Amerykańska recepta na konflikt hybrydowy

10 listopada 2014, 10:00
fot. US Navy
Reklama

Dowództwo amerykańskich sił specjalnych USASOC opublikowało raport, w którym wskazuje się na konieczność znalezienia sposobu obrony przed niekonwencjonalnymi działaniami wojennymi, takimi jak prowadzone obecnie przez Rosjan na Ukrainie.

Dowództwo USASOC (US Army Special Operations Command) w swoim dokumencie „Counter Unconventional Warfare” wskazuje na konieczność przygotowania amerykańskich żołnierzy ma niekonwencjonalne działania zbrojne oraz na prowadzenie walki w czasie niewypowiedzianych wojen.

Amerykanie wyraźnie zaznaczają, że potencjalni przeciwnicy Stanów Zjednoczonych mogą wykorzystywać powstańcze i separatystyczne grupy do osiągania swoich celów w innych krajach. Co więcej jako przykład tego rodzaju działań bez ogródek wymienia się działania prowadzone przez Rosję na wschodzie Ukrainy i na Krymie.

Kolejna opinia bez konkretnych rozwiązań

Według amerykańskich specjalistów w podobny sposób działa również Iran, który wysyła swoich wojskowych instruktorów do strefy Gazy (pomagając Hamasowi), Libanu (wspierając Hezbollah), Jemenu, Iraku, Afganistanu i nawet na Kaukaz, gdzie są oni wykorzystywani do szkolenia grup terrorystycznych i rebelianckich.

Dowództwo USASOC w opracowaniu „Counter Unconventional Warfare” wprost postuluje opracowanie kompleksowej, międzyagencyjnej, międzyrządowej i międzynarodowej strategii, która pozwoliłaby przeciwdziałać nowym zagrożeniom poprzez „naciski polityczne, ekonomiczne, wojskowe i psychologiczne” z przydzieleniem w niej najważniejszej roli dla amerykańskich sił specjalnych.

Według Amerykanów trzeba przygotować się na zagrożenia ze strony coraz bardziej niebezpiecznych sił „niepaństwowych”, wykorzystujących często nowoczesne technologie wojskowe, działających poprzez siły najemne i np. separatystów. Wspomniane zagrożenia są bardzo trudne do wykrycia, a później do zwalczania za pomocą konwencjonalnych metod. Trzeba więc się oprzeć na szeroko koordynowanych operacjach wywiadowczych oraz stosować innowacyjne metody prowadzenia działań, łatwo adaptowalne do zmieniającej się sytuacji.

Media opisując dokument opracowany przez USASOC od razu przypomniały, że jego wydanie zostało poprzedzone ogłoszeniem niedawno jeszcze dwóch podobnych analiz („Improving Strategic Competence: Lessons from 13 Years of War” i „Win in a Complex World”), w których podkreśla się rolę również innych rodzajów sił zbrojnych w obronie narodowej oraz zwalczaniu złożonych, nowych zagrożeń. Niestety jak się podejrzewa taka aktywność edytorska miała nie tyle rozwiązać problem (bo konkretnych rozwiązań nie wskazano), ale prawdopodobnie jej celem jest zastopowanie planów ograniczania budżetu Pentagonu.

Siły nieregularne kluczowe w "wojnie hybrydowej"

Zwraca się przy tym również uwagę na coraz większą rolę niepaństwowych „cywilnych sił obronnych” CDF (civil defense forces), które podobno mają być tańszym sposobem przeciwdziałania nowym zagrożeniom. Ich ocena nie jest jednak jednoznaczna ponieważ jak się podkreśla, siły CDF mają swoje własne cele i dlatego mogą być trudne do kontrolowania.

Ich wykorzystanie może więc początkowo przynieść pożądane efekty, ale później działania niezależnych od rządu organizacji mogą się stać poważnym problemem. To prawdopodobnie z tego powodu Turcja nie chce pomóc Kurdom w walce z ISIS zdając sobie sprawę, że po ewentualnym zwycięstwie nad islamistami trudne może okazać się późniejsze powstrzymanie kurdyjskiego ruchu separatystycznego.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Reklama
Raa
środa, 12 listopada 2014, 14:45

Ukraina była słaba, a że śpi obok głodnego niedźwiedzia to jej odgryzł d*pę. Wniosek? Nie dopuszczaj do upadku państwa bo ktoś bardziej zorganizowany, niezawodnie na tym skorzysta. Ot, cała filozofia.

kez87
czwartek, 13 listopada 2014, 11:26

Zapomina pan tylko dodać,że odgryzł jej tą d*pę dlatego,że obudziła miśka tym,że próbowała go kopnąć w nos,żeby mu całkiem "po Polsku" "pokazać",mimo że była państwem w stanie upadku.Misia nosek aż tak nie zabolał,ale paszczą kłapnął, warknął dla zasady i wydaje mu się,że na jakiś czas od jego gawry trzymać się będą z daleka. Ale niestety,Ukraina to był słabeusz wysłany do kopania miśka na przeszpiegi przez myśliwego zza oceanu.Który zresztą do tego samego celu wielokrotnie używa też nas.Jako przynętę i narzędzie do testowania zachowań terytorialnych niedźwiedzi i ich granic wytrzymałości na uciążliwe warunki.Smoków pewnie też,jeśli tylko można.Co nawiasem mówiąc nie wróży nam zbyt szczęśliwej (i zbyt długiej) przyszłości...

wódz indian
poniedziałek, 10 listopada 2014, 17:45

CDF to już blisko pospolitego ruszenia. Historia zatacza kolo :-)

inny punkt widzenia
poniedziałek, 10 listopada 2014, 17:19

Są tacy co widzą dużo większe zagrożenie dla Polski w rozpadzie UE http://amerbroker.pl/?go=content&action=show&id=430

Robert
poniedziałek, 10 listopada 2014, 15:18

Max, dla nas zagrozeniem jest wykorzystanie strategii hybrydowej przez podmiot panstwowy (Rosja) a dla amerykanskiego bezpieczenstwa przez podmioty niepanstwowe (ISIS, Al Kaida, Hezbollah). Przeciwdzialanie zagrozeniom hybrydowym przez przeciwnika o mniejszym potencjale wymaga innego zestawu srodkow I zdolnosci niz w przypadku USA.

zniesmaczony
poniedziałek, 10 listopada 2014, 14:45

Ale przecież Rosja nie robi żadnych działań hybrydowych tylko wysyła SWOJE wojska które udają że nie są jej. Przecież na ukarińskim Krymie czy tym bardziej Donbasie były dowody na jednostki rosyjskie z Pskowa czy Kaukazu To nawet nie tak jak Jankesi wysyłali dotadców do Salwadoru czy na początku do Wietnamu. Na Krymie jeden z zielonych ludzików który przyjechał Kamazem na podmoskiewskich blachach powiedział reporterce BBC że jest żołnierzem ROSYJSKIM. To zachód/NATO nie chcąc sią angażować w konflikt jak małe dziecko zamyka oczy i myśli ze nic się nie stanie. Jeżeli NATO wprost powiedziałoby Putinowi po tym jak ten wszedł na ukraiński Krym że Kijów może nas poprosić o pogonienie zielonych ludków bo to przecież nie Rosjanie w ramach Partnerstwa dla Pokoju reakcja to ten pewnie by się zastanowił. A nie wysłanie sił specjalnych w rejon Sniżnego gdy rosyjscy terroryści zestrzelili malezyjski samolot z obywatelami NATO na pokładzie to już było TCHÓRZOSTWO które pokazało podatnikom z NATO że ich pieniadze idą na zwalczanie turbanów czy innych dzikich ludzi a nie idą na obronę własnych obywateli co jest SKANDALEM.

Maciek
poniedziałek, 10 listopada 2014, 12:33

Wojnę hybrydową Polacy znali i zastosowali już prawie 100 lat temu, co prawda nikt nie nazywał jeszcze wtedy takiej wojny wojną hybrydową. W 1920 roku generał Lucjan Żeligowski z polecenia naczelnego wodza Piłsudskiego wszczął tzw. bunt Żeligowskiego i wraz z dywizją litewsko-białoruską, złożoną z Polaków pochodzących z Wileńszczyzny:) wkroczył na tereny Wileńszczyzny zajmując Wilno. "Separatyści" :) powołali nowe państwo - Litwę Środkową, które 1,5 roku później, na własną prośbę, zostało włączone w struktury II Rzeczypospolitej. Rosjanie nie wymyślili nic nowego, wykorzystują tylko sprawdzone metody stosowane przez innych (nieskromnie dodam - naszych) genialnych dowódców. Inna sprawa, to jaki wpływ ma cały czas to zdarzenie na nasze stosunki z Litwą.

pp47
czwartek, 13 listopada 2014, 05:31

Warto dodać, ze ów bunt gen. Żeligowskiego udał się tak doskonale, gdyż: 1."zbuntowani polscy żołnierze" to rdzenni mieszkańcy tych ziem;- zajęła Wileńszczyznę dywizja Litewsko-Białoruska, w skład której wchodzili rdzenni mieszkańcy Wilna (w tym sam gen. Żeligowski), jak i całej Wileńszczyzny, 2. narzucona (z nadania bolszewików) Wilnu i Wileńszczyźnie władza litewska była dla mieszkańców tych ziem elementem obcym i niechcianym! - w Wilnie Litwini stanowili wówczas mniej niż 2 % ludności, a w całej Wileńszczyźnie mniej niż 9%. Utworzona w wyniku tego "buntu" tzw. Litwa Środkowa była w tym czasie etnicznie tak samo polska jak np. Poznańskie..

gnfdtgnfgnfgnfgnfgnfgnfgngnf
poniedziałek, 10 listopada 2014, 19:12

Tak, tylko 2 lata wcześniej po ustąpieniu Niemców z Ukrainy, Sowieci napadli na Charków, utworzyli USRR i odtąd z krótko istniejącą wtedy niepodległą Ukrainą walczyłi "komunistyczni rebelianci". Podobne republiki potworzyli na Białorusi, w państwach bałtyckich (na szczęście krótkotrwałe) i Zakaukaziu, a potem w 1922 połączyli i tak powstał ZSRR.

Quas
poniedziałek, 10 listopada 2014, 17:12

Dzięki za przytomny komentarz ale do 99% na tym forum to nie dotrze zaraz wymyślą jakiś genialny kontrargument

BladY
poniedziałek, 10 listopada 2014, 12:31

nowy pomysł = CDF . A tymczasem polski CDF wyposażony jest w kamienie i butelki z benzyną ;]]] Za jakiś czas ludziki zorientują się że władza nie daje im poczucia bezpieczeństwa i trzeba się samemu uzbroić . Wszyscy politycy będący przeciwko zostaną rozliczeni za swoje głupie próby rozbrojenia społeczeństwa.

TomZZ
poniedziałek, 10 listopada 2014, 11:44

CDF nie mają swoje być kontrolowane, ale skuteczne. Spójrzcie na Rosję! Czy separatyści są w pełni kontrolowani przez Putina? Przecież on tylko określił im cele i zostawił wolną rękę, zapewniając wsparcie polityczne, wojskowe, medialne, cybernetyczne, gospodarcze. Takie "lesson learned" Rosjanie wynieśli z ostatnich konfliktów ma Bliskim Wschodzi, Afryce Północnej i w Zatoce Perskiej.

olo
poniedziałek, 10 listopada 2014, 14:48

Wspiera ich ROSYJSKĄ ARMIĄ wprost bo bez niej Ukraina wypendziła by tych terrorystów ze swojej ziemi.

miki
poniedziałek, 10 listopada 2014, 10:24

dopiero szukaja tej recepty

kara
poniedziałek, 10 listopada 2014, 13:03

Nie wiem czy kraj, w którym ludzir mają swobodny dostęp do broni powinnien się sczególnie obawiać takiego rodzaju konfliktu.

Tweets Defence24