Reklama
Reklama
Reklama

"Akcja Serce" - intensywny rok dla wojskowych lotników

25 grudnia 2017, 12:54
An-28TD z 43 Bazy Lotnictwa Morskiego. Fot.: kpt. M. Braszak
Fot. kpt. M.Nojek
W "Akcji Serce" uczestniczą najczęściej samoloty z 8 Bazy Lotnictwa Transportowego stacjonującej na lotnisku Kraków-Balice, Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl
Samolot C-295 lądujący w Krakowie-Balicach, Fot. 8bltr.wp.mil.pl

Aż 34 razy w mijającym roku wojskowi lotnicy transportowali organy do przeszczepów w ramach tzw. Akcji Serce. To trzy razy częściej niż w 2016 r. Wiele wskazuje na to, że rok 2017 pod względem lotów na rzecz pacjentów oczekujących na transplantacje był najintensywniejszy od lat 90. XX wieku.

Ostatnia (jak na razie) tegoroczna "Akcja Serce" odbyła się 21 grudnia. Załoga z 8 Bazy Lotnictwa Transportowego w podkrakowskich Balicach wykonała na samolocie C-295M lot na trasie Kraków – Warszawa – Katowice – Warszawa – Kraków. Całość, łącznie z oczekiwaniem na lotnisku, trwała osiem godzin. Z kolei na początku grudnia załogi z Balic w odstępie dwóch dni wykonały zadania na rzecz klinik w Zabrzu i Warszawie. Za pierwszym razem był to trwający siedem i pół godziny lot Kraków – Gdańsk – Kraków, za drugim – dziewięć godzin na trasie Kraków – Warszawa – Kraków – Warszawa – Kraków.

Tak mniej więcej wygląda każda misja w ramach "Akcji Serce". Najpierw lot z bazy po lekarzy-transplantologów, potem po organy, następnie do kliniki wykonującej przeszczepy, na końcu powrót do macierzystej jednostki. Łącznie w ten sposób wojskowi lotnicy spędzili w powietrzu ponad 120 godzin. Ta liczba nie obejmuje oczekiwania na lotniskach na ekipy medyczne, które pracują w szpitalach, pobierając organy. To nie tylko serca, ale także np. płuca.

balice C-295
W "Akcji Serce" uczestniczą najczęściej samoloty z 8 Bazy Lotnictwa Transportowego stacjonującej na lotnisku Kraków-Balice, Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Najczęściej z organami do przeszczepów latają piloci wspomnianej krakowskiej bazy. W tym roku wykonali już 25 takich misji, głównie na samolotach C-295M, rzadziej na M28 Bryza.

Pięć razy w tym toku w "Akcji Serce" uczestniczyły załogi z 33 Bazy Lotnictwa Transportowego w Powidzu. Stacjonujące tam samoloty M28 Bryza wykonywały loty, podczas których międzylądowania odbywały się m.in. w Szczecinie, Poznaniu, Warszawie, Gdańsku, Katowicach i Radomiu. Obie wspominane bazy należą do 3 Skrzydła Lotnictwa Transportowego.

Cztery "Akcje Serce" w tym roku mają na koncie lotnicy Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej, a konkretnie 43 Bazy Lotnictwa Morskiego w Gdyni-Babich Dołach. Co ciekawe, wszystkie te misje odbyły się w ciągu 32 dni, w sierpniu i wrześniu. "Bryzy" lotnictwa morskiego z organami do przeszczepów latały m.in. do Warszawy, Katowic i Poznania.

Czytaj więcej: MON zainteresowany zakupem ośmiu śmigłowców Anakonda

Mijający rok z 34 "Akcjami Serce" i z ponad 120 godzinami w powietrzu był znacznie intensywniejszy od poprzedniego. W 2016 r. wojskowy lotnicy przeprowadzili 11 takich misji z nalotem blisko 50 godzin. W 2015 r. wojsko transportowało organy do przeszczepów 15 razy, brak jednak danych o ogólnym nalocie w czasie "Akcji Serce". W latach 2010-13 wykonano średnio po 12 akcji rocznie, w czasie około 35 godzin.

Samolot C-295 lądujący w Krakowie-Balicach, Fot. 8bltr.wp.mil.pl

To właśnie ilustruje problemy z danymi za ubiegłe lata. Wiele wskazuje bowiem na to, że mijający rok był jednym z najbardziej intensywnych w historii "Akcji Serce", ale nie da się tego powiedzieć z całą pewnością, bo w statystykach są luki. Niemniej, z podsumowania opublikowanego jesienią 2015 r. przez Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych wynika, że szczyt "Akcji Serce" przypadł na lata 90. XX w. Wówczas roczne naloty sięgały 150-200 godzin. Być może więc rok 2017 w historii "Akcji Serce" nie był przełomowy, ale w najgorszym wypadku do rekordu zabrakło naprawdę niewiele.

Czytaj więcej: Piętnaście "Akcji Serce" w 2015 roku

Pierwszy lot z sercem do przeszczepu lotnicy wojskowi wykonali w lutym 1985 r. na prośbę dr. Zbigniewa Religi z kliniki w Zabrzu, który kilka miesięcy później przeprowadził pierwszy udany przeszczep serca w Polsce. Dawcę z narządem do transplantacji transportowano do Katowic ze Szczecina. Po drodze załoga wykonała alarmowe lądowanie w Babimoście koło Zielonej Góry i zabrała pacjentkę po wypadku zakwalifikowaną na drugiego dawcę organu.

C-295M Akcja Serce
Fot. kpt. M.Nojek

Współpraca wojska i kardiochirurgów została sformalizowana w 1988 r., kiedy podpisano umowę na świadczenie przez wojsko usług transportu lotniczego dla ośrodków przeprowadzających transplantacje. W umowie użyto nazwy "Akcja Serce", która się utrwaliła. W późniejszych latach umowa była nowelizowana. Obecnie jej stroną jest Ministerstwo Zdrowia.

W przeszłości w "Akcji Serce" uczestniczyli także lotnicy 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego w Warszawie na samolotach Jak-40 i śmigłowcach Mi-8. W ciągu ponad 30 lat narządy do przeszczepów transportowano także na pokładach samolotów An-2, An-12, An-26 oraz Ił-14.

Czytaj więcej: 8. Baza Lotnictwa Transportowego gotowa do szkoleń na symulatorach

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
Printer
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 22:21

Ja rozumiem, ratowanie ludzi, wyjątkowe sytuacje. Ale nie mogło by tych lotów standardowo wykonywać lotnictwo sanitarne? Np. Tańszym i szybszym Piaggio Avanti?

Hajer
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 17:49

Bardzo szlachetna akcja. To jeszcze napiszcie ile godzin piloci spędzili w powietrzu w ramach powietrznych taksówek

Mderen
wtorek, 26 grudnia 2017, 10:59

Świetny pomysł - połączenie obowiązkowych nalotów z pomocą potrzebującym!!

CB
poniedziałek, 25 grudnia 2017, 23:25

No wiesz? Tutaj to "świadczą usługi", a przecież jak latają z premierem czy ministrami, to jest tylko zawsze w ramach "lotów treningowych, które i tak by musieli wykonać".

KOSA
środa, 27 grudnia 2017, 18:46

Właśnie gdzie samoloty PIAGGIO? Gdzie śmigłowce? Może lepiej LPR Powinno kupić CASY 295 TAK Z dwie szt.? CO SIĘ DZIEJE Z LPR PIAGGIO? Nic nie rozumiem ? CHWALĄ SIE TYM CO POWINO ROBIC LPR? SAMOLOTY GDZIEŚ STOJĄ WIĘC SPRZEDAĆ PIAGGIO I KOPIĆ CASY !!! PORAŻKA ...

Danielo
czwartek, 28 grudnia 2017, 09:34

Casa i M-28 fajne samoloty lataja wszedzie robia robote Tylko dziekowac chlopaka:)

lguytbu
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 12:31

A ja mysle ze warto by aerokluby dostaly po jednym M-28 zasponsorowanym przez MON w podstawowej wersji, zeby mogly spokojnie szkolic spadochroniarzy bo An-2 juz dawno stanowia zagrozenie. A w razie zagrozenia mozna je potem zmobilizowac a zalogi Aeroklubowe przeszkolic w ramach WOT i wtedy w razie potrzeby flota zasiliłaby Siły Powietrzne. w czasie pokoju koszty biezace ponosilyby Aerokluby.

wertes
wtorek, 26 grudnia 2017, 00:02

a gdzie sa i co robia samoloty i smiglowce LPR na ktore z budzetu MON znow pojdzie kasa? jak bysmy mieli np C-17 Globmaster tez byscie wozili jedno serce takim sprzetem? akcja jak najbardziej szlachetna tylko gdzie zdrowy rozsadek i ekonomia?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama