Aktywny pancerz dla Abramsów – w Polsce

9 czerwca 2017, 17:14
Abrams APS
Fot. Markus Rauchenberger/army.mil.

Amerykańska armia zamierza pilnie zainstalować na czołgach typu M1 Abrams systemy ochrony aktywnej, służące do zestrzeliwania przeciwpancernych pocisków kierowanych. Jako pierwsze otrzymają je czołgi, prowadzące działania z zakresu wsparcia wschodniej flanki NATO.

Amerykańskie wojska lądowe w projekcie budżetu na rok fiskalny 2018 zawnioskowały o kwotę nieco ponad 138 mln dolarów na wyposażenie 87 czołgów M1 Abrams (ekwiwalent jednej brygady) w aktywne systemy ochrony. Sprzęt ma być wykorzystany w zestawach wyposażenia, rozmieszczonych w Europie „w celu odstraszenia potencjalnych przeciwników”.

W uzasadnieniu podkreśla się, że produkcja przewidzianych do wprowadzenia systemów ochrony aktywnej ma się rozpocząć już w przyszłym roku fiskalnym, a ich instalacja – w roku fiskalnym 2019, przy czym będzie kontynuowana również w roku 2020. Jednocześnie zaznacza się, że aktywne systemy ochrony mają „krytyczne” znaczenie w przeciwdziałaniu broni przeciwpancernej, która może być w posiadaniu zaawansowanego przeciwnika.

Czytaj więcej: Amerykańska artyleria powstrzyma Rosję? US Army ujawnia szczegóły wzmocnienia wschodniej flanki [ANALIZA] 

Jak pisze DefenseTech.org, szef sztabu US Army generał Mark Milley powiedział w Kongresie, że w pierwszej kolejności (w ramach pilnej potrzeby operacyjnej) zostaną zakupione istniejące systemy. W grę wchodzą między innymi izraelskie Trophy (testowane już na Abramsie) i Iron Fist, planuje się też testy amerykańskiego Iron Curtain. Natomiast docelowo zostanie zakupiony inny system, być może pozyskany w ramach prac rozwojowych, i niemal na pewno w kraju.

Aktywne systemy ochrony pojazdów dzielą się na „hard kill” i „soft kill”. Te pierwsze służą do fizycznego zwalczania wrogich pocisków przeciwpancernych (głównie ppk i pocisków wystrzelonych z granatników), a drugie służą do zakłócania naprowadzania broni przeciwpancernej (przykładem jest niemiecki MUSS czy rosyjska Sztora). Istnieją też rozwiązania łączące obydwa typy przeciwdziałania (np. systemy przewidziane do użycia na rosyjskich T-14 Armata)

Czytaj więcej: Zwycięstwo w walce pocisku z pancerzem? Aktywne Systemy Obrony Pojazdów [RAPORT]

Z dostępnych informacji wynika, że wojska lądowe Stanów Zjednoczonych będą chciały pozyskać system klasy „hard kill”. Będzie on służyły przede wszystkim do przeciwdziałania rażeniu nowoczesnymi przeciwpancernymi pociskami kierowanymi, jak na przykład rosyjski Kornet, wchodzący do służby w coraz większej liczbie i bardziej zaawansowanych odmianach. Izraelski Trophy był już wykorzystany bojowo przeciwko rosyjskim Kornetom na czołgach Merkawa Mk 4.

Amerykanie nie określają wprost, gdzie dokładnie trafią czołgi przewidziane do wyposażenia w systemy aktywnej ochrony. Nawet jednak jeżeli będą częścią zestawu wyposażenia, tworzonego w Niemczech czy Holandii, w ramach ćwiczeń najprawdopodobniej będą okresowo przerzucane na wschodnią flankę NATO, w tym do Polski. Warto dodać, że pieniądze na aktywne systemy ochrony amerykańskich Abramsów mają pochodzić z "operacyjnego" funduszu Overseas Contingency Operations. OCO nie podlega przepisom dotyczącym automatycznych cięć budżetowych, wyrażenie zgody na ten zakup przez Kongres jest więc dość prawdopodobne nawet w wypadku, gdyby długoterminowe plany modernizacji i finansowania Departamentu Obrony pozostawały przedmiotem sporu politycznego.

Decyzja o wprowadzeniu do US Army Europe systemu ochrony „z półki”, jeszcze przed wdrożeniem docelowego systemu świadczy o wadze, jaką Stany Zjednoczone przykładają do posiadania zdolności skutecznego wsparcia sojuszników na wschodniej flance. Nie jest też wykluczone, że to amerykańskie czołgi będą w naszym regionie, czy też w zachodniej Europie jednymi z pierwszych, jeżeli nie pierwszymi seryjnymi pojazdami wyposażonymi w podobny system ochrony.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 24
Reklama
FIJI
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 00:32

Problem z Rosją polega na tym że ten kraj permanentnie jest za słaby na to aby być mocarstwem. Nawet nie może być mocarstwem regionalnym o czym świadczą wojna ą Ukrainie i Batlyki w NATO. Rosja aby przetrwać w tym stanie musi straszyć i kąsać. Na większą akcję czy wojnę jest za słaba. Dlatego też w obronie przed kapitalizmem zawsze będzie się okopywac upadkymi krajami Tak aby obywatele Rosji nie chcieli żadnych zmian u siebie. To gwarantuje możliwość rozkładania tego nieszczesnego kraju. Polska jest skazana na konfrontację z Rosja gdyż dla Rosji Polska to kraj któremu może się udać transformacja i to będzie ością w oku Rosjan, którzy któregoś dnia zarządzają zmian w swoim kraju.

Teodor
piątek, 9 czerwca 2017, 21:34

Widocznie po przygodach na Polwyspie Arabskim Amerykanie stwierdzili, iz deflektor pasywny niekoniecznie musi stanowic panaceum na bron przeciwpancerna. Zreszta juz jakis czas temu testowali izraelska kopule i chyba mieli zamowic, albo zamowili to uzbrojenie, z uwagi na to ze sami nie rozwijali takiej broni. Kazda obrona jest przydatna, jedynym ograniczeniem jest powierzchnia czolgu, jego masa i potencjalnie zasilanie (Brytyjczycy bodajze pracowali nad oslona elektrostatyczna badz elektromagnetyczna). Wszelkie typy maskowania to najtanszy sposob przeciwdzialania, chociaz akurat slady czolgu trudno ukryc. Z cala pewnoscia nie da sie stworzyc idealnego czolgu i kazdy bedzie mial jakies mankamenty. Do czego innego sluzy bowiem ciezarowka, a do czego innego samochod osobowy, mozna jeszcze dodac samochod rajdowy. Wszystkie te pojazdy beda mialy rozszerzone mozliwosci w zakladanym przez projektantow obszarze dzialania. Amerykanie maja to do siebie, iz potrafia w ramach pilnej potrzeby wylozyc okreslone pieniadze w celu osiagniecia celu zalozonego przez decydentow.

xawer
sobota, 10 czerwca 2017, 07:14

"...izraelska kopule..." nie służy do ochrony czołgu!:-)

sówka i spółka
sobota, 10 czerwca 2017, 12:31

ks. Sowa zdemaskowany - jak w boju się sprawdzi , w tedy możemy powiedzieć : sprawdza się ruski nie widzą Abramsów USA pokonało czołgi oraz wojsko rosyjskie ? Tylko pytanie nasuwa się gdzie ta bitwa nastąpi ? BIAŁYSTOK ??????

