An-2 „Wiedeńczyk” - lot po wolność i powrót do służby

3 maja 2021, 08:58
An2 Pozegnanie
Ostatni lot An-2 w Wojsku Polskim. Fot. oficer prasowy 4. SLSz / kpt Grzegorz Grabarczuk
Reklama

Popularny „Antek” już jest legendą, choć jeszcze sporo maszyn tego typu lata na całym świecie. Ta unikatowa i dobrze zaprojektowana konstrukcja cieszy się dużym uznaniem wśród pilotów i personelu naziemnego, a także sympatią u szerokiego grona miłośników lotnictwa. Wiele modeli An-2 to również znani lub mniej znani bohaterowie różnych wydarzeń. Ten artykuł poświęcony będzie jednemu z nich – słynnemu w naszym kraju „Wiedeńczykowi”.

Samolot wielozadaniowy An-2 to jedna z najbardziej znanych konstrukcji na świecie. W PZL Mielec w latach 1960-2002 powstało prawie 12 tys. egzemplarzy tej maszyny, z czego zdecydowana większość trafiła do dawnego ZSRR. Do 1963 roku w Zakładzie nr 473 w Kijowie wykonano ponad 3 tys. An-2. W Chinach An-2 produkowano pod oznaczeniem Y-5 w zakładach w Nanchang i Shijiazhuang (odpowiednio powstało w nich 788 i 215 egzemplarzy). Ten tani, uniwersalny i bardzo popularny samolot powstawał w wersjach rolniczej, transportowo-pasażerskiej, transportowo-desantowej, pasażerskiej, morskiej (w tym na pływakach), transportowej, fotogrametrycznej czy innych. W ZSRR opracowano również na jego bazie takie nietypowe konstrukcje jak samolot obserwacji pola walki i korygowania ognia artylerii NRK, wysokościowy samolot myśliwski do niszczenia aerostatów An-3 czy samolot do naukowych badań atmosfery An-6 (An-2ZA).

W Chinach powstawała luksusowa salonka dla Ho Chi Minha, modele Y5B i Y-5C z cyfrowymi radiostacjami, odbiornikami GPS i zmodernizowaną awioniką czy specjalistyczna odmiana radioelektroniczna wyposażona w aparaturę do rozpoznania radioelektronicznego. An-2 służył praktycznie do wszystkiego. Obok oficjalnych zadań wykorzystywano go w ZSRR do transportu ludzi z kołchozów do miast na zakupy, lotów dyspozycyjnych czy jako improwizowanych sanitarek. Wówczas przewoziły wszystko – meble, sprzęt RTV i AGD a często pilotowali je piloci niedoświadczeni lub pod wpływem alkoholu. Były traktowane jako „powietrzne dostawczaki”. Paliwa było przecież pod dostatkiem a, co ciekawe to  z samolotu bardzo dobrze nadawało się do zasilania użytkowanych wówczas samochodów. W nieco innej rzeczywistości, w ubiegłorocznym konflikcie w Górskim Karabachu zbudowane na ich bazie bezzałogowce z powodzeniem służyły jako „wabik” dla armeńskiej obrony powietrznej, którą następnie niszczyły uderzeniowe bezzałogowce.

An-2

Ten wielozadaniowy, jednosilnikowy dwupłat napędzany jest pojedynczym silnikiem gwiazdowym ASz-62IR o maksymalnej mocy 1000 KM. Jego podstawowe wymiary to – długość 12 400 mm, wysokość 4013 mm, rozpiętość górnego płata 18 176 mm a dolnego 14 236 mm. Masa własna 3445 kg (dopuszczalna 5500 kg). Prędkość maksymalna na wysokości 1600 metrów wynosi 253 km/h, pułap praktyczny 4160 metrów a zasięg maksymalny 1390 km. Kadłub o konstrukcji półskorupowej jest całkowicie metalowy i skonstruowany z a 28 wręg i podłużnic. Podwójny metalowy płat związany jest pojedynczymi stójkami i usztywniającymi stalowymi taśmami. Zastosowano sloty na prawie całej rozpiętości skrzydła a ponadto szczelinowe klapy do lądowania. Usterzenie metalowe z ksenonem krytym blachą duralową a pozostałe elementy płótnem.

Podwozie stałe, koła główne balonowe z dwustronnymi hamulcami a kółko ogonowe amortyzowane z ograniczonym samopowrotem w położenie neutralne po wychyleniu o kąt większy od 300 w lewo lub w prawo. Samolot można wyposażyć w pływaki ze sterem na końcu lub w podwozie płozowe. Klimatyzowana, izolowana dźwiękowo i cieplnie kabina załogi zapewnia dość dobre warunki pracy pilotom. Zakrywa ją bogato oszklona kopułka zapewniająca doskonała widoczność na zewnątrz. Zastosowano w nim osprzęt, który umożliwia loty w każdych warunkach atmosferycznych, nawet podczas gęstej mgły i w nocy. Samolot odznaczał się krótkim rozbiegiem (170 metrów) i dobiegiem (215 metrów) oraz tym, że nie wymagał specjalnie przygotowanych lotnisk i pasów startowych. W wersji z pływakami potrzebował zbiornika wodnego o rozmiarach 850x80 metrów i głębokości min. 900 mm.

Reklama
Reklama

Służba w Wojsku Polskim

Pierwsze z dziewięciu (inne dane mówią o 17, ale chodzi tu zapewne o maszyny pozyskane też do celów już cywilnych) An-2 wojsko odebrało pod koniec 1951 roku. Łącznie w służbie było ich 139 (w tym 130 z krajowych zakładów). Najwięcej jednocześnie egzemplarzy wykorzystywano w 1975 roku, bo aż 115. Pierwsze An-2 trafił do 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego z Okęcia (3. i 4. eskadry), kolejne do 10. (3), 11. i 24. Samodzielnych Eskadr Lotnictwa Łącznikowego oraz najwięcej do 13. (wcześniej 55.) pułku Lotnictwa Transportowego z Krakowa (2. a następnie 3. eskadra lotnicza). Zadaniem tej ostatniej jednostki miało być oprócz wykonywania typowych zadań transportowych zabezpieczenie szkolenia spadochronowego dla 6. Pomorskiej Dywizji Powietrznodesantowej. An-2 wchodziły też w skład niemal każdego pułku lotniczego oraz lotnictwa Marynarki Wojennej, Wojsk Ochrony Pogranicza i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ostanie samoloty tego typu służyły w Wojsku Polskim do końca 2012 roku. Jak informował kpt. Grzegorz Grabarczuk, oficer prasowy oficer prasowy 4. Skrzydła Lotnictwa Szkolnego, z dniem wycofania An-2 miano najstarszego samolotu transportowego w NATO przejęły C-130 Hercules.

image
Fot. oficer prasowy 4. SLSz / kpt Grzegorz Grabarczuk

Niezwykły wyczyn 7447

Samolot będący przedmiotem niniejszego artykułu wyprodukowano w 1966 roku w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Mielcu w wersji transportowo-desantowej. W roku następnym trafił do pułku w Krakowie. W Balicach służył do wykonywania typowych lotów transportowych lub desantowania skoczków spadochronowych. Numer 7447 (1G174-47) otrzymał w 1981 roku podczas prowadzonych na nim prac konserwacyjnych. 1 kwietnia 1982 roku jak setki razy wcześniej jego załoga (dwóch pilotów – chorążowie Andrzej Malec (I pilot) i Jerzy Czerwiński (II pilot) oraz technik sierż. Bolesław Wrona) wykonywała loty na desantowanie „czerwonych beretów”. Po nich poinformowano kontrolerów lotniczych o wykonaniu kolejnego zadania, jakim miał być lot szkolny do strefy. Jednak rzeczywiste plany były zupełnie inne. Dwaj piloci sterroryzowali bronią technika i rozpoczęli ucieczkę na Zachód.

Jej elementem miało być jeszcze lądowanie w okolicach Czernichowa nad Wisłą, skąd zabrano rodziny (dwie kobiety i czworo dzieci) i emerytowanego lotnika chor. Krzysztofa Wasilewskiego z córką. Kolejny krok to lot do Austrii. Odbywał się on bardzo blisko ziemi, by maszyna nie została wykryta przez radiolokatory. O tym, że był to naprawdę niski lot, niech świadczy fakt, że z relacji świadków wynika, iż kadłub był cały odrapany, a w podłogę i skrzydła powbijane były gałęzie choinek. Za nie potwierdzoną informację należy uznać fakt, że Czesi przechwycili „antka”, ale wiedząc, że na jego pokładzie są kobiety i dzieci, nie zdecydowali się na zestrzelenie. Ostatnim akordem kilkugodzinnej ucieczki było lądowanie na lotnisku Schwechat w Wiedniu.

Jak wspominali żołnierze służący wówczas na Balicach, nikt nawet nie przypuszczał, że może dojść do ucieczki z wykorzystaniem An-2. Jej sprawcy trzymali wszystko do końca w głębokiej tajemnicy. A przecież wówczas w Polsce trwał stan wojenny, co sprawiło, że komplet uciekinierów bez problemu uzyskał azyl polityczny i szybko znalazł się w USA. Do kraju wrócił tylko niewtajemniczony mechanik, bo w Polsce zostały jego żona i dzieci. Co również ciekawe, to przyszłego „Wiedeńczyka” przyprowadziła do kraju załoga korzystająca z paliwa dostarczonego drogą lądową, w ilości odliczonej na lot z Wiednia do Krakowa. Władza ludowa straciła bowiem zaufanie do krakowskich pilotów i obawiała się powtórzenia ucieczki.

Ostatnim akordem ucieczki było skazanie w 1985 roku trójki mundurowych przez Sąd Wojskowy w Warszawie na 15 lat więzienia, zdegradowanie i pozbawienie praw publicznych. Oczywiście wykonanie wyroku nie było możliwe ze względu na brak oskarżonych. W 1992 roku prezydent Lech Wałęsa ułaskawił tych lotników. Słynny „Wiedeńczyk” powrócił do dalszej służby. Z czasem przystosowano go do holowania rękawa RSS-5C. Wówczas sporo czasu spędzał na poligonie morskim, gdzie przelatywał ok. 4 mil od brzegu na wysokości 400 metrów, holując rękaw na 600-metrowej linie. Może w ten sposób władza starała się „utemperować” niesfornego weterana „zagranicznych wycieczek”. Z drugiej strony w pewnym momencie był to jedyny holowniczy An-2 wykorzystywany na rzecz Wojsk Lądowych, a w 2007 roku otrzymał bardzo charakterystyczne tzw. smocze barwy dla uczczenia 40 lat służby An-2 w wojsku.

Legenda nadal więc miała się dobrze, a udział na zlotach i festynach zaskarbił mu sympatię wielu miłośników lotnictwa. Gdy nadszedł czas na zakończenie eksploatacji „antków” w Siłach Zbrojnych RP, grono ludzi zabiegało, by „Wiedeńczyk” nie został skasowany. Ostatni lot w „mundurze” wykonał on w 2012 roku (był to ostatni rok lotów An-2 w WP). Spędził w powietrzu ponad 7 000 godzin, wykonując ponad 15 tys. startów i lądowań. Dzięki specjalnie założonej w 2013 roku fundacji „Wiedeńczyk” maszynę wyremontowano, dokonano przeglądu i przywrócono do lotów już w cywilu. Pierwszy oficjalny wykonała ona w czerwcu 2014 roku na X Małopolskim Pikniku Lotniczym z numerem rejestracyjnym SP-MLP. Obecnie samolot należy do Muzeum Lotnictwa Polskiego z Krakowa, choć o jego utrzymanie w stanie lotnym dba wspomniana już wyżej fundacja. An-2 najprawdopodobniej osiągnie 100 lat służby dla wojska lub w zastosowaniach czysto cywilnych. Obecnie lata ich na świecie nadal bardzo dużo a w naszym kraju jest przynajmniej kilkadziesiąt (najwięcej w aeroklubach). Ciekawe czy któryś z nich jeszcze zapisze się głośno w historii lotnictwa.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 95
Reklama
Hermes
środa, 5 maja 2021, 12:10

Pisanie o zdrajcach na tle tak pięknego samolotu jakim jest An-2 to wstyd. Chcieli żyć lepiej i wygodniej nie robili tego z patriotyzmu. Zdrajcy.

bropata
środa, 5 maja 2021, 09:54

Czyn owych lotników, którzy nagle zapałali za wolnością i lepszym losem na Zachodzie jest godny potępienia, tak samo jak ułaskawienie dezerterów i zdrajców przez ówczesnego prezydenta Wałęsę. W PRL nie było przymusu bycia zawodowym żołnierzem, milicjantem czy UB/SB-ekiem. Dla mnie taki dezerter i zdrajca zawsze godny jest pogardy i nie ma dla niego żadnego usprawiedliwienia.

Dziobak
czwartek, 6 maja 2021, 17:49

Jednym z najbardziej podstawowych praw człowieka jest możliwość decydowania o sobie, jak również o tym, gdzie się będzie żyło. Jeśli jakieś miejsce na świecie komuś nie odpowiada, to nie można zabraniać mu zmiany tego miejsca i rozpoczynania życia gdzieś indziej. Każdy ma prawo do wolności i nie można go oceniać negatywne tylko dlatego, że chce dążyć do wolności.

hey
środa, 5 maja 2021, 23:16

mamy rok 2012. XXI w. tak tylko przypominam ;-)

łopata
środa, 5 maja 2021, 20:44

Źle do tego podchodzisz :) Jakby każdy z tych ludzi nie dołożył cegiełki do naszej wolności to dalej byśmy byli ruskim niewolnikiem jak Białoruś

Franz
wtorek, 4 maja 2021, 17:40

Z sentymentem wspominam pierwsze skoki spadochronowe z AN2 na lotnisku aeroklubu wroclawskiego. Niewiem jak komfortowe warunki mieli piloci ale pasazerowie ( skoczkowie ) nie mogli sie porozumiewac inaczej jak krzykiem i gestami. Halas byl piekielny. PD-47 ciezki a nasze halby czolgowe nie calkiem ograniczaly huk silnika. Mimo wszystko piekny czas ...

wtorek, 4 maja 2021, 23:51

Bylem pokładowym tego Antonowa we wr.aeroklubie..

KUKUŁKA
wtorek, 4 maja 2021, 17:03

SPOKOJNIE ....realizowana jest reaktywacja polskiego samolotu PZL-Belphegor a novum jest takie że samolot zamiast silnika odrzutowego ma mieć zamontowany silnik od An-2 oraz dla wersji morskich ( ratowniczych ,rozpoznania, naprowadzania czy łowcy OP) ma mieć pływaki natomiast wersja lądowa ma być przystosowana jako nośnik szybujących bomb ,dronów , aparatury rozpoznania ,gaśniczy i pasażer opcja tego typu samolotów ma być skierowana do służb mundurowych Wojska ,Policji ,Straży Granicznej, Straży Pożarnej, Pogotowia oraz Leśników i jako samolot rządowy dla VIPów z racji jego walorów krótki start 120metrów i lądowanie 150metrów z powierzchni o strukturze kartofliska oraz dużym zabieranym ładunku ok 2 tony system został zaaprobowany z przez system decyzyjny i zbiera się podmioty które ewentualne elementy konstrukcyjne w tym power-pack mogłyby wykonać czyli mamy reaktywacje zapomnianego zaniedbaniem PZL M-115 Belphegora w wersji z silnikiem śmigłowym z An-2

Tom
wtorek, 4 maja 2021, 13:30

Dwa takie Antki znajdują się pod wodą w kamieniołomie Zakrzówek w Krakowie i stanowią atrakcję dla nurków ;) Raczej stanowiły zanim miasto zamknęło akwen...

Wandi
środa, 5 maja 2021, 17:50

Ooo, to ciekawe.

emeryt
wtorek, 4 maja 2021, 09:53

Pierwszy polski samolot wykonany z brezentu i sklejki i dający efekt stealth .

jdwsn
poniedziałek, 10 maja 2021, 12:00

Pomyliłeś sobie "Antka" z "Pociakiem" .

ree
wtorek, 4 maja 2021, 04:52

Chyba najwiekszym wyczynem tego samolociku byl przelot tego niemca z "militaria na warsztat" do usa,niestety ten samolot jest zawolny150 km/h to jest predkosc samochodu a nie samolotu.do tego to zuzycie oleju.ehh

Cain
wtorek, 4 maja 2021, 16:29

Jak to było? Niemiec greckiego pochodzenia w radzieckim samolocie w Polskich barwach przez Amerykanów sklasyfikowany jako śmigłowiec ze względu na niską prędkość

Eee tam
wtorek, 4 maja 2021, 12:57

Prędkość wznoszenia tragiczna , kupa roboty przy silniku co się pół godziny grzał przed startem paląc paliwo , lubili go tylko spadochroniarze bo wygodnie się z niego skakało na stojąco przez duże drzwi i przy niskiej prędkości. Rosja zrobiła An-3 z silnikiem turbośmigłowym teoretycznie powinno być znacznie lepiej ale ta wersja coś kariery nie zrobiła

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 10 maja 2021, 12:21

Rosja "wynalazła" An-3 na desce kreślarskiej inżyniera Tadeusza Chylińskiego. Później go zrobiła i oblatała. Na koniec zaproponowała nam jak gdyby nigdy nic na niego licencję. Później zrobiła następną konwersję An-2 na silnik turbośmigłowy w fabryce u Suchoja. Nazywa się to TWS-2MS. Prócz tego w tym samych zakładach jest nowy samolot na bazie Antka zrobiony z kompozytów o poprawionej aerodynamice. Ukraińcy także wstawili do tego samolotu silnik turbośmigłowy. Nazwali go An-2-100 i chwalą się, że ma całkiem przyzwoite osiągi.

Fanklub Daviena i GB
wtorek, 4 maja 2021, 12:55

Bo to jest maszyna na dystanse do 500km. Tak była projektowana. Za to przy wietrze 64 km/h masz na niej pionowe lądowanie... Owszem, do tego teraz są helikoptery, ale różnica kosztów eksploatacji przy helikopterze o udźwigu An-2 i pilot na helikopter też jest trudniejszy do zdobycia niż na jednosilnikowy samolot, jest na niekorzyść helikopterów. Co do oleju, to jest to silnik z lat 30. ubiegłego wieku, ale dzięki tym luzom konstrukcja się nie "zakleszcza" przy -50C na Syberii ani piaskiem na gorącej pustyni i naprawić to może kowal oraz jest legendarnie niezawodna... Spróbuj przy -50C odpalić nowoczesny silnik tłokowy... :D

Eee tam
wtorek, 4 maja 2021, 15:03

jaki znowu tłokowy w XXI wieku ....wszystko większe od awionetki ma już od dawna turbinowe a te palą na mrozie bez problemu od razu

Marecki
wtorek, 4 maja 2021, 01:32

Wiedeńczyk śmigłowiec polski

romano
wtorek, 4 maja 2021, 00:37

pierwszy f 35 brawo

gonzo
poniedziałek, 3 maja 2021, 22:54

Ta ucieczka to było całkowicie nieodpowiedzialne awanturnictwo. Jak można narażać żony i dzieci na śmierć tylko dla poprawy i tak niezłego jak na PRL standardu życia. Jestem ojcem, dobrze pamiętam życie w PRL i nigdy bym czegoś tak lekkomyślnego własnej rodzinie nie zrobił. a moi rodzice na pewno mieli niższy standard życia niż zawodowi wojskowi. 10 lat wcześniej Czechosłowacka OPK rozwaliła cywilnego antka pilotowanego przez Dionizego Bielańskiego. Wbrew obowiązującemu w UW prawu zakazującemu w takich okolicznościach strzelania do samolotów cywilnych. Ten był wojskowy i prawie na pewno go nie wykryli bo inaczej czechosłowacka para dyżurna by go zrąbała na 100%. Poza tym skąd niby mieliby wiedzieć o kobietach i dzieciach na pokładzie. A nawet jakby wiedzieli to i tak mieli na to wywalone. Tam był dużo ostrzejszy reżim komunistyczny. Nasza kontrola lotów była przekonana dość długo, że antek spadł pod Krakowem i przez dłuższy czas nie wszczynała alarmu. Uciekinierzy nie wspominali o zauważeniu pary dyżurnej. Sprzyjała im pogoda, bardzo niski lot, dobrze dobrana trasa ucieczki - krótka i w dolinach oraz niewytłumaczalne, wielkie szczęście. Jeden twierdził po latach, że antki malowano farbą skutecznie absorbująca promieniowanie radarowe. Twierdził tak, bo nasza wojskowa kontrola ponoć bez włączonego transpondera nie widział wojskowego antka na radarze. Motywy ucieczki były czysto materialne. Ten który został na pokładzie tak na prawdę został porwany bo grożono mu bronią. Mimo to przed lądowaniem w Wiedniu przekonał kolegów żeby pozwolili mu zniszczyć transponder. W Wiedniu odmówił okazania dokumentów wojskowych Austriakom. Facet by nie uciekł bo miał inną postawę polityczną i życiową. W kraju po wymaglowaniu przez WSW i prokuraturę czekał go awans i nagroda pieniężna.

SAS
poniedziałek, 3 maja 2021, 21:29

Jedyny samolot jakim leciałem. Kocham go, bo wylądował tak samo szczęśliwie, jak wystartował.

poniedziałek, 3 maja 2021, 20:22

Świetny jako wabik z ładunkiem 500 kg TNT

Xxx
poniedziałek, 3 maja 2021, 17:15

Silniki do AN-2 nadal są produkowane w PZL Kalisz i z sukcesem modernizowane w inne warianty np. Zastąpienie gaźnika wytryskiem, zastąpienie paliwa lotniczego samochodowa etylina. Niestety zakład jest trudnej sytuacji w wyniku nieprzemyślanych posunięć polskich władz które nie potrafiły wykorzystać bardzo dużego potencjału przemysłowego firmy oraz jej zaplecza przemysłowego. Firma ma bardzo duże doświadczenie w produkcji kół zębatych łącznie z zapleczem obróbki cieplno-chemicznej i galwanicznej.

Gucio77
czwartek, 6 maja 2021, 01:26

Wydanie pieniędzy na modernizację prawie 90 letniego silnika to triumf chęci nad zdrowym rozsądkiem. Silnik ten "pamięta" czasy samolotów P-7, P-11. Potencjału to nie ma raczej jest impotencjał. To jak to jest że firma pracująca dla PGZ nie opracowała silnika dla UAV. Rynek jest chłonny trzeba tylko wziąć się do roboty, tylko nie ma kim. Muszą się pospieszyć po pierwsze ćwierć wieku mamy za sobą.

chateaux
wtorek, 4 maja 2021, 02:12

To nie władze powinny wykorzystywać zaplecze firmy, lecz sama firma powinna o to zadbać

AK
wtorek, 4 maja 2021, 01:18

Moze stac sie to co stalo sie z produkcja silnikow czolgowych

Eee tam
poniedziałek, 3 maja 2021, 20:06

Jak wróci kiedyś II wojna USAirforce zasypie ich zleceniami na silniki do Latających Fortec

Davien
wtorek, 4 maja 2021, 17:39

Nic z tego B-17 uzywał mocnieszych silników niz ten od An-2 choc tez R-1820

Jerry
poniedziałek, 3 maja 2021, 16:21

Jesli Szanowny Redaktor zainteresowany to mogę dorzucić kilka szczegółów ,gdyż byłem wówczas żołnierzem kompani UL. Ukłony

Eee tam
poniedziałek, 3 maja 2021, 13:00

Silnik jest kopią silnika z Latającej Fortecy B 17

Rams
wtorek, 4 maja 2021, 21:14

ASz 62-IR jest prawie identycznym wymiary silnikiem z R-1820 (jakieś prawa produkcji? zostały zakupione przez ZSRR jeszcze przed WWII) podobnie jak PZL-3S to R-1340. R-1820 były i są używane na Dakotach DC-3 a R1340 na samolotach rolniczych Trush ,Ag-Cat (zamiennie z PZL-3S w latach 80).

chateaux
wtorek, 4 maja 2021, 02:24

Hm, coś w tym może być, bo B-17 używały tysiąc konnego silnika Wright R-1820. Identycznego jak Douglas SBD Dauntless - najlepszym bombowcu nurkującym II wojny światowej. Tymczasem na Antku już na pierwszy rzut oka zwraca uwagę identyczny jak w wersjach SBD1 do SBD3 Dauntlessów wlot powietrza do silnika. I silnik również tysiąc konny.

Pim
wtorek, 4 maja 2021, 19:35

A w czymże Dauntless był lepszy od Sztukasa?

Davien
czwartek, 6 maja 2021, 19:56

We wszystkim praktycznie, a do tego mógł spełniac na upartego role mysliwca pokłądowego. Stukas był tak"dobry" ze w 1941r wycofano je znad Anglii

Fanklub Daviena i GB
niedziela, 9 maja 2021, 11:45

Kolejne davienowe brednie... Żaden bombowiec nurkujący nie dorównywał Ju 87. Przeżywalność Dauntlessa wynikała z amerykańskiej osłony myśliwskiej (Niemcy stracili przewagę w powietrzu i wtedy zaczęły się straty Ju-87) i z "papierowych" japońskich myśliwców, które w dodatku kiepsko sobie radziły z nurkowaniem. W Europie z Danutlessów leciałyby wióry. W żaden sposób nie można porównać japońskiej opl na Pacyfiku i możliwości japońskich myśliwców do europejskich, czyli tego co czekało Ju 87 na europejskim teatrze działań. Ju-87 był JEDYNYM bombowcem nurkującym IIWŚ który mógł nurkować pod kątem 90 stopni (inne, jak Dauntless, maksymalnie 60 stopni). Ju-87 był wyposażony w system automatycznego zrzutu bomb i wyprowadzania z nurkowania, nawet jak pilot tracił widzenie a nawet przytomność od przeciążenia (a tracił!), dzięki czemu pilot mógł się skupić na celowaniu, zamiast na pilotażu. Dlatego Ju 87 był "PGM 2WŚ" - CEP zrzutu bomb standardowo wynosił zaledwie 15m (nawet dzisiaj przy naprowadzaniu GPS czy laserem to dobry wynik!) a dla dobrych pilotów był jeszcze lepszy! W Kampanii Norweskiej Ju 87 masakrowały Royal Navy i Brytyjczycy musieli wydać rozkaz zakazu pływania pływania w zasięgu operacyjnym Ju 87. Dauntlessy i wszelkie inne bombowce mogły tylko pomarzyć o zbliżonym CEP. Dopiero wprowadzenie rakiet niekierowanych odpalanych salwami i bomb kasetowych dało innym maszynom zbliżoną możliwość zwalczania małych celów... ale nie zastępowało to 500kg bomby Stukasa przeciw celowi silnie umocnionemu. Ju 87 miał być PGM i "artylerią" nadążającą za czołgami, przystosowanym do polowego stacjonowania w pobliżu frontu, z szybkim czasem odtwarzania gotowości bojowej i się to ŚWIETNIE sprawdzało, dokąd Luftwaffe miało przewagę w powietrzu. Bez przewagi w powietrzu w Europie żaden bombowiec nie miał szans, o czym się przekonały Latające "Fortece", gdy USA dufne w ich uzbrojenie wysyłały je bez osłony myśliwskiej. Gdy Alianci mieli w powietrzu przewagę myśliwską 9:1 nad Niemcami, to Ju 87 nie miały czego w powietrzu szukać, ale dotyczyłoby to każdego innego bombowca w takiej sytuacji.

chateaux
wtorek, 11 maja 2021, 03:35

Pomijając statystyki przeżywalności na polu walki - możemy porozmawiać też konkretnych przykładach. Jaki samolot niemiecki, czy nie daj Boże radziecki, wracał na własne lotnisko z ponad 300 dziurami w kadłubie, jak niektóre Dauntlessy pod Midway, czy na wyspach Salomona?

chateaux
poniedziałek, 10 maja 2021, 14:48

Jak zwykle nie wiesz o czym mówisz. Jesli przeżywalność Dauntlessa wynikała z amerykańskiej osłony myśliwskiej w latach 1942-1943, kiedy każdy japoński samolot oprócz Aichi D3A w parze z Dauntlessem był lepszy i nowocześniejszy od swojego amerykańskiego odpowiednika, a Japończycy dysponowali całkowitym panowaniem w powietrzu, to dlaczego na odwrotnym biegunie znajdował się Curtiss SB2C Helldiver - który w 1943 roku zaczał zastepować Dauntlessy z powodu braku składanych skrzydeł u SBD - który na koniec wojny okazał sie samolotem o nagorszej przezywalności na polu walki z wszystkich amerykanskich samolotów, mimo że działał w okresie gdy to Amerykanie dysponowali juz całkowitym panowaniem w powietrzu? W Europie kolego SBD tez działały - wzieły udział w wielkiej operacji Torch, w operacjach na dalekiej północy oraz w lądowaniu w południowej Francji. I jakoś nie zostały zmasakrowane, co więcej, po lądowaniu we Francji, wszystkie zostały przerzucone na Pacyfik, gdzie wzieły udział w jatce na Okinawie. O tak, Stukasy świetnie sie sprawdzały gdy Luftwaffe miała przewagę w powietrzu. Tymczasem SBD sprawdziły sie gdy to Japończycy mieli bezwzgledna przewage w powietrzu.

chateaux
piątek, 7 maja 2021, 13:05

Dauntless był prawdopodobnie jedynym bombowcem w historii, który zestrzelił więcej samolotów przeciwnika, niż liczba sztuk tego bombowca zestrzelonych przez myśliwce. W rzeczywistości całkiem często wykorzystywano SBD w charakterze CAP - Combat Air Patrol, czyli osłony myśliwskiej lotniskowców.

Davien
sobota, 8 maja 2021, 19:36

No nie bardzo, w Wietnamie F-105 zestzreliły w walkach manewrowych 27 MiG-ów tracac 17 własnych, a to przeciez taktyczny bombowiec jadrowy.

chateaux
wtorek, 11 maja 2021, 03:27

Tymczasem SBD uznano zestrzelenie 138 samolotów przeciwnika, w tym 75 samolotów myśliwskich. A to przecież bombowiec nurkujący :) Tymczasem w walce z samolotami przeciwnika, utracono 45 Dauntlessów.

chateaux
środa, 5 maja 2021, 14:24

W znakomitej przeżywalności na polu walki, w bardzo dużej odporności na uszkodzenia bojowe. To statystycznie najlepszy pod tym względem samolot bojowy z wszystkich używanych przez Amerykanów zarówno na Pacyfiku jak i na europejskim teatrze wojennym.

Davien
wtorek, 4 maja 2021, 17:40

Silnik Asz-62 to wesja rozwojowa podstawowego R-1820 produkowanego na licencji jako M-25. A B-17 uzywał silników R-1820/97omocy 1200hp.

Kok
poniedziałek, 3 maja 2021, 21:15

Tak, jak się bliżej przyjżeć, to autorskich rozwiązań jest niewiele... Silnik z Wilgi, też chyba ma amerykańske korzenie.

Okk
poniedziałek, 10 maja 2021, 09:11

Silnik z Wilgi powiadasz? Jakie jeszcze rewelacje wymyślisz?

Davien
poniedziałek, 3 maja 2021, 18:04

Nie, jest rozwojówką licencji na R-1820 którą ZSRS produkował pod nazwa M-25.

chateaux
wtorek, 4 maja 2021, 19:46

Co to znaczy "rozwojówka"? Swoją droga zastanawia mnie jak zmienili stosowany w R-1820 system miar imperialnych na metryczny.

Davien
środa, 5 maja 2021, 18:13

Licencyjny R-1820 to M-25. Asz-62 to wersja rozwojowa z dwubiegową sprężarką i ulepszonym systemem zapłonowym, o zwiększonej mocy z 770hp do 1000hp. Rosjanie mieli licencje na R-1820 Cyclone 9.

Fanklub Daviena i GB
środa, 5 maja 2021, 12:17

"Co to znaczy "rozwojówka"? - np. dwubiegowy kompresor, poprawione kolektory, lepsze materiały, większa trwałość, niższe zużycie paliwa itp. "jak zmienili" - wg norm. Rosjanie to nie błazny Amerykanie, gdzie każdy zakład budujący w USA (2000 kooperantów!!!) licencyjne Boforsy... inaczej zaokrąglał na cale szwedzką dokumentację, więc części "na oko" identyczne, nie były wymienne między produktami różnych amerykańskich zakładów i przez całą IIWŚ powodowały w USA burdel i zacięcia w tych jednych z najlepszych działek IIWŚ... Rozmawiałem kiedyś z byłym technologiem byłego krakowskiego KFAP - opowiadał, jakie mieli przeboje z błaznami Francuzami, których projektanci też nie wiedzieli, co to są typoszeregi i że nie można sobie dawać wymiarów jakie się chce, albo można, ale cena będzie taka, że zetnie ich z nóg i będzie to dopiero początek ich problemów... :D

Aster
poniedziałek, 3 maja 2021, 12:52

Moim zdaniem w silach zbrojnych i lotnictwie cywilnym jest miejsce dla takiego samolotu jak AN-2 , tylko w nowszej wersji , jest nisza tylko nikt nie chce zaryzykowac i zarobic na tym :(

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 3 maja 2021, 17:51

Czemu nie chce? Są tacy, którzy nadal bawią się tymi Antkami. Możesz znaleźć jak wyglądają wersje rozwojowe.

Eee tam
poniedziałek, 3 maja 2021, 16:00

Droga wolna bo z AN 2 już wielu próbowało coś zrobić i zarobić ale nikomu się to nigdy nie udało no ale może ty będziesz pierwszy

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 4 maja 2021, 14:03

Ja bym nie powiedział, że nikomu się nie udało. Rzecz w tym, że tych samolotów zrobiono trochę, dlatego bardziej opłaca się modyfikować posiadane.

Kielon Musg
poniedziałek, 3 maja 2021, 15:50

Idź za tym, zaryzykuj, zarób, opowiedz jak było.

Fanklub Daviena i GB
poniedziałek, 3 maja 2021, 11:58

Zaprzestanie (zapewne pod amerykańskim naciskiem - amerykańskie firmy tak obawiały się tego samolotu, że wymogły na senacie wprowadzenie specjalnych przepisów przeciw An-2: w USA w lotach komercyjnych nie wolno mu... lądować na lotnisku innym niż wystartował!!!! Po to by zniechęcać potencjalnych amerykańskich klientów!) produkcji An-2 było jednym z najdebilniejszych posunięć Styropianów i nożem w plecy PZL-Mielec. Należało go zmodernizować a nie likwidować. Na maszyny tego typu jest ogromne zapotrzebowanie. W szczególnej desperacji jest Rosja, gdzie w ciągu ok. 10 lat istniejące tego typu płatowce będą musiały iść na złom. A okazuje się, że nie ma ich czym zastąpić bo nic nie ma takiego połączenia STOL, bezpieczeństwa, udźwigu, przestrzeni ładunkowej, jednego silnika (licencja pilota!) i odporności na polowe bazowanie. I dotychczasowe próby zastąpienia okazały się nieudane. Szeroko reklamowany "kompozytowy" "An-2" czyli TVS-2DTS miał być cudem i wszystko było piękne, dokąd... nie trafił na Syberię, a tam okazało się, że tamtejszy klimat ma mordercze właściwości względem kompozytów i kompozyty na syberyjskie mrozy się nie nadają i wybuchł skandal. Drugim podejściem jest LMS-901 Baikał, gdzie powyższy problem uwzględniono (jest duralowy), ale Bajkał (w przeciwieństwie do An-2 nie jest dwupłatem tylko górnopłatem) jest jednak znacząco mniejszy. W dodatku w nowych oszołomskich przepisach certyfikacyjnych wprowadzono, że jednosilnikowe maszyny muszą... znajdować się w zasięgu lotu szybującego od lądowiska! Producenci więc chcą do Bajkała dodać awaryjne 2 silniki elektryczne (i nie wiadomo jak to się przełoży na cenę i osiągi). Gdyby Mielec, mający po 1989 dostęp do zachodnich silników i technologii, zmodernizował tą konstrukcję zachowując jej najlepsze cechy, to miałby na to duży zbyt. Nie ma na rynku jednosilnikowych tanich, łatwych w serwisowaniu, maszyn STOL na przewozy na dystanse ok. 500 km w dzikich rejonach o osiągach zbliżonych do An-2. PZL M28 taki nie jest: An-2 ma 1 silnik i zabiera 12 osób a Bryza 2 silniki (co z miejsca co najmniej podwaja koszty, tym bardziej, że to turbiny, droższe i trudniejsze w eksploatacji od silników tłokowych) i zabiera 19 osób i projektowanie tak powolnej maszyny jak Bryza na 1500km zasięg to jakaś pomyłka.

Eee tam
poniedziałek, 3 maja 2021, 17:09

Ciekawe że agenci USA też uziemili tą cudowną maszynę w Rosji bo już tam od dawna nigdzie nie lata

Rhotax
poniedziałek, 3 maja 2021, 14:46

A dlaczego ludzie uciekali z raju zarzadzanego przez Moskwę ? Co Propaganda Kremla o tym sądzi ?

As
poniedziałek, 3 maja 2021, 19:25

A co to ma to An-2?

BUBA
poniedziałek, 3 maja 2021, 17:28

Rosja to nie jedyne miejsce na świecie potrzebujące AN-2. Ostatnia partię produkowanych w Polsce PZL An-2 kupił w Mielcu Wietnam w 2002. Liczyła 4 samoloty. Pis sprzedał Mielec w 2005 w ramach gaszenia wygaszania najważniejszej części offsetu za F-16 co doprowadziło zakład wcześniej na skraj bankructwa wraz z rezygnacją z programu Iryda oraz M2000 z RSK MiG., zerwano też kontrakt na M-28 dla Indonezji a MON odebrał i zapłacił a swoje 3 M-28 po przejęciu zakładu przez UTC/Sikorsky. Tego samego dnia po podpisaniu umowy na przejęcie zakładu. Budował M 28 podatnik a kasę zgarnął Sikorsky. W tych warunkach Rosja jest lepsza bo wspiera własny przemysł lotniczy a nie go rozkrada............................................................................................................................................................... ...............................................................................................................................................................................

Eee tam
poniedziałek, 3 maja 2021, 20:22

Przypomiesz nam jak skończył rosyjski cud cywilnej techniki lotniczej Suchoj Super Jet?

BUBA
środa, 5 maja 2021, 22:11

Rosjanie stracili orientację w przestrzeni i uderzyli w zbocze góry, podobnie jak nasi pod Mirosławcem i Smoleńskiem zderzyli się w mgle z ziemią. Zwykła katastrofa spowodowana błędami ludzi.......................................................................... ................................................................................................................................................

Davien
czwartek, 6 maja 2021, 20:04

BUBA, to nie dwa wypadki spowodowały że na całym swiecie zwracano do Rosji te SSJ ale awaryjność , brak praktycznie serwisu i olewanie problemów przez Suchoja.

BUBA
sobota, 8 maja 2021, 12:14

"Końcowy raport indonezyjskiej komisji (z dnia 18 grudnia 2012) wykazał, że wypadek został spowodowany przez członków załogi, która zignorowala ostrzeżenie „terrain ahead”, które uznała za wynik błędnego wprowadzenia parametrów do bazy danych. Załoga wyłączyła system ostrzegania, nie zdając sobie sprawy z bliskości góry Mount Salak."................................................................................. .................................................................................................................. 12 stycznia 2011 MAK podczas konferencji prasowej upublicznił końcową wersję swojego raportu; tego samego dnia raport został przekazany stronie polskiej[161]. Według tego raportu bezpośrednią przyczyną katastrofy były[6]: ....brak reakcji i wymaganych działań na kolejne ostrzeżenia systemu TAWS(„terrain ahead”).......................... ................................................................................................................... Brak reakcji obu załóg a nie samolotu. ignorowanie systemu antykolizyjnego w 99% kończy sie katastrofą......................................

Davien
niedziela, 9 maja 2021, 15:15

BUBA, a co ja pisałem, że te dwa wypadki nie miały żadnego zwiazku z wycofaniem na całym swiecie SSJ??? A co do raportu z Indonezji to jakbys nei wiedział na mapach jakie dostała załoga SSJ nie była w ogóle ta góra zaznaczona. Natomiast raport MAK w sprawie katastrowy smoleńskeij niewiele mnie interesuje, wazny jest polski komisji Laska który podaje nieco więcej przyczyn niż Anodina.

BUBA
niedziela, 9 maja 2021, 22:35

Pierwsze serie zawsze są awaryjne ale podobnie jak DC 10 czy Boening 737 MAX samolot za duzo miał wypadków - nie ze swojej winy, ostatni w 2019 i ten jest dyskusyjny. Stąd nie jest popularny a przy małej ilosci wyprodukowanych egzemplarzy na jaki serwis liczysz? Msui go na razie kupować Areofłot.. ......................................................................................... System TAWS nie ma nic do map jakie dostaje pilot. Dane pobierane są z wysokościomierza, barometru oraz GPS i cyfrowych map kuli ziemskiej.................... ....................................................................................... W jednym i drugim wypadku TAWS ostrzegał prawidłowo, tyle że Polacy "oszukali" TAWS i zawyzyli wskazania radowysokościomierza dodajac wysokośc fałszywe dane o wysokosci lorniska n.p.m. by TAWS się nie właczał "bo przeszkadzał"............... ........................................................................................ Efekt był taki, że zabrako tych oszukanych ok. 40 metrów do wyprowadzenia samolotu. Wysokośc decyzji spadła z 100 metrów do ok. 60 a przy tej prędkości schodzenia nie było szans nie zaryć w ziemie. Widać to pięknie na symulacjach kto by je nie robił, np. Discovery.............................................. ...................................................................................... Sparawa jest jasna od dawna - Polskie partactwo i rumakowanie..............................................................

Pim
wtorek, 4 maja 2021, 19:38

Rosyjskiej techniki? Wyjaśnijmy w jakim procencie. Silniki np. to ostatnia rzecz o której można powiedzieć, że są rosyjskie.

Davien
środa, 5 maja 2021, 18:15

Pim, silniki SAM-146 to składanka z części gorącej M88 i reszty rosyjskiej, produkowane w całosciw Rosji więc tak, są rosyjskie. I to własnie nie z zachodnia awionika czy częscia gorąca silników sa problemy ale z rosyjskimi elementami.

Hektor
poniedziałek, 3 maja 2021, 11:53

Jak artykuł o Wiedeńczyku, to chyba powinien być opatrzony zdjęciami tej konkretnej maszyny. A tu ktoś zrobił robotę jak dla obcego na 30%.

bnd
poniedziałek, 3 maja 2021, 11:43

Ciekawe jakby pochwalono lotnika, który poleciałby do Rosji nowym F-16 lub F 35 ?

Kielon Musg
poniedziałek, 3 maja 2021, 16:03

Szczególnie przy f35, coś mi mówi, że pochwalono by go jak na każdym wojskowym pogrzebie ... Zastanawiałeś się jak dokładnie działa autoryzowanie strzału ? Co jeszcze można kontrolować zdalnie ? Czy można zdalnie katapultować pilota ? To nie jest mig21.

Fanklub Daviena i GB
niedziela, 9 maja 2021, 11:52

Garry Powers nie ufał USA i bał się użyć katapultowania po zestrzeleniu, bo obawiał się, że CIA umieściła w U-2 system zabijający pilota zamiast go katapultować i zaryzykował opuszczenie maszyny bez katapultowania... Nie skorzystał też z zalecanej przez CIA trucizny na ostrzu ukrytym w monecie... :D

Davien
poniedziałek, 10 maja 2021, 09:36

Po pierwsze nie było żadnego systemu zabijajacego pilota, po drugie CIA nie zalecało uzywania trucizny, to zalezało całkowicie od pilota, po trzecie CIA to nei wojsko ale skąd miałbyś o tym wiedzieć:)

chateaux
piątek, 7 maja 2021, 13:18

Kiedyś już jeden web brygadzista pisał że w latach 80. amerykańskie F16 miały wbudowany automat który automatycznie wyłączał silnik, w razie gdyby pilot USAF usiłował uciec nim do Związku Radzieckiego.

Strong
poniedziałek, 3 maja 2021, 15:18

Marzy ci się olginoman. Polska to już nie jest wasz folwark.

Davien
poniedziałek, 3 maja 2021, 15:08

A co to ma wspólnego z ucieczka z okupowanej pzrez ruskich Polski juz ci oficer prowadzący nie napisał?

Rhotax
poniedziałek, 3 maja 2021, 14:48

Pomysł dobry. Z milion Rubli dostać ... góra szmalu .

Eee tam
poniedziałek, 3 maja 2021, 17:07

Co by z tego mieli tolko posmatrili podumali i pogavarili bo żeby to jeszcze skopiować i wdrożyć to trzeba mieć konkretną kasę i kulturę techniczną

Smuteczek
wtorek, 4 maja 2021, 13:41

Chińczyk by dał radę

Davien
wtorek, 4 maja 2021, 17:41

Chińczyk to najpierw wykradł wiekszość danych o F-35 a i tak wyszła im dość kiepskapodróbka oryginału czyli J-31.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 4 maja 2021, 22:42

Japończyk w sumie nie tak dawno robił to samo z motocyklami. Rżnął bez licencji na lewo i prawo. Nie przejmował się patentami, bo u nich, kiedy rzecz się opłacała krojenie cudzych pomysłów na lewo nazywało się "szacunkiem dla konstruktora". Czyje motocykle są dziś najpopularniejsze?

Davien
środa, 5 maja 2021, 18:18

Chyzwar jest pewna róznica między skopiowaniem wygladu motocykla a wykradzeniem większosci danych mysliwca V gen. I jak widac rózne są tego efekty. Wiec skończ juz te wybielanie Chin.

Eee tam
wtorek, 4 maja 2021, 15:04

Chińczyk dopiero niedawno nauczył się robić jako takie turbiny więc nie tak prędko

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 4 maja 2021, 23:01

Chińczyk ma kilka tysiącleci pisanej historii, z której wyciąga wnioski, cierpliwość i kasę. Ma determinację i zasoby ludzkie. Skrupułów nie miał nigdy. Na górze stoją goście, którzy nie dopuszczają do tego, żeby reszta miała wątpliwości odnośnie ich polityki. Na dodatek sami fundujemy im coś, czego nigdy nie powinno tam być. Najlepszym przykładem jest laboratorium, które zbudowali im jadający żaby koledzy w Wuhan. Ci sami, którzy dostarczali sowietom licencje na silniki lotnicze i chcieli im dostarczyć Mistrale oraz to, co było potrzebne do Bumierangów.

JÓZEK naucza
poniedziałek, 3 maja 2021, 11:34

Morał bajki taki reaktywować ten znakomity w swej prostocie samolot ,ubrać go w dzisiejszą technikę ( ,silnik, kokpit, kadłub itp) przystosować go do różnych zadań i co istotne zachować jako polski produkt a że prosty w swej istocie będzie swoistym uniwersalnym tanim samolotem w krajobrazie Polski i nie sprzedawać jego licencji ...bo proszę państwa nasze Bryzy ,Orliki to były kiedyś produktami polskimi a teraz są li tylko ,i wyłącznie zagranicznymi produktami robionymi przez polskich obywateli na terenie kraju ...

poniedziałek, 3 maja 2021, 21:20

Ponoć prawa do konstrukcji posiada... Aerobus... Seroi

Fanklub Daviena i GB
poniedziałek, 3 maja 2021, 19:50

To wcale nie jest proste: poczytaj o historii TVS-2DTS czy LMS-901 Baikał - jak nie raz tu pisałem "trudno jest udoskonalić młotek": wszelkie udoskonalenia zwykle podnoszą cenę nieproporcjonalnie do zwiększenia możliwości użytkowych a w przypadku Syberii i kompozytowego TVS-2DTS to się nie nadawało do użytku. Ponadto silnik ASz-62IR "naprawi kowal" w każdej części świata (szczególnie w USA, bo to licencyjna wersja legendarnego Wright R-1820, którego każdy amerykański mechanik naprawi z zamkniętymi oczami, tylko musi pamiętać by nie brać części z R-1820 bo ASz-62IR jest przekonstruowany na wymiary metryczne a nie calowe!) a jego luzy, powodujące słynne zużycie oleju, sprawiają, że jak kałasz działa przy -50C na Syberii i w zapiaszczeniu gorącej pustyni. Z nowoczesnymi turbinami już tak prosto nie jest... :D

Davien
wtorek, 4 maja 2021, 17:44

Akurat nie panie funklub. licencyjny R-1820 to M-25 a silnik ASz-62 to jego ulepszona wersja rozwojowa mająca całkiem sporo róznic. Choc to tak samo niezawodny silnik jak oryginalny R-1820.

Ogólny
poniedziałek, 3 maja 2021, 16:10

Ale an2 to projekt rosyjski, żeby go produkować pod swoją nazwą to trzeba zgody na eksport też, gdyby to było całkowicie w polsce zaprojektowane to tak.

As
poniedziałek, 3 maja 2021, 19:30

Przecież był produkowany na licencji w Polsce więc w czym problem?

Davien
wtorek, 4 maja 2021, 17:45

To ze prawa do konstrukcji należą do Antonowa czyli w tej chiwli do Ukrainy. Tak samo masz z Mi-2, produkowany wyłacznie wPolsce a prawa do konstrukcji należą do Mil-a

Janka
poniedziałek, 3 maja 2021, 14:32

Kartele by go kupowały hurtowo.

ree
wtorek, 4 maja 2021, 04:53

zawolny

As
poniedziałek, 3 maja 2021, 19:31

Ważne kto? Ważne że byłby popyt a jak jest popyt to jest i kasa.

Fanklub Daviena i GB
wtorek, 4 maja 2021, 13:04

Właśnie by nie było popytu senat USA uchwalił przepisy, że An-2 w lotach zarobkowych nie może lądować na innym lotnisku niż wystartował (typowy przepis na uwalenie konstrukcji) bo amerykańskie firmy się bały, że USA zostanie zalane An-2 w cenie pick-upa, z ładownością pick-upa, z możliwością startu z kawałka łąki, eksploatacji od Alaski po pustynie południa, zabierającym 12 pasażerów, z wielozadaniowością pozwalającą i na transport sporych ładunków i opryski lotnicze i na zabieranie skoczków spadochronowych i silnikiem znanym każdemu amerykańskiemu mechanikowi lotniczemu... W zachodniej prasie lotniczej można było to dokładnie przeczytać. I nie było to wymierzone w Rosję, tylko w Polin, bo nie licząc Chin, to PZL-Mielec był jedynym producentem! :D

wtorek, 4 maja 2021, 19:18

Ehhhhh bracia smeryksnir

Tweets Defence24