Reklama

Amerykanie aktywują Siły Natychmiastowej Odpowiedzi (IRF)

4 stycznia 2020, 12:03
200101-A-JX242-786Y (1)
Fot. DoD, 2nd Battalion, 504th Parachute Infantry Regiment

W rejon Bliskiego Wschodu (strefa odpowiedzialności US CENTCOM) przybędzie w trybie nagłym dodatkowa grupa amerykańskich żołnierzy wojsk lądowych oraz specjalnych. Mająca być odpowiedzią na możliwe działania odwetowe ze strony Iranu po zabiciu przez Amerykanów gen. Kasema Sulejmaniego. Wraz z ok. 3 tysiącami żołnierzy z 82 Dywizji Powietrznodesantowej Departament Obrony miał właśnie wysłać do regionu także wzmocniony komponent sił operacji specjalnych.

Według anonimowych urzędników, na których powołują się obecnie amerykańskie media (np. „Stars and Stripes”), około 3 ooo żołnierzy z 82 Dywizji Powietrznodesantowej, na co dzień należących do 1st Brigade Combat Team, zostanie jak najszybciej rozmieszczonych w kilku miejscach rozrzuconych na całym Bliskim Wschodzie. Przypomnieć należy, że wydzielony element tej brygady, w sile około 750 żołnierzy, z 2. Batalionu 504 Pułku Piechoty Spadochronowej, przybył w ostatnich dniach do Kuwejtu. Była to amerykańska odpowiedź na rosnące zagrożenie ambasady Stanów Zjednoczonych w Bagdadzie. Teraz ma dojść do jeszcze szerszego zwiększenia obecności wojskowej w regionie.

Trzeba zauważyć, że obecne wzmocnienie, to już kolejny sygnał o eskalacji w relacjach amerykańsko-irańskich. W ubiegłym roku Departament Obrony Stanów Zjednoczonych podjął decyzję o przerzucie sił do regionu w sile około 14 000 żołnierzy. Wówczas miała to być pochodna irańskich działań wobec amerykańskiego bezzałogowego statku powietrznego (BSP), a także ataków na statki handlowe w rejonie Zatoki Perskiej oraz infrastrukturę krytyczną (przemysł wydobywczy) w Arabii Saudyjskiej.

Przy czym, wspomniana ówczesna dyslokacja obejmowała przede wszystkim wysłanie w sporny region lotniskowcowej grupy uderzeniowej US Navy, a także dodatkowych bombowców oraz myśliwców z zapleczem logistycznym oraz systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Obecne wysłanie 1. Brygady z 82 Dywizji Powietrznodesantowej wraz z operatorami sił operacji specjalnych wskazuje na zmianę specyfiki dyslokowanych na Bliski Wschód amerykańskich sił.

Oczywiście z racji specyfiki sytuacji w regionie oraz wysokiego prawdopodobieństwa irańskich ataków odwetowych nie wiadomo na, jak długo spadochroniarze z 82 Dywizji Powietrznodesantowej pozostaną na Bliskim Wschodzie. Według Sekretarza Obrony Stanów Zjednoczonych, Marka Espera, wzmocnienie sił w regionie (mowa o dyslokacji dokonanej jeszcze w toku ataków na ambasadę w Bagdadzie) będzie funkcjonowało do czasu uzyskania odpowiedniego stopnia bezpieczeństwa dla amerykańskich obywateli, placówek dyplomatycznych, etc.

Należy również zauważyć, że Departament Obrony nie wykluczył dodatkowych przemieszczeń wojsk na Bliski Wschód w najbliższej przyszłości. Pentagon zapewnił, że rozważane są zróżnicowane opcje działania i w razie potrzeby Amerykanie będą dostosowywali siły oraz środki do rozwoju sytuacji w regionie.

Trzeba też zauważyć, że spadochroniarze z 82 Dywizji Powietrznodesantowej mieli być zaalarmowani o możliwości szybkiej i szerszej dyslokacji na Bliski Wschód, już w toku niedawnych wydarzeń wokół ambasady w Bagdadzie. Zaś, w ich przypadku, istnieje możliwość przemieszczenia w rejon kryzysu, w okresie do 18 godzin, począwszy od samego podjęcia decyzji polityczno-wojskowej. Mówimy bowiem o części składowej US Army’s Immediate Response Force (Natychmiastowych Sił Odpowiedzi, bazujących na strukturach nie tylko samej 82 Dywizji, ale szerzej XVIII Airborne Corps). Żołnierze z 82 Dywizji Powietrznodesantowej już wielokrotnie w historii swojej jednostki pokazywali zdolności do szybkiego przemieszczania się i niemal natychmiastowego wchodzenia do działań na wybranym teatrze operacji. Przy czym, zauważa się, że do aktywacji tych formacji, w takim układzie, doszło po raz pierwszy od 2010 r., a więc operacji na Haiti po silnym trzęsieniu ziemi.

JR

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 26
Reklama
Desantowiec z Płocka
wtorek, 7 stycznia 2020, 14:03

52 cele tyle ilu zakładników usa w Iranie Po 45 na cel to daje 250mln usd Na bogato

yaro
niedziela, 5 stycznia 2020, 01:14

„Trump właśnie zagroził, że „jeśli Iran uderzy w Amerykanów lub amerykańskie aktywa” to USA „zaatakuje 52 cele w Iranie” „niektóre na bardzo wysokim poziomie i ważne dla Iranu i kultury irańskiej”

dim
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 09:17

Atakowanie z premedytacją i planem pomników kultury, to zbrodnia wojenna. I jako taka znakomity pretekst dla Rosji i Chin, by naprawdę wspomóc sprzętowo wszystkich fanatycznych przeciwników USA. Czyli jeśli Pan Prezydent Trump chce widowiskowo popełniać samobójstwo, istnieją tańsze metody.

dim
sobota, 4 stycznia 2020, 21:46

Zapewnie stanie się, jak zwykle bywało to w komunie, w cywilu (chodzi o to, że znam ten mechanizm z cywila). Oto ktoś kompetentny przygotuje liczne analizy i na ich podstawie napisze niezłe wnioski... po czym zacznie się cenzura tych wniosków przez kolejnych przełożonych, przynajmniej ze dwa dalsze szczeble... - aż wyjdzie tam na górze coś zupełnie innego, niż fachowiec proponował, czy bardzo chciał przekazać. W PRL tak było zawsze, zawsze, zawsze. A MON to jest jakby skansen tamtego systemu. Przynajmniej tak zewnętrznie (lub jeszcze znacznie gorzej) prezentują się jego działania.

pytajnik
sobota, 4 stycznia 2020, 21:38

Czyżby Amerykanie udawali się na kolejną misję stabilizacyjną? Zagrożony będzie z Pewnością Izrael. To dlatego tam wydaje się w naszym MSZ tysiące paszportów by Izraelici mieli gdzie uciekać.

AWU
sobota, 4 stycznia 2020, 20:29

Do aktywacji tych sił doszło również w 1990r po inwazji Iraku na Kuwejt. W 18 godz po wydaniu rozkazu na saudyjskich lotniskach 07 VIII wylądowała Brygada wysokiej gotowości (również wówczas z 82 DPD) 2800 żołnierzy z całym sprzętem, zapleczem logistycznym i socjalnym, oraz 1 Taktyczne Skrzydło Myśliwskie F-15C przerzucone z bazy Langley Va. Jako iż atak Saddama na Saudię wydawał się wysoce prawdopodobny oddziały po wylądowaniu natychmiast wchodziły do działań. Wykorzystano wówczas do przerzutu 27 C-5 i C-141B. Wkrótce po tym flota 265 C-141 i 85 C-5 rozpoczęła największy w historii most powietrzny będący przykładem mistrzostwa Amerykanów w planowaniu logistycznym operacji szybkiego przerzutu wojsk. Samoloty lądowały w bazie Dhahran 24h/dobę z częstotliwością co 7 min. Dzięki powołaniu do służby szerokokadłubowych maszyn cywilnych z linii lotniczych w 10 tygodni przetransportowano drogą powietrzną z USA 220 tys wojska wraz ze sprzętem.

UWA
niedziela, 5 stycznia 2020, 20:32

No to teraz ich "mistrzostwo"może być mniejsze bo do "wyprowadzki" z Iraku 6 tysięcy żołnierzy w 18 godzin nie będzie potrzebnego "największego w historii mostu powietrznego",

zyg
wtorek, 7 stycznia 2020, 08:59

świadomość że Rosja nawet dziś nie ma ani wiedzy ani możliwości technicznych aby wykonać coś takiego jak np Most Berliński sprzed ponad 70 lat musi boleć tow "UWA" ?

ThinQ
sobota, 4 stycznia 2020, 17:01

Szkoda chłopaków bo służą złej sprawie

dekoder
niedziela, 5 stycznia 2020, 22:48

dobrej sprawie-nie jadą tam darmo -mają podpisany kontrakt i zagwarantowane za jego wypełneinie,sa ochotnikami i najemnikami podległymi polityce państwa z którym ten konrakt podpisali.Aby zostać szeregowym żołnierzem USA nie potrzeba wykształcenia,wystarczy być zdrowy silny umieć czytać i pisać-reszty nauczą w wojsku.Jak ktoś nie am wieszych ambicji ,słabo sieuczył ,może zostać szeregowcem-nigdzie tak dobrze nie płącą do tego przygoda i wielkie ryzyko.

Guest
niedziela, 5 stycznia 2020, 01:03

Nie wiesz o czym mówisz. W stanach armia nie jest przymusowa, wiec wszyscy są ochotnikami i wstępując do armii zdawali sobie sprawę co ich czeka, w przeciwieństwie do wielu innych nacji.

bc
niedziela, 5 stycznia 2020, 00:35

Są żołnierzami państwa które stworzyło, utrzymuje i stabilizuje aktualny ład światowy z jego zasadami wolnym handlem, wolnym globalnym rynkiem, demokracją etc. Jedyne czego może być szkoda to tego że gdy są tam to w razie w nie będzie ich na wschodniej flance.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
sobota, 4 stycznia 2020, 20:12

bardzo dobrej sprawie

Wachmistrz Soroka
sobota, 4 stycznia 2020, 19:48

Czy złej to zależy dla kogo. Jak pan jest w stanie to ocenić to winszuję. Dla żołnierza obrona np. pracowników cywilnych ambasad USA to ma być zła sprawa? Broni swoich ziomków i za to będzie odpowiadał. Nie jego odpowiedzialnością jest to co dzieje się obecnie na bliskim wschodzie w wymiarze ogólnym (polityki itp.), on ma zadanie proste i dla niego może okazać się nawet chwalebne (np. uratuje komuś życie). Zalecałbym więcej namysłu nad takim jak pana komentarzami.

7plmb
sobota, 4 stycznia 2020, 19:46

Świetni chłopacy służą w bardzo dobrej sprawie.Brawo USA !

Ryskat
sobota, 4 stycznia 2020, 19:45

Wysłać naszych ministrantów z WOT,pod dowództwem kapelanów i Macierewicza.Ze strachu cały region padnie na kolana.

Marek
sobota, 4 stycznia 2020, 19:01

Ja bym tego nie powiedział.

Arek
sobota, 4 stycznia 2020, 14:29

18 godzin, a nasza szpica NATO potrzebuje ile dni by osiągnąć gotowość?

Jan
niedziela, 5 stycznia 2020, 16:10

W 1939 Polska też oparła strategię obrony o pomoc aliantów rozmiaszczajac wojska rozciągnięte zbytnio wzdłuż granic aby nie było wątpliwości rozpoczęcia inwazji Hitlera na Polskę. Podobne błędy powiela się obecie opierając strategię obrony o pomoc USA. Może nie chodzi dosłownie o rozmieszczanie wojsk, ale obecnie to się przekłada na ślamazarne budowanie potencjału militarnego. Trochę Sikorski miał rację, że ufność w pomoc USA jest wręcz szkodliwa. Skoro Amerykanie są a kasy nie ma na sprzęt i tak to po co budować armię z prawdziwego znaczenia? Ale ktoś z mózgiem powinien w końcu zwrócić uwagę na fakt, że dużo czasu jeszcze minie zanim nasze 2% PKB zrówna sie z 6% PKB rosyjskim /tyle wydają?/. Zatem budowanie armii o klasycznej strukturze i symetrycznej pod względem taktycznych możliwości jest nieporozumieniem. Nasza armia powinna mieć strukturę defensywną, co również zmniejszyłoby kosztu. A to pozwoliłoby zbudować nawet przy 2% PKB potencjał umożliwiający samodzielną obronę a przynajmniej taka, która by realnie odstraszała na bazie korzyści/straty.

marian
sobota, 4 stycznia 2020, 22:31

Teoretycznie kilka dni? Jak dla mnie pierwszy sprawdzian gotowości powinien być już w Trzech Króli.

drjohnson
sobota, 4 stycznia 2020, 22:22

Co osiągnąć ? gotowość ?

SimonTemplar
sobota, 4 stycznia 2020, 21:36

Około 72 i to tylko w przypadku akceptacji polityków.

dim
sobota, 4 stycznia 2020, 21:11

Mówi się 18 godzin... Ale to do załadunku do samolotów. Następnie lot przez Atlantyk... żadnych bezpiecznych lotnisk w Polsce wschodniej, więc lądują raczej gdzieś w zachodniej... jakiś Wrocław... Rosyjskie jednostki są już pod Warszawą czy Łodzią (to w wielkim skrócie) - następnie Rosja grozi użyciem broni jądrowej "nie oddamy terenu", ale jednocześnie proponuje zawieszenie broni, strefę zdemilitaryzowaną, bezwarunkowe przystąpinie do negocjacji itd. Czego Niemcy i ich wasale gospodarczy/polityczni oczywiście, że trzymają się, wymagając od Amerykanów by i ci na to przystali. Następnie Rosja przedstawia luksusowe warunki współpracy gospodarczej (czyli jak raz już robiła to, gdy była słaba), w zamian za "realistyczne rozwiązanie polityczne odnośnie Polski i Bałtów". Zachód oblicza, że nie tylko nie stracą, ale jeszcze ich firmy na tym zyskają... - dość. Oczywiście, że można też było inaczej. Można było silną polską, opl (znacznie silniejszą niż planowana i nie wykonywana Narew). Ta opl częściowo zamaskowana byłaby w cywilnych pojazdach, przynajmniej do transportu... Dopiero na pół godziny przed lądowaniem Amerykanów taka silna opl zajmowałaby stanowiska, tym samym dopiero wtedy podając ewentualne wskazówki - przy idealnej pracy rozpoznania rosyjskiego - na którym lotnisku/lotniskach zapasowych Polski centralnej i wschodniej amerykańskie siły wysokiej gotowości wylądują. Przy czym takie same zewnętrznie "pojazdy cywilne", dla zmyłki jechałyby w 10 czy 20 lokalizacji... - i tu rosyjski wywiad byłby w kropce, które "planowane do lądowania" lotniska zapasowe są faktycznie planowane... - no można skutecznie psuć potencjalnemu agresorowi kalkulacje. Można TANIMI ŚRODKAMI. Ale nie z tym MON. Choć agresor nawet nie ukrywa, że on owszem, zabudowuje baterie rakiet w "cywilnych kontenerach", nie mówiąc o całych pociągach. Bardzo trudno było Polskę odzyskać, ale łatwo ją przez głupotę stracić.

Tabarttab
sobota, 4 stycznia 2020, 20:29

Dokładnie tak działają imperia. Lokalne, narodowe siły to tylko kłoda pod nogi, dlatego bardziej się opłaca utrzymywać siły szybkiego reagowania które można elastycznie wycofać - wprowadzić do działania. Polska z tej perspektywy powinna wyciągać wnioski choć zjednoczenie Niemiec i opcje wykonania mówią jasno. Żadnej siły między potężnymi Niemcami a Rosją, smutek :(

dim
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 09:20

Siły szybkiego reagowania faktycznie, że możesz elastycznie wprowadzać do działania. Z wycofaniem się, w trakcie prawdziwej wojny, pełnoskalowej, byłoby już gorzej. Chyba, że część ciężkiego sprzętu zamierzasz przekazać tym, z którymi dopiero co walczyłeś.

BUBA
sobota, 4 stycznia 2020, 19:13

Zapomniales 30 dni

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama