Reklama

Air Fair 2017: Bezzałogowce z WZL-2 [FOTO]

29 maja 2017, 13:59
BSL Dragonfly z głowicami - fot. J.Sabak
BSL Sowa - fot. J. Sabak
BSL E-310 "Orlik" na wyrzutnik - fot. J. Sabak
BSL Drozd - fot. J. Sabak

Podczas salonu lotniczego Air Fair 2017 gospodarz, czyli bydgoskie Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 S.A. zaprezentowany kilka typów bezzałogowych statków powietrznych. Był wśród nich również Dragonfly, na którego produkcję spółka uzyskała licencję od ITWL. Uroczyste podpisanie umowy miało miejsce podczas tej samej imprezy. 

Umowa pomiędzy Wojskowym Instytutem Technicznym Uzbrojenia a Wojskowymi Zakładami Lotniczymi Nr 2 S.A. dotyczy udzielenia licencji na produkcję i rozwój bezzałogowego statku powietrznego systemu DragonFly, przeznaczonego do przenoszenia głowic bojowych produkowanych przez zakłady Belma mieszczące się również w Bydgoszczy.

Czterowirnikowiec DragonFly, który stanowił centralny element ekspozycji należących do PGZ WZL-2 podczas Air Fair 2017 wraz z głowicą mierzy zaledwie 90 cm długości i ma masę 5 kg. Zasilany elektrycznie bezzałogowiec może być w krótkim czasie przygotowany do startu, zasięg rażenia celów wynosi 10 km od operatora. Czas trwania lotu sięga 20 minut, a maksymalna prędkość to 54 km/h. Umożliwia to skuteczne zwalczanie celów stacjonarnych i pozostających w ruchu, w tym czołgów i innych pojazdów bojowych, zarówno w terenie otwartym jak i zabudowanym za pomocą szerokiej gamy głowic bojowych. Są to ładunki takie jak głowice odłamkowo-burzące GO-1HE i GO-2HE, termobaryczna GTB-1FAE, czy odłamkowo-kumulacyjna głowica GK-1 HEAT zdolna do przebicia pancerza o grubości 150-200 mm.

Czytaj też: Air Fair 2017: Licencja na drony DragonFly trafiła do Bydgoszczy

Kolejny prezentowy przez WZL-2 kwadrokopter to bezzałogowy system powietrzny "Sowa", który może używać do obserwacji zarówno kamery dziennej, jak i na podczerwień, a także innych sensorów. Maszyna może poruszać się w pełni autonomicznie po zaprogramowanej trasie lotu. Ma też możliwość powrotu na stanowisko startowe w momencie nagłej utraty sygnału lub w razie groźby wyczerpania się akumulatorów. „Sowa” może operować na pułapie do 500 metrów w odległości do 3 km od operatora w terenie otwartym lub 300 metrów w zurbanizowanym przez czas do 40 minut. Maksymalna masa startowa Sowy wynosi 5 kg.

Oprócz maszyn pionowego startu WZL-2 zaprezentował dwa samoloty bezzałogowe. Pierwszy, to maszyna E-310 oferowana przez PGZ w programie „Orlik”. Dokument dotyczący ustanowienia konsorcjum PGZ oferującego bezzałogowiec w tym programie został podpisany podczas Air Fair 2017 a WZL-2 jest jego liderem i wraz z warszawskim zakładem PIT-RADWAR rozwijać będzie system oparty na płatowcu E-310.

Czytaj też: Air Fair 2017: Program "Orlik". Konsorcjum polskich firm zaoferuje MON taktyczne drony

Maszyny tego typu są zdolne do prowadzenia działań w odległości do około 150 km od stacji kontroli, a maksymalny czas trwania misji wynosi do około 15 godzin. W ramach ładunku o masie do 20 kg E-310 może przenosić głowicę optoelektroniczną wyposażoną w kamerę dzienną, kamerę IR, dalmierz laserowy i laserowy podświetlacz celów oraz radar MiniSAR. Platforma powietrzna może wykonywać lot na wysokości do 5 km z prędkością przelotową 120-180 km/h. Jej napęd stanowi silnik spalinowy lub hybrydowy.

Drugim typem stałopłatu bezzałogowego, który znalazł się na stoisku WZL nr. 2 był Drozd. Jest to samolot startujący z wyrzutni lub pasa i lądujący na kołach lub na spadochronie. Jego wyposażenie stanowi głowica optoelektroniczna z kamerą do obserwacji w dzień i/lub w nocy. Samolot bezzałogowy Drozd ma rozpiętość skrzydeł 3,8 metra, a jego maksymalna masa startowa wynosi 25 kg. Może latać przez cztery godziny na pułapie do 4 km w odległości do 10 km od operatora z prędkością 90 do 180 km/h. Napęd stanowi silnik spalinowy.

 

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
leon
sobota, 3 czerwca 2017, 22:57

a co z IL27 się dzieje, wie ktoś

Ari
poniedziałek, 29 maja 2017, 16:06

Jak dragonfly ma trafić precyzyjnie w cel? Według mnie trafienie głowicą precyzyjnie w cel jest praktycznie niemożliwe w przypadku quadrokopterów.

Rafal
poniedziałek, 29 maja 2017, 17:53

A niby dlaczego?

Zyga
wtorek, 30 maja 2017, 14:29

O co chodzi z tym e-310 ? przecież to był projekt prywatnej firmy z Mielca, bodajże Eurotech ....

Marek1
poniedziałek, 29 maja 2017, 21:04

Niestety nadal NIE jesteśmy w stanie wyprodukować(i długo NIE będziemy) czegoś o osiągach klasy MALE(np.MQ-9 Reaper). To czym się chwali PGZ to "drobnica" o zastosowaniu co najwyżej taktycznym. Oczywiście przyda się, ale pod warunkiem naprawdę masowej, wielkoseryjnej produkcji. Niestety, w polskich realiach to będą ilości symboliczne ...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama