Amerykanie budują "niskokosztowy" dron uderzeniowy

14 lipca 2016, 09:39
Fot. Kratos

Amerykańskie siły powietrzne przeznaczyły 40,8 miliona dolarów na opracowanie taniego, szybkiego, bezzałogowego drona uderzeniowego LCASDS firmy Kratos.

Umowa zawarta przez laboratorium badawcze amerykańskich sił powietrznych AFRL (Air Force Research Laboratory) z firmą Kratos Defense & Security Solutions z San Diego w Kalifornii przewiduje wykonanie technologii potrzebnych do opracowania demonstratora taniego uderzeniowego bezzałogowego statku powietrznego LCASDS (Low-Cost Attritable Strike Unmanned Aerial System Demonstration). Suma przyznana obecnie (około 40,8 miliona dolarów) może zostać zwiększona o dodatkowe 100 milionów dolarów ze specjalnych funduszy rządowych przeznaczonych na rozwój technologii.

Firma Kratos Defense & Security Solutions wygrała ten kontrakt w postępowaniu, w którym wzięło udział siedem innych podmiotów. Nie było to jednak zaskoczeniem, ponieważ firma ta jest znanym producentem dronów wykorzystywanych w Stanach Zjednoczonych jako cele powietrzne.

Zgodnie z umową Kratos ma zaprojektować, dostarczyć, zademonstrować i przetestować rozwiązania technologiczne dla bezzałogowca LCASDS. Dodatkowym wymaganiem jest zidentyfikowanie technologii potrzebnych do przyszłych pokazów na samolocie oraz do wykonania latającego demonstratora.

Celem jest zbudowanie bojowego dronu LCASDS, który ma kosztować nie więcej niż 3 miliony dolarów w przypadku pierwszych stu sztuk i nie więcej niż 2 miliony dolarów przy większym zamówieniu. Dlatego jednym z wymagań jest jak największe wykorzystanie technik komercyjnych „z półki” COTS (Commercial-Off-The-Shelf) oraz otwartej architektury systemów pokładowych. Ma to nie tylko zmniejszyć koszty projektowania i produkcji, ale również ułatwić przeszłe prace modernizacyjne.

Bezzałogowiec LCASDS ma być przy tym zdolny do działania w promieniu co najmniej 2800 km (1500 Mm) z ładunkiem bojowym 227 kg (500 funtów) i latać z maksymalną prędkość 0,89 Mach. Dron ma być przygotowany do startu i lądowania bez lądowisk (np. start z wykorzystaniem katapult szynowych a lądowanie za pomocą spadochronów).

Założono również, jaka ma być odporność na przeciążenia, manewrowość (drony LCASDS mają być zdolne do wykonania manewru przeciwrakietowego), a nawet wpływ na środowisko. Bezzałogowiec ma być wykonany w technice stealth, a podstawowe uzbrojenie ma być przenoszone w komorach wewnętrznych. Komory te mają być przystosowane do podwieszenia minimum dwóch bomb GBU-39 (o długości 118 cm i ważące około 113 kg).

Amerykanie uważają LCASDS za system, który może całkowicie zmienić sposób działania na przyszłym polu walki. Zadania obecnie wykorzystywanych dronów są bowiem ograniczone do prowadzenia rozpoznania, nadzoru i wykonywania pojedynczych uderzeń – i to najczęściej podczas działania w pojedynkę. Odgraniczona jest przy tym szybkość i zwrotność, co powoduje, że na wykonanie misji potrzeba więcej czasu. Drony LCASD mają mieć o wiele większe możliwości, w tym zdolność do zestrzelenia innych samolotów: załogowych i bezzałogowych.

Pojawia się więc wizja bojowych, tanich dronów, które w dużych ilościach i na dużych prędkościach będą przenikały linie obrony przeciwnika tylko po to, by zrzucić precyzyjnie kilka bomb lub nawet samodzielnie uderzyć w cel. Co więcej bezzałogowce te nie będą potrzebowały lotnisk, co pozwala na rozproszenie całych eskadr tych statków powietrznych w terenie, które zakamuflowane czekałyby jedynie na sygnał do ataku.

Być może to właśnie dlatego nowy dron LCASD już jest określany jako tani, bezzałogowy samolot F-16.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 16
Reklama
antykorupcja i antymurzyńskość
czwartek, 14 lipca 2016, 10:09

No proszę! Taniej od naszych JASSM i to łącznie z opracowaniem! Ciekawe co Polska ufunduje USA zakupami Patriot?

Marek
czwartek, 14 lipca 2016, 14:09

Może i zgodziłbym się z tym, co piszesz, gdyby Amerykanie także dla siebie nie robili JASSMów i gdybyś tu na miejscu umiał zrobić te pociski taniej. Poza tym JASSMy są już dzisiaj, podczas gdy LCASDSów jeszcze nie ma i nawet sam Obama na razie nie jest w stanie przewidzieć czy i kiedy będą.

gosc
piątek, 15 lipca 2016, 02:27

Chinczycy juz dawno o tym mysla i realizuja. Amerykanie nagle sie obudzili jak sie dowiedzieli co planuja Chiny. Zmasowany atak tysiacami dronow na rozne cele. A majac w pamieci jak szybko(2 razy szybciej niz Airbus) Chiny stworzyly samolot pasazerski Y-20 to juz wiemy kto wygra ten wyscig.

Davien
piątek, 15 lipca 2016, 12:07

Po pierwsze Y-20 jest transportowcem, nie samolotem pasażerskim, po drugie do tej pory nie wyszedł ze stadium prototypu a rozwijają go od 10 lat. Po trzecie gros problemów z A400M, bo chyba o to ci chodzi był związany z nowoczesnymi silnikami, a Chińczycy kupili po prostu stare silniki D-30 od rosjan, korzystali tez z planów Ił-76MD i jego elementów konstrukcyjnych. A400M trzy lata po oblataniu wszedł do produkcji Y-20 nawet nie wiadomo czy bedzie produkowany a oblatano go w 2013r. , więc raczej Chiny szans wygrac tego wyscigu nie maja.

[sic!}
piątek, 15 lipca 2016, 01:15

"Fail-Safe" Z tego co pamiętam to Sowieci wygenerowali własne komendy zagłuszające

WojtekMat
czwartek, 14 lipca 2016, 13:58

W czasie WWII latały podobnie wyglądające drony : V1.

Gość
czwartek, 14 lipca 2016, 13:24

Roje latających, szybkich, zwinnych robotów wykonanych w technologii stelth.....Urealniona fantazja zmieni sposób prowadzenia wojny. To dopiero początek

Afgan
czwartek, 14 lipca 2016, 20:05

I to jest w końcu dobra koncepcja. Szybkie, zwinne i działające w rojach uzbrojone drony, a nie poroniona koncepcja dronów klasy MALE, które wiszą na niebie niczym latająca tarcza dla obrony p-lotn. np. Predator czy Reaper. Polski przemysł jest w stanie opracować właśnie takiego szybkiego taniego uzbrojonego drona. Kilkaset takich maszyn wyszłoby znacznie taniej niż okręty podwodne z pociskami manewrującymi czy zakup kilkunastu F-35 a nawet F-15E, a potencjał odstraszający olbrzymi. To jest pomysł na prawdziwe "polskie kły" a nie "sztuczną szczękę". Brać się do roboty i opracować coś podobnego, bo czymś takim możemy Rosjanom zrobić duże "kuku" i czegoś takiego będą się realnie bali.

---
piątek, 15 lipca 2016, 02:13

A czy bomba E przypadkiem nie neutralizuje dronów w promieniu X kilometrów? Chyba jednak nie jest to zbyt pewny środek by służył za podstawę obronności - zbyt łatwo to zakłócić. Ale wiadomo, dziedzina się mocno rozwija, więc znaczenia nabiera.

patriota
piątek, 15 lipca 2016, 11:35

Z tego co czytam wpisy Forowiczów - to USA - NATO mają złom niezdolny do odparcia ataku Rosjan ? Czy tak to brzmi ?

Kosmit
czwartek, 14 lipca 2016, 10:44

Gdzieś obiło mi się o uszy, że Amerykanie rozważają wykorzystanie starych F-16 przerobionych na cele powietrzne przy przełamywaniu zaawansowanej obrony przeciwlotniczej. Zdalnie sterowane F-16 ściągałyby na siebie ogień, zmuszając wrogie stanowiska do ujawnienia się.

Pluton
czwartek, 14 lipca 2016, 15:16

Powinniśmy przynajmniej część naszych SU-22 przerobić na drony samobójcze do takich właśnie misji. Powinniśmy też wejść w miarę możliwości w posiadanie dronów samobójczych nie potrzebujących pasów startowych. Nasze lotniska są w zasięgu iskanderów a ruska OPL pokrywa znaczną część naszego kraju, więc podniecanie się klasycznymi samolotami nie ma większego sensu.

Willgraf
czwartek, 14 lipca 2016, 15:00

koszty lotu F16 w granicach 20-30 tys usd za godzinę lotu nie są nisko kosztowym użyciem dronów - zatem ten samolocik do tego się nie nadaje - rząd USA odchodzi od zamawiania czegokolwiek do latania u Lockheeda

współczesne realia
czwartek, 14 lipca 2016, 12:26

Tyle że po każdym wystrzale Rosjanie (to nie Arabowie), zmieniają pozycję i ustawiają zasadzki na cwaniaczków, którzy chcieliby zniszczyć baterię w jej poprzedniej pozycji a pokrycie na czas przegrupowania zapewniają kolejne redundantne baterie różnych pięter. Nawet "pozwalają" zniszczyć "poprzednią baterię" w postaci makiety, sfilmować to rozpoznaniu i poczekać na atak głównych sił przeciwnika przez "wyrwę" w rosyjskiej obronie... USA tak nie może, bo te Patrioty, NASAMS itp. nie są mobilne. Ponadto na takie proste cele ja QF-16 to Rosjanie w pierwszej kolejności będą zużywać zalegające im dziesiątkami tysięcy zabytki (po modernizacji) jak S-75 i podobne (jak najbardziej mogą być naprowadzane danymi z nowoczesnych radarów i sieci - Rosjanie zadbali o kompatybilność wsteczną i wszystkie ich zabytki mogą być naprowadzane przez współczesny sprzęt), które po modernizacji są dalej bardzo groźne, tylko niemobilne i bez możliwości zwalczania kilku celów na raz (rekompensowane ilością tych zabytków). A2AD to poważny problem dla USA.

Greg
czwartek, 14 lipca 2016, 11:22

QF-16 od jakiegoś czasu już są w użyciu zresztą mają zapas w jednej bazie

mc
czwartek, 14 lipca 2016, 10:29

Mam już dla niego nazwę: F/V-1

Tweets Defence24