Amerykańska flota szuka szkolnych odrzutowców

18 maja 2020, 11:15
Zrzut ekranu 2020-05-18 o 11.06.34
T-45C Goshawk Fot. US Navy

Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych wystosowała zapytanie o informacje związane z poszukiwaniem nowego samolotu szkolnego. W przeciwieństwie do eksploatowanych obecnie T-45C Goshawk, maszyna ma umożliwiać szkolenie pilotów samolotów najnowszej generacji.

Obecnie US Navy do szkolenia zaawansowanego eksploatuje flotę 194 T-45C Goshawk będących produkowaną przez McDonnel Douglas (obecnie Boeing) modyfikacją samolotów BAe Hawk. Szeregi tej floty uzupełnia 10 samolotów T-38 Talon. Jak dotąd Goshawki z powodzeniem wypełniały swoją role w przygotowaniu nowych pokoleń pilotów. Maszyny te wprowadzano do służby od 1991 roku i zostały przystosowane do operowania z pokładu lotniskowców tak, aby można było za ich pomocą uczyć adeptów lotnictwa morskiego specyfiki startów i lądowań z okrętu a także zasad poruszania się po ich pokładzie i współpracy z załogą okrętu.

Nowy samolot ma być maszyną bazowania lądowego i jego pełna zdolność do współdziałania z okrętami lotniczymi nie jest wymagana. Marynarka nie wymaga możliwości startów przy pomocy pokładowej katapulty ani i lądowań z użyciem systemu lin hamujących. Mimo to w zapytaniu wymienione zostało zapotrzebowanie na wzmocnione podwozie – wymagane od samolotów lądujących na lotniskowcach. Chodzi o możliwość ćwiczenia specyfiki morskiego lądowania już w bazach lądowych (tzw. Field Carrier Landing Practice - FCLP) a także dokonywania na lotniskowcach podejść typu touch and go, polegających na prawidłowym przyziemieniu na pokładzie po czym następuje natychmiastowe poderwanie maszyny.

US Navy wymaga od nowego samolotu możliwości nauczania pilotów US Navy i US Marine Corps umiejętności potrzebnych przy operowaniu samolotami następnej generacji, a zatem F-35B i C, F-18E/F Block III a zapewne także przyszłego bojowego samolotu pokładowego, którego opracowanie jest już w planach. Co ciekawe poszukiwane jest rozwiązanie już istniejące, która zapewne zostałoby tylko przystosowane do specyficznych potrzeb marynarki (m.in. wspomniane wzmocnione podwozie).

Dwumiejscowy samolot ma się charakteryzować prędkością maksymalną nie mniejszą niż 0,84 Macha, pułapem operacyjnym 12,5 km, ma posiadać radar z syntetyczną aperturą i zaawansowane sensory optoelektroczne. Maszyna ma też mieć dwa punkty podwieszenia uzbrojenie umożliwiające przenoszenie bomb i rakiet a także możliwością symulowania użycia broni powietrze-powietrze i powietrze-powierzchnia.

Obecnie trudno powiedzieć czy chodzi o zastępstwo dla T-45C Goshawk, które mają już swoje lata czy o nową maszynę szkolną, która uzupełniałaby szkolenie zapewniane przez Goshawka i przy okazji wyparłaby nieliczne T-38 Talon. Jedna i druga możliwość oznaczałaby zmiany w systemie szkolenia. Wśród konstrukcji, które mogłyby wziąć udział w rywalizacji można wymienić wybrany niedawno przez siły powietrzne USA T-7 Red Hawk, koreański T-50 Golden Eagle (także niedawno zakupiony w niewielkiej ilości przez USAF) i M-346 Master.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 9
Reklama
tutuś
wtorek, 19 maja 2020, 13:28

wycofujemy pomału Iskry, może byliby zainteresowani?

Jabadabadu
poniedziałek, 18 maja 2020, 14:39

Popatrzcie, szkolny, ale z możliwością podwieszania uzbrojenia - w odróżnieniu od pacyfistycznych SP RP, które zażyczyły sobie (i dostały) Mastery bez takiej możliwości. Świat niedojrzał do t(f)urczej myśli polskich s(t)rategów?

Gts
poniedziałek, 18 maja 2020, 22:02

Ta twórczość głównie wynikała z ceny i dostępności. Mastery byłyby znacznie droższe w wersji szkolnobojowej, a poza tym wtedy takie wersji nie było. Mogła zoatać przygotowana, ale chyba sami wiecie ile trwała certyfikacja dla symulowania odpalania amerykańskich pocisków. Poza tym w tym tekście jest dziwnie opisane "możliwości podwieszenia i symulowania odpalenia". Gdzie tam widzisz, że ma być też bojowy i odpalać rakiety? Może chodzi o podwieszanie ekwiwalentu masowego lub ćwiczebnych pocisków/bomb. Nie ma tam nic o strzelaniu z podwieszonych rakiet.

Eloelo
poniedziałek, 18 maja 2020, 20:31

Z ciekawych rzeczy to zakłady Collins w Polsce robią do niego podwozie.

michalspajder
poniedziałek, 18 maja 2020, 16:54

Uwazaj, o czym piszesz:-))) Zaraz dostaniesz mase komentarzy, panie Jabadabadu o tym, ze na wspolczesnym polu walki samoloty szkolono - bojowe ( a nie tylko szkolno - treningowe) nie maja racji bytu.

Lld
poniedziałek, 18 maja 2020, 22:41

Samoloty szkolno bojowe nie maja na wspolczesnym polu walki racji bytu

michalspajder
wtorek, 19 maja 2020, 13:31

@Lld: dziekuje za nie sprawienie mi zawodu:-)Tylko takie male pytanko:po zuzyciu sil glownych kto bedzie dalej walczyl?Czyz nie rezerwy,do ktorych takie szkolno-bojowe maszyny z pilotujacymi je czesto doswiadczonymi instruktorami jak najbardziej nalezalyby?

Chubaca
poniedziałek, 18 maja 2020, 16:32

No i jeszcze ten promień działania-12.5km. Niesamowite

Roman
poniedziałek, 18 maja 2020, 22:20

Pułap operacyjny 12,5 km - całkiem normalne dla samolotu treningowego.

Tweets Defence24