Amerykanie wstrzymali naloty w Syrii? Rosyjska ofensywa powietrzna trwa

28 października 2015, 08:56
Su-30SM
Fot. mil.ru
Reklama

Kierowana przez USA koalicja nie przeprowadziła od 24 października żadnego nalotu na cele w Syrii, jednocześnie nadal regularnie atakując bojowników PI w Iraku. Tymczasem rosyjskie naloty są nadal realizowane, choć z mniejszym natężeniem niż dotychczas. Czy jest to efekt porozumienia dotyczącego bezpieczeństwa rosyjskich i amerykańskich samolotów?

Od 23 do 26 października rosyjskie lotnictwo przeprowadziło 285 lotów bojowych atakując 196 celów na terytorium Syrii. Oznacza to spadek średniej częstotliwości lotów z ponad 60 do 40 dziennie. Celami były, przede wszystkim, umocnione pozycje i bazy bojowników w prowincjach Hama, Idlib, Latakia, Damaszek, Aleppo, Dajr az-Zaur. Rosyjskie ministerstwo obrony potwierdziło m. in. zniszczenie kilku działek przeciwlotniczych ZU-23 kalibru 23 mm, warsztatów instalujących tego typu uzbrojenie na pojazdach opancerzonych i ciężarówkach, oraz umocnionych pozycji i magazynów. Samoloty Su-25 zniszczyły również kilka konwojów ciężarówek i cystern z paliwem dla bojowników w prowincjach Idlib i Homs.

Co interesujące, w tym samym okresie siły koalicji pod przewodnictwem USA nie zaatakowały ani jednego obiektu, czy oddziału Państwa Islamskiego w Syrii. Departament Obrony USA informował średnio o 18 atakach dziennie na cele w Iraku, których głównymi celami były pozycje artylerii i moździerzy oraz umocnione pozycje Państwa Islamskiego zagrażające oddziałom irackim. Działania te były realizowane przede wszystkim w rejonie miast takich jak Mosul, Kisik i Ramadia. W dniach 19-22 października siły Koalicji przeprowadziły ponad 20 ataków na cele w Syrii. Średnio były to cztery ataki dziennie. 23 października w Syrii przeprowadzono zaledwie jeden atak z użyciem bezzałogowca RQ-9 Reaper. Od tego czasu siły koalicji nie prowadziły żadnych ataków, a być może również lotów na terytorium Syrii. Jest to zdecydowana zmiana wobec realizowanej dotąd taktyki atakowania PI po obu stronach granicy syryjsko-irackiej. 

Jeśli stan ten się utrzyma, to można podejrzewać, że porozumienie miedzy USA i Rosją w sprawie bezpieczeństwa operacji powietrznych nad Syrią oddało całą przestrzeń tego kraju pod kontrolę Rosji. Może być to decyzja brzemienna w skutkach, gdyż po raz kolejny pokaże bezsilność USA i wspierających je państw wobec rosyjskiej polityki "faktów dokonanych" i działaniem z pozycji siły. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
Reklama
antyTurban
środa, 28 października 2015, 16:17

I bardzo dobrze! Odkąd USA "zaczęły naloty na ISIS" to powierzchnia zajęta przez ISIS powiększyła się o 100%!!! Odkąd naloty zaczęła Rosja, to ISIS zaczęło tracić obszar! Lepiej wiec by USA nalotów "na ISIS" nie robiły!

Kilo
środa, 28 października 2015, 14:51

Amerykanie realizuja polityke likwidacji swieckich panstw arabskich od 1991 roku, kiedy Wolfowitz przedstawil ja w Waszyngtonie. Im dluzej o tym czytam tym wieksze mam wrazenie, ze ta strategia zostala stworzona przez dosyc glupich ludzi, ktorzy potrzebowali jakiejs strategii po upadku ZSRR I stwierdzili ze to te rezimy (poprzednio popierajace ZSRR) sa najwiekszym zagrozeniem. Wolfowitz dal USA na to 5-10 lat zanim kolejne supermocarstwo wypelni proznie po ZSRR - mieli nawet wiecej czasu jak widac. Koncepcja strategiczna zakladala "dobrotliwe imperium", docelowo oczywiscie dominujace na calym globie. To co widzimy to byc moze koniec tej strategii bo Rosja odzyskala podstawowe funkcje jako mocarstwo (przynajmniej na jakis czas), a Chiny zgodnie z zalozeniami wypelnily pustke. Rosja w dodatku poczula sie zagrozona zorganizowanym w Kijowie przewrotem (ktory USA wspolorganizowaly - posluchajcie sobie: https://www.youtube.com/watch?v=2QxZ8t3V_bk - lub wrecz koordynowaly jak zwykle nie przebierajac w "local assets" wiec informacje o neonazistach czy bandytach wspierajacych tamtejsze dzialania na pewno przesadzone nie sa - popatrzcie, kogo sobie zwerbowali w Lewancie). Bezkrwawa aneksja Krymu I "dziwna wojna" w Donbasie to tylko poczatek proby odzyskiwania pozycji Rosji w swiecie, co stanowi poczatek konca koncepcji Wolfowitz'a. Zreszta USA wewnatrz ma wystarczajaco duzo problemow, a Trump prawdopodobnie pojdzie w kierunku w jakim poszla Kanada. I nie wynika to z jego bezsilnosci czy tchorzostwa, jak chcieliby to widziec zakompleksieni wielbiciele prawicowych bandytow, tylko z chlodnej kalkulacji. W ogole pisanie o "bezsilnosci Zachodu" to powielanie rosyjskiej propagandy (I islamskiej po czesci tez). Ta gra jest po prostu skomplikowana bo ma bardzo wiele zmiennych. Ale co to za bezsila, ktora od cwierc wieku niszczy slabsze ale ustabilizowane panstwa?

ernest
środa, 28 października 2015, 14:07

Nie zgadzamy się z autorem! Jeśli stan ten się utrzyma, to można podejrzewać, że porozumienie miedzy USA i Rosją w sprawie bezpieczeństwa operacji powietrznych nad Syrią oddało całą przestrzeń tego kraju pod kontrolę Rosji. Może być to decyzja brzemienna w skutkach, gdyż po raz kolejny pokaże bezsilność USA i wspierających je państw wobec rosyjskiej polityki "faktów dokonanych" i działaniem z pozycji siły. Jeśłi doszlo do porozumienia to świadectwo zwycięstwa rozumu i amerykańskiego pragmatyzmu. Emocjami to kierują się nieodpowiedzialni, niedouczeni i niedoinformowani Polacy szczególnie z kręgów sympatyków pewnych dwu partii, :))))))). Amerykanie myślą, liczą i wiedzą, że tkwią głęboko w kieszeni chińskich komorników. :)))))) Imperium zła to historyczny idiotyzm przypisywany westernowemu aktorzynie. Świat tylko z dwoma "biegunami" definitywnie się kończy. Federacja Rosyjska rośnie w siłę i trzeba to uwzględniać i politycznie i militarnie, ale niekoniecznie dążąc do konfrontacji.

MW80
środa, 28 października 2015, 12:16

Ano pewnie się "dogadali" Tyle, że to Rosja póki co triumfuje medialnie i niestety moralnie. Ale może i dobrze, bo z tych "zachodnich" pomysłów na "szerzenie demokracji" na Bliskim Wschodzie mamy tylko syf i burdel na kółkach. Więc lepiej niech już się ograniczą do (póki co) "swojego" Iraku i nie pchają łap dalej bo wyraźnie im nie wychodzi. Był sobie Saddam, był sobie Kadafi, może to i nie byli fajni goście ale przynajmniej był spokój bo potrafili trzymać islamistów za mordę.

Przemo
środa, 28 października 2015, 13:25

Dyktatury są niebezpieczne z samej swojej natury. Demokracje trzeba wprowadzić, to kwestia długoterminowej polityki zmiany świata na bardziej bezpieczny. Niech przykładem będzie Iran, USA z Wielką Brytanią obaliły demokrację w Iranie, wprowadzając szacha na tron, teraz mamy udawaną "demokracją" a faktycznie teokrację islamską z ambicjami posiadania broni atomowej... gigantyczny problem dla całego świata. Problem z demokracją polega na tym, że wymaga wykształconego społeczeństwa, ludzi którzy rozumieją swój własny interes i konsekwencje swoich czynów. A jak wygląda edukacja w państwach islamskich każdy wie. Ciekawe jest to, że "państwo islamskie" wywołuje silny sprzeciw nawet wśród mocno konserwatywnych muzułmanów... promyczek nadziei ?

trochę prawdy
środa, 28 października 2015, 10:25

A może w końcu USA zaczęły przestrzegać prawa międzynarodowego? Bo TYLKO Syria i Rosja latają nad Syrią legalnie, a USA, Izrael, Turcja i 7 innych państw NIE i zwyczajnie napadają na Syrię! Szczególnymi bandytami są Turcy bombardujący w Syrii Kurdów!

Marek
środa, 28 października 2015, 10:13

Oczywiście, że się dogadali - nieautoryzowane spotkania samolotów bojowych nad Syrią NIE są dobrym pomysłem dla żadnej ze stron. USA&Co nie bombią w Syrii, a ruskie nie bombią syryjskiej FSA - taki to deal.

antyTurban
środa, 28 października 2015, 16:20

Oczywiście, że Rosja nie bombarduje FSA: te pięć osób wyszkolonych i uzbrojonych, nawet w takiej małej Syrii, z samego rachunku prawdopodobieństwa jest bardzo trudno trafić z samolotu! :-)))

Kołacz
środa, 28 października 2015, 09:58

Informacje w artykule są wybiórcze, przez pominięcie podawanych od rana przez serwisy międzynarodowe informacji o zwiększeniu presji na IS przez USA, określonej przez Asha Cartera jako strategia 3 R: raids, Raqqa, Ramadi. Chodzi o potencjalne rajdy sił lądowych USA w Iraku na pozycje IS, co de facto miało już miejsce, skoncentrowanie nalotów na pozycje IS wokół ich "stolicy" Raqqi i dostarczanie broni rebeliantom, a także wsparcie sił irackich w pobliżu Ramadi, stolicy prowincji Anbar. Jest faktem, że intensywność nalotów koalicji spadła w ostatnich dniach i z tego względu administracja Obamy spotkała się z krytyką grupy kongresmenów. Jednakże wyciąganie z tego wniosków o odpuszczeniu przez USA przestrzeni powietrznej w Syrii na rzecz Rosji, bez podania konkretnych przesłanek, jest co najmniej przedwczesne, a pominięcie przytoczonych wyżej informacji jest z kolei nierzetelne. Ponownie przedstawia się sytuację międzynarodową w kasandrycznym stylu, na zasadzie, każdy ruch Rosjan, to dokładnie zaplanowana strategia, nieuchronnie prowadząca do zgubnego dla nas celu, a każde zachowanie Zachodu to ustępstwo na rzecz Rosji, skutkujące tym samym. Sugeruję trochę schłodzić głowy i poczekać na rozwój sytuacji.

Łukasz
środa, 28 października 2015, 09:54

Póki co umowa pewnie dotyczy zmniejszenia działań przez obie strony i ostatecznego dogadania si w sprawie Syrii i Iraku podczas wspólnych spotkań z państwami Bliskiego Wschodu np. ostatni szczyt w Wiedniu w ostatni piątek i zapowiedziane również na ten.

Waszku
środa, 28 października 2015, 09:53

A raczej zwycięstwem litery prawa, kiedy to legalne władze decydują, kto będzie wykonywał operacje na ich terenie.

Kilo
środa, 28 października 2015, 09:48

Jesli chodzi o dzialanie z pozycji sily, to autor chyba zapomina o planie amerykanskich autorow zlikwidowania swieckich arabskich narodowosci w ciagu 5-10 lat od upadku Zwiazku Radzieckiego, poniewaz byly reliktem przeszlosci I przeszkadzaly w planach zdominowania tej czesci swiata. Autorem tych slow byl Wolfowitz w 1991 roku. Porownywanie realizowanego metodycznie planu niszczenia calych swieckich panstw (takich jak Polska, na podobnym poziomie cywilizacyjnym) z reakcja na formalna prosbe o pomoc legalnie wybranych wladz I pisanie, ze to ostatnie to "dzialanie z pozycji sily" to jednak manipulacja.

Tweets Defence24