Reklama
Reklama

Amerykanie pod wrażeniem polskiego rozpoznania. Wojsko go nie kupi

9 maja 2019, 18:53
Krab morski
Haubice Krab mają bardzo duże możliwości, ale trzeba im wskazać cele. Fot. mł. chor. Krzysztof Nawrocki.

Wojsko Polskie posiada liczne braki i zapóźnienia modernizacyjne. Mamy jednak także rozwiązania nieodbiegające od standardów NATO, a nawet takie, które chętnie na swoim wyposażeniu widzieliby oficerowie liniowi armii sojuszniczych, w tym US Army.

Takim rozwiązaniem jest z całą pewnością system rozpoznania i kierowania ogniem artylerii. I trzeba mówić o systemie, ponieważ w jego skład wchodzą polskie drony FlyEye, polski system kierowania ogniem TOPAZ i polski radar LIWIEC. MON – pomimo ogromnych potrzeb jednostek artylerii –  nie planuje pozyskania tych systemów. Bez odpowiedniego rozpoznania polskie działa, moździerze i wyrzutnie, w tym zamówione Kraby czy Raki, będą niemal bezużyteczne na polu walki.  

Ćwiczenia wojsk polskich i amerykańskich są okazją do zapoznania się z wyposażeniem sił zbrojnych obu państw. Choć Amerykanie chwalą się na przykład nowoczesnymi wozami bojowymi, to polskie rozwiązania techniczne, wdrożone już po wejściu do NATO, czasem przewyższają te którymi dysponują Amerykanie. Przykładem właśnie jest system kierowania ogniem Topaz, sprzężony z bezzałogowcami FlyEye i nowoczesnym radarem LIWIEC.

Według przedstawicieli armii amerykańskiej, Siły Zbrojne RP dysponują „unikatowym” systemem kierowania ogniem zintegrowanym z dronami FlyEye, co zostało zauważone w oficjalnym komunikacie US Army wydanym po ćwiczeniach elementów brygady pancernej rozmieszczonej w rejonie Żagania w lutym 2017 roku. Choć niektóre rozwiązania Topaza są znacznie bardziej zaawansowane od tych stosowanych przez Amerykanów, to i tak są one cały czas rozwijane.

Grafika: Defence24.pl. Dane na bazie dostępnych informacji i oficjalnych dokumentów, dane w nawiasach dot. podpisanych kontraktów i zatwierdzonych planów. Ilustracje na bazie: R. Lesiecki/Defence24.pl, Bundeswehr, US Army, Wikipedia/Domena publiczna, Aktron/Wikimedia Commons/CC BY SA 1.0.
Grafika: Defence24.pl. Dane na bazie dostępnych informacji i oficjalnych dokumentów, dane w nawiasach dot. podpisanych kontraktów i zatwierdzonych planów. Ilustracje na bazie: R. Lesiecki/Defence24.pl, Bundeswehr, US Army, Wikipedia/Domena publiczna, Aktron/Wikimedia Commons/CC BY SA 1.0.

System Topaz, a ściślej Zautomatyzowany Zestaw Kierowania Ogniem (ZZKO) Topaz, został opracowany i jest produkowany przez WB Electronics. Od 2001 roku jest wdrażany do polskich Wojsk Rakietowych i Artylerii - najpierw na modernizowane haubice Goździk i Dana, następnie na wyrzutnie Langusta, wreszcie na nowe haubice Krab i moździerze Rak.

Jako pierwsze system Topaz otrzymały haubice Goździk. Fot. kpt. Tomasz Kisiel, kpr. Maciej Hering
Jako pierwsze system Topaz otrzymały haubice Goździk. Fot. kpt. Tomasz Kisiel, kpr. Maciej Hering

Topaz to całkowicie polskie rozwiązanie, a kluczową jego cechą jest pełna automatyzacja. Dane wypracowane przez współpracujące z Topazem drony, radary i systemy obserwacyjne są przetwarzane w czasie rzeczywistym na nastawy do strzelania, wprowadzane do dział i wyrzutni, bez konieczności manualnej pracy żołnierzy. Można powiedzieć, że ten cyfrowy system zrewolucjonizował polską artylerię i wprowadził ją do XXI wieku.

FlyEye – „oko” Topaza

Jednym z sensorów systemu Topaz jest bezzałogowiec FlyEye, od początku projektowany do współpracy z tym systemem. Co za tym idzie, jest szczególnie przystosowany do współdziałania z wykorzystującymi go artylerzystami. Może nie tylko wskazywać cele, ale też korygować ogień, czyli wyliczać poprawkę do systemu kierowania ogniem dział, na podstawie obserwowanych miejsc upadku pocisków. To zdecydowanie przyspiesza proces kierowania ogniem i zwiększa jego dokładność.

Wszystko odbywa się w sposób zautomatyzowany, a więc szybko. Nie ma też potrzeby ręcznego przepisywania współrzędnych, co niesie ze sobą ryzyko. W takim wypadku wystarczy jedna źle przepisana cyfra, i koordynaty są błędne, a pociski artyleryjskie lecą „w siną dal”. Dodajmy, że takie opracowanie było m.in. wynikiem doświadczeń z używania przez artylerzystów pierwszych wersji izraelskich bezzałogowców Orbiter, które nie były „spięte” z systemem kierowania ogniem i dlatego nie dawały takiej możliwości. Z kolei drony FlyEye wprowadzono do artylerii na początku obecnej dekady, ostatnia dostawa miała miejsce w 2013 roku.

Bezzałogowiec FlyEye. Fot. WB Electronics.
Bezzałogowiec FlyEye. Fot. WB Electronics

US Army o polskim systemie

Zdolności Topaza i bezzałogowców FlyEye zostały zauważone – i docenione – przez Amerykanów, podczas ćwiczeń realizowanych w ramach wzmocnienia wschodniej flanki NATO. W komunikacie z lutego 2017 roku służby prasowe US Army opisały sposób, w jaki zastosowanie tego systemu może zwiększyć zdolności artylerii. Mowa o szkoleniu pododdziału moździerzy 120 mm 4 szwadronu 10 pułku kawalerii US Army, wchodzącego w skład rozmieszczonej w Polsce na zasadzie rotacyjnej 3 brygady 4 Dywizji Piechoty. Ze strony polskiej brał w nim udział zespół kontrolerów wsparcia ogniowego z 10 Brygady Kawalerii Pancernej.

Według amerykańskiego komunikatu szkolenie to: „zademonstrowało unikatową zdolność, którą dysponują polskie jednostki artylerii polowej, która może wesprzeć efektywność ognia pośredniego zarówno jednostek Stanów Zjednoczonych jak i sojuszniczych podczas operacji połączonych. Polski bezzałogowy statek powietrzny był stosowany do rozpoznania i korygowania ognia pośredniego sekcji moździerzy 120 mm 4 szwadronu 10 pułku kawalerii”.

image
Ćwiczenia polskiej i amerykańskiej artylerii na początku 2017 roku. Fot 2nd Lt. Micayla Westendorf, 3rd Armored Brigade Combat Team, 4th Infantry Division/US Army (The appearance of U.S. Department of Defense (DoD) visual information does not imply or constitute DoD endorsement.)

Cytowany w informacji kapitan Daniel Allison, oficer wsparcia ogniowego (FSO) jednostki, stwierdził, że proces wykonywania zdjęć, pomiaru odległości między miejscem upadku a celem i przekazywania danych do pododdziału wsparcia odbywał się w ciągu „sekund”. Dodał, że posiadanie tak dokładnych i tak szybko wypracowanych danych z obserwacji może mieć bardzo duże znaczenie w sytuacjach bojowych. Stwierdził, że identyfikacja podobnych zdolności ma istotne znaczenie dla zapewnienia interoperacyjności polskich jednostek z NATO.

Amerykanie uznali więc za „unikatową” zdolność zautomatyzowanego korygowania ognia artylerii z wykorzystaniem bezzałogowca współpracującego bezpośrednio z systemem kierowania ogniem (a nie jedynie przekazującego same współrzędne celu). Swoją drogą, podobne pod względem koncepcji jak w Topazie rozwiązanie wdrożyli Rosjanie, ale dopiero po wybuchu wojny na Ukrainie i wyciągnięciu wniosków z operacji bojowych.

W wypadku Polski wdrożono je już wcześniej, bo około 2012 roku. Kluczowe znaczenie miały po pierwsze fakt, że zarówno bezzałogowiec jak i system kierowania ogniem pochodziły od jednego producenta (w ramach jednej grupy kapitałowej), a po drugie współpraca tego producenta z zamawiającym (z artylerzystami).

System TOPAZ ma też inne cechy, które dają mu przewagę nad rozwiązaniami stosowanymi wciąż w codziennej służbie przez amerykańską artylerię. Przykładowo, standardowe stanowisko dowodzenia dywizjonu artylerii w systemie AFATDS jest rozkładane w namiocie, przewożonym kilkoma pojazdami Humvee. Takie rozwiązanie jest do zaakceptowania w warunkach posiadania przewagi w powietrzu, ale nie w sytuacji, gdy stanowisko narażone jest na wykrycie i precyzyjny ogień wroga.

Z kolei stanowisko dowodzenia Topaza, zarówno na szczeblu plutonu/baterii, jak i dywizjonu, może zostać rozmieszczone na pojeździe opancerzonym, zarówno kołowym jak i gąsienicowym, i jest dostosowane do pracy w ruchu.

Amerykanie będą mogli wprowadzić podobne rozwiązanie dopiero w nowej, planowanej wersji systemu AFADTS 7.0. Przedstawiciele US Army wprost przyznają, że zastąpienie obecnej konfiguracji AFATDS jest niezbędne, gdyż sam system w obecnej konfiguracji jest używany od lat 90., i choć był wielokrotnie modyfikowany, to dziś nie spełnia części wymogów pola walki. Dodajmy, że nowa wersja AFADTS zostanie przygotowana przez nowego wykonawcę (firmę Leidos), wyłonioną w pierwszym otwartym postępowaniu związanym z tym systemem od 1981 roku.

Z kolei Topaz jest dziś wdrożony na ponad pięciuset pojazdach – nie tylko środkach ogniowych, ale też wozach dowodzenia, czy np. warsztatach remontu uzbrojenia. Cały czas zakres jego zastosowania się powiększa, wraz z dostawami kolejnych systemów Krab czy Rak. Planowano włączenie go do systemu Homar, ale po zmianie trybu realizacji postępowania pierwszy dywizjon zostanie wyposażony w zakupiony „z półki” AFADTS – i nie wiadomo czy w nową (7.0), czy w starszą wersję.

Artyleria potrzebuje wzmocnienia rozpoznania

W tej artyleryjskiej „beczce miodu” znajduje się „łyżka dziegciu”. Polscy artylerzyści już dziś mają zbyt mało środków rozpoznania, a i wdrożenie Topaza jest w pewnym sensie niepełne. Dostarczane do 2013 roku drony miały zasięg 30 km. To wystarczy dla Dan i Goździków, ale już dla Krabów to za mało, będzie to też za mało dla Langust, jeżeli zyskają amunicję o docelowych parametrach, czyli donośności 40 km i więcej. Producent FlyEye opracował wersję o zasięgu zwiększonym do 50 km, ale wprowadzono ją na razie – w niewielkiej liczbie (3 zestawy, 12 dronów) – tylko do Wojsk Obrony Terytorialnej.

Zbyt niska jest również sama liczba FlyEye w artylerii. Są na szczeblu pułku artylerii, wchodzącego w skład dywizji. Łącznie jest to nie więcej niż 40-50 maszyn w ok. 10 zestawach. Około połowy jednostek (dywizjonów) artylerii, w brygadach, jest na co dzień pozbawionych takiego wsparcia. Oczywiście można wydzielić drony z pułku artylerii na ćwiczenia „brygadowego” dywizjonu artylerii. W sytuacji zagrożenia na dużą skalę wsparcie większości dywizjonów raczej nie będzie możliwe. Bezzałogowców tego typu już dziś więc brakuje. Nawet, jeśli te posiadane zostałyby zmodernizowane do nowej wersji, co ponoć jest rozważane, to i tak będzie ich za mało.

Drony tylko od Skarbu Państwa

Szansą na wzmocnienie zdolności bezzałogowców, i rozpoznania artyleryjskiego były programy Orlik i Wizjer, w ramach których MON ma pozyskać systemy taktyczne krótkiego zasięgu i klasy mini (FlyEye zalicza się do tej ostatniej). W 2016 roku resort zdecydował o unieważnieniu pierwotnych – zaawansowanych już postępowań z udziałem WB Electronics oraz innych oferentów – i skierowaniu zamówień do spółek kierowanych przez Skarb Państwa. Dwa lata później podpisano z konsorcjum kierowanym przez PGZ umowę na drony Orlik, za 8 zestawów (40 bezzałogowców wraz z osprzętem) MON zapłaci 800 mln zł.

Prawdopodobnie podobnie kształtuje się sytuacja w programie Wizjer, w którego założenia wpisuje się FlyEye, należący do tej samej klasy (mini). Przypuszczalnie, gdyż po pierwszych komunikatach o skierowaniu zamówienia do spółek Skarbu Państwa sprawę objęto tajemnicą. Na pytania Defence24.pl m.in. o to, czy drony Wizjer mają być zintegrowane z Topazem i czy w ogóle do 2026 roku planuje się zakup bezzałogowców współpracujących z tym systemem MON odpowiedział: „Uprzejmie informujemy, że podpisanie umowy w ramach realizacji zadania na Bezzałogowy System Powietrzny Wizjer nastąpi w terminie umożliwiającym realizację zadania zgodnie z Wymaganiem Operacyjnym oraz Planem Modernizacji Technicznej. Do postępowania zostaną dopuszczone firmy spełniające wymagania określone podczas oceny występowania Podstawowego Interesu Bezpieczeństwa Państwa. Informujemy, że założenia taktyczno-techniczne oraz wymagania operacyjne dla tego zadania stanowią informację niejawną”.

Możliwe więc, że MON kupi od państwowych spółek inne drony, które nie będą zdolne kierować ogniem artylerii. Nie będą więc w stanie wykonywać jednego z podstawowych zadań, do którego mogłyby służyć. Nawet, jeśli Wizjery trafią do jednostek innych niż pododdziały artylerii i teoretycznie ich funkcją nie będzie kierowanie ogniem artylerzystów, to aż się prosi o możliwość wykorzystania ich w ten sposób, tak jak w wiodących armiach. Dodajmy, że koszt trzech zestawów FlyEye dla WOT, to 10,3 mln zł brutto, w skali budżetu MON to nie są duże pieniądze.

Radiolokacyjny Zestaw Rozpoznania Artyleryjskiego Liwiec. Fot. R. Surdacki/Defence24.pl.
Radiolokacyjny Zestaw Rozpoznania Artyleryjskiego Liwiec. Fot. R. Surdacki/Defence24.pl.

Artyleria z jednym „okiem”?

Rozpoznanie w artylerii to jednak dużo szerszy problem, i nie dotyczy wyłącznie bezzałogowców. Przykładowo, radary LIWIEC – opracowane przez państwową spółkę PIT-RADWAR, i tak jak FlyEye zintegrowane z Topazem  są w opinii specjalistów zaliczane do światowej czołówki tego typu rozwiązań. Co więcej, najlepsze efekty, zwłaszcza przy strzelaniach na dużą odległość (powyżej 30 km), daje wykorzystanie zarówno radaru, jak i drona. Tyle, że na razie w Wojsku Polskim jest zaledwie 10 tych radarów (ostatnie dostarczono w 2018 roku), i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. "W zakresie RZRA Liwiec - zgodnie z obowiązującym Planem Modernizacji Technicznej, aktualnie nie przewiduje się pozyskania kolejnych radarów na wyposażenie Wojska Polskiego" – poinformował MON w odpowiedzi na pytania Defence24.pl.

Warto tutaj podać pewien kontekst. PMT obowiązuje do 2026 roku, i do tego czasu nie planuje się zakupu LIWCÓW. Wojsko Polskie do 2024 roku ma otrzymać pięć dywizjonów (120 haubic) Krab. Co najmniej w czterech dywizjonach służą haubice Dana (nie mniej niż 80 jest zintegrowanych z Topazem, a łącznie Dan jest 111). Do 2023 roku do służby wejdzie też 20 wyrzutni HIMARS, nie mówiąc już o 75 Langustach w trzech dywizjonach, które nadal czekają i na amunicję o donośności 40 km, i na nowoczesne wozy dowodzenia. To około 300 luf i wyrzutni. A przecież w polskiej w artylerii służą też i Goździki, i coraz liczniejsze Raki, i również one mogą strzelać do bliżej położonych celów, których nie widzą obserwatorzy na ziemi. O ile te cele zostaną wskazane ich załogom...

W armii amerykańskiej, na każdy batalion/dywizjon artylerii wchodzący w skład brygady ogólnowojskowej (pancernej/zmotoryzowanej/piechoty), liczący zwykle do 18 dział, przypadają z reguły (wg instrukcji FM 3-96 z 2015 roku) dwa radary artyleryjskie typu Q-53, i to bez uwzględnienia lżejszych Q-50, o mniejszym zasięgu. Kolejne radary Q-53 są na wyższym poziomie (w komórce poziomu dywizyjnego DIVARTY, czy w brygadzie artylerii rakietowej). Łącznie armia amerykańska ma niebawem dysponować 189 radarami Q-53 (zastępującymi starsze systemy), zakup ostatnich sfinansowano w budżecie na rok 2019. Te radary będą wspierać nieco ponad 2,5 tys. środków ogniowych, jeśli uwzględnimy haubice 155 mm M777 i M109, wyrzutnie HIMARS i MLRS (biorąc także pod uwagę plany zakupu dodatkowych wyrzutni) i wreszcie 105 mm haubice M119 (tych ostatnich jest ok. 500).

Podobnie jest w Niemczech. Łącznie w Bundeswehrze jest 10 radarów COBRA (Counter-Battery Radar) na nieco ponad 100 haubic 155 mm i docelowo 38 wyrzutni MLRS (trwają prace modernizacyjne), w czterech dywizjonach/batalionach artylerii. Każdy dywizjon artylerii ma też „swój własny” zestaw bezzałogowców KzO, przeznaczonych do koordynowania ognia, oprócz tego te drony są też używane przez bataliony rozpoznawcze brygad, i już trwają prace nad wprowadzeniem następcy. Samych KzO jest ponad 40. Ich liczba jest więc zbliżona do liczby FlyEye w polskiej artylerii, tylko że Niemcy mają maksymalnie 150 dział i wyrzutni, a Polska – kilkakrotnie więcej...

Nieco inna jest organizacja w USA, gdzie bezzałogowce nie wchodzą bezpośrednio w skład batalionów artylerii, ale pododdziały BSL na wielu poziomach ściśle współpracują z jednostkami artylerii, a liczba „dostępnych” dronów w samych tylko wojskach lądowych jest nieporównywalnie większa. Widać wyraźnie, że nasycenie polskiej artylerii środkami rozpoznania jest zdecydowanie zbyt małe. W wymienionych państwach jeden radar przypada na ok. 15, a nie na 30 lub 50-60 środków ogniowych (w zależności czy uwzględnimy Goździki i niezmodernizowane BM-21/RM-70).

Oczywiście można powiedzieć, że są również inne środki rozpoznania. Niemniej i tutaj porównanie wypada na niekorzyść polskich artylerzystów, którzy (w przeciwieństwie do sił zbrojnych USA czy Niemiec) nie dysponują specjalistycznymi artyleryjskimi wozami rozpoznania. Kontrakt na przeznaczone dla przeciwlotników stacje radarowe Bystra – które również mogą wykrywać pociski artyleryjskie – nadal nie został podpisany, nie wiadomo też kiedy rozstrzygnie się przetarg na radary pola walki. A wraz ze zwiększaniem donośności artylerii (np. poprzez zastąpienie systemu Goździk przez Kraby) zapotrzebowanie na środki rozpoznania o odpowiednim zasięgu (40-50 km i więcej) będzie tylko rosnąć.

Wyrzutnie Langusta, po wprowadzeniu nowej amunicji będą miały donośność 40 km. One również będą potrzebowały systemu rozpoznania o większym zasięgu. Fot. kpt. Rafał Ługiewicz, st. chor. Sebastian Erbetowski.
Wyrzutnie Langusta, po wprowadzeniu nowej amunicji będą miały donośność 40 km. One również będą potrzebowały systemu rozpoznania o większym zasięgu. Fot. kpt. Rafał Ługiewicz, st. chor. Sebastian Erbetowski.

Rozwój Topaza

Wracając na chwilę do Topaza, to system jest cały czas rozwijany. Z Topazem zintegrowano też system dronów uderzeniowych Warmate, jak i większy bezzałogowiec opracowany przez Grupę WB – system FT-5 ŁOŚ, o zasięgu do 180 km. Wszystkie te części – wraz z zestawem kierowania ogniem artylerii, tworzą system SWARM. Dzięki wykorzystaniu tego systemu, dowódca pododdziału może rozpoznać cele (z użyciem FlyEye, ewentualnie Łosi) i zadecydować jakiego środka rażenia użyć  czy dział (wyrzutni rakiet, moździerzy), czy dronów uderzeniowych.

Obecnie na Ukrainie testowany jest system „Sokół”, złożony z Topaza, a także bezzałogowców FlyEye, osadzonych na pojeździe specjalnym Kozak. Oba typy dronów zostały już wdrożone do ukraińskiej armii i są używane w operacji. Modernizowane są też same FlyEye. Obecnie – jak już pisaliśmy  mogą one prowadzić obserwację na odległości nawet 50 km, otrzymały też nową głowicę optoelektroniczną. Pomimo, że są systemem klasy „mini” mogą przenosić stację radiolokacyjną. Z kolei jeśli chodzi o LIWCE, to istnieje możliwość dalszego rozwoju tych radarów – włącznie z zastosowaniem technologii aktywnego skanowania elektronicznego (AESA).

Artyleryjski paradoks

Można powiedzieć, że w polskiej artylerii mamy do czynienia z pewnym paradoksem. W przeciwieństwie do wielu innych obszarów nowy sprzęt już trafia do jednostek - i bardzo dobrze. Jednocześnie jednak modernizacja systemu rozpoznania jest praktycznie zatrzymywana, i to pomimo, że wojsko wdrożyło już do eksploatacji – w ograniczonej liczbie – nowoczesny sprzęt, którego zazdroszczą nam sojusznicy. Bez odpowiednio rozbudowanego rozpoznania zakupy nowoczesnej artylerii przez MON (bardzo słuszne), mogą się okazać zakupami „paradnych” armat i haubic.

Kto i dlaczego podejmuje decyzje powodujące, że polskie Siły Zbrojne są niekompletnie wyposażane, mimo że do uzupełnienia sprzętu trzeba stosunkowo niewielkich środków? W ten sposób zakupiony za ogromne pieniądze sprzęt może być prawie bezużyteczny, w najlepszym wypadku wykorzysta tylko część możliwości. Trudno wyjaśnić dlaczego się tak dzieje. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 187
Reklama
Grredo
środa, 22 maja 2019, 04:17

Może jakiś poseł zrobiłby by na swoją pensję i zapytał ministra o przyczyny zawieszana zakupów w WB. Niby miała być zgoda powstanie spółki a zakupów brak.

Moniak
poniedziałek, 20 maja 2019, 09:32

Procedura pozyskania sprzętu dla MON jest ogólnie znana - są jakies (W)ZTT i według nich się sprzęt albo kupuje albo tworzy. Na bezzałogowce też istnieją konkretne wymagania. Czy produkt WB spełnia te wymagania? Czy spełnia jedynie wymagania zachodnich kolegów? Nie wszystko co podoba się Wielkiemu Bratu musi spełniać wymagania stawiane przez MON. A z tym we FlyEye trochę krucho...

Frase
poniedziałek, 20 maja 2019, 21:14

Programiści Fly.. są już w USA.

Ciekawy
sobota, 18 maja 2019, 18:04

Tak, tak, jasne... A świstak siedzi i zawija to w sreberko. Typowa wypowiedź, zapewne podpowiedziana przez polskiego producenta, aby położyć nacisk opinii publicznej na zakup. Jeśli coś byłoby dobre to USA, albo przynajmniej inny zagraniczny kupiec dawno już by się znalazł. Jeśli coś jest dobre, znajduje nabywce. Niech producent z Polski pochwali się do ilu krajów sprzedał ów produkt

miki89
wtorek, 21 maja 2019, 20:07

WB np. sprzedało do USA interkom, który jest montowany na kilku tysiącach pojazdów i przeszło wcześniej wszystkie testy wg norm amerykańskich

bender
czwartek, 23 maja 2019, 23:46

Unikalny przypadek gdy to licencja na technologię z polski jest kupiona przez firmę z USA. Na nasze szczęście w WP FONET też całkiem się rozpowszechnił.

KrzysiekS
sobota, 18 maja 2019, 14:46

Każdy rządzący musi zadać sobie pytanie czy ważniejsza jest obronność Polski czy racje polityczne. Nie można osłabiać obronności Polski (również WP) w imię racji politycznych to zdrada ojczyzny i tak musi być traktowana.

TakTak
piątek, 17 maja 2019, 18:33

Dostrzegam tu więcej zabiegów o własny biznes niż troski o wojsko. Zgadzam się także z „Ja” i życzliwie życzę więcej pokory, merytorycznej pracy i rozwoju

Przed szkodą i po szkodzie
czwartek, 16 maja 2019, 14:00

Skoro amerykanie pochwalili, to może Polacy dokupią nowe drony, bo są łasi na pochwały i poklepywanie. Oczywiście tylko w ilościach paradnych - bo to taka polska tradycja, nawet jak coś jest dobre to kupimy tego za mało, albo za późno, albo nie kupimy amunicji. Później będzie można narzekać: mieliśmy Łosia, karabin PPanc. Ur, czołg 7pt. itd. i gdyby jeszcze pół roku. No ale zwykle nie ma jeszcze pół roku i zostaje głupi.

Ja
czwartek, 16 maja 2019, 10:56

Kto innym dołki kopie ten sam w nie wpada - proponuję wyciągnąć z tego wnioski i przede wszystkim zachować pokorę

antykosmita
poniedziałek, 13 maja 2019, 13:21

Polskie prywatne firmy są traktowane z buta na rzecz firm amerykańskich które zresztą też są prywatne,,,

qwerty+
poniedziałek, 13 maja 2019, 10:25

"Kto i dlaczego podejmuje decyzje powodujące, że polskie Siły Zbrojne są niekompletnie wyposażane, mimo że do uzupełnienia sprzętu trzeba stosunkowo niewielkich środków? W ten sposób zakupiony za ogromne pieniądze sprzęt może być prawie bezużyteczny, w najlepszym wypadku wykorzysta tylko część możliwości. Trudno wyjaśnić dlaczego się tak dzieje". Odpowiedź dla autora; grupa rekonstrukcji historycznej Sanacji. Podobnie wyglądała modernizacja WP przed 1939 rokiem.

Luk
poniedziałek, 13 maja 2019, 00:05

To wygląda na jawny sabotaż ludzi z MONu. Kontrwywiad powinien prześwietlić całe to "towarzystwo" blokujące pełne wykorzystanie artylerii...

Willgraf
wtorek, 14 maja 2019, 21:38

Trzeba najpierw mieć kontrwywiad ...a nie coś z nazwy kontrwywiadem zwane, zinfiltrowane przez pewną nacje wybraną

Nihil Novi
niedziela, 12 maja 2019, 23:50

Za komuny, jakies 30 lat temu, chipsy z USA to byl mega-rarytas. Z perspektywy czasu wiem, ze to byl przereklamowany, niezdrowy syf. Teraz wpycha sie nam IBCS, a wyglada na to, ze sami mozemy zrobic lepszy system, bo nie bedzie sie wylaczal na komende z zewnatrz.

clash
wtorek, 14 maja 2019, 10:42

No to zrob lepsze a potem porozmawiamy...

Gustlik
niedziela, 19 maja 2019, 06:30

Najlepszym przykładem że możemy to zrobić jest Topaz. Amerykanie wydali prawie półtora miliarda USD i stracili kilkanaście lat żeby zbudować system gorszy od Topaza o wiele długości. Polacy zbudowali Topaza za kilka milionów PLN w kilka lat. Brakuje nam TYLKO decyzji politycznej bo to musi zapaść z góry. Na MON nie ma co liczyć.

Lord Godar
niedziela, 12 maja 2019, 19:29

Nawet jeśli artykuł "krąży" wokół produktów pewnej firmy , to nie znaczy , że to co w nim uwypuklono nie jest kwestią do przeanalizowania. A niestety trzeba przyznać , że jest tu sporo racji . A czy to wina WB , że zlecono jej swego czasu opracowanie systemu FONET czy TOPAZ ? Czy to problem , że powstał nowoczesny i rozwojowy system , który cały czas podlega unowocześnianiu i rozbudowie o następne elementy , tak aby odpowiadał potrzebom armii i zmieniającym się potrzebom pola walki ? Nie ... Problemem jest to , że w danym momencie klocki , które tworzy WB jakoś nie pasują do placu zabaw , na którym kto inny teraz tworzy układankę , bo układy się zmieniły ... Nowy gospodarz podwórko pozamiatał i na razie jest bałagan . A armia na tym cierpi , bo mogła by zyskać naprawdę kompleksowy system jakim jest artyleria . I nie chodzi tu tylko o samo działo czy wyrzutnię rakiet , tylko o kompleksowy system , który powinien mieć a nie ma : jednostki rozpoznania na platformach lądowych , powietrznych , rozbudowaną wymianę informacji i przetwarzania danych zdobywanych przez jednostki rozpoznania czy pododdziały wojsk , odpowiednie typy i zapas amunicji dopasowanych do konkretnych zadań , a wreszcie na końcu jednostki ogniowe. A my co mamy ? No mamy część tej układanki , ale nigdy w pełni tak jak by to się dało , nie będziemy mogli tego wykorzystać , bo sami się ograniczamy posiadając podsystemy czy rozwiązania lub nie posiadając takich potrzebnych elementów , które dławią i ograniczają możliwości nowoczesnej artylerii. Jest to problem stanu umysłów decydentów , którzy zdobywając wiedzę i szlify 20-30 lat temu tak są zabetonowani , że ich umysły nie pracują rozwojowo , ich wyobraźnia jest wyłączona i myślą ciągle , że to czego ich nauczono będzie funkcjonowało aż przejdą na emeryturę ... A niestety jak nie raz historia pokazała , rację ma i zwycięża ten , kto myśli rozwojowo i zdoła czymś przeciwnika zaskoczyć . Nasza artyleria ma szansę właśnie zaskoczyć przeciwnika , ale do tego trzeba myślenia rozwojowego i podejmowania odpowiednich decyzji i trzymania się i realizacji działań jak to się robi w innych armiach od początku do końca . A u nas jak zwykle półśrodki i druciarstwo , co widać do problemach z kompletowaniem wyposażenia DMO Krabów i Raków , amunicji i innych podstawowych kwestii . Czy my umiemy coś zrobić od początku do końca jak należy ? Czy tylko osiągnąć poziom "defiladowy" i na tym w większości koniec ...

KLP wms
wtorek, 21 maja 2019, 14:34

Brawo. 100% celny komentarz. Nawet Goździki i Dany, podpięte w system z Krabami, (oby) Loarą 2 są w stanie zapewnić bardzo dobre wyniki. Pozostaje kwestia decyzji i odpowiedzi, na pytanie czy chcemy mieć jedną z najskuteczniejszych artylerii na świecie, czy nie? Artylerii bez rozpoznania i odpowiedniej NOWOCZESNEJ amunicji nie wypełni swych zadań. Zwykły zakup np. pakietu 400 pocisków Vulcano do Kraba, zmusza wszystkich potencjalnych przeciwników do zmian w taktyce użycia własnej artylerii.

WaRiAT
poniedziałek, 13 maja 2019, 01:19

Wielki szacunek dla Lord Godar za bardzo trafną diagnozę. To fakt, że ci co dostają świetne, może najlepsze na świecie artyleryjskie zabawki nie wiedzą jak je użyć w "boju", a co gorsza chyba nie znają innej starej artyleryjskiej prawdy, że "...Twoje działa na tyle daleko strzelają na tyle ile twoje rozpoznanie widzi cele..." Niestety, potwierdzam "...jest to problem stanu umysłów decydentów , którzy zdobywając wiedzę i szlify 20-30 lat temu tak są zabetonowani , że ich umysły nie pracują rozwojowo , ich wyobraźnia jest wyłączona i myślą ciągle , że to czego ich nauczono będzie funkcjonowało aż przejdą na emeryturę...". Dołożę tu jeszcze jeden cytat, mojego profesora z dawnych lat "...mądrzy chłopcy nie mają niestety miejsca we współczesnej artylerii...". Przykre to, ale również przygnębiające, że wierność i bierność biorą górę nad wiedzą i doświadczeniem, zwłaszcza bojowym i misyjnym.

Albercik
sobota, 11 maja 2019, 08:24

Z tymi radarami to już w ogóle jest jakiś horror!! Do NDR kupiono nasze świetne radary TRS15 ale ...tylko 2 sztuki. Do tego są to radary mało mobilne , o relatywnie długim czasie rozstaeiania, ale przede wszystkim 3D czyli ...przeciwlotnicze! A wręcz idealnych dla obserwacji morskiej tzw. cichych radarów RM100 od tego samego producenta kupiono...3 ...ale do innych celów!! Tylko jakaś paranoja i obłęd decydentów to tlumaczy!!! Radarów Liwiec kupiono 4 razy mniej niż standard każdej innej armii!! I co gorsza nie planuje się aż do 2026 zakupu kolejnych. A to dzięki wyłącznie radarom typu Liwiec Amerykanie potrafili w Iraku zniszczyć ogniem kontrbateryjnym działa Saddama po ich pierwszej salwie!! Dzięki MON-owi my tak nigdy nie zrobimy. Brak jakichkolwiek zakupów lekkich, a równie skutecznych i bardzo nowoczesnych radarów Bystra! MON-jak dotad- w ogóle nie planuje ich kupić!! To też jakiś horror!! A brak radarów pola walki to zakrawa wprost na sabotaż. Dodam wszystkie te doskobałe radary są produkcji polskiej zatem kupując je wspieramy polski przemysł. Ale jak widać MON nie chce skutecznej i efektywnej artylerii w wojsku polskim. MON również nie chce najnowszych radarów obserwacji lotniczej bo IU zrezygnował z modernizacji starych półślepych radarów AS400 na "Bryzach" do standardu o 2 klasy lepszego czyli AS800. Nie wyobrażam sobie aby te ewidentne braki były tylko efektem np. zaniedbania, pomyłki, niedopatrzenia. Zakrawa to niestety na celowe działania, choć bardzo chciałbym się mylić!!

aha
sobota, 11 maja 2019, 00:28

Trzeba by dokładnie sprawdzić kto i dlaczego a może za ile i od kogo decyduje by dobra artyleria była bezużyteczna . Kto będzie z tego miał korzyści ????

Harry 2
sobota, 11 maja 2019, 00:02

A może... wojsko, to potrzebujące takiego sprzętu, za mało naciska wojsko decydujące o zakupie takiego sprzętu?

kamyk
piątek, 10 maja 2019, 21:25

W latach 90 kupiliśmy od USA i Izraela system Tatirana. Działa bezbłędnie do dziś.

kamyk
piątek, 10 maja 2019, 20:51

Wielkie wrażenie. Kupiliśmy najlepsze systemy rozpoznania od Amerykanów i Izraelczyków. To są efekty. Tatirana działa świetnie.

wtorek, 14 maja 2019, 23:57

A co to jest?

jurgen
piątek, 10 maja 2019, 19:26

Ciekawe: "Obecnie na Ukrainie testowany jest system „Sokół”, złożony z Topaza, a także bezzałogowców FlyEye, osadzonych na pojeździe Kozak. Oba typy dronów zostały już wdrożone do ukraińskiej armii i są używane w operacji" - Co proszę ? WB Group tak po prostu opchnął obcej armii polski (zastrzeżony tajemnicą wojskową) system operacyjny artylerii ? Czyli potraktował polską tajemnice wojskową potraktował jak pomidory, co je można spuścić komu się chce ? A co na to kontrwywiad ? A system Topaz - jak już został zapłacony i wprowadzony do WP - to nie stał się czasem własnością WP a nie WB Electronics i nie może byc tak beztrosko opychany , komu się nawinie. I teraz się dziwicie, że MON nie ma za grosz zaufania do WB Electronics ? Owszem - niech sobie sprzedaje Warmaty czy inne latadła , ale podstawowy, używany bojowo system operacyjny artylerii WP opchnąć za drobne innej armii ????

WaRiAT
poniedziałek, 13 maja 2019, 01:32

"Jurgen" - nic dodać nic ująć. Gdzie leży wina? Czy po stronie bierności kierownictwa WRiA, któremu albo z brakuje wiedzy albo w broniąc zajmowanych "stołków" nie byli w stanie nic zrobić w tej materii, aby nowoczesne technologie wprowadzać na wyposażenie polskich WRiA?!?! To nawet nie degrengolada. lecz co to jest? Trudno to nazwać i komu to służy? Niemniej jednak to sprawa dla służb, skoro polska ponadczasowa myśl techniczna nie trafia do polskiej armii a wychodzi do państw spoza Sojuszu NATO?!?!?! Szok!!!

MarkA
sobota, 11 maja 2019, 00:45

Naprawdę sądzisz, że sprzedaż tego sprzętu była możliwa bez zgody naszych władz?

Dudley
piątek, 10 maja 2019, 23:40

Czytaj ze zrozumieniem. Topaz został opracowany przez firmę należącą do WB i do nich należą prawa autorskie, państwu nic do tego komu sprzedają sprzęt i technologie. MON może zapłacić za opracowanie technologii i przeniesienie praw własności, ale tego nie robi, a nawet działa na szkodę grupy WB. To co, może mają zwolnić ludzi i zwinąć interes?

jurgen
sobota, 11 maja 2019, 19:08

OK może zbyt uprościłem sprawę, ale myślałem, że kumaci zrozumieją - to wyjaśniam - oczywiście, że prawa autorskie tzw. osobiste należą do twórcy czyli WB - ale są jeszcze tzw. prawa pokrewne do utworu (oprogramowanie to utwór) czyli prawa majątkowe do korzystania z utworu i wykorzystywania go z wyłączeniem innych podmiotów a te należą do tego, kto je nabył. Te prawa powinien był nabyć Skarb Państwa kupując oprogramowanie dla wojska - jeśli do tego nie doszło, to tym również się powinien zająć kontrwywiad. Przykład cywilny dla ułatwienia: prawa autorskie osobiste - Lennon/McCartney - prawa pokrewne do wykorzystania i monetaryzacji utworu - EMI, Decca, Polydor itd.). Po sprzedaży utworu przez autora, dalsze prawa m a j ą t k o w e należą już do tego, kto nabył utwór (tu wydawnictwo fonograficzne , które oczywiście płaci autorowi tantiemy, ale prawa pokrewne są już w ręku wydawnictwa). Podobnie tu - autorem (prawo osobiste autorskie) jest nadal WB Electronics, ale już prawa pokrewne do wykorzystywania utworu należą do nabywcy utworu - czyli Skarbu Państwa (i w konsekwencji pośrednio wojska). Autor może oczywiście dalej produkt rozwijać i nawet na tej bazie stworzyć nowy utwór - i ten dalej sprzedać np. komuś innemu , jeśli to rzeczywiście oryginalny nowy utwór. Jeśli jednak sprzedaje obcym wojskom oprogramowanie kupione już przez polski Skarb Państwa - bez zgody MON (a MON b. rzadko takiej zgody udziela i to zwykle w formie umowy międzynarodowej - jak sprzedaż baterii Cobra do Indonezji, o czym bywa dośc głośno). Tu nie słyszałem, żeby MON taką zgodę udzielił (oczywiście nie można tego wykluczyć, ale to IMO mało prawdopodobne). Owszem dla FlyEye i innych latadeł to detal i nie widzę problemu, ale w przypadku Topaza to sprawa absolutnie dla kontrwywiadu, bo to przekazanie wiedzy obcemu państwu, jak działa polska artyleria. Nawet gdyby Ukraińcy kupili tylko czarne skrzynki bez żadnej wiedzy, to i tak w poważnym, państwie nie powinno do tego dojść.

Author
wtorek, 14 maja 2019, 00:05

Wszystko było za zgodą MON tylko o takich sprawach nie mówi się głośno... Dzięki temu można go sprawdzić w akcji. A oficjalnie nikt się nie przyzna o dostawie( jeśli się nie mylę to LIWIEC ma obsługę Polską na Ukrainie )

MarekA
sobota, 11 maja 2019, 14:42

Jesteś w błędzie. Państwo koncesjonuje sprzedaż technologii o przeznaczeniu wojskowym i policyjnym. Można to sprawdzić np w Dz.U.2001 Nr 67 poz. 679

andys
piątek, 10 maja 2019, 22:57

Dodam, że takie myslenie ma sens, gdy nasze wojsko nie chce/nie moze kupować tego sprzetu. Moze kiedyś śie znajdą, a do tego czasu polski przemysl bedzie miał co produkować.

andys
piątek, 10 maja 2019, 22:52

Trzeba sprzedać tego sprzetu ile sie da, a uzyskane środki wykorzystać na projektowanie i wykonanie czegoś lepszego.

piątek, 10 maja 2019, 22:22

Jaki Polski ? Tylko kraj w którym go wyprodukowano . Własność prywatnej firmy która może go sprzedać komu tylko chce . Jak by Polska armia go kupowała to pewnie nie musieli by szukać klientów za granicą .

Dalej patrzący (JP2GMD)
piątek, 10 maja 2019, 22:15

Całkowicie się zgadzam. Sprzedaż Topaza i FlyEye Ukrainie to skandal. Rosjnie kupiliby dużo więcej sprzętu.

Gojan
piątek, 10 maja 2019, 22:12

Nie ma możliwości sprzedania takiego systemu za granicę bez zezwolenia polskich władz. Jest więc kilka możliwości wyjaśnienia tej zagadki...

Author
wtorek, 14 maja 2019, 00:06

Testy bojowe systemu? To normalne... Jest "okazja" tj. wojna w Donbasie to czemu nie sprawdzić. System ma Polską załogę.

Zawisza_zieloby
piątek, 10 maja 2019, 21:41

Jakby WP go kupowało to by nie musieli ochać na Ukraine. A systemy te opracowali za własne pieniądze. Skoro Mon woli kupowac w Usa lub placić związkowca to trudno sie spodziewać sentymentów. Foneta tez sprzedali do Usa i nik z tego tragedi nierobił. Pokazcie inna rodzina firme zbroheniowa ktora sprzedala licencje na swoj produkt do Usa. Tam uznawany jest za hitech u nas na niego krzywo patrza bo ... prywatny.

Covax
piątek, 10 maja 2019, 21:14

A wiesz ktory "stopien" dostepu na UA ? A nasz MON kupuje IBCS i nie budzi to Twojego sprzeciwu ? Nie pytasz gdzie jest kontrwywiad ?

piątek, 10 maja 2019, 21:07

Witam są już nowe rozwiązania i ulepszenia. Co do twojej wypowiedzi kil modułów owsem zostało sprzedanych armii z Ukrainy, ale taki system też trzeba sprawdzić na polu walki . Jest teraz okazja wojna w Donbasie trwa. Wątpliwe by przemysł ukraiński skopiował wszystko nie ma takich możliwości przerobowych i strata czasu poświecić na to 10 lat. Więc to co zrobił MON było jak najbardziej uzasadnione. Technicy od Topaza, pracują nad nowymi nowinkami by trzymać rozwojową technologię na wysokim standardzie. Tak więc trzymać coś co za 10 lat będzie już dostępne bez sensu lepiej rozwijać i sprawdzać.

Davien
piątek, 10 maja 2019, 20:46

No popatrz a USA jakos nam sprzedało IBCS:) Jurgen jak naprawdę wierzysz że nei było zgody rzadu na ta transakcje z Ukraina,... I nie panie jurgen, Topaz nie jest własnącią wojska i nigdy nie był, jak juz co to własnościa polskiego rządu, ale zapewne dlaej jest włąsnośc WB Group.

Marek
niedziela, 12 maja 2019, 13:55

Nie ważne czyją jest własnością. Bronią nie handluje się tak, jak gruszkami na rynku, dlatego zgoda czynników politycznych musiała być.

Lis
piątek, 10 maja 2019, 18:31

Rozumiem, że gdybyśmy mile tyle artylerii co Niemcy to też był by taki sam stosunek radarów do środków ogniowych.

Normalny
sobota, 11 maja 2019, 11:27

Czyżbyś sugerował redukcję liczby luf i wyrzutni?? To by było raczej wywrotowe i wrogie działanie, zdecydowanie na niekorzyść WP! Rosjanie owszem mogliby coś takiego sugerować, ale Polak?? Tak czy owak, to tego porządnego a niezbędnego w nowoczesnej artylerii sprzętu, dzięki postawie MON mamy na dziś 4 RAZY MNIEJ niż każda inna uchodząca za nowoczesną armia.

cooky
piątek, 10 maja 2019, 18:12

lepiej wydać kase na drogi.... żenada

Lechu
piątek, 10 maja 2019, 22:59

I na węgiel...

polo
piątek, 10 maja 2019, 17:52

nawet jeśli mamy dobry sprzęt to WP zadba aby sprzęt ten był slepy (radar) i niemy (pociski), co za bieda

asd
piątek, 10 maja 2019, 15:52

Amerykanie nie tacy potężni w porównaniu z nami jakby się wydawało.

vvv
piątek, 10 maja 2019, 23:24

porownujesz 155mm artylerie do 122mm? dodatkowo amerykanska doktryna polegala na nalotach a nie ostrzale artylerii.

pajpa
piątek, 10 maja 2019, 15:27

Kto blokuje? Pewnie związki zawodowe spółek skarbu państwa;) Kto za to w końcu odpowie?

Eryk
sobota, 11 maja 2019, 11:32

Chyba nie związki, ja obstawiam kogoś w IU/MON. Bo np. radary produkuje tylko PIT-RADWAR, oni nie mają żadnej konkurencji w kraju, a mimo to MON np. BYSTREJ/BYSTREJ-M nie zamawia, i nie zamawia dedykowanego wręcz dla obrony wybrzeża RM100! A Feniksy z MESKO?? Zatem to nie związki!! To jakieś konkretne osoby w IU/MON. Na 100 % MON.

Marek
niedziela, 12 maja 2019, 13:59

Jak chcesz Feniksy, to musisz zrezygnować z amunicji kasetowej. Pono taki właśnie warunek postawili nasi francuscy "koledzy".

Eryk
poniedziałek, 13 maja 2019, 08:47

Pono? Jakieś źródło tego "pono"? Bo faktem niepodważalnym JEST już bez żadnego "pono", że pociski te o dobrym zasięgu 42 km, opracowano dobrych parę lat temu, a MON ich dotąd - poza bardzo niewielką partią - w ogóle nie kupuje. To jest clue dyskusji. MON wielu rzeczy dostępnych od zaraz w Polsce, od polskiego przemysłu - po prostu nie kupuje!! Nie mamy żadnych skutecznych granatnikow ppanc poza sladowymi ilościami w wojskach specjalnych. Ale do naszych przestarzałych RPG7 nasz WITU lata temu opracował skuteczne głowice tandemowe, które znakomicie poprawiłyby nasze zdolności ppanc. Ale tych głowic z polskiej firmy MON też nie kupuje. Od lat w szczegolnosci w zakresie obrony ppanc MON "pilnuje" totalnego zacofania. Utrzymanie "w linii" absolutnie nie skutecznych "malutkich" i rozbrojenie Mi24!!! Pytanie do byłych ministrow Klicha, Siemoniaka, Macierewicza i obecnego Błaszczaka - czemu to tolerowali/toleruje - gdy główną siłą napaści na Polskę przez potencjalnego agresora będą na 100% jego czołgi i inne środki zmechanizowane???

Marek
sobota, 18 maja 2019, 16:15

No to czemu tych pocisków nie kupuje skoro są opracowane? Serio myślisz, że w tym przypadku o podtrzymywanie zacofania chodzi? Tym bardziej, że w Przypadku Krabów albo Raków nie ma problemu z zakupami?

MinisterNieWojny
środa, 15 maja 2019, 08:28

Ktos napadnie na Polske? ..No i...? Powstrzymamy atak Rosji? W naszym polozeniu geopolitycznym Obrona terytorialna ze sprzetem na wypadek klesk zywiolowych i katastrof + duzo helikopterow ratowniczych/transportowych. Wyrzucanie kasy na baterie Patriot, F-35, etc .. to marnowanie pieniedzy podatnikow. W razie ew ataku Rosji to mozemy zrobic siku...

Covax
poniedziałek, 13 maja 2019, 08:32

"Przyjaciele" z Francji są na wylocie, prawdziwa Twarz w temacie faniksa pokaże MON po wakacjach jak wygaśnie "Francuski" kontrakt. Choc obawiam się że nic e bedzie feniksa, mariusz&co twierdzą że nie MAMY TECHNOLOGI RAKIETOWYCH....

Marek
sobota, 18 maja 2019, 16:16

Dobrze, że są na wylocie. Może teraz coś ruszy się w temacie Feniksów.

Gall
piątek, 10 maja 2019, 14:52

Czemu tak się dzieje? Trzeba by zapytać Panów z kontrwywiadu wojskowego na kierunki wschodnim. Jeden mały element systemu odpowiada za funkcje całości. Paraliż jest na rękę potencjalnym przeciwnikom. W tym układzie wystarczy zapytać odpowiednich osób czemu to blokują...

Brawo
piątek, 10 maja 2019, 14:41

Panie Jakubie , gratulacje. Moim zdaniem bardzo udana i wartościowa analiza. Bardzo chciałbym by takie opracowania miały choć ograniczony ale pozytywny wpływ na stan naszej szeroko pojmowanej obronności. Dziękuję !!

Muminek
piątek, 10 maja 2019, 14:36

Wystarczy spojrzeć na otoczenie, współpracowników i doradców obecnie rządzących ... opisywane w książkach i artykułach prasowych ... od razu wiadomo dlaczego postępuje rozkład polskich sił zbrojnych i nowoczesnego, prywatnego przemysłu zbrojeniowego ...

Normalny
sobota, 11 maja 2019, 11:40

Brednie. Za poprzedniej władzy było to samo!! Takiego np. Spike'a MON integruje przecież już ponad 11 lat!!! Nad nowym BWP MON "pracuje" od 1992 roku. O strupieszałych, nie celnych i słabych RPG7 "debatują" w MON też coś 10-12 lat. Zatem żadna władza nie działała jak trzeba. I zaszłości sprzed 10-15 lat to nie wina obecnie nam panujących "specjalistów" od wydawania kasy z budżetu MON na : samoloty VIP, holowniki, kuchnie polowe, ławeczki pamięci, lokalne drogi i dróżki, 13-tą emeryturę!!

Marek
niedziela, 12 maja 2019, 14:02

Spike jest zintegrowany z ZSSW-30. Z włoską wieżą pewnie nie będzie, bo to z kilku powodów był by zbyt drogi szpas.

Markonn
sobota, 11 maja 2019, 01:29

A po co nam przemysł wojskowy? USA i Izrael mają przecież świetny przemysł.

Marek
niedziela, 12 maja 2019, 20:10

Niestety konkurencja uważa, że nam niepotrzebny przemysł zbrojeniowy, bo Niemcy i Francuzi swój mają.

Paweł P.
piątek, 10 maja 2019, 14:16

A wiecie co ja myślę, już to kiedyś pisałem – co z tego, że dzisiaj kupią – polata, pouczą się i sprzęt trafi na półkę – będzie się kurzył. Minie, rok – dwa – a sprzęt będzie – w tej samej cenie – 3x lepszy. Co wtedy? Z zakupami jest tak, że trzeba mieć plan – listę, konkretne punkty – co po co i za co na jak długo, to musi być inwestycja na lata i to jeszcze dobra inwestycja, generująca możliwości i jakość, tym samym dobrą przyszłość. Tylko nie można czekać w nieskończoność, ale to nie jest robione.

man42
piątek, 10 maja 2019, 14:07

Panowie nie mamy służb polskich dalej wstrzymam się w tym temacie Ze wzgledu na istniejace przejecie newralgicznych. danych przez otaczajacych nas przyjaciół to jest optymalna sytuacja

AndyP
piątek, 10 maja 2019, 13:13

Nie wiem czy WB Electronic to perła w koronie czy wręcz przeciwnie, ale bardzo, bardzo zastanawiające jest to, że MON bez problemów kupujący sprzęt i oprogramowanie w zagranicznych firmach prywatnych pozbawił tej możliwości polskie prywatne firmy...

Ja66
piątek, 10 maja 2019, 12:37

Sprawa jest prosta, skoro Amerykanie nie mają w ofercie odpowiednika tego systemu to obecny MON nie jest w stanie go kupić bo wiadomo, że dla nich priorytetem są zakupy w Wujka Sama.

Alois
sobota, 11 maja 2019, 08:28

Ale MON go kupuje, tylko w homeopatycznych ilościach , to jest problem, oni udają że kupują bo wszystkiego mamy przede wszystkim za mało jak np. dronów w tym w szczególności do już przecież wdrożonego systemu Topaz!! To jest wysoce podejrzane!!

piątek, 10 maja 2019, 22:58

Zgadzam się w 100 %

Dawid
piątek, 10 maja 2019, 12:14

Ktoś musi z MON w końcu odpowiedzieć za te dywersję .

były
piątek, 10 maja 2019, 11:50

Bezproduktywne PGZ jest wspierane przez MOn i efekt widoczny.Doprowadzi to do bankructwa polskiej zbrojeniówki.Należy NATYCHMIAST odłączyć zbrojeniówkę od MOn, to jest toksyczna relacja.

Jan
piątek, 10 maja 2019, 10:43

Zabawny artykuł, mający pokazać, że jest bardzo źle, mimo, że jest stosunkowo dobrze. Rozumiem, że gdyby było idealnie w artylerii, to artykuł byłby o tym, że co nam po artylerii, skoro nie mamy dobrego lotnictwa? Proponuję jeszcze dodać do artykułu akapit, z propozycją likwidacji wybranych punktów PMT, aby uzyskać środki na rozpoznanie w artylerii.

Ha ha ha
piątek, 10 maja 2019, 19:22

No wręcz genialna jest za to twoja konkluzja rodem z kabaretu w czasach PRL: wg Ciebie jest bowiem "stosunkowo dobrze" czyli jest git bo TRZY KOŁA TRAKTOR MA SPRAWNE??? Ha ha ha

Eeetam
piątek, 10 maja 2019, 14:43

A skąd ty wiesz co miał pokazać artykuł?? Po twoim komentarzu zaś widać, co TY - a nie autor - bardzo chciałbyś w nim zobaczyć!

Stefan
piątek, 10 maja 2019, 13:19

Warto przeczytać artykuł jeszcze raz,tylko ze zrozumieniem. Artykuł pokazuje, że mamy dobre rozwiązania, które mogą spowodować, że mamy jedno z najnowocześniejszych rozwiązań na świecie do zarządzania artylerią. I zamiast kupować coś co jest sprawdzone i nowoczesne, obecnie rządzący plus związkowcy eliminują konkurencje, kupując sprzęt który nie spełnia funkcji i jest przepłacany.

CdM
piątek, 10 maja 2019, 12:35

Nie, w tym artykule nie jest napisane że jest bardzo źle. Jakby napisali, że mamy fajny samochód, tylko bez kierownicy, to też byś napisał że jest "stosunkowo dobrze" i że krytyka jest śmieszna? Otóż brak kluczowego elementu jakim jest rozpoznanie (dla artylerii - stosunkowo niedrogie!), czyni mało użyteczną znaczną część zdolności, które wypracowaliśmy, i za które zapłacilśmy. Temat poruszany wielokrotnie na tym forum. Wszyscy wiemy, że powodem jest po prostu niechęć aktualnego kierownictwa MON do firmy WB i przekazywanie zadań do PGZ, nawet tych, w których oni zwyczajnie nie mają kompetencji lub są mocno opóźnieni.

rtv
piątek, 10 maja 2019, 10:41

To ile tych cudownych systemów, na widok których amerynanskie oficery mdleją zakupią siły zbrojne USA? Bo jak żadnego, to dystyngowany bełkot tego artykułu jest zwykłą kurtuazją wobec gospodarzy, gdyż zachwyciliby się, nawet gdyby Polacy pokazali im maczugę.

Perkun
piątek, 10 maja 2019, 18:16

USA ma już TOPAZA. https://www.defence24.pl/amerykanski-bms-oparty-na-polskiej-technologii-fonet

Edzio
piątek, 10 maja 2019, 14:48

A w swoim bełkocie nie zauważyłeś że autor wspomina że podobny system dopiero Amerykanie opracowują, ale będzie on kontynuacją AFADTS? Więc logiczne jest dla każdego że nie kupią go w Polsce! Oni kupują tylko to czego sami nie mają w opracowaniu, tak było np. z Carlem Gustavem i bodaj IronFistem.

CdM
piątek, 10 maja 2019, 12:40

Amerykanie nie zainwestują w rozpoznanie ze stosunkowo niewielkiej firmy z Polski, bo to musi być system dla całych sił zbrojnych, zintegrowany z innymi elementami. Choć na przykład mniej newralgiczne środki łączności (Fonet) - owszem kupili, dla kilku tysięcy pojazdów. Tyle że na licencji WB robi je ich własny Harris (kwestie bezpieczeństwa).

Extern
piątek, 10 maja 2019, 12:20

Amerykanie nie zakupią od nas nic takiego. i nie ma znaczenia czy nasze rozwiązanie jest dobre czy nie, a dlatego bo żaden poważny kraj nie kupuje tak newralgicznych systemów od obcych, a już szczególnie z kraju umieszczonego na samym skraju sojuszu, mocno narażonego zarówno na infiltracje wywiadu przeciwnika jak i po prostu na fizyczne zajęcie w przypadku agresji. To trochę tak jakbyśmy my mieli kupić np. rozwiązania kryptograficzne z Gruzji na których byśmy oparli całą naszą łączność niejawną..

Gts
piątek, 10 maja 2019, 17:51

Oni po prostu rozwina swoj. Radar Gator, IBCS a drona zrobić/kupić gdziekolwiek nie będzie dla nich problemem. My natomiast majac rozwiązanie u nas w Polsce w polskiej firmie sami go nie kupujemy... bo wizję Błaszczak ma inną, bardziej pro amerykańska. Poczekamy aż oni zaoferuja nam swoje rozwiązanie.

Michnik
piątek, 10 maja 2019, 10:35

Ogólnie teraz powinno się inwestować w środki rozpoznania bardziej nawet niż w sprzęt ciężki. Uważam, że każdy czołg, transporter powinien mieć na wyposażeniu nawet niewielkiego (może nawet jeden zapasowy ze względu na konieczność ciągłej obserwacji i ładowania) quadrocoptera, który pełniłby patrol w pewnej odległości od wozu bazy tworząc parasol wokół niego. W połączeniu kilku takich urządzeń można pokryć całkiem spory teren rozpoznaniem. wiem, że taki quadrocopter obecnie nie ma odpowiedniego udźwigu aby pomieścić na sobie wszystkie niezbędne urządzenia, kamery inne czujniki, ale technika wcześniej czy później będzie musiała pójść w tę stronę.

Extern
niedziela, 12 maja 2019, 20:24

Bardzo ale to bardzo zgadzam się z pierwszym zdaniem tego posta. Świadomość sytuacyjna to absolutny priorytet rozumiany już w starożytności. Aż zadziwiające że tak łatwo obecnie nasze dowództwo godzi się na to że to inne armie nawet te sojusznicze będą nam mówić co się dzieje, bo jak mówi stare przysłowie "bliższa ciału koszula".

Lord Godar
poniedziałek, 13 maja 2019, 00:40

To pomyśl sobie teraz jakie możliwości budowania świadomości sytuacyjnej w szerokim wymiarze , generuje rozbudowany system monitoringu , który tworzymy na drogach , w miastach i poza nimi ... Każdy kto ma do tego dostęp ( także przeciwnik jeśli dostanie się do tego systemu) może kontrolować sytuację i mieć świadomość co dzieje się na danym obszarze . Informacje z takiego systemu mogą posłużyć jako dodatkowe ( a czasami jako jedyne) źródło informacji o ruchach jednostek i być też pomocne przy uzyskaniu danych do wypracowania koordynat dla artylerii czy innych ataków dystansowych . I co kolega na to ???

Eryk
poniedziałek, 13 maja 2019, 10:19

Jest to dość prawdopodobne- w miastach i co ważniejszych trasach i skrzyzowaniach - ale tylko tak długo póki jest prąd. Jak nam w północnowschodniej Polsce zdechł prąd to monitoring też!! Ale "zero" monitoringu posiadają rozległe pola, łąki, lasy, pasy przygraniczne, bezludne obszary Polski "wschodniej" itd. Tak czy owak mając bogate możliwości zakupu niezłych krajowych dronow, kluczowego i absolutnie dostępnego elementu świadomości operacyjnej - kupujemy je w tragicznie śladowych ilościach. Kto nam to robi???

Lord Godar
poniedziałek, 13 maja 2019, 14:54

Tak zasilanie jest potrzebne aby taki system pracował , ale i to jest do załatwienia poprzez zasilanie awaryjne . Ja wiem , że wszędzie nie jest to możliwe , ale są miejsca i obiekty które mają takie rozwiązania lub warto je zastosować. Systemy akumulatorowego zasilania awaryjnego dzięki sprawności akumulatorów i np. dodatkowej możliwości podładowania dzięki np, ogniwom solarnym w strategicznie ważnych miejscach to też rozwiązanie takiej sytuacji . A zobacz ... ile stoi u nas masztów elektrowni wiatrowych ... Mają własne zasilanie , wystarczy odpowiednia ustawa , montaż na wybranych masztach i mamy idealny system obserwacji . Dane z kilku systemów obok siebie i mamy idealne koordynaty do ataku , a przy odpowiedniej technologii to i przy jednej kamerze ... Nie będzie to wiecznie trwało , bo systemy te mogą ulec zniszczeniu , ale tutaj ma się do wykazania właśnie sprawność i szybkość całego systemu począwszy od wykrycia do ataku na cel. ......................................... I jeszcze jedno ... tu też widzę zadanie dla WOT , a mianowicie instalacja i obsługa przenośnych głowic obserwacyjnych tam gdzie ich nie ma , a gdzie jest taka konieczność lub ich obecność jest wskazana. Ja wiem , że teraz wszyscy drony , drony , drony ... ale czasami warto rozważyć inne rozwiązania ...

chris
piątek, 10 maja 2019, 13:34

przyszłość należy raczej do aktywnych systemów obrony np ostatnio Amerykanie pochwalili się udanymi testami zestrzeliwania rakiet laserem. System detekcji zagrożeń aby był skuteczny nie musi latać, jak niegdyś sokół wojownika.. Kolejnym etapem i wyzwaniem dla przemysłu zbrojeniowego jest stworzenie obronnego pola siłowego dającego pełną ochronę przed atakiem

Edmund
piątek, 10 maja 2019, 10:33

Tak jak niedawno pisałem na tym portalu, to nie jest kwestia pieniędzy, ale co najmniej zupełnie błędnie przyjętych założeń. MON chce wydając pieniądze, jednocześnie ich nie wydając. Krótko mówiąc płacić samemu sobie. W tym celu stworzył PGZ, zewnętrzny twór administracyjno - zarządczy dla spółek skarbu państwa działających w zbrojeniówce. Założenie jest takie, że środki wydane na uzbrojenie wrócą do budżetu państwa poprzez najróżniejsze podatki i jednocześnie cała branża zbrojeniowa w Polsce będzie się rozwijać. Podsumowując ,,nie będziemy płacić obcym". Taka jest teoria, natomiast praktyka jest zupełnie inna. Takie rozwiązania były używane w okresie PRL do gospodarstw rolnych, zrzeszonych w PGR-ach. Miało to pobudzić produkcję rolną i rozwijać cała branże. Okazało się to nieefektywne i w efekcie upadło. To samo jest dziś stosowane do PGZ. PGZ nic nie wyprodukowało i nie wyprodukuje, robią to niezależnie spółki - wiedzą jak to robić. Dla MON obcymi są także firmy polskie tylko, że prywatne. MON nie ma natomiast trudności w zapłacie firmom prywatnym z zagranicy, ze szczególnym uwzględnieniem Izraela i USA. Według ekspertów np. swego czasu wybrano roboty minerskie z Izraela droższe i mniej zaawansowane technicznie, niż te które produkują firmy polskie. Wiele polskich firm prywatnych robi sprzęt na co najmniej średnim poziomie zaawansowania technologicznego, ale jest blokowane przez MON, aby nie pogarszać sytuacji PGZ. PGZ ma np. za 10 - 15 lat wyprodukować sprzęt, co do którego nie ma doświadczenia na poziomie, aktualnie dostępnym i oferowanym przez polskie firmy prywatne. Takim przykładem są np. drony. Istnieje wiele rozwiązań, które skokowo podniosłyby możliwości sił zbrojnych, zupełnie jak na budżet MON niewielkich kosztach (setki tysięcy - kilkanaście milionów złotych), ale są blokowane z przyczyn ideologicznych. Krótko mówiąc w zbrojeniówce próbuje się budować socjalizm (polityka nakazowo - rozdzielcza). Nie wymagajmy od biurokracji perspektywicznego myślenia i nowoczesnego zarządzania.

KNP
piątek, 10 maja 2019, 13:23

Co prawda to prawda

Edmund
piątek, 10 maja 2019, 13:14

W istniejących oddziałach lądowych rozbudowałbym jednostki bliskiego i dalekiego rozpoznania. Dla tych jednostek, które już posiadają drony rozpoznawcze, dokupiłbym ich drugie tyle, z uwagi na to, że strata 1 lub kilku dronów w warunkach bojowych, nie powinna uniemożliwić ich działania. Dla jednostek rakietowych dodatkowo zorganizował jednostki ochrony i wsparcia, przed atakami dywersyjnymi. Rosjanie się już szkolą w neutralizacji naszych jednostek rakietowych, konieczne jest więc wielowarstwowe przeciwdziałanie. Krótko mówiąc wyposażyłbym nasze jednostki ,,w oczy i uszy, oraz długie ramiona".

Marek1
piątek, 10 maja 2019, 10:33

Od wielu lat ktoś w MON bardzo dba, by wszystkie systemy uzbrojenia wchodzące na wyposażenie WP były niekompletne. Zawsze pozostawiany jest jakiś brak, jakieś zaniechanie, coś, co uniemożliwia wykorzystanie danego syst. w pełnym zakresie jego możliwości. To już NIE może być efekt głupoty i totalnej niekompetencji jaka szerzy się od lat w tej chorej instytucji. Nawet kompletni dyletanci wszak z czasem zaczynają myśleć i uczyć się jak podejmować lepsze, bardziej racjonalne decyzje. W MON co najmniej od 20 lat SABOTUJE się proces modernizacji WP i efekty tego sabotażu są jaskrawo widoczne również na opisanym w artykule przykładzie.

Razparuk
piątek, 10 maja 2019, 12:59

Trafna diagnoza...niestety

Extern
piątek, 10 maja 2019, 12:31

Np. brak decyzji o zakupie dronów Łoś. Świetny sprzęt, gotowy, tylko zamawiać. Skokowo zwiększył by nasze możliwości w zakresie zwiadu. Wiadomo że na wszystko pieniędzy nie starczy, ale kurcze wiedzieć gdzie i co, to przecież podstawa. Bo możemy w przyszłości mieć takie problemy jak Ukraińcy którym Amerykanie odmawiali podawania namiarów na stanowiska artylerii separatystów jeśli te stały zbyt blisko granicy.

Alois
sobota, 11 maja 2019, 11:47

Zgadzam się w 100%! Łoś powinien być kupiony bo ma ogromną przewagę nad wszystkim innym co lata w Polsce. Poza tym że względu na znaczący udźwig może być nosicielem lekkich bomb typu Larus! A przy tym Łoś nie ma przecież żadnej konkurencji w PGZ! Czemu zatem MON go nie kupuje skoro tak znakomicie wydłużyłby zasięg rozpoznania? Kto w MON nie chce ulepszenia i rozwoju możliwości ogniowych naszej Artylerii?? No kto??

Tupet
piątek, 10 maja 2019, 16:46

"problemy jak Ukraińcy którym Amerykanie odmawiali podawania namiarów na stanowiska artylerii separatystów jeśli te stały zbyt blisko granicy." - co to za bzdura?

Extern
niedziela, 12 maja 2019, 20:34

Bali się że Ukraińcy zdecydują się do nich strzelać i przypadkiem gdyby pociski przeniosły za granicę mogło by się skończyć udawanie że to nie jest wojna z Rosją na czym wszystkim stronom tego konfliktu zależało. Może odmawianie to było złe słowo. Po prostu nie o wszystkim ich informowali.

Tupet
wtorek, 14 maja 2019, 00:58

Strona ukraińska była także ostrzeliwana z terytorium Rosji. Generalnie nie rozumiem twojego postu. Sugerujesz, że Ukraińcy udawali że to nie rosyjska agresja?

Extern
piątek, 17 maja 2019, 13:28

No właśnie tego za bardzo nie rozumiem, bo z jednak strony ciągle udowadniali że to Rosyjska agresja a z drugiej ograniczali zakres operacji militarnych w taki sposób aby Rosjanie nie zdecydowali się na skończenie tej gry w ciuciubabkę.

zwykły obserwator
piątek, 10 maja 2019, 10:25

Jeżeli to prawda, jak konkluduje autor, to współgra z absurdalnym zakupem helikopterów po 400 mln zł sztuka.

Dalej patrzący
piątek, 10 maja 2019, 10:21

Przy okazji: Nammo już zapowiada strumieniową APR 155 mm, która przy standardowym ładunku miotającym dla artylerii z lufą L52, da zasięg 150 km. Co poniekąd przekreśla sens obecnego zakupu HIMARS - [kupiono wszystkiego 270 GLMRS o zasięgu 70 km i 30 ATACMS o zasięgu 300 km - te ostatnie są gorsze od rakiet taktycznych Grom-2 z Ukrainy {480 km zasięgu}, nie mówiąc o południowokoreańskich balistycznych HM-2C o zasięgu 800 km, czy manewrujących uskrzydlonych HM-3C o zasięgu 1500 km]. Na razie dla strumieniowych Nammo naprowadzanie na GPS, ale żaden problem [prócz zamówień i integracji] z naprowadzaniem półaktywnym. Oczywiście podświetlenie laserowe musiałoby być z wysuniętych szybkich manewrowych dronów, a dokładniej - rojów dronów, dokonujących sieciocentrycznego pozahoryzontalnego rozciągnięcia kontroli. Saturacja dronów [także wyposażonych w WRE i systemy C-RAM np. MHTK - i w kppanc NLOS dla stworzenia korytarza wymiatającego] - czyli sieciocentryczne rozciągniecie C4ISR i zniszczenie do 150 km podstawy operacyjnej nieprzyjaciela. I to tylko Krabami i Krylami - operującymi pod przykryciem A2/AD Tarczy Polski. W TAKICH warunkach - w zupełności dla nas dostępnych technicznie i organizacyjnie - niestraszna 1 Armia Pancerna Gwardii z Białorusi - a pierwszy ruch Rosji - i zajmujemy Kaliningrad po pełnej likwidacji jego aktywów bojowych. Co powinno być non-stop sygnalizowane w komunikacji strategicznej względem Kremla.

Albercik
piątek, 10 maja 2019, 18:14

Wcale niegłupio kombinujesz z tymi rojami dronow, ale jak wiesz nasz MON dla swej sztandarowej inwestycji czyli WOT zakupił aż ...12 dronów!! Zatem nawet przy pełnym ich wykorzystaniu "roju" z nich nie stworzą! Do twojej w sumie bardzo realnej koncepcji MON nie dorośnie nawet przez następne 10lat!!! Nammo 150 km nie przeszkadza wcale Himarsowi, ale byłby na pewno jego świetnym uzupełnieniem, a gdyby faktycznie dostał jeszcze naprowadzanie, mmm! Ale znów na pewno wiesz że np. MON uważa za całkowicie zbędne posiadanie nie tylko np. naprowadzanych Accularow 122mm , ale nawet polskich Feniksów o zasięgu 42 km, gotowych do produkcji seryjnej od paru lat!! Więc nawet najsłuszniejsze twoje koncepcje będą głosem wołającego na puszczy. Bo nasz MON teraz pewnie rozpisze bardzo "pilny" przetarg na nowe ... skarpety!!! Bo oni akurat takie mają priorytety!! Co jednak robi w MON skądinąd przecież niegłupi dotąd minister??? Bo w porównaniu t z nim to zakupy Macierewicza : choćby Warmate, Pilice i Poprady - tu okazują się jednak krokami milowymi.

Marek
niedziela, 12 maja 2019, 14:23

Jeżeli prawdą jest to, że chcąc mieć Feniksy musielibyśmy pozbyć się amunicji kasetowej, MON słusznie czyni odwlekając ich zakup do czasu aż francuski monopol na silniki wygaśnie.

wqrwer
piątek, 10 maja 2019, 12:49

Problem jest w tym, że w Polsce, wśród decydentów (zarówno państwowych jak i biznesowych) króluje tzw myślenie towarzyskie (jak zachować dobre relacje), a więc na decyzje wpływają w zbyt dużym stopniu kontakty towarzyskie. W zbyt małym stopniu myślimy systemowo oraz za mało myślimy przewagami (jak zdobyć przewagę, jak wygrać grę).

Zawisza_zielony
piątek, 10 maja 2019, 10:18

Krytyka dobrej zmiany na defence24 ... niebywałe. Bardzo dobry artykuł z uwagi na treść i poruszaną problematykę.

robertpk
piątek, 10 maja 2019, 09:57

Pytanie : Pan Minister Macierewicz skutecznie zatrzymał proces wyboru systemów rozpoznawczych obecny Pan minister - dzielnie kontynuuje proces osłabiania polskiej armii i przemysłu.

Extern
niedziela, 12 maja 2019, 20:44

AM zatrzymał wybór tych rozwiązań w których PGZ miał jakąś szansę konkurować. No tak ma, bo "dobra zmiana" to socjalistyczna sanacja 2.0, więc tak samo jak poprzednicy nie ufają prywatnemu biznesowi. Ale np. kupił Warmate którego PGZ i tak nie miał w planach robić. Gdyby było inaczej to i tamtego przetargu na 100 zestawów dronów uderzeniowych by nie było.

robertpk
środa, 22 maja 2019, 00:19

Antoni M. "kupił" Warmate bo PGZ nie miał (i nie ma) w ofercie żadnego systemu rozpoznawczego w fazie produkcyjnej. ...A pieniądze trzeba było wydać przed końcem roku budżetowego. Antoni M. wstrzymał 13 z 14 kluczowych programów modernizacji armii. programu Regina nie udało się zatrzymać, pozostał jednak mało użyteczny - bez systemów rozpoznawczych i dowodzenia.

Matt
piątek, 10 maja 2019, 09:49

Oby nie było jak z "Łosiem" i "Wilkiem" przdd WWII

Marek
niedziela, 12 maja 2019, 14:26

A co niby chciałbyś zrobić z "Wilkiem", do którego nie było silników?

Praktyk
piątek, 10 maja 2019, 09:41

Po pierwsze artykuł wyraźnie promuje jedną firmę. Po drugie te drony kupione i będące na wyposażeniu o zasięgu 20 km to chyba żart przy współczesnym polu walki bo taki wylot jednorazowy i co koniec połowa nie wróci do bazy- zasięg powinien być ok 70 km co daje w praktyce ok 50-60 km. Po trzecie nie można wszystkiego na raz bo nikogo na to nie stać. Jeżeli planowane są jak widać zakupy kolejnych helikopterów bojowych i F35 to to jest priorytet. Po czwarte to dobrze, że wreszcie MON blokuje informacje do prasy o zakupach bo to nie jest zabawa w piaskownicy. Informacje o szczegółach zakupu i wyposażenie nie mogą tak sobie być rozpowszechniane. Tak robi armia każdego kraju.

Alois
piątek, 10 maja 2019, 18:20

Daruj sobie psioczenie obok tematu. Drony o zasięgu nie 20 a 30 km kupiono w 2013 (!!!) i to dla Goździków i Dan , znasz ich zasięg?? Więc zamilcz. Na raz? Drony rozpoznawcze powinny być kupione na raz!! A kupiłbyś samochód bez kierownicy??? Bo kupiono świetny skuteczny system zautomatyzowany bez "kierownicy" czyli rozpoznania. Nadążasz?? A koszt dronów dla np. Krabów to "pikuś" przy kontrakcie za 4.5 miliarda PLN. Więc coś głupio kombinujesz!!

Stefan
piątek, 10 maja 2019, 13:26

Proponuje jeszcze raz przeczytać artykuł ze zrozumieniem a potem zarzucać promowanie. Autor pokazuje, że jest system który działa i może przynieść korzyść wojsku a którego się nie kupuje bo chce się wyeliminować z rynku. W zamian kupuje się sprzęt z PGZ-a który nie spełnia warunków ale jest 3x droższy. Czy pisanie o patologii to rzeczywiście jest lobbowanie na korzyść firmy? Dziś firmy prywatne tworzą ok. 70% budżetu Państwa. PGZ jest między innymi dotowany z podatków od WB, które w formie podatków trafiają do budżetu. Jednocześnie WB eliminuje się z przetargów dla wojska a PGZ wyciąga rękę po kolejne 2 miliardy złotych dotacji.

CdM
piątek, 10 maja 2019, 13:06

Czy ty kupiłbyś nowy, drogi samochód, a następnie nie dokupił do niego paliwa, bo to nie priorytet? A taką mamy właśnie sytuację z Krabami, czy NDR-em - duże możliwości blokowane przez braki rozpoznania. Priorytetem powinno być to, co daje największy przyrost wartości bojowej w przeliczeniu na złotówkę, i to najlpiej przyrost szybki. A w obecnym stanie to jest właśnie ROZPOZNANIE do istniejących, już posiadanych, nowoczesnych systemów! Co do promowania jednej firmy. Gdyby było na stole rozwiązanie alternatywne, to proszę bardzo. Ale alternatywa w postaci PGZ jakoś nie działa. Droższa, o wiele dłuższa i wysoce niepewna.

Wolajacy o refleksje
piątek, 10 maja 2019, 09:22

Krótko mówiąc.. WB Electronic nasza "perła w koronie".. Państwo ma swoje udziały w tej firmie, a mimo wszystko chcą lobbyści głównie z PGZ ich wyciąć z rynku.. Liwiec, Topaz - 10 razy za mało ich w jednostkach.. bo antylobby z PGZ i MON... HIMARS jest nieefektywne.. bez naszej myśli technicznej.. dot. naprowadzania i rozpoznania obrazowego.. satelit do tego nie mamy tak jak U.S. Army.. słowa praktyka bezcenne.. reasumując Polacy nie gęsi i swoją dobrą technologię też mają..

Leszek
piątek, 10 maja 2019, 09:19

Znam informację która mówi że Liwce są niedopracowane i awaryjne. Może ktoś ma pewniejsze informacje

Olo
piątek, 10 maja 2019, 19:36

Wiem, wiem, Sputnik też tak pisał!! A znasz informacje, że jeśli nawet miewają awarie, to te radary MAMY?? A jak będziesz - jak MON - czekał aż staną się "bosko niezawodne" to NIGDY nie wprowadzisz NICZEGO na uzbrojenie!! Nigdy!!! Pasuje Ci to?? Czyżbyś uważał, że lepiej NIE mieć latami niezbędnego sprzętu niż mieć kilkanaście czy kilkadziesiąt sztuk dajmy na to w niedopracowanych wersjach?? Bzdura!!!

taka prawda
piątek, 10 maja 2019, 18:08

Liwce to wciąż demonstratory bo Radwar nie dostał finansowania i każdy egzemplarz jest skaładany z innych części, w ten sposób firma próbuje robić badania i rozwój.

Olo
sobota, 11 maja 2019, 02:02

Nonsens! Skoro w WP mamy już 10 sztuk to jakie demonstratory??? Chyba tylko ktoś niespełna rozumu nie mając perspektyw (więc może poprzednie MON coś więcej im obiecało?) budowałby aż 10 demonstratorów?? Jeden może dwa to tak, ale dziesięć??? Powtórzę - nonsens!!!

