być wprowadzony w całym RWPG), a potem po roku 1989, gdzie banki, kierowane przez tych samych ludzi, którzy go dołowali za "komuny", obcinały mu rozmyślnie kredyty w trakcie, kiedy wdrażał swoje kolejne wynalazki (bo zagrażały… komu?).

I tak umacniamy polską biedę i polskie zacofanie.
środa, 9 stycznia 2019, 04:43

Zbrojeniówka musia działać w nowoczesnym otoczeniu i silnej konkurencji na rynku, aby produkować coś innego niż śmieci. ________ W zach. UE to supernowoczesny przemysł (RFN ma nawet ponad 300 robotów przemysłowych na 10.000 pracowników), silna konkurencja rynkowa i uniwersytety w pierwszej setce oraz brak oszczędzania na nauce. ________ W Polsce to zacofany przemysł (ok. 28 robotów i to zagranicznych na 10.000), brak konkurencji na rynku oraz oszczędzanie na nauce, tak że najlepsze polskie universytety są w czwartej setce światowych rankingów. _______ Dlatego Polska powinna skoncentrować nakłady na dziedziny dual use, a więc roboty i drony cywilne i wojskowe oraz przemysł lotniczy zaczynając od budowy Caracali na licencji. Poza tym to produkcja komponentów, współpraca ze zbrojeniówką zach. UE, import tradycyjnej broni z zach. UE i obniżanie je ceny oraz przejmowanie serwisu dzięki współpracy produkcyjnej i offsetowi do importu. ______ Super nowoczesna zbrojeniówka jako oaza w zacofanej, niskokonkurencyjnej gospodarce, przy nauce na niskim poziomie, nie jest możliwa inaczej, niż potwotrnym przepłacaniem i marnotrawstwem wyniszczającym kraj.

prawnik
środa, 9 stycznia 2019, 01:07

Przeleciałem po łebkach ale jakość tego artykułu nie powala /jak na takiego adwokata/ po pierwsze primo amerykanie stosują metodę drenażu talentów już wśród studentów / na wszystkich uczelniach świata / w tym celu organizują wszelkiego rodzaju competition / przykładem są zawody ultralekkich samolotów lub łazików marsjańskich / studenci z takich ekip dostają możliwość dokończenia studiów w USA i stypendia a potem job .Po drugie primo koncerny światowe wszelkich maści kupują nowatorskie technologie od "garażowych geniuszy" po to aby zablokować ich rozwój i trzymać w zamrażarce / sami tych technologii nie wdrażają bo padła by im linia produkcyjna "gorszej " ale już działającej / po trzecie primo .....byłem w USA to kraj pragmatyków a murzyńskim społeczeństwom nie sprzedaje się tak po prostu technologies .....Izrael /Chiny też/ trochę wcześniej musiał ukraść /skopiować/ zanim stał się partnerem .....Tak więc ......aby uzyskać technologie musimy je albo ukraść , skopiować / prawo autorskie nas blokuje / lub kształcić i chronić/ przekupywać kasą/ młodych naukowców Good night

po krótce
środa, 9 stycznia 2019, 00:23

Powinniśmy przywołać stare powiedzenie "nie święci garnki lepią", czego przykładem mogą być osiągnięcia np. Korei Południowej w ciągu ok. 30 lat. Myślę że powyższe zdanie nie jest odkryciem, możemy więc śmiało przejść do szukania przyczyn, które u nas "wykolejają" skądinąd powszechnie pożądane procesy. Na pierwszy rzut przyjrzyjmy się wykształceniu różnej maści decydentów, nominatów partyjnych, którzy nie dość że nie czują bluesa, to w dodatku kompletnie nie umieją słuchać innych. W następstwie czego np. nasze instytuty niewzruszenie drzemią w czasach PRL-u. Co najwyżej zajmują się abstrakcją czarnych dziur. A jeśli już zdarzy im się zająć nie mniejszą abstrakcją jak np. górnictwem kosmicznym, wciąż wydaje się potrzebny ktoś w rodzaju woźnicy z batem z filmu Va bank, który by towarzystwo sprowadził na ziemię. Trudno się dziwić, że wyniki badań w dziedzinach zupełnie oderwanych od realiów nie znajdują chętnych do komercjalizacji ani finansowania. No chyba, że uda się naciągnąć jakiegoś frajera, fantastę po historii sztuki, zawiadującego funduszami NCBiR. W dwóch pozostałych obszarach jakimi są przemysł i finanse, podobnie indolencja zwierzchników stanowi bariery nie do przebycia.

Harry 2
wtorek, 8 stycznia 2019, 22:15

A zatem... daleko nam do takich krajów jak Turcja, Indie, Brazylia itd gdzie pozyskuje się licencje, kody źródłowe, rozwija własne technologie, wchodzi się z dostawcami w kooperacje. Dzisiaj te kraje sięgają kosmosu, a kiedyś w latach 70tych ubiegłego stulecia ich żołnierze wyposażeni byli w jednostrzałowe pukawki zwane karabinami. Kiedyś te kraje nazywano (w Polsce przynajmniej) "krajami trzeciego świata", a dzisiaj to my jesteśmy takim krajem gdzie nieudolność goni nieudolność, gdzie interes własny i czubek własnego nosa przedkładany jest ponad interes narodowy.

pyzdra
wtorek, 8 stycznia 2019, 21:35

Zamiast pisać po raz 20 że brakuje sznurka do snopowiązałek może warto wreszcie przejść do przyczyn. Dotychczasowe doświadczenia większości firm technologicznych pokazują, że w naszym kraju, po przekroczeniu pewnego etapu rozwoju trudno rozwinąć firmę technologiczną - może powody są bardzo proste - rynek zakupów MON jest zbyt płytki do utrzymania dużej firmy technologicznej? Żeby utrzymać firmę trzeba cały czas produkować i sprzedawać, a nie tylko wtedy kiedy ktoś w ministerstwie przypomni sobie że czegoś brakuje na stanie. Tymczasem ja nie widzę ŻADNEGO wsparcia dla eksportu naszych rodzimych firm. Boimy się że "nowoczesne" technologie kupi Rosja? Wolne żarty. Żeby otrzymać dobry produkt (broń) - trzeba: - ciągle ją produkować i sprzedawać (utrzymać personel i kompetencje) - ciągle ją testować w warunkach polowych (wojny, misje- własne lub obce) Tymczasem nasz rodzimy model to model kolonialnych krajów afrykańskich (korupcyjno/nieudolny): - monopol państwa na zakupy (kryminogenny bo każdy urzędnik/generał zastanawia się co będzie później) - monopol państwa na produkcję (łapówkarstwo i czynniki polityczne na obsadę firm zbrojeniowych) - brak konkurencji (wszędobylskie tzw. leśnie dziadki). Mydlenie sobie oczu że system obrony przeciwlotniczej zrobi nam dwóch studentów w garażu przez 3 lata (startupy!) generalnie nie wymaga komentarza. Takie bzdury może powtarzać tylko ktoś kto nie pamięta studentów którzy pisali dla PKW systemu wyborczego w 2014 roku. Napisali, no i? Wciąż próbujemy kopiować rozwiązania systemowe na poziomie PRL i krajów trzeciego świata. Poza tym przypomnę że od strony gospodarki istnieje zapotrzebowanie żeby zjadać kury znoszące złote jajka. Nikt o zdrowych zmysłach nie zainwestuje np. 20 mln USD w produkt nie wiedząc jakie warunki do prowadzenia (lub wywłaszczenia) firmy zostaną wprowadzone za rok. A jeśli zainwestuje budżet, to pieniądze rozpłyną się w powietrzu. Dlatego sugeruję -więcej pokory wobec lekcji historii - kto nie zna historii PRL - skazany jest na jej powtórzenie!

MKA
wtorek, 8 stycznia 2019, 19:57

W okolicach wakacji zeszłego roku pewna państwowa firma zbrojeniowa zorganizowała przetarg na zakup nowoczesnej maszyny produkcyjnej. Małej, warość około samochodu średniej klasy. Przetarg został odwołany ze względów formalnych. Powtórzony przetarg, pod koniec zeszłego roku miał tak abstrakcyjne warunki, że warość oferty którą skłądałem była około 250% wartości maszyny. Nie wiem, czy dostali jakąs ofertę w zakładanym budżecie, czy powtórzą przetarg za kilka miesięcy. Wiem, że w prywatnej firmie maszyna byłaby kupiona taniej i od września produkowała i generowała przychód. Przepisy regulujące zakupy i wszechobecny strach przed podejrzeniem o korupcję powoduje strach przed podejmowaniem dycyzji i generalnie paraliż. Nie ma szans, żeby w takich warunkach firma przyjęła offset i wdrożyła go do produkcji w sensowny sposób.

wie-dźmin
wtorek, 8 stycznia 2019, 19:56

A o co tak w sumie panu mecenasowi chodzi ? Bo ja zrozumiałem, że tak naprawdę to nasza zbrojeniówka jest w stanie impotencji. Przykład PIAP jako startupu jest chybiony, bo jego produkty (OK!) są tzw. okołozbrojeniowe. Lepszym przykładem są WB, Kenbit, Autocomp, Telesystem, Eurotech..........

MAZU
wtorek, 8 stycznia 2019, 19:47

"Ekspert" niewiele wyjaśnił, ale całkowicie pominął następujące aspekty: 1. Brak woli (i wiedzy) polityków do rozwijania polskiego sektora zbrojeniowego 2. Negatywny wpływ "doradców" i"ekspertów" udowadniających politykom, "że się w kraju nie da", za to te zagraniczne technologie to, no no panie, cudo 3. Dywersja ze strony Rosji i Niemiec (może są i inni?) którym nie w smak silna Polska, a ta nie będzie silna bez nowoczesnego rodzimego przemysłu 4. Kretyni w armii (i niestety w MON) 5. Brak wyobraźni 6. Fatalne prawo 7. Brak "noża na gardle" (wojna) - Ale co tam, czuję, że niedługo, bardzo się pozmienia, oby nie na gorsze. Czołem. M

Wiesiek
wtorek, 8 stycznia 2019, 19:39

W okresie gospodarki centralnie planowanej poziom innowacyjności polskiego przemysłu był niższy nawet od poziomu reprezentowanego przez niektóre państwa socjalistyczne. Na przykład w latach 1982-1988 w naszym kraju zgłoszono do opatentowania 395 innowacji, w Czechosłowacji - 1033, na Węgrzech - 2068, a w NRD - 5037. W efekcie wiele artykułów wytwarzano w naszym kraju na postawie licencji zagranicznych. Jednym z nich był popularny maluch - polski fiat 126p. Licencja na T-72 czy AMV 8x8 wskazuje jasno że nie jesteśmy je wstanie znacząco rozwinąć.

hmm
wtorek, 8 stycznia 2019, 19:31

Innowacyjność w kraju jest, ale nie jest wspierana, bo wszystkie programy jej wspierania są tak skonstruowane, aby a) zapewnić dużo pracy armii urzędników, czyli kompletnie zbiurokratyzowane. W zbrojeniówce jest z tym szczególnie źle, widać dużo ciepłych posadek, brak gotowości do podejmowania ryzyka i motywacji do wzmożonej pracy. Efektem są oczywiście takie sobie produkty, na siłę obwoływane innowacyjnymi, bo w takim systemie nie może być inaczej.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama