Amerykanie uzupełniają zapasy Tomahawków

1 maja 2018, 06:53
Tomahawk Block IV
Próbne odpalenie pocisku Tomahawk Block IV. Fot. Raytheon.

Koncern Raytheon podpisał kontrakt na produkcję, w ramach prawa opcji, pocisków BGM-109 Tomahawk Block IV, które stanowią wyposażenie jednostek US Navy. Wartość umowy to ponad 143 mln USD. 

W ramach umowy Raytheon zajmie się produkcją kolejnych 100 pocisków manewrujących (jako część 15 partii seryjnej), które za kwotę ponad 143 mln USD trafią do amerykańskich marynarzy (4000. Tomahawk został przekazany US Navy w sierpniu 2017 roku). Prace produkcyjne zakończyć się mają do sieronia 2020 roku.    

Wszystkie Tomahawk będą w standardzie odpowiadającym wyrzutniom Mk.41 (znajdują się one na krążownikach i niszczycielach USA). Jednostkę taką w zeszłym tygodniu można było zobaczyć w Gdyni. W porcie handlowym z trzydniową roboczą wizytą przebywał bowiem amerykański niszczyciel rakietowy Farragut (DDG-99) typu Arleigh Burke Flight IIA. Uzbrojenie niszczyciela składa się przede wszystkim z dwóch wyrzutni pionowego startu Mk.41, jednej 64-komorowej i drugiej o połowę mniejszej. Wystrzeliwane mogą być z nich m.in. pociski manewrujące Tomahawk, rakiety przeciwlotnicze RIM-66 Standard SM-2, RIM-162 ESSM, rakietotorpedy RUM-139 VL-Asroc.

Tomahawk Block IV to pocisk o zasięgu około 1600 km (w wersji z głowicą odłamkowo-burząca), dysponujący też dwukierunkowym łączem danych i możliwością wykonywania lotu w rejonie celu oraz przekazywania danych obrazowych (co pozwala na lepszą ocenę skutków ataku). 

Kolejna modernizacja pocisku Tomahawk Block IV ma się rozpocząć w 2019 r. Najważniejsze zmiany dotyczą systemu łączności z pociskiem (pozwalającym na korygowanie trasy oraz celów już w trakcie lotu) oraz głowicy naprowadzającej (dającej również możliwość atakowania celów ruchomych – np. okrętów). Koncern Raytheon ma nadzieję, że pozwoli to na wykorzystywanie rakiet Tomahawk jeszcze długo po 2040 r. 

Przypomnijmy, że to właśnie m.in. pociski Tomahawk zostały wykorzystane podczas ataku przeprowadzonego przez siły Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji na instalacje syryjskie związane z produkcją i przechowywaniem broni chemicznej. Łącznie użyto 105 pocisków czterech typów, z czego 85 odpaliły amerykańskie siły zbrojne. Z tych ostatnich 66 to Tomahawki. Skierowano je na centrum badawcze, magazyn zlokalizowany w okolicach Him Shinshar. Co więcej, w kwietniu 2017 roku USA dokonały ataku na bazę lotnictwa syryjskiego z użyciem 59 pocisków samosterujących Tomahawk.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 36
Reklama
Yugol
środa, 2 maja 2018, 12:27

Jak się zbliży koniec przydatności to się znajdzie powód do odpalenia

łowca_stupików
środa, 2 maja 2018, 09:10

Przypomnijmy, że to właśnie m.in. pociski Tomahawk zostały wykorzystane podczas ataku przeprowadzonego przez siły Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji na instalacje syryjskie związane z produkcją i przechowywaniem broni chemicznej. ------------------------- A, że tak zapytam atakowano magazyny w których przechowywana jest broń chemiczna --- to czemu nie ma żadnego skażenia ?

Piotr
środa, 2 maja 2018, 14:35

Część z syryjskich gazów to gazy binarne, które powstają z dwóch nieszkodliwych elementów, które dopiero po połączeniu są niebezpieczne.

Sat00
wtorek, 1 maja 2018, 19:49

Dlaczego MON nie jest zainteresowany projektem polskiego minipocisku samosterującego Pirania opartego o technologię imitatora Jet2 ? zasięg 300km, silnik odrzutowy o ciągu ok 250N, głowica bojowa mała >20 kg, naprowadzanie termowizyjne w ostatniej fazie lotu, nawigacja GPS+INS+Tercom (mały kilku kilogramowy radar SAR). Koszt takiego pocisku to mniej niż 100 tyś dol. za 1 JAASMa mielibyśmy ponad 60 takich pocisków które mogą być masowo odpalane z wieloszynowej wyrzutni. Masowe użycie pocisków rekompensuje mały wagomiar głowicy przeciążając obronę przeciwlotniczą przeciwnika za to mały rozmiar pocisków utrudnia jego wykrycie. Takiej broni właśnie potrzebujemy a nie Orki za dziesiątki miliardów złotych. Takie małe kontenero wyrzutnie można z powodzeniem instalować na dowolnym okręcie nawet Orkanach a po wdrożeniu pocisku można opracowywać takie o większym zasięgu.

marian
środa, 2 maja 2018, 10:22

Jeżeli to prawda o czym Pan pisze, to wzmocniłoby naszą obronność, do tego pozwoliłoby zarobić polskim firmom. A na to nikt się nie zgodzi :(

Rolo
środa, 2 maja 2018, 10:19

To byłby hit, dlatego MON tego nie chce. MON zainteresowany jest tylko zamówieniami z dużą liczbą dialogów technicznych i analiz.

Komandor Kupricz
środa, 2 maja 2018, 09:53

Wedle mojej skromnej oceny... Komentarz w 100% celny.

ktos
środa, 2 maja 2018, 08:24

Z czystej ciekawosci... jestes pracownikiem firmy produkujacej Piranie? Czy moze tak po prostu pytasz? Z mojej strony odpowiedz jest taka... bo JASSM jest i dziala a Pirania jest na papierze.

Sat00
środa, 2 maja 2018, 18:03

jestem Polakiem któremu zależy na tym aby MON inwestował w rozwój polskich technologii rakietowych a nie kupował obce nieautonomiczne uzbrojenie za miliardy. Wiesz ile kosztował rozwój Pioruna ? kilkaset milionów grantów itp. które wydano zanim pojawił się gotowy produkt. Faktem jest że ITWL do tej pory nie powalał na kolana jeśli chodzi o innowacyjność ale projekt jest bardzo realny i można go zrobić w kooperacji z innymi firmami. Silnik Jetcat, autopilot (o wiele prostszy niż w rakiecie taktycznej) robił WAT, korpus zrobiony (kompozytowy), głowica Belma, termowizja PCO, starter pirotechniczny: Gamrat, radar SAR (są polskie i zagraniczne rozwiązania). Pocisk można zrobić siłami spółek PGZ pod warunkiem że MON wyraziłby zainteresowanie projektem i dał kilka milionów finansowania albo gdyby projektem zainteresowała się państwowa spółka a nie mały instytut lotniczy. Niestety Wielki Brat patrzy krzywym okiem na rozwój technologii mogących naruszyć tzw równowagę w regionie a MON woli się podporządkować i inwestować miliardy w miejsca pracy za oceanem. Nasze projekty zawsze pozostaną na papierze jeśli MON się nimi nie zainteresuje a nie każda firma jest w stanie sama finansować prac którymi MON nie jest zainteresowany. Podzespoły są gotowe a imitator Jet-2 już lata na autopilocie. D24 pisał o próbach Jet2 poszukaj. Żeby było ciekawe przykładów opóźniania realnych projektów jest więcej np. Narew (brakuje tylko efektora) ale MON czeka na 2gi etap Wisły. Przykłady mogę mnożyć tylko po co ?

Davien
piątek, 4 maja 2018, 08:54

Panei sat jet-2 ma maks masę startowa 80kg wiec co chcesz z niego zrobić?? . A p[orównywanie tego z JASSm, który nie dość ze ma większy zasięg, jest steath i ma głowicę 6x cieższą niz cała masa jet-2 to dość kiepska manipulacja. . Co do Narwi to czekają na IBCS i system z tym kompatybilny,

Power
środa, 2 maja 2018, 07:52

Zadajmy sobie pytanie dlaczego wogole oferować to MONowi zamiast w swiat?

Sat00
czwartek, 3 maja 2018, 04:36

Problem polega ma tym że trzeba środki na rozwój projektu a tych ITWL za dużo nie ma a PGZ ma ale prawdopodobnie nie da. Pieniądze miał np. WBE sprzedając Warmate zanim zainteresowało się nim Wojsko Polskie. Dopiero gdy drona kupował trzeci zagraniczny kontrahent MON zaczął refinansować projekt wykupując poprzez państwo część akcji WBE a potem zamawiając 1000 dronów. Państwo liczy na gotowe a ponadto rząd jakby obawiał się reakcji kogoś z zewnątrz. To już nie pierwszy projekt zmieniający warunki gry który jest utrącany.

fth
wtorek, 1 maja 2018, 19:07

Starczy na kolejne trzy budynki w Syrii.

MWK
środa, 2 maja 2018, 10:32

Nie trzy budynki a trzy kompleksy budynków, może wystarczyć w zależności od rozmiarów i odporności budynków w kompleksach.

Birma is a war zone
wtorek, 1 maja 2018, 18:30

Nic dziwnego, że uzupełniają, na 2 pustostany potrzebowali 100 rakiet:D

csdcdsc
wtorek, 1 maja 2018, 15:40

uzupełnia trafią do Redzikowa

Kowalskiadam154
wtorek, 1 maja 2018, 15:32

Trzeba uzupełnić zapas przed demokratyzacją Iranu

podatnik
wtorek, 1 maja 2018, 10:18

I teraz tą cenę porównajcie z 6.25 mln $ sztuka za JASSM które są \"tanią alternatywą\" dla Tomahawka i kosztują od niego mniej... USA to nasz NAJDROŻSZY przyjaciel!

Edmund
wtorek, 1 maja 2018, 13:28

Ale kosztów transportu, ubezpieczenia, szkoleń, wybudowania infrastruktury do przechowywania / konserwacji to już \'\'podatnik\" nie policzył. Niby dlaczego ma nam ktoś, coś dawać za darmo ?

ziew
wtorek, 1 maja 2018, 12:49

Wiemy, Rosja ma dużo taniej.

MWK
środa, 2 maja 2018, 10:35

A na jak się wychodzi na \"przyjaźni\" z Rosją to również dobrze wiemy a ostatnio inni się przekonują (np. Wenezuela).

ktos
środa, 2 maja 2018, 08:26

No pewnie... i nie zapominajmy ze lepsze i wieksze i fajniejsze. ;)

Kleopatra
wtorek, 1 maja 2018, 12:49

Zawsze możemy zakupić 4 tysiące JASSM i zbić cenę. Nie wspominam już, ze zawsze możemy przecież wyprodukować swoje tańsze...

Kiks
wtorek, 1 maja 2018, 12:07

Trudno, żeby sprzedawali drogo sami sobie, skoro sami wyłożyli kasę na rozwój tej broni. Myśl. A skoro tak martwisz się przyjaźniami.. Ten na wschodzie też był bardzo drogi. Doją nas do dzisiaj.

Polish blues
wtorek, 1 maja 2018, 11:38

Najdroższy już był, przyszedł bez zaproszenia by zostać w naszym domu przez bez mała 50 lat. Do dzisiaj nie możemy się po tej przyjaźni pozbierać

gegroza
wtorek, 1 maja 2018, 20:51

To według Ciebie dobra jest sytuacja gdy drugi przyjaciel będzie nas doił przez kolejne 50 lat ? Może w końcu przestać dawać sie okradać ?

marian
środa, 2 maja 2018, 10:30

Spytaj Koreańczyka z południa, Niemca z zachodu jak wyszli na tej przyjaźni/okupacji. Wiadomo, że lepiej byłoby być niezależnym krajem, ale jak się nie da, to ja wolę usa niż rosję. Najważniejsze żebyśmy się zdecydowali na jednego, bo jak nas kilku będzie doić to nie wyrobimy.

ktos
środa, 2 maja 2018, 08:27

Oczywiscie... bo tu my wybieramy co od kogo kupimy a tam nie wybieralismy ani od kogo ani za ile. Wydaje mi sie ze widzisz roznice.

Polish blues
wtorek, 1 maja 2018, 09:09

Pytanie laika - czy Tomahawki w którejś ze swoich wersji mogą przenosić głowice nuklearne i czy kiedykolwiek były w nie uzbrojone?

bender
wtorek, 1 maja 2018, 14:46

Odpowiedź na oba pytania brzmi tak.

Dogmeat
wtorek, 1 maja 2018, 13:46

Wiki mówi, że mogły ale zostały wycofane (BGM-109A z głowicą W80 i BGM-109G z W84). Również w Wiki piszą, że marynarka interesuje się ponownym wejściem do służby nuklearnych Tomahawków.

tut
wtorek, 1 maja 2018, 13:04

Odp. Tak, wystarczy sobie poczytać w nacie.

Nuke 27
wtorek, 1 maja 2018, 12:58

Głowice nuklearne przenosiły dwie wersje tego pocisku .W wersji morskiej UGM-109A TLAM-N przenosił na maksymalny dystans 2500 km głowicę termojądrową W80 prawdopodobnie o zmiennej wydajności od 5 do 200 Kt. A w wersji londowej BGM-109G GLCM Gryphon o tym samym zasięgu z głowicą W84 ze zmienną wydajnością od 0,2 do 150/200 Kt. Oba typy sostały już wycofane pierwszy zaczęto wycifywać jeszcze w 1991 za George H.W. Bush najpierw z okrętów nawodnych a z okrętów podwodnych decyzją Obamy pozbawiając US NAVY taktycznej broni jądrowej . A drugi typ został zakazany traktatem INF z 1987 roku

Kiks
wtorek, 1 maja 2018, 12:05

Były. Nawet na wyrzutniach lądowych.

Rafal
wtorek, 1 maja 2018, 12:02

Tak byly, ale juz od dawna nie ma.

laik
wtorek, 1 maja 2018, 18:41

Szkoda że były. A nie można z powrotem?

Tweets Defence24