Covax
poniedziałek, 13 maja 2019, 08:42

Semantyka, "Radary Liwiec zakupione przez SZRP to seria wdrożeniowa, pozwalająca dopracowac optymalną konfiguracje" teraz zadowolony Panie olo

hermanaryk
piątek, 10 maja 2019, 13:18

Sprzęt o takim stopniu skomplikowania nie może być bezawaryjny - czysta statystyka. A że Liwiec ciągle jest udoskonalany/dopracowywany, to bardzo dobrze. Teraz ma np. dostać antenę ścianową AESA i to może być powodem, że na razie nie ma zamówień.

Ok bajdur
piątek, 10 maja 2019, 08:59

Nie tylko ta polska prywatna firma wali głową w mur. Podobnie jest z producentem Jaśmina i innymi. Chociaż na rynku są światowej klasy produkty prywatne, to są blokowane.

mobilny
piątek, 10 maja 2019, 08:58

Zakup Topaza i Liwca jest nie na rękę obcym koncernom które prowadzą wojnę z tym co Polskie. Wystarczy popatrzeć na tzw. Modernizacje. Atmosfera wokół zakupów jest wyraźnie antypolska

Albercik
sobota, 11 maja 2019, 02:08

To na pewno nie to! Zakupy u Amerykanów to tylko kupowanie sobie ich przychylności w kwestii np. FORT TRUMP!! Jak nic w ten oto prymitywny sposób PiS "zachęca" USA do większego zainteresowania Polską! I dlatego płacimy Amerykanom bez słowa tyle ile zechcą, bo ich obecność tutaj jest bezcenna!! Natomiast wykluczanie wszelkich prywatnych polskich firm ma szerszy kontekst ocierający się o sabotaż dobrych rozwiązań na zmianę z chęcią utrzymania przy życiu ledwie dyszącej PGZ!!

Extern
piątek, 17 maja 2019, 16:45

Takie kupowanie przychylności w ten sposób to niestety sposób dla słabych krajów na których USA nie zależy. Praktycznie patrząc to skoro USA chcą abyśmy dla nich robili za zderzak dla Rosji to oni powinni nas opłacać a nie odwrotnie,

Dumi
piątek, 10 maja 2019, 08:58

TOPAZ jest zagrożony, że zostanie zdominowany przez amerykański system. To tym bardziej relane, że więcej pieniedzy na modernizację wydajemy w USA a nie w Polsce...Niebezpieczeństwo zaczyna się od Himarsa, w którym nie będzie polskiego TOPAZA...

Lord Godar
niedziela, 12 maja 2019, 15:03

Już dawno temu pisałem o tym w komentarzu do artykułu , jak jeszcze zastanawiano się co wybrać do Homara . Pisałem wtedy , że o ile nie zabezpieczymy sobie możliwości podpięcia /zainstalowania TOPAZA w tych systemach uzbrojenia , to grozi nam wprowadzenie boczną furtką amerykańskiego , przestarzałego na obecną chwilę już systemu kierowania ogniem . A następnie uzależnienie od nich , bo te systemy zostaną poddane wymianie i będziemy kupować za ile nam zaśpiewają bez dyskusji , a technologii i dostępu do oprogramowania nie dostaniemy . Jest to bardzo realne , ponieważ TOPAZ to przede wszystkim Goździki , Dany , które nie mają długiej przyszłości w naszej armii , więc z czasem będzie ich mniej i ktoś może stwierdzić , że to system "wychodzący" z naszego wojska , a lepiej być "kompatybilny" z NATO ( czytaj : USA) . I znowu cofniemy się w rozwoju , uzależniając od innych ...

co z tym MON-em ???
piątek, 10 maja 2019, 08:27

Jak dla mnie to już jest JAWNA DYWERSJA !!! Takim rozwiązaniem jest z całą pewnością system rozpoznania i kierowania ogniem artylerii. I trzeba mówić o systemie, ponieważ w jego skład wchodzą polskie drony FlyEye, polski system kierowania ogniem TOPAZ i polski radar LIWIEC. MON – pomimo ogromnych potrzeb jednostek artylerii – nie planuje pozyskania tych systemów. Bez odpowiedniego rozpoznania polskie działa, moździerze i wyrzutnie, w tym zamówione Kraby czy Raki, będą niemal bezużyteczne na polu walki. Producent FlyEye opracował wersję o zasięgu zwiększonym do 50 km, ale wprowadzono ją na razie – w niewielkiej liczbie (3 zestawy, 12 dronów) – tylko do Wojsk Obrony Terytorialnej.

Jaksar
piątek, 10 maja 2019, 08:04

to nie amerykański sprzęt więc MON go nie kupi...czekają na propozycje USA, system z półki !

Albercik
piątek, 10 maja 2019, 05:37

Znakomity artykuł! Znakomite podsumowanie. Dziękuję autorowi!!! Niestety potwierdza to czyjąś prezentowaną na Def24 konkluzję o tym, że ktoś w MON skutecznie osłabia nasze zdolności obronne. Proste przykłady to np. nieodpowiednie radary kupione dla NDR i nierozwiązywalny niby brak rozpoznania poza-horyzontalnego. Kompletny niedosyt w armii - mimo wystarczajacej krajowej podaży - BSL! Zakup ulepszonych FlyEye dla WOT zamiast dla artylerii!?!? Przecież to chore!! Kompletne wieloletnie zacofanie w zakresie najlżejszej broni ppanc. czyli granatników ppanc. !!! Sumarycznie z resztą ujmując - wobec absolutnej przewagi potencjalnego agresora w sprzęcie pancerno-zmechanizowanym - CAŁKOWITE rozbrojenie naszego wojska w środki zwalczania tegoż- Spike od ponad 10 lat nie zintegrowany i wożony "na pace" ??? Całkowity brak skutecznej amo ppanc dla Leonów i teciakow, brak jakichkolwiek ppk na śmigłowcach- ale MON ma się dobrze? Do tego wieloletnie utrzymanie w linii całkowicie nieskutecznych "malutkich" na BRDM-ach. NIE planowanie dla Krabów /Raków amo typu Bonus/Strix, skuteczne opóźnianie wdrożenia systemu minowania narzutowego Kroton/Baobab. A MON nie potrafi (może NIE chce) kupić nawet terenówek dla WP???? Hełmów czy kamizelek - kupując za to kuchnie polowe- wg kogo w MON były one ważniejsze??? Rozumiem też TERAZ dlaczego NIE kupujemy Kryla!!! Z nowoczesną amunicją bardzo by nas wzmocnił przy zastosowaniu Topaza. Nawet zakup tego dywizjonu Himars - pospieszny, do tego z tym starym niekompatybilnym z niczym AFADTS!! Po co?? W skali zjawiska więc - to NIE może być tylko przypadek! Jesteśmy celowo i w sposób systemowy osłabiani , bo absolutnie nie uwierzę , że mogą to być tylko efekty ignorancji czy niekompetencji w IU/MON. Przecież jak widać KAŻDY zakup ma jakieś wady obniżające efektywność danego programu. W szczególności w obszarze zwalczania czołgów!! Nie wyobrażam sobie , by CAŁY ten nasz IU był obsadzony jakimiś niedouczonymi pseudo-fachowcami!!! Poza tym ktoś niższego szczebla może popełnić jakiś jeden czy drugi błąd, ale jest tam chyba jakiś nadzór? A tu akurat widać , że WSZYSTKO "w czambuł" ma jakies braki, niedociągnięcia i opóźnienia !!! A to już nie może być przypadkowe! W żaden sposób !! A ponieważ trwa to od lat (np 10 lat integrowania Spike, ile lat Mi24 lata bez ppk?), znaczy że robi to ktoś dobrze osadzony w strukturze IU/MON. A to naszemu wojsku bardzo źle wróży!!

Lord Godar
niedziela, 12 maja 2019, 15:04

Taką mamy armię , jakie jest myślenie polityków i wojskowych za nią odpowiedzialnych ...

ROBERT T.
piątek, 10 maja 2019, 02:00

ODPOWIADAM- Brak kompetencji decydentów i gestorów.

Arek
piątek, 10 maja 2019, 01:54

Ja od jakiegoś czasu mam wrażenie, że zakupy dla armii zostały mocno zredukowane czy nawet zamrożone. Nie licząc zakupu kilku helikopterów dla policji i specjalistów. A tak to coś się mówi o modernizacji, zakupach, ale suma summarum nic z tego nie wynika no, ale mówić fajnie jest i w tv fajnie się chwalić, że będziemy mieć F-35.

Były
piątek, 10 maja 2019, 01:52

Wojsko do parad i deFilad ?

skiud
piątek, 10 maja 2019, 01:10

Bo w ... są ludzie dbający bardziej o wizerunek własny, partyjny niż o właściwe załatwienie sprawy zakupów modernizacyjnych. Bo bardziej medialne dla ludu jest 120 Krabów, 64 Raki lub tym bardziej Patrioty i Himarsy od Amerykanów, niż kilkanaście radarów, lub 3 zestawy bezzałogowców( większa część ludu myśli w tym momencie o 3 szt. samolocików) od jakiejś polskiej prywatnej firmy. Prędzej by wysłali do niej CBA dla zrobienia afery, niż ludzi po dodatkowy sprzęt dla artylerii. Ciekawe czy została zakupiona właściwa ilość ammo do tych Krabów, bo do Raków wiadomo "robi się"... Taka bylejakoś - temat odhaczony, w telewizji przemówienie było, teraz idziemy napić się szampana... Brak kompleksowego podejścia, ciągłości działań, pragmatyzmu, brak kontroli, chaos.

Wesołek
piątek, 10 maja 2019, 14:29

Nie ma żadnej sensownej amo - do niczego. Poza gotowymi już, ale wciąż nie zamawianymi przez MON Feniksami. A wszystko inne właśnie "się robi" i jak wiemy to pooooootrwa. A tego czego się nie robi , a co by się przydało, to się nie kupi np. za granicą bo albo ...nie , albo bo "przecież sami możemy to opracować w PGZ" ha ha ha!!!

ekonomista
piątek, 10 maja 2019, 01:05

Ktoś bardzo pilnuje by Polska nie stała się konkurentem.

Extern
piątek, 10 maja 2019, 12:58

Raczej ktoś bardzo pilnuje aby Polska nie miała własnej świadomości a więc i samodzielności operacyjnej. Konkurent na rynku zbrojeniowym i tak by był z nas żaden.

Marek
niedziela, 12 maja 2019, 14:33

Niestety też tak to widzę.

krisss
piątek, 10 maja 2019, 00:42

Jak się czyta takie rzeczy to ręce opadają :) Czy naprawde nie można zidentyfikować tych blokujących??? Przecież ktoś z imienia i nazwiska podejmuje decyzje że nie kupujemy więcej Liwców czy dronów :)

mc.
piątek, 10 maja 2019, 00:16

Świat się zmienia, technika się zmienia, ale ludzie się nie zmieniają. Cytat poniższy dotyczy łączność, nie było wtedy środków rozpoznania artyleryjskiego, ale świetnie oddaje podejście "wojskowych" do tego typu tematów. Piłsudski bywał wulgarny, ale... niestety miał rację. "Wojskowi" są niereformowalni. Cytat Józef Piłsudski, 1929 rok: "Łączność w wojsku podczas wojennych wypadków jest taką samą bronią jak armata, karabin maszynowy, jak kuchnia polowa, jak wóz amunicyjny kompanji. (…) Bez łączności bowiem nie ma i być nie może skoordynowanej pracy wojska, nie ma złączenia wysiłków krwawych żołnierza dla odniesienia zwycięstwa i krew ludzka leje się darmo, leje się niepotrzebnie, tak jak w jakiejś awanturze karczemnej bezcelowe i bez żadnej korzyści dla celu postawionego wojska szukania zwycięstwa nad nieprzyjacielem. Dlatego też powtarzać zawsze będę, że lepsza jest dobra łączność niż armata, niż karabin maszynowy, niż kuchnia polowa i wóz amunicyjny. Moje określenie, które stale przy grach wojennych powtarzam jest, że wojsko bez pracy nad łącznością staje się zwyczajną dziewką publiczną, szukającą awantur miłosnych po różnych lasach i pagórkach, bez żadnej korzyści dla wojny oprócz zadowolenia rozdziwaczonej pindy. (…) W doświadczeniu z ubiegłej wojny, gdzie byłem zwycięskim Naczelnym Wodzem, wyniosłem smutne wrażenia, że wojska, któremu dowodziłem nie tylko nie robiły i nie czyniły łączności, ale starannie od niej uciekały, tak jakgdyby się lubowały w stanie owej ladacznicy z rozdziwaczonym organem płciowym. (…) Wszystkie doświadczenia wojny z początku 1914 roku, które przestudjowałem, wskazują wyraźnie i jasno, że jazda nie uważała nigdy za stosowne trzymać łączność z kimkolwiek na świecie oprócz sama z sobą, była zatem ideałem wymarzonym tej dziewki publicznej, czyniącej awantury miłosne po różnych kątach bez celu i potrzeby. Wobec tego zaś, że nasza jazda jak dotąd za najwyższą tradycję uważa byłą jazdę rosyjską, która była najwybitniejszą przedstawicielką tego kurwiarskiego kierunku, (…) będę więc musiał obmyślić prawdę o łączności dla jazdy zupełnie ad hoc, zupełnie specjalnie, bez łączenia jej z prawdą o łączności w reszcie wojsk."

df
piątek, 10 maja 2019, 00:14

to brzmi jak absurd ale dodam tylko że polska obecność w NATO bardzo mocno ogranicza zdolności modernizacyjne WP jeśli połączymy to z upolitycznianiem zakupów uzbrojenia i wydawanie większości środków za granicą zamiast na zbieranie owoców polskiego B+R to przekłada się to na bardzo duży spadek w rankingu GFP z 18 na 24 miejsce w ciągu ostatnich 4 lat. Dogania nas Ukraina .. co nie powinno dziwić widząc ile wsparcia technologicznego i środków Polska zaangażowała w pomoc wschodniemu sąsiadowi

Łodzianin
piątek, 10 maja 2019, 16:58

Jakich środków i wsparcia technologicznego Polska udzieliła Ukrainie? Porposze o korekty.

Covax
poniedziałek, 13 maja 2019, 08:46

https://www.defence24.pl/amunicja-naprowadzana-laserowo-czy-polski-bog-wojny-pozostanie-slepy

Wojciech
piątek, 10 maja 2019, 00:12

IU to najbardziej wydajna i zasłużona jednostka sabotażowa armii FR. Coś jak "czerwona orkiestra". Wszyscy powinni dostać od Putina honorowe obywatelstwo Rosji i domy na Krymie. Nikt, nigdy nie zrobił tyle dla zlikwidowania polskich zdolności militarnych co IU.

df
piątek, 10 maja 2019, 00:04

MON kupuje sprzęt by dać zarobić spółkom skarbu państwa a nie wzmocnić zdolności obronne Wojska Polskiego. Dużo w tym polityki. WP ma być komplementarne w stosunku do sojuszników, to oni zapewnią rozpoznanie stąd powolne wygaszanie polskich SKO. Tak samo własne rozpoznanie to presja na budowę amunicji kierowanej większego zasięgu a to oznacza np. możliwość stosowania amunicji kasetowej na którą nie zgadzają się sojusznicy. Im dłuższy zasięg polskich środków ogniowych tym bardziej potrzebne polskie rozpoznanie a to narusza komplementarność WP w relacji z głównym sojusznikiem. I tak koło się zamyka .. Topaz przeraził prognozowanymi zdolnościami a najlepiej by spółki skarbu państwa zarabiały, związki były zadowolone tak samo jak główny sojusznik.

Covax
poniedziałek, 13 maja 2019, 09:10

Panie df: Musze sie nie zgodzic z połową Twej opini. Ten artykół jest swietnym przykładem synergi PGZ i WBE. Topaz + Liwiec, czy HSW + WBE Rak, Krab, ZSSW 30. "Zwiazki zawodowe" są wkur....tym co sie dzieje bo wbrew pozora PGZ też ma "cieńko" za obecnego monu. To co mariusz&co mówi i podpisuje w swietle kamer to jedno a to co zamyka w zaciszu gabinetu to drugie. Nawet mityczny przepłacony Orlik i PGZ19 zdycha w ciszy. Mariusz&co dba tylko o "Polskie firmy" jak Polskie zakłady lotnicze mielec , czy wsk świdnik wel z cienia koszerni dawcy technologi dla PGZ19. "Żeby nie było niczego" dewiza obecnego MON. Teraz powoli wychodzą rożne smaczki i mam nadzieje ze przed wyborami wybije szambo...

Wawiak
czwartek, 9 maja 2019, 23:58

To jest jakaś paranoja... może powinien tym się zająć kontrwywiad???

hermanaryk
piątek, 10 maja 2019, 13:10

Ponoć właśnie dlatego, że sprawą zajął się kontrwywiad, zakupy w WB Electronics czynione są tak ostrożnie. Dlatego też państwo zakupiło akcje tej firmy - żeby mieć wpływ na to, kto w niej pracuje.

jurgen
piątek, 10 maja 2019, 19:40

zgadza się

Zbigniew
czwartek, 9 maja 2019, 23:53

Od polskiej prywatnej firmy WB kupujemy niechętnie? Ale od amerykańskich skwapliwie, nawet gdy nie równają się poziomem? Czy Sejm nadzoruje MON?

Arek75
czwartek, 9 maja 2019, 23:53

Niepokojące pytanie, na które nasuwają się 2 bardzo niepokojące i groźnie brzmiące odpowiedzi: 1 - niekompetencja, 2 - działanie czynników zewnętrznych

konkretny
czwartek, 9 maja 2019, 23:47

Fajnie że tradycja zaprzepaszczania szans ma się dobrze i żaden ustrój nie jest w stanie tego zmienić. "A to Polska właśnie "...

Sowa bez przyjaciół
czwartek, 9 maja 2019, 23:41

“Trudno wyjaśnić dlaczego się tak dzieje” Otóż nie trudno. Jeżeli polski minister obrony narodowej decyduje, że tylko spółki skarbu państwa moga dostarczać sprzęt do WP wiedzac, że polska spółka prywatna ma działający, wdrożony i lepszy sprzęt niż Rosjanie to pozostaje pytanie kto na tym zyskuje. Qui bono?

Marek
niedziela, 12 maja 2019, 14:37

Skoro państwo zakupiło akcje WB, to chyba nie na tym rzecz polega.

xiom
czwartek, 9 maja 2019, 23:40

Brawurowe tezy i do tego jednostronne. Brak stanowiska i argumentów MON - a na pewno są takie. Wartość agitki.

PGA
czwartek, 9 maja 2019, 23:36

Śledząc od dawna to, co się dzieje w wojsku w bardzo wielu obszarach, jedyne wytłumaczenie, jakie przychodzi mi do głowy, to głęboka infiltracja struktur wojskowych i politycznych odpowiedzialnych za obronność przez agenturę obcych państw.

As
czwartek, 9 maja 2019, 23:33

Czy Amerykanom tak trudno zrozumieć, że nasz system jest budowany na potrzeb defilad w wąskiej uliczce, a nie faktycznych potrzeb obrony?

Olo
czwartek, 9 maja 2019, 23:28

Wojsko go nie kupi, bo Amerykanie zabronili.

Sssssss
czwartek, 9 maja 2019, 23:01

Też tego nie rozumiem co się u nas wyrabia z artylerią. Mamy wszystko co potrzeba by mieć bardzo nowoczesną i silną artylerię a mamy ślepą z małą ilością amunicji. To wygląda tak jak pan napisał na robienie zakupów pod parady, a reszta nieważna bo z tego już głosów nie ma. Lepiej, my mamy możliwości bardzo wyprzedzić Rosję w rozwoju artylerii i asymetrycznie nią blokować ich siły zbrojne. Tak jak to oni od dawna robią, jak w czymś odstają od np NATO to szukają "obejścia na innym kierunku" by zablokować przewagę. My mamy możliwości zablokować ich przewagę pancerną i bomble antydostępowe rozwojem naszej artylerii do której mamy bazę naukową i przemysłową.

ewqewqrwer
piątek, 10 maja 2019, 12:14

Popieram, zamiast filozofować, należy wdrażać to co jest i działa, tym bardziej, że to są stosunkowo małe pieniądze. Tak naprawdę można by to było zrobić z końcówek budżetowych.

Taka rzeczywistość
czwartek, 9 maja 2019, 22:50

Ponieważ ktoś od dawna pilnuje, żeby tutaj nic nie było. A jeśli coś się pojawi to ma być niekompletne. To samo jest z systemem awansu w wojsku. Z cywila przyjmują byle kogo, a jeśli żołnierz zawodowy chce być podoficerem lub oficerem to wymagania są ogromne albo mało miejsc... zawsze jak największe kłody pod nogi. Szeregowy musi mieć 6 z opinii, wysportowany jak małpa i oczywiście musi mieć "poparcie". A z cywila na podoficerów przyjmują po jakichś śmiesznych kursach i byle kogo. Czy w związku z tym morale w wojsku będzie wysokie???

piątek, 10 maja 2019, 17:00

Chciałbyś pójść do doktora po studiach czy pielęgniarki po kursach?

don king
piątek, 10 maja 2019, 15:26

Nie wiesz nic o kadrach. Awansując dobrego szeregowego wojsko TRACI dobrego szeregowego a zyskuje...jeszcze nie wiadomo kogo bo twoja tożsamość na nowym stanowisku nie jest ukształtowana. To takie nainwne myślenie, że z najlepszego piłkarza będzie najlepszy trener. Bzdura. To są dwie zupełnie inne tożsamości. Poza tym wojsku nie brakuje generałów. Pozdro

Szkoda gadać...
piątek, 10 maja 2019, 02:02

Jako student jestem członkiem projektu "Legii Akademickiej" i jak patrzę na podejście 95% "zainteresowanych" tematem i myślę, że będą mieli dosłownie za darmo stopień kaprala, to aż mi czasem wstyd w tym uczestniczyć i głupio się przyznać przy kolegach w regularnej służbie...

piątek, 10 maja 2019, 16:40

Jako studenci za darmo będą przecież podchorążymi

BadaczNetu
czwartek, 9 maja 2019, 22:23

Warto by może coś więcej napisać o tym, co sądzą o tych rozwiązaniach nasi żołnierze. Bo to to wygląda na kryptoreklamę WBE opartą na jednej opinii amerykańskiego oficera.

senek
piątek, 10 maja 2019, 10:37

Tak masz rację.Liwce też wyciągnięto z krypty WBE! Przypadek nie sądzę. Jantoś Migdał nie wrócił.

Podbipięta
piątek, 10 maja 2019, 08:08

Ano naciągane to bardzo ..I jak zwykle nie uwzględniono w analizie systemu Bar.. ale to już Teldat a nie WB...Nie tylko radary i drony mają wpływ na skuteczność prowadzonego ognia Szanowny Autorze.

Leon
piątek, 10 maja 2019, 14:16

Bzdury waćpan prawisz. Jaśmin od Teldaty jako system zarządzania polem walki jest to dokładnie kolejny przykład na odwlekanie i nie-zamawianie przez MON dobrych rozwiązań typu... Rosomak WD. Jeśli zaś myślisz o JFSS Jaśmin to czy jest on tak spójny i ukompletowany jak Topaz i czy już jest zainstalowany na ponad 500 pojazdach artylerii? Chyba jednak nie! Więc nie stanowi odniesienia do negowanego przez ciebie Topaza. Może wyjaśnij zatem co w artykule jest "naciągane"? I dodatkowa uwaga: autor nigdzie nie pisze - co ty mu wprost zarzucasz- że "tylko drony i radary". Oj, nieładnie, nieładnie!!!

Alois
piątek, 10 maja 2019, 04:51

Po pierwsze Topaz już jest jako pełny system. Jedyny istniejący , jak widać działający, i perspektywiczny. Twój komentarz nt krypto reklamy jest śmieszny i niepoważny skoro nie ma on na dzień dzisiejszy żadnej konkurencji. Jeśli jest wdrozony na kilkuset pojazdach nie wymaga reklamy, za to śmiertelnie groźne jest niekontynuowanie go na najskuteczniejszych naszych środkach ogniowych typu Krab/Rak. Z czym niby w ramach oceny mieliby go porównywać nasi żołnierze, z "namiotowym" powolnym z lat 90-tych AFADTS??? Daruj sobie! Dobre jest pytanie kto w MON i po co blokuje rozwój Topaza w wojsku polskim??

Tadeo
piątek, 10 maja 2019, 01:24

Dlaczego Nas ciągle boli sukces polskich firm? Nie ma dla mnie znaczenia czy to WB , PGZ czy inny podmiot. Dlaczego wstydzimy się i szydzimy z tego co polskie i dobre?

dasfsdafds
piątek, 10 maja 2019, 12:11

To typowe kolesiostwo, i doktrnerstwo w stylu nie będę kierował pieniędzy do prywatnej spółki bo mam umowę z partyjnymi kumplami z PGŻ, którzy mi naobiecywali, ze zrobią niewiadomo co, chociarz na razie jeszcze nic konkretnego nie mają. Brak tu podejścia systemowego, traktowania artylerii jako systemu, a nie jako zestawu środków ogniowych.

Ukulele
czwartek, 9 maja 2019, 22:14

NA RAZIE nie kupi, niektórzy chcieliby wszystko naraz

Marek1
piątek, 10 maja 2019, 10:36

Nie bredź człowieku, uzupełnienie ewidentnych braków w syst. rozpoznania to są koszty relatywnie b. niewielkie w porównaniu ponad 11 mld w budżecie MON. A to twoje "na razie" oznacza brak rozpoznania dla artylerii co najmniej do 2026r. A wystarczyło np. skierować te 200 mln PLN z budżetu MON dorzucone dla emerytów na zakup śr. rozpoznania ...

piątek, 10 maja 2019, 17:05

Wara od emerytów!

Harry 2
piątek, 10 maja 2019, 02:19

Już nie kupi LIWCA bo kasa pójdzie na Wisłę, HOMARA, F35 i inny sprzęt made in USA.

Marek
niedziela, 12 maja 2019, 14:41

F-35 mają być spoza budżetu MON.

Alik
czwartek, 9 maja 2019, 21:34

Ale radary i małe drony słabo prezentują się na paradach więc nie są potrzebne.

dropik
piątek, 10 maja 2019, 10:16

dokładnie. Po to kupiono himarsa który w tej wersji nie nadaje się do użytku. Na defiladę wystarczy. podobnie ze śmigłowcami, choć tych kupiono tak mało, że może ich nie starczy bo sie zepsują.

Bohun
czwartek, 9 maja 2019, 21:25

przecież wiadomo, że MON bardziej interesują związkowcy niż uzbrojenie żołnierzy

Covax
piątek, 10 maja 2019, 01:55

Zwiazkowcy amerykanscy chyba

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama