Reklama
Reklama

Amunicja dla Raka – blisko finiszu?

5 czerwca 2018, 11:39
RakM1
Przy strzelaniu na wprost, przewidzianym zasadniczo tylko na wypadek konieczności samoobrony moździerza Rak, nowy pocisk uzbraja się już po 40-100 metrach, co umożliwia użycie go w walkach na skrajnie krótkich dystansach. Jego celność ma być jeszcze lepsza od tej, jaką wykazuje zmodyfikowany tradycyjny granat OF843B. Fot. Jerzy Reszczyński.

Zakłady Metalowe Dezamet SA pracują nad rodziną docelowej amunicji do samobieżnego moździerza 120 mm typu Rak.

W stosunku do programu amunicji artyleryjskiej 155 mm, w przypadku moździerza Rak wybrano zupełnie inną drogę do pozyskania dedykowanej dla tego systemu rodziny amunicji (HE, oświetlającej, dymnej). Nie tylko dlatego, że – w przeciwieństwie do popularnej na całym świecie amunicji artyleryjskiej 155 mm – nie istnieją standaryzujące niektóre parametry formalne rozwiązania w rodzaju dokumentu tej miary co Joint Ballistics Memorandum of Understanding (JBMoU). Rak był jednym z pierwszych w świecie systemów moździerza automatycznego 120 mm, a to wiązało się z tworzeniem od podstaw nie tylko zespołu wahadłowego działa (lufa, nasada, komora zamkowa), ale również całego mechanizmu zasilania amunicją, z automatem ładowania, dosyłaczem, magazynem pocisków. Zamawiający postawił wykonawcy programu wysokie wymagania dotyczące m.in. zasięgu ognia oraz możliwości zwalczania celów ogniem na wprost.

To mocno podniosło poprzeczkę pod względem wymagań wytrzymałościowych, jakim musi sprostać pocisk, poddawany w przewodzie lufy bardzo wysokim ciśnieniom oraz przeciążeniom znacznie wyższym niż w przypadku klasycznej amunicji moździerzowej. W przypadku Raka parametrami tymi były ciśnienia rzędu ok. 216 MPa oraz prędkość wylotowa pocisku przekraczająca u wylotu 3-metrowej lufy 500 m/s, co z kolei przekłada się na przyspieszenie pocisku w tej fazie jego ruchu, a zatem – także na przeciążenia, jakim poddawany jest i pocisk, i jego podzespoły. Do tego pojawił się nie występujący dotychczas w przypadku amunicji moździerzowej zespół problemów związanych ze złożonymi zjawiskami aerodynamiki prędkości naddźwiękowych.

Oprócz wymagań określonych przez Zamawiającego, twórcy amunicji postanowili spełnić bardzo ostre wymagania konstrukcyjne wynikające z nowych wymagań bezpieczeństwa dotyczących zapalników określonych normie NATO - STANAG 4187 (polski odpowiednik NO-13-A233) jak i jeszcze ostrzejszej normy obowiązującej w USA - MIL–STD-1316. Projektowana amunicja z pociskiem HE będzie pierwszą w Polsce spełniającą wymagania zapisane w STANAG 4439, który określa wymagania dla tzw. amunicji małowrażliwej. Amunicja taka ma odpowiedzieć w ściśle określony (bezpieczny) sposób na takie bodźce jak: pożar magazynu z amunicją lub pożar paliwa w pojeździe, pożar magazynu sąsiedniego, atak bronią małokalibrową lub pociskami odłamkowymi i w konsekwencji przestrzelenie, przebicie pocisku, atak pociskiem kumulacyjnym czy wreszcie detonacja jednego pocisku w magazynie logistycznym lub magazynie pojazdu. Granat moździerzowy 120 mm, elaborowany jest zupełnie nowym  materiałem wybuchowym K43 opracowanym w Nitrochemie Bydgoszcz.

image
Wszystkie trzy nowe typy pocisków do moździerza automatycznego Rak posiadają opracowane od podstaw w ZM Dezamet zapalniki, wykorzystujące efekt oddziaływania aerodynamicznego na mechanizm inicjujący proces uzbrajania. W mechanicznym zapalniku w naboju odłamkowo-burzącym (w środku) zastosowano mechanizm bezwładnikowy, w programowalnym zapalniku elektronicznym dla pocisków oświetlającego i dymnego (po lewej i po prawej) – układ elektroniczny z pamięcią EPROM zasilany baterią chemiczną inicjowaną w chwili odpalenia. Fot. Jerzy Reszczyński 

Nie sposób było sięgnąć po jakieś istniejące w świecie rozwiązanie konstrukcyjne dotyczące samej amunicji i np. zakupić licencję. Amunicję należało opracować od podstaw. W toku ustaleń konstruktorów moździerza, specjalistów z MON oraz pionu amunicyjnego polskiego przemysłu zbrojeniowego ustalono podstawowe, wiążące wszystkich uczestników programu parametry, m.in. długość pocisku. Każdy z partnerów programu Rak tymi parametrami miał się kierować w toku swoich prac.

Konstruktorzy z HSW zapewniają, że już w tej fazie prac ten kluczowy parametr został ustalony na 800 mm, „ze znacznym zapasem” w stosunku do tego, czego mieli oczekiwać konstruktorzy amunicji. Wielokrotnie podnoszono zarzut, że to za mało, a ZM Dezamet przeprowadził nawet badania pocisku wydłużonego do 845 mm, uzyskując i większy od zakładanego zasięg, i lepsze skupienie. Mimo początkowej niechęci producenta Raka wzięto to pod uwagę, opracowując program modyfikacji konstrukcji moździerza. Szkoda, że nie udało się tych spraw dostatecznie jasno ustalić na znacznie wcześniejszym etapie prac nad całym systemem (umowę z MON-em konsorcjum opracowujące amunicję podpisało w październiku 2012 roku). Pierwotnie odpowiedzialnym za konstrukcję amunicji był WITU, który odpowiadał także za badania, natomiast Dezamet miał być wykonawcą prototypów. W latach 2015-16 prace konstrukcyjne wszystkich naboi zostały przejęte przez ZM Dezamet.

Z powodu braku amunicji HSW SA zmuszona była do wykorzystywania zmodyfikowanego do potrzeb moździerza automatycznego klasycznego granatu moździerzowego OF-843B. Ten granat, mający swe konstrukcyjne korzenie w okresie II wojny światowej, znajdował się i znajduje w olbrzymiej liczbie w zapasach magazynowych Sił Zbrojnych RP. Poza wieloma wadami (np. nieadekwatna do możliwości Raka wytrzymałość skorupy pocisku, czy poddźwiękowy profil pocisku co przekłada się na niższą prędkość wylotową oraz mniejszy – ok 6-7 km zamiast 10 km – zasięg ognia) ten granat miał jedną zasadniczą zaletę: już był. I stał się polisą ubezpieczeniową na wypadek niepowodzenia bądź opóźniania się prac nad właściwą amunicją podstawową, czyli odłamkowo-burzącą.

image
– Na obecnym etapie wdrażania moździerza Rak, służącego już w KMO trzech brygad zmechanizowanych, uzbrojeniem tego nowoczesnego działa jest, zmodyfikowany i przystosowany do użycia w moździerzu automatycznym pocisk starego typu OF843B. I tak będzie zapewne jeszcze dość długo: wojsko posiada znaczne zapasy tej amunicji, nadające się do utylizacji, a wykorzystywana do celów szkoleniowych, mimo swoich ograniczeń, spełnia swe zadanie na satysfakcjonującym wojsko poziomie. Fot. Jerzy Reszczyński

Prace udało się doprowadzić do pomyślnego końca i zmodyfikowany granat OF-843B nie tylko pozwolił dokończyć program badań moździerza i doprowadzić do rozpoczęcia jego seryjnej produkcji. Ponadto bazując na pomyśle HSW polski MON w 2016 r. podpisał umowę z ZM DEZAMET na modernizację około 6 tys. szt. amunicji dla potrzeb moździerza RAK. Zmodernizowany granat jest dostarczany do jednostek, które już dysponują KMO Rak i mogą dzięki temu prowadzić intensywne szkolenie ogniowe. Niejako przy okazji wojsko rozwiązało problem kosztownej utylizacji pewnej części zapasów amunicji starej generacji o cechach „niesprzedawalności”.

Wróćmy jednak do pracy badawczo-rozwojowej nad amunicja docelową. W ramach pracy nad amunicją z pociskami HE w ZM Dezamet należało nie tylko opracować i przebadać specjalnie zaprojektowany dla tej amunicji zapalnik oraz pocisk, ale przede wszystkim zintegrować to w sprawnie funkcjonującą całość. Jak to w złożonych programach badawczych często bywa – tutaj zaczęły się schody. Kiedy w trakcie odrębnie prowadzonych badań zapalnika oraz pocisku potwierdzono uzyskanie oczekiwanych efektów, w maju 2017 roku obydwa komponenty scalono w celu doprowadzenia do finiszu prac badawczych. Teoretycznie nie powinno zdarzyć się nic zaskakującego, ale amunicję trzeba było jednak dopracować. Powodem były przede wszystkim problemy z niewłaściwym pobudzeniem materiału wybuchowego, skutkujące niepełnymi wybuchami. Właściwe „rozczytanie” przyczyn tego problemu trwało kilka miesięcy, zanim udało się znaleźć rozwiązanie. Zadanie niełatwe, jeśli zważyć na okoliczność, że łańcuch ogniowy – z uwagi ma wymóg małowrażliwości tej amunicji – zbudowany został w dość nietypowy sposób, z materiałem małowrażliwym wbudowanym już w konstrukcję pobudzacza zapalnika. Nie każdy z koniecznych do użycia materiałów wybuchowych o cechach małowrażliwości jest produkowany w Polsce.

Dla potrzeb granatu odłamkowo-burzącego 120 mm powstał, pierwszy w Polsce tej klasy, specjalny zapalnik moździerzowy spełniający główne kryteria bezpieczeństwa zapalnika wymienione w przywołanych wcześniej normach, czyli wymóg aby zapalnik uzbrajał się wskutek działania dwóch różnych zjawisk fizycznych pojawiających się przy wystrzale. W przypadku większości pocisków artyleryjskich zjawiskami tymi są przeciążenie powstające w momencie wystrzału oraz ruch obrotowy pocisku, nadawany przez bruzdowany przewód lufy. Moździerz posiada gładki przewód lufy, więc tego drugiego mechanizmu nie można było wykorzystać.

Postanowiono wykorzystać aerodynamikę: w stożku natarcia zapalnika, będącego czołową częścią pocisku, znalazły się trzy dysze, którymi do zapalnika podczas lotu wpada powietrze, napędzające mikroskopijną turbinę, będącą tym drugim mechanizmem wykonawczym inicjującym proces uzbrajania zapalnika. Ten mechanizm wykorzystania do procesu uzbrojenia dwóch niezależnych zjawisk fizycznych musi jednak uwzględniać też fakt, iż pocisk i zapalnik muszą być odporne na różne bodźce mogące pojawić się podczas normalnego użytkowania jak transport różnego rodzaju, upadek amunicji etc., wibracje mogące wystąpić podczas transportu amunicji w magazynie automatycznym moździerza. To tworzy pewnego rodzaju sprzeczność; zapalnik, aby się uzbroił, musi być poddany pewnemu minimalnemu przeciążeniu, ale jednocześnie musi istnieć granica przeciążenia, poniżej której zapalnik nie uzbroi się.

W przypadku strzału bezpośredniego zapalnik uzbraja się już po 40-100 metrach, i granica uzbrajania jest stała, niezależna od faktycznej prędkości pocisku dzięki wykorzystaniu aerodynamiki w procesie uzbrajania zapalnika.

Wymóg zawarty w ZTT stanowi, że nabój ma gwarantować skuteczność na poziomie 97 proc. W testach przekroczono już 90 proc., ale nie jest to jeszcze poziom do końca satysfakcjonujący. Konstruktorzy pocisku testują kolejne drobne modyfikacje, aby zbliżyć się do wymaganego parametru. Walczą też o osiągnięcie wymaganego przez wojsko parametru minimalnej donośności strzału stromotorowego, mającej wynosić 300 metrów (maksymalna, wynosząca 10 km, została potwierdzona badaniami). Ten parametr z kolei jest powiązany w sposób ścisły z prędkością wylotową pocisku, od której zależy zasięg; nie może być ona zbyt niska, bowiem pociąga to za sobą ryzyko nieotwierania się zamka po oddanym wystrzale.

Opracowaniu samego naboju towarzyszy opracowanie, po raz pierwszy w Polsce, specjalistycznego hermetycznego opakowania z tworzyw sztucznych mieszczącego dwa naboje. W tym opakowaniu, po zapakowaniu i zaplombowaniu u producenta, kompletne naboje, z zapalnikiem oraz podstawowymi ładunkami miotającymi, mają mieć zdolność bezobsługowego przechowywania przez okres nie krótszy niż 15 lat – z cyklicznym testowaniem ich hermetyczności. Opakowanie ma zapewniać szczelność nawet w przypadku zanurzenia w wodzie na głębokość 1 metra. Prace nad tym nabojem Dezamet musi zakończyć pomyślnym wynikiem badań kwalifikacyjnych przed końcem 2018 r.

image
Moździerze samobieżne Rak w wersji gąsienicowej i kołowej. Fot. Jerzy Reszczyński.

Równie ważnym projektem są dwa kolejne naboje do Raka, oświetlający i dymny. Obydwa mają masę kompletnego naboju 17 kg i zakres użyteczny zasięgu od 300 m do 8 km. Dla nich zaprojektowany został, także od podstaw, wspólny, nowatorski mechaniczno-elektroniczny zapalnik programowalny.

W procesie uzbrajania zapalnika wykorzystano  czynnik aerodynamiczny, podobnie jak w pocisku odłamkowo-burzącym oraz układ wykrywający przeciążenia podczas wystrzału. Z kolei inne ograniczenia zawarte w normie MIL-STD-1316 wykluczały możliwość umieszczenia w zapalniku tzw. zmagazynowanej energii, czyli źródła zasilania (baterii). Dla zasilania systemu elektronicznego zapalnika wykorzystano baterię chemiczną, w której dwa składniki mieszają się z sobą pod wpływem przeciążenia powyżej 1500 g powstającego w chwili wystrzału, i w ten sposób wytwarzają energię elektryczną.

Producent tej baterii gwarantuje jej żywotność przez 20 lat, co rozwiązuje problem konserwacji amunicji przez okres jej składowania. Zasilanie na czas programowania, odbywającego się przecież przed wystrzałem, kiedy tej energii jeszcze nie ma, rozwiązuje wykorzystanie cewki indukcyjnej w programatorze zabudowanym np. na karetce automatu dosyłania moździerza i w zapalniku. Takie rozwiązanie pozwoli w przyszłości na zautomatyzowanie procesu programowania i połączenie go z procesem automatycznego dosyłania amunicji do komory nabojowej lufy. Kluczowa dla tego procesu jest dwustronna komunikacja zapalnika i programatora dzięki czemu nabój, którego zapalnik nie przyjmie nastawy nie zostanie dosłany do lufy.

Wprowadzane przez programator nastawy są zapisywane w pamięci (moduł EPROM) zapalnika w sposób trwały i mogą być przechowywane przez wiele lat, do czasu przeprogramowania lub użycia naboju. Oczywiście, wdrożenie tego rozwiązania wymagać będzie współpracy z producentem Raka, czyli HSW SA. Do czasu dopracowania tego rozwiązania wykorzystywać się będzie programowanie ręczne.

W przypadku naboju oświetlającego konstrukcja masy palnej jest konwencjonalna, wykorzystująca – podobnie jak w pocisku oświetlającym do M98 – mieszankę magnezową. W pocisku dymnym natomiast postanowiono wykorzystać po raz pierwszy w Polsce niestandardowe rozwiązanie, jakim jest zabudowanie w korpusie trzech pojemników zawierających czerwony fosfor. Pocisk rozcalany jest na torze lotu wspomnianym zapalnikiem programowalnym, a każdy z trzech pojemników upada w pewnej odległości od pozostałych. Fosfor spala się w czasie nie krótszym niż 150 sekund. Dzięki temu zapewniane jest lepsze przestrzenne rozlokowanie zasłony dymnej, powstającej równocześnie na dużym obszarze. Zasłona dymna zadany obszar obejmuje wcześniej i ma bardziej równomierny rozkład.

ZM Dezamet zapewnia, że te dwa modele amunicji są w pełni „oswojone” i prace nad nimi nie sprawiają żadnych problemów. Po dopracowaniu amunicji odłamkowo-burzącej, pod koniec roku 2018, Rak powinien otrzymać wreszcie to, na co zasługuje. Można dodać: otrzyma prawie wszystko, jako że zupełnie odrębną kwestią jest amunicja precyzyjnego rażenia. Dotyczy to zarówno haubicznej amunicji 155 mm, jak i moździerzowej 120 mm. Obydwa rozwiązania realizowane są jednak nie przez ZM Dezamet, ale w oparciu o potencjał Mesko SA, we współpracy z CRW Telesystem-Mesko, Wojskową Akademią Techniczną i partnerami zagranicznymi.

Jak widać, obydwa realizowane przez HSW SA nowe programy artyleryjskie już stały się prawdziwym kołem zamachowym dla znacznej grupy przedsiębiorstw sektora zbrojeniowego, w zdecydowanej większości związanych z PGZ. Zapewniają ich rozwój technologiczny oraz stabilizację programów produkcyjnych. Będzie on trwał tak długo, jak długo sprzęt będzie na uzbrojeniu, co można szacować na minimum 40 lat.

Jerzy Reszczyński

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 176
PRS
sobota, 9 czerwca 2018, 23:20

Trzeba to pisać do znudzenia... W latach 90siątych Wodzowie (wykształceni i wychowani w moskiewskich Akademiach) podjęli decyzję o likwidacji artylerii holowanej w WP. Byli bardzo skuteczni w swym działaniu i dziś jedyne armaty holowane to nieliczne S-60 plot. w MW. Artyleria holowana ma swoje ograniczenia ale też i zalety - jest tańsza w utrzymaniu bo odchodzą wysokie koszty serwisowania nośnika a jako holownik można użyć KAŻDEJ ciężarówki (zarekwirowanej cywilnej). Zamysł likwidacji oręża (gdy już było wiadomo, że przystąpimy do NATO) odnosił się także do moździerzy 120 mm. Pomocne w tym było także ratyfikowanie w 1991 r. traktatu ,,O konwencjonalnych siłach zbrojnych w Europie” z 1990 roku\" nakładającego na Polskę ograniczenie do 1610 szt. artylerii o kalibrze ponad 100 mm. Szkodzenie Polsce to także ,,zakulisowe\" wpędzanie jej w dodatkowe-duże koszta. Zakulisowe np. poprzez zakup kosztownych typów uzbrojenia (utrzymanie, eksploatacja, serwis, amunicja, oprogramowanie, etc.). W 1993 r. w Stalowej Woli z własnej inicjatywy zaczęto opracowywanie moździerza holowanego o kalibrze 98 mm (HSW posiada także w ofercie M120). Prototyp M-98 ukończono w 1997 r. ale dopiero w 2003 r. MON zdecydował się zakupić niewielką partię tej broni dla WP. Opóźnienie tego zamówienia było argumentowane problemami i opóźnieniami w opracowaniu amunicji przez Dezamet. Poza nami na świecie kaliber ,,średni\" zastosowała tylko Słowacja (vz 97) i amunicji nijak kupić nigdzie nie można było. Dlatego w międzyczasie kolejni Wodzowie (ale także wyedukowani w moskiewskich akademiach) wpadli na pomysł by przeznaczone do likwidacji ,,tanie\" moździerze holowane zastąpić samobieżnymi (vide zasady, że jeżeli coś z tego wyjdzie to za wiele wiele lat i będzie bardzo, a bardzo drogo). Pomysł ten podpierali argumentem o dużej liczbie granatów kalibru 120 mm w magazynach, które i tak kosztownie trzeba by zutylizować. Choć kończyli jak by nie było szkoły techniczne, to wydawał im się, że taka amunicja będzie pasować do moździerza automatycznego ładowanego odtylcowo. Efekt naiwności i niewiedzy znamy - można o nim przeczytać w artykule powyżej. Na pewno plusem z naszej strony jest to, że placówki badawczo rozwojowe nie poddały się i przerobiły OF-843B tak by pasował do Raka. Minusem to, że daliśmy się (zapewne szpionom) wmanewrować w opracowanie amunicji mającej ,,bardzo ostre wymagania konstrukcyjne wynikające z nowych wymagań bezpieczeństwa dotyczących zapalników określonych normie NATO - STANAG 4187 (polski odpowiednik NO-13-A233) jak i jeszcze ostrzejszej normy obowiązującej w USA - MIL–STD-1316. Projektowana amunicja z pociskiem HE będzie pierwszą w Polsce spełniającą wymagania zapisane w STANAG 4439, który określa wymagania dla tzw. amunicji małowrażliwej.\" Zamiast wyprodukować ,,strategiczną\" ilość tańszej, ,,wrażliwej\" amunicji do zapasów mobilizacyjnych i treningu z ostrego strzelania na maksymalnych odległościach. I dopiero po zapełnieniu magazynów zabrać się za amo nowego typu. Teraz o Rakach. W początkowej fazie zakładano zakup niewielkiej ilości KTO na poczet potrzeby ekspedycyjnej. Potem przerodziło się to w zakup ograniczonej licencji i zamiar przezbrojenia gąsienicowych batalionów zmechanizowanych. Z racji znikomego nasycenia tych batalionów w (wynośne) środki ppanc. i brak specjalistycznych wozów wsparcia czy to z armatą 105 mm czy 120 mm podchwycono pomysł integracji wieży z automatycznym moździerzem 120 mm opracowanej w HSW z kołowym Rosomakiem. Wieża była autorskim pomysłem HSW w odpowiedzi na fińską propozycję AMOSa (dokładnie fińsko-szwedzką) czy tańszego NEMO (czyt. zrobimy to wam taniej, miejsca pracy, etc.). Finansowanie było ze środków własnych HSW (dopiero w marcu 2006 roku uzyskano dofinansowanie z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach projektu celowego). Ale dopiero rząd Beaty Szydło podpisał umowę. HSW w ramach Modułu Ogniowego (tu Kompanijnego) przemyciła tak jak to było w przypadku Reginy wozy towarzyszące stanowiące ok 30% ogólnej liczby wozów. Ale początkowo w głowach Wodzów i ich sztabach Raki miały stanowić integralną część kompanii KTO a nie osobną Kompanię Wsparcia na szczeblu batalionu. Zresztą do tej pory nie ma jasnej koncepcji ich wykorzystania. Czyli wozy które dosłownie z marszu będą mogły ,,oświetlić\" przedpole, zadymić je, dać wsparcie w ataku piechocie która ,,zaległa\", umożliwić jej odskok, zniszczyć ogniem ,,na wprost\" tamującą drogę barykadę, zneutralizować umocniony punkt oporu, dosłownie zmieść zagrażający budynek, etc. Tyle, że Raki nie mogły pływać więc nie musiały (w zamówieniu i wymaganiach do niego). Do tego okazało się, że mogą osiągać na drodze około 70 km/h, więc nie mogą ,,dotrzymać kroku\" Rosomakom. Stąd ta koncepcja Kompani Wsparcia, która faktycznie jest... półkompanią (tylko dwie baterie po 4 lufy). Dla przypomnienia Raki miały pojawić się w Brygadach w 2014 r. Alternatywa (nadal możliwa). Zamówić kolejne (nowe) bazowe Rosomaki w Siemanowicach i zabudować w nich AUTONOMICZNE moździerze np. oferowane przez firmę Soltam Systems, obecnie wchodzącą w skład Elbit Systems (Cardom/Spear). http://www.defence24.pl/izraelskie-mozdzierze-dla-us-army ,, Soltam Spear może wykorzystywać wszystkie istniejące typy amunicji przeznaczone dla moździerzy kalibru 120 mm.\" http://www.defence24.pl/elbit-ujawnia-nowy-lekki-mozdzierz-kalibru-120-mm Czy też rozwiązanie takie jak Dragon Fire gdzie dostajemy koncepcję transportera z zabudowanym moździerzem holującego dodatkowy moździerz. Wtedy w KMO mamy nie 8 a 16 luf, lub jeszcze dodatkowe 4 holowane przez Wozy Dowodzenia (konieczność zwiększenia liczby wozów amunicyjnych). Nadal największym problemem Wojska Polskiego (piechoty) poza przestarzałym uzbrojeniem jest słabość drużyny piechoty. To przekłada się na słabość plutonu, kompanii, itd. Niby mamy wymuszoną i naturalną, pokoleniową ,,zmianę warty\" wśród Wodzów a nadal pokutują koncepcje typu front - linia frontu, obrona na rubieży, przełamanie, rozpoznanie walką, etc. A obecnie liczy się: 1. Siła ognia. 2. Manewrowość. 3. rozpoznanie. 4. Łączność. (kolejność dowolna). Drużyna piechoty by sprostać zadaniom powinna liczyć etatowo 12 żołnierzy. Pluton powinien składać się z 3 takich drużyn plus dodatkowa drużyna wsparcia. Mamy problem bo obecnie żaden z wozów bojowych nie przewozi takiej liczby żołnierzy desantu. Kolejny transporter powinien to umożliwiać (obecne tendencje USMC, Singapur) a o następcy Rośka należy już od dawna myśleć. Tak krawiec kraje... Co możemy zrobić w ramach zwiększenia możliwości naszych papierowych brygad? 8 Rosomaków w plutonie - w każdym 6 żołnierzy desantu. Z czego w dwóch drużyna wsparcia. Plus dodatkowo 2 Raki, WEM i jakiś WPT czy WRT. W sumie 12 pojazdów. Odpuścić możliwość pływania na rzecz zwiększenia odporności balistycznej. Jeżeli powstanie zapowiadana w artykule amunicja małowrażliwa w hermetycznych zasobnikach to wozy plutonu mogły by przewozić dodatkowo po 1-2 zasobniki (czyli około półtorej jednostki ognia dla Raka). Rak tak samo jak Rosomak nie powinien znaleźć się w bezpośredniej styczności z wrogiem, szczególnie z takim jak przykładowo Batalionowe Grupy Bojowe Armii Rosyjskiej gdzie występują czołgi/BWP. Rosomak jako transporter szybko dowieźć i wysadzić żołnierzy w bezpiecznym miejscu, Rak towarzyszyć sanitarce, WPT, lub w miarę możliwości Rosomakom i z bezpiecznej odległości wspomagać piechotę. Wtedy mamy tylko 18 drogich Raków w batalionie. To na dzień dzisiejszy. Przyszłościowo należało by jednak wprowadzić WWO 120 mm który albo wymieniłby Raki albo dodatkowo wzmocnił. I masowe wprowadzenie pojazdów (też transporterów) z moździerzem autonomicznym do których amunicję w dużej ilości posiadają także nasi sojusznicy

demaskator ruskich szpionów
środa, 13 czerwca 2018, 16:49

Bardzo się starasz obcy lobbysto, ale oczywiście pod tą ścianą tekstu ukrywasz \'drobne\' pominięcie. Twoje cuda z izraelskiego SOLTAM mają zarówno ograniczone możliwości, jak i nie są w pełni automatyczne - a to oznacza że luf wprawdzie więcej, ale możliwości ogniowe każdej lufy sporo mniejsze. Wychodzi na to samo, z tym minusem, że żydowskie wynalazki oznaczają strzelanie z otwartego przedziału, a więc większe zagrożenie dla obsług i mniejsze możliwości działania na linii styku wojsk.

sdf
sobota, 9 czerwca 2018, 12:34

Panie cenzor! Jak nie potrafi Pan przez trzy dni zamieścić napisanego krótkiego komentarza, że po trzech dniach pojawia się 30 odpowiedzi z trzech dni jak proste pytanie, to może skończcie blokować to forum? Nie masz czasu czytać przed zamieszczeniem przez 3 dni to zamieszczaj automatycznie i weryfikuj już na forum.

daniel13
czwartek, 7 czerwca 2018, 10:08

co to za podwozie w centralnym miejscu drugiego zdjęcia?

-CB-
piątek, 8 czerwca 2018, 03:45

Było niżej już jakieś 103 razy. Marder.

Boczek
piątek, 8 czerwca 2018, 02:34

Marder.

gosc222
środa, 6 czerwca 2018, 20:15

a co z amunicja programowalną?

Anty 50 C-cali przed 500+
środa, 6 czerwca 2018, 18:20

tak sobie gdybam. przy strzelaniu na wprost, przewidzianym zasadniczo na wypadek ...itp. a z def.24 przy zakupie haubic 122 mm na podwoziu 2s1 dla Ukrainy pisano o stosowaniu jako...odwodzik ad-hoc Przeciwpancerny. Gdy III wojna proxy trwa nie tylko w na dalekiej pustynii piachu ale i w krzaczorach sosnowo-brzozowych. Czy Rak strzela w trybie MRSI na wprost?

dropik
piątek, 8 czerwca 2018, 09:25

najwyraźniej nie wiesz jak się strzela w trybie mrsi. to z założenia strzelanie pośrednie

Podbipieta
środa, 6 czerwca 2018, 20:52

Tak ...ale tylko na kacu.

Anty 50 C-cali przed 500+
czwartek, 7 czerwca 2018, 14:58

czyli pewnie Nie? Bo jak trafili w 2009 z podwozia 2s1? (pancerz pochylony z przodu bardziej, Sporo bardziej jak Marder czy podwozie z jubla Stalolwej, zaraz za Rosiem) do tarczy na 1600 m, odchylenie od punktu celowania na kilka cali...to CHYBA? najbardziej na wschodzie Polski ad-hoc p/pancerny element. Czy Nisko bardziej \"wschodnie\"? z t-72m ale chyba wtedy (dzisiaj?) bez spike. Bo Te to dla aeromobilnych i nieliczne np. dla 12-tej. Na przedpolu Odry

Podbipieta
czwartek, 7 czerwca 2018, 21:05

Proszę bez bajek a bedę panu wdzięczny...Bardzo pana proszę....

Sternik
środa, 6 czerwca 2018, 17:34

AMOS strzela na 15 km. W dodatku z 2 luf.

dropik
czwartek, 7 czerwca 2018, 09:55

nie strzela nawet z jednej. Ma ok 10 km a 15 to dla pocisków z gazodetornatorem

tankcom
czwartek, 7 czerwca 2018, 19:52

Patria w specyfikacji 1 lufowego- podaje 10+. Takie sprzedali Arabii Saudyjskiej

Anty 50 C-cali przed 500+
środa, 6 czerwca 2018, 20:54

wg wikipedii max 10 km. dodaje \"indirect\"!??

Jan
środa, 6 czerwca 2018, 15:38

Witam, nie bardzo rozumiem, co ma Pan na myśli używając niektórych określeń: 1. Cyt. \"W przypadku strzału bezpośredniego....\". Ogień nie strzał - dzieli się na pośredni, bezpośredni i półpośredni (wyłącznie moździerze). 2. Cyt. \"...minimalnej donośności strzału stromotorowego,...\". W polskiej artylerii naziemnej rozróżnia się trzy rodzaje torów pocisków: a) tor płaski, gdy kąt podniesienia jest mniejszy bądź równy 20º ; b) tor stromy, gdy kąt podniesienia jest większy od 20º i jednocześnie mniejszy bądź równy 45º ;, c) tor bardzo stromy (strzelanie górną grupą kątów), gdy kąt podniesienia jest większy od 45º. Donośność minimalna, to wielkość charakterystyczna przy strzelaniu górną grupą kątów a nie stromotorowo. 3. W przypadku zmodernizowanej amunicji do Raka nie stosuje się określenia \"granat\". Taki nabój składa się z pocisku, zapalnika oraz ładunków miotających (zasadniczego i dodatkowych).

tankcom
czwartek, 7 czerwca 2018, 20:04

a takie Army Guide zapodaje o Amosie - 120 mm Mortar Cargo Bomb, which contains 32 grenades- pewnie podpociski i co To przeszkada?

Birma is a war zone
środa, 6 czerwca 2018, 12:16

Ciekawe czy będzie stawiać jednocześnie zasłonę dymną

Wojtek
środa, 6 czerwca 2018, 00:15

Czegoś tu nie rozumiem: mijają 73 lata od zakończenia II Wojny Światowej. Pocisk moździerzowy oparty na konstrukcji z tamtych czasów osiąga 7 km zasięgu, a tymczasem nowy do Raka ma osiągać 10 km ? czyli przyrost tylko o 30 % - czyli tyle inwestycji, podwozie od Rosomaka, dłuższa lufa, systemy celowania z USA itd. tylko po te 3 km ??? i to jak dobrze pójdzie ... Przecież oficjalnie była mowa o 12 km.

dropik
czwartek, 7 czerwca 2018, 10:05

moździerz z założenia to tani system artyleryjski strzelający na małą odległość tanimi pociskami. oczywiście pojawiają się oczywiście pociski latające dalej np PERM o zasięgu 17 km ale są kierowane z pomocą gps. nie ma żadnego sensu strzelania zwykłym pociskiem na 15 km bo CEP dla nich są zbyt duże. Sami możemy zwiększyć zasięg do tych 13 km obniżając masę pocisku do 15kg

Arek102
czwartek, 7 czerwca 2018, 04:38

Chłopie przyrost nie o 30% tylko ponad 42%. Gdyby zasięg wzrósł z 7 km do 10,5 km. To przyrost procentowy wyniósł by 50%. Poza tym, jest jeszcze kwestia większego skupienia niż mają stare pociski oraz bezpieczeństwo ich użytkowania czy nawet wybuchu/pożaru magazynu z ta amunicją co powoduje iż nadal trwają prac nad tymi pociskami, a właściwie ich zapalnikami - WSZYSTKO MASZ DOKŁADNIE OPISANE W TEKŚCIE POWYŻEJ.

Banan
środa, 6 czerwca 2018, 17:55

Tu nie chodzi o zasięg tylko o celność a tą jest już znacząco różna. Co ci z moździerza o zasięgu 50km jak będzie siał jak ruska pepesza.

Robert W.
środa, 6 czerwca 2018, 17:16

Wzrost z 7 km do 10 km to nie 30% tylko 42%, bo trzeba liczyć stosunek 3km do 7 km.

dropik
środa, 6 czerwca 2018, 16:05

bo rak to dość drogi miś ;) Zauważ że nawet wojsko to wie i chce ich mało

Anty 50 C-cali przed 500+
czwartek, 7 czerwca 2018, 15:12

dla podnieconych offsetem...\"w realizacji umowy z 15 kwietnia 2003 były zobowiązania offsetowe Patrii. Finom nie udało się zrealizować zobowiązań kompensacyjnych za 100 mln EUR m.in. zamówień na zakup części i komponentów mechanicznych w spółkach Bumaru i Huty Stalowa Wola...z wikipedia

anakonda
środa, 6 czerwca 2018, 21:31

wojsko chce taka liczbe jaka nam jest potrzebna a nie że drogo.Rak to nie artyleria tylko wsparcie misji ochrona kolumn itd i ta ilosc w zupelnosci wystarczy choc trzeba jeszcze doliczyc te na gasienicach

dropik
poniedziałek, 11 czerwca 2018, 09:20

chyba moździerze to by się przydały w każdej brygadzie, a tyle nie zamówiono. Oczywiście mozna powiedzieć że na razie. Ale krabów zamówiono więcej

anakonda
sobota, 16 czerwca 2018, 01:42

ale akurat w piechocie lepsze efekty daza co najwyżej ciagnione lub przenośne

Anty 50 C-cali przed 500+
środa, 6 czerwca 2018, 18:10

dlatego strzelali na wprost w 2009 z podwozia 2s1?? na pokazach

Anty 50 C-cali przed 500+
środa, 6 czerwca 2018, 14:55

pytania do Tego na fotce promocyjnej Raka na plastkiowym modelu kto .Rosia. wikipedia/Rak hsw o POdpisaniu kontraktu na dostawy do....2012. Amunicja wz. (zmod)43...do 6 km -6900 w metrach. Max

werte
środa, 6 czerwca 2018, 13:41

To nowa taktyka. Strzelasz na 7 km potem jedziesz po zdobytym terenie i strzelasz na kolejne 7 km . Czyli zasięg =14 km... ;-) A jak policzysz ile amunicji może zabrać RAK to zasięg ma że ho, ho....;-))

bender
czwartek, 7 czerwca 2018, 15:15

Trafiłeś w sedno! Taka jest taktyka wykorzystania KMO i nie ma w tym nic śmiesznego. Zwłaszcza dla bojców, nawet wspartych BTRami, czy Bumerangami. Celne bum, likwidacja groźnych celów dla własnej piechoty, odskok, dojazd do kolejnej pozycji ogniowej, bum, odskok i tak rubież npla za rubieżą.

Marek1
środa, 6 czerwca 2018, 00:08

Jak widać dla Dezametu i reszty polskich firm amunicyjnych \"nowy\", czyli zmodernizowany granat 120 mm wz.43 jest szczytem możliwości i opracowanie go zajęło ok 6 lat. Oczywiście jak zwykle nasi spece musieli kolejny raz wymyślać na nowo to, co od wielu lat jest masowo produkowane w innych krajach. No, ale po co sięgać po obce gotowe rozwiązania, jak można przez wiele lat ssać budżetową kasę na własne fazy B+R. O naszych \"osiągnięciach\" w kwestii amunicji precyzyjnej 120/155 mm nawet wspominać nie warto, bo są one ŻADNE. Niby coś tam się od lat przy tym dłubie i finansuje, niby współpracuje, niby kimś tam kooperuje, ale jak zwykle REALNIE nic z tego nie wynika. Wszystko wskazuje, że jak sąsiedzi Polski będą strzelać z railgunów, to polskie firmy ogłoszą, że wymyśliły dla naszej artylerii amunicję precyzyjną.

Arek102
czwartek, 7 czerwca 2018, 05:08

Chłopie przeczytaj jeszcze raz tekst powyżej bo nic z niego nie zrozumiałeś albo nie chcesz zrozumieć. Okres 6 lat dotyczy NOWYCH pocisków HE z nowymi zapalnikami i nowymi mało czułymi prochami, których część nie jest produkowana w kraju, a nie starych granatów z 43r., które to obecnie są na wyposażeniu Raków, a nad którymi prace trwały około 1 roku i od zeszłego roku powinny trafiać do jednostek!!! A ja przypomnę, bo ciebie w latach 80 na świecie jeszcze nie było, iż RFN, po wprowadzeniu przez ZSRR na swoje uzbrojenie czołgu T-80, przez ponad 10 lat pracowano nad modyfikacją swoich pocisków p-panc DM-33, które były nieskuteczne dla przedniego pancerza tego wozu, do DM-53/DM-63, które to przebijały go ze znaczną nawiązką. PZR GROM do PZR GROM-M na WAT modernizowano 7 lat. Czyli jak będzie to okres 6 lat to będzie to świetny wynik!!! PS. Zamiast tak trolować, czyli produkować lub powielać niesprawdzone informacje wystarczy czytać tekst ze zrozumieniem i od czasu zaglądać do czasopism lub stron poświęconym sprawom wojska nie tylko w Polsce. Dzięki temu ma się bazę porównawczą do tego jak wypadamy w porównaniu z innymi czy jak to wygląda w porównaniu z wcześniejszymi programami modernizacyjnymi.

Sęp
sobota, 9 czerwca 2018, 08:22

Odwołujesz się do starych rozwiązań gdy mówisz o Niemieckiej modyfikacji, teraz powinno się pracować inaczej co są kompletnie inne możliwości techniczne B+R. To powinno skrócić czas przejścia co najmniej dwukrotnie, ale tu Polska i trzeba wyssać ile się da z budżetu na zasadzie rolniczych inwestycji jak w Misiu

Arek102
czwartek, 14 czerwca 2018, 14:19

Kolego ta twoja tzw. stara modyfikacja jest obecnie używaną przez wojska pancerne wojsk NATO także i polskie i to produkcji niemieckiej bo swojej sie niedorobiliśmy zresztą inni tez nie nawet amerykanie nie mają odpowiednika pocisków DM11. A czas pozyskania nowej broni nie zależy od możliwości disajnerskich dzięki technice komputerowej tylko po 1.wkraczaniu w nieznane obszary wiedzy- pokonywanie nieznanych problemów technicznych. Po 2. skomplikowanym i długotrwałym ćwiczeniom poligonowym. Po trzecie w Polskim przypadku braku pełnowymiarowych poligonów lub braku przepisów umożliwiających strzelanie cywilom nad głowami. A to co wypisujesz to zwykła nieznajomość rzeczy ograniczona tylko do fazy projektowej, która musi być skonfrontowana z rzeczywistością, która de facto decyduje o czasie trwania całego programu pozyskania nowej broni. Przykładem chociażby jest samolot F-35, który trwa kilkanaście lat i nie wiadomo kiedy definitywnie wyjdzie ze sfery prób, testów, usuwania ukrytych wad. Amerykanie władowali w niego ponad 450 mld US$, mnóstwo czasu i wysiłków najlepszych konstruktorów pracujących na najlepszym sprzęcie z możliwościami B + R. Dodatkowo prace wspomagali specjaliści z Izraela, Włoch czy GB. A ty mówisz iż program powinien trwać o połowę krócej niż w latach 80. Może w rysowaniu, wizualizacji 3D. Bo i wykonanie nie koniecznie bo własnie w latach 70 wchodziły maszyny CNC, a tym bardziej były już w latach 80, które znacznie przyśpieszyły proces wykonania/produkcji. Poza tym bardzo złe porównanie, ocierające się o manipulację- rolnictwo to nie wojsko i vice versa. Są inne przepisy, co oznacza inne procedury, a co za tym idzie inne pieniądze, inny czas realizacji programów.

Generau
wtorek, 5 czerwca 2018, 23:17

Ja tam już nie wierze w jakikolwiek progres naszej armii. Nie wierzę w sfinalizowanie żadnych zakupów. Wierze natomiast w wiernopoddańczość wojskowych.

werte
środa, 6 czerwca 2018, 13:41

A ja wręcz przeciwnie. Nie mam za grosz wiary w wojskowych wysokiego szczebla natomiast co do zakupów nie ma wątpliwości że będą. Pieniądz musi być wydany bo tego wymagają zobowiązania i biznes. Czy będą wydane z sensem to inna sprawa. Ale progres będzie. Bo każda zmiana to zmiana na lepsze. Gorzej niż jest już być nie może.

Grzyb
piątek, 8 czerwca 2018, 00:10

Tak jest! Troszeczkę optymizmu nam nie zaszkodzi!

janusz
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:56

Brawa dla autora: świetnie się czyta.

KrzysiekS
wtorek, 5 czerwca 2018, 21:18

Chociaż jedna dobra wiadomość.

evo
wtorek, 5 czerwca 2018, 21:09

Super artykuł.

chrusciel
poniedziałek, 11 czerwca 2018, 17:17

bez naszej zgody zadna obca mysl granic naszych nie przekroczy

asd
wtorek, 5 czerwca 2018, 20:42

Co ja czytam ? Jestem w szoku od wynalazczości w naszej zbrojeniówce. A już myślałem, że umiemy tylko klepać coś na zagranicznej licencji.

Harry 2
wtorek, 5 czerwca 2018, 19:48

Jednym z ważniejszych jest pocisk odłamkowy programowalny rozcalający się kilkanaście metrów nad ziemią do likwidacji żołnierzy w okopach. Niemcy już takie pociski produkują do swojego Leoparda. Czy o takim pocisku wojsko i producent myśli

hmm
czwartek, 7 czerwca 2018, 14:20

Ciekawe czy zlikwidowali charakterystyczny gwizd bo jak nie to cel zawsze będzie miał tą sekundę na ukrycie się. A już widzę że nie bo jest klasyczna dziurkowana rura z tyłu.

Arek102
czwartek, 7 czerwca 2018, 05:30

Przecież w modernizacji Leoparda 2A4 do 2PL jest mowa o dostosowaniu wozów do pocisku programowalnym DM11 produkowanym przez Rheinmetall, czyli właśnie takim, który oprócz głowicy odłamkowej i brzechw stabilizujących - otrzymał programowalny zapalnik. Dzięki niemu załoga czołgu może spowodować rozerwanie się pocisku na wyznaczonym dystansie, np. nad żołnierzami piechoty, ukrywającymi się za przeszkodami terenowymi. Drugi z trybów pracy zapalnika pozwala na wybuch ze zwłoką. Może być on wykorzystany do niszczenia umocnień. Trzeci tryb, z działaniem kontaktowym, przeznaczony jest do klasycznych zastosowań. Jak na razie to WP i nie tylko bo i inni z NATO i USA będą kupować te pociski z RFN. A jak będzie potrzeba, czas no i pieniądze to polski przemysł pomyśli także i o tym. Nie wszystko na raz. Ostatni raz polski przemysł zajmował się opracowywaniem pocisków przeciwpancernych i odłamkowych, programowalnych nie było, przed II WŚ. Za PRL-u używano amunicji sowieckiej lub produkowanej na ich licencji.

Dociekliwy
wtorek, 5 czerwca 2018, 18:36

napiszcie cóż to za podwozie w środku z wieżą od RAKA na zdjęciu nr 3

GM
czwartek, 7 czerwca 2018, 23:45

No to ja też odpisze - aby się dobrze utrwaliło : Marder

łuki
czwartek, 7 czerwca 2018, 13:03

to jeszcze ja napiszę - Marder ;)

Wiesiek
środa, 6 czerwca 2018, 12:18

Niemiecki Marder 1

3ra
środa, 6 czerwca 2018, 12:14

Marder

Maniek
środa, 6 czerwca 2018, 12:01

Marder

tomuciwitt
środa, 6 czerwca 2018, 11:32

Marder

Extern
środa, 6 czerwca 2018, 11:27

Wygląda jak Marder.

ZZZ
środa, 6 czerwca 2018, 11:26

LPG, podwozie stworzone w HSW specjalnie dla Raka na bazie MTLB.

[sic!]
środa, 6 czerwca 2018, 09:57

W hali na drugim planie za zmodernizowaną amunicją? Niemiecki Marder, propozycja HSW dla Bundeswehry.

Podbipieta
środa, 6 czerwca 2018, 20:56

Nie dla Niemców ale jako ew. produkt eksportowy....

JK
środa, 6 czerwca 2018, 05:39

Podwozie Mardera- podesłane do testów uniwersalności wieży.

Lear
środa, 6 czerwca 2018, 04:47

Jest to RAK na podwoziu MARDER 1 Więcej: http://www.defence24.pl/mspo-2013-rak-na-niemieckim-podwoziu

dali
środa, 6 czerwca 2018, 04:16

cwiczebne dla dezametu chyba

arona
środa, 6 czerwca 2018, 03:35

Podwozie niemieckiego bwp Marder 1

-CB-
środa, 6 czerwca 2018, 02:58

Z przodu i z tyłu LPG, a w środku Marder.

Bolo young
środa, 6 czerwca 2018, 02:28

Niemiecki Marder A3 połączony z wieża Raka.

autor komentarza
środa, 6 czerwca 2018, 01:47

niemiecki Marder, prezentowany na MSPO 2013. http://www.defence24.pl/mspo-2013-rak-na-niemieckim-podwoziu

Ziberson
środa, 6 czerwca 2018, 01:05

To podwozie Marder IFV. Już w 2013 były próby z jego wykorzystaniem i prezentacją podczas MSPO Kielce.

anakonda
środa, 6 czerwca 2018, 00:41

to niemiecki marder ,niemcy na jednej z wystaw pokazali taka hybryde z polskim rakiem

Dropik
środa, 6 czerwca 2018, 00:18

Stary niemiecki marder

Anty 50 C-cali przed 500+
środa, 6 czerwca 2018, 15:05

witam. i zapytam czy te strzelania poKazowe dawno przed czasem szkodnika AM to nie z podwozia 2s1? te na wprost do tarczy na 1600 m? tak 2009-2012?

PRS
sobota, 9 czerwca 2018, 19:37

Koledzy poniżej się mylą. Najpierw powstała GĄSIENICOWA wersja Raka (czyli MG) osadzona na podwoziu z HSW. Początkowo był to faktycznie Goździk (w październiku 2009 r. do celów badawczych). Później podwozie LPG (samo zaprezentowano we wrześniu 2009 r. na MSPO) MON nie było zainteresowane zakupem takiej wersji, a obecnie wymawia się oczekiwaniem na Borsuka. http://www.defence24.pl/mspo-2016-gasienicowa-odslona-raka Marder z wieżą Raka był pokazany na MSPO w 2014 r.

Autor komentarza
wtorek, 5 czerwca 2018, 23:45

To podwozie od BWP Marder. Opracowywali to na zlecenie Niemiec ponieważ byli zainteresowani integracją naszego moździerza z ich podwoziem. Zdaje się, że wystawiali to nawet na MSPO przed kilku laty.

Markonn
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:30

Po \"błotnikach\" wnoszę, że coś po-radzieckiego. Pewnie nasza modyfikacja.

Dominiques
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:25

Podwozie Mardera.

RedRam
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:23

Marder

clash
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:21

marder?

evo
wtorek, 5 czerwca 2018, 21:12

Marder, niemiecki bwp. Już był pokazywany na MSPO.

H
wtorek, 5 czerwca 2018, 20:38

MARDER

Czesio
wtorek, 5 czerwca 2018, 20:13

Marder

lol
wtorek, 5 czerwca 2018, 20:10

To jest podwozie Mardera. HSW oferowała możliwość montażu wieży na wycofywanych Marderach, ale chyba brak było zainteresowania ze strony Niemiec...

Marcin
wtorek, 5 czerwca 2018, 20:09

Niemiecki Marder I

JSM
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:37

Patria już w 2006 roku prezentowała w Toruniu samobieżny automatyczny moździeż 2-lufowy AMOS. Tryb MRSI ->10, Szybkostrzelność chwilowa – 16 strz./min, Donośność maksymalna – 15 tyś. m. Chcecie to porównywać z naszym bieda-Rakiem?

ZZZ
środa, 6 czerwca 2018, 11:29

>\"Donośność maksymalna – 15 tyś. m\" Taaa... Zabawne, że na stronie SZ Finlandii piszą o 10 000 metrów. No i zabawna sprawa, bo jednak AMOS nie zdobył wielkiej popularności, a Patria zrobiła tańszego NEMO.

Stg44
środa, 6 czerwca 2018, 01:03

Rakiem biedakiem

Podbipieta
środa, 6 czerwca 2018, 20:59

Rak przy AMOSIE I NEMO to jak Merc przy Trabantach....

rydwan
środa, 6 czerwca 2018, 00:44

no i? na dodatek co ci z 2 luf? dużo pretensji tylko o co?my mamy teraz raka i juz prawie amunicje do niego i jedyne do czego mozna sie było przyczepuc to to ze tej amunicji bedziemy potrzebowac znikome ilosci w porównaniu z amunicja do kraba wiec od nirgo powinnismy zaczac opracowywac własna amunicje

Bolo
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:14

Zapomniałeś napisać o czasach rozpoczęcia ognia i złożenia do odjazdu... zechcesz w tych parametrach porównać bieda-Amosa z naszym Rakiem? Czy tylko wybiórcze informacje będziesz powtarzał? Nie wspominając że donośność maksymalna dotyczy pocisków z gazogeneratorem a nie klasycznych...

Davien
wtorek, 5 czerwca 2018, 19:54

Panie JSM, AMOS nie jest konkuerentem Rosomaka, jest nim NEMO a to inna sprawa wiec jak zwykle...

Podbipieta
czwartek, 7 czerwca 2018, 21:08

Amos ..g..o ręcznie ładowane...

dropik
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:15

10 km to zapewne wystarczająco dużo na niekierowany pocisk odpalony z lufy niegwintowanej. Wszak celność musi być odpowiednia

PRS
sobota, 9 czerwca 2018, 19:15

Tylko w koncepcji armii NATO (a dokładniej w koncepcji koncernów zbrojeniowych wspieranych medialnie przez lewaków). Przykładowo w koncepcji armii FR i na podstawie użycia przez nią artylerii w ciągu powiedzmy ostatnich 10 lat już nie koniecznie... Pokrycie musi być odpowiednie, a to zapewnia ,,ilość luf\" i szybkostrzelność praktyczna.

JK
wtorek, 5 czerwca 2018, 16:34

Czyli amunicja z podzespołami nieosiągalnymi w Polsce z zasięgiem tylko 10 km ( miało być 13)...