Mg
piątek, 9 czerwca 2017, 20:18

Buhaha, już ze dwa lata temu pisałem, że to jest konieczne. To tak, jak byśmy mieli kilka razy więcej czołgów. A tak Leo jeszcze nie zmodernizowane a już przestarzałe. Żenada

Teodor
sobota, 10 czerwca 2017, 08:52

Niemcy z czasem mieli najlepsze czolgi podczas II WS, ale ich technologiczne skomplikowanie, czas potrzebny na produkcje, nie okazaly sie korzystne dla nich. Oczywiscie ich postepowanie nalezy tlumaczyc ograniczeniami materialowymi, poniewaz akurat niewolniczej sily roboczej to mieli pod dostatkiem (no moze z rozna kultura techniczna). Amerykanie i Rosjanie tlukli czolgi w stosunku chyba 9:1, bo tyle bylo potrzeba nadmiaru czolgow, aby zniszczyc masywny czolg niemiecki. Niestety nie potrafie okreslic strat ludzkich i wystrzelonych pociskow. Np. Scherman Firefly byl podobno bardzo skutecznym przeciwnikiem i jego nalezaloby klasyfikowac jako bardzo skuteczny pojazd pomimo tego samego pancerza co inne Scherman'y. Porownujac sytuacje czolgow rosyjskich (pogrobowcow radzieckich), to jest ich dosc duzo na spomplikowane czolgi z Europy. Zalozenia podejrzewam te same, no moze koszty troche wyzsze zeby utrzymac armie takich czolgow. Pewnie dlatego panstwa zachodnie zaczely redukowac liczbe wlasnych czolgow. W obecnych czasach czolg bowiem latwo zniszczyc, ale chyba prosciej zniszczyc bunkier, poniewaz nie moze sie on przemieszczac. Minimalizujac zatem sygnature radarowa, termiczna, dzwiekowa, optyczna w sposob znaczny da sie przedluzyc zywotnosc czolgu. A czy trzeba miec cale armie pancerne? To pewnie zalezy od planowanej skali dzialan. Jesli nikt nie wybiera sie na wojne to czolgow moze byc mniej, ale magazyny i fabryki powinny byc przygotowane, aby bardzo szybko wystawic potrzebe zagony pancerne. Oczywiscie skuteczna ochrona pojazdow powietrznych zdeklasuje czolgi raz na zawsze, jak mialo to miejsce z FT17 w 1939r.

ks. Sowa zdemaskowany
sobota, 10 czerwca 2017, 11:25

Pamiętam jak "znafca" Davien zapewniał, że pancerze reaktywne i aktywne to złe rozwiązanie, które muszą stosować tylko ci, którzy nie potrafią zbudować takiego pancerza jak ma Abrams, który niczego takiego nie musi mieć, bo jego pancerz jest nie do pokonania. :-P

Kosmit
wtorek, 13 czerwca 2017, 00:46

Kolega zna różnicę pomiędzy pancerzem reaktywnym, a systemami ochrony aktywnej? Widać nie. Pancerz reaktywny to kasety z kierunkowymi ładunkami wybuchowymi montowane na pancerzu. Vide "kostka" na czołgach rosyjskich, albo izraelski Blazer. Jak sama nazwa wskazuje, działa on w reakcji na trafienie pociskiem słusznego kalibru, a kierunkowa eksplozja ma zmniejszyć szansę penetracji pancerza przez pocisk wroga. Problem zasadniczy jest taki, że taka eksplozja "wymiata" wszystko na kierunku, z którego czołg otrzymał trafienie - np. kryjącą się za czołgiem własną piechotę. System obrony aktywnej ma wykryć nadlatujący pocisk i trafić go, zanim on trafi w pojazd. Przykładem jest tutaj izraelski system Trophy, który sprawdził się przeciw PPK w Strefie Gazy. Abrams swoją drogą posiada prawdopodobnie najlepszy z obecnie używanych pancerz właściwy (Chobham - warstwowy, stalowo-ceramiczny, wzmacniany wkładkami ze zubożonego uranu) i nie słyszałem dotąd o przypadku penetracji przedniej płyty pancernej tego czołgu, a okazji trochę było. Ale czołgu nie da się opancerzyć tak samo z każdej strony, bo z powodu masy nie ruszyłby z miejsca. O ile w walce pancernej ustawienie się przodem do przeciwnika jest standardową procedurą, o tyle czołg ostrzelany znienacka z PPK po prostu nie zdąży tego zrobić i oberwie w słabiej zabezpieczony bok, tył, lub co gorsza strop. I najlepszy pancerz mu wtedy nie pomoże. Dlatego właśnie nawet najlepiej opancerzone konstrukcje wymagają dodatkowej obrony przed pociskami kierowanymi i stąd prace nad systemami obrony aktywnej - dość dodać, że pierwszym wyposażonym w Trophy czołgiem był Merkava Mk.IV, którego odporność na ostrzał jest wręcz legendarna.

yaro
sobota, 10 czerwca 2017, 23:24

Amerykanie rozpoczęli prace nad aktyna ochroną dla Abramsa taką jaka ma T-90 czy T14 i "znafca" również pisał, że to niepotrzebne.

Vvv
sobota, 10 czerwca 2017, 17:25

Hard kill jest po to aby chronić boki i tył czołgu. Front m1a2 sep2/3 jest ekstremalnie wytrzymały i jedynie maska armaty to osłabiony obszar. Hard kill spowoduje ze m1 beda niesamowicie odpornymi czołgami

BUBA
sobota, 10 czerwca 2017, 12:40

Potrzebę takiego opancerzenia Leopardów 2A4 i 2A5 widać było w czasie działań Turcji tymi czołgami. Sama modernizacja pancerza zasadniczego nawet w wersji Leopart 2 MBT Revolution nie jest wystarczająca bez pancerza aktywnego i aktywnych systemów zwalczających PPK. Ale nasz MON wie lepiej...tanio tanio i jeszcze raz tanio- jak zakupy w Tesco.

P
sobota, 10 czerwca 2017, 12:36

Trzeba było mu jeszcze przypomnieć że pancerze reaktywne to nie tylko ERA jak Tusk czy erawa ale też i pancerze innego typu takie jak np. SLERA, NERA CZY NxRA które to są w szerokim użyciu praktycznie od pierwszych jego wersji a także są używane chyba w każdym czołgu zachodnim. Masz rację to był "znafca" ;)

Skoczek224
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 19:14

Sprawny system pancerza aktywnego czołgu "połączony" z innymi pojazdami w sieć "obrony kolektywnej" na następne kilka dekad może zmienić wygląd współczesnego pola walki. Przyjmując że taki system będzie w stanie z 90%-ą skutecznością zwalczać rakiety p.panc. piechoty, pojazdów, odpalane z pow. przez śmigłowce i samoloty, niszczyć bomby i pociski artyleryjskie a do tego wyliczać i wskazywać systemom celowania wszystkich pojazdów (piechocie? -TYTAN) źródło ataku, to jedyną liczącą się siłą na polu walki będą czołgi ze swą amunicją kinetyczną. MIECZ: Dobrze by było szukając następcy RPG-7 wybrać pocisk nie ustępujący parametrom AT-4 i będący w stanie "przebić pancerz aktywny". Sprawa jest prosta: Pociski p.panc. nowej generacji będą najpierw wystrzeliwały lekki pocisk "torujący", który ma zostać wykryty, zniszczony i eksplodując uwalnić chmurę opiłków aluminiowych, tworząc "cień radarowy" a w ułamku sekund później wyłoni się z niego właściwy pocisk p.panc. na zniszczenie którego nie starczy już czasu, ze względu na małą odległość wykrycia i ogrzniczenia obliczeniowe systemu obronnego. TARCZA: Alternatywą dla tego typu ataku byłby kolektywny system obrany aktywnej, gdzie strefy obserwacji radiolokacyjnej pojazdów nakładają się na siebie i w razie powstania martwej strefy wokół jednego z pojazdów, dane przesłane z innych pozwolą na przeprowadzenie skutecznej obrony.

wnioski z historii
wtorek, 13 czerwca 2017, 00:25

Bzdury. Historia uczy, że na wszystkie obrony znajduje się sposób ataku i jest on 6-9x tańszy niż obrona. Już się mówi o ppk z lecącym wcześniej prekursorem mającym aktywować system obrony, który nie byłby zdolny wtedy ponownie odpalić obronę przeciw rzeczywistemu celowi w tak krótkim czasie. Te środki obrony obecnie wykorzystują radar. Jak rosyjskie systemy walki elektronicznej potrafią obecnie spowodować przedwczesną detonację zapalników radiowych pocisków, to skąd wiesz, czy coś podobnego nie będzie powodować odpalania systemów obrony aktywnej? To tylko kwestia spoofingu echa radarowego. Na wszystko znajdzie się metoda.

Trident
piątek, 9 czerwca 2017, 18:42

I tym właśnie różni się USA od Niemiec i Francji. Podchodzą poważnie do ochrony "wschodniej flanki NATO".

Alien
niedziela, 11 czerwca 2017, 10:04

Słusznie, im sojusznik bardziej od nas oddalony tym szybciej nam pomoże. Doświadczenia z września 1939 nieocenione ...

Terrier
sobota, 10 czerwca 2017, 15:42

Dokładnie. Dlatego modernizacja armii powinna opierać się w jak największym stopniu o krajowy przemysł a zakupy czynić zza oceanem (niestety) lub Szwecji (SAAB) Turcji, Korei lub Ukrainie. Nie dla Niemiec czy Francji bo nie są godnym zaufania partnerem (niestety)

qwd
piątek, 9 czerwca 2017, 17:48

Na szczęście MON wie że takie systemy to zbyteczny luksus. Nie są skuteczne a drogie. My w naszych modernizowanych Leo tego nie będziemy mieli i dobrze w zamian mamy nowoczesne maskowania z gałęzi, liści i blota. Amerykanie powinni się od nas uczyć.

Teodor
piątek, 9 czerwca 2017, 21:40

Chyba wiele zlego mozna powiedziec o Amerykanach, ale zaloze sie iz w zespolach analitykow zatrudniaja kadre wysokich fachowcow i robia szacunek pewnych zalozen w zaleznosci od danej opcji dzialania. Wydaje sie, ze w polskich dzialaniach brak jest tego typu podejscia i bardziej bazujemy na przeczuciu i wlasnym doswiadczeniu niz na nauce. Nie wiem czy to tylko kwestia pieniedzy, kultury, czy podejscia do zycia.

uofca zombie
piątek, 9 czerwca 2017, 20:08

Gdyby to był najważniejszy problem... W modernizacji naszych Leo nie ma mowy o wzmocnieniu stropu kadłuba. Czym to grozi przy spodziewanym użyciu przez przeciwnika artyleryjskiej (klasycznej i rakietowej) subamunicji ppanc, nie trzeba chyba pisać... Kierowca też nie dostanie siedzenia zabezpieczającego przed wstrząsem spowodowanym wybuchem miny (podwieszonego do stropu kadłuba). Przecież wyszkolonych kierowców mamy na pęczki... Wzmocnienia dna kadłuba też nie ma...

gosc123
sobota, 10 czerwca 2017, 00:43

dawno o tym pisalem ,że wszystkie czolgi nasze powinne być wyposażone w takie systemy ale podniosly sie glosy pseldo ekspertow

Wojciech
sobota, 10 czerwca 2017, 00:37

A nasze czołgi i pojazdy też mają to mieć?

Pan
sobota, 10 czerwca 2017, 12:39

T-72 i PT-91 już posiadają, Leopardy nie

halny
sobota, 10 czerwca 2017, 00:00

No jeszcze dołożymy mu ze 3 tony innych dodatkowych wynalazków i ten czołg pod swoją samą masą się zawali ....

Tweets Defence24