Stg44
środa, 6 czerwca 2018, 01:04

Za granicą mają podobne o donośności 20km...

Marek1
środa, 6 czerwca 2018, 16:45

Stg44 - KTO ma i JAKIE samobieżne mortary(niegwintowana lufa) z zasięgiem 20 km ?

Harry 2
wtorek, 5 czerwca 2018, 20:39

Miało być 12

Zatroskany
wtorek, 5 czerwca 2018, 16:26

Wynika z tego, że nowy prototypowy granat 120 mm z ZM Dezamet jest konstrukcją nowatorską i niestandardową i nie ma odpowiednika na świecie. Wobec tego nie ma możliwości w krótkim czasie stworzyć zapasów mobilizacyjnych, bowiem modernizowane OF-843B są zużywane na bieżąco, a zagraniczne granaty 120 mm nie pasują do Raków. A co njektowany granat j

sfgfd
wtorek, 5 czerwca 2018, 19:21

I o to chodziło, dokładnie tam samo jak z moździeżem lekkim 60mm. Miała pasować amunicja tylko od jednego producenta.

Kóma
wtorek, 5 czerwca 2018, 16:07

Maksymalny zasięg to 10 km ? To chyba jakiś żart, bo przecież są już moździerze strzelające na odległość 20 km i Rak był w tym kierunku projektowany...

nie znam się
czwartek, 7 czerwca 2018, 01:11

Ale po co moździerzowi amunicja na 20 km, przecież kompania wsparcia działa w ugrupowaniu własnego batalionu i wspiera jego kompanie, 15 km to aż nadto. Na dalsze odległości to wspierają dywizjony artylerii.

PRS
sobota, 9 czerwca 2018, 19:09

Pomijając iluzoryczną i teoretyczną możliwość pływania Rosomaków... to te KTO po drogach mogą jechać około 100 km/h, a Raki MAKSYMALNIE 70 km/h - przy o wiele większym zużyciu paliwa. Stąd albo batalion KTO będzie się wlókł, albo kompania wsparcia zostanie ZAWSZE z tyłu.

tak tam
piątek, 15 czerwca 2018, 20:50

Ale przecież kompania wsparcia ma być zawsze z tyłu, bo przecież jest pododdziałem wsparcia. pluton ppanc jest wyposażony w rosomaki bez wieży więc spokojnie nadąży za pierwszorzutowymi pododdziałami a Raki będą je wspierać z odległości kilku kilometrów

Davien
wtorek, 5 czerwca 2018, 18:05

A niby jaki możdzierz 120mm strzela na 20km, mógłbys podać nazwę.

Podbipieta
czwartek, 7 czerwca 2018, 21:17

Jak się strzela z karabina na 100 m to celność w miarę ale na 300 m to Panu Bogu w okno...A dzieciom się wydaje że skuteczność broni zależy od donośności.Bo dzieci nie wiedzą że tu o celność idzie a nie o 40 km czy 70 km ( przy haubicy na ten przykład) Ale jest też ammo precyzyjne i może o to dzieciom idzie?A że drogie i nie zawsze przydatne to tego dzieci nie wiedzą...

dropik
środa, 6 czerwca 2018, 13:06

amunicja PERM do 11 mil ale to przykład ekstremalny ;)

Davien
sobota, 9 czerwca 2018, 14:24

Po pierwsze PERM to amunicja a nie możdzierz, ten( EFSS) ma zasieg do 8km.

dropik
poniedziałek, 11 czerwca 2018, 09:30

to ciekawe jak przetłumaczysz rozwinięcie tego skrótu: Precision Extended Range Munition . Munition to amunicja, a nie moździerz :P

dropik
środa, 6 czerwca 2018, 09:20

na 15-17 latają kierowane pociski , izraelskie i amerykańskie

ZZZ
środa, 6 czerwca 2018, 17:06

Które konkretnie? Bo taki izraelski GMM 120 lata na 8 km.

dropik
czwartek, 7 czerwca 2018, 10:11

byłeś już w ogródku . PERM na gps (11 mil wg producenta), GMM na laser ;)

Davien
sobota, 9 czerwca 2018, 14:26

Zasieg GMM to 8km, zasieg PERM to 2x zasięg mozdzierza, z EFSS ma 17km, ale to amunicja specjalna a nie mozdzierz.

ZZZ
piątek, 8 czerwca 2018, 09:49

Czyli jeden jedyny PERM osiąga taką donośność? To raczej nie \"pociski\" a \"jeden typ pocisków\".

dropik
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:13

nie tak od razu na 20 . pewnie mogą latac dalej ale te odpalana z gwinta lub z dodatkowymi powierzchanimi nosnymi. generalnie naprawoadznie takich pocisków jest konieczne bo są zby mało celne- a te strzelne nie z gwinta szczegolnie Sam rak jest ok ale cena jego jest na tyle wysoka że warto było się zastanowić czy nie kupić tanszych mośków a pieniędze oszczędzone przenaczyć na dodatkowe kraby

Arek102
czwartek, 7 czerwca 2018, 05:44

Panie Dropik, kontrakt na Raki podpisany, klamka zapadła. 100 szt Raków w tym około 30 będą wersjami dowodzenia, a pozostałe 68 szt. to właściwe wozy bojowe. Niestety sprzęt wojskowy zawsze jest drogi bez względu co by to nie było. Do Krabów przydały by się armato-haubice na podwoziu ciężarówki- Kryle nawet w ilości +/- połowy tego co jest na podwoziu gąsienicowym, by WP mogło je dobrze przećwiczyć.

dropik
piątek, 8 czerwca 2018, 09:24

64. reszta to twoja wyobraźnia

Arek102
czwartek, 14 czerwca 2018, 14:26

Nie wyobraźnie tylko pamięć, 4 szt. żadnej różnicy nie robią.

Aleksander
wtorek, 5 czerwca 2018, 15:10

tylko jeden wniosek, niestety smutny: po prawie roku od wprowadzenia Raków do służby jedyną amunicją, która może być używana, to zmodernizowana OF-843B \"przeznaczona do utylizacji\" , \"zalegająca w magazynach\" - o maksymalnym zasięgu 7km, a prace nad amunicją dedykowaną do Raków mają zakończyć się za następne pół roku ...

wtorek, 5 czerwca 2018, 21:41

bender
środa, 6 czerwca 2018, 18:52

Ciekawe co moderator chciał przekazać publikując ten post...

Zwykły facet
wtorek, 5 czerwca 2018, 21:30

Za utylizacje,, OF,, trzeba zapłacić, a tak koty się ostrzelają, by przygotować się do poważnych (drogich) amunicji.

nie znam się
czwartek, 7 czerwca 2018, 01:16

Tak szczerze to i tak nie będą strzelać na większe odległości w czasie szkolenia na naszych poligonach. Dany, kraby(chociaż tu nie jestem pewny) i goździki też rzadko kiedy strzelają na więcej niż 5-7 km. Po prostu nasze poligony nie zapewniają większych odległości.

~jack
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:34

Jedna z nielicznych mądrych decyzji MON to właśnie zużywanie starej amunicji. Dzięki temu nie muszą utylizować tej amunicji słono za to płacąc. Dodatkowo załogi mają darmowe doświadczenie z użycia ostrej amunicji. Takie dwie pieczenie na jednym ogniu.

Stalowa wola
wtorek, 5 czerwca 2018, 16:41

Chyba jednak nie taki smutny ktoś to przemyślał jak nie wywalać pieniedzy w błoto. Po co utylizować i wydawać mase kasy na to. Pociski wystrzelają na poligonach ucząc się obsługi wozu. A na nowej zrobią zgranie pododziałów które już będą obeznane w sprzęcie i możliwościach. Wiem najlepiej było by gdzies kupić za granicą gotową a u nas inżynierów wywalić na ulice.

Aleksander
wtorek, 5 czerwca 2018, 18:27

Utylizacja i ćwiczenia są ważne. Ale czy taki jest cel Raków i za to zapłaciliśmy Jeden MILIARD złotych?

Arek102
czwartek, 7 czerwca 2018, 05:48

Spokojnie, po to są właśnie te nowe, docelowe pociski, a przy okazji nie trzeba martwić się zalegającym złomem.

nie znam się
czwartek, 7 czerwca 2018, 01:17

Ale naszych poligonach i tak nie będą strzelać dalej niż 7-8km

nnn
środa, 6 czerwca 2018, 11:33

Co to jest 1 miliard na armię, to nawet nie jest kieszonkowe, to jakies drobniaki co najwyżej.

Aleksander
środa, 6 czerwca 2018, 18:49

mz to 10 % inwestycji w budżecie MON na 2018 - takie tam kieszonkowe

Wojtek
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:33

Wiesz ile kosztuje utylizacja? Lepiej usiądź.

Realista
wtorek, 5 czerwca 2018, 15:07

Pięknie - a co z APR do Raka? Przecież dopiero APR da prawdziwą skuteczność w likwidacji pozycjonowanych celów [sieciocentrycznie, głównie dronami]. Także - albo zwłaszcza - celów opancerzonych ogniem pośrednim z górnej półsfery, co powinno być priorytetem. Inaczej Rak będzie prowadził de facto tylko taki sobie ogień zaporowy, a i to skuteczny jedynie przeciw piechocie. Tylko bardzo proszę bez suflowania \"nakładek\" Orbital ATK na GPS. Mówię o prawdziwym naprowadzaniu real-time, cel podświetlony laserem lub inna wiązką.

mordor
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:33

prace są już bardzo zaawansowane tak samo jak z 155mm

Marek1
środa, 6 czerwca 2018, 00:14

mordor - SKĄD wiesz jak są zaawansowane ? Na Nowogrodzkiej mówili ? B+R w Mesko, CRW i WAT są finansowane od wielu lat i coraz mniej wiadomo o ich realnych wynikach, a to fatalnie rokuje ...

Arek102
czwartek, 7 czerwca 2018, 05:57

Panie Marek1, jak Pan będziesz czytał teksty w Polskiej prasie specjalistycznej, także i na tym portalu, to się wszystkiego dowiesz. Są jeszcze informacje na innych portalach czy think-thankach gospodarczych czy wojskowych ogulno dostępne w internecie. Takie informacje nazywane są \"białym wywiadem\" i stanowią około 70% ogólnie zbieranych informacji przez wywiady/dziennikarzy/pasjonatów/zainteresowanych. Więc życzę więcej odwagi i mniej defetyzmu, wystarczy tylko chcieć, no chyba, że się nie chce chcieć ale wtedy należy pytać siebie dlaczego inni wiedzą, a ja nie???

jurgen
wtorek, 5 czerwca 2018, 15:04

super interesujący artykuł - jak to u red. Reszczyńskiego

Włodia
wtorek, 5 czerwca 2018, 15:01

Nie \" minimum 40 lat \" a 400 lat.

mordor
wtorek, 5 czerwca 2018, 15:00

powiem tyle że to jedna z nielicznych firm która kończy z sukcesem to co zaczyna!!!!!! myślę że jeśli borsuk się uda powinni spróbować popracować nad nowym czołgiem!!!!

Marzyciel
wtorek, 5 czerwca 2018, 14:38

No to RAK-owi brakuje tylko jeszcze jednego pocisku takiego klasy STRIX, inteligentnego \"chytruska\" atakującego z góry, z głowicą kumulacyjną lub formowaną wybuchowo i samonaprowadzaniem na cele ruchome. I być może w przyszłości jeszcze pocisku do minowania narzutowego.

nie znam się
czwartek, 7 czerwca 2018, 01:20

A Ty w ogóle wiesz do czego służą moździerze? Podpowiem - nie do zwalczania czołgów i zakładania pól minowych.

Ernst Junger
sobota, 9 czerwca 2018, 11:58

W takim razie po co w naszych mozdzierzach 98mm wykorzystuje się amunicję kasetowa zdolną niszczyć wozy bojowe? Strix natomiast jest klasą samą w sobie.

nie znam się
piątek, 15 czerwca 2018, 20:55

To że istnieje taka amunicja to wcale nie znaczy, że moździerze służą do zwalczania czołgów. Moździerze słuzą przede wszystkim do niszczenia siły żywej i punktów oporu. Do zwalczania czołgów i innego sprzętu opancerzonego to jest w kompanii wsparcia pluton ppanc ze spike np.

mmm
środa, 6 czerwca 2018, 11:35

I pewnie jeszcze przydał by się pocisk do zwalaczania rojów dronów ...

podatnik
wtorek, 5 czerwca 2018, 14:31

jeszcze pociski z zakłócarkami promieniowania EM i pociski laserowo naprowadzane i mamy komplet

Historyk
wtorek, 5 czerwca 2018, 14:29

Proszę mi powiedzieć, gdyż nie do końca rozumiem istotę tego typu uzbrojenia. Otóż w czym Rak jest lepszy od Goździka, który konstrukcyjnie ma chyba z 50 lat.

Arek102
czwartek, 7 czerwca 2018, 07:21

Rak to nowoczesny moździerz kołowy, a Goździk 2S1 to sowiecka armato-haubica. O ile moździerz może strzelać na bardzo krótkich dystansach np w terenie zurbanizowanym i razić z bliska wysoko umieszczone punkty oporu. Może także razić blisko położone cele za przeszkodami terenowymi, jednym słowem może wspierać piechotę z bliska (bezpośrednie wsparcie) lub z daleka nawet z 10 km z nowym pociskiem HE (właśnie opracowywanym). To Goździk jest armato-haubicą, czyli strzela płasko jak armata (do 20st.) lub jak haubica stromotorowo 20-45st. i /bardzo stromotorowo 45st. i więcej, po to by strzelać jak najdalej. Ma gwintowaną lufę co powoduje iż pocisk po jej opuszczeniu obraca się wokół własnej osi podłużnej stabilizując swój lot co także zwiększa jego celność oraz donośność/zasięg. Zasięg Goździka to zaledwie max 15km co jest dzisiaj słabiutkim wynikiem dla armato-haubicy o czym bardzo dotkliwie przekonali się Ukraińcy w Kotle Debalcewo gdzie mieli tam swoje Goździki ostrzelane przez Rosjan/Separatystów strzelających z BM-21 Grad lub haubic rosyjskich o większym zasięgu od Ukraińskich Goździków. Potyczka ta była pogromem dla Ukraińców. Na dodatek nie ma nowych części do Goździków od siników, układów przeniesienia napędu po armaty kończąc, no i jeszcze ten sowiecki kaliber 122mm niezgodny ze standardem NATO. Dla tego remontować się tego nie da, trzeba kanibalizować inne wozy tego typu na części. Pełna modernizacja kosztowała by tyle ile produkcja nowego Kraba lub niewiele taniej, dlatego jest to gra nie warta świeczki na dodatek zasięg byłby i tak mniejszy. Rak to nowoczesna elektronika, całkowita automatyka ładowania, cyfrowa łączność kodowana wew. i zew., automatyczny system gaśniczy, a Goździk jest jak w czterech pancernych stary i toporny... Jedyny plus jaki ma to łatwa obsługa oraz możliwość naprawy za pomocą młotka i paru ogólnie dostępnych, podstawowych narzędzi. Rak do obsługi czy naprawy wymaga całej gamy specjalistów: elektryków, elektroników, automatyków, mechaników posiadających różnorakie narzędzia. Sam młotek i kilka kluczy już nie wystarczy. Potrzeba także supportu ze strony producentów wszystkich systemów znajdujących się w Raku bez którego wyżej wymienieni specjaliści nic nie zrobią jak trzeba będzie naprawić poważną usterkę. Reasumując, Goździk to stara, pływająca armato-haubica, ze słabą donośnością, Rak jest nowym typem broni moździerza kołowego z możliwością strzelania na wprost (jak armata), bez wcześniejszych odpowiedników. Goździka zastąpią Kraby i kołowe Kryle co prawda bez możliwości pływania. A Rak dopiero wchodzi na uzbrojenie WP. Goździk ma znane możliwości, a Rak dopiero będzie zbierał opinie żołnierzy.

Marek1
środa, 13 czerwca 2018, 12:31

Arek102 - 1). 2S1 Gwozdika to HAUBICA 122mm 2A31 zamontowana na zmodyfikowanym podwoziu MTLB. Fakt, ze może wystrzelić z poziomo ułożoną lufą NIE czyni z 2S1 armato-haubicy. 2). Wiele lat przed Rakiem istniały SM zdolne do strzelania na wprost(np. konstrukcje sowieckie). 3). Reszta to b. ogólnikowe komunały dla laików nie warte komentarza.

AUTOR KOMENTARZA
niedziela, 10 czerwca 2018, 12:41

wypada sprostować, bo jeszcze ktoś to przeczyta, i zapamięta: \"Rak jest nowym typem broni moździerza kołowego z możliwością strzelania na wprost (jak armata), bez wcześniejszych odpowiedników.\" Choćby 2B9 Wasilok (który był używany w naszej 6BDSz) - automatyczny moździerz, zdolny do strzelania na wprost. Odpowiednikiem Raka jest np. 2S9 Nona czy 2S23 Nona SWK. \"Na dodatek nie ma nowych części do Goździków od siników, układów przeniesienia napędu po armaty kończąc,\" Goździk był produkowany w Polsce, a silnik jest używany min. w kombajnach zbożowych, autobusach miejskich itd. Więc części pewnie są. \" Rak to nowoczesna elektronika, całkowita automatyka ładowania, cyfrowa łączność kodowana wew. i zew., automatyczny system gaśniczy, a Goździk jest jak w czterech pancernych stary i toporny\" W obu można zamontować nowoczesną radiostację czy Topaz\'a, i oba są automatyczne. Goździk, jak każda armata jest skomplikowany w obsłudze i naprawie. Operujesz stereotypami (młotek i śrubokręt), mieszasz cechy podwozia i uzbrojenia.

Arek102
czwartek, 14 czerwca 2018, 16:12

\"Goździk był produkowany w Polsce, a silnik jest używany min. w kombajnach zbożowych, autobusach miejskich itd\" O jakich częściach piszesz ze starych kombajnów czy autobusów od dawna nie produkowanych. Halo, zakładów produkujących części też nie ma, a wojsko nie będzie jeździć po bazarach w nadziei, że je może zdobędzie. \"Goździk, jak każda armata jest skomplikowany\" - każdy zegarek mechaniczny jest skomplikowany. Automatyka Goździka to wczesna mechanika, podobna jak w T-72. W Raku to mechanika, automatyka, elektronika i informatyka jak napisałem wcześniej. Jak padnie ci komputer w którego klawiaturę walisz bez zastanowienia/znajomości rzeczy, to nic z nim nie zrobisz jak nie będziesz miał wsparcia ze strony jego producenta czy ludzi którzy spotkali się problemami podobnymi do twojego, znaleźli przyczynę tych problemów oraz umieli ją usunąć. Dodatkowo musisz mieć części, narzędzia oraz kompetencje nabywane w praktyce serwisowej. Czesto pada tzw BIOS, który w dzisiejszych komputerach siedzi nawet w kilku układach scalonych, nie tylko w pamięciach Flash, ale i w układach specjalizowanych. Na dodatek producenci na swoich stronach już nie dają całej zawartości BIOS-u tylko co najwyżej pewnego wycinka tzw. aktualizacji. Niektórzy szyfrują ten plik, który może poprawnie zapakować nowy/sprawny BIOS tylko na działającym komputerze co wyklucza naprawę z uszkodzonym. Inni producenci dają możliwość ściągnięcia tylko na dokładnie określoną markę i typ komputera co de facto uniemożliwia aktualizację BIOS-u. Jak w kompie ten system padnie, a ktoś znajomy nie ma identycznego modelu to nie ściągniemy potrzebnego oprogramowania. I tak ktoś jeszcze będzie musiał go wgrać do kości zawierającej uszkodzone oprogramowanie BIOS, które może być w kilku układach. \"W obu można zamontować nowoczesną radiostację czy Topaz\\\'a\"- I pewnie w obu można zainstalować BMS zintegrowany z systemami wozu, zwłaszcza w Goździku posiadającego analogową łaczność :-)))). \" i oba są automatyczne. Goździk, jak każda armata jest skomplikowany w obsłudze i naprawie. Operujesz stereotypami (młotek i śrubokręt), mieszasz cechy podwozia i uzbrojenia.\" To nie są stereotypy tylko fakty. Chodzi o poziom trudności oraz możliwości serwisowych. Nie dzielę włosa na czworo rozdzielając podwozia od uzbrojenia ponieważ tylko w komplecie stanowią konkretny system broni - Goździk lub Rak. Jak zepsuje się silnik/skrzynia biegów w Goździku lub Raku, a będą sprawne systemy uzbrojenia to ten system broni i tak będzie postrzegany przez wojsko jako nie sprawny. Zostanie naprawiony jak będą możliwości jego naprawy (dostęp do części i/lub narzędzi serwisowych i/lub wsparcia technicznego- SUPPORTU). Jak nie to pójdzie na części lub do demobilu. Na polu walki został by zniszczony przez wycofującą się załogę. Rak to są nowe technologie oparte na sterowaniu z wykorzystaniem technologi IT. Liderem ich jest USA- dolina Krzemowa w Californii. Są jeszcze inni: Izrael, Japonia, RFN, Francja czy Korea Pd.. O ile Goździka można było rozłożyć i naprawić wymieniając uszkodzone elementy i będzie działał. To identyczne działanie w przypadku Raka może nie dać identycznych rezultatów. Problem może dotyczyć sterowania po stronie sprzętowej lub software-owej, czego nie będzie można sprawdzić jak producent sprzętu nie będzie chciał pomóc dając tzw SUPPORT- odpowiednie oprogramowanie diagnostyczne wraz z sprzętem diagnostycznym oraz bardzo szczegółowymi broszurami serwisowymi tak jak to ma miejsce przy naprawie i diagnostyce dzisiejszych samochodów. Jest jeszcze zaimplementowany software nazywany firmwar-em, który może być nie udostępniony w ramach supportu. Wtedy potrzeba wymienić całe sterowanie-komputer lub cały system, którym ten komputer steruje np. silnik czy skrzynie biegów. Stąd to porównanie do młotka i śrubokrętu w przypadku Goździka i toporności Rudego.

PRS
sobota, 9 czerwca 2018, 18:55

Szkolne błędy. Goździk to haubica. Dana to habico-armata Krab to armato- haubica. Rak to moździerz bo wykorzystuje granaty..., ale jest w odróżnieniu od klasycznego moździerza ładowany odtylcowo (i automatycznie). Wszystkie te rodzaje artylerii są samobieżne dlatego np. skróty sah

nas nie dogoniat
czwartek, 7 czerwca 2018, 22:00

Ciekawy tok rozumowania zasieg 15km Gozdzikow to slabiutki wynik ale juz 7km Raka jest cacy bo przeciez ich Grady i MSTy nie dosiegna.

Arek102
czwartek, 14 czerwca 2018, 16:51

Jak byś wjechał Goździkiem do Groznego podczas I Wojny w Czeczeni to dzisiaj nie porównywał byś jego dłuższego zasięgu z krótszym zasięgiem Raka opartego o sowiecką amunicję (docelowo będzie inna- patrz tekst artykułu). Zostałbyś jednym z 30 tyś rosyjskich trupów- czyli po waszemu \"gruz 200\". Poza tym twoje porównanie jest jak porównanie starego wołu do młodego wilczura. I jedno, i drugie to zwierzę, które można zabić z pistoletu. Ale to akurat niczego, konkretnego nie dowodzi, no chyba tylko tego, że oba zwierzęta są śmiertelne.

Marek
wtorek, 12 czerwca 2018, 10:41

Czemu używasz manipulacji dotyczącej zasięgu Raka z wykorzystaniem starej amunicji? Przecież ona służy do ćwiczeń tylko. Poza tym broni ktoś sobie opracować do tego moździerza na przykład amunicję w rodzaju Fireball – Precision mortar Munition?

bender
niedziela, 10 czerwca 2018, 20:47

czas przejscia Raka z pozycji bojowej do marszu jest ekstremalnie krotki, wiec tak, Grady go nie powinny dopasc

Robert Z.
środa, 6 czerwca 2018, 10:54

Jedno to haubica a drugie to moździerz. Proszę poczytać choćby w internecie, bo nie ma chyba sensu tego przeklejać do czego służą te systemy.

autor komentarza
środa, 6 czerwca 2018, 02:15

Pytanie zupełnie sensowne, bowiem oba skonstruowano prawie do tego samego- bezpośredniego wsparcia wojsk na pierwszej linii. A różnica jest taka (pomijając podwozie), że Goździk jest normalnym działem, ze wszystkimi tego konsekwencjami: strzela większym ładunkiem, pociskami ponaddzwiękowymi, co powoduje o wiele większe ciśnienia, odrzut i inne siły, przez co jego konstrukcja jest o wiele cięższa, bardziej skomplikowana (nie tylko pod względem ilości części, ale też inżynierskim). Wymaga też bardziej rozbudowanego zaplecza - jak kazde działo. Tymczasem Rak, będąc przerośniętym moździerzem, jest prostszy (do skonstruowania, produkcji, obsługi i zaopatrzenia) a wykonuje niemal te same zadania. Taki jest właśnie postęp techniczny przez te 50 lat.

Graf
środa, 6 czerwca 2018, 21:46

Szkoda ze Rak robi to na polowe krotszym dystansie niz Gozdzik.

King
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:17

Może dlatego że karabin szturmowy to nie jest pistolet? Kompletnie inny typ uzbrojenia, do innych celów.

Dropik
wtorek, 5 czerwca 2018, 19:08

Goździkiem nie postrzegasz na 300 m . To inna broń mimo że kaliber ten sam. Rak przejmuje część zadań goździka. Pozostałe przejmuje krab

Hunter
wtorek, 5 czerwca 2018, 18:49

Jeśli je porównać na szczeblu batalionu to Rak ma większą szybkostrzelność teoretyczną oraz kilka bajerów a Goździk (po moderce) większą donośność oraz większą mobilność (pływa)

Bucefal
wtorek, 5 czerwca 2018, 18:37

Jedzie po drodze., razem z innymi KTO jako siły szybkiego reagowania, piechota z rosomaków ma wsparcie przeciw piechocie wroga a gdy pojawi się kierowana amunicja przeciwczołgowa będzie mógł i niszczyć czołgi. W tym czasie goździki szukają lawety... albo są już \"uziemione\" bo spadły mosty...

dropik
środa, 6 czerwca 2018, 12:40

z tymi mostami to nie tak. goździki pływają jako tako , a raki nie , ale ogólnie są mobilniejsze bo nie wymagają transportowania na lawecie.

Davien
wtorek, 5 czerwca 2018, 18:08

Rak to nowoczesny mozdzierz samobieżny, Gozdzik to przestarzałą haubica, widzisz panei\"historyk\" róznicę. Oba słuzo do zupełnie innych zadań wieć ...

PRS
sobota, 9 czerwca 2018, 18:35

Oba służą do tych samych zadań - ostrzału pozycji nieprzyjaciela OGNIEM STROMOTOROWYM.

cdee
środa, 6 czerwca 2018, 09:43

a dlaczego przestarzała ?? Dlaczego nie modernizujemy zadnego posiadanego sprzetu tylko wszystko chcielibysmy kupic za granicą ???

Davien
sobota, 9 czerwca 2018, 14:29

Może dlatego że to stary radziecki jeszcze system artyleryjski 122mm i jakakolwiek jego większa modernizacja jest bez sensu. Takze nie produkowalismy 2S1 tylko kupiono je w ZSRS.

PRS
sobota, 9 czerwca 2018, 18:33

Wyprodukowano setki sztuk w HSW. Poza kilkoma bateriami sprowadzonymi w latach siedemdziesiątych z ZSRR reszta była WYPRODUKOWANA licencyjnie w kraju. Pierwsze egzemplarze z HSW zostały przekazane do 17 pzmech. w Międzyrzeczu w lutym 1984 r.

eee
czwartek, 7 czerwca 2018, 14:37

Goździk nie był kupiony za granicą? Ma wszystkie wady radzieckiego sprzętu, słaby, głośny, zawodny, marne BHP, szybko się pali ;)

sylwester
wtorek, 5 czerwca 2018, 19:45

Jako osoba chwaląca się tutaj swoją wiedzą napisałbyś byś jakie są różnice miedzy haubicą a moździerzem i dlaczego nie wykonują one ( nie zawsze mogą być wykorzystywane do takiego samego zadania )

Piwonia
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:41

Jest polski? :-)) PS. Zarty na bok; sluszne pytanie. Nie nalezaloby przypadkiem zmodernizowac gozdzika(automat) i zmienic kaliber na 120 mm. Tanio i szybko

Graf
środa, 6 czerwca 2018, 11:51

Dzieki tej modernizacji zmniejszysc donosnosc z 15 do 7 km, Gozdziki maja obecnie jeszcze jeden atut w postaci amunicji kasetowej Hesyt1 dla mnie Rak w obecnej wersji to straszny niewypal od biedy jeszcze ujdzie w wersji kolowej ale sadzanie takiej wiezy na gasienicach byloby regresem w stosunku do strego Gozdzika.

janusz
środa, 6 czerwca 2018, 09:51

Następny troll nie rozróżniający haubicy od moździeża?

Łodzianin
wtorek, 5 czerwca 2018, 23:46

Gdzieś już powiały się takie głosy. Modernizacja plus zmiana kalibru daje olbrzymie koszty a podwozie nigdy nowe już nie będzie.

luka
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:24

Do goździków trudniej o części, stara konstrukcja, nie NATO\'wski kaliber, goździk to samobierzna haubica a nie moździerz.

janusz
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:20

Zajmij się historią. Rak jest innym typem uzbrojenia.

alt
wtorek, 5 czerwca 2018, 20:55

janusz i davien - może zamiast się wyzłośliwiać i kpić z historyka wytłumaczyli mu na czym polega różnica? daliście posty z których nic nie wynika poza naigrywaniem się z pytania - \"nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi\", tu jest poważny portal a nie forum dla gimbusów

janusz
wtorek, 12 czerwca 2018, 16:26

Ile można tłumaczyć? I dla czego ktoś miałby tłumaczyć skoro śmierdzącemu leniowi nie chce się zainteresować tematem i samemu poszukać. A może celem nie było pytanie, tylko zasianie niepokoju, ponieważ nowy sprzęt krajowej produkcji ma mniejszy zasięg niz 50 letnia konstrukcja....

Davien
sobota, 9 czerwca 2018, 14:32

Panie alt jak pan historyk nie rozróznia mozdzierza od haubicy to tłumaczenie raczej niewiele da, jak rozróznia nie zadałby tego pytania. I tak sa głupie pytania. Te dwa systemy służą do zupełnie innych zadań i może powiedz mi gdzie kpiłem z niego?

bender
środa, 6 czerwca 2018, 18:49

To może tak: Rak jest artylerią kieszonkową, która ma być blisko pododdziałów zmechanizowanych, Goździk to system artyleryjski pełną gębą na wyższym poziomie przyporządkowania, który jednak mimo modernizacji poprawiającej celność i świadomość sytuacyjną nie zapewnia niezbędnego zasięgu i dlatego jest zastępowany Krabami. Operacyjnie główną różnicą jest ekstremalnie krótki czasu przejścia Raka z marszu do boju i odwrotnie, zawinięcia się z pozycji po oddaniu strzału. Rak to ciekawy produkt, który nie ma zbyt za bardzo odpowiedników używanych operacyjnie w siłach zbrojnych na świecie, a to, że istnieje słownie kilka innych alternatywnych produktów na prawdę nic koncepcji Raka nie umniejsza. Last but not least: symulacje starcia kompanii zmechanizowanej ze wsparciem Raków lub bez wyraźnie pokazują, że to właściwa droga.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama